Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Kariera w tropikach

W┼éa┼Ťciwie to tam by┼é raj. Kolorowo, pe┼éno s┼éo┼äca, u┼Ťmiechni─Öci ludzie. W ┼╝yciu nie widzia┼éem tyle z┼éota, co tam na suku. Aktywno┼Ť─ç gospodarcza na ka┼╝dym kroku, zar├│wno miejscowej ludno┼Ťci, jak i cudzoziemc├│w, kt├│rzy przyje┼╝d┼╝ali z ca┼éego ┼Ťwiata.

Ilustr.: Hanka Mazurkiewicz


Wywiad pochodzi z numeru ÔÇ×Polska na eksportÔÇŁ (ÔÇ×KontaktÔÇŁ 17/2011).

W┼éa┼Ťciwie to tam by┼é raj. Kolorowo, pe┼éno s┼éo┼äca, u┼Ťmiechni─Öci ludzie. W ┼╝yciu nie widzia┼éem tyle z┼éota, co tam na suku. Aktywno┼Ť─ç gospodarcza na ka┼╝dym kroku, zar├│wno miejscowej ludno┼Ťci, jak i cudzoziemc├│w, kt├│rzy przyje┼╝d┼╝ali z ca┼éego ┼Ťwiata.
 
Polska technologia, turecki ko┼╝uch

Zbigniew: Wiadomo, każdy chciał wyjechać.
Dla wielu ludzi to by┼é prze┼éom, urz─ůdzali si─Ö w ten spos├│b. Na tego typu kontrakcie za granic─ů zarabia┼éo si─Ö kilkana┼Ťcie razy wi─Öcej ni┼╝ mo┼╝na by┼éo zarobi─ç w Polsce. Przeci─Ötna stawka specjalisty, in┼╝yniera czy lekarza, wynosi┼éa oko┼éo pi─Öciuset dolar├│w. W Polsce zarabia┼éo si─Ö od dwudziestu do pi─Ö─çdziesi─Öciu.
Po trzyletnim pobycie w takiej Turcji czy Iraku mo┼╝na by┼éo kupi─ç mieszkanie albo dzia┼ék─Ö na obrze┼╝ach Warszawy i z oszcz─Ödno┼Ťci wybudowa─ç dom. Bez odk┼éadania grosza do grosza, tylko tak normalnie. Takie by┼éy proporcje.
 
Zbigniew jest in┼╝ynierem budowlanym, w latach 1982-84 i 87-88 pracowa┼é w Turcji.
┼╗ycie w Turcji wygl─ůda┼éo sielankowo. Mieszkali┼Ťmy na g┼é─Öbokiej prowincji, w bardzo fajnym miejscu nad Morzem Egejskim. Jak na wczasach. Na pewien czas sprowadzi┼éem tam ┼╝on─Ö i c├│rk─Ö. Zim─ů chodzi┼éy sobie na spacery nad morze, latem na pla┼╝─Ö, ja wraca┼éem po pracy i prowadzili┼Ťmy normalne ┼╝ycie. Wtedy w Polsce wszystko by┼éo na kartki, wszystko trzeba by┼éo wywalczy─ç w kolejkach, my tam mieli┼Ťmy tak naturalnie.
 
W latach 70. Polska dysponowa┼éa bardzo przyzwoitymi technologiami, nie tylko w energetyce. Nie by┼éy to technologie tak nowoczesne jak zachodnie, ale na ┼Ťwiatowym poziomie, sprawdzone i znacznie ta┼äsze.
Je┼Ťli kto┼Ť chcia┼é wyjecha─ç na kontrakt, musia┼é z┼éo┼╝y─ç aplikacj─Ö do jednego z Przedsi─Öbiorstw Handlu Zagranicznego np. Polservice, kt├│re realizowa┼éo umowy rz─ůdowe. Przyk┼éadowo, gdy Algieria potrzebowa┼éa trzystu lekarzy, Polservice ich wynajdowa┼é i wysy┼éa┼é.
 
Do biura, w kt├│rym wtedy pracowa┼éem, trafi┼é projekt elektrowni zam├│wionej przez Turk├│w w polskiej firmie Elektrim. Pojecha┼éem tam, bo kto┼Ť musia┼é nadzorowa─ç realizacj─Ö projektu na budowie ÔÇô najlepiej ci, kt├│rzy go opracowywali. To by┼é sam po┼éudniowy zach├│d, prowincja Mu─Łla. Zaproponowali mi pewn─ů stawk─Ö, kt├│r─ů ja zaakceptowa┼éem. A ile oni na tym zarobili ÔÇô Elektrim czyli pa┼ästwo w┼éa┼Ťciwie – to nie by┼é m├│j interes.
Niekt├│rzy ludzie przesadzali i strasznie oszcz─Ödzali. Nie chodzili z kolegami na piwo, tylko siedzieli w swoich kwaterach i g┼éupieli. Inni z kolei szaleli po knajpach i niewiele zaoszcz─Ödzili. Ci co przesadzali, pakowali si─Ö w k┼éopoty. Jeden u wyl─ůdowa┼é u psychiatry, inny rozwi├│d┼é si─Ö z ┼╝on─ů. Takie by┼éy koszty tego, bo jak m─ů┼╝ z ┼╝on─ů ┼╝yli oddzielnie, widzieli si─Ö raz na trzy lata, to r├│┼╝ne rzeczy tam si─Ö dzia┼éy…
 
Poza zwyk┼éymi zarobkami, ludzie kombinowali na wiele sposob├│w. Na kierunku tureckim to, ┼╝e zarobi─Ö pi─Ö─çset dolar├│w miesi─Öcznie, to by┼éo jedno. Ale ko┼╝uch w Istambule kosztowa┼é sto dolar├│w i mo┼╝na go by┼éo sprzeda─ç za trzysta w Warszawie. Wi─Öc ludzie pomna┼╝ali swoje dochody, mniej lub bardziej legalnie. Robili to w granicach mo┼╝liwo┼Ťci i rozs─ůdku, a z kolei nasze w┼éadze po prostu to tolerowa┼éy.
Za ka┼╝dym razem jad─ůc do Polski przywozi┼éem trzy ko┼╝uchy, bo tyle by┼éo wolno. Dlaczego mia┼ébym nie przywozi─ç, skoro za trzysta dolar├│w mia┼éem dziewi─Ö─çset? Sprzedawa┼éem je potem na bazarze. To by┼éo legalne i nikt si─Ö o to nie czepia┼é.
 
Gdy Fidel ka┼╝e
Bywa┼éem te┼╝ na kr├│tszych delegacjach. W 85 roku pojecha┼éem na pi─Ö─ç tygodni na Kub─Ö. Tu ju┼╝ by┼éo inaczej, sprawa by┼éa bardziej polityczna, bo przecie┼╝ Kuba┼äczycy nie p┼éacili za to co od nas dostawali. Kto┼Ť p┼éaci┼é, ale te uk┼éady by┼éy tak skomplikowane, ┼╝e ma┼éo kto wiedzia┼é jak to wygl─ůda. W ka┼╝dym razie to by┼éy psie pieni─ůdze. By┼éem tam na budowie fabryki opakowa┼ä tekturowych, sze┼Ť─çdziesi─ůt kilometr├│w od Hawany. Wykopano tam wielki d├│┼é pod fundament maszyny papierniczej. Kuba┼äczycy oczywi┼Ťcie narozrabiali, bo go nie zabezpieczyli i d├│┼é zosta┼é zalany wod─ů, a grunt zacz─ů┼é puchn─ů─ç. Maszyna papiernicza jest bardzo wra┼╝liwa na r├│┼╝nice osiada┼ä, wi─Öc jakby krzywo osiad┼éa, to by zawiod┼éa ca┼éa technologia.
Oni mi powiedzieli, ┼╝e musz─ů odda─ç t─Ö fabryk─Ö w terminie, bo tak kaza┼é Fidel Castro. Wi─Öc pytam ich, czego ode mnie wymagaj─ů. Oni mi m├│wi─ů, ┼╝e mam podpisa─ç, ┼╝e wszystko b─Ödzie dobrze dzia┼éa─ç. A ja na to, ┼╝e nie mog─Ö tego podpisa─ç. Wi─Öc oni mnie przez dziesi─Ö─ç dni prowadzali po kabaretach, poili rumem. Ja ogl─ůda┼éem zgrabne mulatki ta┼äcz─ůce sals─Ö, co mi si─Ö nawet podoba┼éo, rum pi┼éem r├│wnie┼╝, ale powiedzia┼éem, ┼╝e nie podpisz─Ö. Oni na to, ┼╝e ja b─Öd─Ö siedzia┼é na Kubie, dop├│ki ta sprawa nie zostanie rozwi─ůzana. Ja m├│wi─Ö: ÔÇô dobra, troch─Ö mog─Ö posiedzie─ç, ale nied┼éugo.
 
Zadzwoni┼éem do radcy handlowego ambasady polskiej i m├│wi─Ö: ÔÇô panie radco, no przecie┼╝ to s─ů bandyci, oni mnie nie chc─ů st─ůd wypu┼Ťci─ç. Ja tutaj nie b─Öd─Ö d┼éu┼╝ej siedzia┼é. ÔÇô Niech si─Ö pan uspokoi, jako┼Ť to za┼éatwimy ÔÇô us┼éysza┼éem w s┼éuchawce. Min─Ö┼éo kilka tygodni i Kuba┼äczyk, kt├│ry si─Ö mn─ů zajmowa┼é, m├│wi mi: s┼éuchaj, wyjedziesz w przysz┼éym tygodniu, a my i tak zrobimy po swojemu, nie mamy wyj┼Ťcia. Ja m├│wi─Ö dobra, ale to jest wasz problem. Napili┼Ťmy si─Ö jeszcze rumu, po┼╝egnali┼Ťmy si─Ö w zgodzie i wyjecha┼éem stamt─ůd. Postawili t─Ö fabryk─Ö. Ale nie wiem co by┼éo dalej, bo nie mia┼éem z t─ů spraw─ů do czynienia.
Te wyjazdy to by┼éo sielankowe ┼╝ycie przez kilka miesi─Öcy, rok czy dwa, bardzo dobry zarobek, ale w Polsce mia┼éem rodzin─Ö i przyjaci├│┼é, i ┼╝eby zosta─ç za granic─ů na sta┼ée, to mi nawet do g┼éowy nie przychodzi┼éo.
 
Okazy z Polski
Ryszard: Czy nie chcia┼éem wraca─ç do kraju? My┼Ťmy wyjechali w┼éa┼Ťnie po to, ┼╝eby nie siedzie─ç w tym szambie. Ja pracowa┼éem w przemy┼Ťle i wiedzia┼éem co si─Ö dzieje, jak si─Ö dzieje. Polska wlatach osiemdziesi─ůtych to nie by┼éa propozycja. Je┼╝eli si─Ö mia┼éo mo┼╝liwo┼Ť─ç pracy za granic─ů, to nikt przytomny nie wraca┼é do kraju w tym czasie, no bo po co? Do czego, przepraszam? ┼╗ona przylecia┼éa do Warszawy w 83 roku, posz┼éa do dom├│w handlowych na ┼Ücian─Ö Wschodni─ů i po powrocie m├│wi: Ryszard, ocet i musztarda na p├│┼ékach. To wszystko. I ekspedientki pij─ů herbat─Ö. Nie ma nic. Nie by┼éo do czego wraca─ç.
Ryszard jest in┼╝ynierem. W roku 79 wyjecha┼é na kontrakt do Abu Zabi.
 
Ostatecznie wiz─Ö do Emirat├│w skasowa┼éem w kwietniu 2007. Dwadzie┼Ťcia osiem lat ÔÇô tyle czasu tam pracowa┼éem. Przez ca┼éy czas trwania kontraktu musia┼éem p┼éaci─ç Polservisowi podatek, dwadzie┼Ťcia kilka procent od pensji podstawowej. Ale jak w 87 czy 88 roku zacz─Öli┼Ťmy mie─ç sygna┼éy, ┼╝e wszystko si─Ö zmienia, to wszyscy przestali┼Ťmy p┼éaci─ç. To oni na to, ┼╝e nam nie przed┼éu┼╝─ů paszport├│w. Machn─Öli┼Ťmy na to r─Ök─ů.
Wcze┼Ťniej pracowa┼éem w przedsi─Öbiorstwie automatyki przemys┼éowej w Falenicy. W latach 75-79 Polimex-Cekop budowa┼é dwie pompownie wody w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w Abu Zabi. My robili┼Ťmy do tego projekt pomiar├│w i automatyki, a potem je┼║dzili┼Ťmy tam na rozruchy. Ja by┼éem szefem rozruchu i uruchamia┼éem pompowni─Ö. Dzi─Öki temu dosta┼éem propozycj─Ö pracy od tamtejszego departamentu wody i elektryczno┼Ťci.
 
Pocz─ůtkowo patrzono na nas jak na okazy. Potem si─Ö przekonali, ┼╝e fachowo jeste┼Ťmy nie gorsi od zachodnich specjalist├│w, a mo┼╝e i lepsi od niekt├│rych, wi─Öc ch─Ötnie brali tam Polak├│w. Poza tym by┼éa jeszcze druga sprawa: Anglikowi trzeba by┼éo p┼éaci─ç powiedzmy sto, Indusowitrzydzie┼Ťci, a Polakowi tak po ┼Ťrodku. A Polak dawa┼é wiadomo┼Ťci fachowe takie jak Anglik albo i lepsze, a od Indusa by┼é du┼╝o lepszy. Zawsze przejawia┼é inicjatyw─Ö i nie ba┼é si─Ö powiedzie─ç swojego zdania.
Polacy w my┼Ťl zasady gierkowskiej ÔÇ×Polak potrafiÔÇŁ ÔÇô my┼Ťmy tam sobie dodawali: ÔÇ×a┼╝ go szlag trafiÔÇŁ ÔÇô wykazywali si─Ö du┼╝─ů kreatywno┼Ťci─ů. W Polsce zawsze czego┼Ť brakowa┼éo i trzeba by┼éo g┼é├│wkowa─ç, jak zrobi─ç, ┼╝eby zadzia┼éa┼éo. W takich sytuacjach zachodni in┼╝ynierowie, bardzo dobrze wykszta┼éceni, szybko si─Ö zniech─Öcali. A Polacy m├│wili: ÔÇ×ale zaraz zaraz, co to znaczy: nie ma to nie zrobimy? Spr├│bujemy tak i zrobimy w ten spos├│b i b─Ödzie dobrzeÔÇŁ. Tak┼╝e og├│lnie rzecz bior─ůc byli cenieni.
 
┼╗y┼éo si─Ö relatywnie dobrze. Na posadzie pa┼ästwowej mieszkanie by┼éo p┼éacone przez pracodawc─Ö, dochodzi┼éy dodatki na wod─Ö, elektryczno┼Ť─ç, szko┼é─Ö dla dzieci. By┼é taki okres, ┼╝e mia┼éem te┼╝ s┼éu┼╝bowy samoch├│d. Plusem by┼éy dwa miesi─ůce urlopu z biletami do kraju ojczystego.
Ale nie je┼║dzi┼éem co roku. W 81 i 82, jak by┼é stan wojenny, to nikt rozs─ůdny nie jecha┼é do kraju. Jak ┼╝ona z c├│rk─ů pojecha┼éy w 83 roku, to mia┼éy k┼éopoty z wydostaniem paszportu z powrotem.
 
Paszport za wk┼éadki
Potem znajomi mi powiedzieli: stary, jak jedziesz do Polservisu za┼éatwia─ç sprawy paszportowe, to przywie┼║ im tam po┼äczochy albo wk┼éadki higieniczne dla pa┼ä. Wi─Öc gdy przyjecha┼éem w 84 roku, kupi┼éem kupk─Ö wk┼éadek higienicznych, poszed┼éem do dzia┼éu paszportowego, gdzie by┼éy same panie, z nosem zadartym wysoko do g├│ry. Daj─Ö paszport i m├│wi─Ö, ┼╝e b─Öd─Ö odbiera┼é za tydzie┼ä i by┼éo by mi mi┼éo, gdybym m├│g┼é odebra─ç dzie┼ä wcze┼Ťniej. One na to, ┼╝e jak si─Ö pan zjawi to zobaczymy. I dalej m├│wi─Ö tak: a tu chcia┼ébym paniom zostawi─ç, taka pami─ůtka z Emirat├│w. I co? ÔÇô od razu u┼Ťmiech na twarzy! Tego po prostu w Polsce nie by┼éo!
Do pracy w Abu Zabi przyje┼╝d┼╝ali g┼é├│wnie m─Ö┼╝czy┼║ni. Zabierali ze sob─ů ┼╝ony, ale one nie mia┼éy co robi─ç, codziennie tylko chodzi┼éy na pla┼╝─Ö. Moja ┼╝ona znalaz┼éa tu prac─Ö nied┼éugo po tym, jak przyjecha┼éa w 79 roku, w laboratorium przy szpitalu. Ale to by┼é wyj─ůtek, opr├│cz niej na pocz─ůtku znali┼Ťmy chyba tylko jedn─ů pani─ů, kt├│ra pracowa┼éa w swoim zawodzie. Potem sytuacja si─Ö zmieni┼éa, przyby┼éo kilka lekarek pracuj─ůcych w s┼éu┼╝bie zdrowia. Jednak wielu kobietom si─Ö nie chcia┼éo, albo po prostu nie by┼éy w stanie prze┼éama─ç bariery j─Özykowej.
 
Kr├│lestwo rewidenta
Henryk: ┼╗y┼éem jak kr├│l. Patrzyli na mnie i nie wierzyli, ┼╝e tak mi si─Ö powodzi. Koszul nie pra┼éem, kupowa┼éem nowe. Buty te┼╝, jak si─Ö pobrudzi┼éy.
Na 1500 os├│b, kt├│re by┼éy wtedy w Al-Mard┼╝ na kontraktach, by┼éo tylko trzydzie┼Ťci kobiet. W tym dwadzie┼Ťcia osiem w moim dziale. Jak W┼éosi chcieli robi─ç imprez─Ö, to przyje┼╝d┼╝ali do mnie. Kto mia┼é harem? Ja mia┼éem harem. Dopiero z ca┼éym haremem je┼║dzili┼Ťmy na imprez─Ö. A za kierowc├│w u mnie je┼║dzili dyrektorzy.
Henryk jest z zawodu rewidentem, w latach 82-84 pracowa┼é w Libii, w miejscowo┼Ťci Al-Mard┼╝, jako g┼é├│wny kasjer Dyrekcji Budowy Dr├│g Dromex.
 
Na pocz─ůtku to by┼éa rozpacz. Cz┼éowiek tylko pi┼é litrami i wszystko wylewa┼é od razu. Wszystko mokrute┼äkie. Ale rok p├│┼║niej, jak by┼éo dwadzie┼Ťcia osiem stopni, to ju┼╝ by┼éo mi zimno i zak┼éada┼éem sweterek.
Wcze┼Ťniej pracowa┼éem jako rewident w Stolbudzie, na K┼éobuckiej. I raz poszed┼éem na kontrol─Ö do znajomego, kt├│ry kiedy┼Ť pracowa┼é w Libii. I on mnie pyta: a mo┼╝e by pan te┼╝ sobie pojecha┼é? Ja na to, ┼╝e bardzo ch─Ötnie, ale tam trudno si─Ö dosta─ç. ÔÇô Zadzwoni─Ö do kolegi do Dromexu. I zadzwoni┼é. Dwa czy trzy miesi─ůce p├│┼║niej ju┼╝ by┼éem w Libii.
 
Polacy tam budowali drogi, bo nasze pa┼ästwo potrzebowa┼éo dolar├│w. A mieli┼Ťmy towar do sprzedania: budowa dr├│g. To dopiero by┼éy drogi! Sze┼Ť─çdziesi─Öciotonowe ci─Ö┼╝ar├│wki je┼║dzi┼éy. I nic. Nie mog┼éo by─ç najmniejszych nier├│wno┼Ťci. Inspektor, skurczybyk, ┼╝eby to sprawdzi─ç, stawia┼é sobie szklank─Ö z wod─ů na masce i patrzy┼é czy si─Ö nie wylewa. Jak si─Ö wyla┼éo, to od razu kilometr szed┼é do wyci─Öcia.
No i p─Ödzi┼éo si─Ö po tych drogach, widoczno┼Ť─ç na trzydzie┼Ťci kilometr├│w. Wypadk├│w by┼éo mn├│stwo. My┼Ťmy na to w┼Ťr├│d Polak├│w m├│wili tak: mister kasura, fajara kasura. Kierowca zdech┼é i samoch├│d rozwalony.
 
Radzi┼éem sobie dobrze, oficjalnie zarabia┼éem trzysta, potem sze┼Ť─çset dolar├│w miesi─Öcznie, a nieoficjalnie… to du┼╝o wi─Öcej. Bo ja by┼éem spec od wykrywania nieprawid┼éowo┼Ťci, a jak akurat nie musia┼éem wykrywa─ç, to mog┼éem organizowa─ç nowe. W Polsce by┼éem bezradny, a za granic─ů to potrafi┼éem si─Ö ustawi─ç. W kierownictwie w Libii wi─Ökszo┼Ť─ç by┼éa partyjnych, ale ja nie. Ja po prostu wiedzia┼éem z kim w├│dk─Ö pi─ç.
Raz pozna┼éem pi─Ökn─ů Arabk─Ö. By┼éa jak m┼éodziutka Claudia Cardinale. Nie, ┼éadniejsza. Teraz to takich nie ma, teraz to coraz gorsze s─ů. Ale mogli┼Ťmy rozmawia─ç tylko oczami, inaczej to by gard┼éo poder┼╝n─Öli. Albo przej┼Ť─ç na islam i kupi─ç j─ů sobie na ┼╝on─Ö, ale tak to nie chcia┼éem. Mia┼éem tam na sta┼ée dwie kochanki i tyle.
 

Ilustr.: Jan Libera


Rarytas na koturnie
Pi─Ökny to by┼é czas! Do Al-Mard┼╝ jecha┼éo si─Ö przez gaje pomara┼äczowe, ich zapach czu─ç by┼éo z daleka. Na pocz─ůtku to my┼Ťmy te pomara┼äcze jedli i jedli, a potem to ju┼╝ si─Ö tylko wyciska┼éo sok. A jeszcze p├│┼║niej bra┼éo si─Ö cytryn─Ö, mandarynk─Ö, pomara┼äcz ÔÇô ona dawa┼éa wi─Öksz─ů ilo┼Ť─ç soku ÔÇô do tego jeszcze cukier, miesza┼éo si─Ö, a dziewczyny to zalewa┼éy procentami. My┼Ťmy to nazywali Cekopik. Bo pierwsza polska firma, kt├│ra tam pracowa┼éa, to by┼é Polimex-Cekop, i oni pierwsi zacz─Öli tam produkowa─ç bimber, jak to Polacy. Nie mog┼éo by─ç mniej ni┼╝ siedemdziesi─ůt procent. Tego si─Ö nie da opisa─ç. To by┼éo tak: w┼éoski cukier, francuskie dro┼╝d┼╝e, arabska woda i ksi─Ö┼╝yc afryka┼äski. To by┼é Cekopik. Ja na pocz─ůtku po┼╝ycza┼éem aparatur─Ö od Bu┼égar├│w. A p├│┼║niej to ju┼╝ tylko odbiera┼éem dostawy.
W Polsce w tym czasie by┼éem dwa razy. ┼╗onie przywioz┼éempi─Ökne adidasy damskie na koturnie. Dzisiaj to ju┼╝ by┼éby rarytas. W r├│┼╝nych kolorach. Znajomi jak mnie widzieli, to zazdro┼Ťcili. Ty to masz szcz─Ö┼Ťcie, m├│wili. Widzieli, co nosi┼éem, inne jeansy, inne adidasy – takie bielusie┼äkie!
 
Moja bystro┼Ť─ç umys┼éu i rozszyfrowanie ich systemu podatkowego, procentowa┼éy… a jaki to by┼é dobry procent! ┼╗eby by┼éa swoboda, to ja bym zmontowa┼é karawan─Ö z workami i jecha┼ébym do polski karawan─ů. A w workach kasa.
Mam stamt─ůd wspania┼ée wspomnienia. Ludzie przychodzili i pytali: Henryk, sk─ůd ty to wszystko masz? Jak to sk─ůd ÔÇô z pracy r─ůk, m├│wi┼éem, z pracy r─ůk.
 
W 1984 musia┼éem wr├│ci─ç przez problemy z sercem. Ale jeszcze po powrocie ┼╝y┼éem po kr├│lewsku. Kupi┼éem samoch├│d, ale potem go sprzeda┼éem, bo taks├│wkami wygodniej. Praca ÔÇô perfekt, a po pracy ta┼äce, hulanki, swawola… Ale potem to si─Ö sko┼äczy┼éo.
 
Zairskie złote jajka
J├│zef: Gdyby nie Balcerowicz, to ja by┼ébym jednym z najbogatszych ludzi w Polsce. Na przestrzeni kilku lat otrzyma┼éem z pi─Ö─çdziesi─ůt tysi─Öcy dolar├│w. A szesna┼Ťcie tysi─Öcy zosta┼éo mi jeszcze nie wyp┼éaconych zaleg┼éo┼Ťci.W latach osiemdziesi─ůtych to by┼éy niesamowite pieni─ůdze.
J├│zef jest ekspertem lotniczym. W latach 1981-84 pracowa┼é w Zairze (dzisiejsze Kongo) jako profesor zwyczajny na wy┼╝szej uczelni technicznej w Kinszasie.
 
Zair by┼é w├│wczas dla Polservisu kur─ů znosz─ůc─ů z┼éote jajka. Tam by┼éy najwy┼╝sze uposa┼╝enia. Po zdobyciu niepodleg┼éo┼Ťci zacz─Ö┼éo si─Ö redukowanie personelu belgijskiego. Mobutu, kt├│ry wtedy rz─ůdzi┼é Zairem, chcia┼é si─Ö jak najszybciej pozby─ç Belg├│w, a poniewa┼╝ kszta┼écenie w┼éasnych murzy┼äskich kadr sz┼éo bardzo opornie, szukali w Europie jakiej┼Ť bazy bardziej neutralnej pod wzgl─Ödem politycznym. I do┼Ť─ç szybko nawi─ůzali kontakt z Polsk─ů. Polacy byli tam najliczniejsz─ů grup─ů.
W 1981 roku zosta┼éem wys┼éany do Zairu i podpisa┼éem kontrakt z tamtejszym ministrem szkolnictwa wy┼╝szego. Warunkiem by┼éa dobra znajomo┼Ť─ç francuskiego, a ja w Instytucie Lotnictwa, gdzie pracowa┼éem, by┼éem w┼éa┼Ťnie od kontakt├│w francuskich. Dosta┼éem telefon od dyrektora, czy reflektowa┼ébym. No i zgodzi┼éem si─Ö. W Warszawie dali mi bezp┼éatny urlop, wi─Öc zachowa┼éem ci─ůg┼éo┼Ť─ç pracy. Poniewa┼╝ mia┼éem w programie powr├│t, musia┼éem p┼éaci─ç Polservisowi haracz od mojej pensji, ┼╝eby potem nie by┼éo draki. Ale wielu z tych co wyjechali to nie p┼éacili, bo nie chcieli ju┼╝ wraca─ç do Polski.
 
M├│j status oficjalny by┼é tam bardzo wysoki, nale┼╝a┼éem do rz─ůdowego zaplecza naukowego, to si─Ö nazywa┼éo Techniczna Pomoc Rz─ůdowa. Jako profesor zwyczajny zarabia┼éem najwy┼╝sz─ů stawk─Ö, dwa tysi─ůce dolar├│w plus jeszcze dwie┼Ťcie Zair├│w ÔÇô tamtejszej waluty ÔÇô na bie┼╝─ůce wydatki. Chocia┼╝ pracowa┼éem na uniwersytecie, to by┼éem zatrudniony przez ministerstwo. Wi─Öc jak mnie na przyk┼éad zatrzymywa┼é policjant, a ja wyjmowa┼éem dow├│d, to on od razu salutowa┼é.
 
Zamro┼╝ony maj─ůtek
Zair mia┼é pieni─ůdze od Banku ┼Üwiatowego. Dostawa┼é je z zastrze┼╝eniem, ┼╝e w pierwszej kolejno┼Ťci musz─ů by─ç op┼éacani specjali┼Ťci zagraniczni. Ale akurat jak ja przyjecha┼éem, to Mobutu si─Ö zbuntowa┼é i powiedzia┼é, ┼╝e nikt mu nie b─Ödzie narzuca┼é, na co ma wydawa─ç pieni─ůdze. Wi─Öc Bank ┼Üwiatowy oczywi┼Ťcie wstrzyma┼é dostawy, a ja przez moje trzy lata pobytu nie dosta┼éem ani jednego centa. Mobutu poszed┼é w ko┼äcu do Canossy i to by┼éo w┼éa┼Ťnie wtedy, kiedy moja ┼╝ona powiedzia┼éa mi: ÔÇ×jed┼║my ju┼╝ mo┼╝e do domuÔÇŁ. Dosta┼éem wtedy pierwsz─ů transz─Ö pieni─Ödzy i one potem sp┼éywa┼éy do mnie systematycznie. A┼╝ nast─ůpi┼éa rewolucja i wszystko zosta┼éo zablokowane. Ale przez ca┼éy ten czas mog┼éem p├│j┼Ť─ç do banku zairskiego i spyta─ç bardzo sympatycznego urz─Ödnika o stan mojego konta. On odpowiada┼é: ÔÇ×pa┼äskie konto ÔÇô trzydzie┼Ťci sze┼Ť─ç tysi─Öcy dolar├│wÔÇŁ. ÔÇô ÔÇ×A kiedy mo┼╝na si─Ö spodziewa─ç wyp┼éaty?ÔÇŁ ÔÇô ÔÇ×Tego nie wiem. Jak prezes banku da polecenie.ÔÇŁ
Niekt├│rzy polscy specjali┼Ťci dorabiali sobie tam na miejscu. Szczeg├│lnie ci z wydzia┼éu budownictwa. Taki gentleman mia┼é prawo za┼éo┼╝y─ç sobie firm─Ö na terenie Zairu. I oni robili projekty i budowali wille dla wierchuszki zairskiej. To by┼éy du┼╝o wy┼╝sze zarobki od tych na uczelni.
 
Warunki bywa┼éy jednak ci─Ö┼╝kie. Wyk┼éady po francusku, w mojej uczelni nie by┼éo klimatyzowanych sal, a tam przecie┼╝ mokry tropik. Niemal┼╝e sam r├│wnik.
┼Ürodowisko akademickie, w kt├│rym si─Ö obracali┼Ťmy, by┼éo jedynym, w kt├│rym dzia┼éa┼éa jaka┼Ť opozycja przeciw Mobutu. W zwi─ůzku z tym od czasu do czasu na uniwersytet wkracza┼éa policja. My nie mieli┼Ťmy oczywi┼Ťcie kontaktu z t─ů dzia┼éalno┼Ťci─ů, kt├│ra gdzie┼Ť tam kwit┼éa, natomiast jak tylko s┼éyszeli┼Ťmy o jakich┼Ť zamieszkach na uniwersytecie, to wiadomo by┼éo, ┼╝e pierwszymi, kt├│rzy si─Ö stamt─ůd ulotni─ů, b─Ödzie murzy┼äska kadra wyk┼éadowc├│w. Bali si─Ö o swoje posady. Natomiast my┼Ťmy zostawali. I nie zdarzy┼éo si─Ö, ┼╝eby kto┼Ť z gwardii Mobutu zachowa┼é si─Ö w stosunku do mnie niew┼éa┼Ťciwie. Salutowali, bo w ko┼äcu by┼éem na kontrakcie rz─ůdowym. I przy mnie nie bili student├│w, nie wyci─ůgali ich ani nic z tych rzeczy. Wi─Öc jak tylko dostawa┼éem sygna┼é o jakich┼Ť zamieszkach, jecha┼éem na uczelni─Ö. To nie by┼éo ┼╝adne gierojstwo, nic nie ryzykowa┼éem, ale tak to by┼éo.
 
Po trzech latach pobytu moja ┼╝ona, kt├│ra by┼éa tam razem ze mn─ů, powiedzia┼éa, ┼╝e mo┼╝e szkoda ┼╝ycia na to, ┼╝eby tutaj siedzie─ç i ┼╝eby┼Ťmy dali sobie spok├│j. W tym czasie w Instytucie Lotnictwa trzeba by┼éo akurat przygotowywa─ç pr├│by w locie nowego samolotu wojskowego. Zg┼éosi┼éem si─Ö do dyrektora i powiedzia┼éem, ┼╝e wr├│ci┼éem na sta┼ée. A on na to: no to dzi─Öki Bogu, czekali┼Ťmy na pana!
 
Jak w raju
Krzysztof: By┼éem znany, w libijskim Ministerstwie Zdrowia bardzo mnie respektowali. Da┼éem si─Ö pozna─ç jako niez┼éy specjalista. Wo┼╝ono mnie samolotem, helikopterem do r├│┼╝nych VIP-├│w, w┼é─ůcznie z Kaddafim.
Krzysztof jest lekarzem, w latach 1974-84 pracowa┼é w Trypolisie w Libii jako konsultant w Centralnym Szpitalu Rz─ůdowym, a tak┼╝e jako profesor na tamtejszym uniwersytecie.
 
Mieszka┼éem w willi po-w┼éoskiej, sto pi─Ö─çdziesi─ůt metr├│w od Morza ┼Ür├│dziemnego w dzielnicy willowej, najlepszej w mie┼Ťcie. Trzy godziny samolotem do Polski. Lepszych warunk├│w sobie nie wyobra┼╝a┼éem, ┼╝yj─ůc wtedy w PRL. Do tego praca odpowiadaj─ůca moim ambicjom, a wi─Öc dydaktyka ÔÇô nauczanie student├│w, no i pacjenci.
W┼éa┼Ťciwie to tam by┼é raj. Typowy kraj Trzeciego ┼Üwiata z du┼╝─ů ilo┼Ťci─ů pieni─Ödzy. Kolorowo, pe┼éno s┼éo┼äca, u┼Ťmiechni─Öci ludzie. W ┼╝yciu nie widzia┼éem tyle z┼éota, co tam na suku. Aktywno┼Ť─ç gospodarcza na ka┼╝dym kroku, zar├│wno miejscowej ludno┼Ťci, jak i cudzoziemc├│w, kt├│rzy przyje┼╝d┼╝ali z ca┼éego ┼Ťwiata.
 
Co ciekawe, Polacy byli tam traktowani lepiej przez swoje pa┼ästwo ni┼╝ specjali┼Ťci z innych kraj├│w socjalistycznych. Polski lekarz mieszka┼é dobrze, je┼║dzi┼é samochodem, bu┼égarski lekarz mieszka┼é ┼║le i nie wolno mu by┼éo posiada─ç samochodu. Mieli┼Ťmy paszporty w r─Öku i czuli┼Ťmy si─Ö wolni. Podr├│┼╝owali┼Ťmy jak wolni obywatele w Europie. Przesiadka w Wiedniu, to by┼é inny ┼Ťwiat.
 
Bimber w meczecie
Jak przyjecha┼éem do Trypolisu, to by┼éem tam czwartym polskim lekarzem, a potem to ju┼╝ tych Polak├│w by┼éo coraz wi─Öcej. Lekarzy, in┼╝ynier├│w, robotnik├│w. Czasem nawet musia┼éem interweniowa─ç, bo wiadomo, polski robotnik ÔÇô ci─Ö┼╝ko pracuje ale i kombinuje. Na przyk┼éad jaka┼Ť grupa, chyba z Dromexu, sprzeda┼éa materia┼éy wybuchowe Libijczykowi. Oni je mieli, bo potrzebowali tych materia┼é├│w do przeprowadzenia drogi przez g├│ry. Od razu kilku dosta┼éo si─Ö do wi─Özienia i poddano ich ci─Ö┼╝kim torturom. Na pro┼Ťb─Ö polskich 3nik├│w, dzia┼éaj─ůcych na terenie Libii, bada┼éem tych dw├│ch poszkodowanych po torturach, pisz─ůc raport, ┼╝eby ich pr├│bowa─ç zwolni─ç. Uda┼éo si─Ö. Polscy robotnicy mieli r├│┼╝ne pomys┼éy. Znam jeszcze tak─ů histori─Ö, ┼╝e sprzedali Libijczykom spychacz, kt├│ry nale┼╝a┼é do polskiej firmy i za otrzymane ┼Ťrodki kupili bilety do Australii.
Poza tym nielegalnie p─Ödzili bimber, za co byli wyrzucani i odsy┼éani do Polski. Znana by┼éa historia z firm─ů Polimex-Cekop. Polacy tam odbudowywali miasto Al-Mard┼╝. No i by┼éa afera, bo miejscowa policja stwierdzi┼éa, ┼╝e pojawia si─Ö coraz wi─Öcej pijanych Arab├│w. Postanowili sprawdzi─ç, gdzie jest ┼║r├│d┼éo zdobywania alkoholu. D┼éugo nie mogli znale┼║─ç. W ko┼äcu znale┼║li. Gdzie? W meczecie. Polacy buduj─ůcy meczet uruchomili w nim bimbrowni─Ö, dla niepoznaki.
 
Od 79 roku by┼éem ┼Ťwiadkiem degradacji tego kraju i to by┼éo smutne. Pewnego dnia, w dzie┼ä wolny od pracy, na terenie mojego uniwersytetu ustawili szubienic─Ö i skazali na ┼Ťmier─ç kilku student├│w, kt├│rzy podobno brali udzia┼é w zamachu na Kaddafiego. W tym i m├│j student zosta┼é powieszony. To by┼é program rozrywkowy na dzie┼ä wolny. Po tym incydencie powiedzia┼éem do ┼╝ony ÔÇ×to jest koniec, wyje┼╝d┼╝amyÔÇť.
Smutna ewolucja tego kraju doprowadzi┼éa do tego, ze wyjecha┼éem z ┼╝alem, bo ca┼éy m├│j dorobek i autorytet, kt├│ry tam mia┼éem, na kt├│ry pracowa┼éem 10 lat, przepad┼é.
 
Kiedy┼Ť Libia to by┼é raj na ziemi. A co jest teraz? ÔÇô piek┼éo.
 
Tekst powsta┼é w 2011 roku.
 
Przeczytaj inne teksty Autorki.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś