Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Barbarzy┼äca w moherze

Okre┼Ťlenia takie jak ÔÇ×katolik ludowyÔÇŁ, ÔÇ×homo sovieticusÔÇŁ czy ÔÇ×moherowy beretÔÇŁ nie nale┼╝─ů do grupy poj─Ö─ç maj─ůcych na celu opisanie rzeczywisto┼Ťci. Stanowi─ů one raczej konfiguracj─Ö stereotyp├│w,sk┼éadaj─ůcych si─Ö na wizerunek ÔÇ×religijnego innegoÔÇŁ. Proces konstruowania tego wizerunku przez inteligent├│w nie r├│┼╝ni si─Ö specjalnie od procesu kreowania ÔÇ×barbarzy┼äc├│wÔÇŁ czy ÔÇ×dzikus├│wÔÇŁ w minionych epokach.

Ilustr.: Jan Libera


Okre┼Ťlenia takie jak ÔÇ×katolik ludowyÔÇŁ, ÔÇ×homo sovieticusÔÇŁ czy ÔÇ×moherowy beretÔÇŁ nie nale┼╝─ů do grupy poj─Ö─ç maj─ůcych na celu opisanie rzeczywisto┼Ťci. Stanowi─ů one raczej konfiguracj─Ö stereotyp├│w,sk┼éadaj─ůcych si─Ö na wizerunek ÔÇ×religijnego innegoÔÇŁ. Proces konstruowania tego wizerunku przez inteligent├│w nie r├│┼╝ni si─Ö specjalnie od procesu kreowania ÔÇ×barbarzy┼äc├│wÔÇŁ czy ÔÇ×dzikus├│wÔÇŁ w minionych epokach.
 
Nikt z nas nie opisuje ┼Ťwiata spraw ludzkich takim, jaki on jest. ┼Üwiat, kt├│ry znamy, jest ┼Ťwiatem uproszczonym, odtworzonym w j─Özyku. To w┼éa┼Ťnie j─Özyk nadaje struktur─Ö do┼Ťwiadczeniu i przekszta┼éca je w opowie┼Ť─ç ÔÇô maj─ůc─ů pocz─ůtek i koniec, w─ůtki g┼é├│wne i poboczne, bohater├│w pierwszoplanowych i epizodycznych. Ka┼╝da taka opowie┼Ť─ç jest czyja┼Ť, w ka┼╝dej za┼éo┼╝ona jest szczeg├│lna perspektywa postrzegania i oceny zjawisk spo┼éecznych. Pami─Ötaj─ůc o tym, przyjrzyjmy si─Ö naszej ÔÇô spadkobierc├│w katolicyzmu otwartego ÔÇô opowie┼Ťci o Radiu Maryja.
 
O zagryzaniu z─Öb├│w
Ilekro─ç wspominamy o ÔÇ×spo┼éecznych kosztachÔÇŁ polskiej transformacji ustrojowej, powinni┼Ťmy postawi─ç sobie pytanie o pochodzenie tej narracji. O to, do kogo ona nale┼╝y. S─ů bowiem powody, by s─ůdzi─ç, ┼╝e narracja ta ÔÇô pretenduj─ůca do statusu ÔÇ×obiektywnejÔÇŁ i ÔÇ×niczyjejÔÇŁ ÔÇô stanowi w istocie opowie┼Ť─ç in┼╝ynier├│w przemian. Ludzi, kt├│rzy dostrzegli drzemi─ůc─ů w kapitalizmie szans─Ö, ale kt├│rym ÔÇô wbrew pok┼éadanej w nich nadziei ÔÇô nie uda┼éo si─Ö nada─ç mu ludzkiej twarzy.
Wraz z pocz─ůtkiem 1990 roku rz─ůd premiera Tadeusza Mazowieckiego zacz─ů┼é realizowa─ç program przej┼Ťcia od gospodarki socjalistycznej do wolnorynkowej, zwany ÔÇ×planem BalcerowiczaÔÇŁ. Program ten, inspirowany przez neoliberalnych ekonomist├│w ze szko┼éy chicagowskiej, nosi┼é wszelkie znamiona ÔÇ×terapii szokowejÔÇŁ: zak┼éada┼é wprowadzenie ┼Ťcis┼éej dyscypliny bud┼╝etowej, prywatyzacj─Ö pa┼ästwowych przedsi─Öbiorstw, otwarcie granic dla handlu mi─Ödzynarodowego, deregulacj─Ö cen oraz zawieszenie wielu przywilej├│w pracowniczych i socjalnych. W efekcie gwa┼étownego wzrostu bezrobocia, wci─ů┼╝ jeszcze dotkliwej inflacji i obni┼╝enia dochod├│w dosz┼éo do degradacji poziomu ┼╝ycia wielu grup spo┼éecznych.
Za tym, co eufemistycznie nazywano ÔÇ×spo┼éecznymi kosztamiÔÇŁ transformacji ustrojowej, kry┼éo si─Ö wi─Öc cierpienie, kt├│re sta┼éo si─Ö udzia┼éem znacznej cz─Ö┼Ťci polskiego spo┼éecze┼ästwa w pierwszej po┼éowie lat dziewi─Ö─çdziesi─ůtych. Do ┼║r├│de┼é tego cierpienia wyprawiali si─Ö liczni badacze polskiej duszy. W┼Ťr├│d nich ksi─ůdz J├│zef Tischner, kt├│ry spopularyzowa┼é pogl─ůd, ┼╝e w jej wn─Ötrzu tkwi homo sovieticus ÔÇô cz┼éowiek uzale┼╝niony od komunizmu i l─Ökaj─ůcy si─Ö odzyskanej wolno┼Ťci. Przyswojone przeze┼ä schematy my┼Ťlenia i dzia┼éania niemal z dnia na dzie┼ä okaza┼éy si─Ö nieskuteczne, w zwi─ůzku z czym ÔÇô twierdzi socjolog Piotr Sztompka ÔÇô zosta┼é ├│w cz┼éowiek dotkni─Öty swego rodzaju ÔÇ×niekompetencj─ů cywilizacyjn─ůÔÇŁ.
Na oczekiwanie tw├│rc├│w nowego ┼éadu, ┼╝e ÔÇô jak za dotkni─Öciem czarodziejskiej r├│┼╝d┼╝ki ÔÇô homo sovieticusstanie si─Ö wolnym i odpowiedzialnym uczestnikiem ┼╝ycia spo┼éecznego i gospodarczego, mia┼é on zareagowa─ç wycofaniem si─Ö w sfer─Ö prywatn─ů. Marzy┼éo mu si─Ö ÔÇô pisa┼é ksi─ůdz Tischner ÔÇô ÔÇ×urzeczywistnienie komunistycznych obietnic za pomoc─ů kapitalistycznych metodÔÇŁ. Spotka┼éo go jednak rozczarowanie. Pa┼ästwo nie chcia┼éo i nie mog┼éo d┼éu┼╝ej ponosi─ç konsekwencji jego ekonomicznych decyzji. Nie podj─Ö┼éo r├│wnie┼╝ pr├│by zaszczepienia w nim poczucia sprawczo┼Ťci. Wobec nowego porz─ůdku pozosta┼é wi─Öc bezradny ÔÇô cz┼éonek spo┼éecze┼ästwa prze┼╝ywaj─ůcego ÔÇ×traum─Ö wielkiej zmianyÔÇŁ. Los znacznej cz─Ö┼Ťci tego spo┼éecze┼ästwa zosta┼é z┼éo┼╝ony na o┼étarzu transformacji, raczej wi─Öc ni┼╝ o ÔÇ×spo┼éecznych kosztachÔÇŁ wypada┼éoby m├│wi─ç o jej ofiarach.
Zgo┼éa inaczej brzmia┼éa dominuj─ůca w├│wczas narracja. Niepokoj─ůce zjawiska opisywano jako niewyg├│rowan─ů cen─Ö, kt├│r─ů p┼éacimy za odzyskanie suwerenno┼Ťci i powr├│t do Europy. Podobnym opisom towarzyszy┼éy powtarzane niczym mantra nawo┼éywania do ÔÇ×zaciskania z─Öb├│wÔÇŁ. Liderzy spo┼éecze┼ästwa wyniszczonego przez socjalistyczny eksperyment niemal jednog┼éo┼Ťnie obrali kurs na kapitalistyczny Zach├│d, kt├│ry znajdowa┼é si─Ö w├│wczas w apogeum neokonserwatywnej rewolucji. Daje do my┼Ťlenia, ┼╝e entuzjastyczne poparcie dla tego kursu ÔÇô przy niemrawej akceptacji ze strony Episkopatu, sposobi─ůcego si─Ö ju┼╝ do nadci─ůgaj─ůcej ÔÇ×zimnej wojny religijnejÔÇŁ ÔÇô udzieli┼éo si─Ö r├│wnie┼╝ elitom intelektualnym polskiego Ko┼Ťcio┼éa, z kt├│rych rekrutowa┼éo si─Ö wielu ludzi wsp├│┼éodpowiedzialnych za kszta┼ét przemian.
 

Ilustr.: Jan Libera


O historycznych osobliwo┼Ťciach
Jeszcze w 1989 roku w ÔÇ×Tygodniku PowszechnymÔÇŁ na porz─ůdku dziennym by┼éy teksty przestrzegaj─ůce przed ÔÇ×spo┼éecznymi kosztamiÔÇŁ transformacji. Ernest Skalski wyra┼╝a┼é nadziej─Ö, ┼╝e polskiemu kapitalizmowi bli┼╝ej b─Ödzie do szwedzkiego modelu pa┼ästwa opieku┼äczego ni┼╝ do angloameryka┼äskiego neoliberalizmu. Uspokaja┼é: ÔÇ×Mo┼╝na za┼éo┼╝y─ç, ┼╝e na funkcjonowanie pa┼ästwa b─Öd─ů mieli wi─Ökszy ni┼╝ dzi┼Ť wp┼éyw ludzie kieruj─ůcy si─Ö spo┼éeczn─ů nauk─ů Ko┼Ťcio┼éa i ┼╝e grupy wymagaj─ůce opieki na tym nie strac─ůÔÇŁ. Optymizm Skalskiego tonowa┼é Andrzej Romanowski: ÔÇ×Kapitalizm b─Ödzie na pocz─ůtku bezwzgl─Ödny i drapie┼╝ny i nie od razu powstanie nad Wis┼é─ů jaka┼Ť nowa Szwecja czy Niemcy ZachodnieÔÇŁ. Nie trzeba dodawa─ç, kt├│remu z publicyst├│w historia przyzna┼éa racj─Ö.
Rok p├│┼║niej proporcje by┼éy ju┼╝ inne. Sta┼éym go┼Ťciem na ┼éamach ÔÇ×TygodnikaÔÇŁ zosta┼é Michael Novak, ideolog zachodniego liberalnego katolicyzmu, na kt├│rego powo┼éywa┼é si─Ö zar├│wno ojciec Maciej Zi─Öba, jak i Stanis┼éaw Michalkiewicz. Stefan Kisielewski postulowa┼é zast─ůpienie ÔÇ×niezbyt udanejÔÇŁ katolickiej nauki spo┼éecznej teologi─ů zysku, stanowi─ůcego ÔÇ×jedyny na tej ziemi realny impuls dla prawdziwego spo┼éecznego altruizmuÔÇŁ. W jesiennym ÔÇ×ZnakuÔÇŁ pisa┼é z kolei ojciec Jan Andrzej K┼éoczowski: ÔÇ×Trzeba tak urz─ůdza─ç ┼Ťwiat, aby pomna┼╝a─ç realne dobro osoby i wsp├│lnoty, odk┼éadaj─ůc mrzonki o ┬źtrzeciej drodze┬╗ na p├│┼éki historycznych osobliwo┼Ťci. I trzeba te┼╝, aby ci, kt├│rych dotkn─ů┼é los, znale┼║li dobre serca tych, kt├│rzy cho─ç maj─ů serca twarde w konkurencyjnym wy┼Ťcigu, to przecie┼╝ po samaryta┼äsku wra┼╝liweÔÇŁ. W tym samym, mniej wi─Öcej, czasie ksi─ůdz J├│zef Tischner zacz─ů┼é doszukiwa─ç si─Ö korzeni planu Balcerowicza w swojej filozofii pracy i etyce solidarno┼Ťci.
W ten oto spos├│b jednostronnie portretowana przez liberalnych intelektualist├│w nauka Ko┼Ťcio┼éa oddala┼éa si─Ö od swoich spo┼éecznych ┼║r├│de┼é. Przegl─ůd post─Öpowej prasy katolickiej czas├│w transformacji ┼Ťwiadczy o z wielu powod├│w zrozumia┼éym, lecz zbyt jednoznacznym poparciu, jakiego udzielili oni neoliberalnym reformom. Wyj─ůtek na tym tle stanowi┼éa ÔÇ×Wi─Ö┼║ÔÇŁ, kt├│rej redaktorzy rozumieli, ┼╝e ÔÇ×poza wypowiadaj─ůcymi si─Ö w imieniu wszystkich i ka┼╝dego salonami intelektualnymi Warszawy i Krakowa ┼╝yj─ů miliony ludzi ┬źdrugiej Polski┬╗, nieakceptuj─ůcych dokonuj─ůcych si─Ö reform i zwi─ůzanych z nimi wyrzecze┼äÔÇŁ. Na zabieganie o jedno┼Ť─ç Ko┼Ťcio┼éa, kt├│rego duszpasterze nie potrafili odczyta─ç codziennego do┼Ťwiadczenia ÔÇ×ofiar transformacjiÔÇŁ w perspektywie Ewangelii, by┼éo ju┼╝ jednak za p├│┼║no. Spo┼éeczne poczucie krzywdy i wykluczenia zosta┼éo nagromadzone i czeka┼éo na populist├│w, kt├│rzy zacz─Öliby je rozgrywa─ç przy pomocy ksenofobicznych hase┼é. Nie trzeba dodawa─ç, ┼╝e tacy ludzie pr─Ödko si─Ö znale┼║li.
Po latach zanotuje Jerzy Sosnowski: ÔÇ×Wydawa┼éo si─Ö, ┼╝e problem tkwi w psychologicznych zdolno┼Ťciach adaptacyjnych poszczeg├│lnych ludzi ÔÇô kt├│rych wystarczy zach─Öci─ç, by ┬źbrali w┼éasny los we w┼éasne r─Öce┬╗. Co mo┼╝na mianowicie wzi─ů─ç w r─Öce, mieszkaj─ůc w popegeerowskiej wiosce lub mie┼Ťcie, w kt├│rym zamkni─Öto 80% (fakt, ┼╝e nierentownych) zak┼éad├│w pracy ÔÇô nie przechodzi┼éo nam przez gard┼éo. W ten spos├│b, jako, c├│┼╝ ┼╝e umiarkowani, beneficjenci nowego systemu gospodarczego, stali┼Ťmy si─Ö niepostrze┼╝enie kolejn─ů grup─ů daj─ůc─ů si─Ö zaliczy─ç do kategorii ┬źonych┬╗. To, ┼╝e wi─Ökszymi beneficjentami stali si─Ö mi─Ödzy innymi uw┼éaszczeni na dziko cz┼éonkowie komunistycznej nomenklatury, my mieli┼Ťmy za nieprzyjemny, ale konieczny sk┼éadnik pokojowych przemian; w oczach tych, kt├│rym przynios┼éy one jedynie k┼éopoty, sta┼é si─Ö jedynie najlepszym dowodem zdradzieckiego uk┼éaduÔÇŁ.
 
O nich i o nas
ÔÇ×Wraz z rozwarstwianiem si─Ö spo┼éecze┼ästwa, a zw┼éaszcza r├│┼╝nicowaniem sytuacji materialnej, zanika ch─Ö─ç porozumiewania si─Ö, poczucie wsp├│lnego losu, solidarno┼Ť─ç czy cho─çby ┼╝yczliwe niezaanga┼╝owanie ÔÇô pisa┼éa w 1993 roku Iwona Bartczak. ÔÇô Narasta sk┼éonno┼Ť─ç do zamykania si─Ö w swojej warstwie, kr─Ögu spo┼éecznym, okopywaniu w swoich emocjach, l─Ökach, wyobra┼╝eniach o sobie, bli┼║nich, o ┼Ťwiecie, bez potrzeby ich racjonalizacji. Pot─Öguje si─Ö sk┼éonno┼Ť─ç do przypisywania grupom o innym po┼éo┼╝eniu materialnym cech negatywnych, wr─Öcz takich, kt├│re s─ů niebezpieczne dla otoczeniaÔÇŁ. Gdy ÔÇ×TygodnikÔÇŁ drukowa┼é t─Ö diagnoz─Ö, Radio Maryja nadawa┼éo ju┼╝ od p├│┼étora roku.
Skutki transformacji ustrojowej niew─ůtpliwie przyczyni┼éy si─Ö do ukszta┼étowania jego spo┼éecznej bazy. W tym przynajmniej sensie, ┼╝e doprowadzi┼éy do utrwalenia w demokratycznych realiach podzia┼é├│w znanych z poprzedniej epoki: na ÔÇ×w┼éadz─ÖÔÇŁ i ÔÇ×spo┼éecze┼ästwoÔÇŁ, ÔÇ×pa┼ästwoÔÇŁ i ÔÇ×nar├│dÔÇŁ oraz ÔÇô o czym pisa┼é Jerzy Sosnowski ÔÇô ÔÇ×ichÔÇŁ i ÔÇ×nasÔÇŁ. Nowe linie podzia┼éu zacz─Ö┼éy przebiega─ç w poprzek wsp├│lnot, kt├│re przed prze┼éomem stanowi┼éy lepiej lub gorzej scementowan─ů jedno┼Ť─ç. W spos├│b szczeg├│lny dotyczy┼éo to Ko┼Ťcio┼éa, kt├│rego liberalna g┼éowa i konserwatywne serce traci┼éy zdolno┼Ť─ç do wsp├│┼éodczuwania. (Mamy, rzecz jasna, ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e w Ko┼Ťciele nie brakowa┼éo te┼╝ ÔÇ×konserwatywnych g┼é├│wÔÇŁ i ÔÇ×liberalnych sercÔÇŁ. Zaw─Ö┼╝aj─ůc z kolei znaczenie poj─Öcia elity do w┼éasnej formacji intelektualnej, dokonujemy ┼Ťwiadomego uproszczenia rzeczywisto┼Ťci niedaj─ůcej si─Ö zanalizowa─ç w tak kr├│tkim szkicu.)
Myli┼éby si─Ö jednak ten, kto pojmowa┼éby fenomen atrakcyjno┼Ťci toru┼äskiej rozg┼éo┼Ťni wy┼é─ůcznie w kategoriach marksistowskich. Religia nie stanowi┼éa opium dla pozbawionego spo┼éeczno-ekonomicznej podmiotowo┼Ťci ludu, kt├│ry oszukiwa┼é sw├│j g┼é├│d sprawiedliwo┼Ťci, przesuwaj─ůc moment jego zaspokojenia poza doczesny horyzont. R├│wnie niesatysfakcjonuj─ůca wydaje si─Ö diagnoza zaproponowana przez ksi─Ödza J├│zefa Tischnera. W radiomaryjnej narracji widzia┼é on jedynie wytw├│r ÔÇ×schorowanej wyobra┼║niÔÇŁ zsowietyzowanego cz┼éowieka, kt├│rego najpilniejsz─ů trosk─ů jest ÔÇô jak pisa┼é Dostojewski ÔÇô ÔÇ×znale┼║─ç kogo┼Ť, komu by mo┼╝na jak najpr─Ödzej odda─ç dar wolno┼Ťci, z kt├│rym ta nieszcz─Ösna istota si─Ö rodziÔÇŁ.
Najciekawsz─ů chyba pr├│b─Ö zrozumienia przyczyn wsp├│┼éczesnych fundamentalizm├│w religijnych podj─ů┼é w ksi─ů┼╝ce ÔÇ×Zemsta BogaÔÇŁ francuski badacz islamu, Gilles Kepel. Doszed┼é on do wniosku, ┼╝e stanowi─ů one odpowied┼║ na niespe┼énione obietnice przechodz─ůcej kryzys ekonomiczny i moralny nowoczesno┼Ťci. Tytu┼éowa ÔÇ×zemsta BogaÔÇŁ nie jest wi─Öc ┼╝adn─ů form─ů ucieczki. Przeciwnie, zwiastuje ona triumfalny powr├│t religii do ┼Ťwiata polityki, kt├│ry ÔÇô na swoj─ů zgub─Ö ÔÇô zbyt pr─Ödko uwierzy┼é we w┼éasn─ů autonomi─Ö. W spos├│b szczeg├│lny dotyczy to Polski, kt├│ra w wyniku transformacji ustrojowej otworzy┼éa si─Ö na ┼Ťwiat liberalnej kultury i w ci─ůgu kilku lat przesz┼éa drog─Ö, kt├│r─ů zachodnie pa┼ästwa pokonywa┼éy w kilkadziesi─ůt.
Nieco wi─Öcej ┼Ťwiat┼éa na omawiany problem rzuca zbi├│r tekst├│w opublikowanych w jednym z numer├│w ÔÇ×ZnakuÔÇŁ. ÔÇ×Radio Maryja ÔÇô pisze Miros┼éawa Grabowska ÔÇô da┼éo g┼éos ┼Ťrodowiskom dotychczas niemym, kt├│re nie tylko popiera┼éy korzystne dla Ko┼Ťcio┼éa i katolik├│w rozwi─ůzania prawne, ale oczekiwa┼éy wi─Öcej, gwa┼étownie odrzuca┼éy natomiast przemiany obyczajoweÔÇŁ. Ich pogl─ůdy ÔÇô cz─Östo ludzi starszych, s┼éabo wykszta┼éconych, mieszkaj─ůcych na wsiach i w niewielkich miejscowo┼Ťciach ÔÇô mog┼éy zosta─ç wys┼éuchane, dowarto┼Ťciowane i sformu┼éowane w kategoriach roszcze┼ä politycznych. W ten spos├│b wyobra┼╝ona wsp├│lnota ÔÇ×nasÔÇŁ (ÔÇ×katolik├│wÔÇŁ, ÔÇ×narodu polskiegoÔÇŁ), przeciwstawiona nieznanym z imienia ÔÇ×onymÔÇŁ, zrealizowa┼éa si─Ö w czasie i przestrzeni. Jak pisa┼é Jaros┼éaw Gowin, ÔÇ×wok├│┼é toru┼äskiej rozg┼éo┼Ťni szybko wyrasta┼é wielomilionowy ruch spo┼éeczny, b─Öd─ůcy najbardziej oryginalnym owocem tradycyjnej polskiej pobo┼╝no┼Ťci ludowejÔÇŁ.
 
O egzorcyzmowaniu zabobonu
Raz jeszcze przyjrzyjmy si─Ö j─Özykowi wiod─ůcych opowie┼Ťci o ┼Ťwiecie. Za enigmatycznym poj─Öciem ÔÇ×pobo┼╝no┼Ť─ç ludowaÔÇŁ (ÔÇ×katolicyzm ludowyÔÇŁ) kryje si─Ö rozbudowana sie─ç stereotyp├│w, sk┼éadaj─ůcych si─Ö na wizerunek ÔÇ×religijnego innegoÔÇŁ. Proces konstruowania tego wizerunku przez inteligent├│w, b─Öd─ůcych tw├│rcami dominuj─ůcych spo┼éecznie narracji, nie r├│┼╝ni si─Ö specjalnie od procesu kreowania ÔÇ×barbarzy┼äc├│wÔÇŁ, czy ÔÇ×dzikus├│wÔÇŁ w minionych epokach. Podobn─ů do ÔÇ×katolicyzmu ludowegoÔÇŁ funkcj─Ö pe┼éni┼é zreszt─ů homo sovieticus.Poj─Öcie to okaza┼éo si─Ö zbyt por─Öczne w procesie stereotypizowania ludzi poszkodowanych w okresie transformacji, by m├│c pos┼éugiwa─ç si─Ö nim jako kluczem do interpretacji z┼éo┼╝onych zjawisk spo┼éecznych. Stanowi┼éo worek, do kt├│rego wraz z rzeczywistymi ÔÇ×klientami komunizmuÔÇŁ wrzucano niezawinione ofiary transformacji.
ÔÇ×Nikt przecie┼╝ nie powiedzia┼éby o sobie, ┼╝e wyznaje religijno┼Ť─ç ludow─ů czy praktykuje wiejsk─ů kultur─Ö religijn─ů ÔÇô podkre┼Ťla w innym numerze ÔÇ×ZnakuÔÇŁ socjolog Micha┼é ┼üuczewski. ÔÇô Religijno┼Ť─ç ludowa jest zawsze cudza, wyznaje j─ů zawsze kto┼Ť inny. W szczeg├│lno┼Ťci jest religijno┼Ťci─ů, kt├│r─ů polski inteligent przypisuje polskiemu ludowiÔÇŁ. I zaraz potem dodaje: ÔÇ×Nie by┼éoby w tym nic z┼éego, gdyby inteligent wiedzia┼é, o czym m├│wi. [ÔÇŽ] Inteligent nie rozumie ludu, bo nie jest z nim w relacji r├│wno┼Ťci, lecz hierarchii. W zgodzie z ideami o┼Ťwiecenia inteligent niesie kaganek, wychowuje, cywilizuje, przep─Ödza demony, wyzwala z ok├│w, tworzy kultur─Ö, wnosi ideologi─Ö, przemawia w imieniu. Wa┼╝ne jest dla niego nie tyle, jaki lud jest, ile ÔÇô jaki powinien by─çÔÇŁ. A powinien by─ç mniej uczuciowy, mniej zwi─ůzany z tradycj─ů, mniej uwik┼éany w ideologi─Ö narodow─ů, Powinien ┼Ťwiadomie wybiera─ç i tw├│rczo rozwija─ç swoj─ů wiar─Ö, kierowa─ç si─Ö uniwersalnymi zasadami etyki chrze┼Ťcija┼äskiej bardziej ni┼╝ ÔÇ×lokalnymi normami obyczajowymiÔÇŁ. Powinien, gdyby w og├│le istnia┼é. Wielkomiejskie elity nie spostrzeg┼éy bowiem, ┼╝e dawno ju┼╝ temu ÔÇ×ludÔÇŁ przesta┼é stanowi─ç monolityczn─ů formacj─Ö spo┼éeczn─ů.
Okre┼Ťlenia takie jak ÔÇ×katolik ludowyÔÇŁ, ÔÇ×homo sovieticusÔÇŁ czy ÔÇ×moherowy beretÔÇŁ nale┼╝─ů do grupy poj─Ö─ç niemaj─ůcych na celu opisania rzeczywisto┼Ťci. Stanowi─ů one raczej konfiguracj─Ö stereotyp├│w; ujednolicaj─ů, uprzedmiotawiaj─ů, podporz─ůdkowuj─ů i jako takie s─ů niezb─Ödnym elementem ┼Ťwiata wyobra┼╝onego przez post─Öpowych inteligent├│w. To za ich pomoc─ů ÔÇô spogl─ůdaj─ůc z g├│ry na emocjonalnie, prostodusznie i zabobonnie wierz─ůcy lud ÔÇô wyznaczamy swoje miejsce w wiod─ůcej narracji i hierarchii spo┼éecznej. Tak by┼éo podczas konfliktu ┼Ťrodowiska Znak z prymasem Wyszy┼äskim, tak by┼éo w okresie transformacji, tak jest i dzisiaj, gdy trwa sp├│r elit o status ┼Ťrodowiska Radia Maryja. Fakt, ┼╝e wspomniane poj─Öcia s─ů wci─ů┼╝ ┼╝ywe, ┼Ťwiadczy o zwyci─Östwie dominuj─ůcejnarracji. Kto przekonuj─ůco opowiedzia┼é rzeczywisto┼Ť─ç, ten w znacznej mierze j─ů posiad┼é.
Na horyzoncie rysuj─ů si─Ö jednak zmiany. ÔÇ×Moherowe beretyÔÇŁ nie da┼éy si─Ö uprzedmiotowi─ç i zwabi─ç w semantyczne sid┼éa stereotypu. Zamiast biernie przyj─ů─ç jego pi─Ötno, ┼Ťrodowisko Radia Maryja przyswoi┼éo go, przeobrazi┼éo i uczyni┼éo swoim emblematem. Inteligencja katolicka, nawyk┼éa do ÔÇ×orientalizowaniaÔÇŁ katolik├│w ludowych, sama pad┼éa ofiar─ů stereotypizacji z ich strony. Wok├│┼é stworzonego podzia┼éu i wykreowanego wykluczenia, jakie zaserwowali ÔÇ×religijnemu innemuÔÇŁ inteligenci, narodzi┼éa si─Ö mocna kontr-to┼╝samo┼Ť─ç. Proces stereotypizacji potrafi by─ç zarazem wyj─ůtkowo silnym procesem wsp├│lnototw├│rczym. Jest to zarazem jeden z ostatnich etap├│w cementowania podzia┼é├│w mi─Ödzy dwiema stronami narracyjnej barykady.
 

Ilustr.: Patrycja Bliuj-Stodulska


O potkni─Öciu wra┼╝liwo┼Ťci
Zamierzeniem niniejszego szkicu nie jest ÔÇô jak mog┼éoby si─Ö wydawa─ç ÔÇô ani pi─Ötnowanie kr├│tkowzroczno┼Ťci katolickich elit czas├│w transformacji, ani te┼╝ idealizowanie ludzi zgromadzonych wok├│┼é toru┼äskiej rozg┼éo┼Ťni. Tym bardziej, ┼╝e w konstruowanej przez ni─ů narracji rozpoznajemy wiele element├│w spo┼éecznie szkodliwych, ze z┼éowrogim nacjonalizmem plemiennym na czele. Jako spadkobiercy tradycji ruchu ÔÇ×ZnakÔÇŁ nie godzimy si─Ö jednak na paternalistyczne powielanie kliszy ka┼╝─ůcej widzie─ç w s┼éuchaczach ÔÇ×prosty ludÔÇŁ, kt├│rego wierzenia stanowi─ů jedynie namiastk─Ö wiary inteligenta, lub ÔÇ×antykomunistycznych bolszewik├│wÔÇŁ ÔÇô jak swego czasu wyrazi┼é si─Ö o protestuj─ůcych zwi─ůzkowcach pewien jezuita. Nie godzimy si─Ö r├│wnie┼╝ na postrzeganie tych ludzi jako t─Öpych i bezwolnych narz─Ödzi w r─Ökach szalonego ojca redemptorysty.
Kolejne spo┼éeczne diagnozy ┼Ťrodowiska potwierdzaj─ů tez─Ö, ┼╝e Radio Maryja raczej przekszta┼éca przekonania swoich s┼éuchaczy w zachowania polityczne, ni┼╝ im te przekonania zaszczepia. Reprodukuje on wizj─Ö ┼Ťwiata rozszarpywanego przez wojn─Ö, kt├│r─ů religijny nar├│d toczy z zamaskowanym wrogiem, a wraz z ni─ů podtrzymuje r├│wnie┼╝ nieufno┼Ť─ç i systemow─ů bezradno┼Ť─ç s┼éuchaczy. Zastan├│wmy si─Ö jednak nad tym, czy w swoim czasie nie dali┼Ťmy im do┼Ť─ç dowod├│w na istnienie takiego wroga, by w spos├│b kulturowo zrozumia┼éy ÔÇô zakorzeniony w endekoidalnym katolicyzmie mi─Ödzywojnia i masowym duszpasterstwie czas├│w PRL ÔÇô swoj─ů nadziej─Ö z┼éo┼╝yli w prorokach upolitycznionej religii, a swoj─ů zaradno┼Ť─ç ÔÇô swoiste spo┼éecze┼ästwo obywatelskie ÔÇô budowali i manifestowali w spos├│b pozasystemowy.
Co do naszych mistrz├│w z ruchu Znak ÔÇô nie wyrzucamy im, ┼╝e tak, a nie inaczej rozstrzygn─Öli dylematy okresu przemian ustrojowych. Gdy historia powiedzia┼éa im: ÔÇ×sprawdzamÔÇŁ, potrafili swoje poczucie odpowiedzialno┼Ťci za pa┼ästwo i Ko┼Ťci├│┼é przeku─ç w polityczne zaanga┼╝owanie. Oby┼Ťmy w stosownym czasie i my umieli da─ç dowody tak g┼é─Öboko chrze┼Ťcija┼äskiej odwagi. Tym jednak, o co mamy do nich ┼╝al, jest przed┼éu┼╝aj─ůcy si─Ö brak spo┼éecznej wra┼╝liwo┼Ťci,maskowanie etycznych wybor├│w narracj─ů ekonomicznej bezalternatywno┼Ťci oraz sk┼éonno┼Ť─ç do t┼éumaczenia konsekwencji tych wybor├│w nierozumno┼Ťci─ů ludu i s┼éabo┼Ťci─ů jego woli. Jest pewnym paradoksem, ┼╝e jednym z nielicznych, kt├│rzy podj─Öli pr├│b─Ö przeprowadzenia Polak├│w przez ogie┼ä transformacji za r─Ök─Ö, a nie za ko┼énierz, by┼é ÔÇ×chrze┼Ťcijanin bez BogaÔÇŁ, Jacek Kuro┼ä.
W 1993 roku m├│wi┼é on w ÔÇ×Tygodniku PowszechnymÔÇŁ: ÔÇ×Bo to jest tak: nie mo┼╝na by─ç wolnym bez rynku, ale nie znaczy to wcale, ┼╝e rynek daje wolno┼Ť─ç. Powiem wi─Öcej ÔÇô jak si─Ö jest biednym, to si─Ö jest tak samo nie-wolnym na rynku jak bez rynku, a mo┼╝e nawet bardziej. S─ů tacy, kt├│rym si─Ö wydaje, ┼╝e sprawiedliwo┼Ť─ç spo┼éeczna to poj─Öcie ju┼╝ archaiczne. Tak, nast─ůpi┼é ┼Ťwiatowy kryzys tego poj─Öcia. Na ca┼éym ┼Ťwiecie padaj─ů r├│┼╝ne ┼Ťwiadczenia finansowane z bud┼╝etu. Ale je┼╝eli kto┼Ť my┼Ťli, ┼╝e ludzko┼Ť─ç mo┼╝e ┼╝y─ç bez mitu sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, to si─Ö myli. I myli si─Ö tak┼╝e, je┼Ťli my┼Ťli, ┼╝e mo┼╝na w Polsce zbudowa─ç ┼éad, nie realizuj─ůc tych warto┼ŤciÔÇŁ. Pomylili si─Ö zatem katoliccy politycy, kt├│rzy ÔÇô wbrew nadziei wyra┼╝onej przez Ernesta Skalskiego ÔÇô nie z┼éagodzili liberalnego porz─ůdku gospodarczego inspiracjami p┼éyn─ůcymi z katolickiej nauki spo┼éecznej. Pomyli┼é si─Ö r├│wnie┼╝ instytucjonalny Ko┼Ťci├│┼é, kt├│ry nie do┼Ť─ç g┼éo┼Ťno si─Ö o to upomina┼é i nie do┼Ť─ç gorliwie realizowa┼é swoj─ů duszpastersk─ů misj─Ö w┼Ťr├│d ludzi, kt├│rzy stracili nadziej─Ö na lepszy los.
 
O wykrzywionych twarzach
W ci─ůgu ostatnich dwudziestu lat pog┼é─Öbi┼éy si─Ö istniej─ůce w polskim Ko┼Ťciele podzia┼éy kulturowe, spo┼éeczne i ekonomiczne. Wewn─Ötrzne zr├│┼╝nicowania nie t┼éumacz─ů jednak ogromnej polaryzacji wsp├│lnoty wiernych, z kt├│r─ů mamy dzi┼Ť do czynienia. U jej ┼║r├│de┼é ÔÇô obok upolitycznienia znacznej cz─Ö┼Ťci duchowie┼ästwa i post─Öpowej inteligencji w pierwszej po┼éowie lat dziewi─Ö─çdziesi─ůtych ÔÇô le┼╝y uzyskanie podmiotowo┼Ťci przez ludzi stanowi─ůcych spo┼éeczn─ů baz─Ö ÔÇ×religijnej prawicyÔÇŁ, wrogo nastawionych do kultury liberalnego Zachodu. Podmiotowo┼Ť─ç ta nie zosta┼éa jednak zaakceptowana przez intelektualne elity Ko┼Ťcio┼éa i spo┼éecze┼ästwa, kt├│re zepchn─Ö┼éy ow─ů grup─Ö na boczny tor przemian ustrojowych i napi─Ötnowa┼éy stereotypem maj─ůcym uzasadni─ç jej wykluczenie.
ÔÇ×W Polsce pewnych lepiej my┼Ťl─ůcych analityk├│w sfery politycznej do dzi┼Ť nurtuje pytanie, czy imperium ojca Rydzyka powsta┼éoby w tak wzorcowym fundamentalistycznym kszta┼écie, gdyby nie notoryczna, prowadzona ma┼éo eleganckimi ┼Ťrodkami walka o┼Ťwieconych z ciemnogrodem ÔÇô komentuje w pos┼éowiu do ÔÇ×Zemsty BogaÔÇŁ Agata Bielik-Robson. ÔÇô I czy polska rzeczywisto┼Ť─ç, kt├│ra podzieli┼éa si─Ö zgodnie z tym ┼╝urnalistycznym konceptem, by┼éaby a┼╝ tak gruntownie roz┼éamana, gdyby nie jeden ┼╝arcik mniej na temat moherowych beret├│wÔÇŁ. Pozostaje nam podpisa─ç si─Ö pod tymi ÔÇô retorycznymi wszak ÔÇô pytaniami.
Polaryzacja jest faktem i faktem jest udzia┼é ┼Ťrodowisk katolickiej inteligencji w jej wykreowaniu. Nie idzie nam jednak o lustrowanie cudzych sumie┼ä, lecz o poszukiwanie skutecznych sposob├│w na zmniejszenie napi─Ö─ç w polskim Ko┼Ťciele. Starali┼Ťmy si─Ö wykaza─ç, ┼╝e napi─Öcia te utrwali┼éy si─Ö w aktach wzajemnej stereotypizacji, nasilonych w czasach transformacji ustrojowej (pami─Ötajmy bowiem, ┼╝e stereotypizowane by┼éy r├│wnie┼╝ ┼Ťrodowiska post─Öpowe ÔÇô a┼╝ do granic wykluczania ich z Ko┼Ťcio┼éa). ┼üatwo┼Ť─ç si─Ögania po stereotyp da si─Ö z kolei wyt┼éumaczy─ç sytuacj─ů, w kt├│rej ÔÇô b─Öd─ůc cz┼éonkami tego samego Ko┼Ťcio┼éa ÔÇô w og├│le si─Ö w nim nie spotykamy. Swoje twarze ogl─ůdamy niemal wy┼é─ůcznie w swoich mediach ÔÇô zniesmaczone, oburzone, wykrzywione nienawi┼Ťci─ů.
Po roku 1989 inteligenci odsun─Öli si─Ö od parafii, a w ka┼╝dym razie nie wr├│cili do nich z o┼Ťrodk├│w formacji, do kt├│rych trafili w czasach PRL-u. Wielu zosta┼éo skutecznie zniech─Öconych wulgarnym upolitycznieniem polskiego Ko┼Ťcio┼éa w pierwszej po┼éowie lat dziewi─Ö─çdziesi─ůtych, innych zrazi┼éa klerykalizacja ┼╝ycia parafialnego. Post─Öpuj─ůce poszerzanie wp┼éyw├│w, jakie mia┼éo w parafiach Radio Maryja, wielkomiejscy inteligenci obserwowali z bezpiecznej perspektywy elitarnych wsp├│lnot religijnych, stanowi─ůcych ÔÇô by pos┼éu┼╝y─ç si─Ö kategoriami wypracowanymi przez ameryka┼äskiego socjologa Petera L. Bergera ÔÇô wsp├│lnoty wyboru, nie za┼Ť losu. Parafie, kt├│rym w egalitarnej przestrzeni socjalistycznego miasta bli┼╝ej by┼éo do tych ostatnich, drenowane by┼éy ze ┼Ťwieckich o najwy┼╝szym kapitale kulturowym. Stawa┼éy si─Ö one miejscami masowej formacji chrze┼Ťcijan mniej zdolnych do samodzielnego i ┼Ťwiadomego kreowania swojego ┼╝ycia religijnego.
W wezwaniu do ÔÇ×realizowania swoich potrzeb religijnychÔÇŁ, kt├│re sta┼éo si─Ö motywem popularnego dzi┼Ť churchingu, niewidoczne jest poczucie g┼é─Öbszej odpowiedzialno┼Ťci za wsp├│lnot─Ö inn─ů ni┼╝ ta wybrana z mo┼╝liwie szerokiej oferty. Nie w tym jednak rzecz, by idealizowa─ç masowe ┼╝ycie parafialne. Pora zastanowi─ç si─Ö nad znaczeniem, jakie maj─ů dla sp├│jno┼Ťci Ko┼Ťcio┼éa wsp├│lnoty o charakterze losowym. By─ç mo┼╝e to w jakiej┼Ť ich formie ÔÇô niewielkich, odklerykalizowanych, pozwalaj─ůcych na mieszanie si─Ö ludzi o r├│┼╝nej to┼╝samo┼Ťci kulturowej, spo┼éecznej, politycznej i ekonomicznej ÔÇô mogliby┼Ťmy z┼éo┼╝y─ç nasz─ů nadziej─Ö na jedno┼Ť─ç prze┼╝ywaj─ůcego kryzys polaryzacji Ko┼Ťcio┼éa. Je┼Ťli korzenie tego kryzysu rzeczywi┼Ťcie si─Ögaj─ů wzajemnych stereotyp├│w, utrwalonych w czasach, gdy religia sta┼éa si─Ö polityk─ů, a polityka ÔÇô religi─ů, to pr├│b─Ö jego przezwyci─Ö┼╝enia nale┼╝y rozpocz─ů─ç od ich dekonstrukcji. Od spotkania twarz─ů w twarz.
 
Tekst pochodzi z 21. numeru ÔÇ×KontaktuÔÇŁ, zatytu┼éowanego ÔÇ×ChamofobiaÔÇŁ.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś