Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Jacek Kaczmarski a katastrofa smole┼äska

Jacek Kaczmarski, zmar┼éy 10 kwietnia, rozumia┼éby, ┼╝e ÔÇ×egzemplarz cz┼éowiekaÔÇŁ zawsze jest ÔÇ×diabli, czy┼Ť─çcowy i boskiÔÇŁ. ┼╗e ┼Ťwiat, ┼╝e Polska nie dzieli si─Ö na zdrajc├│w i prawdziwych Polak├│w. Nie dzieli si─Ö te┼╝ na tych normalnych i tych ob┼é─ůkanych smole┼äsk─ů chorob─ů.

ilustr. Olga Micińska


Zbyt ┼éatwo manipuluje si─Ö ludzk─ů pami─Öci─ů. Pami─Ötamy o tym, o czym kto┼Ť nam przypomina. Pami─Ötamy tych, o kt├│rych pami─Ötaj─ů inni. Je┼Ťli zapomina spo┼éecze┼ästwo, zapomn─ů i jednostki. Czasem kto┼Ť krzyknie, co dla niego wa┼╝ne, ale to na og├│┼é krzyk strace┼äczy.
Szczeg├│lnym sposobem pami─Ötania s─ů rocznice i ich obchody. Te rodzinne – gdy t─Ösknimy za bliskimi lub ┼Ťwi─Ötujemy kolejny rok ma┼é┼╝e┼ästwa. Te lokalne ÔÇô wyzwolenia miasta czy wybudowania nowego mostu. Czasem obchodzimy rocznice we wsp├│lnocie ÔÇô ko┼Ťcielnej, szkolnej, zawodowej. Wreszcie we wsp├│lnocie narodowej ÔÇô wspominamy wydarzenia dobre i z┼ée. W Polsce ÔÇô przede wszystkim z┼ée, nawet je┼Ťli budz─ůce dum─Ö.
 
Rozczaruj─Ö tych, kt├│rzy my┼Ťleli, ┼╝e b─Öd─Ö rozwodzi┼é si─Ö nad tegorocznymi obchodami katastrofy smole┼äskiej, a zw┼éaszcza tych, kt├│rzy s─ůdzili, ┼╝e wyra┼╝─Ö sw├│j jasny pogl─ůd na to, czego wszyscy byli┼Ťmy ┼Ťwiadkami (albo czego, w wykonaniu w┼éadz pa┼ästwowych, ┼Ťwiadkami nie byli┼Ťmy, bo i obchod├│w brakowa┼éo). Nie umiem wnikn─ů─ç w najg┼é─Öbszy sens tych wydarze┼ä. B├│l, t─Ösknota, ┼╝al, bezsilno┼Ť─ç ÔÇô te uczucia wywo┼éuj─ů r├│┼╝ne reakcje, czasem z┼éo┼Ť─ç, nienawi┼Ť─ç i ┼╝─ůdz─Ö zemsty. Czasem udziela si─Ö to innym, niekiedy t┼éumom. Nie mnie to s─ůdzi─ç. Tak, mi te┼╝ zawsze wydawa┼éo si─Ö, ┼╝e ÔÇ×Sto latÔÇŁ to przy┼Ťpiewka urodzinowa, na rocznic─Ö ┼Ťmierci nieco niestosowna, ale nie o tym chc─Ö pisa─ç, a przynajmniej nie przede wszystkim o tym. Albo mo┼╝e jedynie z innej perspektywy.
Chc─Ö bowiem przypomnie─ç o innej rocznicy, pechowo wypadaj─ůcej te┼╝ 10 kwietnia. Pechowo, bo powtarzaj─ůcy si─Ö wok├│┼é nas refren jednej piosenki, got├│w zag┼éuszy─ç wszystkie inne. Nawet tak wyj─ůtkowe, jak te Jego autorstwa. Jego ÔÇô czyli Jacka Kaczmarskiego, zmar┼éego 10 kwietnia 2004 roku, w Wielk─ů Sobot─Ö, Jacka, kt├│ry, jak zwykle przekornie, w dzie┼ä wielkiego czuwania przesta┼é czuwa─ç.
 
Szkoda, ┼╝e zapominamy o jego dorobku, ┼╝e mniej chcemy go dzi┼Ť s┼éucha─ç. A je┼Ťli ju┼╝ s┼éuchamy, to podobnie jak Herberta, wyrywkowo, pod tez─Ö. Kim by┼éby dzi┼Ť autor ÔÇ×┼╣r├│d┼éaÔÇŁ i ÔÇ×Jana KochanowskiegoÔÇŁ – nie wiadomo, wszak zmar┼é przed kluczowym dla dzisiejszej ┼Ťwiadomo┼Ťci spo┼éecznej rokiem 2005 ÔÇô wystarczy zreszt─ů spojrze─ç na drog─Ö, jak─ů przeby┼é Przemys┼éaw Gintrowski. Kaczmarski nie chcia┼é by─ç bardem ÔÇ×Solidarno┼ŤciÔÇŁ, ani tamtej sprzed lat, ani tej wsp├│┼éczesnej. Nie chcia┼éby wi─Öc pewnie by─ç bardem czy to PO, czy PiSu, nie w smak by┼éoby mu Pietrzakowskie ┼Ťpiewanie. Mo┼╝e za┼Ťpiewa┼éby zn├│w, jak na 20. lecie pierwszej Solidarno┼Ťci, ┼╝e ÔÇ×Muszkieterowie ju┼╝ nie ci sami…ÔÇŁ. Mo┼╝e doda┼éby, z gombrowiczowskim u┼Ťmiechem, ┼╝e ÔÇ×Polak to embrion narodziarski (ÔÇŽ), to d┼║wiga┼é krzy┼╝ i czyj─ů┼Ť win─Ö, to zn├│w na szyi tylko krzy┼╝ykÔÇŁ. Pewnie rozumia┼éby, ┼╝e ÔÇ×egzemplarz cz┼éowiekaÔÇŁ zawsze jest ÔÇ×diabli, czy┼Ť─çcowy i boskiÔÇŁ. ┼╗e ┼Ťwiat, ┼╝e Polska nie dzieli si─Ö na zdrajc├│w i prawdziwych Polak├│w. Nie dzieli si─Ö te┼╝ na tych normalnych i tych ob┼é─ůkanych smole┼äsk─ů chorob─ů.
┼Üpiewa┼é: ÔÇ×Zosta┼éy jeszcze pie┼Ťni. One ju┼╝ ÔÇô chc─Ö czy nie chc─Ö ÔÇô nie s─ů mojeÔÇŁ. Wiedzia┼é, ┼╝e by┼é ÔÇ×zdrajc─ů i pomnikiem, degeneratem, bohateremÔÇŁ, ┼╝e ÔÇ×przeinaczano moje ┼Ťpiewki, by si─Ö stawa┼éy tym, czym nie s─ů, tak u┼╝ywano mnie w potrzebieÔÇŁ. Wczoraj, dzi┼Ť i jutro, gdyby chcie─ç, cytatami z jego tw├│rczo┼Ťci uzasadni─ç mo┼╝na wszystko, ka┼╝d─ů ide─Ö, ka┼╝dy postulat, ka┼╝dy projekt. Jak i ja to czyni─Ö. Manipulowanie pami─Öci─ů to efekt manipulowania s┼éowem, j─Özykiem, poj─Öciami i cytatami. Tymi z Pisma ┼Üwi─Ötego i tymi z Herberta, ale te┼╝ tymi z Kaczy┼äskiego czy tymi z kabiny Tupolewa, gdy autorstwo s┼é├│w przypisywano intuicyjnie i na podstawie jedynie kontekstu.
 
Gdyby┼Ťmy jednak wi─Öcej Kaczmarskiego s┼éuchali, wiedzieliby┼Ťmy, ┼╝e cz─Ö┼Ťciej nale┼╝y pyta─ç, ni┼╝ udziela─ç odpowiedzi; je┼Ťli patrze─ç krytycznie, to cz─Ö┼Ťciej w lustro, ni┼╝ w twarz drugiego cz┼éowieka, je┼Ťli ┼╝yczliwie, to wpierw na wroga, p├│┼║niej na siebie; ┼╝e uczciwie nale┼╝y m├│wi─ç o przesz┼éo┼Ťci i z uczciw─ů rezerw─ů wobec swoich przewidywa┼ä my┼Ťle─ç o przysz┼éo┼Ťci. ┼╗e ka┼╝da rewolucja, ka┼╝de burzenie mur├│w ko┼äczy si─Ö budowaniem nowych, tych w poprzek spo┼éecze┼ästwa, mi─Ödzy zdrajcami i prawdziwymi Polakami; mi─Ödzy normalnymi i ob┼é─ůkanymi smole┼äsk─ů chorob─ů.
Za to Kaczmarski umia┼é ┼é─ůczy─ç. Udowodni┼é to, umieraj─ůc. Nie do┼Ť─ç, ┼╝e w zmaganiu z chorob─ů kibicowa┼éo mu tak wiele os├│b, dla kt├│rych by┼é wa┼╝ny. Nie do┼Ť─ç, ┼╝e osoby z przeciwnych oboz├│w wspiera┼éy go z r├│wnym zapa┼éem. Gdy z rakiem w ko┼äcu przegra┼é, wsp├│lny tekst na ┼éamach ÔÇ×Gazety WyborczejÔÇŁ opublikowali Jaros┼éaw i Jacek Kurscy. O tym te┼╝ zapomnieli┼Ťmy ju┼╝ dawno.
 
A prosi┼é nas przecie┼╝: ÔÇ×Pami─Ötajcie wy o mnie, co si┼é, co si┼é, cho─ç przemkn─ů┼éem przed wami jak cie┼äÔÇŁ. A my zapominamy. Odkrywaj─ů go coraz to kolejne pokolenia, wci─ů┼╝ dla rzeszy ludzi jest postaci─ů wa┼╝n─ů, kultow─ů, wybitn─ů, wci─ů┼╝ inspiruje. Ale i tak, zamiast ws┼éuchiwa─ç si─Ö w czyj┼Ť (mo┼╝e w┼éa┼Ťnie jego) m─ůdry, ale i krytyczny wobec siebie samego g┼éos, wolimy krzycze─ç ÔÇ×zdrajcy!ÔÇŁ lub wyra┼╝a─ç swoje oburzenie tym, ┼╝e krzycz─ů. Wyzywa─ç dziennikarzy od najgorszych, albo pokazywa─ç to kilkana┼Ťcie razy w telewizji na dow├│d nikt ju┼╝ nie wie w zasadzie, czego.
A mogliby┼Ťmy s┼éucha─ç…:
ÔÇ×Zaprzesta┼äcie wzajemnych podboj├│w
Korzystajcie z dobrodziejstw pokoju
Pochowajcie urazy i zw┼éoki
I dojrzyjcie do nowej epokiÔÇŁ.
Mo┼╝e co┼Ť w nas by zosta┼éo.
 
To wszystko refleksje ┼Ťci─Ötej g┼éowy, egzaltowane wo┼éanie oderwane od rzeczywisto┼Ťci, z kt├│rego nic nie wynika, biadolenie i paplanina nieuwzgl─Ödniaj─ůca ┼╝adnych okoliczno┼Ťci, ┼╝adnych uwarunkowa┼ä, fakt├│w, mit├│w, roli i powo┼éania innych jeszcze medi├│w. To niemo┼╝liwe do spe┼énienia marzenia o innej rzeczywisto┼Ťci, ┼Ťwiecie r├│wnoleg┼éym, w kt├│rym by┼éoby inaczej. Jacek powiedzia┼éby pewnie, ┼╝e w tym innym ┼Ťwiecie to ju┼╝ nie by┼éaby Polska. Ale tak bardzo ┼╝al, ┼╝e ju┼╝ nic nowego nam nie za┼Ťpiewa. ┼╗e nie napisze, nie zarzuci, nie zapyta. ┼╗e nie chcemy s┼éucha─ç tego, co ju┼╝ napisa┼é, zastanawia─ç si─Ö nad tym, co ju┼╝ zarzuca┼é, odpowiedzie─ç na pytania, kt├│re ju┼╝ zada┼é. ┼╗e nas nie ÔÇ×obroni przed namiÔÇŁ. I ┼╝e sami sobie w tym nie pomagamy. I st─ůd te rocznicowe, czarne my┼Ťli.
 

 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie - w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej Polityka prywatno┼Ťci zamknij ├Ś