magazyn lewicy katolickiej

Czy chrze┼Ťcijanin powinien by─ç bogaty?

Nie ma ┼╝adnego nienaruszalnego ┼Ťw. Prawa W┼éasno┼Ťci ÔÇô wszystko nale┼╝y ostatecznie do Stworzyciela, a ludzie s─ů tylko u┼╝ytkownikami d├│br.

ilustr.: Klara Jankiewicz


Nie ma ┼╝adnego nienaruszalnego ┼Ťw. Prawa W┼éasno┼Ťci ÔÇô wszystko nale┼╝y ostatecznie do Stworzyciela, a ludzie s─ů tylko u┼╝ytkownikami d├│br.
Po ┼Ťwi─ůtecznej gor─ůczce zakup├│w przychodzi czas na refleksj─Ö i podsumowanie tego czasu. Nie b─Ödzie to refleksja o spo┼éecznym, ┼Ťwieckim wymiarze konsumpcjonizmu, dotyczy─ç b─Ödzie samej istoty cz┼éowieka. ┼Üwi─Öta Bo┼╝ego Narodzenia to czas, w kt├│rym jeste┼Ťmy rzuceni w ┼Ťwiat wyprzeda┼╝y, promocji i okazji, wtedy gdy powinni┼Ťmy kontemplowa─ç wcielenie Bo┼╝ego S┼éowa w materi─Ö. Jest to wi─Öc jednocze┼Ťnie czas teofanii i idolatrii: B├│g przychodzi do nas przeb├│stwiaj─ůc materi─Ö dla naszego zbawienia, podczas gdy w tym samym czasie my zatraceni jeste┼Ťmy w ba┼éwochwalczym kulcie tej┼╝e.
Niezaspokojone pragnienia
Konsumpcjonizm w spos├│b nieod┼é─ůczony powi─ůzany jest z g┼éodem nieposkromionym i nie do zaspokojenia. ┼Üwietnie pokaza┼é to William T.┬áCavanaugh w ksi─ů┼╝ce ÔÇ×Po┼╝arciÔÇŁ. Cz┼éowiek zawsze pragnie i musi pragn─ů─ç. Jednak┼╝e tylko pragnienie Boga jest prawdziwe, gdy┼╝ tylko On jest prawdziwym telosem. Dobra materialne nas rozpraszaj─ů, pobudzaj─ů i n─Öc─ů, prowadz─ů do ch─Öci posiadania kolejnych rzeczy, do┼Ťwiadczania nowych, bardziej zintensyfikowanych przyjemno┼Ťci, w ko┼äcu do tych najbardziej perwersyjnych i dekadenckich w swej postaci ÔÇô ale i one nie s─ů w stanie nasyci─ç naszego g┼éodu. Nie nale┼╝y tych s┼é├│w traktowa─ç dos┼éownie: nie pr├│buj─Ö nikomu wm├│wi─ç, ┼╝e ka┼╝dy kto w wigilijny wiecz├│r objada si─Ö makowcem i mandarynkami sko┼äczy na─çpany w jakiej┼Ť piwnicy na speedkorowym koncercie. Jednak skupiaj─ůc si─Ö na stworzeniu, kieruj─ůc na nie nasze pragnienie, jednocze┼Ťnie coraz bardziej oddalamy si─Ö od Stworzyciela, kt├│remu jako jedynemu winni┼Ťmy oddawa─ç chwa┼é─Ö.
I temu wybuja┼éemu konsumpcjonizmowi zaczyna towarzyszy─ç prze┼Ťwiadczenie ÔÇô kt├│re m├│g┼ébym za klasykami nazwa─ç ÔÇ×poga┼äskimÔÇŁ ÔÇô ┼╝e im kto┼Ť wi─Öcej posiada, tym jest od innych lepszy, m─ůdrzejszy, wr─Öcz b┼éogos┼éawiony. Ju┼╝ od wielu lat zalewani jeste┼Ťmy quasi-couchingowymi rekolekcjami, wywiadami z ksi─Ö┼╝mi, kt├│rzy przekonuj─ů, ┼╝e im kto┼Ť bardziej przedsi─Öbiorczy, bogatszy, tym lepszym b─Ödzie chrze┼Ťcijaninem. Jednocze┼Ťnie co chwil─Ö pojawiaj─ů si─Ö artyku┼éy o miastach, kt├│re wyruszaj─ů na wojn─Ö przeciw bezdomnym, grodz─ůc i zamykaj─ůc przestrzenie, w kt├│rych dot─ůd szukali oni schronienia, traktuj─ůc ich jak wrog├│w, sprowadzaj─ůc do roli wszystkim zawadzaj─ůcych go┼é─Öbi w przestrzeni miejskiej ÔÇô przychodz─ů tu na my┼Ťl kolce montowane przeciwko bezdomnym w Londynie. Za ka┼╝dym razem najbardziej przera┼╝aj─ůca jest reakcja opinii publicznej, wed┼éug kt├│rej kolce oraz kraty s─ů w pe┼éni wyt┼éumaczalne i akceptowalne, bo bezdomni ┼Ťmierdz─ů, sikaj─ů w miejscu publicznym, strasz─ů dzieci, brzydko wygl─ůdaj─ů etc.
Je┼Ťli istnieje jaki┼Ť wska┼║nik tego, czy ┼╝yjemy ju┼╝ w ┼Ťwiecie postchrze┼Ťcija┼äskim, to tak─ů funkcje mo┼╝e pe┼éni─ç w┼éa┼Ťnie stosunek do bogatych i biednych. Pogardzanie lud┼║mi ubogimi sta┼éo si─Ö pewn─ů norm─ů ÔÇô zosta┼éo nam zakorzenione prze┼Ťwiadczenie, ┼╝e je┼Ťli doros┼éa, pe┼énosprawna osoba ma problemy finansowe, to musi by─ç nierobem (wzgl─Ödnie jest okradana przez pa┼ästwo). Z drugiej strony powstaje panteon ludzi sukcesu, bogaczy, kt├│rych wychwala si─Ö za ich przedsi─Öbiorczo┼Ť─ç, jak cho─çby Steve Jobs czy Mark Zuckerberg, czy ze wzgl─Ödu na wysokie urodzenie (bez wzgl─Ödu na to, czy m├│wimy o ksi─Öciu Williamie czy Paris Hilton). Dla wielu m┼éodych ludzi staj─ů si─Ö oni autorytetami i wzorami cn├│t wszelakich z tego w┼éa┼Ťnie wzgl─Ödu, ┼╝e dorobili si─Ö maj─ůtku czy zbudowali ┼Ťwiatow─ů mark─Ö. Przy tym wielokrotnie s─ů wychwalani za sw─ů bezwzgl─Ödno┼Ť─ç w d─ů┼╝eniu do celu (bo czego┼╝ innego ostatecznie ucz─ů te wszystkie coachingowe konferencje, jak nie do parcia naprz├│d bez ogl─ůdania si─Ö na innych?), cz─Östo kosztem innych (niewa┼╝ne ju┼╝ czy rodziny, wsp├│┼épracownik├│w, czy szwaczek w Bangladeszu).
Ucho igielne
Powstaje wtem pytanie: czy cz┼éowiek bogaty mo┼╝e by─ç zbawiony? Ju┼╝ w II wieku Klemens Aleksandryjski pisa┼é, ┼╝e bezbo┼╝nicy zamiast chwali─ç Boga, jedynego dobrego i doskona┼éego, sk┼éadaj─ů ho┼éd ludziom ÔÇ×ton─ůcym w bagnisku brudnego ┼╝yciaÔÇŁ. Pochwa┼éy pod adresem ludzi zamo┼╝nych ze wzgl─Ödu na ich status wed┼éug Klemensa tylko utwierdzaj─ů ich w pysze i odwodz─ů od zbawienia. Bogacze jednak nie s─ů pot─Öpieni ze wzgl─Ödu na stan posiadania. Nie wymaga si─Ö od nich heroicznego czynu, jakiego dokonali ┼Ťw. Antoni czy ┼Ťw. Franciszek z Asy┼╝u. Znanego fragmentu Ewangelii nie nale┼╝y traktowa─ç dos┼éownie ÔÇô s┼éowa ÔÇ×┼éatwiej wielb┼é─ůdowi przej┼Ť─ç przez ucho igielne, ni┼╝ bogatemu wej┼Ť─ç do kr├│lestwa niebieskiegoÔÇŁ (Mk 10, 25) maj─ů znaczenie duchowe. Nakaz porzucenia wszystkiego, co si─Ö posiada, jest skierowany do ka┼╝dego chrze┼Ťcijanina i dotyczy wyzbycia si─Ö nami─Ötno┼Ťci i przywi─ůzania do d├│br materialnych. Prawd─ů jest, ┼╝e im wi─Öcej kto┼Ť d├│br posiada i im bardziej zaj─Öty jest ich pomna┼╝aniem, tym ci─Ö┼╝ej mu przestrzega─ç tej zasady. Dlatego nale┼╝y upomina─ç bogaczy i przypomina─ç im, ┼╝e to, co posiadaj─ů, nie nale┼╝y do nich, ale do Boga.
ÔÇ×Cz┼éowiek, chocia┼╝ si─Ö pozby┼é ci─Ö┼╝aru mienia, mo┼╝e mie─ç jednak wro┼Ťni─Öt─ů w dusz─Ö ┼╝─ůdz─Ö i pragnienie bogactwa nie mniej ┼╝yweÔÇŁ, pisa┼é Klemens Aleksandryjski. Bogacz mo┼╝e zosta─ç pot─Öpiony ze wzgl─Ödu na u┼╝ytkowanie swoich d├│br. I, wed┼éug Ojc├│w, wyznacznikiem nie jest tu pomna┼╝anie swojego bogactwa w niesko┼äczono┼Ť─ç jako antycypacja Kr├│lestwa Bo┼╝ego, jak to widzi ks. Stryczek, ale dzielenie si─Ö swoimi dobrami. Maj─ůtek, analogicznie do ┼éaski, nie jest nasz, ale jest nam dany, po to, by udziela─ç go innym. Kieruje nim logika darmowego daru, ci─ůg┼éego otrzymywania i udzielania, a nie w┼éasno┼Ťci prywatnej i egoizmu.
Logika indywidualizmu, w oparciu o kt├│r─ů pr├│buje si─Ö dzisiaj budowa─ç nasz─ů relacj─Ö do d├│br materialnych (ale tak┼╝e i duchowych), by┼éa i jest pot─Öpiana. Nie jest to kwestia drugorz─Ödna, kt├│ra mo┼╝e zosta─ç zbagatelizowana z tego wzgl─Ödu, ┼╝e nie zosta┼éa jasno zdogmatyzowana. B┼é─Ödnym jest coraz popularniejsze mniemanie, ┼╝e katolicka nauka spo┼éeczna jest relatywna, tymczasowa i nie trzeba jej przestrzega─ç. To my┼Ťlenie jest konsekwencj─ů nie┼Ťwiadomo┼Ťci tego, jak g┼é─Öboko ontologicznie ufundowany jest nasz stosunek do pieni─Ödzy i do Boga.
Nasz stosunek do d├│br materialnych nie jest czym┼Ť przypadkowym. Nie przynale┼╝y do sfery ┼Ťwieckiej, oddzielonej od wymiaru duchowego i religijnego. Tymczasem w spos├│b manichejski coraz cz─Ö┼Ťciej s─ů one od siebie oddzielane. Albo materia jest odrzucana jako z┼éa, albo (co dzisiaj cz─Östsze) uznaje si─Ö, ┼╝e jest niezale┼╝na od religii ÔÇô w obu przypadkach sprowadza si─Ö do tej samej logiki oddzielenia Stw├│rcy od Jego stworzenia. Dlatego nie mo┼╝na spycha─ç wypowiedzi Magisterium oraz Tradycji na dalszy plan, jako czego┼Ť nieistotnego. Ma┼éo kto pami─Öta dzisiaj o tym, ┼╝e w┼Ťr├│d grzech├│w wo┼éaj─ůcych o pomst─Ö do nieba jest uciskanie ubogich, wd├│w i sierot oraz zatrzymywanie zap┼éaty robotnikom czy ┼╝e ja┼ému┼╝na w okresie Wielkiego Postu ma nie mniejsze znaczenie ni┼╝ post i modlitwa.
Bolszewicka mentalno┼Ť─ç
Jedno z kolejnych fa┼észywych prze┼Ťwiadcze┼ä, czy mini-herezji, kt├│re dzisiaj wyst─Öpuj─ů, to przekonanie, ┼╝e ja┼ému┼╝na to czyn heroiczny, nieobowi─ůzkowy, ca┼ékowicie dobrowolny w tym sensie, ┼╝e jeste┼Ťmy wolni od jej dawania i zale┼╝y to od naszej dobrej woli czy widzimisi─Ö. W tym prze┼Ťwiadczeniu podtrzymywa─ç ma nas radykalne oskar┼╝enie o mentalno┼Ť─ç niby bolszewick─ů ÔÇô kto si─Ö ni─ů zarazi┼é, postuluje, by ludzi zamo┼╝ni, czy ┼Ťrednio-zamo┼╝ni byli okradani przez ÔÇ×SystemÔÇŁ, kt├│ry to ÔÇ×SystemÔÇŁ mia┼éby redystrybuowa─ç ich ci─Ö┼╝ko zarobione pieni─ůdze w┼Ťr├│d ubogich, czyli de facto nierob├│w.
We wspomnianym ju┼╝ dzie┼éku ┼Ťw. Klemens pisze, ┼╝e ÔÇ×ka┼╝de posiadanie jest z natury niesprawiedliwe, je┼Ťli kto┼Ť pragnie posiada─ç co┼Ť tylko dla siebie, jako swoj─ů w┼éasno┼Ť─ç, a nie dzieli si─Ö swoim mieniem jako dobrem wsp├│lnym z potrzebuj─ůcymiÔÇŁ. Jedynie dobre u┼╝ytkowanie maj─ůtku (dzielenie si─Ö nim) mo┼╝e sprawi─ç, by to posiadanie mog┼éo by─ç godne pochwa┼éy. Op┼éywanie w dostatek i nie dzielenie si─Ö z potrzebuj─ůcymi jest prawdziwym grzechem sodomskim: Sodoma ÔÇ×odznacza┼éa si─Ö [ÔÇŽ] wynios┼éo┼Ťci─ů, obfito┼Ťci─ů d├│br i spokojn─ů pomy┼Ťlno┼Ťci─ů, ale nie wspiera┼éy biednego i nieszcz─Ö┼ŤliwegoÔÇŁ (Ez 16, 49). Nie ma ┼╝adnego nienaruszalnego ┼Ťw. Prawa W┼éasno┼Ťci ÔÇô wszystko nale┼╝y ostatecznie do Stworzyciela, a ludzie s─ů tylko u┼╝ytkownikami d├│br. I zostan─ů os─ůdzeni z tego, jak si─Ö nimi pos┼éugiwali.
Apoteoza posiadania, w┼éasno┼Ťci i bogactwa jest wszechobecna. Ponad p├│┼é wieku temu Stefan Wyszy┼äski przestrzega┼é: ÔÇ×Cel ostateczny ÔÇô b┼éogos┼éawiony bogaty. Bogatymi b─ůd┼║cie za wszelk─ů cen─Ö ÔÇô kto mo┼╝e i jak tylko mo┼╝e! Oto b├│g ┼Ťwiata ÔÇô spogania┼éy kapitalizm. Wszystko, co odt─ůd ┼Ťwiat spotyka, ┼é─ůczy si─Ö ┼Ťci┼Ťle z tym systemem; bowiem ┬źprzepa┼Ť─ç przepa┼Ťci przyzywa┬╗ (Ps. 41,8)ÔÇŁ.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś