magazyn lewicy katolickiej

Klubowy przełom marcowy

Nam chodzi┼éo o przyzwoito┼Ť─ç, przyzwoito┼Ť─ç wobec pami─Öci o ┼╗ydach mieszkaj─ůcych kiedy┼Ť z nami, o zado┼Ť─çuczynienie za nasze wcze┼Ťniejsze zachowania. Uczy┼éo nas to pewnych ludzkich postaw. Tamte lata by┼éy prze┼éomem dla Klubu, nasze p├│┼║niejsze zaanga┼╝owanie wyros┼éo z marca.

ilustr.: Zuzia Wojda

ilustr.: Zuzia Wojda


Z Krzysztofem ┼Üliwi┼äskim rozmawia┼é Witold Kunicki-Goldfinger.
***
U┼Ťwiadomi┼éem sobie przy okazji tej rocznicy, jak ona jest szalenie prze┼éomowa. Tak┼╝e dla mnie osobi┼Ťcie ÔÇô gdyby nie 8 marca 1968 roku, w tej chwili by┼ébym prawdopodobnie emerytowanym profesorem fizjologii zwierz─ůt. To przez Marzec wkroczy┼éem na drog─Ö polityczn─ů.
Wydarzenia sprzed pi─Ö─çdziesi─Öciu lat by┼éy dla KIK-u i dla Sekcji Kultury prze┼éomem. W┼éa┼Ťciwie do marca 1968 roku ÔÇô z pewnymi wyj─ůtkami takimi jak list biskup├│w polskich do biskup├│w niemieckich z roku 1966 ÔÇô trzymali┼Ťmy si─Ö tego, ┼╝e Klub jest bytem spo┼éeczno-kulturalnym i ┼╝e nie mieszamy si─Ö w polityk─Ö. Od zaanga┼╝owania politycznego by┼éo Ko┼éo Pos┼é├│w ÔÇ×ZnakÔÇŁ i to na nim ci─ů┼╝y┼éa polityczna odpowiedzialno┼Ť─ç, a my w klubie mieli┼Ťmy si─Ö zajmowa─ç sprawami spo┼éeczno-kulturalnymi.┬áNie by┼é to zreszt─ů podzia┼é narzucony, a uwewn─Ötrzniony.
Zmuszeni do dzia┼éania
Natomiast 1968 rok by┼é momentem, w kt├│rym obudzi┼éa si─Ö w nas ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e nie mo┼╝na sta─ç z boku i nie dzia┼éa─ç. Wielokrotnie w naszych dyskusjach powraca┼éy s┼éowa ÔÇ×non possumus non loquiÔÇŁ, oznaczaj─ůce ÔÇ×Nie mo┼╝emy nie m├│wi─çÔÇŁ (Dz┬á4, 20). Prymas Wyszy┼äski u┼╝ywa┼é ich, wyznaczaj─ůc granic─Ö dzia┼éania Ko┼Ťcio┼éa ÔÇô co do zasady Ko┼Ťci├│┼é nie anga┼╝uje si─Ö w polityk─Ö, jednak s─ů sytuacje, w kt├│rych nie mo┼╝e si─Ö nie wypowiedzie─ç, nie mo┼╝e milcze─ç dalej. Ten obowi─ůzek spada r├│wnie┼╝ na wszystkich katolik├│w. S┼éowa z Dziej├│w Apostolskich oddaj─ů w pe┼éni nasz─ů postaw─Ö: kiedy nadchodzi sytuacja, w kt├│rej bij─ů student├│w, aresztuj─ů i zmuszaj─ů do emigracji ┼╗yd├│w, to wymusza ona na nas zmian─Ö podej┼Ťcia. W┼éadza przekroczy┼éa granic─Ö i tym samym zmusi┼éa nas do reakcji, sprowokowa┼éa do sprzeciwu, zaanga┼╝owania, dzia┼éania.
W┼éa┼Ťnie wtedy, w marcu 1968 roku, gwa┼écono konstytucj─Ö, mieli┼Ťmy wi─Öc sytuacj─Ö w pe┼éni odpowiadaj─ůc─ů zasadzie ÔÇ×non possumus non loquiÔÇŁ. To nie by┼éo tak, ┼╝e my chcieli┼Ťmy wej┼Ť─ç w polityk─Ö i dzia┼éa─ç politycznie ÔÇô zosta┼éo to na nas wymuszone. Ju┼╝ nie mogli┼Ťmy udawa─ç, ┼╝e my jeste┼Ťmy tylko od kultury, poniewa┼╝ polityka sama brutalnie wesz┼éa w nasze ┼╝ycie. Z mojej perspektywy, z naszej klubowej perspektywy, to, co dzia┼éo si─Ö wcze┼Ťniej na Uniwersytecie Warszawskim ÔÇô komandosi, walterowcy i rewizjoni┼Ťci oraz list Kuronia i Modzelewskiego ÔÇô to wszystko by┼éy elementy gry wewn─ůtrz w┼éadzy, wewn─ůtrz innego nurtu. Rozumieli┼Ťmy to jako polityczne walki frakcyjne o w┼éadz─Ö┬ái sami┬ástali┼Ťmy obok. Mogli┼Ťmy jedynie sympatyzowa─ç bardziej z jednymi ni┼╝ z drugimi.
Sp├│jrzmy na przyk┼éad. Kiedy z Uniwersytetu wyrzucano Michnika i Szlajfera, to my z Klubu ÔÇô to znaczy ja z Krzysiem Byrskim i Jankiem Kieniewiczem, kt├│ry by┼é z duszpasterstwa na Rakowieckiej ÔÇô rozwa┼╝ali┼Ťmy, co zrobi─ç. Czy mamy obowi─ůzek przeciwstawi─ç si─Ö ich wyrzuceniu? Ot├│┼╝ ustalili┼Ťmy, nie przypadkiem, ┼╝e jednak nie zareagujemy. Pracowali┼Ťmy wtedy na Uniwersytecie i argumentem dla nas by┼éo wtedy to, ┼╝e nie zmusza nas do tego solidarno┼Ť─ç zawodowa: wyrzucani nie byli pracownikami, ale studentami. Teraz widz─Ö, ┼╝e┬ászukali┼Ťmy pretekstu moralnego, kt├│ry usprawiedliwi┼éby nasz─ů bierno┼Ť─ç. Uznali┼Ťmy po prostu, ┼╝e w gruncie rzeczy sytuacja ta jest wynikiem konflikt├│w wewn─ůtrz obozu w┼éadzy. Dlatego sam nie poszed┼éem na wiec, cho─ç o nim ┼Ťwietnie wiedzia┼éem.
Zjednoczenie z protestuj─ůcymi
Trzeba sobie u┼Ťwiadomi─ç, ┼╝e 8 marca to jeszcze nie by┼é czas, kiedy ┼Ťrodowisko klubowe by┼éo zintegrowane z nurtem protestu. Widzieli┼Ťmy wydarzenia z bliska, przygl─ůdali┼Ťmy si─Ö im. Znali┼Ťmy niekt├│rych ludzi spo┼Ťr├│d ┼Ťrodowiska protestuj─ůcych. Z naszego punktu widzenia wiec by┼é organizowany przez jedn─ů z czerwonych frakcji przeciw innej frakcji czerwonych. I my┼Ťmy pryncypialnie nie podpisywali list├│w ÔÇ×w obronieÔÇŁ. Cho─ç oczywi┼Ťcie m├│wi─Ö g┼é├│wnie za siebie.
A co do patrzenia z boku na ├│wczesn─ů m┼éodzie┼╝, to przypominam sobie pewn─ů histori─Ö. Ot├│┼╝ w├│wczas by┼éem zaprzyja┼║niony z Ann─ů Radziwi┼é┼é, nauczycielk─ů liceum Lelewela na ┼╗oliborzu. Ona wtedy lepiej zna┼éa walterowc├│w, a ja ju┼╝ w├│wczas kojarzy┼éem komandos├│w z ich uczestnictwa w spotkaniach ZMS. Pami─Ötam, jak raz┬ástwierdzi┼éa:┬áÔÇ×Ale jedno sobie trzeba powiedzie─ç o tych walterowcach ÔÇô to nasza najlepsza m┼éodzie┼╝ÔÇŁ. Sami nie byli┼Ťmy zaanga┼╝owani i patrzyli┼Ťmy z g├│ry na ludzi uwik┼éanych w komunistyczne struktury. Chocia┼╝ jednak korzenie ideowe walterowc├│w nie by┼éy bliskie naszym, to wci─ů┼╝ uznawali┼Ťmy ich za nasz─ů najlepsz─ů m┼éodzie┼╝. Cechowali si─Ö szlachetno┼Ťci─ů, kierowali si─Ö ideami, anga┼╝owali si─Ö w ┼╝ycie publiczne ideowo, a nie czysto konsumpcyjnie i rozrywkowo.
Wr├│─çmy do naszego Marca. Cho─ç by┼é to niew─ůtpliwie prze┼éom, to stanowi┼é efekt procesu, kt├│ry trwa┼é od pewnego czasu. Byli┼Ťmy ju┼╝ po li┼Ťcie biskup├│w polskich, obchodach milenium. Klub by┼é stowarzyszeniem katolicko-spo┼éecznym, jednak w marcu 1968 roku granica naszego funkcjonowania niezaprzeczalnie musia┼éa zosta─ç przemieszczona. Mogli┼Ťmy si─Ö jedynie zastanawia─ç, jak daleko j─ů przesun─ů─ç.
Pami─Ötam pewn─ů histori─Ö zwi─ůzan─ů z naszym ┼Ťrodowiskiem, z Sekcj─ů Kultury i ko┼Ťcio┼éem ┼Ťw. Marcina. Co tydzie┼ä chodzili┼Ťmy do tego ostatniego na Msze ┼Üwi─Öte odprawiane przez ksi─Ödza Bronis┼éawa Dembowskiego, ├│wczesnego rektora ko┼Ťcio┼éa, a p├│┼║niejszego biskupa. Dodatkowo co kt├│r─ů┼Ť niedziel─Ö ÔÇô chyba raz w miesi─ůcu po Mszy ┼Üwi─Ötej ÔÇô byli┼Ťmy zapraszani na tak zwan─ů ÔÇ×kaw─Ö u BronkaÔÇŁ w jednej z sal ko┼Ťcio┼éa. Poszli┼Ťmy te┼╝ 10 marca, a Bronek w├│wczas wyg┼éosi┼é, ku naszemu zaskoczeniu, zwyk┼ée religijne kazanie. Podeszli┼Ťmy do niego p├│┼║niej z pretensjami ÔÇô o czym on m├│wi w takim czasie? Do tej pory pami─Ötam, jak Bronek odpar┼é zaskoczony: ÔÇ×Dlaczego wy┼Ťcie mi nic nie powiedzieli przed msz─ů?ÔÇŁ. On w gruncie rzeczy mia┼é ten sam spos├│b my┼Ťlenia co my, cho─ç nie widzia┼é, jak bij─ů ludzi, wi─Öc nie widzia┼é powodu, aby reagowa─ç.
Tydzie┼ä p├│┼║niej akurat by┼éa liturgia o pr├│bie Jezusa. O tym, jak faryzeusze pytaj─ů Jezusa, czy wolno p┼éaci─ç podatki cesarzowi, czy te┼╝ nie. Zreszt─ů ten fragment Ewangelii by┼é ulubionym cytatem w┼éadzy: ÔÇ×Oddajcie cesarzowi, co cesarskieÔÇŁ. W├│wczas Bronek, z ambony, powiedzia┼é do nas: przecie┼╝ to prowokatorzy, sami to przyznaj─ů ÔÇô przyszli, ┼╝eby wystawi─ç Go na pr├│b─Ö i w konsekwencji z┼éapa─ç. Nie mo┼╝na da─ç si─Ö zastraszy─ç tym s┼éowom, trzeba przemy┼Ťle─ç, gdzie s─ů granice tego podzia┼éu. I my musieli┼Ťmy na nowo podj─ů─ç decyzj─Ö: co przynale┼╝y do cesarza, a co do Boga?
***
Nast─Öpowa┼é wi─Öc prze┼éom ÔÇô w┼é─ůczali┼Ťmy si─Ö coraz bardziej w przestrze┼ä polityczn─ů, ludzka przyzwoito┼Ť─ç nie pozwala┼éa nam pozosta─ç biernymi. Stopniowo zacz─Öli┼Ťmy w Klubie udziela─ç rozmaitego wsparcia. Na przyk┼éad przygotowywali┼Ťmy listy os├│b aresztowanych. Na naszych maszynach do pisania mo┼╝na by┼éo swobodniej pisa─ç, inne by┼éy ju┼╝ cz─Östo namierzone, a nasze jeszcze nie. Ta nasza wcze┼Ťniejsza klubowa niewinno┼Ť─ç polityczna powodowa┼éa, ┼╝e ┼éatwiej nam by┼éo dzia┼éa─ç. Strasznie trudno by┼éo z nas zrobi─ç rewizjonist├│w czy syjonist├│w.
Po paru miesi─ůcach dowiedzieli┼Ťmy si─Ö, co w┼éadza o nas my┼Ťli. Towarzysz J├│zef K─Öpa, pierwszy sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR, podczas sto┼éecznego┬áplenum wymienia┼é r├│┼╝ne kategorie wrog├│w, jakie objawi┼éy si─Ö w Marcu. Wymieni┼é mi─Ödzy innymi rewizjonist├│w, syjonist├│w i moralist├│w marcowych ÔÇô tymi ostatnimi byli ci, kt├│rzy z pseudohumanitarnych pobudek okazali wrogo┼Ť─ç w┼éadzy ludowej. W┼éa┼Ťnie do tej ostatniej grupy przydzieli┼é mnie towarzysz K─Öpa. To by┼éo dla mnie prze┼éomowe do┼Ťwiadczenie ÔÇô z nazwiska zosta┼éem przez sekretarza Komitetu Warszawskiego zakwalifikowany jako wr├│g, moralista marcowy. Zosta┼éo to publicznie powiedziane, mia┼éem ju┼╝ zdart─ů mask─Ö. Trzeba by┼éo wi─Öc i┼Ť─ç dalej.
Zado┼Ť─çuczynienie i pami─Ö─ç
┼Üci┼Ťle powi─ůzana z Marcem jest coroczna akcja sprz─ůtania cmentarza, kt├│r─ů zapocz─ůtkowali┼Ťmy w ramach Sekcji Kultury w 1973 roku. Odt─ůd co roku przez pi─Ö─ç kolejnych dni czerwcowych grupa ludzi ÔÇô g┼é├│wnie student├│w ÔÇô b─Ödzie przez par─Ö godzin dziennie sprz─ůta┼éa cmentarz ┼╝ydowski. Wycina┼éa chwasty, przycina┼éa krzewy. A po pracy organizowana b─Ödzie Msza ┼Üwi─Öta oraz spotkania o kulturze ┼╝ydowskiej.
Zacznijmy jednak od pocz─ůtku. Wa┼╝ny bezpo┼Ťredni impuls w kontek┼Ťcie cmentarza ┼╝ydowskiego┬áprzyszed┼é dla mnie z nurtu pojednania z Niemcami. G┼é├│wn─ů postaci─ů by┼éa tutaj pani Anna Morawska oraz jeszcze par─Ö os├│b ze ┼Ťrodowiska Znaku. Utrzymywa┼éy one kontakty z ruchem Aktion S├╝hnezeichen ÔÇô Akcj─ů Znaku Pokuty. By┼é to wa┼╝ny ruch protestant├│w chc─ůcych pokutowa─ç za wojenne winy Niemc├│w, a funkcjonowa┼é r├│wnolegle w Niemczech Wschodnich i Zachodnich (obecnie dzia┼éa r├│wnie┼╝ ÔÇô jako jedna organizacja Aktion S├╝hnezeichen Friedensdienste).
Akcja Znaku Pokuty organizowa┼éa spotkania, seminaria i konkretn─ů prac─Ö w miejscach pami─Öci. Ten nurt opiera┼é si─Ö na pokoleniu, kt├│re uzna┼éo, ┼╝e powinno ÔÇô w konkretny, fizyczny spos├│b ÔÇô zrobi─ç co┼Ť dobrego w miejscach, gdzie pope┼éniono zbrodnie, gdzie mordowano ludzi, w obozach zag┼éady, ale te┼╝ w szpitalach dla psychicznie chorych. Niemcy przyje┼╝d┼╝ali mi─Ödzy innymi do Polski, do Auschwitz. My┼Ťmy te┼╝ chcieli w jaki┼Ť spos├│b zado┼Ť─çuczyni─ç za w┼éasne, polskie winy zwi─ůzane z Marcem. Z naszej perspektywy opuszczony cmentarz ┼Ťwietnie si─Ö do tego nadawa┼é. To by┼éa pewna forma protestu, a zarazem wyra┼╝enia poparcia;┬ápo┼é─ůczone zosta┼éy poj─Öcia ÔÇ×znakÔÇŁ i ÔÇ×s┼éowoÔÇŁ. Pierwsze zwi─ůzane by┼éo ze sprz─ůtaniem cmentarza, a drugie ze spotkaniami o kulturze ┼╝ydowskiej. S┼éowo zosta┼éo wzmocnione przez znak.
Pami─Ötajmy, ┼╝e ├│wczesny cmentarz przy ulicy Okopowej znacznie si─Ö r├│┼╝ni┼é od dzisiejszego. Sam na ten kirkut trafi┼éem dopiero gdzie┼Ť w po┼éowie lat 60., a dok┼éadniej chyba w 1965 roku. Przyjecha┼é wtedy do Polski Richard Rubenstein ÔÇô jeden z pierwszych rabin├│w, kt├│rzy pisali o judaizmie po Holocau┼Ťcie. Oprowadza─ç go po ┼╝ydowskiej Warszawie, dawnym getcie i cmentarzu mia┼é W┼éadys┼éaw Bartoszewski, ja natomiast zosta┼éem poproszony o bycie t┼éumaczem. To by┼éo dla mnie niezwyk┼ée spotkanie z Bartoszewskim, trwa┼éo tylko p├│┼é dnia, ale zapami─Ötam je do ko┼äca ┼╝ycia. W┼éa┼Ťnie wtedy trafi┼éem na cmentarz i wywar┼é on na mnie niezapomniane wra┼╝enie. By┼é kompletnie opuszczony i zaniedbany, a przy tym gigantyczny. Najbardziej zwr├│ci┼éem uwag─Ö na to, ┼╝e ca┼éy cmentarz g─Östo porasta┼éy drzewa o jednakowej wysoko┼Ťci. Na zwyk┼éych cmentarzach ┼╝ydowskich drzew w┼éa┼Ťciwie nie ma, bo wsz─Ödzie s─ů kamienie, a tutaj ÔÇô odwrotnie. By┼éo dok┼éadnie wida─ç, w kt├│rym roku miasto przesta┼éo ┼╝y─ç, kiedy dosz┼éo do wielkiego dramatu i kataklizmu. Wszystkie te drzewa zasia┼éy si─Ö w tym samym czasie. S─ů ┼╝yw─ů pami─ůtk─ů tego momentu.
P├│┼║niej przychodzi┼éem na ten cmentarz ju┼╝ cz─Ö┼Ťciej, przyprowadza┼éem swoich znajomych. Natomiast w 1968 roku to miejsce ┼Ťwietnie nadawa┼éo si─Ö do konspiracji. Je┼Ťli chcia┼éem z kim┼Ť zupe┼énie swobodnie rozmawia─ç, nie obawiaj─ůc si─Ö pods┼éuchu, to umawia┼éem si─Ö w┼éa┼Ťnie na cmentarzu. W ┼üazienkach nie by┼éo wiadomo, czy za nami nie id─ů esbecy i nas nie pods┼éuchuj─ů, a na cmentarzu mogli┼Ťmy ┼éatwiej stwierdzi─ç, czy jeste┼Ťmy ┼Ťledzeni, czy te┼╝ nie. Tam prawie nikt nie chodzi┼é, by┼é jeden str├│┼╝ i jedna brama. Poza tym z r├│┼╝nych stron mur by┼é dziurawy, ┼éatwo mo┼╝na by┼éo si─Ö dosta─ç do ┼Ťrodka.
***
Chcieli┼Ťmy przypomnie─ç┬á o ┼╗ydach i ich kulturze ÔÇô przeprosi─ç ich za nasze polskie przewinienia. W 1973 roku zorganizowali┼Ťmy pierwsz─ů akcj─Ö sprz─ůtania. Przez par─Ö dni w czerwcu grupa m┼éodych ludzi z Sekcji Kultury i ich znajomi starali si─Ö przywr├│ci─ç blask zapomnianego cmentarza. To mia┼éo dla nas r├│wnie┼╝ g┼é─Öboki wymiar religijny, poniewa┼╝ ka┼╝dego dnia po pracy jechali┼Ťmy do si├│str Zmartwychwstanek na ┼╗oliborzu, gdzie by┼éa odprawiana Msza ┼Üwi─Öta, a na ko┼äcu odbywa┼éy si─Ö spotkania dotycz─ůce kultury ┼╝ydowskiej i jej powi─ůza┼ä z kultur─ů polsk─ů. W ten spos├│b narodzi┼é si─Ö Tydzie┼ä Kultury ┼╗ydowskiej (nawi─ůzuj─ůcy do Tygodni Kultury Chrze┼Ťcija┼äskiej): pi─Öciodniowa akcja odbywaj─ůca si─Ö co roku w czerwcu.
By┼é jeszcze jeden pow├│d, dla kt├│rego zacz─Öli┼Ťmy dzia┼éa─ç. Jeszcze przed 1973 rokiem w┼éadza og┼éosi┼éa plan przed┼éu┼╝enia ulicy G─Ösiej (Mordechaja Anielewicza); mia┼éa ona by─ç poci─ůgni─Öta przez cmentarz na M┼éyn├│w. To by oznacza┼éo nawet┬ádalej id─ůce zatarcie pami─Öci o tych wszystkich ludziach i ca┼éej spo┼éeczno┼Ťci ┼╝ydowskiej. Przekonali┼Ťmy si─Ö w├│wczas do dzia┼éania. Przywracali┼Ťmy pami─Ö─ç, poznawali┼Ťmy ludzi b─Öd─ůcych przez wieki naszymi wsp├│┼éobywatelami. To by┼éo r├│wnie┼╝ wa┼╝ne miejsce integruj─ůce r├│┼╝ne ┼Ťrodowiska, kt├│re wcze┼Ťniej nie mia┼éy ┼╝adnych szans si─Ö spotka─ç. Po raz pierwszy zetkn─Öli si─Ö tutaj mi─Ödzy innymi Marek Edelman i Jacek Kuro┼ä.
Nam chodzi┼éo o przyzwoito┼Ť─ç, przyzwoito┼Ť─ç wobec pami─Öci o ┼╗ydach mieszkaj─ůcych kiedy┼Ť z nami, o zado┼Ť─çuczynienie za nasze wcze┼Ťniejsze zachowania. Chcieli┼Ťmy pokutowa─ç na wz├│r Aktion S├╝hnezeichen za nasz marzec 1968 roku. Uczy┼éo nas to pewnych ludzkich postaw. Tamte lata by┼éy prze┼éomem dla Klubu. Gdyby nie one, nie by┼éoby naszego udzia┼éu w Solidarno┼Ťci czy aktywno┼Ťci w okresie transformacji. Klub wygl─ůda┼éby inaczej ÔÇô nasze p├│┼║niejsze zaanga┼╝owanie wyros┼éo z Marca.
***
Rozmowa z Krzysztofem ┼Üliwi┼äskim odby┼éa si─Ö w przededniu pi─Ö─çdziesi─ůtej rocznicy 8 marca 1968 roku. Fragmenty uzupe┼énione zosta┼éy o wcze┼Ťniejszy wywiad z 2017 roku.
Tekst jest publikowany┬ápi─Ö─çdziesi─ůt lat┬ápo posiedzeniu Sejmu, podczas kt├│rego odby┼éa si─Ö dyskusja nad interpelacj─ů pos┼é├│w Znaku. Mia┼éa ona miejsce w Wielki Tydzie┼ä 1968 roku.
 

***

Pozosta┼ée teksty z┬ábie┼╝─ůcego numeru dwutygodnika ÔÇ×KontaktÔÇŁ mo┼╝na znale┼║─ç┬átutaj.

***

Polecamy tak┼╝e:

Prof. Friszke: PRL ÔÇô oswojona dyktatura

Nasz i wasz ÔÇ×gwiezdny czasÔÇŁ

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś