Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Dzi─Ökujemy za odwiedziny. Spotkanie z poezj─ů Larsa Gustafssona

Poezja Larsa Gustafssona jest jedn─ů z tych, o kt├│rych nie wypada m├│wi─ç za wiele, bo to sprzeczne z jej natur─ů. To tylko przezroczysta soczewka, kt├│ra wysyca to, czego nauczyli┼Ťmy si─Ö na co dzie┼ä nie dostrzega─ç. Wymowna cisza ┼Ťwiata i milczenie rzeczy bez w─ůtpienia wystarcz─ů na tomik ┼Ťwietnych wierszy.


Sk─ůd przychodz─ů do nas i po co te wszystkie ÔÇ×dziwne, drobne przedmiotyÔÇŁ, kt├│re tak─ů uwag─ů i czu┼éo┼Ťci─ů obdarowuje Lars Gustafsson w tomiku pod tym w┼éa┼Ťnie tytu┼éem? Drobiazgi drzemi─ůce na dnie szuflad, bibeloty z p├│┼éek i parapet├│w, ci wszyscy ekscentryczni go┼Ťcie, kt├│rych obecno┼Ť─ç w naszych domach pozostaje niewyt┼éumaczona, to przybysze z r├│wnoleg┼éych wszech┼Ťwiat├│w. Zatrzymuj─ů si─Ö tutaj na chwil─Ö, nie m├│wi─ůc nic o swoich dalekich ojczyznach, w kt├│rych ich trwanie ma mo┼╝e zupe┼énie inny sens.
Wszystkie te dziwaczne
drobne przedmioty
docieraj─ů do nas przez ca┼ée ┼╝ycie
ka┼╝dy ze swojego miejsca,
ka┼╝dy ze swojego Logosu (ÔÇŽ)
 
Oczywi┼Ťcie nie m├│wi─ů.
Nie s─ů te┼╝ ÔÇ×symbolamiÔÇŁ
tego czy tamtego.

Zst─ůpi┼éy z nieba form,

┼╝eby na kr├│tko
pozosta─ç na biurku
i we wn─Öce okna.
 
Dzi─Ökujemy za odwiedziny.
 
Mam poczucie, ┼╝e poezja Larsa Gustafssona jest jedn─ů z tych, o kt├│rych nie wypada m├│wi─ç za wiele, bo to sprzeczne z jej natur─ů. To tylko przezroczysta soczewka, kt├│ra wysyca to, czego nauczyli┼Ťmy si─Ö na co dzie┼ä nie dostrzega─ç. Wymowna cisza ┼Ťwiata i milczenie rzeczy s─ů przecie┼╝ zagadk─ů na ca┼ée ┼╝ycie. Bez w─ůtpienia wystarcz─ů na tomik ┼Ťwietnych wierszy. Po co wi─Öc wymy┼Ťla─ç, skoro mo┼╝na pisa─ç o tym, co jest? Gustafsson ogranicza si─Ö do lakonicznych obserwacji, kt├│re jednak wcale nie s─ů suche. Wprowadzaj─ů raczej nastr├│j tajemnicy; nagle zaczynamy zwraca─ç uwag─Ö na ÔÇ×promieniowanie t┼éaÔÇŁ. To, co oczywiste, przestaje takie by─ç. Istniejemy teraz i tutaj, w miejscu, gdzie na kr├│tki moment skrzy┼╝owa┼éy si─Ö szlaki kosmicznych w─Ödr├│wek ludzi, zwierz─ůt, ro┼Ťlin i rzeczy.
Mo┼╝e wi─Öc zamiast poddawa─ç poezj─Ö Gustafssona okaleczaj─ůcym analizom (materia to niezwykle delikatna), lepiej b─Ödzie przyjrze─ç si─Ö jej przez pryzmat samej postaci autora. Ten szwedzki poeta, powie┼Ťciopisarz, rze┼║biarz, malarz, filozof, wyk┼éadowca akademickiÔÇŽ ma na swoim koncie kilkadziesi─ůt tom├│w wierszy i liczne nagrody literackie. Jego wszechstronno┼Ť─ç znajduje odbicie w tw├│rczo┼Ťci, kt├│r─ů bez wahania wolno nazwa─ç erudycyjn─ů. Nie jest to jednak erudycja wymuszona i egzaltowana; poeta nie epatuje nikogo swoj─ů ogromn─ů wiedz─ů, nie rzuca sztucznych, intelektualnych wyzwa┼ä. Daje po prostu prawo istnie─ç Arystotelesowi obok nieszcz─Ö┼Ťliwej ciotki, koncertom brandenburskim obok ulubionego labradora, D├╝rerowi obok zimowych r─Ökawiczek. Zwraca uwag─Ö niezwyk┼éa kultura g┼éosu obserwatora, kt├│ry nie prowadzi interpretacyjnej selekcji tego, co dostrzega w ┼Ťwiecie, ale w┼éa┼Ťnie podkre┼Ťla r├│┼╝norodno┼Ť─ç i r├│wnoprawno┼Ť─ç jego element├│w.
Na szczeg├│ln─ů wzmiank─Ö zas┼éuguje zainteresowanie Autora matematyk─ů. Jego wiersze o rozk┼éadzie normalnym czy o liczbach pierwszych s─ů zaskakuj─ůco wr─Öcz pi─Ökne. Dla kogo┼Ť, kto nie jest za pan brat z t─ů dziedzin─ů, mo┼╝e brzmie─ç to ekscentrycznie lub nawet niepokoj─ůco, ale przestrach jest niewskazany. Nie potrzeba tu ┼╝adnego wykszta┼écenia matematycznego. Gustafsson pisze o matematyce, wydobywaj─ůc jej wznios┼éo┼Ť─ç, tajemnic─Ö i urod─Ö. Dotyka w ten spos├│b podszewki ┼Ťwiata, ods┼éaniaj─ůc z jednej strony jego przedustawn─ů harmoni─Ö (Leibniz, kt├│ry ├│w termin uku┼é, tak┼╝e cz─Östo go┼Ťci w tej poezji), z drugiej za┼Ť dostrzega, ┼╝e rzeczywisto┼Ť─ç pe┼éna jest efemerycznych drobiazg├│w, kt├│re nie podpadaj─ů pod normy statystyczne. Krzyw─ů Gaussa nazywa ÔÇ×tyrank─ů, surow─ů nauczycielk─ů trzymaj─ůc─ů nas w cierpkiej nudzie ┼Ťrednio┼ŤciÔÇŁ, stawiaj─ůc pe┼éne wyrzutu pytanie: co z tymi wszystkimi przypadkami dziwactw, kt├│re jednak zaistnia┼éy, ale kt├│re przemilcza si─Ö w imi─Ö ilo┼Ťciowo poj─Ötej normalno┼Ťci? Widoczne s─ů dopiero w odpowiedniej skali, ale by─ç mo┼╝e w┼éa┼Ťnie dlatego to one, przez swoje utajenie i niezwyk┼éo┼Ť─ç, mog─ů powiedzie─ç nam najwi─Öcej o tajemnicy ┼Ťwiata.
Trzeba w tym miejscu wspomnie─ç o zwi─ůzkach Gustafssona z poezj─ů polsk─ů. Wydanie ÔÇ×Dziwnych, drobnych przedmiot├│wÔÇŁ opatrzone jest jego pos┼éowiem, w kt├│rym pokr├│tce opowiada o tym, co ┼é─ůczy go z nasz─ů literatur─ů. A mowa tu o rzeczach bardzo konkretnych: poeta mia┼é okazj─Ö pozna─ç wielk─ů tr├│jk─Ö tw├│rc├│w XX wieku: Herberta, Mi┼éosza i Szymborsk─ů. Tej ostatniej, jak m├│wi, zawdzi─Öcza najwi─Öcej. Powiada: ÔÇ×Nie tylko jej odwaga pisania na tematy matematyczne ÔÇô Liczba Pi o┼Ťmieli┼éa mnie do napisania wiersza o liczbach pierwszych ÔÇô ale ca┼éa jej artykulacja, idea┼é poezji respektuj─ůcej wewn─Ötrzn─ů struktur─Ö j─Özyka, poezji, kt├│rej twierdzenia daj─ů si─Ö w jaki┼Ť spos├│b zweryfikowa─ç, s─ů dowodem na to, ┼╝e Szymborska zdecydowanie nale┼╝a┼éa do wi─Ökszego kierunku poetyckiego, kt├│ry przez ca┼ée ┼╝ycie mnie poci─ůga┼é i inspirowa┼éÔÇŁ. Ona za┼Ť, gdy przeczyta┼éa t┼éumaczenie wierszy Gustafssona, w zachwycie poleci┼éa je ÔÇ×natychmiast wyda─çÔÇŁ.
M├│g┼ébym pr├│bowa─ç zmierzy─ç i zwa┼╝y─ç te wiersze przez opis tego, co mnie w nich tak ujmuje. G┼é─Öboka t─Ösknota, ┼Ťwiadomo┼Ť─ç przemijania i wra┼╝liwo┼Ť─ç na pi─Ökno powstrzymywane przez dba┼éo┼Ť─ç o dystans poznawczy i kultur─Ö wypowiedzi. Opisy skandynawskiej przyrody, obecno┼Ť─ç ps├│w i kot├│w, intymno┼Ť─ç, skromno┼Ť─ç, balans muzyki i ciszy, precyzja, dba┼éo┼Ť─ç o szczeg├│┼é. A jednak ┼╝aden z tych walor├│w nie oddaje wyj─ůtkowo┼Ťci poezji Gustafssona. Ona le┼╝y gdzie┼Ť obok, albo raczej gdzie┼Ť ponad tym wszystkim, w umiej─Ötnym zestrojeniu element├│w. Zamiast tego proponuj─Ö wi─Öc lektur─Ö pr├│bki, kt├│ra, mam nadziej─Ö, zach─Öci do si─Ögni─Öcia po ca┼éo┼Ť─ç tomiku w pi─Öknym t┼éumaczeniu Zbigniewa Kruszy┼äskiego skuteczniej ni┼╝ powy┼╝szy panegiryk.
 
(ÔÇŽ) ┼Üwiat, ten labirynt zagubionych
 
i zapomnianych przedmiot├│w, od starych mieczy
w nieotwartych grobach z epoki br─ůzu
 
po okulary do czytania zapodziane przedwczoraj,
pami─Öta je wszystkie. Nie ma powod├│w do obaw.
 
A ty, kt├│ry tak gor─ůczkowo szukasz?
Czy sam nie jeste┼Ť przedmiotem szukania?
 
Co┼Ť m├│wi ci tego wieczoru, gdy co┼Ť si─Ö odnalaz┼éo,
porysowane, pordzewia┼ée, a jednak podobne
 
w szufladzie pod warstw─ů ┼Ťrub i k┼é├│dek,
┼╝e ca┼ée to szukanie rzeczy
 
jest tylko odbiciem twojego pragnienia,
by kto┼Ť tak gor─ůczkowo poszukiwa┼é ciebie.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie - w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej Polityka prywatno┼Ťci zamknij ├Ś