Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Je┼Ťli nie mo┼╝emy si─Ö bawi─ç, to po co to wszystko?

Dlaczego tak ochoczo przyznajemy sprawczo┼Ť─ç nitce DNA (niechby i ÔÇ×metaforycznieÔÇŁ), ale uznajemy to za absurd w przypadku elektronu, p┼éatka ┼Ťniegu albo harmonicznego pola elektromagnetycznego? Najwyra┼║niej dlatego, ┼╝e p┼éatkowi ┼Ťniegu nie da si─Ö przypisa─ç w┼éasnego interesu.
Je┼Ťli nie mo┼╝emy si─Ö bawi─ç, to po co to wszystko?
ilustr.: Artur Denys

Publikujemy tekst Davida Graebera ÔÇ×WhatÔÇÖs the Point If We CanÔÇÖt Have Fun?ÔÇŁ (z nieznacznymi skr├│tami) w t┼éumaczeniu Huberta Walczy┼äskiego. Orygina┼é ukaza┼é si─Ö w 2014 roku w magazynie ÔÇ×The BafflerÔÇŁ.

***

Siedzia┼éem kiedy┼Ť z moj─ů kole┼╝ank─ů June Thunderstorm na ┼é─ůce, obserwuj─ůc robaka. Zwisa┼é ze ┼║d┼║b┼éa trawy, wygina┼é si─Ö w ka┼╝dym mo┼╝liwym kierunku i przeskakiwa┼é na kolejne ┼║d┼║b┼éo, ┼╝eby robi─ç to samo. I tak w k├│┼éko. Wygl─ůda┼éo to na naprawd─Ö du┼╝y wydatek energetyczny i wydawa┼éo si─Ö nie mie─ç absolutnie ┼╝adnego celu.

ÔÇ×Wszystkie zwierz─Öta si─Ö bawi─ů ÔÇô powiedzia┼éa mi kiedy┼Ť June. ÔÇô Nawet mr├│wkiÔÇŁ. Przez wiele lat pracowa┼éa jako profesjonalna ogrodniczka i mia┼éa mn├│stwo takich spostrze┼╝e┼ä. ÔÇ×Popatrz ÔÇô rzuci┼éa z nutk─ů triumfu w g┼éosie ÔÇô widzisz, o czym m├│wi─Ö?ÔÇŁ.

Wi─Ökszo┼Ť─ç z nas, s┼éysz─ůc t─Ö histori─Ö, poprosi o dow├│d. Sk─ůd wiemy, ┼╝e robak si─Ö bawi┼é? Mo┼╝e zwisaj─ůc z trawy i kr─Öc─ůc m┼éynki, tak naprawd─Ö pr├│bowa┼é namierzy─ç po┼╝ywienie? Albo odprawia┼é rytua┼é godowy? Mo┼╝emy udowodni─ç, ┼╝e nie? Nawet je┼Ťli si─Ö bawi┼é, to sk─ůd wiemy, ┼╝e na d┼éu┼╝sz─ů met─Ö taka zabawa nie s┼éu┼╝y innym, praktycznym celom ÔÇô ─çwiczeniom albo przygotowaniu si─Ö na jakie┼Ť nieprzewidziane niebezpiecze┼ästwa robaczego ┼╝ycia?

By┼éaby to te┼╝ reakcja wi─Ökszo┼Ťci profesjonalnych etolog├│w. Og├│lnie rzecz bior─ůc, analiza zachowa┼ä zwierz─ůt nie b─Ödzie uznawana za naukow─ů, dop├│ki nie zostanie oparta na za┼éo┼╝eniu ÔÇô cho─çby milcz─ůcym ÔÇô ┼╝e zwierz─Ö operuje tymi samymi kalkulacjami ┼Ťrodk├│w i cel├│w, kt├│re stosujemy w transakcjach ekonomicznych. Zgodnie z tym za┼éo┼╝eniem ka┼╝dy wydatek energetyczny musi mie─ç jaki┼Ť cel ÔÇô zdobycie po┼╝ywienia, zabezpieczenie terytorium, osi─ůgni─Öcie dominacji czy zwi─Ökszenie szansy na reprodukcj─Ö. Teoretycznie da┼éoby si─Ö wykaza─ç, ┼╝e nie zawsze tak jest, ale jak mo┼╝na si─Ö domy┼Ťli─ç, w takim przypadku bardzo trudno jest przedstawi─ç niezbity dow├│d.

Musz─Ö podkre┼Ťli─ç, ┼╝e nie ma tu wi─Ökszego znaczenia, jak─ů teori─Ö zwierz─Öcej motywacji we┼║miemy pod uwag─Ö, co naszym zdaniem zwierz─Öta my┼Ťl─ů albo czy mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e my┼Ťl─ů cokolwiek w og├│le. Nie twierdz─Ö te┼╝, ┼╝e wed┼éug etolog├│w zwierz─Öta s─ů po prostu racjonalnymi, kalkuluj─ůcymi maszynami. M├│wi─Ö tylko, ┼╝e zamkn─Öli si─Ö w ┼Ťwiecie, w kt├│rym naukowo┼Ť─ç oznacza wyja┼Ťnianie zachowa┼ä w racjonalnych ramach ÔÇô czyli opisywanie zwierz─ůt tak, jak gdyby by┼éy kalkuluj─ůcymi podmiotami ekonomicznymi, pr├│buj─ůcymi zmaksymalizowa─ç pewien rodzaj w┼éasnego interesu.

W┼éa┼Ťnie dlatego istnienie zwierz─Öcej zabawy jest postrzegane jako co┼Ť w rodzaju intelektualnego skandalu. Ma┼éo kto si─Ö tym zajmuje, a ci, kt├│rzy to robi─ů, s─ů postrzegani jako lekko ekscentryczni. A kiedy ju┼╝ przedstawi─ů swoje niepokoj─ůce, spekulacyjne idee, spe┼éni─ů trudne do spe┼énienia kryteria i wyka┼╝─ů, ┼╝e zwierz─Öta te┼╝ czasem si─Ö bawi─ů, to i tak zwykle ko┼äcz─ů, kanibalizuj─ůc swoj─ů prac─Ö, gdy pr├│buj─ů wykaza─ç, ┼╝e taka zabawa musi mie─ç jaki┼Ť d┼éugoterminowy cel, pomaga─ç w przetrwaniu lub reprodukcji.

Mimo wszystko ci, kt├│rzy zajmuj─ů si─Ö tym tematem, musz─ů dostrzec, ┼╝e zabawa istnieje w niemal ca┼éym zwierz─Öcym ┼Ťwiecie. I to nie tylko pomi─Ödzy frywolnymi ma┼épkami, delfinami czy pieskami. Dokazuj─ů te┼╝ ┼╝aby, ryby, jaszczurki, kraby, a nawet ÔÇô tak ÔÇô mr├│wki, kt├│re anga┼╝uj─ů si─Ö w indywidualne zabawy, a nawet (obserwuje si─Ö to od dziewi─Ötnastego wieku) dla rozrywki aran┼╝uj─ů udawane wojny.

Czemu zwierz─Öta si─Ö bawi─ů? A czemu nie mia┼éyby? Prawdziwe pytanie brzmi: dlaczego aktywno┼Ť─ç wykonywana dla czystej przyjemno┼Ťci, wysi┼éek dla czystego wysi┼éku, to rzeczy, kt├│re instynktownie odbieramy jako tajemnicze? Co nam to m├│wi o nas samych?

Przetrwaj─ů niedostosowani

Powszechna tendencja do postrzegania ┼Ťwiata biologicznego w ekonomicznych kategoriach by┼éa obecna ju┼╝ u zarania dziewi─Ötnastowiecznego darwinizmu. W ko┼äcu sam Darwin zapo┼╝yczy┼é termin ÔÇ×przetrwanie najlepiej przystosowanychÔÇŁ od socjologa Herberta Spencera, tak ukochanego przez fabrykant├│w i wyzyskiwaczy. Z kolei Spencer by┼é zaskoczony tym, jak bardzo teoria doboru naturalnego w pracy ÔÇ×O pochodzeniu gatunk├│wÔÇŁ przypomina┼éa jego w┼éasne leseferystyczne pogl─ůdy gospodarcze. Konkurencja o zasoby, racjonalna kalkulacja i stopniowe wymieranie najs┼éabszych. Wydawa┼éo si─Ö w├│wczas, ┼╝e s─ů to najbardziej podstawowe si┼éy rz─ůdz─ůce ┼Ťwiatem.

Powstaj─ůca w├│wczas wizja natury ÔÇô jako teatru brutalnej walki o przetrwanie ÔÇô mog┼éa mie─ç fundamentalne konsekwencje, a obiekcje pojawia┼éy si─Ö od samego pocz─ůtku. Alternatywna szko┼éa darwinizmu, powsta┼éa w Rosji, podkre┼Ťla┼éa ewolucyjn─ů rol─Ö wsp├│┼épracy, nie konkurencji. W 1902 roku takie podej┼Ťcie zaproponowa┼é rewolucjonista i anarchista Piotr Kropotkin w popularnej ksi─ů┼╝ce ÔÇ×Pomoc wzajemna jako czynnik rozwojuÔÇŁ. Odpowiadaj─ůc wprost darwinistom spo┼éecznym, Kropotkin stwierdza┼é, ┼╝e ca┼éa teoretyczna podstawa darwinizmu spo┼éecznego jest b┼é─Ödna ÔÇô na d┼éu┼╝sz─ů met─Ö to najlepiej wsp├│┼épracuj─ůce gatunki okazuj─ů si─Ö najbardziej konkurencyjne. Kropotkin, urodzony w ksi─ů┼╝─Öcej rodzinie (tytu┼éu wyrzek┼é si─Ö jeszcze w m┼éodo┼Ťci), sp─Ödzi┼é wiele lat na Syberii jako przyrodnik i badacz, jeszcze zanim uwi─Öziono go za agitacj─Ö rewolucyjn─ů i zanim zbieg┼é do Londynu. ÔÇ×Pomoc wzajemnaÔÇŁ powsta┼éa jako seria esej├│w napisanych w odpowiedzi Thomasowi HenryÔÇÖemu Huxleyowi, znanemu spo┼éecznemu darwini┼Ťcie, i podsumowywa┼éa ├│wczesne rosyjskie rozumienie spraw, zgodnie z kt├│rym konkurencja stanowi┼éa wprawdzie istotny czynnik doboru naturalnego i ewolucji, ale kluczowa by┼éa kooperacja.

Dlaczego aktywno┼Ť─ç wykonywan─ů dla czystej przyjemno┼Ťci odbieramy jako zagadkow─ů?

Rosyjskie wyzwanie zosta┼éo potraktowane do┼Ť─ç powa┼╝nie w wiecznej biologii, szczeg├│lnie w powstaj─ůcej psychologii ewolucyjnej (cho─ç rzadko tak j─ů w├│wczas nazywano). Argumenty Kropotkina rozpatrywano pod szyldem ÔÇ×problemu altruizmuÔÇŁ (kolejna fraza zaczerpni─Öta z ekonomii), o kt├│ry spieraj─ů si─Ö dzi┼Ť teoretycy ÔÇ×racjonalnego wyboruÔÇŁ w naukach spo┼éecznych. Z tym pytaniem boryka┼é si─Ö ju┼╝ Darwin: dlaczego zwierz─Ötom zdarza si─Ö po┼Ťwi─Öca─ç dla innych? Nikt nie zaprzeczy, ┼╝e czasem si─Ö zdarza. Dlaczego stadnym zwierz─Ötom zdarza si─Ö zwr├│ci─ç na siebie uwag─Ö, ┼╝eby ostrzec pobratymc├│w przed nadchodz─ůcym drapie┼╝nikiem? Czemu pszczo┼éy robotnice daj─ů si─Ö zabi─ç, ┼╝eby ochroni─ç r├│j? Je┼╝eli wyja┼Ťnienie naukowe to sprowadzenie zachowa┼ä zwierz─ůt do racjonalnej kalkulacji i maksymalizacji, to co dok┼éadnie maksymalizuj─ů pszczo┼éy kamikadze?

Wszyscy znamy┬áodpowied┼║, kt├│r─ů w ko┼äcu przynios┼éo odkrycie gen├│w. Zwierz─Öta zwyczajnie pr├│buj─ů zmaksymalizowa─ç szanse przetrwania swojego kodu genetycznego. Co ciekawe, ten pogl─ůd ÔÇô nazywany dzi┼Ť neodarwinowskim ÔÇô zosta┼é rozwini─Öty g┼é├│wnie przez postacie, kt├│re okre┼Ťla┼éy si─Ö jako radyka┼éowie. Jack Haldane, marksistowski biolog, ju┼╝ w latach 30. ubieg┼éego wieku lubi┼é irytowa─ç moralist├│w, ┼╝artuj─ůc, ┼╝e jak ka┼╝da biologiczna istota ch─Ötnie po┼Ťwi─Öci┼éby ┼╝ycie za ÔÇ×dw├│ch braci lub o┼Ťmiu kuzyn├│wÔÇŁ. Ostatecznie esencj─Ö tego sposobu rozumowania wyrazi┼é wojuj─ůcy ateista Richard Dawkins, twierdz─ůc w ksi─ů┼╝ce ÔÇ×Samolubny genÔÇŁ, ┼╝e wszystkie organizmy najsensowniej jest postrzega─ç jako ÔÇ×oci─Ö┼╝a┼ée robotyÔÇŁ, zaprogramowane genetycznie, ┼╝eby ÔÇô z jakiego┼Ť powodu, kt├│rego nikt nie rozumie ÔÇô zachowywa┼éy si─Ö jak ÔÇ×dobrze prosperuj─ůcy chicagowscy gangsterzyÔÇŁ, bezwzgl─Ödnie walcz─ůcy o terytorium i wieczne poszerzanie swoich wp┼éyw├│w. Takie opisy zwykle opatrywano┬ázastrze┼╝eniami, ┼╝e ÔÇ×oczywi┼Ťcie to tylko metafora, geny tak naprawd─Ö nie mog─ů niczego chcie─ç ani robi─çÔÇŁ. W gruncie rzeczy jednak neodarwinist├│w do takich wniosk├│w doprowadzi┼éy ich pocz─ůtkowe za┼éo┼╝enia ÔÇô ┼╝e nauka wymaga racjonalnego wyja┼Ťnienia, co oznacza przypisywanie racjonalnych motyw├│w do wszystkich zachowa┼ä, a prawdziwie racjonalne motywy to tylko takie, kt├│re u ludzi zosta┼éyby opisane jako samolubne lub chciwe. Neodarwini┼Ťci poszli wi─Öc o wiele dalej ni┼╝ wiktorianie. Podczas gdy starej daty darwini┼Ťci spo┼éeczni, tacy jak Herbert Spencer, widzieli natur─Ö jako rynek (cho─ç niespotykanie okrutny), nowa fala darwinizmu by┼éa kategorycznie kapitalistyczna. Neodarwini┼Ťci za┼éo┼╝yli nie tylko walk─Ö o przetrwanie, ale i wszech┼Ťwiat racjonalnej kalkulacji, kt├│rego paliwem mia┼é by─ç na poz├│r nieracjonalny imperatyw niesko┼äczonego wzrostu.

Tak w ka┼╝dym razie zrozumiano rosyjskie wyzwanie. A rzeczywisty wyw├│d Kropotkina by┼é du┼╝o bardziej interesuj─ůcy. Na przyk┼éad znaczna jego cz─Ö┼Ť─ç skupia┼éa si─Ö na tym, ┼╝e wsp├│┼épraca zwierz─ůt cz─Östo nie ma nic wsp├│lnego z przetrwaniem czy reprodukcj─ů, ale jest form─ů przyjemno┼Ťci samej w sobie. Jak pisze autor, ÔÇ×latanie stadem dla samej przyjemno┼Ťci latania nale┼╝y do zwyczaju bardzo wielu ptak├│wÔÇŁ. Kropotkin wylicza przyk┼éady zabaw: pary s─Öp├│w kr─ů┼╝─ůce w k├│┼éko dla rozrywki, zaj─ůce tak ch─Ötne do b├│jek z innymi gatunkami, ┼╝e czasem (niem─ůdrze) trafiaj─ůce na lisy, stadne ptaki przeprowadzaj─ůce niby-militarne manewry, bandy wiewi├│rek zbieraj─ůce si─Ö na zapasy i inne podobne zabawy zwierz─ůt:

ÔÇ×Wiemy teraz dobrze, ┼╝e wszystkie zwierz─Öta, poczynaj─ůc od mr├│wek, a┼╝ do ptak├│w i najwy┼╝szych ss─ůcych ÔÇô ogromnie lubi─ů zabawy, gonitwy, przekomarzanie si─Ö wzajemne i tym podobne. I gdy niekt├│re z tych zabaw maj─ů na celu jak gdyby przygotowanie m┼éodzie┼╝y do tego, co czyni─ç im wypadnie w wieku dojrza┼éym, inne nie posiadaj─ů ┼╝adnego wyra┼║nego celu i s─ů ÔÇô jak na przyk┼éad taniec i ┼Ťpiew ÔÇô prostym przejawem nadmiaru si┼é, ÔÇ×rado┼Ťci ┼╝yciaÔÇŁ, s─ů przejawem potrzeby ┼é─ůczenia si─Ö w jakib─ůd┼║ spos├│b z innemi jednostkami tego samego gatunku; s┼éowem, s─ů to przejawy czystego uspo┼éecznienia, spotykanego w ca┼éym ┼Ťwiecie zwierz─ÖcymÔÇŁ (t┼éumaczenie ÔÇô Jan Hempel).

Wykorzystywanie swojego potencja┼éu w pe┼éni to czerpanie rado┼Ťci z ┼╝ycia, a w przypadku istot spo┼éecznych takie przyjemno┼Ťci zwielokrotniaj─ů si─Ö uprawiane w towarzystwie. Zdaniem Rosjan nie wymaga to wyja┼Ťnienia. Po prostu na tym polega ┼╝ycie. Nie musimy wyja┼Ťnia─ç, czemu stworzenia pragn─ů ┼╝y─ç. ┼╗ycie jest celem samym w sobie. A je┼╝eli polega na posiadaniu mo┼╝liwo┼Ťci ÔÇô do biegania, skok├│w, zapas├│w czy latania ÔÇô to z pewno┼Ťci─ů korzystanie z tych mo┼╝liwo┼Ťci r├│wnie┼╝ nie wymaga dalszego wyja┼Ťnienia. To tylko rozwini─Öcie tej samej zasady.

Friedrich Schiller ju┼╝ w 1795 roku twierdzi┼é, ┼╝e w┼éa┼Ťnie w zabawie le┼╝─ů ┼║r├│d┼éa ludzkiej samo┼Ťwiadomo┼Ťci, wolno┼Ťci, a zatem i moralno┼Ťci. W ÔÇ×Listach o estetycznym wychowaniu cz┼éowiekaÔÇŁ pisa┼é: ÔÇ×cz┼éowiek bawi si─Ö tylko wtedy, kiedy jest cz┼éowiekiem w pe┼éni znaczenia tego s┼éowa [ÔÇŽ] i tylko wtedy jest w pe┼éni cz┼éowiekiem, kiedy si─Ö bawiÔÇŁ. Je┼Ťli tak i je┼Ťli Kropotkin mia┼é racj─Ö, to iskry wolno┼Ťci, a mo┼╝e nawet moralnego ┼╝ycia, zdaj─ů si─Ö pojawia─ç wsz─Ödzie wok├│┼é nas.

Nie jest szczeg├│lnie zaskakuj─ůce, ┼╝e ta cz─Ö┼Ť─ç argumentacji Kropotkina zosta┼éa zignorowana przez neodarwinist├│w. O ile ÔÇ×problem altruizmuÔÇŁ ┼éatwo da┼éo si─Ö przechwyci─ç dla cel├│w ideologicznych, o tyle nie mo┼╝na by┼éo tego zrobi─ç ze wsp├│┼éprac─ů dla przyjemno┼Ťci. Tak naprawd─Ö wizja walki o przetrwanie, kt├│ra zrodzi┼éa si─Ö w XX wieku, pozostawia┼éa zabawie jeszcze mniej przestrzeni ni┼╝ dawna wiktoria┼äska opowie┼Ť─ç. Herbert Spencer osobi┼Ťcie nie mia┼é ┼╝adnego problemu z pomys┼éem, ┼╝e zwierz─Öta mog─ů bawi─ç si─Ö bez celu, zu┼╝ywaj─ůc energi─Ö dla przyjemno┼Ťci. Je┼Ťli dobrze radz─ůcy sobie fabrykant albo sprzedawca m├│g┼é p├│j┼Ť─ç do domu pogra─ç w karty albo polo, dlaczego zwierz─Öta, kt├│rym udaje si─Ö przetrwa─ç, nie mia┼éyby te┼╝ czasem si─Ö bawi─ç? Ale w nowej, w pe┼éni kapitalistycznej wersji ewolucji, w kt├│rej d─ů┼╝enie do akumulacji nie napotyka na ┼╝adne bariery, ┼╝ycie przesta┼éo by─ç celem samym w sobie ÔÇô sprowadzono je do narz─Ödzia rozpowszechniania ┼éa┼äcuch├│w DNA. W ten spos├│b samo istnienie zabawy sta┼éo si─Ö pewnego rodzaju skandalem.

Dlaczego ja?

Problemem nie jest to, ┼╝e naukowcy nie chc─ů wej┼Ť─ç na ┼Ťcie┼╝k─Ö, kt├│ra mog┼éaby zaprowadzi─ç ich do dostrze┼╝enia zabawy ÔÇô a wi─Öc ziaren samo┼Ťwiadomo┼Ťci, wolno┼Ťci i moralno┼Ťci ÔÇô w ┼Ťwiecie zwierz─ůt. Wielu osobom coraz trudniej jest uzasadni─ç przypisywanie kt├│rejkolwiek z tych cech nawet samym ludziom. Nic dziwnego. Kiedy zredukujesz wszystkie ┼╝ywe stworzenia do odpowiednik├│w podmiot├│w rynkowych, racjonalnie kalkuluj─ůcych maszyn, pr├│buj─ůcych rozpowszechnia─ç sw├│j kod genetyczny, musisz przyj─ů─ç, ┼╝e nie tylko kom├│rki, z kt├│rych sk┼éadaj─ů si─Ö nasze cia┼éa, ale te┼╝ wszyscy nasi najbli┼╝si przodkowie byli pozbawieni czegokolwiek, co mog┼éoby cho─ç troch─Ö przypomina─ç samo┼Ťwiadomo┼Ť─ç, wolno┼Ť─ç czy moralno┼Ť─ç. A to utrudnia zrozumienie, jak cokolwiek takiego jak ┼Ťwiadomo┼Ť─ç (umys┼é, dusza) mog┼éo w og├│le kiedykolwiek si─Ö pojawi─ç.

Ameryka┼äski filozof Daniel Dennett ujmuje ten problem ca┼ékiem klarownie. We┼║my homary, m├│wi ÔÇô s─ů tylko robotami. Homary radz─ů sobie bez ┼╝adnego poczucia osobowo┼Ťci. Nie mo┼╝esz zapyta─ç: ÔÇ×Jak to jest by─ç homarem?ÔÇŁ. S┼éowo ÔÇ×jakÔÇŁ nie ma tu sensu. Homary nie maj─ů niczego, co cho─çby przypomina┼éoby ┼Ťwiadomo┼Ť─ç; s─ů maszynami. A je┼Ťli tak, ci─ůgnie Dennett, to musimy poczyni─ç to samo za┼éo┼╝enie odno┼Ťnie do ca┼éego ┼éa┼äcucha ewolucyjnej z┼éo┼╝ono┼Ťci, od kom├│rek tworz─ůcych nasze cia┼éo a┼╝ do z┼éo┼╝onych organizm├│w ma┼ép czy s┼éoni. W ilu cechach by nas nie przypomina┼éy, nie da si─Ö wykaza─ç, ┼╝e my┼Ťl─ů o tym, co robi─ů. A przynajmniej do momentu, gdy Dennett dochodzi do ludzi, kt├│rzy ÔÇô cho─ç przez 95 procent czasu p─Ödz─ů przez ┼╝ycie na autopilocie ÔÇô zdaj─ů si─Ö mie─ç to poczucie w┼éasnego ja, t─Ö ┼Ťwiadomo┼Ť─ç zaszczepion─ů wewn─ůtrz siebie, kt├│ra czasem pojawia si─Ö, ┼╝eby interweniowa─ç i powiedzie─ç systemowi, by poszuka┼é nowej pracy, rzuci┼é palenie czy napisa┼é artyku┼é o pochodzeniu ┼Ťwiadomo┼Ťci.

Dennett m├│wi:

ÔÇ×Tak, mamy dusz─Ö. Ale sk┼éada si─Ö ona z wielu ma┼éych robot├│w. W jaki┼Ť spos├│b kwintyliony robotycznych (i nie┼Ťwiadomych) kom├│rek, z kt├│rych zbudowane s─ů nasze cia┼éa, organizuj─ů si─Ö w systemy interakcji, kt├│re podtrzymuj─ů aktywno┼Ťci tradycyjnie ┼é─ůczone z dusz─ů, ego albo osobowo┼Ťci─ů. Ale skoro przyznali┼Ťmy, ┼╝e proste roboty s─ů nie┼Ťwiadome (tak jak tostery, termostaty i telefony), dlaczego zbiory takich robot├│w nie mog┼éyby wykonywa─ç swoich wymy┼Ťlnych projekt├│w, niekoniecznie tworz─ůc mnie? Je┼╝eli uk┼éad odporno┼Ťciowy ma sw├│j w┼éasny umys┼é i obw├│d koordynacji r─ÖkaÔÇôoko ma sw├│j, to po co mia┼éby powsta─ç superumys┼é nadzoruj─ůcy to wszystko?ÔÇŁ.

Odpowied┼║ samego Dennetta nie jest szczeg├│lnie przekonuj─ůca: sugeruje, ┼╝e rozwijamy ┼Ťwiadomo┼Ť─ç,┬áaby m├│c k┼éama─ç, co daje nam pewn─ů ewolucyjn─ů przewag─Ö. (Skoro tak, czemu lisy nie s─ů r├│wnie┼╝ ┼Ťwiadome?). Ale pytanie robi si─Ö o rz─ůd wielko┼Ťci trudniejsze, kiedy zapytamy, jak to si─Ö dzieje. David Chalmers nazywa to ÔÇ×trudnym problemem ┼Ťwiadomo┼ŤciÔÇŁ. Jak te robotyczne niby kom├│rki i ich systemy ┼é─ůcz─ů si─Ö w spos├│b pozwalaj─ůcy na posiadanie jako┼Ťciowych do┼Ťwiadcze┼ä ÔÇô czucie wilgoci, rozkoszowanie si─Ö winem, pasj─Ö do cumbii i brak zainteresowania sals─ů? Niekt├│rzy naukowcy s─ů na tyle uczciwi, by przyzna─ç, ┼╝e nie maj─ů bladego poj─Öcia, jak wyja┼Ťni─ç takie do┼Ťwiadczenia, i prawdopodobnie nigdy nie b─Öd─ů mieli.

Czy elektrony ta┼äcz─ů?

Ten problem ma rozwi─ůzanie, a pierwszym jego krokiem jest spostrze┼╝enie, ┼╝e by─ç mo┼╝e mylili┼Ťmy si─Ö w punkcie wyj┼Ťcia. Przemy┼Ťlmy raz jeszcze tego homara. Homary maj─ů wyj─ůtkowo z┼é─ů s┼éaw─Ö w┼Ťr├│d filozof├│w, kt├│rzy bardzo cz─Östo przywo┼éuj─ů je jako oczywiste przyk┼éady niemy┼Ťl─ůcych i nieczuj─ůcych stworze┼ä. Prawdopodobnie dlatego, ┼╝e homary s─ů jedynymi stworzeniami, kt├│re wi─Ökszo┼Ť─ç filozof├│w zabi┼éa w┼éasnymi r─Ökami przed zjedzeniem. Nieprzyjemnie wrzuca si─Ö walcz─ůce zwierz─Ö do garnka z wrz─ůtkiem; trzeba najpierw wm├│wi─ç samemu sobie, ┼╝e homar tak naprawd─Ö tego nie czuje. (Z jakiego┼Ť powodu jedynym wyj─ůtkiem od tej regu┼éy wydaje si─Ö Francja, gdzie G├ęrard de Nerval zwyk┼é chadza─ç na spacery z homarem na smyczy i gdzie Jean-Paul Sartre w pewnym momencie nabawi┼é si─Ö erotycznej obsesji zwi─ůzanej z homarami po przedawkowaniu meskaliny). Tymczasem obserwacje naukowe wskazuj─ů, ┼╝e nawet homary si─Ö bawi─ů, na przyk┼éad przesuwaj─ůc r├│┼╝ne przedmioty. A je┼Ťli tak, to nazwanie takich stworze┼ä robotami pozbawia┼éoby to s┼éowo jakiegokolwiek znaczenia. Maszyny si─Ö nie bawi─ů. A je┼Ťli ┼╝ywe organizmy jednak nie s─ů robotami, to wiele z tych pozornie trudnych pyta┼ä natychmiast si─Ö rozmywa.

Co by si─Ö sta┼éo, gdyby┼Ťmy przyj─Öli odwrotn─ů perspektyw─Ö i potraktowali zabaw─Ö nie jako dziwn─ů anomali─Ö, lecz punkt wyj┼Ťcia? Jako zasad─Ö ujawniaj─ůc─ů si─Ö nie tylko w funkcjonowaniu homar├│w czy wszystkich ┼╝ywych organizm├│w, ale r├│wnie┼╝ na ka┼╝dym poziomie tego, co fizycy, chemiczki i biolo┼╝ki nazywaj─ů ÔÇ×samoporz─ůdkuj─ůcymi systemamiÔÇŁ?

Nie jest to tak g┼éupie, jak mo┼╝e si─Ö wydawa─ç. Filozofowie nauki, mierz─ůc si─Ö z pytaniem o to, jak ┼╝ycie powsta┼éo z martwej materii albo jak ┼Ťwiadomo┼Ť─ç wyewoluowa┼éa z mikrob├│w, rozwin─Öli dwa podstawowe wyja┼Ťnienia.

Pierwsze opiera si─Ö na tak zwanym emergentyzmie. Rozumowanie jest takie, ┼╝e w momencie, w kt├│rym osi─ůgamy pewien poziom z┼éo┼╝ono┼Ťci, nast─Öpuje jako┼Ťciowy skok. W efekcie mog─ů si─Ö wy┼éoni─ç zupe┼énie nowe rodzaje praw, takie, kt├│rych nie da si─Ö zredukowa─ç do tego, z czego powsta┼éy i na czym bazuj─ů. W ten spos├│b mo┼╝na stwierdzi─ç, ┼╝e prawa chemiczne wy┼éoni┼éy si─Ö z praw fizyki: jedne wynikaj─ů z drugich, ale praw chemicznych nie da si─Ö wprost zredukowa─ç do fizycznych. W ten sam spos├│b prawa biologiczne powsta┼éy z praw chemii: trzeba zrozumie─ç chemiczny sk┼éad ryby, aby wyja┼Ťni─ç, jak to si─Ö sta┼éo, ┼╝e p┼éywa, ale sam ten sk┼éad nigdy nie da nam pe┼énego wyja┼Ťnienia. Analogicznie mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e ludzki m├│zg wy┼éoni┼é si─Ö z kom├│rek, kt├│re go tworz─ů.

Drugie wyja┼Ťnienie, zwane zwykle panpsychizmem lub paneksperymentalizmem, przyjmuje, ┼╝e to wszystko mo┼╝e by─ç prawd─ů, ale uznaje, ┼╝e to wci─ů┼╝ zbyt ma┼éo. Jak uj─ů┼é to ostatnio brytyjski filozof Galen Strawson, je┼╝eli wyobra┼╝amy sobie, ┼╝e mo┼╝na doj┼Ť─ç od materii nieo┼╝ywionej do zdolno┼Ťci dyskutowania o materii nieo┼╝ywionej, czyni─ůc zaledwie dwa skoki, to troch─Ö zbyt wiele oczekujemy od emergencji. Co┼Ť musi ju┼╝ tu by─ç wcze┼Ťniej, na ka┼╝dym poziomie materialnych byt├│w, nawet na poziomie cz─ůstek subatomowych, nawet co┼Ť minimalnego i embrionicznego, ale co┼Ť, co przejawia si─Ö w spos├│b, kt├│ry przywykli┼Ťmy traktowa─ç jako ┼╝ycie. Jest to konieczne, ┼╝eby co┼Ť takiego, zorganizowanego na coraz bardziej z┼éo┼╝onych poziomach, mog┼éo ostatecznie wytworzy─ç samo┼Ťwiadome istoty. To ÔÇ×co┼ŤÔÇŁ mo┼╝e by─ç naprawd─Ö minimalne; szcz─ůtkowa responsywno┼Ť─ç wzgl─Ödem otoczenia, cokolwiek w rodzaju zdolno┼Ťci przewidywania czy pami─Öci. Jakkolwiek drobne, musia┼éo istnie─ç w samoporz─ůdkuj─ůcych systemach typu atom├│w lub cz─ůsteczek, aby w og├│le mog┼éy by─ç uporz─ůdkowane.

Stawk─ů┬áw tej dyskusji jest odpowied┼║ na bardzo wiele pyta┼ä, ┼é─ůcznie ze starym jak ┼Ťwiat problemem wolnej woli. Jak rozwa┼╝a┼éa niezliczona ilo┼Ť─ç┬ám┼éodych umys┼é├│w ÔÇô cz─Östo zjaranych i po raz pierwszy zg┼é─Öbiaj─ůcych tajemnice wszech┼Ťwiata ÔÇô je┼Ťli ruchy┬ácz─ůsteczek, z kt├│rych sk┼éadaj─ů si─Ö nasze m├│zgi, s─ů┬ázdeterminowane prawami fizyki, to jak mo┼╝emy w og├│le m├│wi─ç o wolnej wo li? Standardowa odpowied┼║ brzmi tak, ┼╝e wiemy ju┼╝ od Heisenberga, i┼╝ ruchy cz─ůsteczek nie s─ů z g├│ry okre┼Ťlone. Fizyka kwantowa potrafi na przyk┼éad przewidzie─ç, do jakiej pozycji elektrony b─Öd─ů mia┼éy tendencj─Ö przeskakiwa─ç, po zagregowaniu, w danych okoliczno┼Ťciach. Ale nie da si─Ö z g├│ry okre┼Ťli─ç, w kt├│r─ů stron─Ö dowolny wybrany elektron przeskoczy w ka┼╝dej sytuacji. Problem rozwi─ůzany.

Tyle ┼╝e nie do ko┼äca; czego┼Ť wci─ů┼╝ brakuje. Je┼Ťli to wszystko znaczy jedynie tyle, ┼╝e cz─ůsteczki, z kt├│rych z┼éo┼╝one s─ů nasze m├│zgi, skacz─ů sobie losowo, wci─ů┼╝ trzeba wyobrazi─ç sobie jaki┼Ť niematerialny, metafizyczny byt (ÔÇ×umys┼éÔÇŁ), kt├│ry interweniuje, by skierowa─ç neurony w nielosowych kierunkach. Ale to jest b┼é─Ödne ko┼éo ÔÇô potrzebujemy umys┼éu, ┼╝eby m├│zg m├│g┼é zachowywa─ç si─Ö jak umys┼é.

A je┼Ťli te ruchy nie s─ů losowe, to mo┼╝emy przynajmniej zacz─ů─ç my┼Ťle─ç o materialnym wyja┼Ťnieniu. Istnienie niezliczonych form samoorganizacji w naturze ÔÇô struktur utrzymuj─ůcych si─Ö w r├│wnowadze w swoich ┼Ťrodowiskach, od elektromagnetycznych p├│l do proces├│w krystalizacji ÔÇô daje panpsychistom sporo materia┼éu do pracy. Jak twierdz─ů, mo┼╝esz si─Ö uprze─ç, ┼╝e wszystkie te byty musz─ů albo po prostu ÔÇ×przestrzega─çÔÇŁ praw natury (praw, kt├│rych istnienie nie wymaga wyja┼Ťnienia), albo zwyczajnie porusza─ç si─Ö ca┼ékowicie losowoÔÇŽ ale je┼Ťli tak zrobisz, to tylko dlatego, ┼╝e zdecydowa┼ée┼Ť si─Ö patrze─ç na spraw─Ö wy┼é─ůcznie w ten spos├│b. Bez wyja┼Ťnienia pozostaje wtedy fakt, ┼╝e w og├│le masz umys┼é zdolny do podejmowania takich decyzji.

Przyznaj─Ö, takie podej┼Ťcie zawsze by┼éo mniejszo┼Ťciowe. Przez wi─Ökszo┼Ť─ç XX wieku zupe┼énie je marginalizowano. ┼üatwo te┼╝ z niego drwi─ç. (ÔÇ×Czekaj, ty naprawd─Ö uwa┼╝asz, ┼╝e sto┼éy potrafi─ů my┼Ťle─ç?ÔÇŁ Nie, nikt tego nie sugeruje, twierdz─Ö tylko, ┼╝e samoorganizuj─ůce si─Ö systemy, z kt├│rych z┼éo┼╝one s─ů sto┼éy ÔÇô systemy takie jak atomy ÔÇô przejawiaj─ů ekstremalnie proste jako┼Ťci, kt├│re na wyk┼éadniczo zwi─Ökszonym poziomie z┼éo┼╝ono┼Ťci mo┼╝emy nazwa─ç my┼Ťl─ů). Ale w ostatnich latach w niekt├│rych ┼Ťrodowiskach naukowych zyskuj─ů na popularno┼Ťci idee filozof├│w takich jak Charles Sanders Peirce (1839ÔÇô1914) i Alfred North Whitehead (1861ÔÇô1947) i mi─Ödzy innymi dzi─Öki temu nast─Öpuje odnowa powy┼╝szego sposobu my┼Ťlenia.

Co ciekawe, w znacznej mierze to w┼éa┼Ťnie fizycy okazali si─Ö otwarci na takie idee (oraz matematycy ÔÇô co mo┼╝e nie powinno zaskakiwa─ç, bior─ůc pod uwag─Ö fakt, ┼╝e zar├│wno Pierce, jak i Whitehead zaczynali swoje kariery od tej dziedziny). Fizycy s─ů zwykle bardziej ┼╝artobliwi i mniej zachowawczy ni┼╝, powiedzmy, biolodzy, cz─Ö┼Ťciowo na pewno dlatego, ┼╝e rzadko musz─ů zwalcza─ç religijnych fundamentalist├│w podwa┼╝aj─ůcych istnienie praw fizyki. Fizycy to poeci ┼Ťwiata nauki. Je┼Ťli kto┼Ť jest w stanie przyj─ů─ç istnienie trzynastowymiarowych obiekt├│w, niesko┼äczonej liczby alternatywnych wszech┼Ťwiat├│w albo swobodnie zasugerowa─ç, ┼╝e 95 procent wszech┼Ťwiata jest zrobione z ciemnej materii i energii, o kt├│rych w┼éa┼Ťciwo┼Ťciach nic nie wiemy, to by─ç mo┼╝e nie jest dla niego szczeg├│ln─ů herezj─ů pomy┼Ťle─ç o tym, ┼╝e subatomowe cz─ůsteczki mog─ů mie─ç ÔÇ×woln─ů wol─ÖÔÇŁ albo nawet do┼Ťwiadczenia. I rzeczywi┼Ťcie, istnienie wolno┼Ťci na poziomie subatomowym jest w tej chwili gor─ůco dyskutowanym tematem.

Czy w og├│le jest jaki┼Ť sens w m├│wieniu, ┼╝e elektron ÔÇ×decyduje si─ÖÔÇŁ skoczy─ç w t─Ö stron─Ö, a nie w inn─ů? Oczywi┼Ťcie, nie da si─Ö tego niezbicie wykaza─ç. Jedyny dow├│d, jaki mogliby┼Ťmy mie─ç (taki, ┼╝e nie mo┼╝emy przewidzie─ç tego, co zrobi elektron), ju┼╝ mamy. Ale wci─ů┼╝ nie jest on decyduj─ůcy. Je┼Ťli kto┼Ť oczekuje sp├│jnego materialistycznego wyja┼Ťnienia rzeczywisto┼Ťci ÔÇô to jest je┼Ťli kto┼Ť nie chce traktowa─ç umys┼éu jako nadprzyrodzonego bytu, a raczej jako po prostu bardziej z┼éo┼╝on─ů organizacj─Ö proces├│w, kt├│re dziej─ů si─Ö ju┼╝ na ka┼╝dym poziomie materialnej rzeczywisto┼Ťci ÔÇô to ma pewien sens stwierdzenie, ┼╝e co┼Ť w rodzaju intencjonalno┼Ťci, co┼Ť cho─çby minimalnie przypominaj─ůcego do┼Ťwiadczanie albo wolno┼Ť─ç, r├│wnie┼╝ powinno istnie─ç na ka┼╝dym poziomie fizycznej rzeczywisto┼Ťci.

Co by si─Ö sta┼éo, gdyby┼Ťmy potraktowali zabaw─Ö nie jako anomali─Ö, lecz punkt wyj┼Ťcia?

Dlaczego wi─Öc wi─Ökszo┼Ť─ç z nas instynktownie wzdraga si─Ö przed takimi wnioskami? Dlaczego wydaj─ů si─Ö one zwariowane i nienaukowe? Albo ┼╝eby uj─ů─ç to lepiej, dlaczego tak ochoczo przyznajemy sprawczo┼Ť─ç nitce DNA (niechby i ÔÇ×metaforycznieÔÇŁ), ale uznajemy to za absurd w przypadku elektronu, p┼éatka ┼Ťniegu albo harmonicznego pola elektromagnetycznego? Najwyra┼║niej dlatego, ┼╝e p┼éatkowi ┼Ťniegu nie da si─Ö przypisa─ç w┼éasnego interesu. Je┼Ťli przekonali┼Ťmy sami siebie, ┼╝e racjonalne wyja┼Ťnienie dzia┼éania musi wygl─ůda─ç tak, jakby sta┼éa za nim jaka┼Ť samolubna kalkulacja, to na tak podstawowych poziomach organizacji materii z definicji nie da si─Ö znale┼║─ç racjonalnego wyja┼Ťnienia. Inaczej ni┼╝ cz─ůsteczki DNA, co do kt├│rych mo┼╝emy chocia┼╝ udawa─ç, ┼╝e realizuj─ů jaki┼Ť gangsterski projekt bezwzgl─Ödnego poszerzania swoich wp┼éyw├│w, elektron po prostu nie ma ┼╝adnego interesu, nawet takiego, ┼╝eby przetrwa─ç. W ┼╝adnym sensie nie konkuruje z innymi elektronami. Je┼╝eli elektron za┼Ť jest wolny ÔÇô je┼Ťli, jak podobno mawia┼é Richard Feynman, ÔÇ×robi, co chceÔÇŁ ÔÇô to jego wolno┼Ť─ç mo┼╝e by─ç tylko celem samym w sobie. Co ni mniej, ni wi─Öcej oznacza, ┼╝e na najbardziej podstawowym poziomie rzeczywisto┼Ťci fizycznej spotykamy wolno┼Ť─ç dla wolno┼Ťci ÔÇô a wi─Öc tak┼╝e najbardziej fundamentaln─ů form─Ö zabawy.

P┼éywaj z rybami

Nie przecz─Ö, ┼╝e to, co jak na razie tutaj przedstawi┼éem, to barbarzy┼äskie uproszczenie niezmiernie z┼éo┼╝onych spraw. Nie twierdz─Ö te┼╝, ┼╝e podej┼Ťcie, kt├│re proponuj─Ö ÔÇô zak┼éadaj─ůce istnienie jakiej┼Ť bazowej regu┼éy zabawy na ka┼╝dym poziomie rzeczywisto┼Ťci fizycznej ÔÇô jest koniecznie prawdziwe. S─ůdz─Ö tylko, ┼╝e ta perspektywa jest co najmniej tak samo przekonuj─ůca, jak przyjmowane dzi┼Ť bez zastrze┼╝e┼ä, dziwnie niesp├│jne spekulacje, zgodnie z kt├│rymi pozbawiony umys┼éu, robotyczny wszech┼Ťwiat nagle znik─ůd produkuje poet├│w i filozof├│w.

Lata temu, kiedy wyk┼éada┼éem w Yale, czasem zadawa┼éem studentom lektur─Ö, w kt├│rej pojawia┼éa si─Ö znana taoistyczna historia. Proponowa┼éem pi─ůtk─Ö ka┼╝dej osobie, kt├│ra powie mi, dlaczego ostatni wers ma sens. (Nikomu nigdy si─Ö to nie uda┼éo).

Zhuangzi i Huizi przechadzali si─Ö mostem nad rzek─ů Hao, gdy Zhuangzi rzek┼é: ÔÇ×Sp├│jrz jak te rybki gnaj─ů pomi─Ödzy ska┼éami! Tak wygl─ůda szcz─Ö┼Ťcie rybek!ÔÇŁ.

ÔÇ×Nie jeste┼Ť ryb─ůÔÇŁ, odpowiedzia┼é Huizi. ÔÇ×Sk─ůd mo┼╝esz wiedzie─ç, na czym polega szcz─Ö┼Ťcie rybek?ÔÇŁ.

ÔÇ×A ty nie jeste┼Ť mn─ůÔÇŁ, rzek┼é Zhuangzi. ÔÇ×Sk─ůd mo┼╝esz wiedzie─ç, ┼╝e ja nie wiem, na czym polega szcz─Ö┼Ťcie rybek?ÔÇŁ.

ÔÇ×Je┼Ťli nie b─Öd─ůc tob─ů, nie mog─Ö wiedzie─ç, co ty wieszÔÇŁ, odpowiedzia┼é Huizi, ÔÇ×to czy z samego tego faktu nie wynika, ┼╝e ty, nie b─Öd─ůc ryb─ů, nie mo┼╝esz wiedzie─ç, co czyni ryb─Ö szcz─Ö┼Ťliw─ů?ÔÇŁ.

ÔÇ×Wr├│─çmy do pierwszego pytaniaÔÇŁ, odpar┼é Zhuangzi. ÔÇ×Zapyta┼ée┼Ť mnie, sk─ůd wiem, na czym polega szcz─Ö┼Ťcie rybek. Sam fakt, ┼╝e mnie o to zapyta┼ée┼Ť, sugeruje, ┼╝e wiesz o tym, ┼╝e wiem. Istotnie, wiem. Bo wiem, co sam czuj─Ö na tym mo┼ŤcieÔÇŁ.

Zwykle ta anegdota rozumiana jest jako konfrontacja dw├│ch niedaj─ůcych si─Ö pogodzi─ç podej┼Ť─ç do ┼Ťwiata: logicznego i mistycznego. Ale skoro tak, to dlaczego Zhuangzi, kt├│ry to spisa┼é, ukazuje siebie jako pokonanego przez swojego logicznego przyjaciela?

My┼Ťla┼éem o tej historii przez ca┼ée lata i w pewnym momencie uderzy┼éo mnie, ┼╝e w┼éa┼Ťnie w tym rzecz. Zgodnie ze wszelkimi ┼Ťwiadectwami Zhuangzi i Huizi byli najlepszymi przyjaci├│┼émi. Lubili sp─Ödza─ç godziny, dyskutuj─ůc. Z pewno┼Ťci─ů o to w┼éa┼Ťnie chodzi┼éo Zhuangziemu. Mo┼╝emy zrozumie─ç, co kto┼Ť inny czuje, w┼éa┼Ťnie dlatego, ┼╝e k┼é├│c─ůc si─Ö o ryby, robimy dok┼éadnie to samo co one: bawimy si─Ö, robi─ůc co┼Ť, w czym jeste┼Ťmy dobrzy i co jest celem samym w sobie. W┼éa┼Ťnie to, ┼╝e czu┼ée┼Ť potrzeb─Ö pokonania mnie w dyskusji i sprawi┼éo ci to tak─ů przyjemno┼Ť─ç, wskazuje na to, ┼╝e stanowisko, kt├│re zajmujesz, jest b┼é─Ödne. Je┼Ťli nawet filozofowie motywowani s─ů przede wszystkim takimi przyjemno┼Ťciami, ─çwiczeniem swoich mo┼╝liwo┼Ťci intelektualnych dla samej zabawy, to bez w─ůtpienia jest to zasada istniej─ůca na ka┼╝dym poziomie ┼Ťwiata naturalnego ÔÇô i w┼éa┼Ťnie dlatego spontanicznie dostrzegam j─ů r├│wnie┼╝ u ryb.

Zhuangzi mia┼é racj─Ö. Tak jak June Thunderstorm. Nasze umys┼éy s─ů po prostu cz─Ö┼Ťci─ů natury. Mo┼╝emy zrozumie─ç szcz─Ö┼Ťcie ryb, mr├│wek albo robak├│w w┼éa┼Ťnie dlatego, ┼╝e to, co pcha nas do my┼Ťlenia i dyskutowania o takich rzeczach, to, w gruncie rzeczy, dok┼éadnie to samo.

Zabawne, prawda?

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś