fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Katolicko┼Ť─ç jako uniwersalna odpowiedzialno┼Ť─ç

Pierwszym krokiem na drodze synodalno┼Ťci jest s┼éuchanie┬áÔÇô a jego cz─Ö┼Ťci─ů jest tak┼╝e nas┼éuchiwanie ÔÇ×krzyku ZiemiÔÇŁ. Ko┼Ťci├│┼é ma obowi─ůzek by─ç g┼éosem tych, kt├│rzy g┼éosu nie maj─ů, a tak┼╝e interpretowa─ç przes┼éanie adresowane do nas┬áprzez Boga i przekazywane poza granicami ludzkiej┬ámowy
Katolicko┼Ť─ç jako uniwersalna odpowiedzialno┼Ť─ç
ilustr.: Zuzanna Wicha

Tekst jest jednym z rozdzia┼é├│w ksi─ů┼╝ki „Listy do papie┼╝a. Zach─Öta do szukania nowych dr├│g” ks. Tom├í┼ía Hal├şka, wydanej przez Wydawnictwo WAM. Ksi─ů┼╝ka jest dost─Öpna pod tym linkiem.┬á

Drogi papie┼╝u Rafaelu,

w jednej z naszych wyimaginowanych rozm├│w na Twoje pytanie o to, co uwa┼╝am za najwa┼╝niejsze zadanie dla chrze┼Ťcijan w przysz┼éo┼Ťci i dla przysz┼éo┼Ťci, odpowiedzia┼éem: g┼é─Öbiej przemy┼Ťle─ç i pe┼éniej rozwin─ů─ç katolicko┼Ť─ç chrze┼Ťcija┼ästwa.

Kiedy recytujemy Credo, wyznajemy, ┼╝e wierzymy w jeden ┼Ťwi─Öty, katolicki (powszechny) i apostolski Ko┼Ťci├│┼é. Katolicko┼Ť─ç razem z jedno┼Ťci─ů, ┼Ťwi─Öto┼Ťci─ů i apostolsko┼Ťci─ů jest cech─ů Ko┼Ťcio┼éa, znakiem i wyrazem jego to┼╝samo┼Ťci i autentyczno┼Ťci. Za rzecz wa┼╝n─ů uwa┼╝am owo razem: wspomniane aspekty Ko┼Ťcio┼éa nie stoj─ů jedynie w szeregu, odizolowane od siebie, ale s─ů wsp├│┼ézale┼╝ne, wzajemnie si─Ö dope┼éniaj─ů, urzeczywistniaj─ů si─Ö we wzajemnej symbiozie, przerastaniu (perichoresis); nie spos├│b ich od siebie oddzieli─ç. Nale┼╝─ů do siebie nawzajem, podobnie jak do siebie nale┼╝─ů wiara, nadzieja i mi┼éo┼Ť─ç; jak do siebie nale┼╝─ů cz┼éowiecze┼ästwo i bosko┼Ť─ç w Chrystusie albo ludzka wolno┼Ť─ç i ┼éaska Bo┼╝a w ┼╝yciu chrze┼Ťcijanina.

Katolicko┼Ť─ç, podobnie jak jedno┼Ť─ç, ┼Ťwi─Öto┼Ť─ç i wierno┼Ť─ç apostolskim pocz─ůtkom, jest Bo┼╝ym darem, Bo┼╝ym wk┼éadem w pocz─ůtki i podstawy Ko┼Ťcio┼éa. W┼éo┼╝one jest w ni─ů ziarno Bo┼╝ego ┼╝ycia, Bo┼╝ej dynamicznej obecno┼Ťci; z tego zarodka Ko┼Ťci├│┼é i ┼╝ycie Bo┼╝e w nim powinno si─Ö wci─ů┼╝ organicznie rozwija─ç. Jedno┼Ť─ç, ┼Ťwi─Öto┼Ť─ç, katolicko┼Ť─ç, apostolsko┼Ť─ç Ko┼Ťcio┼éa w ci─ůgu dziej├│w rosn─ů i dojrzewaj─ů, s─ů procesem┬áÔÇô a poszczeg├│lni chrze┼Ťcijanie s─ů powo┼éani do aktywnego uczestniczenia w tym┼╝e procesie. R├│wnie┼╝ Bo┼╝a si┼éa i inspiracja ┼é─ůcz─ů si─Ö w tym procesie z ludzkim zrozumieniem i wolnym tw├│rczym wsp├│┼éudzia┼éem. Katolicko┼Ť─ç jest jednak nie tylko darem┬áÔÇô jak wiele Bo┼╝ych dar├│w, r├│wnie┼╝ ten dar jest zadaniem i powo┼éaniem. Rozwijanie jedno┼Ťci i katolicko┼Ťci Ko┼Ťcio┼éa oraz pokonywanie przeszk├│d, kt├│re staj─ů na drodze, to zadanie na d┼éugo, na ca┼ée dzieje, a┼╝ do ich eschatologicznego celu.

Uwa┼╝anie tego celu w jakiejkolwiek chwili dziejowej za ca┼ékowicie spe┼éniony i zako┼äczony by┼éoby przejawem herezji triumfalizmu┬áÔÇô zamiany ziemskiego, rozwijaj─ůcego si─Ö Ko┼Ťcio┼éa na doskona┼éy Ko┼Ťci├│┼é ┼Ťwi─Ötych w niebie (ecclesia triumphans). Dopiero w Bo┼╝ych obj─Öciach na ko┼äcu dziej├│w Ko┼Ťci├│┼é stanie si─Ö rzeczywi┼Ťcie i w pe┼éni jednolity, ┼Ťwi─Öty, katolicki i apostolski.

W swoich wcze┼Ťniejszych ksi─ů┼╝kach rozwin─ů┼éem teori─Ö negatywnej eschatologii, analogicznie do negatywnej teologii. Negatywna teologia twierdzi, ┼╝e o Bogu nie mo┼╝emy powiedzie─ç do ko┼äca, czym jest, lecz tylko to, czym nie jest, i w ten spos├│b teologia ta burzy wszelkie naiwne i blu┼║niercze, ba┼éwochwalcze obrazy i ideologie religijne. Podobnie eschatologia negatywna odrzuca uwa┼╝anie jakiejkolwiek konkretnej historycznej formy wsp├│lnoty, Ko┼Ťcio┼éa, poznania naukowego i teologicznego za doskona┼é─ů, definitywn─ů, zamkni─Öt─ů na mo┼╝liwo┼Ťci zmian.

Zgodnie z nauczaniem Drugiego Soboru Watyka┼äskiego, Ko┼Ťci├│┼é jest communio viatorum, wsp├│lnot─ů pielgrzym├│w┬áÔÇô jeste┼Ťmy w drodze, nie u celu. Ko┼Ťci├│┼é stale ┼╝yje w napi─Öciu mi─Ödzy ÔÇ×ju┼╝ takÔÇŁ a ÔÇ×jeszcze nieÔÇŁ.

Kiedy por├│wnujemy wsp├│┼éczesny stan Ko┼Ťcio┼éa z obiecanym celem, u┼Ťwiadamiamy sobie t─Ö wielk─ů r├│┼╝nic─Ö, powinno to nas jednak prowadzi─ç do pokory, nie do rezygnacji i utraty nadziei. My┼Ťlenie o celu, ku kt├│remu Ko┼Ťci├│┼é na ko┼äcu swej dziejowej drogi dojrzewa┬áÔÇô cho─ç id─ůc cz─Östo spl─ůtanymi i nier├│wnymi ┼Ťcie┼╝kami, ale na szcz─Ö┼Ťcie nie bez Bo┼╝ej pomocy┬áÔÇô mo┼╝e i powinno nam s┼éu┼╝y─ç jako pobudzaj─ůce ┼║r├│d┼éo motywacji, t─Ösknoty i nadziei.

Nie widzie─ç, nie chcie─ç widzie─ç, zaprzecza─ç czy bagatelizowa─ç wszystko, co grzeszne i ciemne w Ko┼Ťciele, w nas┬áÔÇô by┼éoby grzechem przeciwko prawdzie i pokorze. Jednak przy ca┼éym krytycyzmie nie wolno nam traci─ç wra┼╝liwo┼Ťci i szacunku do drobnych przejaw├│w tego dobra, kt├│re ju┼╝ dzi┼Ť p─ůczkuje, ro┼Ťnie i dojrzewa. Ignorowanie i lekcewa┼╝enie dobra by┼éoby grzechem przeciwko nadziei, a tak┼╝e przeciwko mi┼éo┼Ťci, kt├│ra pozwala nam dostrzega─ç r├│wnie┼╝ to, na co ┬şludzie cyniczni i sceptyczni s─ů ┼Ťlepi i g┼éusi.

Przes┼éaniem nadziei jest dodawanie nam otuchy na drodze dojrzewania┬áÔÇô osobistego dojrzewania, dojrzewania wsp├│lnoty, Ko┼Ťcio┼éa oraz samo┼Ťwiadomo┼Ťci. Nadzieja musi jednak zachowa─ç ┼Ťwi─Öt─ů nago┼Ť─ç, nie mo┼╝na jej obleka─ç w uniformy ┼Ťwiatowych ideologii i utopii.

***

Tak┼╝e jedno┼Ťci i katolicko┼Ťci dotyczy stwierdzenie, ┼╝e powinny dzia┼éa─ç ÔÇ×jak kwas, kt├│ry ma zakwasi─ç ca┼ée ciastoÔÇŁ. Czy przez owo ÔÇ×ciastoÔÇŁ nale┼╝y rozumie─ç tylko Ko┼Ťci├│┼é, czy te┼╝ ca┼é─ů┬áludzko┼Ť─ç?

Chrze┼Ťcijanie powinni troszczy─ç si─Ö nie tylko o jedno┼Ť─ç Ko┼Ťcio┼éa, ale tak┼╝e o jedno┼Ť─ç ludzko┼Ťci. Ko┼Ťci├│┼é pojmuje siebie samego jak sakrament, czyli symbol i skuteczny znak (signum efficax) jedno┼Ťci ca┼éego rodu ludzkiego. Trzeba pami─Öta─ç, ┼╝e ta jedno┼Ť─ç ludzko┼Ťci, podobnie jak doskona┼éa jedno┼Ť─ç Ko┼Ťcio┼éa, jego katolicko┼Ť─ç i ┼Ťwi─Öto┼Ť─ç, stanowi─ů cel eschatologiczny i by┼éoby czym┼Ť nierealistycznym i szalonym oczekiwanie i domaganie si─Ö osi─ůgni─Öcia tego celu w trakcie dziejowego dramatu.

Biblia pojmuje zbawienie jako akt kosmiczny, przemian─Ö wszystkiego i wszystkich, kt├│rej wynikiem b─Ödzie nowa ziemia i nowe niebo. Dopiero te pokolenia chrze┼Ťcijan, kt├│rzy przestali zach┼éannie wypatrywa─ç drugiego przyj┼Ťcia Chrystusa i zamieszkali w historii, ÔÇ×sprywatyzowa┼éyÔÇŁ poj─Öcie zbawienia, dostrzeg┼éy je jako osi─ůgni─Öcie po┼Ťmiertnego niebia┼äskiego szcz─Ö┼Ťcia jednostek.

Podobnie te┼╝ Ko┼Ťci├│┼é jako instytucja ÔÇ×sprywatyzowa┼é zbawienieÔÇŁ: miliardy katolik├│w na przestrzeni wiek├│w w─Ödrowa┼éy do nieba z przekonaniem, ┼╝e tylko oni, katolicy, maj─ů bilet wst─Öpu do raju, ┼╝e Ko┼Ťci├│┼é katolicki ma monopol na zbawienie. Je┼Ťli Ko┼Ťcio┼éowi zale┼╝a┼éo tak┼╝e na zbawieniu wszystkich pozosta┼éych┬áÔÇô to jako warunek stawia┼é wej┼Ťcie w jego w┼éasne szeregi.

Misja nale┼╝y do pos┼éugi Ko┼Ťcio┼éa podobnie jak kazanie, liturgia czy dzia┼éalno┼Ť─ç charytatywna. Gdy jednak misyjna gorliwo┼Ť─ç wynika┼éa z przekonania o monopolu Ko┼Ťcio┼éa na zbawienie, czyli z wyobra┼╝enia, ┼╝e je┼Ťli nie uczynimy z kogo┼Ť katolika, to ten kto┼Ť p├│jdzie do piek┼éa┬áÔÇô nic dziwnego, ┼╝e niekiedy ulega┼éa pokusie wykorzystywania psychologicznej, polityczno-wielkomocarstwowej i fizycznej presji. Owo zdanie z Jezusowej przypowie┼Ťci o uczcie┬áÔÇô ÔÇ×przymusi─ç, ┼╝eby weszliÔÇŁ (compelle intrare)┬áÔÇô nie by┼éo ju┼╝ rozumiane w pierwotnym znaczeniu jako zach─Öta do ponaglaj─ůcego zaproszenia, ale jako usprawiedliwienie przemocy.

Dopiero Drugi Sob├│r Watyka┼äski jasno i wyra┼║nie zakotwiczy┼é w oficjalnym nauczaniu Ko┼Ťcio┼éa mo┼╝liwo┼Ť─ç zbawienia ÔÇ×nieochrzczonych i niewierz─ůcychÔÇŁ, je┼Ťli w swoim ┼╝yciu czynili dobro zgodnie z w┼éasnym sumieniem i rozeznaniem. W ┼Ťrodowisku ┼Ťwieckim Ko┼Ťci├│┼é uznaje, ┼╝e wielu ÔÇ×ateist├│wÔÇŁ w rzeczywisto┼Ťci nie odrzuca Boga, wiary i Ko┼Ťcio┼éa, lecz raczej w┼éasne wyobra┼╝enia, kt├│re sobie o nich wyrobili┬áÔÇô cz─Östo z winy anty┼Ťwiadectwa chrze┼Ťcijan.

Proces odnowy synodalnej wymaga r├│wnie┼╝ zmiany w pojmowaniu sensu misji i ca┼éo┼Ťciowego sensu misji Ko┼Ťcio┼éa. Jest to odwr├│t od zap─Öd├│w do duchowej wyprawy krzy┼╝owej, do rekonkwisty, do zdobywania nowych czy utraconych spo┼éeczno-kulturowych pozycji, odwr├│t od prozelityzmu (przeci─ůgania wierz─ůcych). Jest to zwrot ku s┼éu┼╝bie, ku s┼éu┼╝bie wszystkim┬áÔÇô per tutti, per tutti! Misja nie powinna jedynie albo prymarnie d─ů┼╝y─ç do poszerzenia liczby katolik├│w, lecz do pog┼é─Öbienia katolicko┼Ťci. Celem misji nie powinno by─ç pozyskanie wszystkich i upodobnienie ich do nas, ale wed┼éug wzoru aposto┼éa Paw┼éa┬áÔÇô bycie ÔÇ×wszystkim dla wszystkichÔÇŁ.

Ko┼Ťci├│┼é przez d┼éugi czas uwa┼╝a┼é, ┼╝e do swojej misji potrzebuje w┼éadzy i wp┼éywu; dopiero wraz z utrat─ů w┼éadzy i wp┼éywu zaczyna┼é rozumie─ç, ┼╝e przejawem katolicko┼Ťci,┬áuniwersalizmu, powszechno┼Ťci powinna by─ç s┼éu┼╝ba wszystkim.

***

Zasadnicz─ů cech─ů katolicko┼Ťci jest ekumeniczna otwarto┼Ť─ç. Katolicko┼Ť─ç otwiera bramy i buduje mosty. Je┼Ťli Ko┼Ťci├│┼é ma by─ç dla drugich i s┼éu┼╝y─ç wszystkim, to mo┼╝e owo zadanie pe┼éni─ç tylko razem z drugimi┬áÔÇô by─ç wsp├│lnot─ů ekumeniczn─ů.

┼Üwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e katolicko┼Ť─ç jest zadaniem i ┼╝e Ko┼Ťci├│┼é jest na tyle katolicki, na ile jest ekumeniczny, stanowi cenny owoc XX wieku. Chrze┼Ťcijanie przez wieki czytali w Ewangelii ┼Ťw. Jana modlitw─Ö Jezusa o jedno┼Ť─ç wszystkich tych, kt├│rzy w Niego wierz─ů, i w rzymskokatolickich, prawos┼éawnych, anglika┼äskich czy ewangelickich ko┼Ťcio┼éach i zborach recytowali apostolskie lub nicejsko-konstantynopolita┼äskie wyznanie wiary w jeden ┼Ťwi─Öty, katolicki (powszechny), apostolski Ko┼Ťci├│┼é. Jednak wiek XX poczyni┼é wa┼╝ne konkretne kroki na drodze zbli┼╝enia chrze┼Ťcijan ponad granicami Ko┼Ťcio┼é├│w i wyzna┼ä.

T─Ösknota za jedno┼Ťci─ů Ko┼Ťcio┼é├│w powsta┼éych w wyniku reformacji doprowadzi┼éa do utworzenia ┼Üwiatowej Rady Ko┼Ťcio┼é├│w. W Ko┼Ťciele rzymskokatolickim w owym czasie panowa┼éo jeszcze wyobra┼╝enie, ┼╝e jedyn─ů drog─ů do jedno┼Ťci chrze┼Ťcijan jest pokutny powr├│t niekatolik├│w do owczarni jedynego prawowitego Ko┼Ťcio┼éa, w kt├│rym rol─Ö jedynego pasterza pe┼éni biskup Rzymu, ÔÇ×namiestnik ChrystusaÔÇŁ.

Drugi Sob├│r Watyka┼äski przynosi kopernika┼äski przewr├│t. Jedno┼Ť─ç i katolicko┼Ť─ç Ko┼Ťcio┼éa rozpoznana zostaje jako cel eschatologiczny; na drodze do niego Ko┼Ťci├│┼é musi uzna─ç sw├│j pielgrzymi, tj. niedoskona┼éy, niedoko┼äczony charakter oraz zmieni─ç aroganck─ů i lekcewa┼╝─ůc─ů postaw─Ö wobec pozosta┼éych chrze┼Ťcijan. Z ÔÇ×heretyk├│w i schizmatyk├│wÔÇŁ stali si─Ö oni ÔÇ×od┼é─ůczonymi bra─çmiÔÇŁ, a dok┼éadniejsze studia nad reformacj─ů doprowadzi┼éy do uznania, ┼╝e za od┼é─ůczenie nie mo┼╝na wini─ç tylko jednej strony.

Sob├│r wezwa┼é jednak nie tylko do jedno┼Ťci chrze┼Ťcijan, ale tak┼╝e do tego, co kryje si─Ö pod okre┼Ťleniami drugi ekumenizm (zbli┼╝enie z wiernymi innych religii) i trzeci ekumenizm (zbli┼╝enie z lud┼║mi areligijnymi). ┬şWezwanie do odpowiedzialno┼Ťci ekologicznej i zaakcentowanie naszej przynale┼╝no┼Ťci do wszystkich ┼╝ywych stworze┼ä i ca┼éej naszej planety, kt├│re dzi┼Ť proponuj─ů zw┼éaszcza papie┼╝ Franciszek oraz patriarcha Konstantynopola Bart┼éomiej, mogliby┼Ťmy nazwa─ç czwartym ekumenizmem; jego celem jest stworzenie z ca┼éej planety oik├║men├ę┬áÔÇô zamieszkanej przestrzeni, wsp├│lnego domu.

Sta┼ée zadanie chrze┼Ťcijan, jakim jest rozwijanie katolicko┼Ťci Ko┼Ťcio┼éa, oznacza czynienie dalszych odwa┼╝nych krok├│w we wszystkich tych kierunkach. Je┼Ťli odnowa synodalna ma by─ç kolejnym krokiem na drodze, kt├│r─ů otworzy┼é sob├│r, to musi przynie┼Ť─ç ona istotne poszerzenie i pog┼é─Öbienie ekumenizmu┬áÔÇô zmian─Ö mentalno┼Ťci i praktyki chrze┼Ťcijan.

Ko┼Ťci├│┼é pojmuje siebie jako sakrament (to znaczy symbol i skuteczny znak) jedno┼Ťci, do kt├│rej powo┼éana jest ca┼éa ludzko┼Ť─ç. Jak ma si─Ö zmieni─ç Ko┼Ťci├│┼é, kt├│ry sam jest wewn─Ötrznie pod wieloma wzgl─Ödami i na wiele sposob├│w podzielony i zamkni─Öty, aby s┼éu┼╝y─ç zjednoczeniu ludzko┼Ťci? Cz─Östo s┼éyszymy, ┼╝e pierwszym krokiem jest zjednoczenie chrze┼Ťcijan. Coraz bardziej jednak u┼Ťwiadamiam sobie, ┼╝e ju┼╝ przy tym pierwszym kroku musimy my┼Ťle─ç o ostatnim, o wiele trudniejszym celu.

Niedawno ku swemu zaskoczeniu zosta┼éem zaproszony do wyg┼éoszenia programowej przemowy na otwarcie Og├│lno┼Ťwiatowego Zgromadzenia Ko┼Ťcio┼é├│w Lutera┼äskich. Przyj─ů┼éem to zadanie jako okazj─Ö do wyra┼╝enia przede wszystkim tego, co uwa┼╝am za bardzo istotne: do jedno┼Ťci chrze┼Ťcijan mo┼╝emy zbli┼╝y─ç si─Ö tylko wtedy, gdy nasza wzajemna jedno┼Ť─ç nie b─Ödzie ostatnim celem. D─ů┼╝enie do jedno┼Ťci chrze┼Ťcijan mi─Ödzy sob─ů musimy w┼é─ůczy─ç w starania o jeszcze szersz─ů i g┼é─Öbsz─ů ekumeni─Ö: o wytworzenie mo┼╝liwej do zamieszkania przestrzeni (oik├║men├ę) dla ca┼éej ludzkiej rodziny i dla harmonijnego wsp├│┼é┼╝ycia ca┼éego Bo┼╝ego stworzenia. Tych zada┼ä nie mo┼╝na od siebie oddziela─ç.

***

Je┼Ťli pracujemy dla jedno┼Ťci chrze┼Ťcijan, to powinni┼Ťmy najpierw znacznie bardziej radykalnie zrozumie─ç konsekwencje wzajemnego uznania chrztu. Czy mo┼╝na ludziom, z kt├│rymi z┼é─ůczeni jeste┼Ťmy jednym chrztem, ci─ůgle zamyka─ç drog─Ö do pozosta┼éych sakrament├│w, zw┼éaszcza do eucharystycznego sto┼éu?

Przecie┼╝ sama Eucharystia, sakrament jedno┼Ťci, tej jedno┼Ťci, kt├│ra jest i b─Ödzie stale tylko na drodze do swego eschatologicznego wype┼énienia, pozostaje tajemnic─ů przekraczaj─ůc─ů mo┼╝liwo┼Ťci pe┼énego wyja┼Ťnienia przez teolog├│w. Ale to w┼éa┼Ťnie interpretacje teolog├│w nas dziel─ů. Papie┼╝ Franciszek, odwiedzaj─ůc rzymsk─ů wsp├│lnot─Ö ewangelick─ů, wypowiedzia┼é w zwi─ůzku z tym jedno ze swoich szokuj─ůcych zda┼ä: ÔÇ×Gdyby┼Ťmy czekali, a┼╝ si─Ö teologowie dogadaj─ů, to na wsp├│lne eucharystyczne uroczysto┼Ťci czekaliby┼Ťmy wiecznie!ÔÇŁ.

Pytam zatem: chocia┼╝ do tej pory dziel─ů nas teologiczne interpretacje tajemnicy, czy mimo wszystko sama tajemnica nie mo┼╝e nas ┼é─ůczy─ç? Czy ona sama nie jest o wiele wa┼╝niejsza ni┼╝ to, w jak ograniczony spos├│b j─ů rozumiemy? Czy wolno nam spotkanie przy stole eucharystycznym oddala─ç, wymawiaj─ůc si─Ö tym, ┼╝e wci─ů┼╝ jeszcze czekamy na mocniejsz─ů jedno┼Ť─ç, skoro wiemy, ┼╝e jedno┼Ť─ç ta w toku dziej├│w b─Ödzie zawsze niedoskona┼éa? Czy to ÔÇ×odsuwanie na p├│┼║niejÔÇŁ nie sprawia, ┼╝e wyzbywamy si─Ö w┼éa┼Ťnie owej si┼éy, jak─ů ten pokarm mo┼╝e nam da─ç na drodze do jedno┼Ťci?

Czy nie zrzekamy si─Ö lekkomy┼Ťlnie tak bardzo potrzebnego daru, codziennego chleba pielgrzym├│w (panis viatorum)? W modlitwie, kt├│rej nas Jezus nauczy┼é, prosimy codziennie Boga o chleb na nast─Öpny dzie┼ä┬áÔÇô a jednocze┼Ťnie wyrzekamy si─Ö chleba uczty niebieskiej, kt├│r─ů dla nas przygotowuje B├│g, a jej aperitifem, przedsmakiem jest w┼éa┼Ťnie Eucharystia.

Jezus zaprasza nas wszystkich do wsp├│lnego sto┼éu. W swoich przypowie┼Ťciach m├│wi bardzo twardo o tych, kt├│rzy zaproszenie do kr├│lewskiego sto┼éu odrzucili, a swoj─ů opiesza┼éo┼Ťci─ů i wym├│wkami pokazali, ┼╝e nie ceni─ů sobie tego zaproszenia i nie s─ů go godni. Je┼Ťli nie potrafimy obudzi─ç w sobie takiej t─Ösknoty za wsp├│lnot─ů sto┼éu, kt├│ra pokona┼éaby podzia┼éy w teoriach stoj─ůcych takiej jedno┼Ťci na przeszkodzie, to czy nie mo┼╝emy przynajmniej owych teorii, zanim si─Ö ich koniecznie wyrzekniemy, ÔÇ×da─ç w nawiasÔÇŁ na drodze ku uczcie kr├│lewskiej?

Drogi papie┼╝u Rafaelu, nie rozumiem tych spraw, boli mnie to.

***

Nast─Öpnym krokiem w stron─Ö jedno┼Ťci i katolicko┼Ťci jest dialog mi─Ödzyreligijny. Przez wiele lat uczestniczy┼éem w spotkaniach na kilku kontynentach z takim w┼éa┼Ťnie zamiarem i pod tym sztandarem. Ale w ostatnich latach tak┼╝e w tej dziedzinie pojawia si─Ö we mnie mn├│stwo pyta┼ä i w─ůtpliwo┼Ťci, z kt├│rych chcia┼ébym Ci si─Ö zwierzy─ç.

Czy w trakcie wielu konferencji mi─Ödzyreligijnych nie chodzi bardziej o spotkania elitarnego klubu ÔÇ×dialogist├│wÔÇŁ, kt├│rzy ju┼╝ dobrze si─Ö znaj─ů, czytaj─ů nawzajem swoje ksi─ů┼╝ki, wszystko, co istotne, ju┼╝ dawno sobie powiedzieli, i tylko to powtarzaj─ů? Mi─Ödzy sob─ů dobrze si─Ö rozumiej─ů, znacznie lepiej ni┼╝ z ÔÇ×szeregowymi wierz─ůcymiÔÇŁ┬áÔÇô a tym bardziej z fundamentalistami i fanatykami w swoich w┼éasnych ÔÇ×obozachÔÇŁ. Czy ich wzajemne dyskusje maj─ů w takim wypadku jaki┼Ť realny wp┼éyw na ┼╝ycie, spos├│b my┼Ťlenia i post─Öpowania milion├│w ÔÇ×zwyk┼éychÔÇŁ chrze┼Ťcijan, muzu┼éman├│w, ┼╝yd├│w, buddyst├│w, hinduist├│w, sikh├│wÔÇŽ?

W zwi─ůzku z ÔÇ×dialogiem mi─ÖdzyreligijnymÔÇŁ nasuwa mi si─Ö jeszcze jedna w─ůtpliwo┼Ť─ç, si─Ögaj─ůca znacznie g┼é─Öbiej, a mianowicie do podstawowego pytania: czy w og├│le istnieje religia? Innymi s┼éowy: czy istnieje co┼Ť, co jest naprawd─Ö wsp├│lne dla tych wszystkich r├│┼╝nych zjawisk, kt├│re przy┬şwykli┼Ťmy zagarnia─ç do wsp├│lnego zbioru i okre┼Ťla─ç s┼éowem ÔÇ×religiaÔÇŁ? Czy skala zjawisk, kt├│r─ů tym s┼éowem okre┼Ťlamy, nie jest na tyle zr├│┼╝nicowana, ┼╝e ta kategoria przestaje mie─ç znaczenie? Czy jest co┼Ť, co te zjawiska ┼é─ůczy, a jednocze┼Ťnie odr├│┼╝nia od tego, co mo┼╝emy uzna─ç za ÔÇ×niereligijneÔÇŁ?

Niekt├│rzy proponuj─ů nieu┼╝ywanie poj─Öcia religii w liczbie pojedynczej i m├│wienie tylko o religiach w liczbie mnogiej. Ale i ten krok nie rozwia┼éby moich w─ůtpliwo┼Ťci. Czy w realnym ┼╝yciu┬áÔÇô nie tylko w leksykonach┬áÔÇô istniej─ů jakie┼Ť ÔÇ×religieÔÇŁ? Kiedy m├│wimy o chrze┼Ťcija┼ästwie, islamie, hinduizmie, czy te kategorie nie s─ů jedynie intelektualnymi konstrukcjami, ÔÇ×idealnymi typamiÔÇŁ, teoretyczno-my┼Ťlowymi modelami, w kt├│re pr├│bujemy wt┼éoczy─ç mn├│stwo ca┼ékowicie r├│┼╝nych zjawisk? Wszystkie te systemy s─ů z jednej strony wewn─Ötrznie r├│┼╝norodne, z drugiej za┼Ť coraz bardziej si─Ö przenikaj─ů i nawzajem na siebie oddzia┼éuj─ů.

Jednym z wielu przyk┼éad├│w mog─ů by─ç trudno┼Ťci, na jakie natkn─Ö┼éy si─Ö posoborowe gremia zajmuj─ůce si─Ö dialogiem mi─Ödzyreligijnym, gdy w kontek┼Ťcie chrze┼Ťcija┼ästwa chcia┼éy zaliczy─ç judaizm do ÔÇ×obcych religiiÔÇŁ. Co by jednak pozosta┼éo z chrze┼Ťcija┼ästwa, gdyby┼Ťmy usun─Öli z niego wszystko, co ÔÇ×┼╝ydowskieÔÇŁ, jak pr├│bowali to uczyni─ç niekt├│rzy chrze┼Ťcijanie od Marcjona po Deutsche Christen, niemieckich luteran kolaboruj─ůcych z nazizmem? ┼Üwi─Öty Pawe┼é nie traktowa┼é judaizmu i chrze┼Ťcija┼ästwa jako dw├│ch religii obok siebie, ale chrze┼Ťcija┼ästwo (lub te┼╝ pogan nawr├│conych na chrze┼Ťcija┼ästwo) uwa┼╝a┼é za latoro┼Ťl wszczepion─ů w pie┼ä judaizmu.

A jak wygl─ůdaj─ů relacje mi─Ödzy chrze┼Ťcija┼ästwem a islamem? Czy┼╝ chrze┼Ťcijanie przez wieki nie uwa┼╝ali muzu┼éman├│w za heretyck─ů sekt─Ö, a nie za ÔÇ×inn─ů religi─ÖÔÇŁ?

Kiedy po raz pierwszy spotka┼éem si─Ö w Indiach, Nepalu i Japonii z chrze┼Ťcijanami (nie wy┼é─ůczaj─ůc ksi─Ö┼╝y katolickich), kt├│rzy uwa┼╝ali si─Ö r├│wnocze┼Ťnie za chrze┼Ťcijan, buddyst├│w i hinduist├│w, mia┼éem z pocz─ůtku wra┼╝enie, ┼╝e jest to absurdalny synkretyzm. Dopiero p├│┼║niej zrozumia┼éem, ┼╝e dla tych chrze┼Ťcijan ÔÇ×hinduizmÔÇŁ i ÔÇ×buddyzmÔÇŁ to nie s─ů obce religie, lecz kultury, w kt├│re chrze┼Ťcija┼ästwo si─Ö wciela, podobnie jak w Europie wcieli┼éo si─Ö w kultur─Ö rzymsk─ů, greck─ů, celtyck─ů, germa┼äsk─ů czy s┼éowia┼äsk─ů. Czy mo┼╝emy wyra┼║nie oddzieli─ç kultur─Ö od religii? Przecie┼╝ koncepcja religii jest wynalazkiem zachodnim, j─Özyki niezachodnie nie maj─ů odpowiedniego ekwiwalentu tego s┼éowa.

Kiedy pod koniec XIX wieku powsta┼é w Chicago Parlament Religii ┼Üwiata, przedstawiciele buddyzmu podobno za zaproszenie grzecznie podzi─Ökowali, ale czuli potrzeb─Ö dodania, ┼╝e chodzi by─ç mo┼╝e o nieporozumienie, poniewa┼╝ oni za religi─Ö┬áÔÇô czy jedn─ů z religii┬áÔÇô si─Ö nie uwa┼╝aj─ů. Patrz─ůc z zewn─ůtrz, mogliby┼Ťmy rozr├│┼╝ni─ç religijne i niereligijne warianty buddyzmu.

Czy jednak i dzi┼Ť sprawa z chrze┼Ťcija┼ästwem nie wygl─ůda podobnie, by┬áÔÇô pocz─ůwszy od pr├│b Karla Bartha i Dietricha Bonhoeffera┬áÔÇô uzna─ç wiar─Ö chrze┼Ťcija┼äsk─ů za areligijn─ů lub antyreligijn─ů? Czy┼╝ liczne formy ┼Ťwieckiego humanizmu nie s─ů jedynie areligijn─ů form─ů chrze┼Ťcija┼ästwa?

Stale powracam do my┼Ťli, ┼╝e wiara chrze┼Ťcija┼äska opu┼Ťci┼éa r├│┼╝ne formy tego, co uwa┼╝ane by┼éo za religi─Ö, a teraz opuszcza te┼╝ sw─ů wsp├│┼éczesn─ů form─Ö jednego ze ┼Ťwiatopogl─ůd├│w. By─ç mo┼╝e we┼║mie na siebie lub stworzy now─ů form─Ö religii; przecie┼╝ tak d┼éugie i tak barwne dzieje religii, tego stale zmieniaj─ůcego si─Ö zjawiska, z pewno┼Ťci─ů si─Ö nie ko┼äcz─ů i mo┼╝e nas ona pod wieloma wzgl─Ödami zaskoczy─ç.

W obecnym okresie zmian cywilizacyjnych wiara chrze┼Ťcija┼äska w silnie zsekularyzowanym spo┼éecze┼ästwie Zachodu jest w pewnej mierze bezdomna. Poniewa┼╝ wierz─Ö, ┼╝e ka┼╝da kryzysowa sytuacja stanowi wyzwanie i okazj─Ö do znalezienia czego┼Ť nowego i cennego, zastanawiam si─Ö tak┼╝e nad tym w┼éa┼Ťnie usytuowaniem chrze┼Ťcija┼ästwa, pozbawionego wielu wcze┼Ťniejszych opar─ç i pewnik├│w.

Czy w┼éa┼Ťnie w tych czasach, w tej formie i dzi─Öki temu do┼Ťwiadczeniu chrze┼Ťcija┼ästwo nie mo┼╝e by─ç wyczulone na sytuacj─Ö duchow─ů i potrzeby ludzi w dzisiejszym zachodnim spo┼éecze┼ästwie? Sob├│r na okre┼Ťlenie relacji mi─Ödzy katolikami a reszt─ů spo┼éecze┼ästwa (wiernymi Ko┼Ťcio┼é├│w niekatolickich i religii niechrze┼Ťcija┼äskich) u┼╝ywa┼é s┼éowa ÔÇ×dialogÔÇŁ. Ale czy trzeci ekumenizm, stosunek do ÔÇ×ludzi areligijnychÔÇŁ, jest dzi┼Ť dialogiem mi─Ödzy dwiema jasno zdefiniowanymi i ograniczonymi grupami? Czy dialog ten nie przebiega przede wszystkim w my┼Ťli i w sercu wielkiej liczby ludzi?

Nie wierz─Ö, ┼╝e istniej─ů ludzie, kt├│rzy postradali jak─ůkolwiek relacj─Ö z transcendencj─ů. Relacja ta mo┼╝e by─ç nierozwini─Öta, niedotkni─Öta ┼╝adnym typem tradycyjnej religijno┼Ťci, religijnego wychowania i kultury religijnej w w─Ö┼╝szym tego s┼éowa znaczeniu, mo┼╝e przyj─ů─ç wiele form wymykaj─ůcych si─Ö wszystkiemu, co powszechnie uwa┼╝a si─Ö za religijne.

R├│wnie trudno mi sobie wyobrazi─ç w naszej zachodniej cywilizacji chrze┼Ťcijanina niedotkni─Ötego kultur─ů ┼Ťwieck─ů i jej zastrze┼╝eniami wobec tradycyjnej religijno┼Ťci. Krytyczna lektura ┼Ťwi─Ötych tekst├│w oraz pytania, jakie wnios┼éo do naszej kultury o┼Ťwiecenie, s─ů cz─Ö┼Ťci─ů DNA naszej kultury, podobnie jak ÔÇ×chrze┼Ťcija┼äskie dziedzictwo kulturoweÔÇŁ.

Coraz wi─Öcej ludzi w naszej cz─Ö┼Ťci ┼Ťwiata to simul fidelis et infidelis, r├│wnocze┼Ťnie wierz─ůcy i niewierz─ůcy; run─ů┼é mur mi─Ödzy wiar─ů a niewiar─ů. Ludzie o ┼Ťci┼Ťle ukszta┼étowanej surowej religijno┼Ťci i dogmatyczni atei┼Ťci s─ů tym faktem zak┼éopotani. Jest to zjawisko g┼é─Öboko ambiwalentne. Z pewno┼Ťci─ů w tej przestrzeni mo┼╝e si─Ö nie┼║le powodzi─ç i powodzi si─Ö nieobowi─ůzuj─ůcej powierzchownej religijno┼Ťci, komercyjnej ezoteryce, b┼é─Ödnym kultom, sektom, a sprzeciw wobec tej┼╝e religijno┼Ťci mo┼╝e niekt├│rych chrze┼Ťcijan prowadzi─ç do fundamentalizmu, natomiast u ateist├│w pog┼é─Öbi─ç uprzedzenia wobec religii w og├│le. Jestem jednak przekonany, ┼╝e ta sytuacja duchowa oferuje tak┼╝e wiele cennych rzeczy. Wa┼╝nym do┼Ťwiadczeniem naszych czas├│w jest ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e wiara i w─ůtpliwo┼Ťci mog─ů nie tylko ┼╝y─ç obok siebie i razem ze sob─ů, ale ┼╝e mog─ů sobie w znacznym stopniu pomaga─ç. Wiara pozbawiona krytycznego my┼Ťlenia i w─ůtpliwo┼Ťci mog┼éaby prowadzi─ç do fanatyzmu, fundamentalizmu i bigoterii; sceptycyzm bez ÔÇ×praufno┼ŤciÔÇŁ, suchy racjonalizm bez duchowych i moralnych sok├│w z g┼é─Öbinowej warstwy religijno┼Ťci prowadzi┼éby podobnie do niebezpiecznej jednostronno┼Ťci. Dialog mi─Ödzy nimi we wn─Ötrzu cz┼éowieka nale┼╝y wspiera─ç, piel─Ögnowa─ç i rozwija─ç.

Drogi papie┼╝u Rafaelu, mam przekonanie, ┼╝e jest to zadanie dla Ko┼Ťcio┼éa na dzi┼Ť i na jutro. Nie usi┼éujmy wt┼éacza─ç owych ÔÇ×niezakotwiczonychÔÇŁ w mentalne i instytucjonalne granice dnia wczorajszego. Zaproponujmy im chrze┼Ťcija┼ästwo na tyle dynamiczne, na tyle ÔÇ×katolickieÔÇŁ, ┼╝e przekroczy ono swoje wcze┼Ťniejsze granice┬áÔÇô i uczyni to nie tylko odwa┼╝nie, ale r├│wnie┼╝ odpowiedzialnie. Nie zrobi tego pod presj─ů ÔÇ×ducha czasuÔÇŁ, ale jako odpowied┼║ na znaki czasu.

***

Dla mnie jest to nie tylko teoretyczny, ale i praktyczny problem duszpasterski. Czy jako ksi─ůdz towarzysz─ůcy wielu ludziom, kt├│rzy ┼╝yj─ů, czuj─ů i my┼Ťl─ů w tej ÔÇ×mi─ÖdzyprzestrzeniÔÇŁ, mam za zadanie pozbawi─ç ich w─ůtpliwo┼Ťci, krytycznych pyta┼ä i potrzeby dalszego poszukiwania? Czy moim celem ma by─ç u┼éatwienie im w┼é─ůczenia si─Ö w szeregi ÔÇ×standardowychÔÇŁ wiernych? Je┼Ťli niekt├│rzy z nich wyzwolili si─Ö z dogmatycznego, wojuj─ůcego lub najcz─Ö┼Ťciej bezmy┼Ťlnego, powierzchownego ÔÇ×ateizmuÔÇŁ, konformistycznego wobec wi─Ökszo┼Ťciowej opinii, to czy mam ich prowadzi─ç ku obronie niewzruszonych religijnych pewnik├│w?

W ostatnich latach uwa┼╝am za rzecz bardziej chlubn─ů zach─Öcanie ich do wewn─Ötrznego dialogu, do tw├│rczej pracy nad w─ůtpliwo┼Ťciami, kt├│re nie pozwalaj─ů wierze odpocz─ů─ç w sztucznym raju gotowych odpowiedzi. Czy┼╝ wiara, kt├│ra potrafi ┼╝y─ç z otwartymi pytaniami i paradoksami ┼╝ycia, a niekiedy tak┼╝e cierpliwie trwa─ç w adoracji tajemnicy, nie jest wiar─ů g┼é─Öbsz─ů i bli┼╝sz─ů ┼╝yciu ani┼╝eli wiara pozbawiona pyta┼ä?

Trzeba pozosta─ç blisko ludzi, kt├│rym nieoczekiwane komplikacje, zw┼éaszcza kryzysy w relacjach, zburzy┼éy wyobra┼╝enia, jakoby katechizm i klasyczne podr─Öczniki moralno┼Ťci katolickiej dostarcza┼éy w czasie kryzysu wystarczaj─ůcych odpowiedzi. Nawet od swoich przewodnik├│w nie mog─ů bowiem oczekiwa─ç prostych odpowiedzi w kwestii rozwi─ůzania indywidualnych problem├│w. Misj─ů przewodnik├│w jest raczej wspieranie tych ludzi w sztuce s┼éuchania Boga w ┼Ťwi─ůtyni w┼éasnego sumienia, zach─Öcanie ich do odwagi przej─Öcia odpowiedzialno┼Ťci za swoje decyzje.

Ludzi, kt├│rych przygotowuj─Ö do chrztu i chrzcz─Ö, posy┼éam r├│wnie┼╝ do ÔÇ×klasycznychÔÇŁ terenowych parafii, w miejsca ich zamieszkania, je┼Ťli takie parafie jeszcze tam istniej─ů. Je┼Ťli jednak Ko┼Ťci├│┼é katolicki nie zmieni wkr├│tce wymaga┼ä dla kandydat├│w do kap┼éa┼ästwa i stylu ich formacji, to absolutna wi─Ökszo┼Ť─ç ÔÇ×klasycznych parafiiÔÇŁ w wielu krajach, od mojej ojczyzny poczynaj─ůc, w ci─ůgu jednego lub dw├│ch pokole┼ä zaniknie.

Ju┼╝ dzi┼Ť musi si─Ö Ko┼Ťci├│┼é przygotowywa─ç do pos┼éugi w centrach duchowo┼Ťci, gdzie ludzie b─Öd─ů si─Ö uczy─ç kultury ┼╝ycia duchowego, ┼é─ůcznie ze sztuk─ů duchowego rozeznawania i gdzie b─Öd─ů mogli swobodnie o tych sprawach rozmawia─ç oraz dzieli─ç si─Ö swymi do┼Ťwiadczeniami i swymi charyzmatami. Jestem przekonany, ┼╝e jest to jedno z g┼é├│wnych zada┼ä kolejnego kroku reformy synodalnej.

***

Kiedy zastanawiam si─Ö nad r├│┼╝nymi aspektami katolicko┼Ťci i synodalno┼Ťci Ko┼Ťcio┼éa, jego drogi ku solidarno┼Ťci i braterstwu wszystkich ludzi, nie mog─Ö zapomnie─ç o jeszcze jednym wymiarze solidarno┼Ťci: u┼Ťwiadomieniu sobie g┼é─Öbokiego powi─ůzania rodziny ludzkiej i jej losu ze ┼Ťrodowiskiem ┼╝ycia┬áÔÇô w najszerszym tego s┼éowa znaczeniu. To w┼éa┼Ťnie nazywam czwartym ekumenizmem.

Jestem bardzo wdzi─Öczny papie┼╝owi Franciszkowi, ┼╝e tak usilnie podkre┼Ťla ten aspekt w swoich encyklikach, kazaniach i innych dokumentach, wzbogacaj─ůcych skarbiec nauki Ko┼Ťcio┼éa.

Pierwszym krokiem na drodze synodalno┼Ťci jest s┼éuchanie┬áÔÇô a jego cz─Ö┼Ťci─ů jest tak┼╝e nas┼éuchiwanie ÔÇ×krzyku ZiemiÔÇŁ. Ko┼Ťci├│┼é ma obowi─ůzek by─ç g┼éosem tych, kt├│rzy g┼éosu nie maj─ů, a tak┼╝e interpretowa─ç przes┼éanie adresowane do nas┬áprzez Boga i przekazywane poza granicami ludzkiej┬ámowy.

Wierzy─ç znaczy wchodzi─ç w dialogiczn─ů relacj─Ö z Bogiem, kt├│ry przemawia do nas w najr├│┼╝niejszy spos├│b poprzez ca┼é─ů rzeczywisto┼Ť─ç, tak jak przemawia┼é do ┼Ťw. Franciszka┬áÔÇô nie tylko za po┼Ťrednictwem naszych ludzkich si├│str i braci, ale tak┼╝e poprzez nasz─ů siostr─Ö ziemi─Ö, poprzez zwierz─Öta i kwiaty, brata s┼éo┼äce i siostr─Ö ksi─Ö┼╝yc.

ÔÇ×Kto jest moim bli┼║nim?ÔÇŁ. Drogi papie┼╝u Rafaelu, uwa┼╝am, ┼╝e na to pytanie musimy odpowiedzie─ç ekumenizmem bez granic.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy ┼Ťrodowisko zaanga┼╝owane w walk─Ö z podzia┼éami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi─Öki Waszemu wsparciu!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś