Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Duma i uprzedzenia


ÔÇ×Uwa┼╝am RzeÔÇŁ tworzy histori─Ö. W kioskach znalaz┼éy si─Ö ju┼╝ dwa numery miesi─Öcznika pod auspicjami Paw┼éa Lisickiego, po┼Ťwi─Öconego przesz┼éo┼Ťci. ÔÇ×Uwa┼╝am Rze HistoriaÔÇŁ nie jest jednak kolejnym periodykiem naszpikowanym ciekawostkami z ┼╝ycia prywatnego historycznych celebryt├│w. Odpowiadaj─ůc niejako na wezwanie Jaros┼éawa Kaczy┼äskiego do porzucenia ÔÇ×pedagogiki wstyduÔÇŁ, a nawet je uprzedzaj─ůc, redakcja kreuje polityk─Ö pami─Öci odmienn─ů od obowi─ůzuj─ůcej dotychczas. ÔÇ×Uwa┼╝am RzeÔÇŁ tworzy wi─Öc nie tyle histori─Ö, co now─ů jej interpretacj─Ö, kr─Öc─ůc przy okazji bicz na III Rzeczpospolit─ů.
Kto kupi┼é pierwszy numer zatytu┼éowany ÔÇ×Bezpieka. Zbrodnia bez karyÔÇŁ nie jest skazany na czytanie mi─Ödzy wierszami. W artykule wst─Öpnym naczelny odkrywa wszystkie karty i wyja┼Ťnia, sk─ůd bierze si─Ö potrzeba odzyskania pami─Öci historycznej Polak├│w. Okazuje si─Ö, ┼╝e g┼é├│wnym celem grupy postsolidarno┼Ťciowych dzia┼éaczy skupionych niegdy┼Ť wok├│┼é Adama Michnika, os├│b cechuj─ůcych si─Ö niech─Öci─ů do warto┼Ťci narodu i polsko┼Ťci w og├│le, by┼éa ÔÇ×reedukacja Polak├│w, kt├│rzy wreszcie mieli pozby─ç si─Ö z┼éudze┼ä, ┼╝e byli narodem ofiarÔÇŁ. Jaki by┼é skutek promowanej przez nich pedagogiki wstydu? ÔÇ×Formalnemu odzyskaniu niepodleg┼éo┼Ťci po 1989 r. nie towarzyszy┼éo przebudzenie narodowe i odzyskanie narodowej dumyÔÇŁ.
 
Czytaj─ůc takie s┼éowa, trudno nie szczypa─ç si─Ö w ucho, bo chocia┼╝ uwielbienie dla narodowej martyrologii nie jest w polskiej kulturze niczym nowym, to niepoj─Öte jest, ┼╝yj─ůc w niepodleg┼éym pa┼ästwie, szuka─ç powod├│w do dumy w narodowym cierpieniu. Kolejne akapity wst─Öpniaka rozwiewaj─ů jednak z┼éudzenie, ┼╝e autor publikowanego w odcinkach na ┼éamach ÔÇ×FaktuÔÇŁ romansu kryminalnego pragnie wej┼Ť─ç w buty Adama Mickiewicza. Lisicki wielk─ů ide─Ö wieszcza sprowadza bowiem do zadania rehabilitacji antykomunizmu, kt├│ra to postawa jego zdaniem do czas├│w prezydentury Lecha Kaczy┼äskiego by┼éa w wolnej Polsce czym┼Ť ÔÇ×podejrzanym i wstydliwymÔÇŁ.
Nie przekonuje mnie ani diagnoza postawiona przez Lisickiego, ani p┼éyn─ůce z niej wnioski. Przyznam jednak, ┼╝e kilka artyku┼é├│w z pierwszego numeru okaza┼éo si─Ö, z punktu widzenia stawianych przez niego tez, strza┼éami w ┼Ťrodek tarczy. Trzy z pi─Öciu artyku┼é├│w w temacie przewodnim opiera si─Ö bowiem na poruszaj─ůcych relacjach ÔÇ×reakcjonist├│w z AKÔÇŁ torturowanych przez bezpiek─Ö. Najdotkliwsze uderzenie biczem, kt├│re spada przy tej okazji na plecy architekt├│w wolnej Polski, wi─ů┼╝e si─Ö z zarzutem nieos─ůdzenia ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie dokonane w pierwszych latach PRL. Wydaje si─Ö zreszt─ů, ┼╝e s─ů to razy zas┼éu┼╝one.
 
Du┼╝o s┼éabiej przemawia do mnie pomys┼é strojenia narodu polskiego w cierpi─Ötnicze szaty przez eksponowanie motywu ┼╗yd├│w w bezpiece. Po┼Ťwi─Öcony temu zagadnieniu kr├│tki artyku┼é Piotra Gontarczyka sprowadza si─Ö do wyliczenia nazwisk wysoko postawionych bezpieczniak├│w ┼╝ydowskiego pochodzenia i sumiennego przytoczenia danych procentowych ┼Ťwiadcz─ůcych o du┼╝ym udziale ┼╗yd├│w we w┼éadzach aparatu bezpiecze┼ästwa (co zreszt─ů zrobi┼é prof. Paczkowski w wywiadzie zamieszczonym stron─Ö wcze┼Ťniej). W pierwszych akapitach Gontarczyk dystansuje si─Ö od mitu ┼╝ydokomuny jako ÔÇ×jednego z zagro┼╝e┼ä dla PolskiÔÇŁ, ale po co w takim razie publikowa─ç artyku┼é, z kt├│rego nie wynika, sk─ůd bra┼é si─Ö akces ┼╗yd├│w do bezpieki czy komunizmu w og├│le?
Nie jestem przeciwny pisaniu o stosunkowo szerokim akcesie ┼╗yd├│w do komunizmu, ale ÔÇ×suche faktyÔÇŁ niczego nie wnosz─ů, a mog─ů umocni─ç w niekt├│rych czytelnikach przekonanie, ┼╝e komunizm by┼é ┼╝ydowskim spiskiem obliczonym na zgub─Ö Polski. Obawiam si─Ö zreszt─ů, ┼╝e w┼éa┼Ťnie na ska┼╝onych takim my┼Ťleniem odbiorc├│w periodyku obliczony by┼é ten temat. Co wi─Öcej, rodzi si─Ö te┼╝ we mnie paskudne podejrzenie, ┼╝e redakcja pr├│buje licytowa─ç si─Ö z ┼╗ydami w kwestii tego, kto ma wi─Öksze prawo czu─ç si─Ö ofiar─ů, co wpisywa┼éoby si─Ö niestety w sprzeciw prawicy wobec ÔÇ×pedagogiki wstyduÔÇŁ: ÔÇ×Mo┼╝e i Polacy s─ů odpowiedzialni za ┼Ťmier─ç ┼╗yd├│w w Jedwabnem, ale oni te┼╝ byli naszymi oprawcamiÔÇŁ.
 
Drugi numer zatytu┼éowany ÔÇ×II RP nasza dumaÔÇŁ pozwala zapomnie─ç o romantycznych wzlotach naczelnego widocznych w pierwszym numerze i przedstawia program pozytywny. Wzorem dla dzisiejszej Polski powinno by─ç, zdaniem redakcji, dziedzictwo tytu┼éowej II Rzeczpospolitej. Znamienne jednak, ┼╝e niew─ůtpliwe osi─ůgni─Öcia dwudziestolecia mi─Ödzywojennego s┼éu┼╝─ů redaktorom ÔÇ×Uwa┼╝am Rze HistoriaÔÇŁ do dezawuowania osi─ůgni─Ö─ç ostatniego dwudziestolecia.
Bezkrytyczny zachwyt nad II RP, kt├│ry wy┼éania si─Ö ze sztandarowego dla numeru artyku┼éu autorstwa Piotra Zychowicza, wicenaczelnego miesi─Öcznika, jest po prostu wzruszaj─ůcy. Zychowicz szczeg├│lnie roztkliwia si─Ö nad etosem, kt├│remu ho┼édowa┼éo przedwojenne spo┼éecze┼ästwo. ÔÇ×Cz┼éowiek przedwojennyÔÇŁ chcia┼é jego zdaniem s┼éu┼╝y─ç spo┼éecze┼ästwu, unika┼é prywaty i karierowiczostwa. I cho─ç tak┼╝e wtedy zdarzali si─Ö tacy, kt├│rzy traktowali Polsk─Ö jak ÔÇ×dojn─ů krow─ÖÔÇŁ, jednak by┼éa to ÔÇ×postawa pot─Öpiana i ostro zwalczana. A nie regu┼éa, tak jak to ma miejsce w III RzeczpospolitejÔÇŁ.
 
Gdy czytam takie opinie, zastanawiam si─Ö, czy autor pami─Öta o krwio┼╝erczym antysemityzmie za┼Ťlepiaj─ůcym cz─Ö┼Ť─ç elit, niesamowitej biedzie panuj─ůcej w cz─Ö┼Ťci obszar├│w wiejskich i olbrzymich nier├│wno┼Ťciach spo┼éecznych? Pami─Öta, nawet wspomina o tym w tek┼Ťcie, szkoda tylko, ┼╝e nie wyci─ůga wniosk├│w. A co do prywaty, Zychowicz pieje nad postaw─ů hrabiego Maurycego Zamoyskiego, kt├│ry z w┼éasnych ┼Ťrodk├│w zbudowa┼é w Pary┼╝u gmach polskiego poselstwa. Autor jest przekonany, ┼╝e dzi┼Ť taki post─Öpek by┼éby uznany za ÔÇ×frajerskiÔÇŁ. Ciekawe, ┼╝e ├│w ÔÇ×frajerÔÇŁ by┼é jednym z najwi─Ökszych posiadaczy ziemskich w Polsce (gdzie Palikotowi si─Ö do niego r├│wna─ç), ale nie spieszy┼éo mu si─Ö, podobnie jak wi─Ökszo┼Ťci innych ziemian, do poparcia reformy rolnej, kt├│ra pozwoli┼éaby wyj┼Ť─ç z n─Ödzy najdrobniejszym rolnikom, cho─ç zapewne uszczupli┼éaby (za odszkodowaniem) hrabiowski stan posiadania.
W zestawieniu z tekstem Piotra Zychowicza du┼╝e wra┼╝enie robi wywiad z prof. Andrzejem Chojnowskim, przeprowadzony przez Macieja Rosalaka. Redaktor przedstawia co prawda punkt widzenia absolutnie to┼╝samy z tym, jaki ujawni┼é w swoim tek┼Ťcie Zychowicz, ale jego rozm├│wca ju┼╝ nie. Chojnowski nie zgadza si─Ö z sugeruj─ůcym mu odpowiedzi Rosalakiem, ┼╝e w Polsce wci─ů┼╝ wa┼╝n─ů rol─Ö odgrywa wizerunek II RP kreowany przez komunist├│w; nie zgadza si─Ö z opini─ů, ┼╝e budowie przedwojennego Centralnego Okr─Ögu Przemys┼éowego mo┼╝emy dzi┼Ť przeciwstawi─ç jedynie ÔÇ×likwidacj─Ö stoczni i cukrowniÔÇŁ; prostuje przekonanie Rosalaka, ┼╝e po 1989 roku Polacy stali przed wiele ┼éatwiejszym zadaniem ni┼╝ po pierwszej wojnie ┼Ťwiatowej, a i tak nic nam si─Ö nie uda┼éo. Przyzna─ç trzeba, ┼╝e redakcja popisa┼éa si─Ö uczciwo┼Ťci─ů intelektualn─ů, zamieszczaj─ůc na ÔÇ×dw├│jceÔÇŁ wywiad dezawuuj─ůcy g┼é├│wne tezy wyra┼╝one w tek┼Ťcie zast─Öpcy redaktora naczelnego.
 
Mimo wszystko, ÔÇ×Uwa┼╝am Rze HistoriaÔÇŁ merytorycznie stoi na do┼Ť─ç wysokim poziomie. Obok niekt├│rych zani┼╝aj─ůcych standard tekst├│w odredakcyjnych znajduj─ů si─Ö bowiem artyku┼éy takich autor├│w jak Timothy Snyder czy Wiktor Suworow oraz ciekawe wywiady z Tomem Segevem i Richardem Pipesem. Fakt, ┼╝e redaktorzy skupiaj─ů si─Ö prawie wy┼é─ůcznie na polskim podw├│rku, a dziewi─Ö─çdziesi─ůt procent tekst├│w dotyczy wieku XX, troch─Ö razi, ale mo┼╝e w kolejnych numerach uda si─Ö zachowa─ç zdrowsze proporcje.
Niezwykle ambitnym przedsi─Öwzi─Öciem redakcji, kt├│ra chyba zbyt dos┼éownie traktuje antyczn─ů maksym─Ö, m├│wi─ůc─ů o historii jako nauczycielce ┼╝ycia, jest pr├│ba budowy w oparciu o przesz┼éo┼Ť─ç nowej polskiej to┼╝samo┼Ťci. Pr├│ba nieudana, bo warto┼Ťci, kt├│re mia┼éyby sta─ç si─Ö podwalin─ů dla nowej polityki historycznej, ton─ů w sosie publicystycznego zaanga┼╝owania redaktor├│w. Ich nienawi┼Ť─ç do reali├│w wsp├│┼éczesnej Polski powoduje, ┼╝e sk┼éonni s─ů idealizowa─ç przesz┼éo┼Ť─ç w stopniu, kt├│ry stawia ich niebezpiecznie blisko granicy, za kt├│r─ů zaczyna si─Ö ju┼╝ propaganda.
 
Nie wiem zreszt─ů, czy wicenaczelny ÔÇ×Uwa┼╝am Rze HistoriaÔÇŁ ju┼╝ tej granicy nie przekroczy┼é, cytuj─ůc z aprobat─ů ÔÇ×pewnego starego PolakaÔÇŁ, t┼éumacz─ůcego, dlaczego nie jeste┼Ťmy w stanie dogoni─ç ┼Ťwietlistej przesz┼éo┼Ťci: ÔÇ×Stalin przebudowa┼é nasze spo┼éecze┼ästwo tak, ┼╝e na wierzch wyp┼éyn─Ö┼éy m─Öty. Pomimo up┼éywu trzech pokole┼ä nadal borykamy si─Ö ze skutkami tej spo┼éecznej in┼╝ynieriiÔÇŁ. Jak budowa─ç narodow─ů dum─Ö Polak├│w nieustannie dowodz─ůc, ┼╝e ostatnie dwadzie┼Ťcia lat wolnej Polski sk┼éada si─Ö wy┼é─ůcznie z pora┼╝ek, pozostanie dla mnie nierozwi─ůzywaln─ů zagadk─ů.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś