fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Ks. Puzewicz: Wolontariat znaczy obecno艣膰

Jednym z moich obowi膮zk贸w w dzieci艅stwie by艂o zaniesienie kanki z mlekiem do s膮siad贸w, kt贸rzy mieli o艣mioro dzieci. Wydawa艂o mi si臋, 偶e wszyscy na 艣wiecie tak robi膮, 偶e wszyscy nosz膮 to przyk艂adowe mleko. I nie nazywam tego wolontariatem. To normalna, ludzka solidarno艣膰.

ilustr.: Joanna Grochocka

ilustr.: Joanna Grochocka


Z ksi臋dzem Mieczys艂awem Puzewiczem rozmawia Ignacy Dudkiewicz.聽Wywiad pochodzi z 25. numeru Magazynu Kontakt pod tytu艂em聽,,Niemoc Pomocy鈥欌.
IGNACY DUDKIEWICZ: Czy wolontariat powinien by膰 bezinteresowny?
KS. MIECZYS艁AW PUZEWICZ: Ze swej istoty chyba tak. Jestem przekonany, 偶e wszelkiego rodzaju punkty, kt贸re mo偶na zdoby膰 na r贸偶nych etapach kszta艂cenia, psuj膮 wolontariat, wpisuj膮c we艅 formu艂臋 zysku. Oczywi艣cie, przy sensownym przepracowaniu postaw mo偶na to jeszcze wyprostowa膰, ale boj臋 si臋 sytuacji, w kt贸rej kto艣 sobie kalkuluje, co te偶 mu ten wolontariat da. Dlatego w Centrum Wolontariatu w Lublinie wydajemy za艣wiadczenia dopiero po dw贸ch miesi膮cach zaanga偶owania. Oczywi艣cie, zdarza si臋, 偶e i po tym czasie kto艣 odchodzi, ale s膮 to rzadkie przypadki.
Dzieje si臋 tak mo偶e dlatego, 偶e na d艂ugo przed powstaniem ustawy o wolontariacie dbali艣my o pewne standardy.
Jakie?
Przede wszystkim zakotwiczamy wolontariat g艂臋biej 鈥 w idei, kt贸rej uczy艂em si臋 od Jana Paw艂a II, kt贸r膮 mocno zaakcentowa艂 w 1991 roku na 艢wiatowym Dniu M艂odzie偶y w Cz臋stochowie. Skierowa艂 wtedy do m艂odych ludzi mocne wezwanie: budujcie cywilizacj臋 mi艂o艣ci. I, co ciekawe, podczas ostatniego spotkania z m艂odzie偶膮, w Toronto w 2002 roku, to wezwanie powt贸rzy艂, m贸wi膮c wprost, 偶e budowa cywilizacji mi艂o艣ci to zadanie w艂a艣nie dla ludzi m艂odych. To dziedzictwo, kt贸re mo偶emy podj膮膰.
I w艂a艣nie w tej wizji zakorzeniacie wolontariat?
Naszym celem jest przede wszystkim przebudowa 艣wiata. I odkrywamy, 偶e jedn膮 z mo偶liwych formu艂 zaanga偶owania na tym polu jest w艂a艣nie wolontariat. Wydaje mi si臋 to bardzo wa偶ne. Je偶eli kto艣 robi co艣 dla innych, niezale偶nie od tego, czy pracuje z chorymi dzie膰mi, bezdomnymi czy wi臋藕niami, musi wiedzie膰, 偶e uczestniczy w wi臋kszym dziele, w czym艣 istotniejszym. Zna pan opowie艣膰 o robotnikach, kt贸rych dziennikarz spotka艂 na placu budowy?
Nie s艂ysza艂em.
Cz臋sto j膮 powtarzam. Dziennikarz po kolei zadaje pytanie murarzom: 鈥瀋o pan tutaj robi?鈥. I pierwszy odpowiada: 鈥瀦amiast i艣膰 do wi臋zienia, odpracowuj臋 wyrok w ramach prac spo艂ecznych鈥. Drugi: 鈥瀓estem podwykonawc膮 firmy, kt贸ra zdoby艂a kontrakt na t臋 budow臋鈥. A trzeci odpowiada: 鈥瀓a buduj臋 katedr臋鈥. Wszyscy trzej uk艂adali ceg艂y, ale tylko jeden mia艂 pe艂n膮 艣wiadomo艣膰 tego, w jakim projekcie uczestniczy. I nam te偶 chodzi o to, 偶eby poprzez wolontariat przekonywa膰 ludzi do nowego spojrzenia na ca艂膮 rzeczywisto艣膰. Wprost m贸wimy ludziom, 偶e nie zapraszamy ich tylko do wolontariatu. Zapraszamy do o wiele wa偶niejszego dzie艂a.
Czy to jest zrozumia艂e i przekonuj膮ce te偶 dla os贸b niewierz膮cych?
Tak. W艣r贸d nas s膮 i osoby niewierz膮ce, i wyznawcy bardzo r贸偶nych religii. Cztery podstawowe prymaty cywilizacji mi艂o艣ci: by膰 nad mie膰, etyka nad technik膮, cz艂owiek przed rzecz膮, mi艂osierdzie przed sprawiedliwo艣ci膮, nie maj膮 wymiaru doktrynalnego w sensie religijnym. S膮 pewn膮 koncepcj膮 偶ycia i urz膮dzenia cywilizacji, kt贸ra jest do przyj臋cia zar贸wno w ramach chrze艣cija艅skiego, jak i humanistycznego rozumieniu 艣wiata.
Jak to si臋 przek艂ada na codzienno艣膰?
Wolontariat kszta艂tuje postawy, kt贸re przenosz膮 si臋 na ca艂e 偶ycie. Je偶eli wolontariat nie pozostanie dzia艂aniem mechanicznym, tylko b臋dzie zakorzeniony w szerszej wizji, to pewna wra偶liwo艣膰 w cz艂owieku pozostaje, nie znika.
W jaki spos贸b j膮 kszta艂towa膰?
Z lud藕mi m艂odymi przede wszystkim trzeba du偶o rozmawia膰. Trzeba im pokaza膰, jak 艣wiat wygl膮da naprawd臋. 殴le by by艂o, gdyby my艣leli, 偶e 艣wiat wygl膮da tak, jak pokazuje go telewizja albo Internet. Potrzeba sporego wysi艂ku, 偶eby pokaza膰 im, jaki naprawd臋 jest. Potem trzeba go troch臋 uporz膮dkowa膰. Czasami ze zdumieniem odkrywam, jak fragmentaryczn膮 wiedz臋 maj膮 niekt贸rzy liceali艣ci czy studenci. Trzeba wi臋c pokaza膰 im na przyk艂ad, sk膮d bior膮 si臋 pewne rzeczy, na przyk艂ad zjawisko bezdomno艣ci, i wyt艂umaczy膰, dlaczego w艂a艣ciwie wychodzimy do ludzi bezdomnych na ulic臋.
Co dalej?
Potem trzeba ich mocno 鈥瀘ds艂uchiwa膰鈥, 偶eby po zderzeniu 鈥 niekiedy bardzo mocnym 鈥 z pewnym do艣wiadczeniem opowiedzieli o tym, co prze偶yli i jak to prze偶yli. Nazywam ten proces 鈥瀠mojeniem鈥.
Czyli?
Rzecz w tym, by wolontariusz poczu艂 w pewnym momencie, 偶e sprawa, kt贸r膮 si臋 zajmuje, to jest naprawd臋 jego sprawa. 呕e to nie jaki艣 abstrakcyjny 鈥瀔to艣鈥, ale w艂a艣nie on mo偶e i chce co艣 z tym zrobi膰. Od jesieni ubieg艂ego roku prowadz臋 grup臋 solidarno艣ci globalnej. Zaczyna艂em od przypomnienia liczby kontynent贸w…
Nie brzmi obiecuj膮co.
Potem nauczy艂em ich, gdzie maj膮 szuka膰 wiedzy o 艣wiecie 鈥 偶eby nie szukali jej na Onecie, tylko w艂o偶yli troch臋 wysi艂ku i pos艂uchali na przyk艂ad Al Jazeery po angielsku.
Jakie s膮 efekty?
Sko艅czyli w艂a艣nie projekt budowy studni w Kazachstanie w rejonie zamieszkanym przez by艂ych polskich uchod藕c贸w. W tej chwili przygotowuj膮 si臋 do misji w Afryce, na Kaukazie, wi臋kszo艣膰 ju偶 by艂a albo b臋dzie jecha膰 z pomoc膮 powodzianom w Serbii. Ale dzieje si臋 tak tak偶e dlatego, 偶e przeszli w艂a艣nie ten proces poznawania rzeczywisto艣ci i jej zrozumienia.
Jedno to zrozumienie, drugie to fundusze鈥
Obecnie bardzo 艂atwo zdobywa膰 pieni膮dze 鈥 Polska jest krajem w globalnej perspektywie bardzo bogatym, cz臋sto nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo. A oni potrafi膮 u偶y膰 tych narz臋dzi i zdobyte 艣rodki przekuwa膰 na bardzo okre艣lone dobro.
A jak ten proces 鈥瀠mojenia鈥 przebiega艂 u ksi臋dza?
Zacz膮艂 si臋 ju偶 w domu. Kiedy jako kilkulatek umia艂em ju偶 chodzi膰, to jednym z moich obowi膮zk贸w by艂o zaniesienie kanki z mlekiem do s膮siad贸w, kt贸rzy mieli o艣mioro dzieci. Przyjmowa艂em to za zupe艂nie naturalne. Wydawa艂o mi si臋, 偶e wszyscy na 艣wiecie tak robi膮, 偶e wszyscy nosz膮 to przyk艂adowe mleko. Skoro nas by艂o dwoje, a obok by艂o wi臋cej dzieci, to艣my si臋 tym mlekiem dzielili. Po prostu.
Wielu ludzi takiego s膮siedzkiego wsparcia 鈥 na przyk艂ad pomocy w odrabianiu lekcji dziecku s膮siadki 鈥 nie nazwa艂oby wolontariatem.
Ja te偶 tego nie nazywam wolontariatem. To normalna, ludzka solidarno艣膰. Ale spotykamy teraz kolejne pokolenia, kt贸re od dzieci艅stwa by艂y zorientowane tylko i wy艂膮cznie na robienie w艂asnej kariery. Wychowujemy dzieci w warunkach, w kt贸rych tego czasu dla innych praktycznie nie ma, poniewa偶 ca艂y tydzie艅 jest zorganizowany przez rodzic贸w. Dwa j臋zyki, k贸艂ko takie, k贸艂ko inne, zaj臋cia owakie鈥 Trudno w tym odnale藕膰 powo艂anie do dzia艂ania dla innych. Ale kiedy pytam ludzi, czy wolontariat wspiera ich poczucie sensu 偶ycia, prawie zawsze odpowiadaj膮, 偶e tak. Ta potrzeba, 偶eby zrobi膰 co艣 bezinteresownie dobrego, pi臋knego, sensownego, wci膮偶 jest 偶ywa. Mimo wszystko.
Jaki by艂 kolejny etap ksi臋dza formacji?
P贸藕niej niew膮tpliwie wielk膮 szko艂膮 by艂 dla mnie czas zaanga偶owania w podziemie w czasach komuny oraz okres 鈥濻olidarno艣ci鈥, a jeszcze bardziej stanu wojennego, kiedy trzeba by艂o si臋 ju偶 t膮 solidarno艣ci膮 鈥 pisan膮 przez ma艂e 鈥瀞鈥 鈥 bardzo mocno wykazywa膰 na co dzie艅, organizuj膮c na przyk艂ad pomoc dla rodzin internowanych. Nie ukrywam te偶, 偶e moje powo艂anie i spojrzenie na 偶ycie zawdzi臋czam w du偶ej mierze Janowi Paw艂owi II. Jestem jego wiernym czytelnikiem, przeczyta艂em chyba wszystko, cokolwiek powiedzia艂. A Jana Paw艂a II mamy nie tylko nieodrobionego, ale nawet niedoczytanego.
Niekt贸rzy przekonuj膮, 偶e te punkty przy rekrutacji do liceum czy te偶 programy 鈥瀘bowi膮zkowego wolontariatu鈥, jakkolwiek by to bzdurnie nie brzmia艂o, mog膮 by膰 pierwszym krokiem do tego 鈥瀠mojenia鈥, o kt贸rym ksi膮dz m贸wi. A mo偶e tego rodzaju wynagradzanie za 鈥瀌obre uczynki鈥 przynosi odwrotny efekt, wbijaj膮c m艂odym ludziom do g艂贸w jeszcze mocniej ich egoizm?
Pewnie r贸偶nie bywa. Znane mi s膮 oczywi艣cie przypadki, kiedy kto艣 zaczyna艂 od tego 鈥瀘bowi膮zkowego wolontariatu鈥 czy szuka艂 punkt贸w, a p贸藕niej odnalaz艂 w tym siebie, przekona艂 si臋 i na trwa艂e zaanga偶owa艂. Rozumiem podobne intencje, ale my艣l臋 sobie, 偶e to wszystko trzeba jednak upro艣ci膰. Tak, jak to m贸wi Ewangelia: niech nie wie jedna r臋ka, co czyni druga. Cz艂owiek naprawd臋 potrzebuje, 偶eby tak po prostu pom贸c innym.
Sk膮d ta potrzeba? Co cz艂owiekowi daje wolontariat?
Przede wszystkim poczucie sensu 偶ycia. Wiele razy obserwowa艂em te偶 niezwyk艂e dojrzewanie ludzi do odpowiedzialno艣ci, kiedy kto艣 zaczyna艂 jako zwyk艂y wolontariusz, p贸藕niej podsuwa艂 jaki艣 sw贸j pomys艂, co jeszcze mo偶na by by艂o zrobi膰, potem stawa艂 si臋 autorem programu, znakomicie realizowa艂 si臋 w formule organizatora pewnych przedsi臋wzi臋膰. Taka dzia艂alno艣膰 rozwija ludzi w ekspresowym tempie.
ilustr.: Joanna Grochocka

ilustr.: Joanna Grochocka


Czy nie przesuwamy jednak zbytnio akcent贸w w stron臋 osobistego rozwoju? W karcie wolontariusza bardzo du偶o napisano o rozwijaniu zainteresowa艅, o budowaniu do艣wiadczenia, a du偶o mniej o prawdziwej misji.
Jeszcze zanim powsta艂a karta wolontariusza, napisa艂em w艂asny etos wolontariusza, w kt贸rym skoncentrowa艂em si臋 przede wszystkim na wymiarach egzystencjalnych i etycznych wolontariatu.
Ale czy na co dzie艅 w konsekwencji naszego wyobra偶enia o 艣wiecie ten drugi cz艂owiek, kt贸remu pomagam, ostatecznie nie staje si臋 niejako narz臋dziem mojego rozwoju?
Gdyby tak si臋 dzia艂o, by艂oby to koszmarem.
Je艣li nie o rozw贸j, to o co w tym wszystkim chodzi?
O obecno艣膰. Podstawowym wymiarem wolontariatu jest obecno艣膰 przy drugim cz艂owieku, kt贸remu dzieje si臋 藕le. Zgodnie z tym, co m贸wi艂 Jan Pawe艂 II, 偶e w wielu miejscach na 艣wiecie cierpi cz艂owiek i wo艂a o drugiego cz艂owieka. Wszystko inne jest naprawd臋 drugorz臋dne.
To bywa trudne.
艢wiadomym wolontariuszem jestem od ponad trzydziestu lat. Pierwsze moje kroki w wolontariacie te偶 by艂y bardzo trudne. Na pocz膮tku zajmowa艂em si臋 dzie膰mi w szpitalu, g艂贸wnie z chorobami po Czarnobylu. Na Lubelszczy藕nie by艂 to niema艂y problem, oczywi艣cie maskowany przez w艂adze. Niekt贸re z tych dzieci umiera艂y przy mnie. Podczas tej pracy nauczy艂em si臋 jednej rzeczy: wszystko, co jest potrzebne do wolontariatu, zawsze masz ze sob膮.
To znaczy?
Poczynaj膮c od g贸ry cia艂a, jest to sztuka patrzenia i widzenia tego, czego nie wida膰, przekazywania pewnych wa偶nych rzeczy za pomoc膮 wzroku. Dalej, niezwykle wa偶na, sztuka s艂uchania, us艂yszenia tego, co ludzie m贸wi膮, ale te偶 tego, czego nie m贸wi膮. Wolontariat czasami ogranicza si臋 tylko i wy艂膮cznie do s艂uchania. Nast臋pnie sztuka m贸wienia 鈥 nie gadania, ale m贸wienia, czyli umiej臋tno艣膰 zapakowania w s艂owa tego, co najwa偶niejsze i przekazania wsparcia, nadziei, rado艣ci. Wreszcie sztuka dotyku, kt贸ra jest bardzo wa偶na w kontakcie na przyk艂ad z dzie膰mi czy przy podawaniu r臋ki bezdomnym.
Niekt贸rym trudno si臋 prze艂ama膰.
Bo potworzyli艣my mury i zasieki.
Kiedy zaczynali艣my nasz膮 prac臋 z bezdomnymi, na pocz膮tku zasypywali nas pytaniami: kto was przys艂a艂? Kto wam za to p艂aci? Niekiedy ci臋偶ko by艂o wyt艂umaczy膰, 偶e nikt. A p贸藕niej odkry艂em, 偶e to, 偶e my im przywozimy kanapki, zup臋, dajemy ubrania na zim臋, to wszystko jest istotne, ale nie najwa偶niejsze. Dla nich najwa偶niejsze jest bowiem to, 偶e my, ludzie z tak zwanego 鈥瀗ormalnego 艣wiata鈥, przekroczyli艣my pewn膮 granic臋 i jedziemy do miejsc, w kt贸rych oni mieszkaj膮. Te pi臋knie pachn膮ce dziewczyny, eleganccy studenci, ten 鈥瀗ormalny 艣wiat鈥 przyszed艂 do nich. To jest najwa偶niejsze. Reszta tej pomocy 鈥 w postaci posi艂k贸w, ubra艅, czy lekarstw 鈥 to s膮 ostatecznie niekonieczne rekwizyty.
Nie spos贸b takiego my艣lenia po艂膮czy膰 z oczekiwaniem prostego zysku czy z 鈥瀘bowi膮zkowo艣ci膮鈥 wolontariatu, kt贸ra kojarzy mi si臋 g艂贸wnie z czynem spo艂ecznym.
Niestety s艂usznie. Albo z tak zwanym nieobowi膮zkowym, a w rzeczywisto艣ci obowi膮zkowym harcerstwem. Pytanie, czy nie wychowamy kolejnych pokole艅 zorientowanych tylko i wy艂膮cznie na siebie samych? Oraz o to, kto i gdzie wychowa tych m艂odych ludzi do jakiejkolwiek solidarno艣ci?
A czy nie powinien tego robi膰 na przyk艂ad Ko艣ci贸艂?
Powinien.
Nie robi tego?
Nie ukrywam, 偶e jestem krytyczny. W Polsce dobrze realizujemy pierwsz膮 cz臋艣膰 przykazania mi艂o艣ci: 鈥瀊臋dziesz mi艂owa艂 Pana Boga swego鈥. Tych okazji do mi艂owania Boga w sensie sprawowania liturgii, nabo偶e艅stw, rekolekcji, jest rzeczywi艣cie mn贸stwo.
A co z drug膮 po艂ow膮?
Potrzebujemy du偶ego przyspieszenia, je艣li chodzi o formacj臋 w duchu mi艂o艣ci bli藕niego. Jan Pawe艂 II w li艣cie na rok Eucharystii pisa艂, 偶e powinna ona by膰 bod藕cem do budowania spo艂ecze艅stwa bardziej sprawiedliwego i braterskiego. Wprost pisze, 偶e kryterium warto艣ci i autentyczno艣ci celebracji eucharystycznej jest wzajemna mi艂o艣膰 oraz troska o potrzebuj膮cych. Jej brak wr臋cz uniewa偶nia warto艣膰 celebracji eucharystycznej. A to oznacza, 偶e 鈥 obrazowo rzecz ujmuj膮c 鈥 po艂ow臋 mszy powinni艣my odbywa膰 w ko艣ciele, a drug膮 po艂ow臋 na s艂u偶bie 鈥 dopiero wtedy mamy pe艂ni臋 Eucharystii. I brakuje nam tego, 偶eby w tym duchu uczy膰, ale te偶 w tym duchu po prostu si臋 anga偶owa膰.
Jak to si臋 sta艂o, 偶e w kraju, w kt贸rym wci膮偶 tak wiele os贸b przyznaje si臋 do chrze艣cija艅stwa i z nim uto偶samia, mi艂o艣膰 bli藕niego 鈥 jak to ksi膮dz kiedy艣 uj膮艂 鈥 traktowana jest jak nieszkodliwe hobby?
To bardzo smutne pytanie. Niestety tak jest. My艣l臋, 偶e brakuje nam doczytania i zrozumienia Ewangelii. A przecie偶 偶adna ze scen S膮du Ostatecznego nie zawiera pytania o to, ile razy opu艣ci艂e艣 msz臋, czy by艂e艣 na rekolekcjach, czy odmawia艂e艣 r贸偶aniec鈥 Zamiast tego s艂yszymy: 鈥瀊y艂em g艂odny, a dali艣cie mi je艣膰, by艂em spragniony, a dali艣cie mi pi膰, by艂em przybyszem, a przyj臋li艣cie mnie鈥. Je艣li kto艣 nas kiedy艣 b臋dzie broni艂 podczas s膮du, to z pewno艣ci膮 b臋d膮 to ci, kt贸rym okazali艣my jak膮艣 mi艂o艣膰, co艣 z siebie daj膮c鈥
Widz臋, 偶e te s艂owa budz膮 w ksi臋dzu emocje.
Mo偶e mam pecha, 偶e wierz臋 w Ewangeli臋. Ale skoro ju偶 w ni膮 wierze i staram si臋 ni膮 偶y膰, to naprawd臋 kocham tych swoich bezdomnych czy wi臋藕ni贸w. Ten odruch solidarno艣ci, kt贸ry wynios艂em z 偶ycia rodzinnego, zosta艂 dodatkowo wzmocniony przez 艣wiadome odczytanie Dobrej Nowiny.
A czy w ramach zindywidualizowanego my艣lenia, odartego z solidarno艣ci, kto艣, kto po艣wi臋ca sw贸j czas i swoj膮 energi臋 dobrowolnie i bezinteresownie, nie jest po prostu frajerem?
Zdarza si臋, 偶e wolontariusze, gdy 鈥瀠jawni膮 si臋鈥 ze swoim zaanga偶owaniem w swoim 艣rodowisku, spotykaj膮 si臋 z tak膮 reakcj膮. Chocia偶 bywa te偶, 偶e owi prze艣miewcy czy krytycy potem sami do nas trafiaj膮. Ale rzeczywi艣cie nie powiedzia艂bym, 偶e kto艣 towarzysko zyskuje na tym, 偶e jest wolontariuszem鈥
Mo偶e w podobnej perspektywie chrze艣cija艅stwo si艂膮 rzeczy jest frajerskie?
My艣l臋, 偶e ma pan racj臋. Ale zupe艂nie mi to nie przeszkadza.
Jakie projekty ksi膮dz teraz prowadzi?
Obecnie realizujemy niezwyk艂y pomys艂 na prac臋 z m艂odymi wi臋藕niami. Inspirowali艣my si臋 francuskim projektem 鈥濻euil鈥 鈥 鈥濸r贸g鈥, kt贸ry wymy艣li艂 pisarz i dziennikarz Bernard Ollivier. M艂ody cz艂owiek, kt贸ry wchodzi w konflikt z prawem, ma do wyboru: mo偶e wej艣膰 w program albo idzie do wi臋zienia. A program polega na tym, 偶e w towarzystwie opiekuna idzie pieszo od Pirenej贸w do Santiago de Compostela i z powrotem. Droga zajmuje oko艂o sze艣膰dziesi臋ciu dni. I prosz臋 sobie wyobrazi膰, 偶e ten prosty pomys艂 skutkuje ponad 70% wska藕nikiem niepowracalno艣ci na drog臋 przest臋pstwa.
A w Polsce?
Zaaplikowali艣my ten projekt do lokalnych warunk贸w. Dziesi臋ciu wi臋藕niom z Lublina, kt贸rzy nie sko艅czyli dwudziestu czterech lat, z艂o偶yli艣my propozycj臋, 偶e je艣li wejd膮 w projekt, p贸jd膮 na zwolnienie warunkowe. W towarzystwie opiekun贸w szli pieszo z Lublina do Zgorzelca.
Ile to jest kilometr贸w?
Dziewi臋膰set. Nigdy w 偶yciu nie przeszed艂em tyle. Trzydzie艣ci dni w臋dr贸wki po trzydzie艣ci kilometr贸w dziennie.
Kim s膮 ci opiekunowie?
To bardzo r贸偶ni ludzie. By艂 jeden ksi膮dz, byli biznesmeni, nauczyciele, by艂y pracownik wi臋zienia, przewodnik turystyczny… Jak do tej pory 偶aden z tych dziesi臋ciu skazanych nie wr贸ci艂 na drog臋 przest臋pstwa.
Wracamy do tematu obecno艣ci.
Owszem. Najistotniejsze jest to, 偶e do resocjalizacji potrzebny jest cz艂owiek, kt贸ry wys艂ucha, podzieli si臋 swoim do艣wiadczeniem 偶yciowym, co艣 doradzi. Nic wi臋cej. Nie opracowali艣my 偶adnego programu rozm贸w, zak艂adali艣my, 偶e podczas w臋dr贸wki wszystkie wa偶ne tematy wyjd膮 same. I wysz艂y: rodzina, szko艂a, przyja藕艅, mi艂o艣膰, seks, sens 偶ycia… Chodzi艂o o to, 偶eby ci m艂odzi ludzie mogli 鈥 w towarzystwie kogo艣 starszego i do艣wiadczonego 鈥 przyjrze膰 si臋 swojemu 偶yciu i zbudowa膰 jego now膮 wizj臋.
No i kto艣 im zaufa艂.
Tak, przecie偶 zawsze mogli uciec. Nocowali od parafii do parafii, w ka偶dej musieli si臋 odnale藕膰, spotka膰, poradzi膰 sobie z now膮 sytuacj膮. Dochodzi do tego wysi艂ek fizyczny, kt贸ry daje wiar臋 w to, 偶e co艣 mog臋. Je偶eli da艂em rad臋 przy takiej w臋dr贸wce, to nie dam sobie rady w 偶yciu?
A co by艂o dalej?
Mieli艣my 艣rodki finansowe, kt贸re po uko艅czeniu podr贸偶y pozwala艂y na odbycie szkolenia zawodowego, sta偶u i zapewnienia przez rok zatrudnienia wspieranego.
Opowiada ksi膮dz i opowiada. Ma ksi膮dz mn贸stwo roboty.
Owszem.
Ale nie wydaje si臋 ksi膮dz przyt艂oczony.
Nie. Ja ufam ludziom.
I przez te trzydzie艣ci lat nigdy nie by艂 ksi膮dz przyt艂oczony?
Czym?
Tym cho膰by, ile to wymaga wysi艂ku, czasu, energii. Tym, 偶e przecie偶 nie zawsze si臋 udaje.
To prawda. Ale co z tego? Panu Jezusowi si臋 uda艂o? Na Dwunastu, kt贸rych wybra艂, jeden zdradzi艂, drugi si臋 zapar艂, a pod krzy偶em zosta艂 tylko Jan. I co, mia艂 nie zmartwychwstawa膰?
***
ks. Mieczys艂aw Puzewicz 鈥撀爇ap艂an archidiecezji lubelskiej, spo艂ecznik. Mi臋dzy innymi za艂o偶yciel i przewodnicz膮cy Rady Programowej Centrum Wolontariatu w Lublinie oraz Stowarzyszenia Solidarno艣ci Globalnej. Inicjator program贸w na rzecz pomocy bezdomnym, wi臋藕niom, uchod藕com, dzieciom ulicy, m艂odocianym przest臋pcom, chorym psychicznie, w ramach kampanii 鈥濨udujcie Cywilizacj臋 Mi艂o艣ci鈥.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij