Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Betlejem, 艣wi臋te profanum

Pierwsi chrze艣cijanie sprawowali Wieczerz臋 Pa艅sk膮 na takim stole, jaki akurat znajdowa艂 si臋 w domu cz艂owieka, u kt贸rego gmina si臋 zgromadzi艂a.


Zamykaj膮c Jezusa w budynku 艣wi膮tynnym, tabernakulum, nabo偶e艅stwach, po艣wi臋conych przedmiotach, w tym, co nazywamy sacrum, wyrwali艣my Go tym samym z Jego naturalnego 艣rodowiska, jakim jest to, co nazywamy profanum, czyli z realnego 偶ycia.
W bo偶onarodzeniowym wydaniu naszego tygodnika znajd膮 pa艅stwo tak偶e teksty Karola Kleczki, Julii LisMarty Wo藕niak. Autork膮 wszystkich ilustracji w wydaniu jest Anna Libera.
 
Od paru 艂adnych lat nie ustaje co艣 takiego jak lament bo偶onarodzeniowy. Do niedawna to lamentowanie rozpoczyna艂o si臋 zaraz po Zaduszkach. W tym roku, chyba po raz pierwszy tak wyra藕nie, te bo偶onarodzeniowe gorzkie 偶ale da艂y si臋 s艂ysze膰 znacznie wcze艣niej, przed uroczysto艣ci膮 Wszystkich 艢wi臋tych. Wtedy, jeszcze nie艣mia艂o, zacz臋艂y si臋 pojawia膰 艣wi膮teczne ozdoby, reklamy a nawet choinki. Handlowc贸w, chyba dlatego, 偶e akurat byli pod r臋k膮, oskar偶ono o to, 偶e komercjalizuj膮 艣wi臋ta, desakralizuj膮 je, ze艣wiecczaj膮. Zapewne co艣 w tym jest, ale tylko co艣, tylko troch臋, gdy偶 wygl膮da na to, 偶e g艂贸wnej przyczyny psucia 艣wi膮t nie nale偶y szuka膰 wy艂膮cznie po ich stronie, czy te偶 po stronie prawdziwych lub urojonych wrog贸w religii i tradycji, lecz zupe艂nie gdzie indziej.
 
S艂odki wi臋zie艅 mi艂o艣ci
Proces ze艣wiecczenia 艣wi膮t wcale nie jest wynalazkiem ostatnich lat, czy te偶 owocem o艣wiecenia lub czego艣 podobnego, ale trwa tak d艂ugo jak chrze艣cija艅stwo. Wci膮偶 chrze艣cijanie, w tym r贸wnie偶 my, robi膮 wiele, by uroczysto艣膰 Narodzenia Pa艅skiego nie mia艂a wiele wsp贸lnego z Tym, kt贸rego urodziny obchodzimy, z Chrystusem. Wychodzi na to, 偶e walcz膮c w imi臋 Chrystusa i w Jego obronie, osi膮gamy cel przeciwny od zamierzonego.
Ten nasz k艂opot ze 艣wi臋tami zacz膮艂 si臋 gdzie艣 w czwartym wieku, z chwil膮 przeprowadzki obrz臋d贸w eucharystycznych z dom贸w, z rodziny do 艣wi膮ty艅. Pewnie ta przeprowadzka by艂a konieczna i po偶yteczna, ale cena, kt贸r膮 za t臋 operacj臋 p艂acimy, te偶 jest niema艂a. Zamykaj膮c Jezusa w 艣ci艣le okre艣lonym miejscu, w budynku 艣wi膮tynnym, nast臋pnie w tabernakulum, w sakramentach i nabo偶e艅stwach, w po艣wi臋conych przedmiotach i konsekrowanych osobach, w tym, co nazywamy sacrum, wyrwali艣my Go tym samym z Jego naturalnego 艣rodowiska, jakim jest to, co nazywamy profanum, czyli z realnego 偶ycia. Dorobili艣my si臋 przekonania, 偶e nie tylko Jezus, ale r贸wnie偶 my nie powinni艣my mie膰 nic wsp贸lnego z tym wszystkim, co si臋 tutaj dzieje, jako 偶e wszystko to 鈥瀖arno艣膰 nad marno艣ciami鈥 i nic ponadto. W rezultacie uwa偶amy, wierzymy, 偶e je艣li cz艂owiek chce si臋 spotka膰 z Bogiem, to jest to mo偶liwe tylko w takim miejscu i czasie, kt贸re my wyznaczymy. To my decydujemy o tym, kto mo偶e i kto nie mo偶e, kto ma prawo i kto takowego prawa, czy raczej przywileju, do spotkania z Nim nie ma. Jednym s艂owem: ubezw艂asnowolniamy Boga.
Przy takim podej艣ciu do relacji B贸g i cz艂owiek, Jezus zaczyna jawi膰 si臋 jako kto艣, kto zjawia si臋 tylko wtedy, gdy Go o to poprosimy, czy wr臋cz ub艂agamy. Przebywa z nami te偶 tylko przez okre艣lony czas, a nast臋pnie, nie wiadomo na jak d艂ugo, odchodzi. Zachowuje si臋 jak ka偶dy inny b贸g. Przychodzi, kiedy zechce, odchodzi, kiedy mu si臋 spodoba. Gdy cz艂owiek Go zaniedbuje, lekcewa偶y, odrzuca, wtedy Jezus oburzony i zagniewany. Taki B贸g mo偶e cz艂owieka przera偶a膰, ale mo偶e si臋 te偶 spodoba膰. W my艣l zasady, 偶e twoi wrogowie s膮 moimi wrogami i odwrotnie, szukamy sposobu na to, jak by tu si臋 pod bo偶y gniew podpi膮膰 i przy okazji niesienia pomocy Bogu w Jego walce z mocami ciemno艣ci i zaprowadzaniu w tym pod艂ym 艣wiecie 艂adu i porz膮dku, rozliczy膰 si臋 z naszymi osobistymi przeciwnikami. Dow贸d? Cho膰by dyskusja o dopuszczeniu do komunii katolik贸w 偶yj膮cych w ma艂偶e艅stwach niesakramentalnych i pos膮dzanie o z艂膮 wol臋 tych (艂膮cznie z papie偶em), kt贸rzy chcieliby jako艣 rozwiedzionym pom贸c. Zamykaj膮c Jezusa w ko艣cio艂ach i obrz臋dach, wyrugowali艣my Go ze 艣wiata do kt贸rego przecie偶 zosta艂 pos艂any.
Wyobra藕my sobie tak膮 oto sytuacj臋. Gdyby w艣r贸d katolik贸w (i nie tylko) zrobi膰 ankiet臋 i zapyta膰 na przyk艂ad o to, jak si臋 ma ma艂偶e艅stwo w odniesieniu do sakramentu, wielu odpowiedzia艂oby, 偶e chodzi o 艣lub. Gdy ksi膮dz, rzadziej narzeczeni, udziela 艣lubu, nast臋puje sakrament, kt贸ry trwa tyle, ile czasu potrzeba na odprawienie obrz臋du. Podobnie jest z chrztem i pozosta艂ymi sakramentami. Czas ich trwania da si臋 zmie艣ci膰 w kilku minutach lub kwadransach, gdy tymczasem sakramenty, je艣li maj膮 by膰 wyrazem przymierza Boga z cz艂owiekiem, s膮 kwesti膮 ca艂ego 偶ycia. Owszem, maj膮 pocz膮tek, ale nie maj膮 ko艅ca, dziej膮 si臋 nieustannie, bez przerw, gdy偶 s膮 z jednej strony dzisiejszym sposobem 偶ycia Jezusa, a z drugiej聽鈥 naszym pod膮偶aniem, towarzyszeniem i wsp贸艂prac膮 z Jezusem, kt贸re wype艂ni膮 si臋 w wieczno艣ci. Sakramenty s膮 kontynuacj膮 Bo偶ego Narodzenia, dzisiejszym sposobem zamieszkiwania Syna Bo偶ego w艣r贸d ludzi.
 
A S艂owo sta艂o si臋 cia艂em i zamieszka艂o mi臋dzy nami
Sakramenty zatem nie s膮, nie mog膮 by膰 jakim艣 kloszem, kt贸ry by przykrywa艂 najwa偶niejsze momenty ludzkiego 偶ycia i wyodr臋bnia艂 je z ca艂o艣ci naszego CV, izolowa艂 od powszednich wydarze艅 i tym samym, na jaki艣 tylko czas, nadawa艂 im 艣wi臋ty charakter. W tym morzu 艣wiecko艣ci, na oceanie profanum, sakramenty nie tworz膮 jakich艣 艣wi臋tych wysepek. Przeciwnie, jeszcze mocniej wi膮偶膮 cz艂owieka w艂a艣nie z owym nieszcz臋snym profanum i ukazuj膮, ku czemu zmierza zar贸wno nasze 偶ycie jak i historia ca艂ego stworzenia. Tak t臋 spraw臋 widzi Karl Rahner SJ: 鈥濼ak偶e centrum 偶ycia chrze艣cija艅skiego, czyli Eucharystia [鈥 nie jest dzie艂em sakralnym, w kt贸rym co艣 czy kto艣 mia艂by by膰 oderwany od 艣wiata. Tym bardziej nie mo偶na uwa偶a膰 za sakralne os贸b i instytucji ko艣cielnych, kt贸re zawsze nacechowane s膮 r贸wnie偶 duchem 艣wiata. Ta para poj臋膰 (sacrumprofanum) nie nadaje si臋 wi臋c do wyra偶ania sposobu, w jaki chrze艣cija艅stwo widzi 艣wiat i jak interpretuje samo siebie鈥.
Jak zatem mo偶e wygl膮da膰 chrze艣cija艅ska interpretacja 艣wiata, ale i chrze艣cija艅stwa? Interpretacja chrze艣cija艅ska, a nie inna, bo z wypowiedzi Rahnera wynika, 偶e nie wszystko, co si臋 chce nazywa膰 chrze艣cija艅skim, jest chrze艣cija艅skie, i nie wszystko, co si臋 jawi jako niechrze艣cija艅skie, jest niechrze艣cija艅skie. Po pomoc w tej sprawie udajmy si臋 do cz艂owieka, kt贸remu, jak ma艂o komu, zale偶a艂o na tym, by powa偶nie traktowa膰 fakt, 偶e S艂owo sta艂o si臋 cia艂em. Zale偶a艂o mu te偶 bardzo na tym, by dogmaty i liturgia nie wyko艣lawia艂y ogl膮du rzeczywisto艣ci, nie sp艂aszcza艂y jej obrazu, lecz j膮 problematyzowa艂y. To znaczy pr贸bowa艂y ukaza膰, niechby tylko na moment, wn臋trze, korzenie tego, co jest i co si臋 dzieje. Czes艂aw Mi艂osz w wierszu 鈥濸rzepraszam鈥 przestrzega teolog贸w, aby pami臋tali, 偶e 鈥濳atolickie dogmaty s膮 jakby o par臋 centymetr贸w / za wysoko, wspinamy si臋 na palce i wtedy / przez mgnienie wydaje si臋 nam, 偶e widzimy. [鈥 Nie jest to jednak dostateczny pow贸d, / 偶eby szczebiota膰 o s艂odkim dzieci膮tku Jezus na sianku鈥.
 
Profanum pe艂ne Boga
Pierwsi chrze艣cijanie nie znali czego艣 takiego jak o艂tarz. Zwyczajnie, sprawowali Wieczerz臋 Pa艅sk膮, czy te偶 艁amanie Chleba, na takim stole, jaki akurat znajdowa艂 si臋 w domu cz艂owieka, u kt贸rego gmina si臋 zgromadzi艂a. Jeszcze w czwartym i pi膮tym wieku wspomina si臋 o drewnianych o艂tarzach, kamienne wchodz膮 do u偶ytku dopiero wtedy, gdy zacz臋to odprawia膰 msze na grobach m臋czennik贸w. Nawiasem m贸wi膮c, co najmniej dziwne wydaj膮 si臋 wydane ostatnio przepisy liturgiczne, nakazuj膮ce u偶ywanie do mszy tylko i wy艂膮cznie naczy艅 liturgicznych, jak te偶 polecaj膮ce prezbiterowi, by znak pokoju przekazywa艂 jedynie osobom najbli偶ej niego stoj膮cym i by nigdy w tym celu nie wychodzi艂 poza prezbiterium. Tymczasem jeszcze w czwartym wieku prezbiter przewodnicz膮cy liturgii, poza czytaniem Pism, improwizowa艂. Sam tworzy艂 to, co dzisiaj nazwaliby艣my 鈥瀋z臋艣ciami sta艂ymi鈥 czy 鈥瀔anonem鈥. Dzi臋ki temu liturgia by艂a 偶ywa i zrozumia艂a sama z siebie. Przez par臋 wiek贸w聽鈥 podkre艣lmy, 偶e najtrudniejszych dla rodz膮cego si臋 chrze艣cija艅stwa聽鈥 liturgia dzia艂a si臋 w domu, w gronie rodzinnym i przyjacielskim i przenika艂a codzienno艣膰, powszednio艣膰, to, co dzisiaj nazywamy profanum. Msza dzia艂a si臋 jak narodziny Jezusa w Betlejem聽鈥 tam gdzie ludzie 偶yli i pracowali, rodzili si臋 i umierali, grzeszyli i u艣wi臋cali. Kiedy liturgi臋 przenie艣li艣my do 艣wi膮ty艅 i 艣wi膮tynie zsakralizowali艣my, pozbawili艣my codzienno艣膰 tego, co stanowi jej istot臋 i pi臋kno. Liturgia, zamiast ujawnia膰 Boga, kt贸ry 鈥 jak m贸wi Ignacy z Loyoli 鈥 jest i dzia艂a we wszystkim i ponad wszystkim, zamiast podpowiada膰 cz艂owiekowi, 偶e 艣wiat jest sakramentem Boga, zaw臋偶a艂a pole dzia艂ania Boga do 艣wi膮tynnej przestrzeni. Tymczasem:
 
B贸g si臋 rodzi, moc truchleje,
Pan niebios贸w obna偶ony!
Ogie艅 krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice Niesko艅czony.
Wzgardzony, okryty chwa艂膮,
艢miertelny Kr贸l nad wiekami!
A S艂owo Cia艂em si臋 sta艂o
I mieszka艂o mi臋dzy nami.

C贸偶 masz niebo nad ziemiany?
B贸g porzuci艂 szcz臋艣cie swoje,
Wszed艂 mi臋dzy lud ukochany,
Dziel膮c z nim trudy i znoje.

 
Po przesiedleniu Jezusa do 艣wi膮ty艅, skoro ju偶 czego艣 takiego uda艂o si臋 nam dokona膰, nic dziwnego, 偶e poczuli艣my si臋 w艂a艣cicielami Boga. A jak jest dzisiaj, 艂atwo sprawdzi膰. Jak reagujemy na tych, kt贸rzy nie zgadzaj膮 si臋 z nami na przyk艂ad w pogl膮dach politycznych, spo艂ecznych, gospodarczych, a zw艂aszcza etycznych? Czy nie m贸wimy: Ale偶 prawda jest po naszej stronie, bo jeste艣my wierz膮cymi, bo nasza partia jest chrze艣cija艅ska, bo przykazania, bo co tacy bezbo偶nicy mog膮 wiedzie膰! Czy nie przypomina to sporu Jezusa z nauczycielami Prawa i faryzeuszami, kt贸rzy przyparci do muru m贸wi膮: 鈥濵y艣my si臋 nie urodzili z nierz膮du, jednego mamy Ojca 鈥 Boga.鈥 (por. J, 8,1-59) Tymczasem Karl Rahner pisze, 偶e 鈥瀋hrze艣cija艅stwo nie mo偶e siebie uwa偶a膰 za sacrum, poniewa偶 jako ca艂o艣膰 nie jest odizolowane od 艣wiata, lecz zosta艂o ustanowione w 艣wiecie, 偶eby w 艣wiecie osi膮gn膮膰 swoje spe艂nienie鈥. I to stwierdzenie, chyba najlepiej oddaje tajemnic臋 wigilijnej nocy. Betlejem to profanum, kt贸re, jak si臋 okazuje, zawsze by艂o i jest pe艂ne Boga.
 
Respice finem
By艂 taki czas, kiedy nowy rok ko艣cielny ko艅czy艂 si臋 i zaczyna艂 w Narodzenie Pa艅skie. Obecnie ten ko艣cielny czas mierzymy od pocz膮tku adwentu. Spr贸bujmy na艂o偶y膰 na siebie te dwa podej艣cia do czasu, a to dlatego, 偶e ostatnimi czasy, na synodzie, zacz臋li艣my si臋 zajmowa膰 tym, co jest szczeg贸lnie mocno zwi膮zane z Bo偶ym Narodzeniem聽鈥 ma艂偶e艅stwem i rodzin膮. Ankiety, narady, dyskusje, wprost k艂贸tnie, modlitwy, normalna rzecz przy takiej okazji. Je艣li my艣limy o synodalnych tematach akurat teraz, kiedy 鈥濻艂owo sta艂o si臋 cia艂em鈥, nie od rzeczy b臋dzie dopu艣ci膰 do g艂osu cz艂owieka, kt贸ry przez ca艂e 偶ycie szuka艂 ewangelii 艣wiata, a wi臋c i ma艂偶e艅stwa i rodziny, poet臋 Czes艂awa Mi艂osza:
 
Cz艂owiek ma zbli偶a膰 si臋 z szacunkiem i dr偶eniem
Do najg艂臋bszego arcanum, mi艂osnego zwi膮zku m臋偶czyzny i kobiety,
W nim jest zawarta r贸wnie偶 niepoj臋to艣膰
Mi艂o艣ci Stw贸rcy do stworzenia.
Nieszcz臋艣ciem ludzi dwudziestego wieku jest niepami臋膰:
Zmienili 艣wi臋to艣膰 Pie艣ni nad pie艣niami w seksualn膮 zabaw臋.

 
A zatem, z racji urodzin naszego brata i Boga Jezusa Chrystusa 偶yczmy sobie: oby Pie艣艅 nad pie艣niami, to serce Biblii, jak m贸wi膮 偶ydowscy egzegeci, nasi starsi bracia w wierze, jeszcze mocniej zabi艂o r贸wnie偶 w teologii, w prawie, w ko艣cielnych urz臋dach. W nas, czyli w Ko艣ciele.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie - w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej Polityka prywatno艣ci zamknij