Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Dr┼╝─ůce cia┼éo mesjasza

W swoim niepokoj─ůcym poemacie Aleksander Wat nieustannie balansuje pomi─Ödzy heretyckim misterium a jego bezczeln─ů parodi─ů. Jakie pytania stawia przed nami ta dziwna historia o nie-boskich przygodach zbola┼éego cia┼éa?

ilustr.: Viktar Aberamok

ilustr.: Viktar Aberamok


Tekst┬ápochodzi z┬á36. numeru┬ápapierowego Magazynu ÔÇ×KontaktÔÇŁ pod tytu┼éem ÔÇ×Biblia dziesi─ÖcioleciaÔÇŁ.
Wed┼éug obiegowej opinii o poetyckiej tw├│rczo┼Ťci wybitnego pisarza Aleksandra Wata nale┼╝y stanowczo rozgranicza─ç jej dwa etapy. Faza pierwsza, zwi─ůzana z radykalnymi eksperymentami j─Özykowymi i silnie inspirowana koncepcjami futuryzmu czy surrealizmu, polega┼éaby na tworzeniu niezbyt dojrza┼éych ÔÇ×utwork├│w-potwork├│wÔÇŁ (jak stwierdzi┼é Julian Przybo┼Ť), a druga, powojenna ods┼éona, w kt├│rej autor mierzy si─Ö z problematyk─ů pami─Öci oraz l─Ökiem przed ┼Ťmierci─ů, otrzymuje w tej perspektywie du┼╝o wy┼╝sz─ů not─Ö ÔÇô to z niej w┼éa┼Ťnie, zdaniem Jaros┼éawa Iwaszkiewicza, pochodz─ů ÔÇ×nieoczekiwane kwiaty wykwit┼ée na ga┼é─Özi naszego pi┼ŤmiennictwaÔÇŁ.
O dziele Wata warto jednak pomy┼Ťle─ç w nieco mniej szablonowy spos├│b. O ile zmianie, i to widocznej go┼éym okiem, uleg┼éa faktycznie stosowana przez autora poetyka oraz, mo┼╝na powiedzie─ç, koncepcyjna rama intelektualno-estetyczna, o tyle nie mo┼╝na nie zauwa┼╝y─ç, ┼╝e na przestrzeni ca┼éej lirycznej dzia┼éalno┼Ťci autora ÔÇ×Dziennika bez samog┼éosekÔÇŁ zderzamy si─Ö z podobnymi problemami i dylematami. Z tego wzgl─Ödu lepiej zrezygnowa─ç z prostego podzia┼éu na m┼éodego, kiepskiego poet─Ö-wariata i dojrza┼éego ju┼╝, znakomitego poet─Ö-my┼Ťliciela. Trzeba t─Ö tw├│rczo┼Ť─ç rozczytywa─ç uwa┼╝nie i z szerszej perspektywy, zwracaj─ůc uwag─Ö na obecne w niej kontynuacje, nawroty i wewn─Ötrzne napi─Öcia. To podej┼Ťcie bliskie zapatrywaniom samego autora, kt├│ry pisze: ÔÇ×W pierwocinie mojej m┼éodzie┼äczej odnajduj─Ö nie tylko ten sam g┼éos staro┼Ťci, ju┼╝ obecny […], ale i tematy, zdania nawet […]!ÔÇŁ.
Interpretacja wczesnych tekst├│w poety mo┼╝e zatem wiele zyska─ç dzi─Öki spojrzeniu na nie z perspektywy jego p├│┼║nej, ciemnej liryki, kt├│ra po┼Ťwi─Öcona jest cia┼éu, ale tak┼╝e w pewnym sensie pisana jest cia┼éem ÔÇô splotem um─Öczonych, cierpi─ůcych tkanek. Ma to niew─ůtpliwy zwi─ůzek z konkretn─ů psychosomatyczn─ů kondycj─ů Wata, kt├│ry w 1953 roku zapad┼é na powa┼╝n─ů chorob─Ö b├│low─ů, uniemo┼╝liwiaj─ůc─ů mu sprawne funkcjonowanie. Tajemnicze obrazy wyp┼éywaj─ůce z cia┼éa i jednocze┼Ťnie to cia┼éo prezentuj─ůce pojawiaj─ů si─Ö jednak w tym dziele na d┼éugo przed jakimikolwiek dolegliwo┼Ťciami tw├│rcy ÔÇô mianowicie w jego debiutanckim, genialnym poemacie proz─ů z roku 1920, zatytu┼éowanym ÔÇ×Ja z jednej i ja z drugiej strony mego mopso┼╝elaznego piecykaÔÇŁ. W obu okresach tw├│rczo┼Ťci Wata mamy zatem do czynienia z ekspresyjnymi wizjami cielesno┼Ťci bolesnej, zdestabilizowanej i dysfunkcjonalnej; co jednak kluczowe, to w┼éa┼Ťnie poturbowane i niesprawne cia┼éo cz┼éowieka cierpi─ůcego podlega do┼Ťwiadczeniu mistycznemu. Ten kontakt z absolutn─ů Inno┼Ťci─ů nie ma nic wsp├│lnego z kanoniczn─ů czy normatywn─ů teologi─ů; to przede wszystkim mistyczny dreszcz przeszywaj─ůcy ludzk─ů sk├│r─Ö i ludzkie mi─Öso. ÔÇ×Sk├│r─ů pr├│bowa┼éem ka┼╝dej rzeczy ziemskiej, […] i ka┼╝dej spotkanej z nag┼éa rzeczy anielskiej; […] sk├│r─ů przepytywa┼éem Boga swegoÔÇŁ ÔÇô pisze Wat w ÔÇ×Odzie IIIÔÇŁ.
Wydaje si─Ö jednak, ┼╝e nie spos├│b m├│wi─ç tutaj o czystym, epifanicznym do┼Ťwiadczeniu obecno┼Ťci konkretnie zdefiniowanego Boga, kt├│ra nasyca┼éaby istnienie i u┼Ťmierza┼éa b├│l. Przedziwny, wewn─Ötrznie niesp├│jny podmiot m├│wi─ůcy ÔÇ×PiecykaÔÇŁ nieustannie walczy przecie┼╝ z Bogiem, wykorzystuj─ůc ca┼éy arsena┼é profanicznych i blu┼║nierczych ┼Ťrodk├│w. Kwestionuje nienaruszalno┼Ť─ç boskiej w┼éadzy i m├│wi ÔÇ×sprawdzamÔÇŁ, a w kolejnym kroku zadaje bezczelne pytanie o to, czy cz┼éowiek mo┼╝e zbawi─ç samego siebie ÔÇô i to swoim w┼éasnym cia┼éem.
By pozna─ç regu┼éy tej gry o najwy┼╝sz─ů stawk─Ö, warto przyjrze─ç si─Ö bli┼╝ej szczeg├│┼éom prowokacyjnej, cielesnej mistyki, tak wa┼╝nej dla Wata pisz─ůcego ÔÇ×Mopso┼╝elazny piecykÔÇŁ.
ilustr.: Viktar Aberamok

ilustr.: Viktar Aberamok


***
W poemacie Wata dochodzi do powa┼╝nych zaburze┼ä w zakresie podstawowych tekstowych jako┼Ťci i struktur ÔÇô bardzo g─Östa, nielinearna narracja, bogaty w neologizmy i cytaty j─Özyk oraz czasoprzestrzenne manipulacje sprawiaj─ů, ┼╝e analiza polegaj─ůca na logicznej rekonstrukcji ┼Ťwiata przedstawionego w utworze jest znacznie utrudniona. Nie spos├│b r├│wnie┼╝ w prosty spos├│b scharakteryzowa─ç podmiotu poematu, kt├│ry ÔÇ×zmienia twarze z ka┼╝dym zenitem s┼éo┼äcaÔÇŁ ÔÇô nieustannie nak┼éada nowe maski i odzywa si─Ö wieloma g┼éosami na raz. Zdaje si─Ö jednak, ┼╝e ju┼╝ w pocz─ůtkowym fragmencie ÔÇ×PiecykaÔÇŁ natrafiamy na trop pozwalaj─ůcy na wyznaczenie punktu wyj┼Ťcia, z kt├│rego wyrusza ten zwielokrotniony, pe┼ény sprzeczno┼Ťci podmiot ÔÇô jest nim pragnienie odnalezienia i rozpoznania szcz─Ö┼Ťcia. Rozpoznania, poniewa┼╝ jest to szcz─Ö┼Ťcie ukryte, niedost─Öpne zwyk┼éemu ┼Ťmiertelnikowi, umiejscowione tam, gdzie nikt by si─Ö tego nie spodziewa┼é, a mianowicie w ÔÇ×niewidz─ůcych oczach prostytutkiÔÇŁ czy ÔÇ×zmursza┼éym zadzie staruszkiÔÇŁ ÔÇô a wi─Öc w cia┼éach zmarginalizowanych i odmie┼äczych. Szcz─Ö┼Ťcie pojawia si─Ö te┼╝ w budzie ÔÇ×porzuconego psa, oczekuj─ůcego swego b┼é─Ökitnego nocnego PanaÔÇŁ.
ÔÇ×JaÔÇŁ widzi to szcz─Ö┼Ťcie, ale nie mo┼╝e go dosi─Ögn─ů─ç, wiecznie niepokojone przez odczuwan─ů przez siebie pustk─Ö, kt├│ra, jak wszystko w ÔÇ×PiecykuÔÇŁ, ma swoj─ů szczeg├│ln─ů cielesn─ů lokalizacj─Ö: ÔÇ×Pewnego dnia przerazi┼éa mnie bezdenna szpara, kt├│r─ů ujrza┼éem tu┼╝ za powierzchni─ů nosa […]ÔÇŁ. W jaki spos├│b zaradzi─ç tej pustce? Wydaje si─Ö, ┼╝e narrator-bohater Wata postanawia obra─ç drog─Ö, kt├│ra wymaga, by podmiot sta┼é si─Ö raczej po-miotem lub wy-miotem ÔÇô w ten spos├│b mo┼╝e on wyj┼Ť─ç poza ograniczenia zwyk┼éego, ziemskiego ┼╝ycia i nie tylko dojrze─ç, ale tak┼╝e uchwyci─ç szcz─Ö┼Ťcie zakl─Öte w tym, co upad┼ée, schorowane, balansuj─ůce na granicy destrukcji. Tylko poni┼╝aj─ůc si─Ö, b─Ödzie on m├│g┼é wznie┼Ť─ç si─Ö na wy┼╝szy poziom percepcji i do┼Ťwiadczy─ç ukrytego, ciemnego nurtu istnienia.
Podmiot ÔÇ×PiecykaÔÇŁ kieruje sw├│j wzrok dok┼éadnie tam, sk─ůd inni go odwracaj─ů, i chce wnikn─ů─ç w to, co winno zosta─ç obudowane barier─ů wstr─Ötu. Z lubo┼Ťci─ů wnika w fantazmatyczny ┼Ťwiat rozpi─Öty mi─Ödzy perwersj─ů a fizjologiczn─ů makabr─ů. To nie-rzeczywisto┼Ť─ç, kt├│ra pozbawiona jest wszelkiej stabilizacji i pewnik├│w, pogr─ů┼╝ona w stanie chaosu. Permanentnemu naruszeniu podlega w niej r├│wnie┼╝ sfera sacrum, zbrukana i ulegaj─ůca rozk┼éadowi, a jednak nie zanikaj─ůca; B├│g przedstawiony jest przez Wata jako ÔÇ×┼Ťmierdz─ůcy kulasÔÇŁ, kt├│ry ÔÇ×ledwo zwl├│k┼é si─Ö z tronu i podryguj─ůc, w┼é├│czy┼é si─Ö po spustosza┼éej drodze, […] ┼Ťlini─ůc zaropia┼ée przekle┼ästwa, gro┼╝─ůc nam w┼Ťciekle kul─ů i cuchn─ůc niemo┼╝liwieÔÇŁ.
ÔÇ×JaÔÇŁ ÔÇ×PiecykaÔÇŁ chce by─ç mo┼╝e ukaza─ç si─Ö tutaj jako prawdziwy mesjasz, kt├│ry, jak mo┼╝emy przeczyta─ç w Talmudzie, nadchodzi tylko wtedy, gdy ÔÇ×┼Ťwiat jest absolutnie czysty albo absolutnie zepsutyÔÇŁ ÔÇô upieram si─Ö, ┼╝e jego dzia┼éa┼ä nie nale┼╝y rozpatrywa─ç w kategoriach anarchistycznego ateizmu, ale ┼╝e mo┼╝na widzie─ç w nich postaw─Ö blisk─ů stanowisku heretyckiej odmiany teologii ┼╝ydowskiej, kt├│re nie tyle domaga si─Ö zniszczenia idei bosko┼Ťci, co raczej silnego jej przenicowania. Podstawowym za┼éo┼╝eniem tej koncepcji jest bowiem przekonanie, ┼╝e aby dokona┼éo si─Ö przeb├│stwienie, mesjasz musi zst─ůpi─ç w najciemniejsze, najbardziej przekl─Öte rejony ┼Ťwiata. Konieczne jest r├│wnie┼╝, aby zastan─ů religijn─ů doktryn─Ö odczyta─ç na wspak, bezczeszcz─ůc j─ů.
Niedaleko wi─Öc od opowie┼Ťci o osiemnastowiecznym mistyku Jakubie Franku siadaj─ůcym go┼éymi po┼Ťladkami na Torze czy historii o jego seksualnych ekscesach do ÔÇ×metafizycznych orgjiÔÇŁ stanowi─ůcych tre┼Ť─ç ÔÇ×Mopso┼╝elaznego PiecykaÔÇŁ. Dzia┼éanie mesja┼äskie dokonuje si─Ö w tej interpretacji za po┼Ťrednictwem zdegenerowanego, a zarazem degeneruj─ůcego (przez co ostatecznie zbawiaj─ůcego) cia┼éa, kt├│rego cierpienie jest jednocze┼Ťnie najgorsz─ů m─Ök─ů i najwy┼╝sz─ů rozkosz─ů. Pewn─ů figuracj─Ö takiej koncepcji mo┼╝e w poemacie Wata stanowi─ç mi─Ödzy innymi posta─ç ÔÇ×muzykalnego ┼╗yda d┼éugiego d┼éugiego czarnego chudego w niebiosaÔÇŁ, kt├│ry ÔÇ×siedzi na kupie gnoju, trzymaj─ůc si─Ö jej skurczowo [sic! ÔÇô A. Z.] obur─ůcz ostremi hakami palc├│wÔÇŁ.
utrudniona analiza
Z pewno┼Ťci─ů mo┼╝na sobie jednak wyobrazi─ç odmienne lektury tego kluczowego, heretycko-mistycznego w─ůtku utworu; warto traktowa─ç je nie jako odczytania konkurencyjne, ale raczej komplementarne ÔÇô chyba w┼éa┼Ťnie takiego traktowania domaga si─Ö to intertekstualne, zawik┼éane arcydzie┼éo, w kt├│rym wizerunki i konteksty zaczerpni─Öte z r├│┼╝nych kultur czy tradycji wchodz─ů ze sob─ů w nieustanny dialog.
Zgodnie z tym za┼éo┼╝eniem warto pomy┼Ťle─ç o podmiocie m├│wi─ůcym ÔÇ×PiecykaÔÇŁ tak┼╝e jako o dziwnej wersji Jezusa Chrystusa, kt├│ry, mimo braku ch─Öci, zostaje zes┼éany na ska┼╝ony, upad┼éy ┼Ťwiat. ÔÇ×JaÔÇŁ m├│wi o ÔÇ×ukrzy┼╝owaniu w ciemnym konturzeÔÇŁ jako zamiarze lub konieczno┼Ťci, a tak┼╝e ┼╝ali si─Ö: ÔÇ×Krwawy testament mojego ojca psuje mi chwile nawet najczystszych upoje┼äÔÇŁ. Pseudo-Chrystus Wata pragnie by─ç mo┼╝e takiej kenozy, kt├│ra skutkowa┼éaby jego ca┼ékowitym ucz┼éowieczeniem, jednocze┼Ťnie za┼Ť ÔÇô co paradoksalne ÔÇô nie chce by─ç on pozbawiony nadrz─Ödnej, sprawczej roli.
W jedynym z najpi─Ökniejszych fragment├│w ca┼éego poematu ÔÇ×JaÔÇŁ daje ┼Ťwiatu ÔÇ×obietnic─Ö bezpracyÔÇŁ, szans─Ö na odpoczynek i niedzielne ┼Ťwi─Ötowanie wyj─Öte z ram chaosu. Jest to jednak obietnica krucha i niemo┼╝liwa do spe┼énienia ÔÇô m─Öka pa┼äska, tutaj uwieczniona w postaci makabrycznej parodii we fragmencie zatytu┼éowanym ÔÇ×Z zielonej ober┼╝yÔÇŁ, wydaje si─Ö bowiem nie mie─ç jakiegokolwiek sensu. Zgwa┼écony i opluty Mesjasz nie jest ju┼╝ ani Bogiem, ani cz┼éowiekiem, ale raczej (jak powiedzia┼éby w┼éoski filozof Giorgio Agamben) ÔÇ×nagim ┼╝yciemÔÇŁ pogr─ů┼╝onym w doczesnej ciemno┼Ťci.
T─Ö scen─Ö, ukazuj─ůc─ů krach zbawczej si┼éy, mo┼╝na odczyta─ç jednak w nieco innym duchu, czy mo┼╝e raczej w nieco innym ciele. Mianowicie za┼Ť ÔÇô w cierpi─ůcym ciele cz┼éowieka, kt├│ry wyko┼äczony jest nieprzewidywalnym, chaotycznym ┼╝yciem i pragnie za wszelk─ů cen─Ö znale┼║─ç z niego drog─Ö ucieczki. Nie mieliby┼Ťmy w├│wczas do czynienia z figurami mesjasza (chwilowo niewa┼╝ne, czy chodzi o Chrystusa, czy heretyckiego mesjasza ┼╝ydowskiego), ale raczej z figurami ludzkiego pretendenta, pragn─ůcego, niczym biblijny Jakub mocuj─ůcy si─Ö z anio┼éem, stoczy─ç najwa┼╝niejsz─ů walk─Ö o witaln─ů pe┼éni─Ö istnienia. ÔÇ×We wn─Ötrzu kasy ogniotrwa┼éej siedz─Ö JA ÔÇô ma┼éy czarnoksi─Ö┼╝nik, embrjon, przepalony niewiem [sic! ÔÇô A.Z.] ju┼╝ jak─ů mi┼éo┼Ťci─ů i ogl─ůda[m] fosforyczne kolanaÔÇŁ. Z trzewi cierpi─ůcego, skurczonego ÔÇ×JaÔÇŁ dobywa si─Ö krzyk, kt├│rego znaczenie daje si─Ö odda─ç s┼éowami: wi─Öcej ┼╝ycia!
Punktu kulminacyjnego tych zmaga┼ä mo┼╝na dopatrywa─ç si─Ö w cz─ůstce nosz─ůcej tytu┼é ÔÇ×Powr├│t z niebaÔÇŁ. Podmiot usi┼éuje wedrze─ç si─Ö do nieba, by spojrze─ç Bogu twarz─ů w twarz, a nast─Öpnie z nim zwyci─Ö┼╝y─ç, jednak ponosi sromotn─ů pora┼╝k─Ö: ÔÇ×Drabina do nieba, po kt├│rej si─Ö wspinam z mozo┼éem z wiecznym pragnieniem: dosy─ç. A potym nadchodzi w┼éasny anio┼é i str─ůca; z po┼éamanemi cz┼éonki podnosz─Ö si─Ö z wolna. Jestem ┼Ťlepy, miast oczu muchy si─Ö l─Ögn─ů w wypalonych oczodo┼éachÔÇŁ. Nie Anio┼é Pa┼äski, ale anio┼é w┼éasny pokonuje tego Anty-Jakuba, kt├│ry w ko┼äcowych sekwencjach utworu wydaje si─Ö stopniowo u┼Ťwiadamia─ç sobie swoje tragiczne ograniczenie i rozumie─ç, ┼╝e ÔÇ×cz┼éowieczo┼Ť─çÔÇŁ nie jest przymiotem mo┼╝liwym do odrzucenia ani przekroczenia. Pod koniec poematu cierpienie nie stanowi ju┼╝ ÔÇ×klucza do niebaÔÇŁ, ale raczej ÔÇ×klucz do przepa┼ŤciÔÇŁ, za┼Ť butna zapowied┼║ detronizacji Boga zostaje zast─ůpiona przez nerwowe ÔÇ×nie wiemÔÇŁ. ÔÇ×PreczÔÇŁ idzie ÔÇ×jasne widzenieÔÇŁ, a jego miejsce zajmuje l─Ök i niepewno┼Ť─ç. Skoro podmiot nie jest w stanie przekroczy─ç niebia┼äskiej bramy, b─Ödzie musia┼é przed ni─ů czyha─ç, nieustannie ÔÇ×wzywaj─ůc w NiewymierneÔÇŁ (sic!).
W zako┼äczeniu utworu powraca odczuwana somatycznie, niezape┼éniona pustka ÔÇô ÔÇ×czarna szpara mi─Ödzy d┼éo┼ämiÔÇŁ. Okazuje si─Ö r├│wnie┼╝, ┼╝e ca┼éa bohaterska walka o upodmiotowienie poprzez odpodmiotowienie by┼éa by─ç mo┼╝e tylko projekcj─ů. ÔÇ×Mopso┼╝elazny piecykÔÇŁ okaza┼éby si─Ö wtedy wybitnym expos├ę schizofrenii, opowie┼Ťci─ů o rozdwojonym podmiocie, kt├│ry roi sobie, ┼╝e mo┼╝e zbawi─ç samego siebie poprzez mistyczne cierpienie.
W przypadku debiutanckiego utworu Wata ci─Ö┼╝ko jednak ograniczy─ç si─Ö do jednoznacznego, definitywnego wyja┼Ťnienia, poniewa┼╝ ┼╝adne nie dostarczy┼éoby nam satysfakcjonuj─ůcych odpowiedzi na pytania, kt├│re nieustannie mno┼╝y autor. S─ů one niezmiernie trudne, mimo ┼╝e dotycz─ů spraw zupe┼énie podstawowych. Heretyckie misterium czy jego bezczelna parodia? Cierpienie uduchowione czy tylko bezsensownie uwznio┼Ťlane? Zbawienie ÔÇô dost─Öpne czy tylko wyobra┼╝one?
Z tymi w─ůtpliwo┼Ťciami i antynomiami sam poeta boryka┼é si─Ö a┼╝ do ko┼äca, nieustannie zapisuj─ůc na w┼éasnej sk├│rze swoje prowokacyjne pytania skierowane do dziwnego, niepojmowalnego Boga.
***

Pozosta┼ée teksty z┬ábie┼╝─ůcego numeru dwutygodnika ÔÇ×KontaktÔÇŁ mo┼╝na znale┼║─ç┬átutaj.

***

Polecamy tak┼╝e:

Pismo, cia┼éo, afekt. O ÔÇ×Mi┼éo┼ŤciÔÇŁ Ignacego Karpowicza

Teologia wiecznego kryzysu według Tokarczuk

WIZJE: Szukamy literatury uwa┼╝nej!

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś