Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Co z tym god┼éem?

Sk─ůd ta obsesja z ptakami drapie┼╝nymi? Mo┼╝e warto poszuka─ç czego┼Ť skromniejszego, mo┼╝e nie musimy si─Ö tak mocarstwowo napina─ç?

Tekst pochodzi z 31 numeru Magazynu ÔÇ×KontaktÔÇŁ pod tytu┼éem ÔÇ×Lepsza zmianaÔÇŁ.
ÔÇ×Tego or┼éa bia┼éego przyjmuj─Ö za god┼éo ludu swego, a wok├│┼é d─Öbu zbuduj─Ö gr├│d sw├│j i od orlego gniazda Gnieznem go nazw─ÖÔÇŁ ÔÇô powiedzie─ç mia┼é nasz praszczur Lech, w─Ödruj─ůcy po Wielkopolsce ze swoimi bra─çmi Czechem i Rusem. Ci dwaj ruszyli dalej, jeden na po┼éudnie, drugi na wsch├│d, a z czasem rodzinne wi─Özy do┼Ť─ç znacznie si─Ö poluzowa┼éy. A my przyzwyczaili┼Ťmy si─Ö my┼Ťle─ç z dum─ů o naszym orle, uczy┼éem si─Ö w szkole, ┼╝e widnieje on ju┼╝ na monecie Boles┼éawa Chrobrego. A jednak wizerunek ten budzi┼é pewien niepok├│j. Co to za dziwad┼éo? Mo┼╝e nie wypada si─Ö zn─Öca─ç nad pocz─ůtkuj─ůcymi pracownikami piastowskiej mennicy, ale kiedy spojrzy si─Ö na greck─ů tetradrachm─Ö z V wieku przed nasz─ů er─ů z wizerunkiem sowy… Jest pewna technologiczna r├│┼╝nica, ┼╝eby uj─ů─ç to mo┼╝liwe najdelikatniej. Or┼éa mo┼╝na si─Ö te┼╝ by┼éo nauczy─ç cho─çby z monety Ptolomeuszy z III wieku p.n.e. Drobne pi├│ra na szyi wyra┼║nie oddzielone od szerokich ┼éusek puchu na piersi, fr─Ödzelki opierzonego skoku i delikatne pr─ů┼╝kowanie na ogonie. Prawie p├│┼étora tysi─ůclecia p├│┼║niej w─ůsaci Polanie potrafili wyprodukowa─ç jedynie nieidentyfikowalnego ptaka.
Zdaniem wielu historyk├│w-numizmatyk├│w stworzenie na denarze Chrobrego nie jest wcale or┼éem. Prosz─Ö przygotowa─ç si─Ö na cios: cz─Ö┼Ť─ç badaczy przychyla si─Ö do twierdzenia, ┼╝e to paw. To, co brali┼Ťmy za wie┼äcz─ůc─ů g┼éow─Ö koron─Ö, mo┼╝e by─ç pawim grzebieniem. Pawie spotyka si─Ö na monetach czeskich a, jak wiadomo, cywilizacja zachodnia przysz┼éa do nas ze strony najbardziej wida─ç rozgarni─Ötego brata Czecha. Paw by┼é symbolem zmartwychwstania i Chrystusa. Stanis┼éaw Suchodolski w artykule ÔÇ×Orze┼é czy paw? Jeszcze o denarze Boles┼éawa Chrobrego z napisem PRINCES POLONIEÔÇŁ stwierdza, ┼╝e ptak na monecie jest symbolem raczej sakralnym ni┼╝ zwi─ůzanym z w┼éadz─ů. Wysuwa hipotez─Ö, ┼╝e paw by─ç mo┼╝e upami─Ötnia┼é m─Öcze┼ästwo nawracaj─ůcego Prus├│w ┼Ťw. Wojciecha.
Orze┼é pe┼én─ů g─Öb─ů pojawia si─Ö prawie trzy wieki p├│┼║niej jako symbol pa┼ästwa rz─ůdzonego przez Przemys┼éa II. Widnia┼é na kr├│lewskiej piecz─Öci. Form─Ö zmienia┼é jeszcze kilkukrotnie, ale naszym znakiem pozostaje do dzi┼Ť. Tu dochodzimy do pytania najbardziej interesuj─ůcego z punktu widzenia ornitologa. Co to za gatunek or┼éa? Artyku┼é 28 Konstytucji m├│wi niejasno ┼╝e ÔÇ×god┼éem Rzeczypospolitej Polskiej jest wizerunek or┼éa bia┼éego w koronie w czerwonym poluÔÇŁ. Co to w og├│le za ptak ten orze┼é bia┼éy? W ┼╝adnym atlasie nie znajdziemy takiego gatunku, ┼╝aden polski drapie┼╝nik nie jest ca┼ékiem bia┼éy. Mo┼╝e zdarzaj─ů si─Ö czasem albinosy. Istnieje te┼╝ aberracja kolorystyczna zwana progressive greying (po polsku siwienie ÔÇô za ornitologiem Adamem Zbyrytem), polegaj─ůca na tym, ┼╝e dotkni─Öty ni─ů ptak stopniowo traci pigment w pi├│rach. Cz─Östo widujemy j─ů u ┼╝yj─ůcych w miastach ptak├│w krukowatych. Ale nasze god┼éo nie mo┼╝e przecie┼╝ przedstawia─ç aberranta. Poza tym ptak z naszego god┼éa jest nielotem: jego skrzyd┼éa wydaj─ů si─Ö za kr├│tkie, by m├│g┼é unie┼Ť─ç si─Ö w przestworza. Nielotny orze┼é to bardzo smutna wizja. Nie mo┼╝e si─Ö wzbi─ç w powietrze i majestatycznie kr─ů┼╝y─ç. Co on biedny je? Korzonki?
Z jakiego┼Ť powodu przyj─Ö┼éo si─Ö uwa┼╝a─ç, ┼╝e ptak, kt├│ry wisi w ka┼╝dym polskim urz─Ödzie, to bielik. Tu znowu pojawia si─Ö problem, bo niekt├│rzy odmawiaj─ů najwi─Ökszemu polskiemu drapie┼╝nikowi prawa do bycia or┼éem. Nazywaj─ů go or┼éanem i wykpiwaj─ů jego orlo┼Ť─ç. W─ůtpliwo┼Ťci rozwia┼é na szcz─Ö┼Ťcie najwi─Ökszy polski specjalista od ptak├│w szponiastych Jan Lontkowski twierdz─ůc, ┼╝e bielik ÔÇ×jest niew─ůtpliwie or┼éemÔÇŁ. Ale r├│wnocze┼Ťnie nie do ko┼äca, bo ÔÇ×nie jest blisko spokrewniony z or┼éami w┼éa┼Ťciwymi, tj. z rodzaju AquilaÔÇŁ. Te prawdziwe, certyfikowane or┼éy maj─ů opierzony skok do palc├│w. A bielik jest gatunkiem prymitywnym, bli┼╝ej mu do owado- i padlino┼╝ernych trzmielojad├│w i ka┼ä.

 


Co za ulga, ┼╝e to nie paw jest naszym god┼éem. Z drugiej strony ten niewydarzony bielik ÔÇô nie do ko┼äca orze┼é, w dodatku padlino┼╝erca. W locie przypomina s─Öpa z szerokimi skrzyd┼éami, wysuni─Öt─ů g┼éow─ů i kr├│tkim ogonem. Or┼éa w godle maj─ů Niemcy i Rosjanie. Sk─ůd ta obsesja z ptakami drapie┼╝nymi? Mo┼╝e warto poszuka─ç czego┼Ť skromniejszego, mo┼╝e nie musimy si─Ö tak mocarstwowo napina─ç? Oczywisty wydaje si─Ö bocian. W┼éa┼Ťciwie bia┼éo-czerwony, je┼Ťli nie patrze─ç na czarne lotki. Szczycili┼Ťmy si─Ö przez lata, ┼╝e co czwarty bocian jest Polakiem. Niestety, niedawno okaza┼éo si─Ö, ┼╝e wi─Öcej bocian├│w zamieszkuje Hiszpani─Ö. Zmiany krajobrazu rolniczego, melioracje, zalesianie nieu┼╝ytk├│w i stosowanie ┼Ťrodk├│w owadob├│jczych wida─ç nie bardzo im pasuj─ů. Wydaje si─Ö, ┼╝e bocian sam nie chce by─ç naszym god┼éem.
My┼Ťl─Ö, ┼╝e gdyby god┼éo wybierali ornitolodzy, ich wyb├│r pad┼éby na wodniczk─Ö, niepozornego ptaka z rodziny trzciniak├│w. To dla niej w┼éa┼Ťnie przyje┼╝d┼╝aj─ů nad Biebrz─Ö tysi─ůce ptasiarzy z Zachodu. Jeszcze na pocz─ůtku XX wieku wodniczka wyst─Öpowa┼éa w Belgii, Holandii czy Francji. Niedobitki, bo zaledwie kilka par, zachowa┼éy si─Ö w Niemczech. W Polsce ┼╝yj─ů prawie trzy tysi─ůce par, blisko jedna czwarta ┼Ťwiatowej populacji gatunku. Najlepszym miejscem do obserwacji wodniczki jest D┼éuga Luka, czterystumetrowy pomost prowadz─ůcy w g┼é─ůb biebrza┼äskiego bagna. Trzy lata temu pojecha┼éem tam na rowerze specjalnie dla wodniczki. Deski pomostu dudni┼éy dono┼Ťnie jak staromiejski bruk, inne z kolei odzywa┼éy si─Ö mi─Ökkim skrzypni─Öciem. Spacer przypomina┼é gr─Ö na ksylofonie. Zachodzi┼éo s┼éo┼äce, a ja zd─ů┼╝y┼éem akurat na koncert. Suche ÔÇ×tr-trÔÇŁ i za nim mi─Ökkie ÔÇ×┼éi┼éi┼éiÔÇŁ. Wodniczki odzywa┼éy si─Ö wsz─Ödzie. ┼Üpiewa┼éy na zmian─Ö.
G┼éos dobiega┼é z k─Öp turzycy. Raz po raz widzia┼éem przelatuj─ůce ptaki, wiedzia┼éem, ┼╝e to wodniczki, ale by┼éo za daleko, by dostrzec jasny pasek biegn─ůcy przez ┼Ťrodek g┼éowy, czy ciemny rysunek na plecach. Przed lornetk─ů przesuwa┼é si─Ö egzotyczny wz├│r z pi├│ropuszy trzcin, po┼╝├│┼ék┼éych li┼Ťci i pa┼éek wodnych. Przypomina┼é plecione parawany, kt├│re opiera┼éy si─Ö o ┼Ťciany ka┼╝dego peerelowskiego mieszkania. Na k┼éadce do┼é─ůczy┼éo do mnie dw├│ch ptasiarzy z Niemiec. Przez ich lunet─Ö wreszcie mog┼éem przyjrze─ç samcowi, kt├│ry ┼Ťpiewa┼é zapami─Ötale w pomara┼äczowym ┼Ťwietle zachodu. Niemcy i ja. W ciszy kontemplowali┼Ťmy.


Rankiem, tu┼╝ przed wie┼äcz─ůc─ů k┼éadk─Ö platform─ů, par─Ö krok├│w ode mnie, siad┼éa wodniczka jeszcze mokra od rosy. Stroszy┼éa si─Ö i po chwili rozpocz─Ö┼éa koncert, w zapami─Ötaniu wyci─ůgaj─ůc w g├│r─Ö szyj─Ö. Sko┼äczy┼éa, odda┼éa g┼éos innym, pedantycznie wyg┼éadzi┼éa pi├│ra i znowu czeka┼éa na swoj─ů kolej. Trzyma┼éa si─Ö kurczowo trzciny i kiedy znowu zacz─Ö┼éa ┼Ťpiewa─ç, widzia┼éem wyra┼║nie ┼╝├│┼éte wn─Ötrze jej dzioba. Odczeka┼éem do ko┼äca piosenki, zrobi┼éem krok, a wodniczka przelecia┼éa kilka metr├│w dalej i szybko wdrapa┼éa si─Ö na szczyt trzciny. Blisko k┼éadki, z oci─ůganiem, oci─Ö┼╝ale podni├│s┼é si─Ö b┼éotniak stawowy. Po ludzku zirytowany moj─ů obecno┼Ťci─ů przeni├│s┼é si─Ö niskim ┼Ťlizgiem w spokojniejsze miejsce. Pi─Ökna by┼éa ta wodniczka. Wi─Öc mo┼╝e w┼éa┼Ťnie ona?

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś