Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Co roku od nowa. Wielkanoc w schronisku dla os贸b w kryzysie bezdomno艣ci

Znam ludzi, kt贸rzy prze偶yli na ziemi czy艣ciec. Pomimo totalnej biedy, bezdomno艣ci, utraty maj膮tku 鈥 jedyne, czego 偶a艂uj膮, to zerwane wi臋zi. Potrafi膮 ju偶 nazwa膰 to, co z艂ego zrobili, i staraj膮 si臋 to zmieni膰. Dzi臋ki nim widz臋 inny, prawdziwy 艣wiat, bo jedyne, czego chc膮, to by膰 kochanymi. I o tym w艂a艣nie jest Wielkanoc.

ilustr.: Zofia Rogula

ilustr.: Zofia Rogula


Ponad dekad臋 temu zorganizowanie 艣niadania wielkanocnego dla os贸b w kryzysie bezdomno艣ci w schronisku by艂o dla mnie ogromnym logistycznym wyzwaniem. Chcia艂am da膰 im namiastk臋 weso艂ych 艣wi膮t. Martwi艂am si臋 o jako艣膰 i ilo艣膰 jedzenia, szczeg贸lnie o to, ile kupi膰 chleba, jajek i bia艂ej kie艂basy, ale tak偶e o ustawienie sto艂贸w, liczb臋 krzese艂. Nie mieli艣my nawet miejsca, 偶eby razem usi膮艣膰 w jednej sali.
Od pustostanu do pi臋knej sali
Pierwsz膮 wsp贸ln膮 Wielkanoc zorganizowa艂am w pustostanie, na 艣cianie z cegie艂 powiesili艣my kawa艂ek dobrze wygl膮daj膮cej wyk艂adziny, aby krzy偶 nad sto艂em by艂 widoczny. Mam w archiwum zdj臋cia. Smutne mury, skromnie zastawione sto艂y. Lecz wi臋kszo艣膰 os贸b ma na sobie od艣wi臋tne koszule. Na twarzach ludzi styranych 偶yciem wida膰 delikatny u艣miech. Wtedy jeszcze nie wpad艂am na pomys艂 zorganizowania strzy偶enia w Wielk膮 Sobot臋, wi臋c nie ka偶dy ma pi臋kn膮 fryzur臋. Martwi艂o mnie to, dlatego teraz tradycyjnie ju偶 urz膮dzamy wielkie strzy偶enie przed 艣wi臋tami, aby ka偶dy m贸g艂 poczu膰 si臋 dobrze z tym, jak wygl膮da.
Je艣li pami臋膰 mnie nie myli, mieszka艂o wtedy w Kamilia艅skiej Misji Pomocy Spo艂ecznej oko艂o dziewi臋膰dziesi臋ciu os贸b. Musia艂am w pe艂ni na nich polega膰, nie mieli艣my etatowych pracownik贸w. Panowie sprz膮tali, gotowali, nakrywali sto艂y. By艂am przy ka偶dej najmniejszej czynno艣ci. Pomieszczenie nie by艂o ogrzewane 鈥 pami臋tam, 偶e m贸j syn bardzo zmarz艂. A ja? Mnie by艂o gor膮co, mia艂am wypieki na twarzy. Nie potrafi艂am nic powiedzie膰 do ludzi, z kt贸rymi 艣wi臋towa艂am, 艂zy zacisn臋艂y mi gard艂o. Zm贸wili艣my kr贸tk膮 modlitw臋.
Z roku na rok nabiera艂am do艣wiadczenia, przybywa艂o pracownik贸w 鈥 teraz przygotowanie 艣niadania to kilka telefon贸w. Ludzie znaj膮cy nasz膮 dzia艂alno艣膰 sami oferuj膮 pomoc. Bank 呕ywno艣ci dostarcza du偶e ilo艣ci jajek i nie tylko, Hotel Airport Ok臋cie przygotowuje catering dla setki os贸b, ciasto i chleb przywo偶膮 nam zaprzyja藕nieni ludzie z piekarni Putka. Zatrudniony od kilku lat Pan Eugeniusz, misyjny kucharz, dopieszcza szczeg贸艂y. Zostaje mi jedynie ustawienie i dekoracja sto艂贸w. A samo obcinanie w艂os贸w to ju偶 tradycja i tak naprawd臋 przede wszystkim chwila na spokojn膮 rozmow臋. Od pewnego czasu mamy w Misji pi臋kne, jednakowe obrusy, a plastikow膮 zastaw臋 zast膮pi艂 bia艂y serwis z Ikei. Mamy nawet szklanki do barszczu, z czego jestem szczeg贸lnie dumna, poniewa偶 wcze艣niej w tej roli potrafi艂y pojawia膰 si臋 na stole plastikowe kubki. Du偶a sala jest ju偶 dawno wyremontowana, wygl膮da pi臋knie鈥
Moje miejsce w t艂umie
Tylko wyraz twarzy ludzi zasiadaj膮cych do wielkanocnego sto艂u si臋 nie zmieni艂. Maj膮 na twarzach ten sam delikatny u艣miech, kt贸ry pozwala trzyma膰 fason. A ja 鈥 zamiast my艣le膰 o tym, co i na czym b臋dziemy jedli 鈥 coraz cz臋艣ciej my艣l臋 o tym, czy dam rad臋 kolejny rok. Czy wytrwam w tej trudnej mi艂o艣ci. To, co by艂o oczywiste wiele lat temu, sta艂o si臋 rozwa偶aniem.
Czy potrafi臋 kocha膰 nieprzyjaci贸艂, czy ka偶dy znajdzie miejsce przy stole, czy znajd臋 po raz kolejny si艂臋 do delikatnego cho膰by u艣miechu i podam r臋k臋 temu, kto deklarowa艂 mi nienawi艣膰? Co roku potrzebne s膮 mi rekolekcje, ale i rozwa偶ania Drogi Krzy偶owej. Bo ju偶 wiem, 偶e tak, jak 艣wiat post膮pi艂 wobec Pana Jezusa, post膮pi tak偶e z nami. Nie ma co liczy膰 na lepsze traktowanie.
Musz臋 pami臋ta膰 o ludziach, kt贸rych kocham, i dla nich i艣膰 do przodu. To nie艂atwe 鈥 w codziennych troskach zobaczy膰 kochaj膮ce serce, kt贸re daje si艂臋. Teraz musz臋 szuka膰 i znale藕膰 swojego Szymona Cyrenejczyka, aby pom贸g艂 nie艣膰 pomoc. A w sobie st艂amsi膰 egoizm, kt贸ry broni si臋, bo chce, abym zosta艂a sama ze swoj膮 s艂abo艣ci膮.
W dzieci艅stwie, gdy s艂ucha艂am, jak t艂um skazuje Jezusa, by艂am przekonana, 偶e ja bym si臋 nie zawaha艂a i Go obroni艂a. Krzykn臋艂abym, znalaz艂a sojusznik贸w, pomog艂a Mu. Dzi艣 sumienie podpowiada mi, 偶e mog艂abym sta膰 w tym t艂umie i milcze膰 鈥 przecie偶 tyle mam do stracenia. Codziennie staj臋 przed wyborem zabrania g艂osu w imieniu s艂abszych. Musz臋 mierzy膰 si臋 z tym, 偶e komu艣 si臋 to nie spodoba, nazwie to populizmem, ob艂ud膮, b臋dzie szuka艂 ukrytych intencji. Bo z daleka nie wida膰 ca艂ego zm臋czenia, rozwa偶ania, trudnych wybor贸w i rozterek.
Wycofa膰 si臋 czy sta膰 w obronie? To nie tylko moje pytania. Pomagam ju偶 ponad dekad臋 鈥 wiedza i do艣wiadczenie nie pozwalaj膮 mi ju偶 na beztrosk臋 wiary w to, 偶e wszyscy ludzie s膮 dobrzy i maj膮 zawsze dobre intencje.
Obmywa膰 stopy gardz膮cym
艢wi臋ta Wielkanocne s膮 trudnym czasem, je艣li powa偶nie traktuje si臋 swoj膮 wiar臋. To zderzenie mi艂o艣ci g艂oszonej i potwierdzonej przez 艣mier膰 Jezusa na Krzy偶u z tym, jak codziennie funkcjonuj臋. Czy sama potrafi臋 wybaczy膰, da膰 szans臋 ka偶demu? Czy b臋d臋 potrafi艂a 鈥 przy tak powa偶nej, codziennej eksploatacji wiary w innych ludzi 鈥 jak Jezus, pe艂na wiary, powiedzie膰 w obliczu zbli偶aj膮cego si臋 ko艅ca: 鈥濷jcze, wybacz im, bo nie wiedz膮, co czyni膮?鈥. Mi艂o艣膰 do drugiego cz艂owieka jest 艂atwa na pustyni. W t艂umie ludzi, szczeg贸lnie poranionych, z trudnymi do艣wiadczeniami, broni膮cych si臋 przed skrzywdzeniem 鈥 mi艂o艣膰 to wyzwanie.
Zadaj臋 sobie w chwilach zw膮tpienia te pytania 鈥 i odpowied藕 nie jest oczywista. Czy nadal wierz臋 w dobr膮 wol臋 ludzi? Czy jeszcze im wierz臋, 偶e s膮 w stanie si臋 zmieni膰? Czy w ka偶dym cz艂owieku potrafi臋 dostrzec dobro i uchwyci膰 si臋 go, aby mu pom贸c je rozpali膰? Czy mo偶e chc臋 mu pokaza膰, 偶e jest z艂y, i go ukara膰 ? Jak mog臋 p贸j艣膰 do spowiedzi i prosi膰 Boga o wybaczenie, skoro sama z wybaczeniem innym mam problem? Czy ja w og贸le chc臋 wszystkim wybaczy膰? Czy dam rad臋 wzi膮膰 na serio s艂owa Chrystusa i rzeczywi艣cie odda艂abym 偶ycie za ka偶dego cz艂owieka? Wierz臋, 偶e Jezus zmartwychwsta艂, wiem, 偶e po 艣mierci czeka mnie s膮d, ale czy codziennie o tym pami臋tam? Nie jestem jeszcze gotowa na 艣mier膰 鈥 to pewne, 偶e potrzebuj臋 czasu. Tylko ile go jeszcze mam?
Codziennie prosz臋 Boga o zdolno艣膰 przebaczenia i cierpliwo艣膰. Ka偶dego dnia buduj臋 relacje z r贸偶nymi lud藕mi, codziennie kto艣 inny prosi o wsparcie w Kamilia艅skiej Misji Pomocy Spo艂ecznej. Co roku zmienia si臋 sk艂ad przy stole Wielkanocnym i nie wiem, czy to znak czas贸w, czy moje do艣wiadczenie, 偶e spotykam na drodze ludzi, kt贸rzy dziel膮 i deklaruj膮, 偶e nienawidz膮 innych. Krzycz膮 mi w twarz, 偶e odbieram im godno艣膰, bo nie b臋d膮 jedli jedn膮 艂y偶k膮 z gorszymi od siebie, nie b臋d膮 z nimi spali w jednym pokoju. Czuj膮 si臋 panami, czuj膮 si臋 lepsi. Kto ma stan膮膰 w obronie, kiedy i czy to ja powinnam powiedzie膰 鈥瀌o艣膰鈥? Czy mi wolno ich os膮dza膰?
Gardz膮 innymi, a ja powinnam im obmy膰 stopy ? To nie takie proste z moimi s艂abo艣ciami.
Schyli膰 g艂ow臋 przed ka偶dym
Chcia艂abym lepiej, czujniej i m膮drzej 偶y膰, znale藕膰 odpowied藕 na pytanie o mi艂o艣膰. Bo przecie偶 w chwili 艣mierci i ja, i oni mo偶emy otrzyma膰 dar Bo偶ego przebaczenia. Do zbawienia nie wystarcz膮 same dobre uczynki 鈥 musimy przebaczy膰 sobie i innym. Chcia艂abym bardziej dostrzega膰 dobro, widzie膰 tych wszystkich ludzi, kt贸rzy kochaj膮, a mniej tych, kt贸rzy dziel膮 lub ulegli temu podzia艂owi. Chcia艂abym posi膮艣膰 moc takiego dzielenia swojego czasu, aby nikt nie czu艂 si臋 zawiedziony. Umie膰 wyrazi膰 wdzi臋czno艣膰 za pomoc, jaka p艂ynie od ludzi do Misji, ale i za m臋偶a, i syna, kt贸rzy s膮 ze mn膮 w codziennych zmaganiach. Oni we mnie wierz膮. Da膰 wiar臋 i nadziej臋 tym, kt贸rzy ze mn膮 na co dzie艅 nios膮 t臋 pomoc. Pokaza膰, 偶e to, co robimy, ma znaczenie dla nas wszystkich r贸wnie偶 w kontek艣cie zbawienia.
Wielkanoc to dobry czas na rozwa偶ania o jako艣ci 偶ycia tu, na ziemi, i o tym, co nas spotka po 艣mierci. W ko艅cu to dzi臋ki dobrym relacjom z lud藕mi mo偶emy liczy膰 na ich modlitw臋 po naszym odej艣ciu do czy艣膰ca czy radosne przywitanie w niebie.
Znam ludzi, kt贸rzy prze偶yli na ziemi czy艣ciec 鈥 po przej艣ciu w swoim 偶yciu pot臋偶nego kryzysu ju偶 s膮 spokojni, bo wiedz膮, co tak naprawd臋 jest wa偶ne. Pomimo totalnej biedy, utraty maj膮tku, jedyne, czego 偶a艂uj膮, to zerwane wi臋zi. Potrafi膮 ju偶 nazwa膰 to, co z艂ego zrobili, i staraj膮 si臋 to zmieni膰. Pokazuj膮 mi prawdziwe emocje, dzi臋ki nim widz臋 inny, prawdziwy 艣wiat, bo jedyne, czego chc膮, to by膰 kochanymi.
I po kolejnym spotkaniu z nimi wiem, 偶e musz臋 znale藕膰 w sobie si艂臋, aby schyli膰 g艂ow臋 przed ka偶dym. A ka偶da zmiana 艣wiata, kt贸r膮 powinnam przynosi膰, zaczyna si臋 ode mnie.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij