Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Ko艣ci贸艂 nad sadzawk膮 Betesda

Wierzymy, 偶e zdrowie jest dobrem nale偶nym ludziom bez wzgl臋du na to, ilu maj膮 przyjaci贸艂 i jak膮 ilo艣ci膮 pieni臋dzy dysponuj膮. W przeciwnym razie ci, kt贸rzy maj膮 wi臋ksze 偶yciowe powodzenie, mieliby wi臋ksze prawo do 偶ycia.
ilustr.: Zuzanna Wicha

ilustr.: Zuzanna Wicha

Tekst聽pochodzi z聽38. numeru聽papierowego magazynu 鈥濳ontakt鈥 pod tytu艂em 鈥瀂drowie bez recepty鈥.

ZAM脫W NUMER

鈥濸anie, nie mam nikogo, kto by mi pom贸g艂鈥 (J 5,7). Tymi s艂owami czekaj膮cy nad cudown膮 sadzawk膮 Betesda paralityk zwraca si臋 do Chrystusa, kt贸ry chwil臋 wcze艣niej zapyta艂 go, czy chce zosta膰 uzdrowiony. Cz艂owiek ten czeka艂, dodajmy, od trzydziestu o艣miu lat. Przez prawie cztery dekady nikt nie poda艂 mu pomocnej d艂oni. Silniejsi wyprzedzali go w wy艣cigu za ka偶dym razem, gdy 鈥 jak wierzono 鈥 wod臋 porusza艂 zst臋puj膮cy w ni膮 anio艂.
Co ta scena z Ewangelii m贸wi nam dzisiaj? Czy ma nas poucza膰 o tym, 偶e s膮 sytuacje, kt贸re mo偶e odmieni膰 tylko Boska interwencja? Oczywi艣cie i tak mo偶na rozumie膰 jej przes艂anie: B贸g przychodzi najs艂abszym na ratunek, nawet je艣li wszyscy inni zawodz膮. W艂a艣nie 鈥 zawodz膮. Wydaje si臋, 偶e Ewangelista zwraca nasz膮 uwag臋 przede wszystkim na dramatyczny los cz艂owieka, kt贸ry do艣wiadcza nie tylko ci臋偶kiej choroby, ale i oboj臋tno艣ci innych.
W interpretacji podkre艣laj膮cej 艂ask臋 uzdrowienia 艂atwo przeoczy膰 udzia艂 trzeciego, cichego bohatera, kt贸rym jest t艂um. Tymczasem jego obecno艣膰 ma znaczenie, bo to w艂a艣nie w tym kontek艣cie dokonuje si臋 cud. Jezus przychodzi do tego, kto wedle logiki panuj膮cego obyczaju ma najmniejsze szanse na wyzdrowienie. Nie chodzi o to, 偶e jego choroba jest najci臋偶sza, a nawet je艣li, to jest to przyczyna po艣rednia. Nie ma przecie偶 ogranicze艅 dla 艂aski Bo偶ej zst臋puj膮cej na tego, kto zanurzy si臋 w sadzawce. Ewangelia wyra藕nie wskazuje sprawc贸w nieszcz臋艣cia sparali偶owanego cz艂owieka. S膮 nimi ci, kt贸rzy nie udzielili mu wsparcia. Gest mi艂osierdzia Jezusa jest jednocze艣nie aktem oskar偶enia wobec ich nieczu艂o艣ci.
Cytowany fragment Pisma ukazuje trudn膮 do przyj臋cia prawd臋: w sytuacji, w kt贸rej wszyscy dziel膮 podobne do艣wiadczenie cierpienia, wsp贸艂czucie wcale nie rodzi si臋 samo z siebie. Przeciwnie, walka o u艣mierzenie w艂asnego b贸lu mo偶e zamkn膮膰 nas na drugiego, podsyca膰 egoizm. Ewangelia stawia przed nami wyzwanie, kt贸re ze wzgl臋du na sw贸j radykalizm mo偶e prowokowa膰 sprzeciw. Przekonuje bowiem, 偶e osobisty dramat nie stanowi usprawiedliwienia dla braku troski o innych, by膰 mo偶e jeszcze s艂abszych i bardziej cierpi膮cych. Jezus nie obwinia sparali偶owanego cz艂owieka o to, 偶e ten nie ma rodziny ani przyjaci贸艂. Domy艣lamy si臋 natomiast, 偶e przez ca艂y czas, w kt贸rym czyni艂 on beznadziejne wysi艂ki, by dozna膰 uzdrowienia, min臋艂o go wielu silnych i zdrowych ludzi, kt贸rzy dbali tylko o swoich najbli偶szych. Fragment Ewangelii Jana jest bolesny, poniewa偶 m贸wi o pierwotnej, ludzkiej ma艂o艣ci w sytuacji pogn臋bienia przez niezawinione nieszcz臋艣cie, kt贸rym jest choroba. Kieruje nami w贸wczas instynkt przetrwania, a s艂absi spisani s膮 na straty przez okrutne prawa biologii.
Ale czy tylko biologii? Omawiany fragment Pisma pokazuje, jak niewiele by艂o trzeba, aby ul偶y膰 sparali偶owanemu cz艂owiekowi w jego udr臋ce. Jak zauwa偶aj膮 liczni interpretatorzy, uzdrowienie chorego zaczyna si臋 ju偶 w momencie, w kt贸rym Chrystus zwraca si臋 do niego, a wi臋c traktuje go podmiotowo. Najpierw zawiod艂a biologia, ale potem zawiod艂o spo艂ecze艅stwo. Wiemy, 偶e ta historia potoczy艂aby si臋 inaczej, gdyby ludzie przy cudownej sadzawce my艣leli kategoriami wsp贸lnotowej solidarno艣ci, a nie dzia艂ali jak rozproszone jednostki, z kt贸rych ka偶da chce wyszarpn膮膰 cho膰 troch臋 艂aski dla siebie.
Chcemy wi臋c odszuka膰, by tak powiedzie膰, najbardziej dos艂owny sens przeno艣ny spotkania Jezusa z paralitykiem. Potraktujemy je nie jako obraz Boskiej interwencji w dramat ludzkiego losu, nie jako wo艂anie o wzajemn膮 trosk臋, lecz jako przyczynek do namys艂u nad tym, jak w 艣wietle katolickiej nauki spo艂ecznej powinna by膰 zorganizowana s艂u偶ba zdrowia. Biblia nie oferuje nam gotowych rozwi膮za艅 prawnych i ekonomicznych, a chrze艣cijanin nie musi by膰 prawnikiem czy ekonomist膮. Mo偶emy jednak zadawa膰 pytania o to, wedle jakich norm powinna kszta艂towa膰 si臋 nasza wra偶liwo艣膰 moralna, kt贸ra takie rozwi膮zania podpowiada.
Prawo do zdrowia
Podejmuj膮c rozwa偶ania nad relacj膮 mi臋dzy wiar膮 i s艂u偶b膮 zdrowia, trzeba wyj艣膰 od podstaw, to znaczy od chrze艣cija艅skiej antropologii. Skoro wierzymy, 偶e 艣mier膰 nie ko艅czy wszystkiego, to dlaczego mamy si臋 przejmowa膰 cielesnymi cierpieniami? Czy tylko ze wzgl臋du na to, 偶e bywaj膮, m贸wi膮c banalnie, trudne do zniesienia? Innymi s艂owy, czy wsp贸艂czucie dla chorego jest jedynym gruntem, na kt贸rym da si臋 rozpatrywa膰 ten problem?
Odpowied藕 na to pytanie jest przecz膮ca. Cia艂o nie stanowi zaledwie 鈥瀘pakowania na dusz臋鈥, lecz na r贸wni z ni膮 konstytuuje nasze cz艂owiecze艅stwo. Jeszcze trafniej by艂oby powiedzie膰, 偶e cia艂o i dusza s膮 tylko pewnymi aspektami istnienia cz艂owieka, kt贸ry 鈥 jako taki 鈥 stanowi jedno艣膰. Kultura przyzwyczai艂a nas do rozdzielania tych dw贸ch rzeczywisto艣ci, ale nie jest to tendencja zgodna z optyk膮 chrze艣cija艅sk膮. Cz艂owiek 鈥瀖a鈥 cia艂o w sensie metaforycznym 鈥 to znaczy: przypisuje sobie cechy z nim zwi膮zane 鈥 ale tak naprawd臋 jest cia艂em. St膮d te偶 coraz wyra藕niej dostrzega si臋 potrzeb臋 rozwoju dyscypliny zwanej teologi膮 cia艂a. Jej problematyka nie ogranicza si臋 za艣 jedynie, jak s膮dz膮 niekt贸rzy, do spraw seksualno艣ci, lecz ujmuje wszystkie zagadnienia zwi膮zane z materialn膮 natur膮 cz艂owieka. Zostaniemy w ko艅cu zbawieni tak, jak zostali艣my stworzeni 鈥 wraz z cia艂em, a mo偶e raczej: jako cia艂o.
Podejmowanie walki z chorob膮 jest r贸wnoznaczne z obron膮 godno艣ci osoby w艂a艣nie dlatego, 偶e nie da si臋 w nas rozgraniczy膰 sfery cielesnej i duchowej: choruje zawsze ca艂y cz艂owiek, a nie tylko cz臋艣膰 jego lub jej cia艂a. Z tego powodu sytuacja, w kt贸rej chory nie mo偶e skorzysta膰 z pomocy medycznej, jest z punktu widzenia katolickiej nauki spo艂ecznej nie do pomy艣lenia. M贸wi膮c wprost, skoro choroba niszczy cia艂o, to znaczy, 偶e niszczy cz艂owieka. A je艣li cz艂owiek jest niszczony, to nale偶y si臋 temu bezwzgl臋dnie przeciwstawi膰.
Wr贸膰my do tamtej sceny ewangelicznej i zadajmy sobie pytanie: czy paralityka niszczy艂a tylko choroba? A mo偶e mia艂 szans臋 na wyzdrowienie, kt贸r膮 odbiera艂y mu czynniki pozamedyczne? Brak wsp贸艂czucia ze strony innych sk艂ada艂 si臋 na og贸ln膮 oboj臋tno艣膰, a ta zaowocowa艂a dyskryminacj膮 wobec cz艂owieka, kt贸ry najbardziej potrzebowa艂 pomocy. Zechciejmy zauwa偶y膰 ten paradoks: 贸w cz艂owiek potrzebowa艂 pomocy najbardziej w艂a艣nie dlatego, 偶e najtrudniej by艂o mu z niej skorzysta膰. Mo偶emy tu m贸wi膰 o dyskryminacji, poniewa偶 zgodnie z definicj膮 pojawia si臋 ona wtedy, gdy dobra dzielone s膮 nier贸wno ze wzgl臋du na kryteria nieistotne z punktu widzenia przedmiotu podzia艂u. Wierzymy za艣, 偶e zdrowie jest dobrem nale偶nym ludziom bez wzgl臋du na to, ilu maj膮 przyjaci贸艂 i jak膮 ilo艣ci膮聽pieni臋dzy dysponuj膮. W przeciwnym razie ci, kt贸rzy maj膮 wi臋ksze 偶yciowe powodzenie, mieliby po prostu wi臋ksze prawo do 偶ycia. To stanowisko jest jak najdalsze od nauki chrze艣cija艅skiej.
M贸wi si臋 niekiedy, 偶e wobec choroby i 艣mierci wszyscy jeste艣my r贸wni. Niew膮tpliwie jest tak w sensie egzystencjalnym: wszyscy chorujemy i wszyscy umrzemy, bogaci czy biedni, uczeni czy niewykszta艂ceni, szlachetni czy nikczemni. Warto jednak zauwa偶y膰, 偶e w zmieniaj膮cej si臋 rzeczywisto艣ci spo艂ecznej nie mo偶emy ci膮gle rozwa偶a膰 tej prawdy w duchu 艣redniowiecznego danse macabre, w kt贸rym 艣mier膰 w艂膮cza艂a w sw贸j korow贸d ka偶dego, niezale偶nie od szczebla zajmowanego w drabinie feudalnej. W spo艂ecze艅stwie demokratycznym, w kt贸rym wszyscy obywatele s膮 r贸wni wobec prawa, a dzia艂ania ustawodawc贸w powinna o偶ywia膰 my艣l o uniwersalnej ludzkiej godno艣ci, musimy inaczej spojrze膰 na r贸wno艣膰 wobec choroby. Sprawiedliwo艣ci nie mo偶na upatrywa膰 w poetyckim sentymencie, lecz musi ona wynika膰 z dobrze funkcjonuj膮cego prawa. Powinna objawia膰 si臋 w tym, 偶e ci gorzej sytuowani maj膮 takie same szanse wyj艣ciowe w walce o zdrowie jak ci, kt贸rzy ciesz膮 si臋 dostatkiem 鈥 zar贸wno dostatkiem materialnym, jak i dostatkiem troski ze strony os贸b bliskich.
Naczynia po艂膮czone
Trudno wyobrazi膰 sobie 鈥 przynajmniej na razie 鈥 rzeczywisto艣膰, w kt贸rej pieni膮dz nie decyduje o tym, czy kto艣 ma dost臋p do najlepszych specjalist贸w czy najnowszych metod leczenia. Chodzi jednak o w艂a艣ciwe zdefiniowanie minimum, kt贸rego pewne grupy spo艂eczne s膮 w Polsce nadal pozbawione. Przede wszystkim trzeba wspomnie膰 o bardzo trudnym po艂o偶eniu os贸b w kryzysie bezdomno艣ci, kt贸rych realne szanse na skorzystanie z publicznych 艣wiadcze艅 zdrowotnych s膮 nik艂e. Procedury poprzedzaj膮ce uzyskanie przez te osoby dost臋pu do regularnej pomocy medycznej s膮 trudne do przej艣cia. Problem 鈥 niema艂y w przypadku obywateli posiadaj膮cych sta艂e miejsce zamieszkania 鈥 stanowi tak偶e poszpitalna opieka piel臋gniarska. Proces rekonwalescencji w warunkach braku dachu nad g艂ow膮 jest fikcj膮.
Mo偶e dzi臋ki tej refleksji zdo艂amy zrozumie膰, jak z艂o偶onym organizmem jest system ochrony zdrowia. Jego funkcjonowanie nie ogranicza si臋 do pobytu pacjenta w szpitalu czy odwiedzin w gabinecie lekarskim. Jak nigdy nie choruje jedna cz臋艣膰 cia艂a, lecz ca艂y cz艂owiek, tak nie mo偶na my艣le膰 o reformowaniu s艂u偶by zdrowia bez uwzgl臋dnienia wielorakich pozamedycznych czynnik贸w wp艂ywaj膮cych na ludzk膮 kondycj臋 cielesn膮 i psychiczn膮. Je艣li w rodzinie, w kt贸rej kto艣 ci臋偶ko zachoruje, zarabia dobrze kilka os贸b, to wstrz膮s wywo艂any chorob膮 艂atwiej zamortyzowa膰. Je艣li zachoruje jedyny 偶ywiciel rodziny, otrzymuj膮cy skromn膮 pensj臋, to ca艂y uk艂ad zostaje zderegulowany. Do najbardziej oczywistych koszt贸w finansowych, kt贸re i tak rozk艂adaj膮 funkcjonowanie takiej rodziny, dochodz膮 koszty emocjonalne, czasowe, spo艂eczne. Te pojawiaj膮 si臋 oczywi艣cie w przypadku ka偶dej choroby, ale nie udawajmy, 偶e dzi臋ki zasobom materialnym nie mo偶na ich ograniczy膰.
Z kolei we藕my pod uwag臋 to, co dzieje si臋 poza naszym lokalnym podw贸rkiem. Sytuacja ludzi 偶yj膮cych w krajach s艂abo rozwini臋tych najdobitniej pokazuje, jakie s膮 relacje mi臋dzy statusem materialnym, dost臋pem do edukacji i profilaktyki medycznej, poziomem rozwoju s艂u偶by zdrowia i d艂ugo艣ci膮 偶ycia. Ludzie niedo偶ywieni, nieposiadaj膮cy dost臋pu do zaplecza sanitarnego i 艣rodk贸w zapobiegawczych, takich jak na przyk艂ad szczepienia, maj膮 znacznie mniejsze szanse na prze偶ycie. Dlatego te偶 niekt贸rzy teologowie, jak na przyk艂ad Paul Farmer i Gustavo Guti茅rrez, kt贸rych rozmow臋 publikujemy w tym numerze Magazynu Kontakt, m贸wi膮 o tak zwanej preferencyjnej opcji na rzecz ubogich w s艂u偶bie zdrowia. Jak gorzko stwierdzaj膮, istniej膮 choroby, kt贸re te偶 maj膮 dla ubogich swoj膮 opcj臋 preferencyjn膮. Im wi臋ksze ub贸stwo, tym mniejsze szanse na zachowanie zdrowia lub na wyj艣cie z choroby.
***
Ko艣ci贸艂, jako ziemskie przedstawicielstwo Chrystusa, ma kontynuowa膰 Jego dzia艂ania. Ma by膰 tym, kt贸ry staje wobec opuszczonego, ubogiego paralityka i niesie mu ulg臋, przywracaj膮c mu jednocze艣nie poczucie godno艣ci.
Nie chcia艂em w tym tek艣cie analizowa膰 szczeg贸艂owych rozwi膮za艅. Z pewno艣ci膮 jest jednak wiele dr贸g, kt贸rymi Ko艣ci贸艂 m贸g艂by dotrze膰 ze swoj膮 misj膮 do potrzebuj膮cych chorych w ramach konkretnych dzia艂a艅 spo艂ecznych i instytucjonalnych. By膰 mo偶e mo偶liwa by艂aby pos艂uga opieku艅cza si贸str i braci zakonnych w o艣rodkach opieki zdrowotnej na znacznie wi臋ksz膮 ni偶 obecnie skal臋. By膰 mo偶e parafie mog艂yby sta膰 si臋 punktami kontaktu rodzin ob艂o偶nie chorych i tych, kt贸rzy gotowi s膮 pomaga膰 im w trudach codzienno艣ci.
Przede wszystkim jednak trzeba zauwa偶y膰, 偶e katolicka nauka spo艂eczna jest zgodna z brzmieniem artyku艂u 68. Konstytucji RP, w my艣l kt贸rego ka偶demu obywatelowi i ka偶dej obywatelce przys艂uguje r贸wne prawo do opieki zdrowotnej bez wzgl臋du na ich sytuacj臋 maj膮tkow膮, a w艂adze publiczne maj膮 obowi膮zek im tak膮 opiek臋 zapewni膰. Zar贸wno wi臋c Ko艣ci贸艂, jak i pa艅stwo d膮偶膮 do wsp贸lnego celu, chc膮c, by 偶adne z nas nigdy nie zawo艂a艂o: 鈥瀗ie mam nikogo, kto by mi pom贸g艂鈥. Zadajmy sobie pytanie, jako chrze艣cijanie i jako obywatele, czy dok艂adamy odpowiednich stara艅, by te za艂o偶enia wciela膰 w 偶ycie.
Pytanie to, jak wierzymy, ma znaczenie zar贸wno w ramach oddolnej inicjatywy, jak i na poziomie strukturalnym, to jest na poziomie w艂a艣ciwego urz膮dzenia spo艂ecze艅stwa. Misja powierzona w tej materii Ko艣cio艂owi nie musi oznacza膰 wy艂膮cznie bycia kana艂em nadprzyrodzonej 艂aski dla okazjonalnych i spektakularnych uzdrowie艅. My艣l chrze艣cija艅ska mo偶e bowiem sta膰 si臋 inspiracj膮 do racjonalnej przemiany spo艂ecze艅stwa, w kt贸rym najs艂abszy jako pierwszy obmyje twarz w wodzie Betesdy.
***
Pozosta艂e teksty z聽bie偶膮cego numeru dwutygodnika 鈥濳ontakt鈥 mo偶na znale藕膰聽tutaj.
***
Polecamy tak偶e:

Lekarze bez kontaktu

W Bia艂ym Miasteczku bez zmian

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie - w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej Polityka prywatno艣ci zamknij