Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Gawry艣: Czysta mi艂o艣膰 homoseksualna

Ko艣ci贸艂, kieruj膮c si臋 poczuciem sprawiedliwo艣ci, m贸g艂by uzna膰 pragnienie os贸b homoseksualnych do tworzenia wiernych i trwa艂ych zwi膮zk贸w przyja藕ni. I nie wymaga膰 od nich na samym wst臋pie deklaracji abstynencji seksualnej.

ilustr.: Agnieszka 艢wi臋tek

ilustr.: Agnieszka 艢wi臋tek


Wywiad pochodzi z 29. numeru聽papierowego Magazynu Kontakt, 聽zatytu艂owanego 鈥濶iebezpieczne zwi膮zki鈥, kt贸ry ukaza艂 si臋 jesieni膮聽2015 roku.
 
MISZA TOMASZEWSKI, CYRYL SKIBI艃SKI: Pytania o miejsce os贸b homoseksualnych w Ko艣ciele i o to, jak homoseksualny katolik powinien uk艂ada膰 swoje 偶ycie, rozgrzewaj膮 dyskutant贸w do czerwono艣ci. Ile miejsca po艣wi臋ca temu tematowi Biblia?
CEZARY GAWRY艢: Niewiele, cho膰 ze Starego Testamentu mo偶emy na przyk艂ad wyczyta膰, 偶e akt homoseksualny jest obrzydliwo艣ci膮, kt贸r膮 nale偶y kara膰 艣mierci膮. Ale pomys艂 dos艂ownego interpretowania przepis贸w moralnych zawartych w Starym Testamencie jest kontrowersyjny. Musieliby艣my wtedy przyj膮膰 za s艂uszne cho膰by to, 偶e kobiety cudzo艂o偶ne powinno si臋 kamienowa膰.
Jednoznacznie negatywna ocena akt贸w homoseksualnych pojawia si臋 tak偶e w listach 艣wi臋tego Paw艂a. Nale偶y jednak oddzieli膰 ich wymiar kulturowy, wraz z baga偶em rozmaitych uprzedze艅, od prawdy objawionej. Poza tym greckie okre艣lenie arsenokoitai, t艂umaczone w Biblii Tysi膮clecia jako 鈥瀖臋偶czy藕ni wsp贸艂偶yj膮cy ze sob膮鈥, a mog膮ce oznacza膰 ludzi uprawiaj膮cych m臋sk膮 prostytucj臋, pojawia si臋 w Pierwszym Li艣cie do Koryntian dopiero na samym ko艅cu litanii wymieniaj膮cej tych, kt贸rzy 鈥瀗ie osi膮gn膮 kr贸lestwa Bo偶ego鈥: po rozpustnikach, ba艂wochwalcach, cudzo艂o偶nikach i ludziach rozwi膮z艂ych. U gorliwych katolik贸w obserwujemy tymczasem fiksacj臋 na punkcie tej jednej kategorii.聽W Ewangeliach nie ma ani jednej wypowiedzi Jezusa na temat homoseksualno艣ci. Pojawiaj膮 si臋 natomiast Jego zagadkowe s艂owa, 偶e s膮 ludzie niezdatni do ma艂偶e艅stwa, 鈥瀔t贸rzy si臋 takimi urodzili鈥. Ta niezdatno艣膰 mo偶e wynika膰 w艂a艣nie z ich orientacji seksualnej.
Ko艣ci贸艂 m贸wi raczej o sk艂onno艣ciach homoseksualnych ni偶 o odr臋bnej, trwa艂ej orientacji.聽Okre艣lenie 鈥瀘rientacja鈥 jest przyj臋te w nauce i wydaje si臋 uzasadnione. Niezale偶nie od tego, jaka jest geneza homoseksualizmu 鈥 czy przewa偶aj膮 tu czynniki wrodzone, to jest biologiczne, czy nabyte, to jest psychologiczne 鈥 mamy do czynienia z czym艣 nieodwracalnym, obejmuj膮cym zreszt膮 nie tylko sfer臋 pop臋dow膮, ale ca艂ego cz艂owieka. Osoba homoseksualna, kt贸ra decyduje si臋 na wej艣cie w tradycyjnie pojmowany zwi膮zek ma艂偶e艅ski, skazuje na cierpienie sam膮 siebie, cz臋sto te偶 wsp贸艂ma艂偶onka i dzieci, je艣li si臋 ich doczeka艂a.
Dlaczego, na gruncie nauczania Ko艣cio艂a katolickiego, niemo偶liwa jest akceptacja ma艂偶e艅stwa jako zwi膮zku dw贸ch os贸b tej samej p艂ci?
Biblia m贸wi, 偶e B贸g stworzy艂 cz艂owieka jako istot臋 p艂ciow膮, m臋偶czyzn臋 i kobiet臋, kt贸rych powo艂aniem jest zjednoczenie, prowadz膮ce do zrodzenia nowego 偶ycia. Taki zwi膮zek dw贸ch istot ludzkich, zasadniczo r贸偶nych, ale dope艂niaj膮cych si臋, oparty na mi艂o艣ci, wierno艣ci, dzieleniu 偶ycia i wzajemnym wspieraniu si臋, nazywamy 鈥瀖a艂偶e艅stwem鈥. Chrze艣cija艅stwo dodatkowo wzmocni艂o t臋 instytucj臋, uznaj膮c j膮 za sakrament, a wi臋c drog臋 偶ycia 艂ask膮, drog臋 do 艣wi臋to艣ci.聽Sprzeciw Ko艣cio艂a wyra偶ony w stosunku do ma艂偶e艅stw jednop艂ciowych jest nieugi臋ty. Ja ten sprzeciw rozumiem, gdy chodzi o u偶ycie samej nazwy 鈥瀖a艂偶e艅stwo鈥. Nie mo偶emy ca艂ej wypracowanej przez wieki kultury stawia膰 na g艂owie.
Nie jestem przekonany, 偶e by艂by to tak du偶y wstrz膮s dla naszej kultury, jak Pan sugeruje. Jakie jeszcze obawy rodzi w Panu pomys艂 zmiany definicji ma艂偶e艅stwa w kierunku, o kt贸rym m贸wimy?
Rozszerzenie poj臋cia 鈥瀖a艂偶e艅stwo鈥 na zwi膮zki jednop艂ciowe odbiera艂oby sens s艂owom 鈥瀖膮偶鈥 i 鈥炁紀na鈥, bo dwie osoby tej samej p艂ci nie mog膮 sp艂odzi膰 dziecka, a ka偶dy cz艂owiek w naturalnym porz膮dku rzeczy ma ojca i matk臋, i tego nie da si臋 zmieni膰 偶adnymi ustawami. Nie da si臋 zr贸wna膰 ontologicznie ma艂偶e艅stwa jako zwi膮zku m臋偶czyzny i kobiety ze zwi膮zkami przyja藕ni, a nawet mi艂o艣ci, dw贸ch os贸b tej samej p艂ci. W takim razie pojawia si臋 jednak pytanie o to, jak膮 postaw臋 ma zaj膮膰 Ko艣ci贸艂 w stosunku do tych os贸b homoseksualnych, kt贸re zgodnie z najg艂臋biej rozumian膮 ludzk膮 natur膮 鈥 a jej integralnym elementem jest potrzeba mi艂o艣ci 鈥 pragn膮 anga偶owa膰 si臋 uczuciowo i m贸c dzieli膰 偶ycie z drug膮 osob膮.
W Katechizmie Ko艣cio艂a Katolickiego natrafiamy na wzmiank臋 o 鈥瀊ezinteresownej przyja藕ni鈥濃
Mi艂o艣膰 niejedno ma imi臋. Mo偶e ona by膰 relacj膮 nie tylko mi臋dzy m臋偶em a 偶on膮 czy mi臋dzy rodzicami a dzie膰mi, ale tak偶e mi臋dzy przyjaci贸艂mi. Przyja藕艅 bywa bardzo silnym uczuciem, prowadz膮cym a偶 do oddania 偶ycia za drugiego, ale zasadniczo nie ma wymiaru seksualnego. Ko艣ci贸艂 uznaje tak膮 form臋 mi艂o艣ci i akceptuje to, 偶e osoby 偶yj膮ce w zwi膮zku przyja藕ni dziel膮 ze sob膮 codzienno艣膰. No, ale co zrobi膰, je艣li te bliskie sobie osoby s膮 homoseksualne i maj膮 potrzeb臋 okazywania sobie czu艂o艣ci? Co z ich naturaln膮 potrzeb膮 ekspresji seksualnej? Jak wiadomo, nauka moralna Ko艣cio艂a odnosz膮ca si臋 do seksualno艣ci zbudowana jest na za艂o偶eniu, 偶e akt seksualny jest 鈥瀦as艂uguj膮cy moralnie鈥 jedynie jako wyraz mi艂o艣ci oblubie艅czej, mi艂o艣ci mi臋dzy kobiet膮 a m臋偶czyzn膮 偶yj膮cymi w sakramentalnym ma艂偶e艅stwie. Skoro wierny i trwa艂y zwi膮zek dw贸ch os贸b homoseksualnych nie mo偶e by膰 uznany za ma艂偶e艅stwo, to ich wsp贸艂偶ycie zawsze b臋dzie niemoralne. Zosta艂o to wyra藕nie napisane w Katechizmie.
Wed艂ug autor贸w Katechizmu akty homoseksualne s膮 鈥瀦e swojej wewn臋trznej natury nieuporz膮dkowane鈥.
Sformu艂owanie katechizmowe, kt贸re g艂osi, 偶e sk艂onno艣膰 homoseksualna jest 鈥瀘biektywnie nieuporz膮dkowana鈥, budzi m贸j op贸r. Wynika艂oby st膮d, 偶e r贸wnie偶 osoby orientacji homoseksualnej jako takie s膮 鈥瀢ewn臋trznie nieuporz膮dkowane鈥. Cho膰 Ko艣ci贸艂 w innych dokumentach twierdzi, 偶e sama homoseksualno艣膰 nie jest grzechem, to jednak ostrzega, 偶e ona do grzechu prowadzi. Czy w tym przypadku da si臋 po prostu oddzieli膰, wed艂ug znanej zasady, grzech od grzesznika? Czy mamy prawo domaga膰 si臋 od osoby homoseksualnej odczuwania 偶alu za to, 偶e prze偶ywa mi艂o艣膰 w jedyny spos贸b, do jakiego jest zdolna? To okre艣lenie moim zdaniem stygmatyzuje homoseksualist贸w, bo czy osoby heteroseksualne s膮 鈥瀢ewn臋trznie uporz膮dkowane鈥?! Do艣wiadczenie pokazuje, 偶e wszyscy jeste艣my 鈥瀗ieuporz膮dkowani wewn臋trznie鈥, co jest 鈥 jak poucza doktryna chrze艣cija艅ska 鈥 skutkiem grzechu pierworodnego. Jest w nas dziwne p臋kni臋cie, kt贸re powoduje, 偶e cho膰 jako istoty rozumne rozr贸偶niamy, co jest dobre, a co z艂e, to cz臋sto wybieramy z艂o. Jezus swoj膮 艣mierci膮 na krzy偶u nas odkupi艂, to znaczy przywr贸ci艂 nam mo偶liwo艣膰 trwania w przyja藕ni z Bogiem. Droga do nieba ponownie zosta艂a przed nami otwarta, ale nie trafiamy tam prost膮 drog膮, nie do艣wiadczywszy dramatycznej walki wewn臋trznej. Ten dramatyzm jest te偶 udzia艂em os贸b homoseksualnych, kt贸re musz膮 wybiera膰 w sumieniu swoj膮 w艂asn膮, niepowtarzaln膮 drog臋.
W przypadku wierz膮cych os贸b homoseksualnych wyb贸r w艂asnej drogi jest naprawd臋 dramatyczny. Wi臋kszo艣膰 wsp贸艂wyznawc贸w b臋dzie ich nieustannie pi臋tnowa膰 jako bezwstydnych grzesznik贸w.
Proponuj臋 od艂o偶y膰 na chwil臋 rozwa偶ania z etyki seksualnej i zastanowi膰 si臋 nad tym, jaki jest cel ludzkiego 偶ycia oraz na czym polega rola Ko艣cio艂a. 鈥濸odstawow膮 drog膮 Ko艣cio艂a jest cz艂owiek鈥, m贸wi 艣wi臋ty Jan Pawe艂 II w 鈥濺edemptor hominis鈥. Doda艂bym: nie idea cz艂owieka, nie cz艂owiek abstrakcyjny, lecz ka偶dy 偶ywy, konkretny cz艂owiek, grzeszny, ale spragniony mi艂o艣ci. Ostatecznym spe艂nieniem cz艂owieka jest spotkanie z Bogiem, kt贸re na ziemi realizuje si臋 w relacjach z innymi lud藕mi. Osoby homoseksualne, jak wszyscy, s膮 wezwane do tego, aby realizowa膰 swoje cz艂owiecze艅stwo w przekroczeniu swojego 鈥瀓a鈥, w mi艂o艣ci, w tym tak偶e mi艂o艣ci do konkretnej, najbli偶szej osoby.
Katechizm wzywa osoby homoseksualne do 偶ycia w czysto艣ci. Trzeba jednak pami臋ta膰 o tym, 偶e czysto艣膰 to nie to samo co celibat, do czysto艣ci wezwani s膮 tak偶e ma艂偶onkowie. Ich mi艂o艣膰 ma by膰 czysta w tym sensie, 偶e ma zawsze liczy膰 si臋 z dobrem drugiej osoby, kt贸rej nie wolno traktowa膰 instrumentalnie. Wymaga to empatii, panowania nad sob膮, w czym pomaga modlitwa. W ma艂偶e艅stwie, tak samo jak w relacji 鈥 nazwijmy to 鈥 homoseksualnej przyja藕ni, mi艂o艣膰 nie mo偶e polega膰 na zaspokajaniu potrzeb seksualnych. Wymaga to gotowo艣ci do bycia z drugim niezale偶nie od tego, jaki los nas czeka: 鈥濶ie opuszcz臋 ci臋 nawet w贸wczas, gdy b臋dziesz stary, chory i nieatrakcyjny鈥.
Zaraz po tym wezwaniu jest w Katechizmie dobra wiadomo艣膰: osoby homoseksualne mog膮 i powinny 鈥瀙rzybli偶a膰 si臋 鈥 stopniowo i zdecydowanie 鈥 do doskona艂o艣ci chrze艣cija艅skiej鈥. Doskona艂o艣膰 chrze艣cija艅ska to daleko wi臋cej ni偶 poprawno艣膰 moralna, to 偶ycie pe艂ni膮 ludzkiego powo艂ania, a wi臋c w mi艂o艣ci do ludzi i do Boga. Musimy by膰 stale otwarci na zadania, kt贸re B贸g przed nami stawia, ods艂aniaj膮c je przed nami na modlitwie, i stale nad sob膮 pracowa膰. S艂owem 鈥 d膮偶y膰 do 艣wi臋to艣ci. 鈥濪oskona艂o艣ci chrze艣cija艅skiej鈥 偶yj膮cych w zwi膮zku jednop艂ciowym na pewno nie da si臋 sprowadzi膰 do tego, 偶e powstrzymuj膮 si臋 od wsp贸艂偶ycia. To by艂by w moim przekonaniu jaki艣 straszny redukcjonizm.
Co z tego wynika dla katolik贸w 偶yj膮cych w zwi膮zkach jednop艂ciowych?
Osoby 偶yj膮ce w takim zwi膮zku musz膮 rozwa偶y膰 w g艂臋bi swoich serc, na ile uznaj膮 racje Ko艣cio艂a w tej kwestii, a je艣li przyjm膮 je za swoje, to na ile s膮 w stanie je spe艂ni膰. Ocena takich trudnych wybor贸w z zewn膮trz musi by膰 bardzo ostro偶na, wymaga od spowiednika szacunku dla autonomii i wolno艣ci ludzkiego sumienia. My艣l臋, 偶e Ko艣ci贸艂, kieruj膮c si臋 poczuciem sprawiedliwo艣ci, m贸g艂by uzna膰 pragnienie os贸b homoseksualnych do tworzenia wiernych i trwa艂ych zwi膮zk贸w przyja藕ni i nie wymaga膰 od nich na samym wst臋pie deklaracji abstynencji seksualnej. Ko艣ci贸艂 powinien takim osobom wytrwale towarzyszy膰 poprzez pos艂ug臋 sakramentaln膮, to znaczy m膮dr膮 i delikatn膮 pos艂ug臋 spowiedzi, ale tak偶e umo偶liwiaj膮c im uczestnictwo we wsp贸lnotach wok贸艂 s艂owa Bo偶ego i liturgii eucharystycznej.
Na razie wydaje si臋, 偶e pozostaje to w sferze marze艅.
Stanowisko Ko艣cio艂a w kwestiach obyczajowych ewoluuje. Przecie偶 jeszcze niedawno w upokarzaj膮cy spos贸b traktowano w Ko艣ciele nie tylko rozwodnik贸w, ale te偶 samotne matki z nie艣lubnymi dzie膰mi, kt贸re heroicznie d藕wiga艂y sw贸j los, daj膮c 艣wiadectwo szacunku dla 艣wi臋to艣ci 偶ycia 鈥瀘d pocz臋cia a偶 do naturalnej 艣mierci鈥. Przez ca艂e wieki Ko艣ci贸艂 uwa偶a艂, 偶e przyjemno艣膰 aktu seksualnego jest usprawiedliwiona jedynie prokreacj膮. Osobiste do艣wiadczenie 艣w. Augustyna, jego bujne 偶ycie erotyczne w nielegalnym zwi膮zku, wp艂yn臋艂o na jego wizj臋 cz艂owiecze艅stwa i ma艂偶e艅stwa. Augustyn by艂 obci膮偶ony skaz膮 manichejsk膮 鈥 uwa偶a艂, 偶e cielesno艣膰 jest czym艣 jednoznacznie z艂ym. W 艣redniowieczu dosz艂o do tego, 偶e przyjemno艣膰 zwi膮zan膮 z aktem seksualnym uznawano za co艣, czego nale偶y unika膰 za wszelk膮 cen臋. Ten spaczony spos贸b my艣lenia zacz膮艂 si臋 zmienia膰 w Ko艣ciele dopiero w XX wieku, w du偶ej mierze za spraw膮 teologii cia艂a Jana Paw艂a II.
Dzi艣 uznajemy, 偶e po偶ycie seksualne, obok prokreacji, ma na celu umacnianie wi臋zi w ma艂偶e艅stwie. Budowanie jedno艣ci mi臋dzy dwiema zupe艂nie r贸偶nymi osobami to trudny proces. Przyjemno艣膰 zwi膮zana z seksem jest darem Stw贸rcy znaj膮cego natur臋 ludzk膮. Mamy wi臋c dwie r贸wnie wa偶ne funkcje po偶ycia seksualnego w ma艂偶e艅stwie. Mo偶na sobie wyobrazi膰, 偶e jedna z nich zostanie uznana tak偶e w relacji homoseksualnej, kiedy dwie kobiety czy dw贸ch m臋偶czyzn zechc膮 by膰 ze sob膮 na dobre i na z艂e i wsp贸lnie, z Bo偶膮 pomoc膮, d膮偶y膰 do 鈥瀌oskona艂o艣ci chrze艣cija艅skiej鈥.
Analogiczna sytuacja ma miejsce w ma艂偶e艅stwie bezp艂odnym.
Albo w ma艂偶e艅stwie ludzi starszych, w kt贸rym o prokreacji nie ma ju偶 mowy, a przecie偶 po偶ycie trwa. Pary ma艂偶e艅skie, kt贸rym uda艂o si臋 zbudowa膰 prawdziw膮 i czu艂膮 blisko艣膰, cz臋sto podtrzymuj膮 relacj臋 seksualn膮 do p贸藕niej staro艣ci. A ich pieszczoty nie zawsze wygl膮daj膮 tak, jak by sobie 偶yczyli teologowie moralni.
Na zmian臋 podej艣cia Ko艣cio艂a do roli seksu w ma艂偶e艅stwie czekali艣my kilkaset lat. Czy na kolejn膮 b臋dziemy musieli czeka膰 r贸wnie d艂ugo?
Cztery lata po podpisaniu Katechizmu w 1992 roku przez Jana Paw艂a II zosta艂y do艅 wprowadzone poprawki, tak zwane 鈥濩orrigenda鈥. Zmiany dotycz膮 fragment贸w po艣wi臋conych homoseksualizmowi. Dzi艣 punkt 2358 KKK zaczyna si臋 od s艂贸w: 鈥濸ewna liczba m臋偶czyzn i kobiet przejawia g艂臋boko osadzone sk艂onno艣ci homoseksualne鈥. W pierwotnej wersji pocz膮tek tego zdania brzmia艂: 鈥瀂naczna liczba鈥︹. Sk膮d ta zmiana?
Pewnie st膮d, 偶e trzeba by艂o pomniejszy膰 znaczenie tego trudnego dla Ko艣cio艂a problemu.
W艂a艣nie. Sp贸jrzmy na kolejne zdanie. Brzmi ono: 鈥濻k艂onno艣膰 taka, obiektywnie nieuporz膮dkowana, dla wi臋kszo艣ci z nich stanowi trudne do艣wiadczenie鈥. W pierwotnej wersji by艂o: 鈥濷soby takie nie wybieraj膮 swojej kondycji homoseksualnej, a dla wi臋kszo艣ci z nich stanowi ona trudne do艣wiadczenie鈥. To, 偶e 鈥瀗ie wybieraj膮鈥, komu艣 si臋 nie spodoba艂o, bo skoro nie wybieraj膮, to s膮 bez winy. No i 鈥瀞k艂onno艣膰鈥 to co innego ni偶 鈥瀔ondycja鈥 鈥 kondycja jest stanem obiektywnym, natomiast sk艂onno艣膰 鈥 czym艣, z czym mo偶na walczy膰.
Dwa zdania zosta艂y wi臋c w istotny spos贸b zaostrzone. Mo偶na to interpretowa膰 tak, 偶e stanowisko Ko艣cio艂a zosta艂o zmodyfikowane, aby homoseksuali艣ci przypadkiem nie poczuli si臋 zanadto 鈥瀢 prawach鈥. Skoro jednak zmiany w Katechizmie posz艂y w takim kierunku, to mo偶na sobie wyobrazi膰, 偶e w stosunkowo nied艂ugim czasie p贸jd膮 w przeciwnym. I usuni臋te zostanie na przyk艂ad zdanie o 鈥瀘biektywnym nieuporz膮dkowaniu鈥. Albo to o 鈥瀗ies艂usznej dyskryminacji鈥 鈥 bo czy jest jaka艣 s艂uszna dyskryminacja?
S艂uchaj膮c pana, wydaje mi si臋, 偶e powoli zbli偶amy si臋 do odpowiedzi na pytanie o to, jak poprawi膰 sytuacj臋 os贸b homoseksualnych w Ko艣ciele. Mam jednak przy tym poczucie niedosytu. Wynika ono chyba z tego, 偶e pa艅skie propozycje przypominaj膮 raczej uchylenie drzwi na zaplecze ni偶 otwarcie dla homoseksualist贸w g艂贸wnej bramy Ko艣cio艂a.
Przyjmuj臋 perspektyw臋, kt贸r膮 mo偶na by nazwa膰 鈥瀍gzystencjaln膮鈥: wychodz臋 od konkretnych do艣wiadcze艅 wierz膮cych homoseksualist贸w. Tak si臋 z艂o偶y艂o, 偶e wiele takich os贸b znam, co pozwala mi zrewidowa膰 funkcjonuj膮ce na ich temat stereotypy i przes膮dy. Uwa偶am, 偶e pierwszym krokiem ze strony Ko艣cio艂a powinno by膰 dopuszczenie takich ludzi do g艂osu, zrozumienie tego, kim s膮, co czuj膮 i czego oczekuj膮 od spo艂ecze艅stwa.
Stanowczo upominam si臋 o minimum. Ko艣ci贸艂 musi si臋 pozby膰 ignorancji i arogancji, odej艣膰 od j臋zyka oskar偶e艅 i pogardy. Postulat ten znajduje, jak my艣l臋, mocne oparcie w Ewangelii, w postawie samego Jezusa, kt贸ry du偶o uwagi i solidarno艣ci okazywa艂 r贸偶nym kategoriom wykluczonych. Katechizm r贸wnie偶 nakazuje podchodzi膰 do os贸b homoseksualnych 鈥瀦 szacunkiem, wsp贸艂czuciem i delikatno艣ci膮鈥.
Wzywanie do wsp贸艂czucia dra偶ni wielu homoseksualist贸w.
Wsp贸艂czucie rozumiem podobnie jak w buddyzmie. Ka偶demu cz艂owiekowi nale偶y si臋 wsp贸艂czucie, bo ka偶dy z nas jest skazany na z艂o, cierpienie i 艣mier膰. W tym sensie wsp贸艂czucie to mi艂o艣膰 bli藕niego. To mi艂osierdzie, do kt贸rego niestrudzenie wzywaj膮 nas papie偶e Jan Pawe艂 II, Benedykt XVI i Franciszek.
Rozumiem pa艅sk膮 perspektyw臋, ale wydaje mi si臋, 偶e proponowane przez pana podej艣cie egzystencjalne powinno by膰 uzupe艂nione szerzej zakrojonymi zmianami w nauczaniu Ko艣cio艂a. Bez w艂膮czenia os贸b homoseksualnych do centrum wsp贸lnoty religijnej nie uda si臋 skutecznie przeciwdzia艂a膰 wykluczeniu i napi臋tnowaniu, na kt贸re jako mniejszo艣膰 s膮 one nara偶one.
W pewnej liberalnej rozg艂o艣ni radiowej spotka艂em si臋 z oskar偶eniem, 偶e jestem homofobem, a Ko艣ci贸艂 przez swoje nauczanie czyni z 偶ycia homoseksualist贸w piek艂o. Zaprotestowa艂em: s膮 tak偶e czynniki socjologiczne i kulturowe, kt贸re powoduj膮 niekomfortow膮 sytuacj臋 os贸b homoseksualnych w spo艂ecze艅stwie. Nie da si臋 jednak ukry膰, 偶e Ko艣ci贸艂 w pewnym sensie legitymizuje ich dyskryminacj臋. Mam znajomego, cz艂owieka g艂臋bokiej wiary, kt贸ry twierdzi, 偶e za sto lat, podczas kolejnego jubileuszu, Ko艣ci贸艂 b臋dzie przeprasza艂 ludzko艣膰 za to, jak traktowa艂 przez wieki osoby homoseksualne. To gorzka refleksja.
Nawet je艣li w praktyce uda si臋 poprawi膰 nieco sytuacj臋 homoseksualist贸w w Ko艣ciele, brak zmiany w nauczaniu b臋dzie rodzi膰 te偶 inne k艂opoty. Powsta膰 mo偶e na przyk艂ad wra偶enie, 偶e katolik贸w 偶yj膮cych w zwi膮zkach jednop艂ciowych traktujemy z pob艂a偶liwo艣ci膮, protekcjonalnie poklepuj膮c ich po ramieniu i opuszczaj膮c ze wzgl臋du na nich poprzeczk臋 moraln膮.
Rozumiem te obawy, ale nie potrafi臋 sobie w tej chwili wyobrazi膰 tego, jak Ko艣ci贸艂 mia艂by poradzi膰 sobie systemowo z tak trudnym wyzwaniem. Szukanie rozwi膮zania systemowego to zadanie dla teolog贸w i biskup贸w. Jedno stwierdzam ze smutkiem: Ko艣ci贸艂 hierarchiczny w Polsce nie chce dotkn膮膰 tego problemu nawet jednym palcem.
 
CEZARY GAWRY艢 jest dziennikarzem i publicyst膮, od 1976 roku w redakcji 鈥濿i臋zi鈥, w latach 1995-2001 by艂 redaktorem naczelnym. Wraz z Katarzyn膮 Jab艂o艅sk膮 przygotowa艂 ksi膮偶k臋 鈥濿yzywaj膮ca mi艂o艣膰. Chrze艣cijanie a homoseksualizm鈥 (Warszawa 2013).

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij