Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Chrze艣cijanin zatroskany

ilustr.: Kuba Mazurkiewicz


Chwyci膰 Boga za nogi, cho膰 na chwil臋, u艂amek sekundy. Chwyci膰, 偶eby pozna膰, by m贸c pu艣ci膰, zaspokoiwszy piekieln膮 ciekawo艣膰, nieposkromion膮 偶膮dz臋 wiedzy i posiad艂szy j膮, zachowa膰 i przekaza膰 ludzko艣ci. Wiedz臋 nie o istocie zbawienia, r贸wnie偶 nie o Niepokalanym Pocz臋ciu czy tajemnicy Tr贸jcy 艢wi臋tej. Te zagadnienia s膮 wa偶ne, wzorem do na艣ladowania w ich rozwa偶aniu stali si臋 M臋drcy ze Wschodu, poszukiwacze m膮dro艣ci, ale s膮 te偶 odleg艂e i w pewien dziwny spos贸b nieistotne. Paradoksalnie. Co zatem jest przedmiotem zainteresowania chwytaj膮cego podmiotu? Czy mo偶e istnie膰 co艣 bardziej budz膮cego ciekawo艣膰 ni偶 niemo偶liwy do logicznego wyt艂umaczenia fenomen to偶samo艣ci Trzech i Jednego, b膮d藕 wyt艂umaczenie z przyrodniczego stanowiska zagadki Dziewicy, kt贸ra rodzi Dzieci臋? Nie s膮 to jednak, jak s膮dz臋, pytania, kt贸re wp艂ywaj膮 na kondycj臋 ludzkiej egzystencji na ziemi. Tym, co towarzyszy nam zawsze w naszej ziemskiej w臋dr贸wce, jest do艣wiadczenie z艂a i cierpienia. Nie odczuwamy go jedynie na w艂asnej sk贸rze, ale r贸wnie偶, a mo偶e przede wszystkim, ci膮偶y nam b贸l obarczaj膮cy innych. Nie daje nam spokoju i przys艂ania ciemn膮 pow艂ok膮 nasze nieska偶one sumienia.
O cierpieniu, jego istocie i sensie pisali ju偶 ci, kt贸rych ono do艣wiadcza艂o, ci, kt贸rzy go nie akceptowali, dla kt贸rych by艂o ono przyczyn膮 buntu przeciw 艣wiatu i Bogu, kt贸rzy w swej wra偶liwo艣ci bunt ten k艂adli niczym podwaliny pod ide臋 humanizmu, kt贸ra tak bliska jest chrze艣cija艅stwu. Rozmy艣lali o nim r贸wnie偶 teologowie, kt贸rzy w zaciszu monastycznej celi jedynie teoretycznie godzili jego istnienie z wszechmog膮cym i mi艂osiernym Absolutem. Niekt贸re odpowiedzi by艂y bardzo stanowcze i ferowane z wielkim przekonaniem, inne wskazywa艂y na tajemniczy charakter problemu, jeszcze inne by艂y sprzeciwem i, tak jak De Sade, opisywa艂y Boga nie jako mi艂osiernego Ojca, a raczej jako 鈥瀒stot臋 zbrodnicz膮, kt贸ra mia偶d偶y i neguje cz艂owieka鈥, jak to referuje Camus w swoim 鈥濩z艂owieku Zbuntowanym鈥. Wszystkie te diagnozy, apologie i wyrazy protestu 艂膮czy艂a ch臋膰 poznania i wra偶liwo艣膰 na losy cz艂owieka.
 
Obwini膰 za z艂o mo偶na po艣rednio ludzi, kt贸rzy, w my艣l idei stworzenia na podobie艅stwo Boga, otrzymali mo偶liwo艣膰 wolnego wyboru. S膮dz臋 jednak, 偶e czyni膮 je przede wszystkim nie艣wiadomie, w za艣lepieniu, a nawet je艣li zdaj膮 sobie z tego spraw臋, cz臋sto nie potrafi膮 sobie z nim i samymi sob膮 poradzi膰. Bo s膮, bo jeste艣my tak s艂abi. Na taki plan stworzenia nie godzi si臋 Iwan Karamazow, 鈥瀘ddaj膮c bilet do raju鈥, nie chce bowiem, nawet za cen臋 wolno艣ci, 偶y膰 w takim 艣wiecie. To literacka egzemplifikacja postawy buntu – cz艂owiek wychowany w kr臋gu kultury chrze艣cija艅skiej wyst臋puje przeciw jej ideom i za艂o偶eniom, motywowany wielk膮 empati膮. Mo偶liwe, jednak 偶e wra偶liwo艣膰 ta wzros艂a w艂a艣nie dzi臋ki moralnym drogowskazom tej kultury. To zn贸w paradoks. W podobnej sytuacji by艂 Szestow, kt贸ry st膮paj膮c po Akropolu negowa艂 korzy艣ci wynikaj膮ce z synkretyzmu p艂yn膮cego z Aten i Jerozolimy. Autonomiczno艣膰 sumienia i swoboda naszego dzia艂ania nie t艂umaczy jednak, dlaczego w艂a艣ciwie na 艣wiecie dochodzi do konfliktu interes贸w. Cz臋sto tak wielkich, 偶e na obu jego szalach spoczywa czyje艣 偶ycie.
Czy nie da艂o si臋 inaczej tego zaprojektowa膰? Dlaczego drapie偶ny lew, aby prze偶y膰, musi zje艣膰 antylop臋, kt贸ra ginie w jego szcz臋kach w niewyobra偶alnej trwodze i b贸lu? Wyj膮tkowo trafnie podobny strach, pozbawiony nadziei, opisuje Dostojewski ustami ksi臋cia Myszkina. Jego refleksja nad kondycj膮 psychiczn膮 skazanego na 艣mier膰 wielce ujmuj膮co porusza czytelnika. Jest szczerym wyznaniem tego wyj膮tkowego egzystencjalisty, kt贸rego prawdziwie przejmuje los jednostki, kt贸ry pr贸buje wsp贸艂odczuwa膰 z pogr膮偶onym w udr臋kach cz艂owiekiem. Chrze艣cija艅ska narracja ukazuje Chrystusa, Boga, kt贸ry przyjmuje na siebie ogrom tej m臋ki i w solidarno艣ci z cz艂owiekiem podejmuje ze z艂em heroiczn膮 walk臋. Co jednak, kiedy nie czujemy tej solidarno艣ci i blisko艣ci? R贸wnie偶 cierpimy. Tak, jak nieszcz臋艣liwe by艂y siostry 艁azarza po jego 艣mierci. Opuszczone przez swojego Nauczyciela. Jeste艣my w贸wczas skazani na nas samych. Na innych, ci inni za艣 na nas. Dlatego mo偶e nawet wykluczywszy istnienie Boga lub pojmuj膮c negatywnie jego rol臋, jak膮 odgrywa w 艣wiecie, mo偶na obroni膰 i dowodzi膰 sensu wpierania bli藕nich. Czeka nas bowiem ten sam, jeden, wsp贸lny los. On nas zatraca, ale powinien te偶 jednoczy膰 w walce z nim samym. Los, kt贸rym jest do艣wiadczanie trudu i wszelkich wymiar贸w psychofizycznego dyskomfortu.
 
Pisz膮c to, siedz臋 wygodnie w 艂贸偶ku, popijaj膮c herbat臋. Kiedy sko艅cz臋, zjem obiad. Jak co dzie艅. Jak co noc, b臋d臋 mia艂 gdzie si臋 umy膰 i gdzie spa膰. Prowadz臋 teoretyczne spekulacje, rozwa偶aj膮c, czy pewnym sensem cz艂owieczej niedoli nie jest wzrastanie w empatii, by 艂atwiej nam przychodzi艂a kenoza, po艣wi臋cenie dla bli藕nich, kt贸rych niedola do艣wiadcza. 呕ycie potraktowa艂o mnie bardzo 艂agodnie. Czy nie jestem tego winien tym, kt贸rzy na ka偶dym kroku spotykaj膮 przeszkody, dla kt贸rych codzienno艣膰 jest ci膮g艂ym zmaganiem z otaczaj膮c膮 rzeczywisto艣ci膮? Staram si臋 偶y膰 tak, by 鈥瀗ie tchn膮膰 d偶umy w twarz drugiego鈥, staraj膮c si臋 nie rani膰 s艂owami, nie czyni膰 pospolitych 艣wi艅stw. Wychodzi r贸偶nie, ale nie wymaga to wielkiego wysi艂ku.
D偶um臋 roznosz臋 jednak moj膮 biern膮 postaw膮 wobec ludzkich udr臋k. Patrz膮c bezczynnie na cierpienie, przyczyniam si臋 do jego istnienia. Maj膮c tego 艣wiadomo艣膰, nigdy nie b臋d臋 m贸g艂 powiedzie膰, 偶e zrobi艂em wszystko, by mu zapobiec. W tym sensie pewnie nale偶y rozumie膰 Augustia艅skie pojmowanie z艂a, kt贸re jest brakiem dobra. I chyba to w艂a艣nie jest zasad膮 chrze艣cija艅skiej odpowiedzialno艣ci za bli藕nich. Odpowiedzialno艣ci, ale chyba te偶 permanentnego poczucia winy, wynikaj膮cej z zaniedbania obowi膮zku niesienia pomocy.
 
Wydaje mi si臋, 偶e wra偶liwo艣膰 pod膮偶aj膮cego za nauk膮 Chrystusa oraz jego ci膮gle pog艂臋biana 艣wiadomo艣膰 istoty ludzkiej egzystencji, jest przygn臋biaj膮ca i napawa smutkiem. M贸wi艂o si臋 o tym, 偶e ucze艅 Jezusa powinien by膰 szcz臋艣liwy. 艢wi臋ty Franciszek, reformator Ko艣cio艂a, g艂osi艂 filozofi臋 radosnego prze偶ywania wiary, przez dostrzeganie pi臋kna i rozumno艣ci stworzenia. Rado艣ci膮 powinna r贸wnie偶 napawa膰 chrze艣cijanina perspektywa 偶ycia wiecznego w komunii z Bogiem. Ale jak偶e ta perspektywa jest odleg艂a, jak偶e owiana w膮tpliwo艣ciami. Wi臋cej dostrzegam te偶 w 艣wiecie chaosu ni偶 konsekwentnego projektu. W opisywaniu otaczaj膮cej rzeczywisto艣ci lepiej przemawia do mnie filozofia absurdu ni偶 logika matematyczna. Wybieram zatem Jerozolim臋 z jej Ogr贸jcem i Golgot膮, kt贸ra jest 鈥瀦gorszeniem dla 呕yd贸w i g艂upstwem dla pogan鈥, ni偶 Ateny abstrakcyjnego i pozbawionego ludzkich cech absolutu. Harmonia 艣wiata, do 偶ycia w kt贸rej przekonuje 艣wi臋ty z Asy偶u, nie trafia do mnie, r贸wnie偶 z powodu z艂a, kt贸re j膮 burzy. Intuicja m贸wi mi, 偶e chrze艣cijanin powinien by膰 smutnym cz艂owiekiem. Takim, kt贸ry g艂臋boko prze偶ywa grzech zaniedbania i cierpi razem z tymi, kt贸rzy si臋 藕le maj膮, wyra偶aj膮c solidarno艣膰 – wzorem Chrystusa ukrzy偶owanego. Mo偶e 艣wiadome i g艂臋bokie prze偶ywanie wiary powinno czyni膰 cz艂owieka zatroskanym i wiecznie niespe艂nionym?
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij