Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Dehnel: Niepokoj膮ce s膮 spo艂ecze艅stwa bez podzia艂贸w

Rozwi膮zanie, kt贸rego boj臋 si臋 najbardziej, to druga kadencja PiS, a potem przej臋cie w艂adzy wcale nie przez si艂y obywatelskie, tylko przez faszystowskich zamordyst贸w, kt贸rzy wszystkie narz臋dzia b臋d膮 mieli podane na srebrnym p贸艂misku.

ilustr.: Zuzia Wojda

ilustr.: Zuzia Wojda


Z Jackiem Dehnelem rozmawia Ignacy Dudkiewicz
IGNACY DUDKIEWICZ: Swoje lipcowe przem贸wienie pod Pa艂acem Prezydenckim rozpocz膮艂 pan od stwierdzenia, 偶e 鈥瀌u偶a cz臋艣膰 tego, co si臋 teraz dzieje, dzieje si臋 w j臋zyku鈥. Wielu ludziom mog艂o si臋 to wyda膰 nieintuicyjne 鈥 protestowali wtedy przeciw konkretnym ustawom, a sami dzia艂ali na ulicy.
JACEK DEHNEL: Przecie偶 te konkretne ustawy te偶 s膮 bytem j臋zykowym. Prawo przynajmniej od czas贸w Hammurabiego funkcjonuje w pi艣mie, a wcze艣niej z pewno艣ci膮 w j臋zyku m贸wionym 鈥 na przyk艂ad Wikingowie na Islandii mieli urz臋dnika, kt贸ry uczy艂 si臋 prawa na pami臋膰 i raz do roku recytowa艂 je na Althingu. S艂owa Wittgensteina, 偶e granice naszego j臋zyka stanowi膮 r贸wnie偶 granice naszego 艣wiata, maj膮 zastosowanie tak偶e w聽偶yciu spo艂ecznym. Prawo to, m贸wi膮c w najwi臋kszym uproszczeniu, s艂owa, kt贸re stawiaj膮 granice czynom.
Ale s膮 r贸wnie偶 rzeczy subtelniejsze ni偶 j臋zyk ustaw: obyczaje j臋zykowe, kt贸re stanowi膮 odbicie stosunk贸w, przes膮d贸w i nier贸wno艣ci spo艂ecznych. I tego dotyczy艂o moje przem贸wienie.
Wyst膮pi艂 pan wtedy przeciw j臋zykowi, kt贸rego u偶ywali sami liderzy i liderki oraz uczestnicy i uczestniczki protest贸w. 艁atwo by艂o si臋 na to zdoby膰? Spodziewa艂 si臋 pan tak entuzjastycznego przyj臋cia?
Wyst膮pi艂em przeciwko krzywdz膮cemu j臋zykowi 鈥 zar贸wno temu rz膮dowemu, jak i opozycyjnemu. A przyj臋cie 鈥 偶eby by艂a jasno艣膰 鈥 by艂o bardzo r贸偶ne. Wiele os贸b ze strony protestuj膮cych zareagowa艂o furi膮, motywowan膮 w kluczu plemiennym: nie wolno atakowa膰 鈥瀗aszych鈥. Albo: 鈥瀦 chamami trzeba po chamsku鈥, 鈥瀋ham innego argumentu ni偶 kij nie zrozumie鈥, czyli w duchu, kt贸ry 艂膮czy prawo talionu z, mam wra偶enie, uprzedzeniami klasowymi 鈥 ten 鈥瀋ham鈥 oznacza chyba nie tylko 鈥瀋z艂owieka niegrzecznego鈥. Pojawia si臋 tu wy偶szo艣ciowa postawa: 鈥瀋h艂opy si臋 rz膮dz膮, chamy, 艂yki!鈥
Ale faktycznie tekst rozszed艂 si臋 b艂yskawicznie, by艂 i nadal jest szeroko cytowany. Zacz膮艂em dostawa膰 rozmaite zaproszenia: na dyskusje panelowe, do szk贸艂, 偶eby dzieciom m贸wi膰 o j臋zyku nienawi艣ci. Migam si臋, bo s膮 od tego specjali艣ci, a ja si臋 nie znam, ja po prostu wyg艂osi艂em jedno przem贸wienie. A wyg艂osi艂em je, bo po prostu bardzo chcia艂em takie s艂owa us艂ysze膰 ze sceny 鈥 i ich nie s艂ysza艂em. Przychodzi艂em, wytrzymywa艂em te r贸偶ne prza艣ne 偶arty, te pa藕dzierzowe zabytki seksizmu, uwiera艂o mnie to. Innych ludzi wok贸艂 te偶 to uwiera艂o. No to sam zaproponowa艂em, 偶e co艣 takiego powiem.
Czy w Polsce funkcjonuje kultura wykluczenia?
Wsz臋dzie funkcjonuje, w Polsce te偶. Na bardzo r贸偶nych poziomach, pocz膮wszy od prawnego (na przyk艂ad nier贸wno艣膰 ma艂偶e艅ska par jednop艂ciowych), a ko艅cz膮c na bardzo subtelnych, jak narzucany z g贸ry podzia艂 na zabawki dla ch艂opc贸w i dziewczynek. W艂a艣ciwie ka偶dego z nas da si臋 jako艣 wyklucza膰: jako kobiet臋, m臋偶czyzn臋, wierz膮cego, niewierz膮cego, przedstawiciela mniejszo艣ci religijnej, seksualnej, etnicznej i tak dalej.
No w艂a艣nie, kultura wykluczenia ma najr贸偶niejsze barwy i odcienie 鈥 rasowe, religijne, etniczne, klasowe, polityczne, zwi膮zane z p艂ci膮, orientacj膮 seksualn膮, pogl膮dami. Czy kt贸re艣 z nich wydaj膮 si臋 panu bardziej upiorne od innych?
Ustalmy mo偶e spraw臋 zasadnicz膮: kultura wykluczenia jest 鈥 dla mnie przynajmniej 鈥 zjawiskiem jednoznacznie negatywnym, poniewa偶 prowadzi do tego, 偶e jeste艣my nier贸wni nie za spraw膮 naszych rzeczywistych czyn贸w, wybor贸w etycznych czy wk艂adanej pracy, tylko za spraw膮 cech wrodzonych, na kt贸re nie mieli艣my 偶adnego wp艂ywu: p艂ci, orientacji, rasy, pochodzenia… Pewnym wyj膮tkiem jest tu religia, kt贸ra jest jednak nabyta, ale 鈥 jako cz艂owiek niewierz膮cy 鈥 mog臋, z trudem, bo z trudem, przyj膮膰, 偶e dla niekt贸rych jest to niezale偶na od nich cecha to偶samo艣ciowa, 偶e 鈥瀠rodzili si臋 katolikami鈥 czy 鈥瀠rodzili si臋 muzu艂manami鈥.
Natomiast pogl膮dy to zupe艂nie inna sprawa. Nie m贸wi臋 o pogl膮dach zachowywanych dla siebie 鈥 ale je艣li kto艣 je g艂osi, to kwalifikuj膮 si臋 tak samo jak czyny. Nie mo偶emy kogo艣 usuwa膰 z dyskursu publicznego, bo ma tak膮 czy siak膮 p艂e膰 albo ras臋, s膮 jednak krzywdz膮ce czyny i pogl膮dy 鈥 maj膮ce na takie czyny prze艂o偶enie 鈥 kt贸re jak najbardziej nale偶y z przestrzeni publicznej rugowa膰. I to zar贸wno 艣rodkami prawnymi, jak i pozaprawnymi, czyli na przyk艂ad metod膮 鈥瀗o platform鈥.
A co do upiorno艣ci 鈥 ka偶dy rodzaj wykluczenia m贸g艂, jak wiemy z historii, posun膮膰 si臋 do tej upiorno艣ci, czyli do mordowania danej grupy ludzi. My艣l臋, 偶e nie pole tego wykluczenia jest tu najistotniejsze, tylko poziom represji.
Czy w walce z jakim艣 przejawem wykluczania mo偶na wchodzi膰 w sojusze z kim艣, kto wyklucza lub pogardza innymi w odmienny spos贸b? A mo偶e je艣li nie b臋dziemy tego robi膰, b臋dziemy co prawda 鈥瀋zy艣ci鈥, ale samotni i bezsilni?
S膮dz臋, 偶e ta kultura ma mniej wi臋cej wsp贸lny front, co wida膰 na przyk艂ad po rozmowach na Facebooku: wystarczy poskroba膰 mizogina, a przewa偶nie znajdziemy w nim i homofoba, i antysemit臋. S膮 oczywi艣cie nieoczekiwane alianse i nietypowe niesp贸jno艣ci, ale to rzadkie. Widz臋 raczej wsp贸lny sojusz przeciwko nowoczesno艣ci: prawom mniejszo艣ci etnicznych, seksualnych, kobiet, dzieci, przeciwko ekologii, przeciwko nauce, cz臋sto nacjonalistyczno-religijny, zawieraj膮cy jakie艣 osobliwe alianse. Bo tam przecie偶 ta 鈥瀢ierno艣膰 Bogu i krzy偶owi鈥 艂膮czy si臋 z ruchem antyszczepionkowym, a w innym miejscu hejt na feministki z entuzjazmem wobec polowa艅 i wycinki Puszczy Bia艂owieskiej. Dlatego wydaje mi si臋, 偶e problem 鈥瀋zysto艣ci鈥 jest w艂a艣ciwie pomijalnym statystycznie marginesem.
To z innej strony: czy starania o wkluczanie innych oraz inkluzywno艣膰 naszego j臋zyka powinny mie膰 granice?
Wszystko powinno mie膰 jakie艣 granice. Dla mnie granic膮 jest w艂a艣nie kwestia pogl膮d贸w 鈥 uwa偶am, 偶e nie ka偶dy pogl膮d jest uprawniony. I oczywi艣cie widz臋 doskonale, jak ultrasi pr贸buj膮 si臋 posi艂kowa膰 narracj膮 wkluczania, m贸wi膮c na przyk艂ad: 鈥濧ch, ale moja to偶samo艣膰 to to偶samo艣膰 nacjonalisty i mam prawo g艂osi膰 swoje pogl膮dy鈥 albo: 鈥濶iby tacy jeste艣cie tolerancyjni, ale nie tolerujecie mnie, kiedy m贸wi臋 芦peda艂y do gazu禄鈥. Ale na tak膮 argumentacj臋 mo偶e si臋 nabra膰 chyba tylko gimnazjalista.
To wa偶ne, bo w por贸wnaniu z transparentami i has艂ami, kt贸re nie艣li uczestnicy i uczestniczki Marszu Niepodleg艂o艣ci, te wznoszone przez uczestnik贸w i uczestniczki protest贸w w lipcu wydaj膮 si臋 mimo wszystko ca艂kiem niewinne, a narracja 鈥瀦acznijmy od siebie鈥 w tym kontek艣cie cokolwiek naiwna…
Moje przem贸wienie wcale nie by艂o przyk艂adem takiej narracji. M贸wi艂em jasno: brutalno艣膰 i niesprawiedliwo艣膰 tego j臋zyka po stronie rz膮dowej jest oczywista i wszyscy jeste艣my jej 艣wiadomi. A skoro ju偶 to wiemy, to przyjrzyjmy si臋 r贸wnie偶 naszemu j臋zykowi.
Skoro ju偶 jeste艣my przy nacjonalistach: boi si臋 pan faszyzmu w Polsce?
Owszem, boj臋 si臋. Rozwi膮zanie, kt贸rego boj臋 si臋 w艂a艣nie najbardziej, to druga kadencja PiS, a potem przej臋cie w艂adzy wcale nie przez si艂y obywatelskie i wolno艣ciowe, tylko przez faszystowskich zamordyst贸w, kt贸rzy wszystkie narz臋dzia b臋d膮 mieli podane na srebrnym p贸艂misku. Kraj bez 偶adnych bezpiecznik贸w, z rozbudowanym systemem niekontrolowanej inwigilacji, ze sparali偶owanymi instytucjami, pe艂nymi serwilistycznych bubk贸w. I z powszechn膮 nacjonalistyczno-ksenofobiczn膮 histeri膮, kt贸ra ro艣nie na naszych oczach.
Scenariusz optymistyczny, to znaczy, 偶e jaka艣 si艂a wygra wybory po PiS i przywr贸ci 艂ad konstytucyjny, wydaje mi si臋 coraz mniej mo偶liwy. Zw艂aszcza, 偶e nawet w opinii specjalist贸w rozwik艂anie lege artis w臋z艂a gordyjskiego z Trybuna艂em Konstytucyjnym jest praktycznie niemo偶liwe. A przecie偶 to tylko jeden z wielu przyk艂ad贸w.
Czyli przegapili艣my moment, w kt贸rym nale偶a艂o powiedzie膰 stanowcze 鈥瀗ie鈥? Jest ju偶 za p贸藕no?
Stanowcze 鈥瀗ie鈥 by艂o m贸wione wielokrotnie, tu nie chodzi o fakt jego wypowiedzenia, tylko o masowo艣膰. Je艣li w czterdziestomilionowym kraju w szczycie protest贸w przeciwko zamachowi na liberaln膮 demokracj臋 i pa艅stwo prawa bierze udzia艂 dwie艣cie tysi臋cy obywateli, to o czym my w og贸le m贸wimy?
Czy da si臋 jeszcze zasypa膰 podzia艂y w polskim spo艂ecze艅stwie? Co艣 nas jeszcze 艂膮czy?
Podzia艂贸w nie uda艂o si臋 zasypa膰 przez setki lat, zreszt膮 podzia艂y w spo艂ecze艅stwie s膮 rzecz膮 normaln膮. R贸偶nimy si臋 mi臋dzy sob膮, mamy r贸偶ne 艣wiatopogl膮dy, oczekiwania, kodeksy etyczne. Bardziej niepokoj膮ce s膮 spo艂ecze艅stwa bez podzia艂贸w, bo to znaczy, 偶e kto艣 po nich po prostu przejecha艂 autorytarnym albo totalitarnym walcem i wszystko st艂amsi艂 i poukrywa艂.
Natomiast naszym problemem jest g艂臋boka, rozbuchana, ca艂y czas podsycana nienawi艣膰, kt贸rej 藕r贸d艂a s膮 rozmaite i niekoniecznie sp贸jne 鈥 zwr贸膰my na przyk艂ad uwag臋, 偶e dzisiejsza w艂adza i opozycja, obie o rodowodzie solidarno艣ciowym, wzajemnie oskar偶aj膮 si臋 o bycie komunistami, bolszewikami i tak dalej.
Jakie s膮 藕r贸d艂a tej nienawi艣ci?
Z pewno艣ci膮 po cz臋艣ci ma podstawy ekonomiczne, to znaczy bazuj膮ce na zagospodarowaniu gniewu 鈥瀖as鈥, kt贸re 鈥瀦osta艂y oszukane przez elity鈥 w podziale tortu, czyli zysk贸w z transformacji ustrojowej. Przy czym dodajmy, 偶e ten gniew kierowany jest na przyk艂ad wobec elit intelektualno-artystyczno-naukowych, kt贸re po 1989 roku straci艂y realny wp艂yw na w艂adz臋, o ile go w og贸le mia艂y. Je艣li por贸wnamy sejm kontraktowy i sejm obecny, to procent inteligent贸w z pozapolitycznym dorobkiem (artyst贸w, naukowc贸w i tak dalej) spad艂 na 艂eb na szyj臋. Ale to na marginesie.
Zostawmy to, co niewyra偶ane lub wyra偶ane nie wprost, a zajmijmy si臋 osi膮 narracji.
To znaczy?
Ot贸偶 ta nienawi艣膰, jak j膮 widz臋, ogniskuje si臋 wok贸艂 jednego dramatu. Dramat jest troch臋 z Szekspira, troch臋 z dawnych legend: kr贸lestwem rz膮dz膮 dwaj bracia bli藕niacy, jeden traci w艂adz臋, a drugi zostaje skrytob贸jczo zamordowany z ca艂膮 艣wit膮 (Tusk-Popiel zamiast tru膰 stryjc贸w, str膮ca samolot). I w贸wczas ten pierwszy powraca w 偶a艂obnej czerni, by 鈥 zgodnie z prawem, a cho膰by i wbrew prawu, 鈥瀊ez 偶adnego trybu鈥 鈥 wywrze膰 zemst臋 straszliw膮. W dodatku jako bli藕niak ma tak膮 sam膮 twarz 鈥 jak Hamlet, kt贸ry nosi imi臋 zamordowanego ojca. Albo jak duch komandora, kt贸ry przychodzi na kolacj臋 z Don Juanem i pokazuje swoj膮 twarz z nagrobnego pos膮gu.
I na to nie wiem, co poradzi膰. Bo dyskutowa膰 w spo艂ecze艅stwie mo偶na i nale偶y 鈥 ale kiedy dyskusj臋 zaczyna si臋 od 鈥瀦dradzieckie mordy i kanalie, zamordowali艣cie kr贸la鈥, to jakiekolwiek porozumienie, omawianie realnych problem贸w stoj膮cych przed krajem i spo艂ecze艅stwem, znajdowanie optymalnych rozwi膮za艅 jest niemo偶liwe.
To co mo偶e przynie艣膰 efekt?
Obawiam si臋, 偶e po prostu upora si臋 z tym geopolityka. Po ca艂ym tym dumnym 鈥瀢stawaniu z kolan鈥, odgrywaniu na arenie mi臋dzynarodowej Stefka Burczymuchy, puszeniu si臋 i awanturnictwie przyjdzie nied藕wied藕 i nas zje, a kolejne dwa pokolenia b臋d膮 z dum膮 bohatersko przelewa艂y krew, jednoczy艂y si臋 w walce i tak dalej. A wystarczy艂o pomy艣le膰 przed szkod膮.
A jak膮 rol臋 w wykluczaniu i budowaniu podzia艂贸w odgrywa wed艂ug pana Ko艣ci贸艂 katolicki w Polsce?
Rozmait膮. Jest z pewno艣ci膮 winien cz臋艣ci g艂臋bokiego, starego antysemityzmu, bo skrzyd艂o katolicko-endeckie, z krzy偶em na piersi i brauningiem w kieszeni, mia艂o, niestety, ogromny wk艂ad w przedwojenne 偶ydo偶erstwo najgorszego rodzaju. Ale mam wra偶enie, 偶e聽鈥 z pewnymi wyj膮tkami, jak eksksi膮dz Mi臋dlar czy ksi膮dz Kneblewski聽鈥 dzisiejszy Ko艣ci贸艂 ucieka w publicznych wypowiedziach od jednoznacznie antysemickiej retoryki.
W przypadku histerii antyuchod藕czej i antyislamskiej Ko艣ci贸艂 z kolei gra na dwa fronty 鈥 niby publikuje jakie艣 dokumenty, 偶e uchod藕c贸w nale偶y przyjmowa膰, ale specjalnie si臋 do tego nie przyk艂ada, nie naciska. A na drug膮 n贸偶k臋 wspiera ONR-owc贸w i ca艂膮 narracj臋 o podboju przez islam, o konieczno艣ci krucjaty, 鈥瀘dparcia鈥 i 鈥瀎ali鈥.
Wreszcie, w stosunku do mniejszo艣ci seksualnych prowadzi chyba najplugawsz膮 polityk臋. Jest to zorganizowana, szeroko zakrojona akcja kompletnie k艂amliwej propagandy, 鈥瀌ane statystyczne鈥 wyssane z palca ksi臋dza Oko albo z pseudobada艅 skompromitowanych naukowc贸w, kt贸rych nikt w 艣wiecie nauki nie traktuje powa偶nie. Tu idzie ca艂膮 par膮.
S膮 oczywi艣cie nieliczne g艂osy przyzwoito艣ci jak ksi臋偶a Lema艅ski, Boniecki, jak grupa Wiara i T臋cza, ale s膮 one pacyfikowane i uciszane.
Milczenie te偶 ma wymiar komunikacyjny鈥 Wr贸膰my wi臋c do j臋zyka. Jak wa偶n膮 rol臋 w budowaniu 艣wiadomo艣ci i rzeczywisto艣ci spo艂ecznej mo偶e mie膰 przeinaczanie znacze艅 i odrywanie s艂贸w od ich sensu?
Kluczow膮. Orwell to 艣wietnie pokaza艂, zreszt膮 mamy to wszystko na tacy: nazwana 鈥瀌obr膮 zmian膮鈥 destrukcja kraju, dokonywana przez stosuj膮c膮 bezprawie i niesprawiedliwo艣膰 parti臋 o nazwie 鈥濸rawo i Sprawiedliwo艣膰鈥. Przecie偶 to wszystko brzmi jak kiepska podr贸bka 鈥濺oku 1984鈥. Ten totalny, komediowy wprost tupet w dobieraniu nazw to klasyka ustroj贸w autorytarnych czy id膮cych w kierunku autorytaryzmu.
Innym przyk艂adem mo偶e by膰 ci膮g艂e m贸wienie o go艣cinno艣ci jako polskiej cnocie narodowej. Czy jest tylko pustym sloganem, czy jeszcze mo偶liw膮 do restauracji tradycj膮?
M贸j brat zawsze powiada艂, 偶e polska go艣cinno艣膰 to porzekad艂o 鈥濭o艣膰 w dom 鈥 jad艂o do komory!鈥. Ale, prawd臋 m贸wi膮c, trudno mi powiedzie膰, nie mam a偶 takiego do艣wiadczenia, nie prowadzi艂em 偶adnych bada艅 por贸wnawczych. Mog臋 odpowiada膰 intuicyjnie: ot贸偶 wydaje mi si臋, 偶e go艣cinno艣膰 w og贸le jest zwi膮zana po cz臋艣ci z bied膮. Im spo艂ecze艅stwo bardziej zamo偶ne, tym trudniej ludziom wyobrazi膰 sobie, 偶e kto艣 przyje偶d偶a i nie ma pieni臋dzy na hotel, hostel czy inny k膮t. Im jest biedniejsze, tym wi臋cej ludzi zna takie problemy z autopsji i jest sk艂onnych pom贸c.
Ale nie mniej istotny jest stosunek do obcego. A my nie lubimy obcych. Jeste艣my jako spo艂ecze艅stwo nieufni, niech臋tni, niezainteresowani. Wobec siebie nawzajem, a co dopiero wobec obcych. Nie wiadomo, po co si臋 taki obcy szwenda. Co on tu w og贸le robi? Dlaczego nie siedzi w Obcolandzie, tylko do nas, do Polandu przyjecha艂? 殴le mu tam? Knuje co?
W kontek艣cie rzekomej go艣cinno艣ci Polak贸w odmowa przyj臋cia jakichkolwiek uchod藕c贸w i uchod藕czy艅 wydaje si臋 gorzk膮 kpin膮鈥
Jasne, ale to nie ma 偶adnego znaczenia. Skoro mamy 鈥瀦艂ot膮 polsk膮 jesie艅鈥, to ta d艂uga, ponura smuta trwaj膮ca od pa藕dziernika do grudnia jest z艂ota, koniec, kropka. Skoro Polacy s膮 鈥瀊ohaterscy鈥 i 鈥瀏o艣cinni鈥, to s膮. Tu nie chodzi o fakty, tu chodzi o samopoczucie.
***
Jacek Dehnel jest jednym z najwa偶niejszych wsp贸艂czesnych polskich pisarzy. Autor powie艣ci takich jak 鈥濴ala鈥 (2006), 鈥濻aturn鈥 (2011), 鈥濵atka Makryna鈥 (2014) czy 鈥濳rivoklat鈥 (2016), a tak偶e kilku zbior贸w wierszy. Obecnie felietonista 鈥濭azety Sto艂ecznej鈥. Laureat Nagrody Fundacji im. Ko艣cielskich, Paszportu 鈥濸olityki鈥, wielokrotnie nominowany do nagrody literackiej Nike.
***
Pozosta艂e teksty z聽bie偶膮cego numeru dwutygodnika 鈥濳ontakt鈥 mo偶na znale藕膰聽tutaj.
***
Polecamy tak偶e:

Rz膮d PiS jak Ministerstwo Magii

Odzyskiwanie gniewu

3xVeto 鈥 przem贸wienie Stanis艂awa Zakroczymskiego

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij