magazyn lewicy katolickiej

Ko艣ci贸艂 na pocz膮tku drogi

Globalizacja, kt贸rej 艣wiadkami jeste艣my, zmusza nas do poszerzania naszych horyzont贸w religijnych i kulturowych, wobec czego powszechno艣膰 Ko艣cio艂a nabiera zupe艂nie nowego znaczenia. Czy my, europejscy katolicy, potrafimy zrozumie膰 i zaakceptowa膰 nieeuropejskie drogi do Chrystusa?
Ko艣ci贸艂 na pocz膮tku drogi
Krzysztof 艢liwi艅ski (zdj.: Bartosz Bobkowski, Agencja Gazeta)

7 stycznia 2021 roku zmar艂 Krzysztof 艢liwi艅ski, d艂ugoletni cz艂onek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Jak pisze nasz redaktor Misza Tomaszewski: 鈥濷d dziesi臋ciu lat darzy艂 偶yczliwo艣ci膮 i przyja藕ni膮 艣rodowisko Magazynu Kontakt鈥. Wspominaj膮c zmar艂ego, publikujemy rozmow臋, kt贸ra ukaza艂a si臋 w 2010 roku w 13. numerze Kontaktu.

Za艂膮czone zdj臋cie znalaz艂o si臋 na profilu Krzysztofa 艢liwi艅skiego na Facebooku po tym, jak kilka lat temu zosta艂 napadni臋ty w swoim mieszkaniu. Autorem fotografii jest Bartosz Bobkowski (Agencja Gazeta).

PAWE艁 CYWI艃SKI, IGNACY 艢WI臉CICKI: Pe艂ni艂 Pan funkcj臋 ambasadora RP w Maroku i Republice Po艂udniowej Afryki, wyk艂ada艂 Pan w Zairze [obecnej Demokratycznej Republice Konga 鈥 przyp. red.]. Prosz臋 nam opisa膰 swoje 鈥 a wi臋c Europejczyka i 鈥濸olaka-katolika鈥 鈥 do艣wiadczenie zetkni臋cia z tamtejszym chrze艣cija艅stwem.

KRZYSZTOF 艢LIWI艃SKI: W krajach tych, w przeciwie艅stwie do Polski, katolicyzm nie jest religi膮 dominuj膮c膮, a katolicy nie stanowi膮 wi臋kszo艣ci spo艂ecze艅stwa. Taki Ko艣ci贸艂 nie ma ambicji posiadania wp艂ywu politycznego, nie pr贸buje manipulowa膰, poniewa偶 wiadomo, 偶e nie ma na to 偶adnych szans. Mo偶e tylko 艣wiadczy膰. Uwolnienie si臋 od pokusy wprowadzania naszych postulat贸w moralnych do kodeks贸w karnych wyzwala za艣 inne procesy wzrastania Kr贸lestwa Bo偶ego. Do艣wiadczenie 鈥瀊ycia katolikiem w mniejszo艣ci鈥 daje ogromn膮 rado艣膰鈥

W Afryce odczuwalna jest cudowna powszechno艣膰 Ko艣cio艂a, moje osobiste jej do艣wiadczenie jest do艣wiadczeniem 艣wiata. Katolik贸w-cudzoziemc贸w w Kisangali, w Zairze, by艂o o艣miuset, do tego pochodz膮cych z kilkudziesi臋ciu r贸偶nych pa艅stw. W Maroku natomiast naliczyli艣my w艣r贸d katolik贸w ponad pi臋膰dziesi膮t narodowo艣ci; byli to z jednej strony dobrze op艂acani specjali艣ci, a z drugiej 鈥 miejscowi n臋dzarze. Nie 艂膮czy艂a nas narodowo艣膰 ani status ekonomiczny, ale sama tylko przynale偶no艣膰 do Ko艣cio艂a. Dla tych biedak贸w Ko艣ci贸艂 katolicki by艂 jedynym miejscem swojskim, dla nas zn贸w oczywiste by艂o, 偶e trzeba si臋 z nimi dzieli膰. To wspania艂e do艣wiadczenie, gdy cudzoziemski profesor uniwersytetu mo偶e wsp贸lnie z niepi艣miennymi kobietami rozwa偶a膰 problemy chrze艣cija艅stwa.

W RPA polityczny re偶im apartheidu zabarwiony by艂 jednym ze skrajnych nurt贸w teologii kalwi艅skiej, a o katolikach jeszcze do niedawna pastorzy m贸wili jako o 鈥瀙apistowskim niebezpiecze艅stwie鈥. W my艣l tej doktryny B贸g nie lubi, gdy biali i kolorowi modl膮 si臋 razem. To z tej epoki pochodzi anegdota o policjancie, kt贸ry wszed艂 do ko艣cio艂a dla bia艂ych i zobaczy艂 kl臋cz膮cego Murzyna. 鈥濩o tu robisz?鈥 鈥 wrzasn膮艂. 鈥瀂mywam pod艂og臋, sir鈥 鈥 odpowiedzia艂 Murzyn. 鈥濵asz szcz臋艣cie 鈥 odetchn膮艂 tamten 鈥 bo ju偶 my艣la艂em, 偶e si臋 modlisz鈥︹. Jako katolicy nie byli艣my w RPA prze艣ladowani, ale w oczywisty spos贸b dyskryminowani. Bycie dyskryminowan膮 mniejszo艣ci膮 daje za艣 poczucie wsp贸lnoty z innymi dyskryminowanymi grupami.

W Zairze by艂em w latach 70-tych, w epoce Mobutu. Opr贸cz prowadzenia zaj臋膰 na uniwersytecie, dzia艂a艂em w duszpasterstwie akademickim i w tak zwanych 鈥瀢sp贸lnotach podstawowych鈥. To by艂 czas politycznej dyktatury 鈥 jedna partia, jedna organizacja m艂odzie偶owa, 偶adnej wolno艣ci wypowiedzi. W tym wszystkim Ko艣ci贸艂 stanowi艂 przestrze艅 wzgl臋dnej swobody, podobnie jak u nas w minionej ju偶 epoce. Na organizowane przez niego spotkania przychodzi艂o mn贸stwo ludzi, r贸wnie偶 niekatolik贸w 鈥 w艂a艣nie dlatego, 偶e tam mo偶na by艂o rozmawia膰 bardziej otwarcie i bardziej uczciwie ni偶 gdziekolwiek indziej. 呕ywsze by艂o te偶 w艣r贸d nich poczucie wsp贸lnoty, wyra偶aj膮ce si臋 nie tylko w bezpo艣rednich kontaktach. Dzie艂o mi艂osierdzia wysuwa si臋 tam na pierwszy plan 偶ycia chrze艣cija艅skiego, przed kwestie doktrynalne, w zwi膮zku z czym dystans pomi臋dzy biskupem i ksi臋偶mi a innymi cz艂onkami wsp贸lnoty si臋 zmniejsza.

Czy dostrzeg艂 Pan w tych krajach efekty przenikania si臋 tradycji europejskiej z lokalnymi zwyczajami i kultur膮?

Inkulturacj臋 najwyra藕niej by艂o wida膰 w Zairze, poniewa偶 tam prowadzono j膮 w spos贸b zamierzony i bardzo 艣wiadomy. Po Soborze Watyka艅skim II zatwierdzono zreszt膮 osobny ryt liturgiczny 鈥 liturgi臋 zairsk膮 (obecnie kongijsk膮), kt贸ra bardziej by艂a dzie艂em misyjnego i miejscowego duchowie艅stwa oraz lokalnej inteligencji ni偶 zwyk艂ego ludu.

Czy znaczy to, 偶e zosta艂a ona wprowadzona odg贸rnie?

Nie. Watykan zaakceptowa艂 ryt, kt贸ry jest troch臋 inny, co wida膰 szczeg贸lnie w porz膮dku sk艂adania ofiar oraz w akcentowaniu procesji tanecznej. Wiele element贸w pojawia si臋 natomiast w spos贸b jak najbardziej naturalny. J臋zyk gest贸w zosta艂 wzbogacony przez ruch, przede wszystkim taneczny. To istotnie odr贸偶nia liturgi臋 zairsk膮 od naszej, kt贸ra jest do艣膰 鈥瀞ztywna鈥. W naszej kulturze taniec nie wi膮偶e si臋 z religi膮, a dla Afrykan贸w jest jednym z naturalnych element贸w ekspresji. Nie ma tam na przyk艂ad mowy o zbieraniu na tac臋, bo wszyscy id膮 do o艂tarza i wyra藕nie wida膰 przy tym, 偶e ca艂y Ko艣ci贸艂 w臋druje w tanecznym pochodzie, aby z艂o偶y膰 ofiar臋 Bogu.

Wszelkie badania w zakresie historii liturgii pokazuj膮, 偶e w liturgii rzymskiej przetrwa艂o wiele element贸w ceremonia艂u dworskiego, cesarskiego lub wojskowej parady. By艂oby przesad膮 traktowa膰 jako niezmienne to, 偶e mamy porusza膰 si臋 jak 偶o艂nierze na defiladzie lub sk艂ada膰 ho艂d, tak jak sk艂ada艂o si臋 ho艂d cesarzowi. Oczywi艣cie nie nale偶y tych element贸w od razu odrzuca膰, s膮 one przecie偶 zakorzenione w naszej kulturze. Trzeba mie膰 jednak 艣wiadomo艣膰 ich historycznej wzgl臋dno艣ci.

***

Aposto艂owie nie usiedli i nie wymy艣lili chrze艣cija艅skiej kultury od nowa, ale pos艂ugiwali si臋 takimi znakami, jakie by艂y w ich czasach u偶ywane.

Jak rozpozna膰, kt贸re elementy, poj臋cia i symbole s膮 uniwersalne, a kt贸re partykularne? Od razu przychodzi do g艂owy chi艅ski przypadek hostii z m膮ki ry偶owej, kt贸ra zosta艂a zakazana przez Watykan鈥

To jest 艣liska 艣cie偶ka. Zaczn臋 od takiej perspektywy: Z r贸偶nych powod贸w ludzie lubi膮 mie膰 pewno艣膰 w rozmaitych kwestiach moralnych i rytualnych. Ja natomiast proponuj臋 przeprowadzenie analogii pomi臋dzy religi膮 i sztuk膮. Malarstwo bywa dobre lub z艂e, mimo 偶e nie istniej膮 jasne i absolutne kryteria, kt贸re pozwoli艂yby odr贸偶ni膰 dobry obraz od z艂ego. Na tej samej zasadzie, bym m贸g艂 m贸wi膰 o dobrej i z艂ej religii, nie musz臋 dysponowa膰 偶adnym konkretnym kanonem.

W oczywisty spos贸b wyja艣nienie do艣wiadczenia religijnego w s艂owach i symbolach dokonuje si臋 w kulturze. Aposto艂owie nie usiedli i nie wymy艣lili chrze艣cija艅skiej kultury od nowa, ale pos艂ugiwali si臋 takimi znakami, jakie by艂y w ich czasach u偶ywane, i korzystali z takiego obrazu 艣wiata, jaki by艂 im dany. Genialny teolog, 艣w. Tomasz z Akwinu, dysponowa艂 obrazem 艣wiata, zawieraj膮cym wyra藕nie zdefiniowane g贸r臋, d贸艂 i 艣rodek. Wsp贸艂cze艣nie za艣 wiemy, 偶e galaktyk jest wi臋cej ni偶 ziaren piasku na wszystkich pla偶ach 艣wiata, i nie mamy ju偶 pretensji do ogarni臋cia umys艂em ca艂ej rzeczywisto艣ci. Pami臋tajmy wi臋c, 偶e nasza teologia powstawa艂a w innej kulturze i przy horyzontach poznawczych odmiennych od naszych obecnych.

Wracaj膮c za艣 do chleba 鈥 jest on tak wa偶nym i uniwersalnym symbolem, 偶e nale偶y powa偶nie si臋 zastanowi膰, zanim postanowi si臋 go 鈥瀘bej艣膰鈥 lub wr臋cz od niego odej艣膰. Z drugiej strony warto pami臋ta膰 i o tym, 偶e z wy艂膮cznie praktycznych wzgl臋d贸w chleb zosta艂 zast膮piony op艂atkiem, kt贸ry jest symbolem chleba, a wi臋c symbolem symbolu.

W jaki spos贸b mo偶emy uzyska膰 pewno艣膰 co do tego, kt贸ry symbol jest w艂a艣ciwy?

Bardzo szeroko rozumiem symbol i bardzo powa偶nie go traktuj臋, poniewa偶 jest on sposobem m贸wienia r贸wnie wa偶nym jak s艂owa. Nale偶y jednak pami臋ta膰 o stale powracaj膮cym w Biblii motywie zagro偶enia idolatri膮, tworzeniem sobie bo偶k贸w. Idolatria dotyczy za艣 nie tylko rze藕bionych ba艂wan贸w, ale tak偶e poj臋膰 鈥 ba艂wochwalczy stosunek mo偶emy mie膰 nawet do sformu艂owa艅 doktrynalnych. Pan Jezus wielokrotnie przed tym ostrzega艂, wskazuj膮c na nieszcz臋snych faryzeuszy, w kt贸rych obrazie mog膮 si臋 zawsze rozpozna膰 religijni ludzie wszystkich epok. Faryzeuszom zarzuci膰 mo偶na r贸偶ne rzeczy, ale na pewno nie to, 偶e nie byli pobo偶ni.

Chocia偶 jednak mam pewien dystans do symboli religijnych, to oczywi艣cie przyznaj臋, 偶e musimy pos艂ugiwa膰 si臋 jakim艣 wsp贸lnym j臋zykiem. Je艣li rozerwiemy ich sie膰, to nie tylko od艂膮czymy si臋 od wsp贸艂czesnej nam wsp贸lnoty Ko艣cio艂a, ale i zerwiemy wi臋藕 z tymi, kt贸rzy byli przed nami, zagubimy si臋 w chaosie, doprowadzimy do powstania nowej wie偶y Babel鈥

Rozrywaj膮c sie膰 symboli religijnych, nie tylko od艂膮czamy si臋 od wsp贸艂czesnej nam wsp贸lnoty Ko艣cio艂a, ale i zrywamy wi臋藕 z tymi, kt贸rzy byli przed nami.

Czy, bior膮c pod uwag臋 istniej膮ce wewn膮trz chrze艣cija艅stwa r贸偶nice, powinni艣my spodziewa膰 si臋 nadej艣cia wielkich zmian doktrynalnych?

Podoba mi si臋 takie spojrzenie na chrze艣cija艅stwo, zgodnie z kt贸rym jeste艣my na bardzo wczesnym jego etapie, na pocz膮tku drogi, i nie wiemy, jak Ko艣ci贸艂 b臋dzie wygl膮da艂 za lat tysi膮c albo sto tysi臋cy. Nie spos贸b zgadywa膰, jakim przemianom ulegnie i jak b臋dzie formu艂owa艂 swoje przes艂anie. Je艣li por贸wna膰 chrze艣cija艅stwo II wieku i chrze艣cija艅stwo wsp贸艂czesne, to odkryje si臋 ewidentne r贸偶nice, ale i oczywist膮 ci膮g艂o艣膰. To niebywa艂e, 偶e ci膮g艂o艣膰 ta si臋ga Jezusa z Nazaretu, od kt贸rego, cho膰 wci膮偶 jest obecny w Ko艣ciele, dzieli nas dwa tysi膮ce lat historii. A przecie偶 doktrynalne sformu艂owania, kt贸re znamy, powsta艂y kilka wiek贸w po Nim. Przecie偶 On nie naszkicowa艂 doktryny, nie zorganizowa艂 instytucji 鈥 to wszystko sta艂o si臋 p贸藕niej. W tym sensie potwierdzi艂a si臋 Jego obietnica, 偶e Duch 艢wi臋ty b臋dzie nas prowadzi艂. W pierwszych wiekach chrze艣cijanie nie mieli obsesji stworzenia jednolitej doktryny. Dopiero kiedy chrze艣cija艅stwo uzyska艂o status religii oficjalnej, zapewniaj膮cej spok贸j i 艂ad spo艂eczny, pojawi艂a si臋 potrzeba kategorycznego dekretowania, kt贸re sformu艂owania s膮 prawdziwe, a kt贸re nie. Z takiej logiki wynik艂a inkwizycja… Mimo wszystko nie ba艂bym si臋 tego, 偶e katolicyzm zmieni si臋 tak bardzo, jak ten dwudziestowieczny zmieni艂 si臋 w stosunku do tego z II wieku.

Czy mo偶na zatem powiedzie膰, 偶e nauka spo艂eczna Ko艣cio艂a i proponowany przeze艅 spos贸b organizacji 偶ycia spo艂ecznego s膮 jedynie wynikiem proces贸w historycznych?

Odpowiem, podaj膮c taki przyk艂ad: 呕yli艣my kiedy艣 w przekonaniu, 偶e kr贸lestwo jest naturalnym sposobem organizacji spo艂ecze艅stw, w艂adza kr贸lewska mia艂a sakr臋. Jeszcze 150 lat temu katolicy byli monarchistami, a republikan贸w traktowano gorzej ni偶 heretyk贸w. Nie twierdz臋, 偶e katolicka nauka spo艂eczna jest b艂臋dna, ale przesta艅my upiera膰 si臋 przy tym, 偶e za jej pomoc膮 mo偶na opisa膰 spo艂ecze艅stwo doskona艂e鈥

Inne pytanie: czy wiemy z pewno艣ci膮 i bardzo konkretnie, co jest moralne, a co niemoralne? Pan Jezus, 艣w. Pawe艂 oraz wielu innych 艣wi臋tych 偶y艂o w 艣wiecie, w kt贸rym niewolnictwo by艂o uwa偶ane za naturalny porz膮dek rzeczy. Tak my艣lano a偶 do pocz膮tku XIX wieku. Nawet w Pi艣mie 艢wi臋tym nie znajdziemy wyra藕nego stwierdzenia, 偶e zakazane jest to, co wydaje si臋 nam kompletnie nie do przyj臋cia, a mianowicie 偶e mog臋 i艣膰 na targ i sprzeda膰 innego cz艂owieka jak swoj膮 w艂asno艣膰. Papie偶e i morali艣ci katoliccy pot臋pili handel lud藕mi dopiero w XIX wieku. Nie wyprzedzili swoich czas贸w鈥 A jednak to, 偶e my z tak wielk膮 wewn臋trzn膮 pewno艣ci膮 odrzucamy niewolnictwo, pokazuje, 偶e 偶yje w nas ziarno Ewangelii, kt贸re ka偶e nam powiedzie膰, 偶e jest ono absolutnie niemoralne, chocia偶 nasi przodkowie nie byli w stanie tego dostrzec.

Mo偶na poda膰 te偶 inne przyk艂ady: kastrowanie m艂odych ch艂opc贸w, aby zachowali swoje pi臋kne soprany, albo pot臋pianie lichwy, wobec kt贸rej istnia艂o przekonanie, 偶e obra偶a Boga i ca艂膮 spo艂eczno艣膰. Etyczna interpretacja podobnych zjawisk w rozmaity spos贸b si臋 zmienia, jakby dojrzewa艂a w nas wra偶liwo艣膰 moralna. Wierz臋 w to, 偶e sprawcza si艂a tego wzrostu jest zawarta w Ewangelii. S膮dz臋 tak偶e, 偶e historia uczy nas pokory, a nie aroganckiego przekonania, 偶e mamy katolicki monopol na rozstrzyganie wszystkich kwestii moralnych. Dlatego uwa偶am, 偶e warunkiem wzrostu ewangelicznego ziarna jest uczciwy dialog Ko艣cio艂a ze wsp贸艂czesno艣ci膮.

Historia uczy nas pokory, a nie aroganckiego przekonania, 偶e mamy katolicki monopol na rozstrzyganie wszystkich kwestii moralnych.

***

Wr贸膰my do Afryki. Jakie problemy napotyka w niej nauczanie Ko艣cio艂a?

W rzeczywisto艣ci afryka艅skiej bardzo trudnym i wci膮偶 nierozwi膮zanym problemem jest wielo偶e艅stwo. Pe艂ni艂o ono szalenie wa偶n膮 funkcj臋 spo艂eczn膮 鈥 Afryka by艂a kontynentem bez wd贸w i sierot. Gdy m臋偶czyzna umiera艂, jego brat lub kto艣 inny musia艂 poj膮膰 偶on臋 zmar艂ego za swoj膮 偶on臋. Czy z ni膮 偶y艂, czy nie 偶y艂, czy mia艂 dzieci, czy ich nie mia艂 鈥 musia艂 j膮 poj膮膰 i mia艂 wzgl臋dem niej obowi膮zki. Zamiast sieroci艅c贸w i rent wdowich istnia艂 wi臋c 艣wietnie zorganizowany system spo艂eczny, w kt贸rym zawsze by艂 kto艣, kto przejmowa艂 spo艂eczn膮 rol臋 zmar艂ego m臋偶czyzny. My za艣 przychodzimy ze swoj膮 strasznie doktrynaln膮 praktyk膮 katolick膮 i sprawiamy, 偶e to wszystko si臋 za艂amuje鈥 Oczywi艣cie nie namawiam do tego, 偶eby akceptowa膰 poligami臋, ale by膰 mo偶e nie trzeba koniecznie stawia膰 jej w samym centrum nauczania afryka艅skiego Ko艣cio艂a. Wyobra藕my sobie na przyk艂ad, 偶e wielo偶e艅stwo by艂oby tylko wzi臋ciem na siebie wi臋kszych obowi膮zk贸w, bez 偶adnych 鈥瀦alet鈥 wynikaj膮cych z tego stanu.

Czy tylko dlatego, 偶e jest to pewien fakt kulturowy, Ko艣ci贸艂 powinien uzna膰 takie post臋powanie za moralne?

Nie wiem, czy powinien, ale znam wielu ksi臋偶y, kt贸rzy w oczywisty spos贸b przynajmniej je toleruj膮鈥

Podam inny przyk艂ad: Bywaj膮 w Afryce sytuacje, w kt贸rych cz艂owiek, kt贸ry nie ma rodziny, nie ma te偶 szans na prze偶ycie. We藕my 偶o艂nierza. Przygotowanie pokarmu na tym kontynencie zajmuje bardzo du偶o czasu, cz臋sto ca艂y dzie艅. Je艣li 偶o艂nierz nie b臋dzie mia艂 konkubiny, kt贸ra go nakarmi, to umrze z g艂odu. Z kolei kobieta niemaj膮ca m臋偶czyzny, kt贸ry by j膮 obroni艂, uwa偶ana jest za kobiet臋 publiczn膮. Je艣li wi臋c on chce prze偶y膰, a ona nie chce by膰 bezbronna, to musz膮 wsp贸艂pracowa膰. C贸偶 wi臋c ma im powiedzie膰 ksi膮dz? 呕e wszyscy p贸jd膮 po piek艂a, je艣li on wcze艣niej nie za艂atwi im uniewa偶nienia poprzedniego ma艂偶e艅stwa w Watykanie?

Czy proponowana przez Pana rezygnacja ze zdecydowanego stawiania granic moralnych nie grozi roz艂amem religijnym?

Nie! W tej kwestii mam wielkie zaufanie do dzia艂ania Ducha 艢wi臋tego w Ko艣ciele, wierz臋 w to, 偶e On wci膮偶 nami kieruje. Historia pokazuje, 偶e ze Tradycja kszta艂tuje si臋 dzi臋ki sporom, kt贸re mi臋dzy sob膮 toczymy 鈥 dop贸ki nie zaczynamy si臋 nawzajem zabija膰. Ja na przyk艂ad bardzo bym nie chcia艂, 偶eby wszyscy katolicy przyj臋li moj膮 doktryn臋, i wiem, 偶e potrzebna mi jest krytyka z zewn膮trz. Wola艂bym tylko unikn膮膰 bycia spalonym lub wrzuconym do ciemnicy. Jestem przekonany, 偶e pewne granice mo偶na przekracza膰, ale nad tym, czy to ju偶 jest 鈥瀟en moment鈥, zastanawia艂bym si臋 na bie偶膮co.

Pami臋tajmy, 偶e cho膰 wiemy na pewno, gdzie Ko艣ci贸艂 jest 鈥 a jest on wok贸艂 Eucharystii 鈥 to nie wiemy, gdzie go nie ma. To wie tylko Pan B贸g. Nie mam w膮tpliwo艣ci co do tego, 偶e nie tylko dobro膰, ale i prawdziwa 艣wi臋to艣膰 istniej膮 poza granicami widzialnego Ko艣cio艂a. Za takiego 艣wi臋tego uwa偶am na przyk艂ad Gandhiego.

Bardzo lubi臋 has艂a reformist贸w z okresu soborowego. M贸wili oni, 偶e tym, co 艂膮czy chrze艣cijan, jest mi艂o艣膰, a nie 艂aci艅ska liturgia. To prawda, 偶e ta ostatnia daje poczucie jedno艣ci i komfort psychiczny. Pami臋tajmy jednak o tym, 偶e Chrystus powiedzia艂: 鈥濸o tym wszyscy poznaj膮, 偶e艣cie uczniami moimi, je艣li b臋dziecie si臋 wzajemnie mi艂owali鈥 (J 13, 35), a nie: 鈥瀓e艣li b臋dziecie si臋 wszyscy modli膰 po 艂acinie鈥.

M贸j stosunek do r贸偶nych Ko艣cio艂贸w i tradycji jest wi臋c mniej wi臋cej taki sam jak do r贸偶nych zakon贸w. Tak zwana duchowo艣膰 franciszka艅ska r贸偶ni si臋 do艣膰 znacz膮co od tak zwanej duchowo艣ci jezuickiej. W tradycji benedykty艅skiej b臋dziemy bardziej prze偶ywali wielko艣膰 i m膮dro艣膰 Boskiego majestatu, w innej bardziej szuka膰 b臋dziemy Jego oblicza przy 艂贸偶ku chorego. Nie da si臋 tego do ko艅ca pogodzi膰, niemo偶liwa jest synteza ca艂ej, dwutysi膮cletniej tradycji chrze艣cija艅skiej w jednym cz艂owieku.

O niebezpiecze艅stwie podzia艂贸w wci膮偶 powinno si臋 my艣le膰 i m贸wi膰, wci膮偶 powinno si臋 je studiowa膰. Ono w oczywisty spos贸b istnieje!

Z tego, co Pan m贸wi, wy艂ania si臋 obraz chrze艣cija艅stwa pozbawionego wyra藕nych granic. Czy nie dostrzega Pan niebezpiecze艅stwa naszej przysz艂o艣ci pe艂nej destrukcyjnych podzia艂贸w?

O niebezpiecze艅stwie podzia艂贸w wci膮偶 powinno si臋 my艣le膰 i m贸wi膰, wci膮偶 powinno si臋 je studiowa膰. Ono w oczywisty spos贸b istnieje! Jeszcze trzydzie艣ci lat temu pod艂o偶em wi臋kszo艣ci konflikt贸w zbrojnych by艂y kwestie narodowe lub spo艂eczne, a wsp贸艂cze艣nie trzy czwarte spo艣r贸d nich ma zabarwienie religijne. W warunkach konfliktu religia jest wyj膮tkowo por臋cznym argumentem鈥

Warto wi臋c spojrze膰 na to wszystko inaczej. Sami nie ominiemy niebezpiecze艅stwa wojen i wielkich zbrodni. Sami z sytuacji, w kt贸rej jeste艣my, za w艂osy si臋 nie wyci膮gniemy. Gorliwa modlitwa 鈥瀙rzyjd藕, Panie Jezu鈥 jest dzi艣 wyj膮tkowo aktualna.

***

Krzysztof 艢liwi艅ski (1940鈥2021) by艂 doktorem biologii, publicyst膮 i dyplomat膮. Dzia艂a艂 w opozycji demokratycznej i by艂 Szefem Biura Kontakt贸w Mi臋dzynarodowych NSSZ 鈥濻olidarno艣膰鈥 (1980). Lata 1974鈥1979 sp臋dzi艂, wyk艂adaj膮c jako profesor na uniwersytecie w Zairze. Po roku 1990 pe艂ni艂 mi臋dzy innymi funkcje ambasadora w Maroku i RPA, b臋d膮c zarazem akredytowany w wielu krajach czarnej Afryki. By艂 pe艂nomocnikiem Ministra Spraw Zagranicznych do spraw kontaktu z diaspor膮 偶ydowsk膮 i do spraw konflikt贸w w Afryce. Zaanga偶owany w dialog z niewierz膮cymi, judaizmem i islamem. Cz艂onek KIK-u od 1961 roku.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij