Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

G├│ra strachu. Recenzja ÔÇ×G├│ry TajgetÔÇŁ Anny Dziewit-Meller

Ponad siedemdziesi─ůt lat po zako┼äczeniu II Wojny ┼Üwiatowej nabrali┼Ťmy z┼éudnego wra┼╝enia, ┼╝e czas ten zosta┼é przez nas rozpoznany i przepracowany. Pojawiaj─ůce si─Ö jednak wci─ů┼╝ nowe historie i ofiary lat '40 wybijaj─ů nas z tego stanu. ÔÇ×G├│ra TajgetÔÇŁ Anny Dziewit-Meller przy┼é─ůcza si─Ö do fali przypominania o pomini─Ötych i zapomnianych w─ůtkach ÔÇô raz opisane historie nie chc─ů ju┼╝ wyj┼Ť─ç z g┼éowy.

 

materiały prasowe


Anna Dziewit-Meller rozpoczyna swoj─ů opowie┼Ť─ç od strachu i zapomnienia. Sebastian, kt├│remu po┼Ťwi─Öcona jest pierwsza cz─Ö┼Ť─ç ÔÇ×G├│ry TajgetÔÇŁ, zderza si─Ö z obezw┼éadniaj─ůcym strachem o swoj─ů nowo narodzon─ů c├│rk─Ö. Najmocniejszym uczuciem, kt├│re mu towarzyszy, jest zwi─ůzana z ojcostwem obawa, wyczulenie na wszystkie bli┼╝sze i dalsze zagro┼╝enia, na histori─Ö cierpienia, okrucie┼ästwa, z┼éa. W tym momencie, nieco przypadkowo, dociera do niego opowie┼Ť─ç ÔÇ×zza p┼éotuÔÇŁ, wyparta i zapomniana przez miejscow─ů spo┼éeczno┼Ť─ç, opowie┼Ť─ç o lokalnym, lublinieckim rozdziale akcji T4.
To w┼éa┼Ťnie odbywaj─ůca si─Ö w Trzeciej Rzeszy ÔÇ×eliminacja ┼╝ycia niewartego ┼╝yciaÔÇŁ stanie si─Ö jednym z dw├│ch przypomnianych przez Dziewit-Meller w─ůtk├│w II Wojny ┼Üwiatowej. Akcja T4 by┼éa swego rodzaju wprawk─ů przed Holocaustem. Opieraj─ůc si─Ö na eugenicznych za┼éo┼╝eniach oraz czysto ekonomicznych pobudkach, hitlerowskie Niemcy zdecydowa┼éy si─Ö na masowe zab├│jstwo ludzi upo┼Ťledzonych i niepe┼énosprawnych. W Lublinieckim szpitalu dla dzieci akcja T4 przeprowadzana by┼éa za pomoc─ů luminalu, kt├│ry przedawkowany powodowa┼é ┼Ťmier─ç. W ÔÇ×G├│rze TajgetÔÇŁ historia ta opowiedziana jest z dw├│ch pozycji: ofiary oraz o wiele bardziej dzia┼éaj─ůcej i wstrz─ůsaj─ůcej ÔÇô┬áoprawcy.
Inspirowany ksi─ů┼╝k─ů Krzysztofa K─ůkolewskiego (ÔÇ×Co u pana s┼éycha─ç?ÔÇŁ) rozdzia┼é po┼Ťwi─Öcony postaci wzorowanej na lekarce z lublinieckiego szpitala pokazuje, jak ┼éatwo zapominamy winy swoje i innych. Schemat opowie┼Ťci jest dok┼éadnie taki sam, jak w wybitnych reporta┼╝ach z poszukiwa┼ä by┼éych hitlerowc├│w. Zadbane niemieckie ulice, schludne mieszkania, nienaganna opinia u s─ůsiad├│w i pami─Ö─ç, kt├│ra wypiera zbrodnie z przesz┼éo┼Ťci. Zatopienie si─Ö w zwyk┼éym ┼╝yciu, w operze, czasem nawet w powojennej, wybitnej karierze naukowej pozwala na pogodzenie si─Ö ze sob─ů. Parali┼╝uj─ůcym uczuciem nie s─ů wyrzuty sumienia, a strach, ┼╝e kto┼Ť przyjdzie i przypomni o zdarzeniach sprzed kilku, kilkudziesi─Öciu lat, rozbije mozolnie budowan─ů ba┼äk─Ö spokoju.
Jednak nie tylko zabitym w lubinieckim szpitalu dzieciom Anna Dziewit-Meller oddaje g┼éos. Ustami swojej bohaterki Zefki prowadzi r├│wnie┼╝ opowie┼Ť─ç o byciu ┼Ül─ůzaczk─ů podczas wojny i szczeg├│lnie okrutnym zetkni─Öciu si─Ö ze swoj─ů p┼éci─ů i narodowo┼Ťci─ů podczas wyzwolenia. W historii tej zamienione s─ů znane przez nas porz─ůdki: Niemcy okazuj─ů si─Ö magiczn─ů krain─ů, gdzie m┼éoda wys┼éana na roboty dziewczyna pierwszy raz spotyka si─Ö z ÔÇ×macierzy┼äsk─ůÔÇŁ mi┼éo┼Ťci─ů i zainteresowaniem. Powracaj─ůc na ┼Ül─ůsk, Zefka zderza si─Ö z niech─Öci─ů ze strony w┼éasnej rodziny, dla kt├│rej jest kolejn─ů ÔÇ×g─Öb─ů do nakarmieniaÔÇŁ, by po kilku miesi─ůcach wpa┼Ť─ç w sam ┼Ťrodek okrutnych i brutalnych gwa┼ét├│w, jakie nios┼éy ze sob─ů wyzwalaj─ůce Europ─Ö wojska czerwonoarmist├│w. To traumatyczne, wypierane i pomijane dotychczas oblicze powojnia powoli zaczyna istnie─ç w zbiorowej ┼Ťwiadomo┼Ťci, mi─Ödzy innymi dzi─Öki ÔÇ×R├│┼╝yÔÇŁ Wojciecha Smarzowskiego czy teraz ÔÇ×G├│ry TajgetÔÇŁ.
Znacz─ůcym wydaje si─Ö, ┼╝e Anna Dziewit-Meller, wyci─ůgaj─ůc na ┼Ťwiat┼éo dzienne rzadko poruszane w─ůtki z historii II Wojny ┼Üwiatowej, trafia na opowie┼Ťci dzieci, kobiet, umys┼éowo chorych, niepe┼énosprawnych. Oddaj─ůc im g┼éos, wpisuje si─Ö w pewien nurt literatury, filmu, sztuki, kt├│ry na nowo patrzy na jeden z najbardziej tragicznych moment├│w ludzko┼Ťci, wyci─ůgaj─ůc zapomniane ofiary, reinterpretuj─ůc. I mimo lekkiej nier├│wno┼Ťci ÔÇ×G├│ry TajgetÔÇŁ, j─Özyka, kt├│ry czasem irytuje, czy zupe┼énie niepotrzebnego ostatniego rozdzia┼éu jest to ksi─ů┼╝ka, kt├│ra nie daje spokoju i pozostaje w g┼éowie na d┼éugo. I na tym chyba polega jej misja.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś