fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Izrael na wojnie z drzewami. Jak okupacja niszczy palestyńską przyrodę

Wojenna machina pożera na swojej drodze nie tylko ludzi. Doszczętnie wymazuje ich historię, kulturę i tożsamość, a miejscową przyrodę traktuje jedynie jako zasób, który w dowolnej chwili można wykorzystać dla osiągnięcia korzyści.
Izrael na wojnie z drzewami. Jak okupacja niszczy palestyńską przyrodę
ilustr.: Aleksandra Otulska

Trzy tysiące. Tyle drzew oliwnych rosnących we wsi al-Mughajjir nieopodal Ramallah wykarczowała w sierpniu armia izraelska. Oficjalnym powodem wycinki było „zagrożenie bezpieczeństwa”, jakie gaj oliwny stwarzał dla Izraelczyków mieszkających w położonej nieopodal nielegalnej osadzie Adej Ad. Nieoficjalnym – zemsta za atak z użyciem broni palnej, którego dokonać miał jeden z mieszkających w okolicy Palestyńczyków. Zgodnie z informacjami w izraelskich mediach, w ataku tym nikt nie ucierpiał.

20 sierpnia głos w sprawie zabrał Awi Bluth, izraelski oficer sprawujący funkcję szefa Dowództwa Centralnego IDF. Przybywając na miejsce strzelaniny, zagroził, że sprawcy ataku, a także osoby z ich otoczenia, zostaną surowo ukarani. „Każda wieś i każdy wróg muszą wiedzieć, że jeśli przeprowadzą atak na osadników, zapłacą surową cenę; doświadczą godziny policyjnej, doświadczą blokady, wreszcie spotkają ich «operacje kształtujące»”.

W żargonie wojskowym mianem „operacji kształtujących” określa się wszystkie działania mające na celu fizyczne przeobrażenie pola walki, a zatem usuwanie przeszkód, zasypywanie rowów melioracyjnych czy też wycinkę drzew – po to, by w przyszłości ułatwić działania taktyczne na danym terenie. Wypowiedź izraelskiego oficera została zatem w światowych mediach zinterpretowana jako groźba zbiorowej zemsty na mieszkańcach al-Mughajjir za akt przemocy wobec izraelskich osadników. Metodą kary miałoby tu być pozbawienie lokalnej społeczności gaju oliwnego, będącego ważnym punktem miejscowej gospodarki, opartej w dużej mierze na rolnictwie.

Izraelska armia chyba zdała sobie sprawę z błędu, jaki popełnił Bluth, wyjawiając prawdziwy motyw wykarczowania gaju. 23 sierpnia IDF wydało oświadczenie, zgodnie z którym „natychmiastowe wycięcie drzew” było „konieczne, by wyeliminować zagrożenie dla życia”, ponieważ drzewa oliwne „uniemożliwiały identyfikację wroga”. Wyjaśnieniom tym nie dają wiary aktywiści i dziennikarze działający na rzez Palestyny, którzy argumentują, że niszczenie palestyńskiej przyrody jest przemyślaną taktyką mającą na celu wygnanie Palestyńczyków z okupowanych ziem. W logice wojny totalnej – a za taką uznać należy również konflikt izraelsko-palestyński – wojna toczy się nie tylko na polu bitwy. Przenika ona wszystkie sfery życia uczestniczących w niej ludzi – począwszy od demografii, przez wojnę informacyjną, aż po konflikty o ziemię i jej zasoby. Wydarzenia z al-Mughajjir uwidaczniają zatem bezwzględny charakter starcia, przed którym ochronić nie mogą się nawet drzewa oliwne.

Atak na nie jest też bezpośrednim atakiem na palestyńską przyrodę, której w stanie dzikim nie pozostało wiele. Izrael i Palestyna są krajami małymi i gęsto zaludnionymi, nic więc dziwnego, że każdy kawałek ziemi przeznaczony jest pod uprawy.

Drzewa oliwne i ich znaczenie

Drzewa oliwne pełnią istotną rolę w palestyńskiej kulturze. Z uwagi na swoją długowieczność oraz odporność na suszę uważane są za symbol oporu i nieustępliwości. Podobnie jak sami Palestyńczycy, trwają na swej ojczystej ziemi mimo wszelakich przeciwności losu. Drzewo oliwne jest zatem alegorią sumudu, jak po arabsku nazywana jest wytrwałość, zwykle w kontekście trwającego od dekad oporu palestyńskiego. W Palestynie, kraju z wielowiekowymi tradycjami rolniczymi, oliwki są także podstawowym źródłem oleju spożywczego. Wreszcie, gałązki oliwne są od czasów starożytnych postrzegane jako symbol pokoju. Biały gołąb dzierżący w dziobie listki oliwki był często powtarzającym się motywem podczas propalestyńskich manifestacji na całym świecie.

Podobnie rzecz ma się w judaizmie. W tradycji żydowskiej oliwka jest jednym z siedmiu owoców Ziemi Izraela. Żydzi tradycyjnie spożywają co roku tych siedem owoców w ramach święta Tu Bi-Szwat przypadającego wczesną wiosną. Nakaz ten wywodzi się wprost z Księgi Powtórzonego Prawa. Ma na celu podkreślenie więzi Żydów z Ziemią Izraela. Pszenica, jęczmień, winogrona, oliwki, granaty, daktyle i figi postrzegane są jako typowe dla tego obszaru plony. Pierwsze ich zbiory po zimie interpretowane są jako akt Bożej łaski oraz zapowiedź urodzaju w nadchodzącym roku.

Konflikt o ziemię

Uprawa roli znalazła się w centrum zainteresowania syjonistów wraz z pojawieniem się w XIX wieku syjonizmu politycznego, który dążył nie tylko do osiedlenia się Żydów w Palestynie, ale też utworzenia na jej terenie żydowskiego państwa narodowego. W myśl swoich założeń, syjonizm miał zreorganizować żydowskie życie i na nowo zdefiniować wartości, którymi kieruje się światowa społeczność żydowska. W książce „The Sabra: The Creation of the New Jew” izraelski socjolog Oz Almog opisuje, jak syjoniści stworzyli wyobrażenie modelowego izraelskiego społeczeństwa, opartego na odrzuceniu tożsamości Żydów europejskich – uznawanej za tożsamość wygnańców. Wyobrażenie to stanowiło odwrócenie stereotypów, jakie na temat Aszkenazyjczyków krążyły wówczas w środowisku syjonistów (i nie tylko). Nowi Żydzi w Izraelu mieli być silni, waleczni, zdrowi fizycznie i samowystarczalni, w odróżnieniu od Żydów pozostających w diasporze, którym przypisywano takie cechy jak chorowitość, bierność wobec antysemityzmu, brak zaradności życiowej, czy też nadmierną religijność. Modelowy Żyd w Ziemi Izraela miał więc być jak sabra (opuncja) – z zewnątrz szorstki i pokryty ostrymi kolcami, lecz w środku słodki, soczysty i pełen dobroci.

Jak zauważa Ilan Pappé w książce „Ten Myths about Israel”, światopogląd XIX-wiecznych syjonistów zdominowany był przez ich specyficzne wyobrażenia na temat warunków życia w Palestynie. Związani z syjonizmem Żydzi europejscy pragnęli za wszelką cenę stworzyć model życia z gruntu odmienny od tego, który praktykowali w Europie. Stąd też fascynacja syjonistów uprawą roli – którą z uwagi na szereg czynników socjohistorycznych rzadko zajmowali się europejscy Żydzi, żyjący głównie z rzemiosła, handlu, czy też pracy w zakładach przemysłowych. „Rolnictwo będzie naszą pierwszą i najważniejszą troską. Naród, który przez stulecia był pozbawiony ziemi, musi ją na nowo zdobyć i nauczyć się ją uprawiać. […] Tylko poprzez ziemię możemy osiągnąć prawdziwą niezależność.” – pisał Theodor Herzl, założyciel i czołowa postać syjonizmu politycznego. Z poglądem Herzla zgadzał się również Aharon Dawid Gordon, ideolog lewicowego syjonizmu pracy. „Człowiek nie może być odnowiony, jeśli nie wróci do natury, jeśli nie zetknie się z ziemią. […] My, którzy byliśmy przez wieki odcięci od ziemi, musimy powrócić do pracy na roli, aby stać się ponownie narodem […] Nie przyszliśmy tutaj, by żyć z pracy innych. Nasze odrodzenie nie jest możliwe bez tego, by każdy z nas własnymi rękami uprawiał ziemię” – pisał w „Pracy człowieka i pracy narodu”.

Pragnienia syjonistów o utworzeniu w Palestynie państwa żydowskiego, którego gospodarka opierałaby się na uprawie roli, napotkały oczywisty problem, jakim była obecność na tym terenie rolników palestyńskich. Dlatego też od czasów pierwszej aliji (masowej migracji Żydów do Palestyny w latach 1881-1903) narastały konflikty o ziemię uprawną między Palestyńczykami a żydowskimi osadnikami. Jednym z powodów tych napięć była niechęć osadników do zatrudniania w swych gospodarstwach Arabów, zgodna z doktryną avoda ivrit – pracy Żydów dla Żydów. Żydowscy osadnicy wykupywali ziemię należącą pierwotnie do Arabów i uprawianą przez nich od wieków, nie pozwalali jednak arabskim pracownikom najemnym zachować źródła swojego dochodu, zatrudniając na ich miejsce wyłącznie innych Żydów. Napięcia szybko przybrały formę otwartego konfliktu. W 1921 roku doszło do pogromu w Jaffie, w którym zginęło nawet 150 Żydów. W 1929 roku w HebronieSafedzie muzułmanie napadli na zamieszkałe przez Żydów dzielnice, zabijając łącznie około stu osób. Odkąd spór o ziemię przybrał na początku XX wieku militarny charakter, sytuacja na przestrzeni dekad tylko eskaluje, a owoce nierozwiązanego sporu obserwujemy w Palestynie i Ziemi Izraela po dzień dzisiejszy.

Wraz z ogłoszeniem przez Zgromadzenie Ogólne ONZ planu podziału Palestyny na państwo arabskie i żydowskie w 1947 roku, napięcie etniczne pomiędzy Żydami i Palestyńczykami przybrało charakter regularnej wojny. W wyniku walk toczących się aż do 1949 roku Żydom nie tylko udało się obronić niepodległość nowopowstałego państwa, ale także poszerzyć jego granice względem proponowanych pierwotnie przez ONZ. Wydarzenia te przeszły do zbiorowej pamięci Izraelczyków jako Milchemet ha-Acma’ut (hebr. „wojna o niepodległość”), dzięki której palestyńskim Żydom udało się uniknąć zagłady. Co więcej, spełniło się odwieczne marzenie syjonistów, jakim było powstanie uznanego międzynarodowo żydowskiego państwa narodowego w Palestynie.

Dla Palestyńczyków rok 1947 był początkiem Nakby (ar. „katastrofa”), czyli trwającej do dziś serii wysiedleń, czystek etnicznych i prześladowań, których Palestyńczycy doświadczają ze strony państwa i części obywateli Izraela. Do roku 1949 w wyniku przemocy, ataków i gróźb ze strony żydowskich sąsiadów ze swoich ziem uciekło nawet 700 tysięcy Palestyńczyków. Kolejne 15 tysięcy zginęło w wyniku działań wojennych. Potomkowie wysiedlonych Palestyńczyków przebywają do dziś w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu, ale też w Jordanii, Libanie i Syrii, gdzie ich obecność jest ważnym zagadnieniem społecznym, mającym niemały wpływ na polaryzację opinii publicznej.

Przywódcy społeczności żydowskiej w Palestynie zdawali sobie sprawę, że utworzenie na jej terenie Państwa Izrael wymaga pozbycia się dużej liczby Palestyńczyków. Pierwszy premier Izraela, pochodzący z Płońska Dawid Ben-Gurion, otwarcie wyrażał pogląd, że odsetek Żydów w Państwie Izrael nie może spaść poniżej 60 procent. „Depopulacja Palestyny nie była przypadkowym skutkiem wojny, lecz starannie zaplanowaną strategią, znaną również jako Plan Dalet, który został zatwierdzony przez Ben-Guriona w marcu 1948 roku” – napisał Pappé we wspomnianej wcześniej książce. Syjonistyczne, skrajnie prawicowe bojówki, takie jak Irgun bądź Lechi, stosowały terror wobec palestyńskich cywilów, dążąc do zasiania lęku i zmuszenia ich do opuszczenia zamieszkiwanych terenów. Jedną z najlepiej opisanych zbrodni, jakich podczas wojny domowej w Palestynie dopuścili się żydowscy ekstremiści, była masakra w Deir Jassin. W jej wyniku śmierć poniosło od 100 do 250 Palestyńczyków. Mieszkańców wsi zmuszano do rozebrania się do naga, a następnie rozstrzeliwano z broni maszynowej. Choć masakra w Deir Jassin nie jest jedynym przykładem okrutnej przemocy palestyńskich Żydów wobec Arabów, stanowi ponury symbol wojennego cierpienia oraz słonej ceny, jaką Palestyńczycy musieli zapłacić za powstanie żydowskiego państwa narodowego.

Poprzez wygnanie setek tysięcy Palestyńczyków, izraelscy Żydzi uzyskali ogromne połacie ziemi uprawnej. Dzięki dekadom doświadczenia i rozwoju nauk rolniczych udało im się urzeczywistnić syjonistyczne marzenia o żydowskim rolnictwie. We współczesnym Izraelu gospodarka rolna opiera się na nowoczesnych technologiach takich jak nawadnianie kropelkowe czy uprawy wertykalne. Dzięki ekstensywnemu i w dużej mierze zmechanizowanemu rolnictwu Izrael może sobie pozwolić na produkcję dużych ilości owoców i warzyw przy minimalnym wykorzystaniu wody. Izraelskie rolnictwo jest zatem nastawione na eksport. W 2024 roku Izrael wyeksportował do Unii Europejskiej produkty rolno-spożywcze o łącznej wartości 2,903 miliarda euro. Stanowi to około 1,2 procent całkowitej wymiany handlowej UE z innymi krajami.

Sprawa ma się zupełnie inaczej na okupowanych terenach palestyńskich. Dominują tam małe, rodzinne gospodarstwa rolne, wykorzystujące tradycyjne metody uprawy ziemi na użytek lokalny. Poważną przeszkodą dla rozwoju i modernizacji palestyńskiego rolnictwa jest polityka racjonowania wody prowadzona przez izraelskie władze okupacyjne. Odkąd Izrael zdobył w wyniku wojny sześciodniowej kontrolę nad wszystkimi źródłami wody pitnej w historycznej Palestynie, zaczął traktować dostęp do niej jako narzędzie nacisku wobec Palestyńczyków.

Od 1967 roku wykopanie nowej studni wymaga specjalnego zezwolenia izraelskiej armii. Uzyskanie go jest bardzo trudne i często zależy od dobrej bądź złej woli wojskowych urzędników. Przypadki zasypywania studni i przekierowywania strumieni do zbiorników zaopatrujących nielegalne osiedla kosztem palestyńskich miejscowości jest dobrze opisanym zjawiskiem. Aby uzmysłowić sobie skalę dysproporcji, warto sięgnąć po oficjalne statystyki: w 2023 roku przeciętny Izraelczyk zużywał 247 litrów wody pitnej dziennie, podczas gdy przeciętny Palestyńczyk mieszkający na terytoriach okupowanych miał do swojej dyspozycji jedynie 82 litry. Rekomendowanym przez Światową Organizację Zdrowia minimum jest 100 litrów. Szczególnie zła sytuacja panuje w Gazie, gdzie dostęp do wody pitnej wobec zniszczenia infrastruktury wodonośnej i wysokich letnich temperatur mają jedynie nieliczni.

W wyniku wspomnianego podziału Palestyny oraz jego dalszych konsekwencji ziemie należące do Izraela znacznie różnią się od okupowanych terytoriów palestyńskich. Różnice są na tyle oczywiste, że granice Izraela widać z kosmosu. Z uwagi na intensywną i nowoczesną agrokulturę, praktycznie cały jego teren za wyjątkiem południowej pustyni Negew, pokrywają zielone pola uprawne. Na terenach okupowanej Palestyny i sąsiedniego Egiptu dominują z kolei formacje pustynne i półpustynne. Chichotem historii jest fakt, że innowacyjne rolnictwo izraelskie nastawione jest w dużym stopniu na uprawę roślin pochodzących z innych części świata, takich jak kukurydza, pomidory czy pomarańcze. Z kolei skupieni na tradycyjnych metodach uprawy Palestyńczycy wytwarzają przede wszystkim towary charakterystyczne dla ich ziemi – figi, daktyle, jęczmień i granaty. Te zaś symbolizują w judaizmie związek Żydów z tą ziemią. Współcześnie to raczej Palestyńczycy niż izraelscy Żydzi są kontynuatorami starożytnych tradycji rolniczych, które upamiętnia symbolika święta Tu Bi-Szwat.

Coraz mniej przestrzeni

„Około 8:30, [izraelska] armia okupacyjna wkroczyła do wsi i ogłosiła godzinę policyjną, potem wchodzili do domów i przeszukiwali je” – mówi dziennikarzom „Mondoweiss” Fajez Dżabr, rolnik ze wsi al-Mughajjir – „Niektóre domy były przeszukiwane dwa, trzy razy, a armia okupacyjna aresztowała wielu młodych mężczyzn i burmistrza. W międzyczasie buldożery wyrywały drzewa oliwne rosnące na wschodniej równinie. […] Wykarczowali tysiące drzew na terenie czterech kilometrów kwadratowych, co odpowiada połowie produkcji w al-Mughajjir. Wpłynęło to na los wszystkich rodzin.

Według informacji, jakie Fajez Dżabr przekazał portalowi „Mondoweiss”, izraelska armia już wcześniej zdewastowała okoliczne pola uprawne. „Cztery miesiące temu wykarczowali 80 drzew należących do mnie i mojego kuzyna na zachodnim skraju wsi. […] Nasze pola na południu wsi zostały skonfiskowane, a do terenów uprawnych na zachodzie mamy ograniczony dostęp. Najważniejsze pole leżące na wschodzie zostało zniszczone buldożerami”.
Wydarzenia w al-Mughajjir to nie pierwszy i prawdopodobnie nie ostatni taki przypadek. Jak szacuje żydowska organizacja działająca na rzecz pokoju w Izraelu i Palestynie, Jewish Voices for Peace, od 1967 roku izraelska armia wycięła nawet 800 tysięcy drzew oliwnych na terytoriach okupowanych i zniszczyła buldożerami setki tysięcy hektarów terenów uprawnych. Ograniczanie dostępu do wody, niszczenie pól i inne formy nękania palestyńskich cywili są elementem szerszej strategii mającej na celu złamanie palestyńskiego uporu i uniemożliwienie powstania niepodległego państwa palestyńskiego w przyszłości. Bezkrwawa strzelanina w al-Mughajjir, która sprowokowała izraelską armię do zniszczenia miejscowych gajów oliwnych, nie wydarzyła się w próżni. Była odpowiedzią na ponawiające się ataki izraelskich osadników, które przybrały na sile po 7 października 2023. W kwietniu 2025 roku osadnicy zamordowali 25-letniego mieszkańca al-Mughajjir, Dżihada Abu Alię, kiedy ten próbował ocalić własny dom od zniszczenia. Przemoc względem Palestyńczyków odbywa się nie tylko z inicjatywy osadników, często motywowanych radykalną i szowinistyczną interpretacją syjonizmu. Ataki mają zwykle miejsce za wiedzą i przyzwoleniem izraelskiej armii. Organizacje pozarządowe takie jak Be-Celem czy Amnesty International argumentują, że przemoc osadników jest narzędziem w rękach władz Izraela. Te widzą w niej szansę na zastraszenie Palestyńczyków – a w rezultacie zmuszenie ich do opuszczenia swych ziem.

Eskalacja konfliktu w okolicach al-Mughajjir wiąże się nie tylko z wojną w Gazie. Niedawno gabinet bezpieczeństwa Izraela zatwierdził plan rozbudowy nielegalnych osiedli na Zachodnim Brzegu. Jego głównym elementem będzie konstrukcja autostrady E-1 łączącej Jerozolimę z nielegalnie założonym izraelskim miastem Ma’ale Adumim. Droga nie tylko ułatwi transport między obiema miejscowościami. Z uwagi na swoje położenie, przetnie na pół palestyńskie terytoria okupowane, czyniąc ich reintegrację niemożliwą. Przekleństwo rolników z al-Mughajjir polega na tym, że planowana droga przebiegać ma przez sam środek należących do nich pól i gajów oliwnych. Dlatego też odebranie im ziemi i zmuszenie ich do emigracji jest konieczne, by kolonialne plany izraelskiego rządu doczekać się mogły realizacji.

Decyzję gabinetu bezpieczeństwa z entuzjazmem ogłosił Becalel Smotricz, izraelski minister finansów wywodzący się z faszyzującej i fanatycznie religijnej partii Ha-Bait ha-Jehudi (hebr. „Żydowski dom”). Opisał plan rozbudowy osiedli i autostrady jako „istotny krok, który w praktyce wyklucza realizację dwupaństwowego urojenia i konsoliduje władzę narodu żydowskiego w sercu Ziemi Izraela. […] Usuwany możliwość powstania państwa palestyńskiego ze stołu nie przez slogany, ale przez czyny. Każde osiedle, każda nowa osada, każdy dom jest kolejnym gwoździem do trumny tej niebezpiecznej idei” – ogłosił z dumą.

Gdy fanatyczna izraelska prawica fetuje kolejne sukcesy, na okupowanych ziemiach trwa tragedia Palestyńczyków. „Przed 2023 wraz z rodziną produkowaliśmy do osiemdziesięciu cystern oliwy” – mówi dalej Fajez Dżabr – „W ostatnich sezonach udało nam się wyprodukować ledwo dziesięć”. Dla ulegających manii podboju władz Izraela każde ścięte drzewo oliwne jest tylko kolejnym krokiem do realizacji celu. Tym celem jest ustanowienie czystego etnicznie państwa na terenie całej historycznej Palestyny – a może nawet poza nią. Dla Palestyńczyków karczowane gaje oliwne są metaforą okupacji i upodlenia, jakiego doświadczają ze strony Izraelczyków. Są również więcej niż tylko symbolem. Z każdym wyciętym drzewem kurczy się dostępna im przestrzeń. Maleje ich nadzieja na ustanie okupacji, na życie we własnej ziemi w pokoju i dobrobycie. Wreszcie, każde powalone drzewo oliwne to wielki problem dla z trudem wiążących koniec z końcem palestyńskich rolników, którzy muszą mierzyć się z przemocą osadników z jednej strony, z drugiej zmuszeni są zastanawiać się, jak zapewnić byt sobie i swoim bliskim wobec stale kurczących się zasobów.

Historie takie jak dramat rolników z al-Mughajjir pokazują, jak okrutna i bezwzględna jest izraelska okupacja Palestyny. Wojenna machina pożera na swojej drodze nie tylko ludzi. Doszczętnie wymazuje ich historię, kulturę i tożsamość, a miejscową przyrodę traktuje jedynie jako zasób, który w dowolnej chwili można wykorzystać dla osiągnięcia korzyści – w tym poprzez jego zniszczenie. W logice izraelskiej okupacji rosnące od stuleci drzewa oliwne – i to na ziemi według judaizmu świętej – zasługują na dewastację. Ważne jest tylko spełnienie szowinistycznych fantazji żydowskich nacjonalistów. Ci zaś nie cofną się przed żadną formą przemocy, by zrealizować swoje cele. Niszczenie palestyńskiej przyrody i rolnictwa przez wojska okupacyjne jest kolejnym powodem, dla którego okupacja musi zakończyć się tu i teraz. Na pewno nie będzie to możliwe tak długo, jak długo wybrani demokratycznie zachodni przywódcy wspierać będą politykę ekstremistycznego rządu Izraela. Im szybciej zrozumieją, że droga do bezpieczeństwa zarówno Palestyńczyków, jak i izraelskich Żydów, wiedzie przez odrzucenie polityki Państwa Izrael, wprowadzenie sankcji, i zerwanie z nim współpracy – a nie przez bezmyślne dostarczanie mu broni – tym szybciej nasze pokolenie ujrzy światło pokoju.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy środowisko zaangażowane w walkę z podziałami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzięki Waszemu wsparciu!
Kościół i lewica się wykluczają?
Nie – w Kontakcie łączymy lewicową wrażliwość z katolicką nauką społeczną.

I używamy plików cookies. Dowiedz się więcej: Polityka prywatności. zamknij ×