Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Borodziej: Dom wszystkich Europejczyk贸w

G艂贸wne przes艂anie wystawy jest takie: wszyscy mamy ze sob膮 co艣 wsp贸lnego 鈥 zastan贸wmy si臋, co z tego wynika dla wsp贸艂czesno艣ci. Jeste艣my malutkim, strasznie bogatym kontynentem i niedobrze by艂oby, gdyby艣my wpadli na pomys艂, 偶eby znowu zacz膮膰 ze sob膮 wojn臋.

ilustr.: Zofia Janina Borysiewicz

ilustr.: Zofia Janina Borysiewicz, http://zofiajaninaborysiewicz.tumblr.com


 
MARIA CZAPUTOWICZ: Czemu 鈥瀌om鈥, a nie 鈥瀖uzeum鈥?
PROF. W艁ODZIMIERZ BORODZIEJ:聽Nazwa 鈥瀌om鈥 sta艂a si臋 ostatnio modna. Nowo powstaj膮ce instytucje ch臋tnie nazywaj膮 si臋 domem. Muzeum to takie miejsce, gdzie cz艂owiek wchodzi, ogl膮da obrazy czy inne artefakty i wychodzi. Natomiast dom to co艣 wi臋cej: miejsce 偶ycia kulturalnego i spo艂ecznego. Dodatkowo DHE ma pe艂ni膰 te偶 funkcj臋 forum. Chodzi o to, 偶eby ludzie my艣leli, a nie tylko czuli.
Czym w takim razie wyr贸偶nia si臋 Dom Historii Europejskiej?
Jego specyfika jest dosy膰 oczywista. Nigdy jeszcze parlament nie budowa艂 muzeum, bo nigdy wcze艣niej nie by艂o takiego parlamentu. Muzea mog膮 by膰 samorz膮dowe, pa艅stwowe, krajowe (w krajach o strukturze federalnej), ko艣cielne i tym podobne. Natomiast tu mamy co艣 ponadpa艅stwowego z za艂o偶enia, czego jeszcze nie by艂o. Mo偶e gdyby monarchia Habsburg贸w chcia艂a zrobi膰 muzeum historii monarchii, to by艂oby to co艣 por贸wnywalnego. Ale oni si臋 nigdy na to nie odwa偶yli.
Jak sta艂o si臋 mo偶liwe powo艂anie instytucji stawiaj膮cej sobie za cel poprowadzenie narracji ponadnarodowej?
Kontynent europejski ma skomplikowan膮 histori臋, kt贸ra si臋 sk艂ada i z cieni, i z blask贸w. Unia Europejska jest rodzajem zupe艂nie nowego traktowania tej cz臋艣ci kontynentu, jej istnienie jest niejako gwarantem pokoju w Europie. A jej g艂贸wne przes艂anie to: mamy wsp贸lne, skomplikowane dziedzictwo, znale藕li艣my jakie艣 rozwi膮zanie, by je zachowa膰 鈥 wcale nie wiadomo, czy najlepsze i czy wieczne 鈥 ale chcemy mu nada膰 jaki艣 wymiar symboliczny. Gdyby Unia mia艂a si臋 cofn膮膰 do strefy wolnoc艂owej, to taka symbolika by艂aby kompletnie zb臋dna. Natomiast je艣li ma by膰 trwa艂ym zwi膮zkiem pa艅stw europejskich, kt贸re zobowi膮zuj膮 si臋 do pokojowego rozwi膮zywania konflikt贸w mi臋dzy sob膮, czyli tworz膮 supra-narodow膮 i supra-pa艅stwow膮 struktur臋, to wtedy potrzebujemy symboliki dla tej to偶samo艣ci. Hymn i flag臋 mamy od dawna, ale to troch臋 ma艂o.
艢ledz膮c dyskusje towarzysz膮ce powstawaniu muze贸w narodowych, ci臋偶ko mi sobie wyobrazi膰 skal臋 analogicznych spor贸w na szczeblu ponadnarodowym.
To muzeum w og贸le sobie nie ro艣ci pretensji do tego, 偶eby zast膮pi膰 jakiekolwiek muzeum narodowe. Wszyscy wiemy, 偶e mamy rozmaite to偶samo艣ci: mamy to偶samo艣膰 p艂ciow膮, mieli艣my to偶samo艣膰 jako dziecko, jako dziecko swoich rodzic贸w tak d艂ugo, jak oni 偶yj膮 i mo偶e po ich 艣mierci, jako mieszkaniec danego miasta, regionu, bardzo siln膮 narodow膮, jak膮艣 zawodow膮, kt贸ra nas kszta艂tuje. Z regu艂y dochodzimy do tego, 偶e mamy dziewi臋膰 to偶samo艣ci, kt贸re s膮 p艂ynne. To muzeum nigdy nie chcia艂o zast膮pi膰 jednej z tych to偶samo艣ci, tylko zaoferowa膰 dodatkow膮 dziesi膮t膮. Chcecie si臋 identyfikowa膰 z Uni膮 i przyj膮膰 tak膮 dziesi膮t膮 to偶samo艣膰? No to fajnie! Nie podoba ci si臋? No to nie! Klasyczne muzeum narodowe, dziewi臋tnastowieczne, mia艂o charakter normatywny, mia艂o kszta艂towa膰 to偶samo艣膰 w ramach pa艅stwa narodowego. A tu mamy to bogactwo i p艂ynno艣膰.
Mam wra偶enie, 偶e to g艂贸wny przekaz cz臋艣ci wystawy po艣wi臋conej dziedzictwu.
Oczywi艣cie. Przecie偶 ka偶dy z nas wybiera z tego dziedzictwa. Ju偶 nawet nie m贸wi臋 o narodach, ale ka偶dy z nas indywidualnie dokonuje pewnego wyboru. Nie mo偶na jednocze艣nie by膰 katolikiem i protestantem. To s膮 wszystko oferty, z kt贸rych korzystamy lub nie. Nale偶y si臋 zastanowi膰 nad sensowno艣ci膮 w艂asnych wybor贸w. Cz艂owiek my艣l膮cy to jest cz艂owiek prawdziwy, a cz艂owiek, kt贸ry tylko wierzy, bywa niebezpiecznym zwierz臋ciem.
Jak膮 najwi臋ksz膮 warto艣膰 widzi pan w fakcie powstania Domu i tworzenia tej dziesi膮tej to偶samo艣ci?
Tak膮, 偶e jest ona dost臋pna dla wszystkich obywateli pa艅stw Unii, Norweg贸w i Szwajcar贸w. Ka偶dy odwiedzaj膮cy wystaw臋 albo co艣 z niej wyniesie, albo nie. To jest tylko oferta, z kt贸rej kto艣 b臋dzie chcia艂 skorzysta膰, a kto艣 nie. Ja uwa偶am, 偶e dobrze mie膰 jeszcze jedn膮, dodatkow膮 mo偶liwo艣膰 w 偶yciu. Ale niekt贸rzy uwa偶aj膮, 偶e to jest zamach na kt贸r膮艣 z ich pozosta艂ych to偶samo艣ci. Ja w tym nie widz臋 nic agresywnego ani nic zabieraj膮cego komukolwiek cokolwiek. Cz艂owiek, kt贸ry ma wi臋cej, staje si臋 bogatszy.
Ale co proponuje ta europejska to偶samo艣膰, kt贸rej muzeum jest symbolem? Jaka jest聽jej oferta?
Ona proponuje, 偶eby uzna膰, 偶e jeste艣my takim malutkim kontynentem, strasznie bogatym na tle pozosta艂ych, i 偶e niedobrze by艂oby, jakby艣my wpadli na pomys艂, 偶eby znowu zacz膮膰 ze sob膮 wojn臋. Jedno przes艂anie jest takie, 偶e na tym kontynencie strasznie 艂atwo komu艣 nadepn膮膰 na odcisk, drugie jest takie, 偶e co艣 ze sob膮 mamy wsp贸lnego, i trzecie, 偶eby si臋 zastanowi膰 nad tym, co z tego wynika dla wsp贸艂czesno艣ci.
fot.: Antoni Zakrzewski

fot.: Antoni Zakrzewski


Muzeum powinno dzia艂a膰 na emocje
Jest pan przewodnicz膮cym Rady Naukowej Muzeum. Jakie by艂y najwi臋ksze problemy, kt贸re napotka艂 pan przy procesie tworzenia wystawy?
Najwi臋kszym problemem okaza艂a si臋, o dziwo, Hiszpa艅ska Wojna Domowa. Nie ma wielkiej debaty nad tym, czy w艂oski faszyzm, narodowy socjalizm czy komunizm by艂y z艂e, co do tego istnieje konsensus. Natomiast w przypadku Hiszpa艅skiej Wojny Domowej go nie ma. To wiele komplikuje: to nie jest sp贸r mi臋dzy narodami, tylko mi臋dzy przekonaniami politycznymi czy przyzwyczajeniami.
W Radzie s膮 przer贸偶ni ludzie. Ale tym, co ich 艂膮czy艂o, jest poczucie, 偶e co艣 takiego jak Dom Historii Europejskiej powinno powsta膰.
Co ich w takim razie dzieli艂o?
Oczywi艣cie co do poszczeg贸lnych zagadnie艅 w Radzie 艣ciera艂y si臋 najrozmaitsze pogl膮dy. W tej sytuacji zadaniem przewodnicz膮cego jest, 偶eby nie doprowadza膰 do g艂osowania. Powinien tak poprowadzi膰 dyskusje, 偶eby doj艣膰 do konkretnych wniosk贸w: 偶e wi臋kszo艣膰 cz艂onk贸w Rady jest za rozwi膮zaniem X, mniejszo艣膰 za Y, a cz臋艣膰 nie ma pogl膮du. Je艣li w tej formie Rada przeka偶e to zespo艂owi kurator贸w przygotowuj膮cemu wystaw臋, to on zrobi z tym, co uwa偶a za najbardziej sensowne. Optymalnie, je艣li te kontrowersje uda mu si臋 na wystawie odpowiednio przedstawi膰.
Pawe艂 Ukielski zarzuca艂 procesowi powstawania, 偶e debata o tym, jak ma wygl膮da膰 muzeum, nie by艂a otwarta i demokratyczna.
Prosz臋 si臋 spyta膰 Ukielskiego, jak powstawa艂o Muzeum Powstania Warszawskiego. Tam te偶 by艂a Rada Naukowa, rozwi膮zana po otwarciu muzeum. 呕eby rozwia膰 ewentualne w膮tpliwo艣ci: 偶adnych pretensji. Dziecko si臋 urodzi艂o, da sobie rad臋 i bez nas. Nale偶a艂em do tej Rady. Chyba po艂owa jej cz艂onk贸w to byli, jak by艣my to dzisiaj nazwali, libera艂owie, a po艂owa by艂a bliska PiS-u. Sympatie polityczne Paw艂a Kowala czy Jana O艂dakowskiego nie ulega艂y w膮tpliwo艣ci. I my艣my im pomagali, a nie przeszkadzali. Wielkiej dyskusji publicznej wok贸艂 koncepcji wystawy Muzeum Powstania te偶 sobie nie przypominam. S膮 pewne granice dyskusji publicznej, pewnego typu projekty s膮 autorskie i autorzy bior膮 za nie odpowiedzialno艣膰, w tym wypadku jest to oczywi艣cie przede wszystkim zesp贸艂.
Jak to by艂o w przypadku Domu?
Co by mia艂o przyj艣膰 z wielkiej dyskusji na temat projekt贸w jego wystawy sta艂ej? Spotykam si臋 z najr贸偶niejszymi zarzutami, jak brak uwzgl臋dnienia polskiego punktu widzenia, brak uwzgl臋dnienia islamu, chrze艣cija艅stwa, roli Stan贸w Zjednoczonych, nadmierny nacisk na wiek XX鈥 Tylko co z tego ma wynika膰? Mo偶emy dyskutowa膰 wiecznie o jakim艣 projekcie i nie powstanie, a tu powstaje autorski projekt, kt贸ry jest jak膮艣 ofert膮 do przyj臋cia albo do odrzucenia. Nie mo偶na przecie偶 og艂osi膰 referendum na temat kszta艂tu wystawy.
Rada stoi za za艂o偶eniami koncepcyjnymi?
Za艂o偶enia koncepcyjne opracowa艂 zesp贸艂 ekspert贸w, z艂o偶y艂 je do prezydium Parlamentu Europejskiego, prezydium je zaakceptowa艂o i powo艂a艂o Rad臋 Naukow膮. Rada Naukowa, orientuj膮c si臋 mniej wi臋cej w tym, co jest na dwudziestu stronach za艂o偶e艅 koncepcyjnych, pilnowa艂a, by wystawa mie艣ci艂a si臋 w tych szerokich ramach, ale wystaw臋 stworzyli oczywi艣cie profesjonali艣ci, etatowi kuratorzy. To ich dzie艂o.
Za艂o偶enia by艂y antymuzealnicze, to by艂 scenariusz, kt贸ry w og贸le nie uwzgl臋dnia艂 wizualizacji, tylko m贸wi艂 o tym, 偶e na wystawie musi by膰 pakt Ribbentrop-Mo艂otow, 偶e wiek XX ma by膰 bardzo prominentnie przedstawiony, musi by膰 wiele聽o Unii i tak dalej. W tym sensie za艂o偶enia zosta艂y zrealizowane. Ale trzeba by艂o te偶 zostawi膰 ogromne pole dla kreatywno艣ci mi臋dzynarodowego zespo艂u kurator贸w, kt贸ra z kolei by艂a ograniczana przez kreatywno艣膰 designera, kt贸ry m贸wi艂, co da si臋 zrobi膰, a czego nie.
W kontek艣cie prac designera przypominaj膮 mi si臋 moje wra偶enia z cz臋艣ci wystawy po艣wi臋conej nazizmowi i stalinizmowi. Mocno mnie zastanowi艂o, 偶e opowiada ona poprzez ruchome obrazy, kroniki. Przez to cz臋艣膰 ta jest bardziej o ideologiach czy historii idei ni偶 o konkretnych wydarzeniach.
Konkretne wydarzenia s膮 mniej wa偶ne od tego, 偶e w艂a艣nie w Niemczech od 1930 roku zaczyna narasta膰 narodowy socjalizm, a po drugiej stronie Polski mamy inny, coraz bardziej dojrza艂y totalitaryzm. Pomys艂 chyba stre艣ci艂bym w ten spos贸b, 偶e w okresie mi臋dzywojennym pojawia si臋 co艣, czego w historii Europy nie by艂o, w Zwi膮zku Radzieckim wcze艣niej, w Niemczech p贸藕niej. I co kszta艂tuje do dzisiaj nasz膮 wyobra藕ni臋 historyczn膮.
Czy do wyobra藕ni historycznej odnosi si臋 te偶 informacja witaj膮ca w muzeum? Pierwsz膮 rzecz膮, kt贸r膮 si臋 s艂yszy z tabletu, jest cytat: 鈥濶ie opowiadamy historii poszczeg贸lnych narod贸w europejskich, ale jak historia ukszta艂towa艂a europejsk膮 pami臋膰 i jak ta si臋 zmienia艂a鈥 鈥 jak go rozumie膰?
To jest po prostu konstatacja faktu. Wsp贸艂czesno艣膰 wywodzi si臋 z ci膮gu fakt贸w, kt贸ry istnieje w naszej pami臋ci, a nie z tego, co si臋 realnie dzia艂o. To nie jest podr臋cznik historii ani encyklopedia. Cz艂owiek funkcjonuje inaczej, liczby czy inne fakty historyczne odgrywaj膮 jak膮艣 rol臋 w kszta艂towaniu naszych to偶samo艣ci, natomiast znacznie wi臋cej si臋 dzieje w naszych indywidualnych i kolektywnych wyobra偶eniach.
Ale intuicja by mi podpowiada艂a, 偶e muzea staraj膮 si臋 raczej m贸wi膰: my, jak podr臋czniki, przedstawiamy fakty. Tutaj mam wra偶enie, 偶e jest powiedziane: my przedstawiamy pami臋膰.
Nie, to ju偶 zbyt daleko posuni臋ta interpretacja. Wr贸膰my do rozmowy o okresie mi臋dzywojennym: mo偶na opowiada膰 o kolejnych dekretach bolszewik贸w, o Leninie, o nowej polityce ekonomicznej i o narastaniu stalinizmu, operuj膮c faktami, tylko co by z tego wynik艂o? Ja my艣l臋, 偶e te ruchome obrazy znacznie bardziej przemawiaj膮 do zwiedzaj膮cego, kt贸ry o Stalinie by膰 mo偶e s艂ysza艂, a by膰 mo偶e nigdy nie s艂ysza艂 i w艂a艣nie dzi臋ki tej ekspozycji si臋 orientuje, jaka tam ros艂a groza. To mo偶e nie tyle jest o pami臋ci, co w艂a艣nie o wyobra藕ni. Muzeum tym si臋 r贸偶ni od ksi膮偶ki, 偶e powinno dzia艂a膰 na emocje.
Emocje te budowane s膮 poprzez relacje z rekwizytami? Muzeum bardzo na nie stawia.
Tak. Z tego, co wiem 鈥 nie jestem przecie偶 fachowcem 鈥 mamy w tej chwili dwa wielkie spory muzealnicze.
Pierwszy 鈥 o rol臋 artefaktu, dla uproszczenia prze艂o偶臋 to na: orygina艂u. Pury艣ci uwa偶aj膮, 偶e nie wolno wystawia膰 replik, bo to fa艂szerstwo. Uprawniony pogl膮d, istota muzealnictwa. Ale 偶e jaki艣 pogl膮d jest uprawniony, nie oznacza, 偶e nie ma innych, co najmniej r贸wnie zasadnych. Dwa przyk艂ady: POLIN to w wi臋kszo艣ci instalacja. I dzia艂a, przyci膮ga t艂umy. Lepiej, 偶eby go nie by艂o, bo orygina艂贸w brak? Drugi przyk艂ad to Dom, o kt贸rym rozmawiamy. W Sali o roku 1914 jako centralny eksponat wystawiony jest pistolet, z kt贸rego Gawri艂o Princip zastrzeli艂 Franciszka Ferdynanda. Uczciwie t艂umaczymy zwiedzaj膮cym, 偶e jest na 艣wiecie siedem takich pistolet贸w. Mo偶e nasz to ten w艂a艣nie, a mo偶e nie. Jako艣 nikt nie ma pretensji, 偶e ma tylko 16 procent szansy na obejrzenie z bliska orygina艂u.
Drugi sp贸r dotyczy tego, 偶e prze偶y艂 si臋 model muzeum statycznego, gdzie przechodzimy z sali do sali i biernie ogl膮damy poszczeg贸lne obrazy. W tej chwili wielk膮 mod膮 s膮 鈥瀖uzea narracyjne鈥. Ale i to zaczyna by膰 krytykowane 鈥 narracja w nich polega g艂贸wnie na graniu na emocjach, kreowaniu rzeczywisto艣ci, wyobra藕ni o historii. Jedynym znanym mi przyk艂adem, gdzie realizowana jest koncepcja dok艂adnie odwrotna, jest Muzeum Miasta Warszawy, kt贸re jest bardzo ciekawym, acz karko艂omnym eksperymentem. W odr贸偶nieniu od muzeum narracyjnego wystawa proponowana w Muzeum Warszawy wymaga bowiem ogromnego przygotowania widza. Muzeum narracyjne jest za艣 艂atwiejsze w odbiorze nie tylko dla przeci臋tnego zwiedzaj膮cego.
Dom w Brukseli jest klasycznym muzeum narracyjnym, przyk艂adaj膮cym du偶膮 wag臋 do zgromadzenia jak najwi臋kszej ilo艣ci eksponat贸w czy artefakt贸w autentycznych. Eksponaty po偶yczone na wystaw臋 pochodz膮 z trzystu muze贸w z trzydziestu kilku kraj贸w.
Instytucje takie jak POLIN czy Muzeum II Wojny 艢wiatowej maj膮 funkcj臋 szukania w tabletach czy wystawianych komputerach przer贸偶nych danych. Gdyby kto艣 si臋 upar艂, to m贸g艂by sta膰 trzy doby i te dane przegl膮da膰. Zwr贸ci艂am uwag臋, 偶e Dom Historii Europejskiej nie poszed艂 w t臋 stron臋.
Nie. To jest kolejny sp贸r: ile ma by膰 takich rzeczy, kt贸re zast臋puj膮 artefakty i je t艂umacz膮, na przyk艂ad statystyk? I na ile to jest w og贸le potrzebne, czy ktokolwiek ma czas, 偶eby stan膮膰 przy tym komputerze i przez godzin臋 przegl膮da膰 dane? Raczej nie. Powszechnie przyj臋ta koncepcja zak艂ada, 偶e mamy informacje na poziomie podstawowym, 偶eby mo偶na by艂o wystaw臋 obejrze膰 w p贸艂torej godziny, a potem mamy jeden lub nawet dwa poziomy pog艂臋bione. Do tych najbardziej szczeg贸艂owych informacji i tak ma艂o kto zagl膮da. Ale musz膮 by膰 鈥 jak kto艣 si臋 dowiedzie膰 wi臋cej, musimy mu da膰 szans臋.
fot.: Maria Czaputowicz

fot.: Maria Czaputowicz


Co艣 艂膮czy nawet m艂odego Portugalczyka z oficerem Stasi
Po otwarciu muzeum Minister Kultury powiedzia艂: 鈥濽wa偶am, 偶e obecna ekspozycja Domu nie jest godna ani tej nazwy, ani patronatu Parlamentu Europejskiego. Licz臋, 偶e uda si臋 szybko zweryfikowa膰 za艂o偶enia istniej膮cej ekspozycji i w wyniku szerokich konsultacji naukowych pokaza膰 prawdziw膮 histori臋 Europy鈥. Spodziewa艂 si臋 pan takiej reakcji?
Strasznie nie lubi臋, jak polityk m贸wi mi, co to jest prawda.
Ale jak przejrza艂am polskie dyskusje w polskiej prasie鈥
Nie dyskusje, 90 procent to ataki.
鈥o Dom jest w Polsce dyskutowany g艂贸wnie w tym duchu.
Nie g艂贸wnie, tylko wy艂膮cznie.
Przypomina mi to inne debaty, chocia偶by te wok贸艂 Muzeum II Wojny 艢wiatowej.
Oczywi艣cie. To s膮 dok艂adnie ci sami ludzie i te same argumenty. To jest ten sam ogromny strach przed stwierdzeniem, 偶e to偶samo艣膰 jest rzecz膮 p艂ynn膮, a nie dan膮 raz na zawsze. I dodatkowo przekonanie, 偶e cokolwiek, co przychodzi z Brukseli 鈥 z wyj膮tkiem pieni臋dzy 鈥 jest zawsze podejrzane.
Prof. Nowak skrytykowa艂 Dom za to, 偶e w cz臋艣ci po艣wi臋conej ofiarom II wojny 艣wiatowej pierwsz膮 wymienion膮 grup膮 ofiar s膮 przesiedleni Niemcy. Kiedy zwiedza艂am聽muzeum trzy miesi膮ce po powstaniu tego zarzutu, zobaczy艂am, 偶e dokonano korekty. Gabloty zamieniono kolejno艣ci膮. Teraz pierwsza po艣wi臋cona jest ofiarom 偶ydowskim, a ta po艣wi臋cona niemieckim ofiarom przesiedle艅 znalaz艂a si臋 dalej w korytarzu.
Ca艂kiem mo偶liwe. Dobre muzeum reaguje na zasadn膮 krytyk臋. Je偶eli tak by艂o, 偶e si臋 wchodzi艂o i pierwsi byli przesiedle艅cy niemieccy, a 呕ydzi czy Polacy wracaj膮cy z pracy przymusowej dalej, to nale偶a艂o to poprawi膰.
Wydaje mi si臋, 偶e chyba najwi臋cej krytycznych g艂os贸w odnosi si臋 do niewystarczaj膮cego przedstawienia Polski. Nie ma na przyk艂ad Bitwy Warszawskiej.
No nie ma. Bitwy pod Grunwaldem te偶 nie. Tak jak i tysi膮ca innych bitew. Dlaczego tam nie ma Po偶aru Smyrny, kt贸ra ko艅czy tysi膮ce lat obecno艣ci Grek贸w w Azji Mniejszej? W latach 1918鈥1921 mamy ca艂y szereg bitew, kt贸re z punktu widzenia Fin贸w, Esto艅czyk贸w, 艁otyszy, Litwin贸w czy Polak贸w tworz膮 mit za艂o偶ycielski pa艅stwa narodowego.
Czyli Bitwy Warszawskiej nie ma i nie b臋dzie?聽Muzeum stawia sobie cel, 偶eby nie wchodzi膰 w narracje narodowe?
Tak, chyba 偶e maj膮 znaczenie ponadnarodowe. Jest na przyk艂ad Jan Pawe艂 II, bo jest wa偶ny nie tylko dla Polak贸w. Jest te偶 Solidarno艣膰. Nie ma Pa藕dziernika 鈥56.
Ale czy eksponaty przedstawiaj膮ce historie narodowe, a cz臋sto pozbawione szerszego opisu, s膮 zrozumia艂e? Skorzystam聽z anegdoty muzealnej prof. Kochanowskiego o znajomym Portugalczyku, osobie z innego kontekstu historyczno-kulturowego, kt贸ra pr贸buje zrozumie膰 histori臋 Polski 鈥 czy dla takiego Portugalczyka walizka z charakteryzacj膮 oficera Stasi jest zrozumia艂a?
Trudno powiedzie膰. Ale mo偶e ogl膮da艂 鈥炁粂cie na pods艂uchu鈥? A mo偶e nauczy艂 si臋 w szkole, 偶e w Portugalii przez dziesi臋ciolecia mieli PIDE, kt贸rej si臋 bali r贸wnie mocno jak Niemcy Wschodnie Stasi? Jak to jest inteligentny Portugalczyk, to mu si臋 skojarzy.
Jaki by艂by z pa艅skiej perspektywy po偶膮dany efekt wywo艂any u takiego 鈥瀟ypowego Portugalczyka鈥 po wizycie w muzeum?
Na przyk艂ad, 偶eby si臋 dowiedzia艂, 偶e istnieje Europa na wsch贸d od Niemiec. I 偶e ma ona zupe艂nie inn膮 histori臋 ni偶 historia dyktatury Salazara. 呕e co艣 wbrew pozorom nas wszystkich 艂膮czy, nawet tego Portugalczyka z oficerem Stasi. 呕e Unia Europejska nie jest rzecz膮 dan膮 raz na zawsze, 偶e wszystko si臋 zmienia i za jego 偶ycia si臋 mo偶e jeszcze zmieni膰. I 偶eby si臋 mo偶e zachowywa膰 w ten spos贸b, 偶eby to wszystko, co on w Europie lubi, zosta艂o zachowane. Ale akurat u Portugalczyk贸w trudno doszukiwa膰 si臋 anty-europejsko艣ci.
A u Polak贸w?
Obawiam si臋, 偶e mo偶emy do偶y膰 czas贸w, kiedy Unia Europejska si臋 z Polski wyprowadzi.
Nie jest to optymistyczny scenariusz.
No nie jest. Ale zna pani moj膮 recept臋 na to, jak Europejczyk贸w przekona膰 do Europy? Pierwszego czerwca zawieszamy wszystkie przepisy unijne. Wszystkie. Wprowadzamy kontrole graniczne, wprowadzamy c艂a, nie ma roamingu, nie ma Schengen, s膮 wizy. Prze偶yjmy takie wakacje, kt贸rych nikt ju偶 sobie nie umie wyobrazi膰, cho膰 moje pokolenie dobrze takie w艂a艣nie pami臋ta. Potem zobaczymy. Tyle 偶e jak przedsi臋biorca spojrzy w pa藕dzierniku na stan konta swojej firmy, to nie wiem, czy jeszcze cokolwiek zobaczy. A zwolniony pracownik te偶 chyba uzna, 偶e ta Unia nie by艂a taka z艂a.
Rozumiem, 偶e w tym kontek艣cie Dom wpisuje si臋 w t臋 du偶膮 debat臋 o roli Unii?
Oczywi艣cie, 偶e tak. Unia nie jest dana raz na zawsze, ona si臋 zmienia i b臋dzie zmienia膰. Ale lepiej, 偶eby by艂a, ni偶 偶eby jej nie by艂o.

***

prof. dr hab. W艂odzimierz Borodziej 鈥聽historyk specjalizuj膮cy si臋 w historii najnowszej, nauczyciel akademicki, pracownik Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Przewodnicz膮cy Rady Naukowej Domu Historii Europejskiej w Brukseli. Autor mi臋dzy innymi ksi膮偶ek: 鈥濷d Poczdamu do Szklarskiej Por臋by. Polska w stosunkach mi臋dzynarodowych 1945鈥1947鈥 (1990) i聽鈥濶asza wojna. Europa 艢rodkowo-Wschodnia 1912鈥1916鈥 (wsp贸艂autor z Maciejem G贸rnym), Tom I. 鈥濱mperia鈥 鈥撀2014, Tom II. 鈥撀爓 przygotowaniu (2018).

***

Pozosta艂e teksty z聽bie偶膮cego numeru dwutygodnika 鈥濳ontakt鈥 mo偶na znale藕膰聽tutaj.

***

Polecamy tak偶e:

Rozwa偶nie o wojnie. Wok贸艂 wystawy Muzeum II Wojny 艢wiatowej

O 艢l膮sku bez 艢l膮zak贸w

Trybu艣: Jeste艣my skarbcem miasta

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij