Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Brzemi─Ö odmienno┼Ťci

J─Özyk generuje r├│┼╝nic─Ö: my mamy ÔÇ×wsieÔÇŁ, Afrykanie ÔÇ×wioskiÔÇŁ. My mamy ÔÇ×j─ÖzykiÔÇŁ, Indianie ÔÇ×narzeczaÔÇŁ lub ÔÇ×dialektyÔÇŁ. Kapita┼é odmienno┼Ťci ÔÇ×prymitywnych plemionÔÇŁ przyci─ůga jak magnes przemys┼é turystyczny.

ilustr.: Hanka Mazurkiewicz


W do┼Ťwiadczeniu postkolonialnym j─Özyk jest g┼é├│wnym placem boju. Stanowi instrument w┼éadzy, buduje granic─Ö. Niezale┼╝nie od tego, czy ÔÇ×InnyÔÇŁ wzbudza w nas pogard─Ö, czy urzeczenie.

 
ÔÇ×Na szlaku spotkamy barwnych i ciekawych mieszka┼äc├│w, prymitywne plemiona oraz stada dzikich zwierz─ůtÔÇŁ ÔÇô oto, jak wycieczk─Ö do Namibii swoim przysz┼éym polskim klientom zachwala strona internetowa biura podr├│┼╝y ÔÇ×African Game SafariÔÇŁ.
Klikam na ikonk─Ö z flaga brytyjsk─ů, a potem w okienko ÔÇ×searchÔÇŁ wpisuj─Ö s┼éowo ÔÇ×primitiveÔÇŁ. Zero rezultatu. Obie strony internetowe, polska i angielska, zach─Öcaj─ů do tej samej wycieczki, opisuj─ů j─ů jednak inaczej. ÔÇ×Koniecznie musisz tego do┼Ťwiadczy─ç!ÔÇŁ – oznajmia mi biuro podr├│┼╝y. Do┼Ťwiadczy─ç tego ÔÇô to znaczy czego? Czy do┼Ťwiadczenie nie mo┼╝e bowiem okaza─ç si─Ö zasadniczo inne, zale┼╝nie od tego, w jakie s┼éowa je dla nas ubrano i czego nakazano nam si─Ö spodziewa─ç…?
 
***
 
Polska nie mia┼éa zamorskich kolonii ÔÇô lubimy sobie powtarza─ç. Nie znaczy to jednak wcale, ┼╝e o koloniach nie marzyli┼Ťmy. I ┼╝e nie przyswoili┼Ťmy sobie kodu pogardy i przemocy zawartego w europejskiej ideologii kolonialnej. Jeste┼Ťmy dziedzicami tych samych metafor, spadkobiercami tego samego dyskursu. W Polsce jest to w dodatku nadal dyskurs szczeg├│lnie ma┼éo przepracowany.
Nie ma dzi┼Ť mowy, by biuro podr├│┼╝y dzia┼éaj─ůce w RPA pisa┼éo na stronie angielskoj─Özycznej o ÔÇ×prymitywnych plemionachÔÇŁ. Gdy nie tak dawno jeden z dziennikarzy BBC nazwa┼é ÔÇ×prymitywnymi plemionamiÔÇŁ rdzennych mieszka┼äc├│w Papui Zachodniej, lokalne stowarzyszenie praw cz┼éowieka wystosowa┼éo list protestacyjny. Okre┼Ťlenie brzmi obra┼║liwie i powiela rasistowskie stereotypy. To jednak jeszcze nie wszystko ÔÇô stawka jest wy┼╝sza. Przed laty nazwanie innego cz┼éowieka ÔÇ×prymitywnymÔÇŁ mia┼éo usprawiedliwia─ç kolonialne zap─Ödy europejskich imperi├│w. Dzisiaj w Papui Zachodniej przy pomocy tego samego s┼éowa usprawiedliwia swoj─ů dominacj─Ö Indonezja. Tak bowiem jej rz─ůd t┼éumaczy sw─ů polityk─Ö zasiedlania Papui milionami kolonist├│w z Jawy.
 
Jak o┼Ťwiadczy┼é jeden z ministr├│w, chodzi w┼éa┼Ťnie o to, by w┼é─ůczy─ç rdzennych mieszka┼äc├│w Papui, ÔÇ×ludzi z epoki kamiennej, prymitywnych i zacofanychÔÇŁ, do g┼é├│wnego nurtu indonezyjskiego rozwoju.
W istocie trudno m├│wi─ç o grupach etnicznych bardziej ÔÇ×prymitywnychÔÇŁ od innych. Co w┼éa┼Ťciwie mia┼éoby oznacza─ç to deprecjonuj─ůce, stygmatyzuj─ůce, nios─ůce przemoc s┼éowo? Antropolodzy zarzucili je ju┼╝ w latach 30.┬áXX┬áwieku. Podobna hierarchizacja nie dawa┼éa si─Ö obroni─ç nie tylko moralnie, ale przede wszystkim naukowo. R├│┼╝ne spo┼éecze┼ästwa po prostu r├│┼╝nie formu┼éowa┼éy i zaspokaja┼éy swe potrzeby. Fakt, ┼╝e ostatnimi czasy to w┼éa┼Ťnie my okazali┼Ťmy si─Ö najbardziej przebojowi, nie oznacza niestety wcale, ┼╝e na d┼éu┼╝sz─ů met─Ö dokonali┼Ťmy najlepszego wyboru. Czy potrafimy zar─Öczy─ç, ┼╝e nasz p─Öd ku nieustannemu rozwojowi nie zako┼äczy si─Ö generaln─ů katastrof─ů?
 
Kiedy po tsunami 2004 roku w depeszy BBC ÔÇ×prymitywnym plemieniemÔÇŁ nazwano mieszka┼äc├│w wyspy Sentinel na indyjskich Andamanach, nie by┼éo lokalnych protest├│w. Trudno si─Ö dziwi─ç ÔÇô stanowi─ů oni bowiem jedn─ů z ostatnich grup ludzkich odmawiaj─ůcych kontaktu z reszt─ů naszej ludzko┼Ťci. Po tsunami, jak informowa┼éo BBC, Sentinelczycy ostrzelali z ┼éuk├│w helikoptery, kt├│re chcia┼éy dostarczy─ç im pomoc. Czy nie by┼é to jaskrawy objaw prymitywnego my┼Ťlenia? ÔÇô mo┼╝na by spyta─ç. Przeciwnie jednak ÔÇô by┼éa to bardzo efektywna strategia, kt├│ra przynios┼éa oczekiwany skutek. Helikoptery zawr├│ci┼éy do bazy.
 
Rdzenni mieszka┼äcy wyspy nie chc─ů pomocy, bo nie chc─ů kontaktu. Pomocy po tsunami zreszt─ů nie potrzebowali, poniewa┼╝ zd─ů┼╝yli ewakuowa─ç si─Ö w wy┼╝ej po┼éo┼╝one rejony. Je┼Ťli kt├│rego┼Ť dnia dadz─ů si─Ö skusi─ç pomoc─ů, na ich wybrze┼╝u powstanie zapewne jeszcze wi─Öcej hoteli, a oni, jako mniej przyuczeni do podawania drink├│w na tacy i otoczeni pogard─ů swych wsp├│┼éobywateli, najpewniej wyl─ůduj─ů w slumsach. Utrac─ů zapewne wiele umiej─Ötno┼Ťci przydatnych w lesie, nab─Öd─ů za┼Ť inne, przydatne w slamsie. Czy w├│wczas przestanie si─Ö ich nazywa─ç ÔÇ×prymitywnym plemieniemÔÇŁ?
 
Tymczasem jednak kapita┼é ich odmienno┼Ťci przyci─ůga jak magnes przemys┼é turystyczny. Od lat lokalne agencje umieszczaj─ů ich na li┼Ťcie swych ofert. Na pocz─ůtku tego roku S─ůd Najwy┼╝szy Indii zakaza┼é je┼╝d┼╝enia przez tereny rdzennych mieszka┼äc├│w Andaman├│w d┼╝ipom biur podr├│┼╝y, nie wiadomo jednak, na jak d┼éugo ta decyzja po┼éo┼╝y kres ÔÇ×ludzkiemu safariÔÇŁ. I czy z Andaman├│w naprawd─Ö znikn─ů wychyleni z okien samochod├│w tury┼Ťci przyk┼éadaj─ůcy do oka teleobiektywy w nadziei, ┼╝e na skraju lasu, na tle chaotycznej zieleni zdo┼éaj─ů dostrzec ÔÇô i sfotografowa─ç ÔÇô tajemnicze ludzkie sylwetki.
 
***
 
To prawda, ┼╝e ÔÇ×InnyÔÇŁ i jego kultura wzbudza w nas cz─Östo pogard─Ö, ale cz─Östo tak┼╝e i zachwyt. Podr├│┼╝ujemy, poszukuj─ůc ol┼Ťnienia odmienno┼Ťci─ů, ÔÇ×dobrego dzikusaÔÇŁ, kt├│remu wi─Ö┼║ z natur─ů pozwoli┼éa zachowa─ç m─ůdro┼Ť─ç, jak─ů my┼Ťmy zd─ů┼╝yli utraci─ç.
Co wi─Öcej, jak zauwa┼╝a Dean Mac Cannell w swojej ksi─ů┼╝ce ÔÇ×TurystaÔÇŁ, ÔÇ×negatywne nastawienie wobec wszystkiego co stare, d├ępass├ę czy obce, tak powszechne w spo┼éecze┼ästwie nowoczesnym, roztapia si─Ö w sentymentalizmie i szacunku w├│wczas, gdy dany obiekt jest ostatni w swoim rodzajuÔÇŁ. T─Ösknota za utracon─ů ÔÇ×naturalno┼Ťci─ůÔÇŁ i ÔÇ×autentyczno┼Ťci─ůÔÇŁ s─ů jego zdaniem istotn─ů cech─ů ducha nowoczesno┼Ťci. Zagro┼╝ona odmienno┼Ť─ç kulturalna staje si─Ö warto┼Ťci─ů sama w sobie.
 
Strona internetowa biura podr├│┼╝y ÔÇ×Africa LineÔÇŁ: ÔÇ×Uwaga, to, co si─Ö wydarzy tego dnia, nie jest wyre┼╝yserowane ÔÇô grupa bierze udzia┼é w prawdziwych, codziennych czynno┼Ťciach cz┼éonk├│w plemienia, kt├│rego tradycyjny spos├│b ┼╝ycia nie zmieni┼é si─Ö od setek lat!ÔÇŁ
Obraz r├│┼╝nicy potrafi nas urzec, zab┼éysn─ů─ç na moment fantazmatyczn─ů alternatyw─ů wobec tego wszystkiego, co znamy, przeszy─ç dreszczem emocji, po kt├│rym przyjemnie powr├│ci─ç do domu. ÔÇ×Do cywilizacjiÔÇŁ ÔÇô pisz─ů biura turystyczne. Podzia┼é jest tu bowiem zasadnicz─ů rzecz─ů ÔÇô z jednej strony ÔÇ×cywilizacjaÔÇŁ w┼éa┼Ťnie, z drugiej ÔÇô jej brak. Ka┼╝dy w ko┼äcu pozostaje na swoim miejscu. Od ÔÇ×InnegoÔÇŁ oczekujemy przecie┼╝ w┼éa┼Ťnie tego, aby by┼é inny i aby taki pozosta┼é. Z ka┼╝dym krokiem, z kt├│rym upodobnia si─Ö do nas ÔÇô przenosi si─Ö z lepianki do domu z pustak├│w, zak┼éada kanalizacj─Ö, piorunochron i stron─Ö na Facebooku ÔÇô traci nieuchronnie kapita┼é ÔÇ×autentyczno┼ŤciÔÇŁ. ÔÇ×Autentyczno┼Ť─çÔÇŁ, cokolwiek by mia┼éa znaczy─ç, jest bowiem istotnym walorem w j─Özyku agencji turystycznych, kt├│re sprzedaj─ů nam obrazy odmienno┼Ťci, podobnie jak czyni─ů to programy telewizyjne, producenci p┼éyt z muzyk─ů world i sklepy z wyrobami etnicznymi.
Jak pisze egipska socjolo┼╝ka Nawal El Saadawi: ÔÇ×Wielokulturowo┼Ť─ç, odmienno┼Ť─ç, r├│┼╝nica kulturowa, religijna i etniczna, autentyczno┼Ť─ç, specyficzno┼Ť─ç ÔÇô wszystko to stanowi nowe towaryÔÇŁ.
 

ilustr. Hanka Mazurkiewicz


***
 
Pogarda czy urzeczenie, bariera zatem zawsze pozostaje. Nie tylko wyra┼╝enia otwarcie deprecjonuj─ůce nakre┼Ťlaj─ů mi─Ödzy ÔÇ×namiÔÇŁ a ÔÇ×nimiÔÇŁ t─Ö niewidzialn─ů granic─Ö. Dawny j─Özyk wci─ů┼╝ generuje r├│┼╝nic─Ö i to nie tylko w broszurach biur podr├│┼╝y, ale i w najpowa┼╝niejszych gazetach. My mamy ÔÇ×wsieÔÇŁ, za┼Ť Afrykanie ÔÇ×wioskiÔÇŁ. My mamy ÔÇ×j─ÖzykiÔÇŁ, Indianie ÔÇ×narzeczaÔÇŁ lub ÔÇ×dialektyÔÇŁ. Europ─Ö zamieszkuj─ů ÔÇ×narodyÔÇŁ i ÔÇ×grupy etniczneÔÇŁ, Afryk─Ö za┼Ť ÔÇ×plemionaÔÇŁ i ÔÇ×ludyÔÇŁ. Muzu┼émanie to w prasie nadal cz─Östo egzotyczni ÔÇ×wyznawcy AllahaÔÇŁ, cho─ç nie m├│wimy przecie┼╝ o ┼╝ydach per ÔÇ×wyznawcy JahweÔÇŁ. Co ciekawe, okre┼Ťlenie ÔÇ×wyznawcy ChrystusaÔÇŁ, je┼Ťli wierzy─ç internetowym wyszukiwarkom, te┼╝ si─Ö pojawia najcz─Ö┼Ťciej w egzotycznym kontek┼Ťcie Egiptu czy Pakistanu.
 
ÔÇ×AllahÔÇŁ po arabsku znaczy zreszt─ů po prostu ÔÇ×B├│gÔÇŁ i tego samego s┼éowa u┼╝ywaj─ů w ko┼Ťcio┼éach arabscy chrze┼Ťcijanie w Betlejem czy Nazarecie. Polscy muzu┼émanie w publikacjach Muzu┼éma┼äskiego Zwi─ůzku Religijnego w RP pisz─ů ÔÇ×B├│gÔÇŁ. Gdy w tekstach o muzu┼émanach nieodmiennie wybieramy s┼éowo ÔÇ×AllahÔÇŁ, podkre┼Ťlamy r├│┼╝nic─Ö, egzotyk─Ö, przepa┼Ť─ç. Jakby┼Ťmy mieli tu do czynienia z jakim┼Ť tajemniczym Bogiem muzu┼éman├│w, a nie jednym jedynym Bogiem, wsp├│lnym dla trzech monoteistycznych religii, cho─ç teologowie ka┼╝dej z nich definiuj─ů go nieco inaczej.
 
Ten archaizuj─ůcy, egzotyzuj─ůcy j─Özyk dodaje tekstom rumie┼äc├│w. Otwiera wachlarze skojarze┼ä ÔÇô nie tyle jednak z rzeczywistym ┼Ťwiatem, co z ksi─ů┼╝kami po┼éykanymi niegdy┼Ť w szkole pod ┼éawk─ů. Ten j─Özyk pachnia┼é przygod─ů, powinni┼Ťmy si─Ö jednak od niego uwolni─ç. Egzotyzuj─ůce s┼éownictwo ma bowiem krwawe korzenie i nie przesta┼éo przynosi─ç krwawych konsekwencji. Niegdy┼Ť to w┼éa┼Ťnie ta bariera pomi─Ödzy swojskim ÔÇ×tuÔÇŁ i egzotycznym ÔÇ×tamÔÇŁ, ta piecz─Ö─ç ÔÇ×inno┼ŤciÔÇŁ zakorzeniona w j─Özyku, by┼éa pierwszym warunkiem kolonizacji. I tak jak dawniej, tak r├│wnie┼╝ i dzi┼Ť u┼╝ywa─ç wobec ÔÇ×nichÔÇŁ wyra┼╝e┼ä, jakich nie u┼╝ywamy wobec ÔÇ×nasÔÇŁ, to tworzy─ç jak─ů┼Ť inn─ů kategori─Ö ludzko┼Ťci. Oto i pierwszy krok do wszelkich kolejnych nadu┼╝y─ç. Bo oto, niepostrze┼╝enie nawet dla nas samych, wobec ÔÇ×nichÔÇŁ przyzwalamy na to, co wobec ÔÇ×nasÔÇŁ by┼éoby nie do pomy┼Ťlenia. Czy nie chodzi wszak o jak─ů┼Ť inn─ů rzeczywisto┼Ť─ç…?
 
Wyciek ropy z platformy wiertniczej w Luizjanie przez d┼éugie tygodnie nie schodzi┼é z czo┼é├│wek gazet. Podobna ilo┼Ť─ç ropy jak ta, kt├│ra wyla┼éa si─Ö w delt─Ö Mississipi, od p├│┼é wieku wycieka co roku w delt─Ö Nigru z ruroci─ůg├│w tych samych zachodnich firm. Zatruwa rzeki, lasy, pola. Nigeria nie wydaje si─Ö jednak nale┼╝e─ç do naszego ┼Ťwiata i los jej mieszka┼äc├│w nie wydaje si─Ö godny r├│wnej uwagi.
Te obszary ÔÇ×inno┼ŤciÔÇŁ zaczynaj─ů si─Ö czasem niedaleko. Wojn─Ö w by┼éej Jugos┼éawii t┼éumaczono uparcie nawrotem ÔÇ×atawistycznych nienawi┼Ťci etnicznychÔÇŁ. Formu┼éa ta, niczym magiczne zakl─Öcie, pozwala┼éa dziennikarzom unika─ç wnikania w polityczne przyczyny wojny. Polityk├│w zwalnia┼éa z obowi─ůzku powstrzymania masakr, czytelnik├│w uwalnia┼éa od dyskomfortu. Wojna toczy┼éa si─Ö przecie┼╝ w jakim┼Ť niedost─Öpnym nam ┼Ťwiecie, naznaczonym kulturow─ů obco┼Ťci─ů, rz─ůdzonym niezrozumia┼é─ů dla nas logik─ů. C├│┼╝ mogli┼Ťmy mie─ç z nim wsp├│lnego…? Gdy mowa o Afryce, samo s┼éowo ÔÇ×plemi─ÖÔÇŁ wystarczy, aby zepchn─ů─ç dyskusj─Ö z terenu polityki, zarezerwowanego dla dzisiejszego Zachodu, na teren tradycyjnej antropologii, zarezerwowany dla ÔÇ×prymitywnychÔÇŁ obszar├│w ┼Ťwiata. Otwiera si─Ö semantyczna pu┼éapka, kt├│ra nie pozwala nam dostrzec wsp├│┼éczesno┼Ťci konflikt├│w, ich wpisania w nasz─ů wsp├│ln─ů rzeczywisto┼Ť─ç. Ekonomicznych interes├│w zachodnich korporacji i milcz─ůcej zgody zachodnich polityk├│w.
 
***
 
Niedobrze, gdy j─Özyk egzotyzuje i stygmatyzuje, kiedy zamyka innego cz┼éowieka w jego domniemanej odmienno┼Ťci, kiedy niejako na si┼é─Ö generuje r├│┼╝nice. Rzec mo┼╝na jednak, ┼╝e niedobrze te┼╝, kiedy z g├│ry wszelkie r├│┼╝nice zaciera. Kiedy uniformizuje ┼Ťwiat, narzucaj─ůc mu zachodnie spojrzenie w imi─Ö rzekomej ÔÇ×uniwersalno┼ŤciÔÇŁ. Kiedy odmawia innym prawa do lokalnych odmienno┼Ťci. Niedobrze, kr├│tko m├│wi─ůc, kiedy pr├│buje zamkn─ů─ç to┼╝samo┼Ť─ç innego cz┼éowieka w jakiej┼Ť narzuconej mu z g├│ry sk├│rze ÔÇô czy wytyka go palcem jako tego Innego, czy przeciwnie, przykrawa go do jednej, obowi─ůzuj─ůcej formy. W ko┼äcu wszyscy jeste┼Ťmy przecie┼╝ i r├│┼╝ni, i podobni. A to┼╝samo┼Ť─ç jest naszym konstruktem ÔÇô zmiennym i wielowarstwowym.
 
Badacze do┼Ťwiadczenia postkolonialnego dawno zauwa┼╝yli, ┼╝e w┼éa┼Ťnie j─Özyk jest jego g┼é├│wnym placem boju. Stanowi bowiem instrument w┼éadzy. Dobiera─ç s┼éowa to sprawowa─ç w┼éadz─Ö. ÔÇ×Can the Subaltern Speak?ÔÇŁ ÔÇô pyta┼éa w g┼éo┼Ťnym eseju Gayatri Chakravorty Spivak. ÔÇ×Czy podporz─ůdkowani inni mog─ů przem├│wi─ç?ÔÇŁ Definicj─ů podrz─Ödnej pozycji jest bowiem w┼éa┼Ťnie to ÔÇô na twoje do┼Ťwiadczenie w j─Özyku nie ma nawet nazwy, a w twoim imieniu zawsze m├│wi kto┼Ť inny i jest mu wszystko jedno, co ty o tym my┼Ťlisz.
 
Ju┼╝ od dawna pisarze tacy jak Chinua Achebe z Nigerii, Salman Rushdie z Indii czy Aim├ę C├ęsaire z Martyniki zaw┼éaszczali j─Özyk angielski czy francuski i przerabiali je dla w┼éasnych cel├│w. Inni analizowali wzorce dominacji zawarte w samych strukturach j─Özyka. Warto wczytywa─ç si─Ö w te analizy. I przemy┼Ťle─ç, co m├│wi naszymi ustami polszczyzna.
 
W Polsce bowiem, bardziej ni┼╝ gdzie indziej, pozwalamy, by dawny j─Özyk wci─ů┼╝ nami m├│wi┼é. Nikt z nas nie jest od niego wolny. Jakie to przeci─Öcie si─Ö naszych pod┼Ťwiadomych wyobra┼╝e┼ä o kolorze sk├│ry i p┼éci sprawia na przyk┼éad, ┼╝e w jednej z ciekawszych ksi─ů┼╝ek-reporta┼╝y o jednym z kraj├│w Afryki, kt├│r─ů ostatnio czyta┼éam, ani razu nie pojawia si─Ö kontrowersyjne s┼éowo ÔÇ×MurzynÔÇŁ, za to sze┼Ť─ç razy pojawia si─Ö s┼éowo ÔÇ×MurzynkaÔÇŁ? Dlaczego w innej ksi─ů┼╝ce, kt├│rej akcja dzieje si─Ö na kilku kontynentach, sformu┼éowanie ÔÇ×jak zwierz─ÖtaÔÇŁ powraca pod┼Ťwiadomie wy┼é─ůcznie wtedy, gdy mowa o Afrykanach?
 
Jedyne wyj┼Ťcie ÔÇô zachowywa─ç ┼Ťwiadomo┼Ť─ç historii, jaka nas kszta┼étowa┼éa. Ogl─ůda─ç si─Ö nieustannie do ty┼éu i nie ufa─ç gotowym metaforom, kt├│re same si─Ö cisn─ů pod pi├│ro.
 
I jeszcze rzecz ÔÇô najprostsza. Nie m├│wi─ç tak, jakby ten, o kim mowa, nigdy nas nie mia┼é us┼éysze─ç ÔÇô i nie m├│g┼é poczu─ç si─Ö nieprzyjemnie, roze┼Ťmia─ç nam si─Ö w nos albo wystosowa─ç do naszej redakcji list z protestem.
 
***
 
ÔÇ×EtniczneÔÇŁ wycieczki, kt├│re z takim przekonaniem zachwalaj─ů agencje turystyczne, s─ů dzi┼Ť specjalno┼Ťci─ů wielu region├│w ┼Ťwiata. ÔÇ×┼Üwietny trek, nie taki jak inneÔÇŁ ÔÇô cieszy┼éa si─Ö niedawno moja znajoma po kilku dniach sp─Ödzonych w ÔÇ×plemiennychÔÇŁ wsiach na p├│┼énocy Tajlandii. ÔÇ×┼╗adnych sklep├│w z pami─ůtkami, nie czuli┼Ťmy si─Ö jak w fa┼észywej wiosce i mieli┼Ťmy wra┼╝enie, ┼╝e nie traktowano nas jak jakie┼Ť dojne krowyÔÇŁ ÔÇô pisa┼éa. Pozostaje tylko mie─ç nadziej─Ö, ┼╝e kt├│rego┼Ť dnia zaczniemy zadawa─ç sobie jeszcze jedno pytanie. Jak czuj─ů si─Ö oni, mieszka┼äcy odwiedzanych wsi, kiedy staj─ů si─Ö obiektem naszej nieskr─Öpowanej obserwacji, by nie rzec ÔÇô konsumpcji? Kiedy sprowadza si─Ö ich do statusu turystycznej atrakcji? Kiedy w ich imieniu m├│wi do nas zawsze kto inny ÔÇô broszura zagranicznego biura podr├│┼╝y czy te┼╝ wygadany przewodnik z pobliskiego miasta…?
 
Ekonomiczna i symboliczna dominacja jest w naszym ┼Ťwiecie realna i narzuca nam wszystkim role, z kt├│rych nie┼éatwo wyj┼Ť─ç. Ale mo┼╝e za pierwsz─ů ni─ç przewodni─ů pos┼éu┼╝y nam w┼éa┼Ťnie to pierwsze pytanie ÔÇô jak w┼éa┼Ťciwie czuje si─Ö ten drugi cz┼éowiek?
Kiedy zaczniemy go s┼éucha─ç, kiedy zobaczymy w nim nie przedmiot, ale podmiot, dostrze┼╝emy nie obiekt do kontemplacji, ale partnera do rozmowy, a mo┼╝e po prostu zm─Öczonego cz┼éowieka, kt├│ry chce, ┼╝eby da─ç mu ┼Ťwi─Öty spok├│j ÔÇô mo┼╝e wtedy w┼éa┼Ťnie wykroczymy poza barier─Ö zwyk┼éej konsumpcji kulturowej odmienno┼Ťci. I wyobra┼╝alny b─Ödzie nawet zacz─ůtek jakiej┼Ť relacji ÔÇô cho─çby najbardziej przelotnej i najbanalniejszej, ale dwustronnej.
 
Powy┼╝szy esej pochodzi z 23. numeru naszego papierowego kwartalnika zatytu┼éowanego „Post-turysta”.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś