Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

ÔÇ×Kocha┼éem, kocham i zawsze b─Öd─Ö kocha┼é malarzyÔÇŁ, czyli kilka s┼é├│w o wystawie ÔÇ×Poeta odchodzi. Tadeusz R├│┼╝ewiczÔÇŁ

Jak opowiada─ç o R├│┼╝ewiczu skoro tyle ju┼╝, tu i ├│wdzie, naopowiadano? Tw├│rcy wystawy w Muzeum Literatury nie poprzestali na klasycznej narracji biograficznej. Wplataj─ůc mi─Ödzy wyimki z archiwum r─Ökopis├│w, list├│w i fotografii poety opowie┼Ť─ç obraz├│w jego przyjaci├│┼é-malarzy, otworzyli nowe pole eksploracji my┼Ťli R├│┼╝ewicza.

materiały prasowe

materiały prasowe


Nie powinien by─ç dla nikogo zaskoczeniem fakt, ┼╝e najnowsza wystawa w Muzeum Literatury w Warszawie po┼Ťwi─Öcona, a jak┼╝eby inaczej, ÔÇ×┼╝yciu i tw├│rczo┼ŤciÔÇŁ zmar┼éego przed niespe┼éna trzema laty Tadeusza R├│┼╝ewicza, jest wystaw─ů klasyczn─ů. Wszak nasz Bohater, by uciec si─Ö (nask├│rkowo) do jednej ze s┼éynniejszych z jego postaci-figur, nie do┼Ť─ç, ┼╝e sam w sobie generuje wok├│┼é siebie obezw┼éadniaj─ůc─ů grawitacj─Ö narracyjn─ů (ÔÇ×jak tu opowiada─ç o R├│┼╝ewiczu, skoro ju┼╝ tyle, tu i ├│wdzie, naopowiadanoÔÇŁ, ÔÇ×jak opowiedzie─ç, by utrafi─ç, powiedzie─ç nieco inaczej, a zarazem nie prze┼Ťlepi─çÔÇŁ i tak dalej), to na dodatek zostaje umieszczony w takim, a nie innym kontek┼Ťcie instytucjonalnym instytucji, sprecyzujmy, szacownej, rozpoznawalnej i, co tu du┼╝o ukrywa─ç, do┼Ť─ç konserwatywnej, jak wi─Ökszo┼Ť─ç tego typu plac├│wek w Polsce.
Z drugiej strony, brane na serio roszczenia tego typu oryginalno┼Ťci by┼éyby z naszej strony nawet nie tyle wyrazem my┼Ťlenia ┼╝yczeniowego, co zwyczajnej naiwno┼Ťci. Ca┼éo┼Ťciowe i sproblematyzowane uj─Öcie dorobku R├│┼╝ewicza jest kwesti─ů przysz┼éo┼Ťci, g┼é├│wn─ů dotychczasow─ů pr├│b─ů takiego ÔÇ×ca┼éo┼Ťciuj─ůcegoÔÇŁ uj─Öcia pozostaj─ů ksi─ů┼╝ki Tadeusza Drewnowskiego. Zostawiaj─ůc jednak na boku te kwestie, chc─Ö jedynie powiedzie─ç, ┼╝e ÔÇ×biograficzno┼Ť─çÔÇŁ tej wystawy, wydobywaj─ůc R├│┼╝ewicza ÔÇ×z krwi i ko┼ŤciÔÇŁ, nie czyni zado┼Ť─ç jego tekstom, ba! ÔÇô wr─Öcz przeciwnie, wpycha je w ciasn─ů personalistyczn─ů lini─Ö interpretacyjn─ů spod znaku Jana B┼éo┼äskiego czy Janusza S┼éawi┼äskiego, bodaj najtrafniej i najdobitniej skrytykowan─ů przez Tomasza Kunza.
Jako si─Ö rzek┼éo, konfrontujemy si─Ö wi─Öc z klasyczn─ů chronologiczn─ů narracj─ů biograficzn─ů, bogato inkrustowan─ů rozmaitymi (oko┼éo)literackimi artefaktami, dla kt├│rej najlepszym metonimicznym skr├│tem s─ů kojarzone przez ka┼╝dego szanuj─ůcego si─Ö humanist─Ö s┼éynne obszerne wst─Öpy-opracowania do wyda┼ä z serii Biblioteki Narodowej. Jak wiadomo jednak wst─Öpniaki do ÔÇ×Be-enekÔÇŁ bywaj─ů r├│┼╝ne, raz lepsze, raz gorsze, wypada wi─Öc wreszcie przyjrze─ç si─Ö zawarto┼Ťci, oddaj─ůc sprawiedliwo┼Ť─ç tw├│rcom wystawy ÔÇ×Poeta odchodziÔÇŁ.
materiały prasowe

materiały prasowe


Na ca┼éo┼Ť─ç wystawy sk┼éada si─Ö wyimek z bogatego archiwum r─Ökopis├│w, fotografii, dokument├│w, list├│w, kt├│rego rzeczywista obfito┼Ť─ç sprawia, ┼╝e momentami czujemy si─Ö istotnie wprowadzeni w zakamarki intymno┼Ťci poety, jak cho─çby wtedy, gdy w kieszonkowym kalendarzyku przy dacie 16 lipca czytamy zapis: ÔÇ×Mama umar┼éa o godz. 10.20 ranoÔÇŁ. Ten prosty element, mo┼╝liwy w┼éa┼Ťciwie do przeoczenia, przyku┼é na d┼éu┼╝sz─ů chwil─Ö moj─ů uwag─Ö, nakazuj─ůc przemy┼Ťle─ç nieredukowaln─ů, jak mi si─Ö w owym momencie zdawa┼éo, dwuznaczno┼Ť─ç wpisan─ů w tworzenie tego typu ekspozycji. Niby to nie nowo┼Ť─ç, niby wszyscy wiemy, ┼╝e w wielu wypadkach tak to si─Ö odbywa ÔÇô po ┼Ťmierci cenionej postaci to, co na dnie szuflady, w─Ödruje za wystawow─ů szyb─Ö, to, co nieprzeznaczone dla nikogo, zostaje przeznaczone dla wszystkich. Mimo tej wiedzy tego typu biograficzne ÔÇ×okruchyÔÇŁ potrafi─ů nas wytr─ůci─ç z poczucia samooczywisto┼Ťci tak prostych mechanizm├│w i przez wzgl─ůd na tego typu mikro-odkrycia wydaje mi si─Ö dyskutowana tutaj wystawa niezwykle cenna. Sugestywno┼Ť─ç materialno┼Ťci zgromadzonych obiekt├│w okazuje si─Ö zupe┼énie innym typem oddzia┼éywania ni┼╝ ten, z kt├│rym do czynienia mamy w akcie lektury. Z drugiej strony, gdyby nie obecno┼Ť─ç postaci matki w dziele R├│┼╝ewicza takie jak wspomniany elementy nie mog┼éyby w takim stopniu mieni─ç si─Ö znaczeniami. Istotnie w przestrzeni ca┼éej ekspozycji rozsianych jest ich wi─Öcej: zostaj─ů pomy┼Ťlane i tak obudowane narracyjnie, by niejako nak┼éoni─ç nas do powt├│rnego przemy┼Ťlenia kwestii nieraz znanych i zarazem zapoznanych zwi─ůzanych z pisarstwem R├│┼╝ewicza. Nie wolno wi─Öc myli─ç podkre┼Ťlanego po wielekro─ç biografizmu wystawy ze sztamp─ů stempla miejsca i daty. Jej tw├│rcy subtelnie, acz w spos├│b do┼Ť─ç czytelny rozk┼éadaj─ů akcenty swojej opowie┼Ťci o autorze ÔÇ×NiepokojuÔÇŁ. Z tego zreszt─ů tomu pochodzi wiersz ÔÇ×LamentÔÇŁ, kt├│ry skojarzony z tu┼╝-powojenn─ů fotografi─ů autora odsy┼éa nas zn├│w do naszej niby-rudymentarnej wiedzy:
Zwracam si─Ö do was kap┼éani
nauczyciele s─Ödziowie arty┼Ťci
szewcy lekarze referenci
i do ciebie m├│j ojcze
Wysłuchajcie mnie
Nie jestem m┼éody
niech was smuk┼éo┼Ť─ç mego cia┼éa
nie zwodzi
ani tkliwa biel szyi
ani jasno┼Ť─ç otwartego czo┼éa
ani puch nad s┼éodk─ů warg─ů
ni ┼Ťmiech cherubi┼äski
ni krok elastyczny
Nie jestem m┼éody
niech was moja niewinno┼Ť─ç
nie wzrusza
ani moja czysto┼Ť─ç
ani moja s┼éabo┼Ť─ç
krucho┼Ť─ç i prostota (ÔÇŽ)
(z tomu ÔÇ×Niepok├│jÔÇŁ)
Z fotografii spogl─ůda na nas dwudziestoczteroletni cz┼éowiek, jednak te metrykalne ustalenia nijak si─Ö maj─ů do tego, co ÔÇ×wyczytujemyÔÇŁ z jego twarzy i postury. Jest co┼Ť starczego w tej postaci, m┼éodo┼Ť─ç, je┼Ťli jakkolwiek tutaj si─Ö manifestuje, to w┼éa┼Ťnie jako co┼Ť st┼éamszonego, zdeformowanego. Odnosz─Ö wra┼╝enie, jakby to proste, de facto (samo)narzucaj─ůce si─Ö skojarzenie ze sob─ů fotografii i wiersza po raz pierwszy u┼Ťwiadamia┼éo mi ┼║r├│d┼éa projektu poetyckiego R├│┼╝ewicza. A przecie┼╝ czyta┼éem o tym wielokrotnie w r├│┼╝nych miejscach. Wiedzia┼éem o tym. Jak wida─ç zr├│┼╝nicowanie tego-co-wiemy o nie swoich do┼Ťwiadczeniach, szczeg├│lnie tych mo┼╝liwych do usytuowania w pobli┼╝u tak zwanych do┼Ťwiadcze┼ä granicznych, jest w┼éa┼Ťciwie niesko┼äczone. Transgresja o znamionach traumy czyni tego, kto jest jej poddanym, kim┼Ť z konieczno┼Ťci osamotnionym. Kto┼Ť taki spogl─ůda na nas w┼éa┼Ťnie ze wspomnianej fotografii.
fot.: autor

fot.: autor


Jak ju┼╝ zaznacza┼éem, potencja┼é do tego typu mikro-odkry─ç w obr─Öbie wystawy jest ogromny, niemniej nie jest to jedyny, a nawet g┼é├│wny pow├│d, dla kt├│rego warto zapozna─ç si─Ö z t─ů ekspozycj─ů. Bodaj najbardziej wyrazistym ruchem interpretacyjnym tw├│rc├│w wystawy ÔÇ×Poeta odchodziÔÇŁ jest wprz─Ögni─Öcie w biograficzn─ů narracj─Ö obraz├│w przyjaci├│┼é-malarzy Tadeusza R├│┼╝ewicza. Kogo my tu nie mamy? Jerzy Nowosielski, Jerzy Tch├│rzewski, Andrzej Wr├│blewski, Ewa Kierska, Zofia Gutkowska, Maria Jarema, Tadeusz Brzozowski… Nie o kompletno┼Ť─ç tego wyliczenia tutaj idzie, ale o otwarcie na nowe, wcale nie tak popularne, pole eksploracji my┼Ťli R├│┼╝ewicza, w niekt├│rych miejscach zdradzaj─ůcej g┼é─Öbokie powinowactwo nie tylko z konkretnymi tw├│rcami (rozmowa z Andrzejem Wr├│blewskim w wierszu ÔÇ×SnyÔÇŁ, intymne komentarze do dzie┼é Nowosielskiego i Tch├│rzewskiego), ale, szerzej rzecz ujmuj─ůc, z odr─Öbnym typem sztuki, jakim jest malarstwo. ÔÇô┬áKocha┼éem, kocham i zawsze b─Öd─Ö kocha┼é malarzy ÔÇô o┼Ťwiadcza jako doktor honoris causa wroc┼éawskiej Akademii Sztuk Pi─Öknych i po obejrzeniu wystawy w Muzeum Literatury z pewno┼Ťci─ů wyjdziemy z przekonaniem, ┼╝e nie jest to li tylko retoryczna zagrywka.
materiały prasowe

materiały prasowe


Opowie┼Ť─ç o R├│┼╝ewiczu zostaje doprowadzona niemal do ostatnich lat jego ┼╝ycia. Po drodze przyjdzie nam si─Ö obowi─ůzkowo spotka─ç z R├│┼╝ewiczem-scenarzyst─ů, prozaikiem i dramaturgiem, przyjrze─ç si─Ö pracom nad poszczeg├│lnymi (nieraz s┼éynnymi) realizacjami teatralnymi jego tekst├│w. Je┼Ťli sp├│jno┼Ť─ç tej opowie┼Ťci mo┼╝e stanowi─ç jak─ů┼Ť warto┼Ť─ç poza oczywist─ů pragmatyczno-porz─ůdkuj─ůc─ů, to b─Ödzie ni─ů ukazanie R├│┼╝ewicza jako artysty ci─ůgle aktywnego i usi┼éuj─ůcego zrozumie─ç zadan─ů, dynamiczn─ů tera┼║niejszo┼Ť─ç, w kt├│rej by┼é zanurzony i kt├│rego to zanurzenia nie do┼Ť─ç, ┼╝e nie pr├│bowa┼é zanegowa─ç, to stara┼é si─Ö wyzyskiwa─ç je na rozmaitych polach. Z drugiej strony, jak ka┼╝da konfrontacja z dzie┼éem R├│┼╝ewicza, a wi─Öc r├│wnie┼╝ ta, do kt├│rej zapraszaj─ů tw├│rcy wystawy w Muzeum Literatury, nieuchronnie pozostawia odbiorc─Ö z niepokojem, niepokojem wzbudzanym i udzielanym, takim, kt├│ry, w nieco innym kontek┼Ťcie, wznieca w swoim przyjacielu Jerzym Tch├│rzewskim, pisz─ůc w li┼Ťcie: ÔÇ×Musisz na to sam odpowiedzie─ç w bezsenn─ů samotn─ů noc (a nie w dzie┼ä pe┼éen zgie┼éku i pozornie ┬źwa┼╝nych┬╗ spraw)ÔÇŽ ja Ci tego nie wyt┼éumacz─Ö, bo mnie nie pos┼éuchasz (podobnie jak ja nikogo nie s┼éucham w┼é─ůcznie z Tob─ů)ÔÇŽÔÇŁ.
***
Muzeum Literatury w Warszawie, wystawa ÔÇ×Poeta odchodzi. Tadeusz R├│┼╝ewiczÔÇŁ, 24 listopada 2016 ÔÇô 30 czerwca 2017, oddzia┼é: Siedziba G┼é├│wna ML

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś