fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Czas zaanga偶owanych min膮艂? O Ryszardzie Kapu艣ci艅skim

Ciekawe, 偶e Kapu艣ci艅ski, prawdziwy homo viator, wskazuje w艂a艣nie na owo zakorzenienie w relacjach jako fundament dla skutecznego uprawiania swej profesji.


W ostatnim sezonie ukaza艂y si臋 dwie kolejne ksi膮偶ki po艣wi臋cone Ryszardowi Kapu艣ci艅skiemu, utrzymane w podobnym duchu 鈥濼o nie jest zaw贸d dla cynik贸w”, oraz 鈥濧utoportret reportera”. Klamr膮 艂膮cz膮c膮 jest to, 偶e obydwie nie s膮 osadzone w okre艣lonym miejscu i czasie, ale stanowi膮 zbi贸r refleksji, przemy艣le艅, relacji autora 鈥濩esarza鈥 na temat podej艣cia do w艂asnego zawodu a raczej powo艂ania i zmieniaj膮cych si臋 globalnych warunk贸w jego uprawiania. My艣l臋, 偶e lektur臋 obu pozycji warto poleci膰 zar贸wno dla mi艂o艣nikom ksi膮偶ek mistrza reporta偶u, jak i osobom, kt贸re zajmuj膮 si臋 dziennikarstwem, nie tylko w charakterze reporter贸w z dalekiego 艣wiata.
 
Cisza zamiast burzy
 
Szkoda, 偶e szeroko dost臋pna i nie藕le wyeksponowana w rozlicznych ksi臋garniach, Trafficach, i Empikach ksi膮偶ka „To nie jest zaw贸d dla cynik贸w” nie sta艂a si臋 asumptem do debaty na tytu艂owy temat i budzi relatywnie niewielkie poruszenie w dyskusjach publicznych. Dzieje si臋 tak, mimo 偶e w polskich realiach coraz wi臋ksza liczba os贸b, wbrew spadkowi czytelnictwa tradycyjnej prasy, spotyka si臋 ze 艣wiatem medi贸w i go wsp贸艂tworzy, cho膰by poprzez dziennikarstwo obywatelskie, publicystyczne blogi czy rozbudowane dyskusje pod artyku艂ami na opiniotw贸czych portalach. Skromny feedback wobec wspominanej ksi膮偶ki kontrastuje z temperatur膮 dyskusji jaka rozp臋ta艂a si臋 przed paroma laty wok贸艂 ksi膮偶ki 鈥濳apu艣ci艅ski. Non fiction” Artura Domos艂awskiego. Rozgorza艂y w贸wczas sp贸r by艂 momentami interesuj膮cy, momentami jednak tawa艂 si臋 tendencyjny ( spo艣r贸d wszystkich g艂os贸w w tej偶e debacie wyr贸偶ni艂bym artyku艂 Micha艂a Sutowskiego 鈥濺y艣ka nie da si臋 ju偶 upupi膰).
 
Wbrew zamys艂owi autora biografii, zamiast refleksji nad skomplikowaniem drogi 偶yciowej w pe艂nych pu艂apek historycznych warunkach, redukowano wk艂ad ksi膮偶ki do ukazania intymnych szczeg贸艂贸w 偶ycia, rozmijania si臋 z prawd膮, kontrowersyjnych wybor贸w politycznych. Czy nie jest symptomatyczne, 偶e rozgrzewaj膮 nas chwile cudzej s艂abo艣ci, a do艣膰 oboj臋tnie przychodzimy wobec tego, co prowokuje nas do wi臋kszej pracy nad w艂asnym warsztatem? 呕e nie komentujemy tego, co wyznacza pewne standardy pisania w spos贸b zaanga偶owany, a jednocze艣nie niejednostronny, z gotowo艣ci膮 przekroczenia w艂asnych wyobra偶e艅 w kierunku wej艣cia w do艣wiadczenie tych, kt贸rych si臋 opisuje? A takie przes艂anie zdaje si臋 p艂yn膮膰 z pism Kapu艣ci艅skiego.
 
Nie dla cynik贸w
 
Tytu艂 ksi膮偶ki mo偶e wyda膰 si臋 przewrotny i prowokacyjny. Przecie偶 przyj臋艂o si臋 s膮dzi膰, 偶e to w艂a艣nie cynizm pozwala utrzyma膰 si臋 na powierzchni 艣wiata medi贸w. Autor wyja艣nia 鈥濶ie mo偶emy by膰 cynikami, bo sfera naszej pracy to przestrze艅, kt贸r膮 budujemy wsp贸lnie z innymi. To tam rozstrzyga si臋 wszystko. Ludzie obserwuj膮 nas i nieustannie oceniaj膮, potrafi膮c bezb艂臋dnie odr贸偶ni膰 dziennikarza pytaj膮cego o problemy naprawd臋 go interesuj膮ce od takiego, kt贸rego celem jest wydoby膰 kilka informacji, z kt贸rych m贸g艂by zbudowa膰 swoja histori臋, i czym pr臋dzej wzi膮膰 nogi za pas. Bez empatii, owej zdolno艣ci pozwalaj膮cej poczu膰 si臋 b艂yskawicznie, jakby艣my nale偶eli do rodziny, nie mo偶na dzieli膰 b贸lu, udr臋ki, cierpienia i rado艣ci ludzi.” W innej rozmowie daje jeszcze uzasadnienie dla przekonania, 偶e cynizm nie s艂u偶y dziennikarstwu. 鈥濲ak wiecie ka偶dego roku ponad setka dziennikarzy pada ofiar膮 zamach贸w, a kolejne setki trafiaj膮 do wi臋zienia lub s膮 torturowane. W r贸偶nych cz臋艣ciach 艣wiata dziennikarstwo jest zawodem niezmiernie niebezpiecznym. Kto decyduje si臋 na tak膮 prac臋 i jest gotowy w pe艂ni jej si臋 po艣wi臋ci膰, akceptuj膮c ryzyko i cierpienie, nie mo偶e by膰 cynikiem”. ( Pisanie, s 84). Wydaje si臋, 偶e ten drugi argument, cho膰 w kontek艣cie do艣wiadcze艅 autora przekonuj膮cy, odnosi si臋 do danego typu dziennikarstwa reporta偶owego, uprawianego gdzie艣 w ogniskach zapalnych 艣wiata. Nie ka偶de dziennikarstwo, tak偶e to wysokiej jako艣ci, musi si臋 jednak wi膮za膰 z nara偶eniem 偶ycia, zdrowia czy cho膰by spo艂ecznej pozycji. Bardziej uniwersalna wydaje si臋 pierwsza z my艣li, m贸wi膮ca o zale偶no艣ci dziennikarza od innych, o zdobywaniu ich zaufania, a tak偶e okazywaaniu empatii wobec ich prze偶y膰.
 
Do艣wiadczy膰 by za艣wiadczy膰.
 
Ciekawe, 偶e Kapu艣ci艅ski, prawdziwy homo viator, wskazuje w艂a艣nie na owo zakorzenienie w relacjach jako fundament dla skutecznego uprawiania swej profesji. Dla poruszaj膮cego si臋 po punktach zapalnych powojennego pejza偶u politycznego, najwa偶niejsz膮 broni膮 jest w艂a艣nie pozyskiwanie zaufania i 偶yczliwo艣膰. Ciekawe jest r贸wnie偶 wyznanie pokory autora, kt贸ry zauwa偶a艂, 偶e dziennikarz zawsze wchodzi w temat jak w nieznane, b臋d膮c niczym dziecko we mgle, kt贸remu mo偶e pom贸c dopiero 偶yczliwa r臋ka kogo艣, kto zechce go oprowadzi膰 po otaczaj膮cej rzeczywisto艣ci i ods艂oni膰 mu jej zakamarki. Czy jego r臋ka si臋 znajdzie i nie cofnie? To w du偶ej mierze zale偶y od tego, czy si臋 zaskarbi jego zaufanie i 偶yczliwo艣膰. Jak pisze Kapu艣ci艅ski, kluczowa w pracy dziennikarza jest w艂a艣nie przyja藕艅. Trudno jednak pozyska膰 j膮 od razu, nawet gdy ma si臋 pozytywny i uczciwy stosunek do os贸b i grup, kt贸re si臋 poznaje. Dlatego zapewne podkre艣la te偶 wag臋 偶ycia w艣r贸d tych ludzi, dzielenia z nimi do艣wiadcze艅, tworzenia wi臋zi w codziennych sytuacjach i wsp贸lnego dokonywania wybor贸w.
 
Przyznam, 偶e gdy czyta艂em te fragmenty, przychodzi艂y mi do g艂owy my艣li i emocje z w艂asnego, znacznie ubo偶szego, dziennikarsko-spo艂ecznego do艣wiadczenia. Pozwol臋 sobie tu na osobist膮 dygresj臋, by pokaza膰 uniwersalno艣膰 refleksji i dylemat贸w jakimi dzieli si臋 z nami Kapu ( jak zwali go przyjaciele i fani latynoameryka艅scy).Sprawa, podobnie jak u niego, dotyczy ubogich w walcz膮cych o w艂asn膮 godno艣膰. My艣l臋 tu o dzia艂aniach ruchu rodzin os贸b niepe艂nosprawnych, do艣wiadczaj膮cych niezawinionego ub贸stwa i wykluczenia, oraz pr贸buj膮cych walczy膰 o swoje prawa. Cho膰 wcze艣niej jako badacz przeczyta艂em to i owo, a w ramach pracy eksperckiej musz臋 wci膮偶 aktualizowa膰 swoj膮 wiedz臋 na temat zmieniaj膮cej si臋 sytuacji prawnej, ilekro膰 stawa艂em przed tymi lud藕mi oko w oko, najcz臋艣ciej przy okazji protest贸w czy negocjacji z w艂adz膮, czu艂em, 偶e j臋zyk prawa i uczonych opracowa艅 ujmuje jedynie wycinek tego, co jest codziennym do艣wiadczeniem tych ludzi. Gdy pierwszy raz poszed艂em na spotkanie z protestuj膮cymi pod gmachem Kancelarii Premiera by艂o ju偶 po zmroku. Grupka rodzic贸w owini臋ta kocami siedzia艂a na 艂awce czekaj膮c na kolejny dzie艅 demonstracji. Id膮c tam nie mia艂em gotowego zestawu pyta艅, ale okaza艂o si臋 to niepotrzebne, gdy偶 oni sami widz膮c moj膮 偶yczliwo艣膰 i zainteresowanie spraw膮, zacz臋li opowiada膰 o swoich do艣wiadczeniach.
 
Wi臋kszo艣ci nie zdo艂a艂em zapami臋ta膰, ale to co najwa偶niejsze zosta艂o w pami臋ci i emocjach. Od tego czasu zdecydowa艂em si臋 wspiera膰 inicjatyw臋. Rejestruj臋 poczynania tego ruchu troch臋 od zewn膮trz, a troch臋 od wewn膮trz i okraszam je bardziej systematyczn膮 refleksj膮. Przy okazji ka偶dego ze spotka艅, najciekawszy nie by艂 jednak jego przedmiot, ale w艂a艣nie to, co roztacza艂o si臋 wok贸艂 jego rdzenia. Zwyczajne rozmowy tych ludzi, prowadzone podczas d艂ugich godzin stania pod rz膮dowymi gmachami nieraz na mrozie czy w upale, prowadzone w mojej obecno艣ci, ale bez mikrofon贸w przystawionych do ust, zawiera艂y najwi臋cej spontaniczno艣ci i prawdy o ich codziennym 偶yciu i autentycznych emocjach. Wbrew temu co mo偶na przypuszcza膰, nie wszystkie dotyczy艂y biedy, wykluczenia, niesamodzielno艣ci. Ta paleta dozna艅, potrzeb i pragnie艅 jest o wiele szersza. Ale w艂a艣nie sytuacja spo艂eczna tych ludzi hamuje ich przed ich realizacj膮. Dopiero zderzenie tego potencja艂u z okoliczno艣ciami u艣wiadamia wag臋 i g艂臋bi臋 problemu. Z cz臋艣ci膮 os贸b przysz艂o mi si臋 zaprzyja藕ni膰, a dopiero takie prywatne do艣wiadczenia daj膮 wgl膮d w codzienno艣膰 偶ycia ludzi, kt贸rych sytuacj臋 opisuje si臋, by j膮 poprawi膰.
 
Codzienno艣膰 nie staje si臋 i, poza szczeg贸lnymi sytuacjami, nie powinna sta膰 si臋 wprost materia艂em na teksty, ale sprawia, 偶e odrobin臋 艂atwiej wczu膰 si臋 w to, co si臋 przedstawia na poziomie og贸lnym, o co si臋 walczy. Dotkni臋cie codzienno艣ci jest w艂a艣nie tym co sprawia, 偶e b臋d膮ce stawk膮 politycznej walki kwoty, za kt贸re opisywani ludzie musz膮 prze偶y膰 i utrzyma膰 swych podopiecznych, przestaj膮 by膰 abstrakcj膮 i nabieraj膮 materialnego, ludzkiego wymiaru. Gdy 艣wiadczenia podnosi si臋 z 520 do 820 z艂otych, nie jest to tylko oboj臋tna zmiana cyferek w rachunku, ale wielko艣ci za kt贸rym kryj膮 si臋 okre艣lone potrzeby i pragnienia materialne i pozamaterialne, kt贸re wraz z podwy偶k膮 zostaj膮 mniej lub bardziej uwalniane. Pisanie o tym bezpo艣rednio lub pisanie po艣rednio ( z wiedz膮 o konkrecie w tyle g艂owy) nigdy nie stanie si臋 jednak pe艂nym odwzorowaniem rzeczywi艣ci. Kapu艣ci艅ski mawia艂, 偶e ka偶dy reporta偶 z natury rzeczy mo偶e by膰 jedynie przybli偶eniem. Przyjmowa艂 jednak za naturalne, 偶e reporter pisze poprzez siebie, poprzez to co widzi i prze偶ywa, co nie stanowi to ujmy dla jako艣ci.
 
Stykaj膮c si臋 z ludzk膮 prywatno艣ci膮 i codzienno艣ci膮, stoimy przed jeszcze jednym dylematem. Z jednej strony to w艂a艣nie codzienne 偶ycie ludzi wykluczanych jest niezast膮pionym no艣nikiem wiedzy o ich sytuacji, z drugiej za艣- to w艂a艣nie si臋gaj膮c po ni膮, najwi臋cej ryzykujemy. Nie dla siebie, ale w艂a艣nie dla ludzi z kt贸rymi si臋 stykamy. To w艂a艣nie sfera prywatna, intymna, jest najdelikatniejsza, najbardziej podatna na krzywd臋. A wobec tego dziennikarz zaanga偶owany musi zachowa膰 szczeg贸ln膮 ostro偶no艣膰, nieraz kosztem rezygnacji z zamiaru opisania czego艣 co prawdziwe i ciekawe lub wyra偶enia tego w spos贸b bardzo zaowalowany, metaforyczny 鈥 tak by ani grupa ani jednostka nie ponios艂a negatywnych skutk贸w takiego opisu.
 
Na fundamencie krucho艣ci
 
Na jeszcze trudniejsze do przekroczenia i opisania granice poznania natrafi艂em pisz膮c o dzieciach niepe艂nosprawnych intelektualnie w szko艂ach specjalnych. Jad膮c po raz pierwszy do jednej z nich, mia艂em poczucie, 偶e przede mn膮 rozpo艣ciera si臋 艣wiat zupe艂nie nieznany, 偶e nie wiem co mnie czeka, jak powinienem si臋 zachowa膰. Istotnie, tam na miejscu dostrzeg艂em, 偶e regu艂y s膮 ca艂kowicie nowe i potrzeba by znacznie wi臋cej czasu, by pisa膰 o tym 艣wiecie ze zrozumieniem i wyczuciem. J臋zyk komunikacji by艂 tu zupe艂nie inny, liczy艂 si臋 nawet koloryt 艣cian i obraz贸w na nich. Dotyk. Moj膮 najlepsz膮 przewodniczk膮, kt贸ra wprowadzi艂a mnie w szkolne mury, by艂a w艂a艣nie 偶yczliwo艣膰 wobec dzieci ich ufno艣膰 wobec mnie i ch臋膰 zrozumienia 艣wiata, kt贸ry wraz ze swoimi opiekunami wsp贸艂tworz膮. Pytania rodzi艂y si臋 ad hoc, pod wp艂ywem tego co ujrza艂em, a najcz臋艣ciej bazowa艂em na tym co gospodarze zechcieli mi sami pokaza膰 i powiedzie膰. Najbardziej niezwyk艂ym do艣wiadczeniem by艂o spotkanie si臋 z uczniami. Niekt贸re dzieci pyta艂y mnie o imi臋, podawa艂y r臋ce. Gdy by艂em tam drugi raz, po miesi膮cach, ku swojemu zdziwieniu wiele z nich pami臋ta艂o mnie z imienia. Ale dopiero trzymaj膮c ich za r臋k臋 i widz膮c ich u艣miech, cz艂owiek dostrzega pewn膮 krucho艣膰 tego do艣wiadczenia. To w艂a艣nie poczucie krucho艣ci jaka jest udzia艂em ka偶dej istoty zale偶nej, stanowi fundament zrozumienia okoliczno艣ci, w jakich 偶yj膮 ich opiekunowie, rodzice i wychowawcy. To ona determinuje wiele postaw, 艂膮cznie z tre艣ci膮 politycznych postulat贸w kt贸re zg艂aszaj膮. Zreszt膮 relacja zale偶no艣ci jest tu obustronna i w r贸wnej mierze wp艂ywa na same dzieci, co na ich opiekun贸w. Kapu艣ci艅ski w 鈥濴apidarium VI鈥 pisze, ” Wizyta w szkole dzieci autystycznych we Wroc艂awiu. Ka偶de dziecko ma swoj膮 opiekunk臋-nauczycielk臋. W czasie przerwy rozmawia艂em z nimi. Odnios艂em wra偶enie, 偶e nie tylko one wp艂ywaj膮 na dzieci, ale 偶e dzieci 鈥 ich obecno艣膰 i zachowanie, ten fakt, 偶e s膮, ma wp艂yw na te dziewczyny 鈥 wychowawczynie, kt贸re staj膮 si臋 coraz bardziej z艂膮czone ze swoimi podopiecznymi. Zachodzi jaka艣 g艂臋boka symbioza mi臋dzy tymi istotami, zwi膮zek wa偶ny dla obu stron, bo mali uczniowie zaczynaj膮 by膰 potrzebni ich opiekunkom, kt贸re oddaj膮 im przecie偶 nie tylko sw贸j czas, ale i cz臋艣膰 w艂asnej osobowo艣ci.”
 
Moje do艣wiadczenia potwierdzaj膮 trafno艣膰 tej obserwacji. Nie tylko uwik艂anie w relacje w艂adzy, czemu wiele miejsca Kapu艣ci艅ski przenikliwie po艣wi臋ca艂 na kartach swoich ksi膮偶ek 鈥 zmieniaj膮 cz艂owieka, ale w niemniejszym stopniu kszta艂tuj膮 go uwik艂anie w relacje opieki.
 
Brutalno艣膰 regu艂
 
Pisanie o osobach z takich czy innych wzgl臋d贸w zepchni臋tych na margines musi zosta膰 si艂膮 rzeczy skonfrontowane z logik膮 funkcjonowania dzisiejszych medi贸w. W eseju 鈥濸i臋膰 zmys艂贸w dziennikarza” Kapu艣ci艅ski po艣wi臋ca ich dynamice ca艂y rozdzia艂. Zawiera on refleksj臋 ch艂odn膮 i krytyczn膮. W jej 艣wietle etosowo zaanga偶owane dziennikarstwo wystawione jest na nowe, powa偶ne pr贸by. Po pierwsze, samo tworzenie przekazu medialnego staje si臋 coraz bardziej bezosobowe, co dzia艂a destrukcyjnie na poziom indywidualnej dziennikarskiej odpowiedzialno艣ci. Przekaz jaki trafia do odbiorcy nie jest ju偶 dzie艂em autora ( i po艣rednio 鈥 jak by艂a ju偶 mowa 鈥 ludzi, od kt贸rych czerpa艂 informacje) ale ca艂ego sztabu media workers, oraz wykorzystywanej przez nich aparatury. Niekiedy relacja z wydarzenia sprowadza si臋 do jego bezosobowej rejestracji i wyrwania z kontekstu. Kapu艣ci艅ski przypomina sytuacji, w kt贸rej na miejscu zdarzenia pyta o co艣 stoj膮cego reportera z innego kraju, a ten偶e odpowiada „Nie mam poj臋cia, ja tylko rejestruj臋 obraz, wysy艂am materia艂 do centrali, a tam ju偶 zrobi膮 z nim to co uznaj膮 za stosowne”. Z pozoru mo偶e wydawa膰 si臋, 偶e taka sytuacji sprzyja zgodno艣ci z prawd膮 tego, co jest pokazywane, gdy偶 eliminuje czynnik ludzki. Ale czy sam ukazany fakt pozwala nam pozna膰, a tym bardziej zrozumie膰 rzeczywisto艣膰? Kapu wielokrotnie zwraca uwag臋 na znaczenie osadzania w kontek艣cie tego co si臋 widzi i s艂yszy. Mam tu podobne do艣wiadczenia. Na przyk艂ad 4 czerwca bie偶膮cego roku opiekunowie rodzin niepe艂nosprawnych wyszli na ulice z transparentami i has艂ami typu „domagamy si臋 eutanazji dla siebie i naszych dzieci”. Taki te偶 obraz zosta艂 przedstawiony w medialnych komunikatach na ten temat, a zw艂aszcza w ich nag艂贸wkach. Szkopu艂 w tym, 偶e wspomniane has艂a w 偶aden spos贸b nie wyra偶aj膮 intencji protestuj膮cych i tego czego si臋 domagaj膮. Prawdziwym celem by艂o zwr贸cenie uwagi na to jak bardzo s膮 trudne warunki 偶ycia tych ludzi. Ale o tym mo偶na dowiedzie膰 si臋 tylko rozmawiaj膮c z nimi i ws艂uchuj膮c si臋 w ich rozmowy, oraz zdobywaj膮c pog艂臋bion膮 wiedz臋 na temat ich po艂o偶enia.
 
Innym czynnikiem kt贸ry dawniej s艂u偶y艂 pewnemu etosowi profesji dziennikarskiej by艂a transmisja umiej臋tno艣ci warsztatowych, norm post臋powania mistrz贸w, cz臋sto w obr臋bie redakcji. Dzi艣 spo艂eczno艣膰 dziennikarska jest tak labilna, nieokre艣lona i podlegaj膮ca regu艂om rynkowym, 偶e proces przekazywania kompetencji nie przebiega ju偶 jak dawniej. Ma na to wp艂yw tak偶e komercjalizacja 偶ycia publicznego w warunkach globalnych. Co ciekawe Kapu艣ci艅ski, kt贸ry sam przez dziesi臋ciolecia boryka艂 si臋 z ograniczeniami mo偶liwo艣ci przemieszczania si臋, komunikacji i zdobywania informacji, wcale nie pozostaje bezkrytycznym obserwatorem dzisiejszej rzeczywisto艣ci coraz bardziej otwartych granic i informacji dost臋pnej na wyci膮gni臋cie r臋ki. Pisze, 偶e o ile uci膮偶liwo艣ci膮 minionego ustroju by艂 niedob贸r informacji, s艂abo艣ci膮 czas贸w dzisiejszych jest jej nadmiar, kt贸ry rodzi ryzyko zagubienia w otaczaj膮cej rzeczywisto艣ci.
 
Na granicy sztuki
 
Przekaz czysto informacyjny sprawdza si臋 ewentualnie w ukazywaniu sytuacji, w kt贸rych co艣 si臋 dynamicznie dzieje, a ju偶 niekoniecznie nadaje si臋 do pokazania spo艂ecznych proces贸w. Tymczasem Kapu艣ci艅ski, jak sam potem przyznawa艂, nigdy nie egzaltowa艂 si臋 pr臋偶n膮 akcj膮. Interesowa艂a go zawsze pewna refleksja o mechanizmach rz膮dz膮cych zachowaniami jednostkowymi i zbiorowymi. Moje ulubione fragmenty jego ksi膮偶ek nie zawieraj膮 niemal 偶adnej akcji. Np. na kartach Hebanu mo偶emy znale藕膰 fenomenalny opis podr贸偶y autobusem z Akry gdzie opisanie trywialnej sytuacji staje si臋 przyczynkiem do refleksji autora na temat diametralnych r贸偶nic w podej艣ciu do czasu mi臋dzy Europejczykami a Afryka艅czykami z obszaru, na kt贸rym przybywa艂. Jak pisa艂 o nim Miodek ” Z jego dziennikarskich woja偶y, licz膮cych setki kilometr贸w, rodzi艂y si臋 ksi膮偶ki, kt贸rym 鈥 gdybym mia艂 im nada膰 nazw臋 gatunkow膮 鈥 przypisa艂bym najch臋tniej miano reporta偶y filozoficznych(…)” Ale nie tylko mi臋dzy dziennikarstwem a filozofi膮 lubi艂 przekracza膰 granice, ale przede wszystkim mi臋dzy rzemios艂em dziennikarskim a sztuk膮 pi臋kn膮, co te偶 sytuuje go w nurcie Nowego Dziennikarstwa, gdzie odchodzi si臋 od suchego przekazu, na rzecz artyzmu w przedstawieniu rzeczywisto艣ci. Sam autor wielokrotnie dawa艂 praktyczny wyraz nie tylko ch臋ci przekraczania granic mi臋dzy terytoriami, ale tak偶e mi臋dzy dziedzinami tw贸rczo艣ci uzupe艂niaj膮c swoje przemy艣lenia o fotografi臋, czy imaj膮c si臋 poezji. By膰 mo偶e w艂a艣nie to przekroczenie granicy ze sztuk膮 jest szans膮 dla zaanga偶owanego dziennikarstwa na przebicie si臋 w 艣wiecie, w kt贸rym przekaz medialny musi przyci膮ga膰 sw膮 atrakcyjno艣ci膮?
 
***
 
W percepcji du偶ej cz臋艣ci mojego pokolenia tw贸rczo艣膰 Kapu艣ci艅skiego jest ju偶 no艣nikiem nieco innych warto艣ci, ni偶 dla poprzednich generacji. Dla ludzi 偶yj膮cych za 偶elazn膮 kurtyn膮, z ograniczon膮 mo偶liwo艣ci膮 zagranicznych woja偶y i z wybi贸rczym dost臋pem do informacji o 艣wiecie, ekscytuj膮ca musia艂a by膰 鈥 podobnie jak dla samego Kapu艣ci艅skiego 鈥 egzotyka jego opis贸w, mo偶liwo艣膰 spojrzenia na 艣wiat inny ni偶 otaczaj膮ca rzeczywisto艣膰. Nie bez znaczenia pozostawa艂a tak偶e mo偶liwo艣膰 przeczytania mi臋dzy wierszami analogii do mechanizm贸w w艂adzy, znanych z polskiego podw贸rka. Z rozm贸w z osobami starszymi wynosz臋 nieraz wra偶enie, 偶e dla cz臋艣ci z nich 鈥炁泈iatowo艣膰” tej literatury przys艂ania nieco uniwersalny sens tych ksi膮偶ek, czytanych nieraz w drugim obiegu. Cz臋艣膰 wsp贸艂czesnych i przysz艂ych czytelnik贸w, korzystaj膮cych z Internetu i podr贸偶uj膮cych, prawdopodobnie nieco mniej urzeknie egzotyka tej tw贸rczo艣ci, ale 鈥 mam nadziej臋 鈥 zaintryguje spos贸b patrzenia, budowania narracji i my艣lenia o 艣wiecie. Z tego powodu licz臋, 偶e dorobek Kapu艣ci艅skiego nie przestanie inspirowa膰.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij