Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Balast, fantom i dozorca. Trzy opowie┼Ťci o klasowym pa┼ästwie

Bogaci, biedni, a nawet ┼Ťredni ÔÇô Polacy nie ufaj─ů pa┼ästwowym instytucjom. Nie ma jednak mowy o jednomy┼Ťlno┼Ťci, ka┼╝d─ů z klas spo┼éecznych cechuj─ů zupe┼énie inne przyczyny tej niech─Öci. Obraz naszego pa┼ästwa to kola┼╝ r├│┼╝nych ┼╝al├│w, sentyment├│w i rozczarowa┼ä ludzi, kt├│rzy maj─ů ze sob─ů bardzo niewiele wsp├│lnego.

ilust.: Justyna Krzywicka

ilust.: Justyna Krzywicka


Tekst┬ápochodzi z najnowszego, 31. numeru papierowego Magazynu „Kontakt” pod tytu┼éem┬á„Lepsza zmiana”.
***
My, Polacy, nie lubimy pa┼ästwa. Wynika to z naszej kultury, historii, niskiego poziomu zaufania, bierno┼Ťci politycznej i niewielkich zasob├│w kapita┼éu spo┼éecznego. Sytuacji nie poprawia nasz odwieczny charakter warcho┼éa, zbiorowa pami─Ö─ç pa┼äszczyzny i kuchnia pe┼éna t┼éustych, ci─Ö┼╝kostrawnych potraw. Jeste┼Ťmy i b─Ödziemy skazani na ┼╝ycie w┼Ťr├│d s┼éabych, byle jakich instytucji. Ten przyt┼éaczaj─ůcy obraz, cz─Östo przywo┼éywany przez publicyst├│w i komentator├│w, reprodukowany w umys┼éach uczni├│w od szko┼éy podstawowej wzwy┼╝, przys┼éania znacznie ciekawsz─ů map─Ö r├│┼╝nych postaw i ┼Ťwiatopogl─ůd├│w, jakie poszczeg├│lne grupy spo┼éeczne zajmuj─ů wobec pa┼ästwa. ÔÇ×My, PolacyÔÇŁ po prostu bardzo si─Ö od siebie r├│┼╝nimy ÔÇô p┼éci─ů, klas─ů spo┼éeczn─ů, miejscem zamieszkania. Przedsi─Öbiorca, zatrudniaj─ůcy kilka tysi─Öcy os├│b, warszawska przedszkolanka po licencjacie i korzystaj─ůcy z pomocy spo┼éecznej alkoholik w ma┼éej miejscowo┼Ťci ┼╝yj─ů i za┼éatwiaj─ů swoje sprawy w troch─Ö innych ÔÇ×pa┼ästwachÔÇŁ. Nawet je┼╝eli w wielkich badaniach sonda┼╝owych Polacy niemal jednog┼éo┼Ťnie m├│wi─ů o tym, jak postrzegaj─ů pa┼ästwo, to uzasadnienia i motywy nimi kieruj─ůce s─ů do┼Ť─ç zr├│┼╝nicowane. Niech─Ö─ç wobec instytucji pa┼ästwowych to barwna, chaotyczna paleta klasowych kolor├│w, a nie sp├│jna deklaracja z d┼éug─ů list─ů podpis├│w.
Przez ostatnich par─Ö lat uczestniczy┼éem w kilku badaniach socjologicznych ÔÇô analizowa┼éem drogi zawodowe wielkich przedsi─Öbiorc├│w, klasowe zr├│┼╝nicowanie styl├│w pracy, bariery i mechanizmy wsparcia ma┼éych przedsi─Öbiorstw, kultur─Ö lokaln─ů Bia┼éowie┼╝y czy funkcjonowanie o┼Ťrodk├│w pomocy spo┼éecznej na ┼Ül─ůsku. Zapiski o podej┼Ťciu spotykanych ludzi do r├│┼╝nych obszar├│w dzia┼éania pa┼ästwa, kt├│re przy tych okazjach uda┼éo mi si─Ö zebra─ç, nie zast─ůpi─ů oczywi┼Ťcie powa┼╝nych bada┼ä jako┼Ťciowych. Mam jednak nadziej─Ö, ┼╝e kilka przedstawionych przeze mnie historii z ┼╝ycia polskiej klasy wy┼╝szej, ┼Ťredniej i ni┼╝szej przynajmniej troch─Ö urozmaici do┼Ť─ç bezbarwny krajobraz, kt├│ry wy┼éania si─Ö z narodowej opowie┼Ťci o s┼éabym pa┼ästwie.
Przerzuci─ç balast
ÔÇ×Gdy mam podj─ů─ç jak─ů┼Ť decyzj─Ö biznesow─ů, bior─Ö dane z ca┼éego kwarta┼éu i najpierw je crossuj─Ö, a p├│┼║niej rozmawiam z lud┼║mi. Gdy otrzymuj─Ö wyniki, rezultat si─Ö zgadza. Natomiast przewidzenie jakiej┼Ť decyzji politycznej jest dla mnie jak rozwi─ůzywanie krzy┼╝├│wkiÔÇŁ ÔÇô puentuje swoj─ů tyrad─Ö przeciwko polityce i pa┼ästwu Ryszard, przedsi─Öbiorca z bran┼╝y motoryzacyjnej. Od p├│┼étorej godziny rozmawiamy w jego wystawnie urz─ůdzonym gabinecie o tym, jak z przemytnika i bazarowego prywaciarza zmieni┼é si─Ö w jedn─ů z ikon sukcesu reform Wilczka i Balcerowicza. Ryszard obecnie zatrudnia co najmniej p├│┼étora tysi─ůca pracownik├│w, a filie jego firmy od lat z powodzeniem rywalizuj─ů w ca┼éej Europie z gigantami bran┼╝y. Zamiast ÔÇ×typowejÔÇŁ ÔÇô zdawa┼éoby si─Ö ÔÇô opowie┼Ťci o sobie jako samodzielnym ÔÇ×cz┼éowieku sukcesuÔÇŁ woli opowiedzie─ç histori─Ö o walce i budowaniu w┼éasnej niezale┼╝no┼Ťci oraz podmiotowo┼Ťci. Niby w Polsce, ale raczej mimo i przeciw pa┼ästwu.
Ryszard urodzi┼é si─Ö w podwarszawskiej rodzinie, kt├│r─ů okre┼Ťla jako ÔÇ×urz─Ödnicz─ůÔÇŁ. Rodzice chcieli, ┼╝eby zachowywa┼é si─Ö porz─ůdnie i zosta┼é prawnikiem, ÔÇ×bo to dobry zaw├│dÔÇŁ. Straszyli, ┼╝e inaczej ÔÇ×sko┼äczy jak te lumpyÔÇŁ. Sam Ryszard szko┼éy jednak nie lubi┼é ÔÇô cz─Östo wagarowa┼é, by┼é ÔÇ×ostatni w klasie, ale pierwszy w biciuÔÇŁ, a z przedmiot├│w interesowa┼é si─Ö g┼é├│wnie wuefem. Studiowa┼é filozofi─Ö, po kt├│rej ÔÇô jak wspomina ÔÇô ÔÇ×co prawda nic nie umia┼é robi─ç, ale pozna┼é bardzo ciekawych ludziÔÇŁ. Zmuszony przez ÔÇ×brak fachuÔÇŁ do kombinowania, w latach 70. cz─Östo je┼║dzi┼é na saksy. Przyzwyczai┼é si─Ö do posiadania du┼╝ych pieni─Ödzy, pomy┼Ťla┼é o za┼éo┼╝eniu biznesu.
Na drodze do realizacji marze┼ä stan─Ö┼éo mu wtedy pa┼ästwo i obowi─ůzuj─ůce w PRL restrykcje. ÔÇ×Tak partia ustanowi┼éa, ┼╝eby┼Ť nie by┼é kapitalist─ů, tylko ┼╝eby┼Ť ┼╝y┼é z pracy w┼éasnejÔÇŁ. Ryszard chcia┼é zosta─ç kapitalist─ů. Szybko zorientowa┼é si─Ö, ┼╝e handel samochodami i cz─Ö┼Ťciami do samochod├│w to jeden z obszar├│w, w kt├│rym pa┼ästwa jest troch─Ö mniej ÔÇô zacz─ů┼é zatem przemyca─ç je przez granic─Ö. Wykorzystywa┼é do tego mi─Ödzy innymi himalajskie ekspedycje wspinaczkowe, organizowane przez znajomych. Dzi─Öki dobrym uk┼éadom w ┼Ťwiecie dzia┼éaczy sportowych uda┼éo mu si─Ö nawet dosta─ç paszport w czasach stanu wojennego. Zyska┼é wielk─ů przewag─Ö nad konkurencj─ů, ÔÇ×bo w stanie wojennym to ju┼╝ by┼éa, u┼╝ywaj─ůc brzydkiego s┼éowa, pe┼éna chujniaÔÇŁ. Dzia┼éalno┼Ťci politycznej unika┼é, ÔÇ×bo mi─Ödzy robieniem na lewo i byciem w opozycji musia┼éaby wyst─ůpi─ç kolizjaÔÇŁ. Czy Ryszard czu┼é wyrzuty sumienia w zwi─ůzku z prowadzeniem regularnego przemytu, wr─Öczaniem ┼éap├│wek i omijaniem przepis├│w PRL? Wr─Öcz przeciwnie: ÔÇ×Handel by┼é nielegalny. Tak, to by┼é przemyt. Pa┼ästwo na to nie pozwala┼éo, ale to by┼éo potrzebne, nie by┼éo innej drogi. Paranoj─ů dla mnie by┼éo to, ┼╝e sklep jest pusty. ┼╗e ludzie chc─ů je┼║dzi─ç samochodem, a nie maj─ů do niego cz─Ö┼ŤciÔÇŁ. Ryszard przedstawia siebie jako osob─Ö, kt├│ra omija┼éa represyjny system, przywracaj─ůc ludziom poczucie normalno┼Ťci ÔÇô ÔÇ×a ┼╝e chcia┼éem sobie zarobi─ç, to oczywisteÔÇŁ.
Potem nadesz┼éa transformacja. Ryszard m├│g┼é wcze┼Ťniej spr├│bowa─ç robi─ç interesy na Zachodzie, ale, jak przyznaje, ÔÇ×tu by┼éo greenfield ÔÇô a tam na pewno by┼éoby du┼╝o trudniejÔÇŁ. Zmiany przyj─ů┼é z dobrodziejstwem inwentarza: ÔÇ×Cz─Östo zapominamy, ┼╝e komuchom wiele zawdzi─ÖczamyÔÇŁ ÔÇô m├│wi, maj─ůc na my┼Ťli pierwsze reformy, kt├│re umo┼╝liwi┼éy mu za┼éo┼╝enie firmy. Pocz─ůtkowo konkurencj─Ö stanowi┼éy firmy pa┼ästwowe ale, jak twierdzi, ÔÇ×one musia┼éy pa┼Ť─çÔÇŁ, bo ÔÇ×brakowa┼éo w┼éa┼ŤcicielaÔÇŁ. Pojawiali si─Ö inni przedsi─Öbiorcy w bran┼╝y, ale Ryszard dzi─Öki do┼Ťwiadczeniu, kontaktom i kapita┼éowi zdobytemu w czasach poprzedniego ustroju ÔÇ×praktycznie nie mia┼é konkurencjiÔÇŁ.
Dzisiaj Ryszard podkre┼Ťla, ┼╝e zawdzi─Öcza sw├│j sukces ÔÇ×przetarciu w ┼ŤwiecieÔÇŁ, zdolno┼Ťciom analitycznym i ÔÇ×szcz─Ö┼Ťciu do ludziÔÇŁ. Wygra┼é w wielkim wy┼Ťcigu. Sport zreszt─ů bardzo ceni, uwielbia zw┼éaszcza rajdy samochodowe. Taka rywalizacja to zupe┼énie co innego ni┼╝ walka o w┼éadz─Ö: w polityce o wszystkim decyduj─ů ÔÇ×gierki i kruczkiÔÇŁ, jest ona nieracjonalna i nie produkuje prawdziwych ÔÇ×sportowc├│wÔÇŁ, kt├│rzy ÔÇ×chc─ů i potrafi─ů wygrywa─çÔÇŁ. Takich jak Ryszard.
Pa┼ästwo dla polskiej klasy wy┼╝szej jest balastem. Nie obci─ů┼╝eniem ÔÇô balastem, jak w pe┼énomorskim jachcie: z jednej strony troch─Ö jej ci─ů┼╝y, z drugiej jednak sprawia, ┼╝e ┼é├│dka si─Ö nie wywraca. Ryszard, jak wielu najbogatszych Polak├│w, czerpi─ůc z w┼éasnego do┼Ťwiadczenia ┼╝yciowego, uznaje instytucje pa┼ästwowe i ca┼é─ů sfer─Ö polityki za obcy obszar, ┼║r├│d┼éo zagro┼╝e┼ä i ogranicze┼ä rodem z PRL. Co ciekawe ci sami wielcy przedsi─Öbiorcy wielokrotnie wykorzystywali instytucjonalnie wytworzone ÔÇ×okazjeÔÇŁ do powi─Ökszania swoich fortun, korzystaj─ůc na przyk┼éad z prywatyzacji zak┼éad├│w pa┼ästwowych w latach 90. czy handluj─ůc obligacjami rz─ůdowymi. S─ů mimo tego zwolennikami pa┼ästwa minimalnego, pa┼ästwa o ograniczonej podmiotowo┼Ťci, ÔÇ×kt├│re rozumie potrzeby biznesuÔÇŁ. W takim pa┼ästwie wybitne jednostki, takie jak oni sami, b─Öd─ů odnosi─ç wielkie sukcesy ÔÇô dlatego te┼╝ najbogatsi stosunkowo ch─Ötnie wspieraj─ů, jak wykazuj─ů badania, ÔÇ×m┼éodych, zdolnych, z biednych rodzinÔÇŁ, z kt├│rymi sami si─Ö uto┼╝samiaj─ů. Do pa┼ästwa-balastu, uczestnicz─ůcego ju┼╝ w wielu rejsach, mo┼╝na mie─ç pewien sentyment. Wytrawni ┼╝eglarze i znawcy morza mog─ů nawet rozpisywa─ç si─Ö o jego u┼╝yteczno┼Ťci i optymalnym kszta┼écie. Zawsze pozostanie on jednak balastem ÔÇô najlepiej niewielkim uzupe┼énieniem, niewidocznym w wielkiej grze, kt├│r─ů trzymaj─ůce stery wybitne jednostki tocz─ů z ┼╝ywio┼éem i innymi ┼╝eglarzami.
Skazana na fantom
Julia jest nauczycielk─ů w przedszkolu. Ju┼╝ w szkole twierdzi┼éa, ÔÇ×┼╝e zawsze chcia┼éa pracowa─ç z dzie─çmiÔÇŁ. Zdoby┼éa wi─Öc odpowiednie wykszta┼écenie i, po odbyciu praktyk, rozpocz─Ö┼éa prac─Ö w przedszkolu. Musia┼éa jednak zrezygnowa─ç z ulubionej pracy, bo ÔÇ×pierwszego dziecka nie chcieli jej przyj─ů─ç do ┼╝┼éobka i przedszkola przez alergie, a potem zjawi┼éo si─Ö nagle drugie dzieckoÔÇŁ. M├│wi, ┼╝e to troch─Ö jej decyzja, troch─Ö jej m─Ö┼╝a, a troch─Ö nie by┼éo innej mo┼╝liwo┼Ťci. Po kilku latach przedsi─Öbiorstwo m─Ö┼╝a upad┼éo, wi─Öc ÔÇ×jako┼Ť musieli przetrwa─ç i jako┼Ť si─Ö chyba uda┼éoÔÇŁ. M─ů┼╝ Julii zosta┼é taks├│wkarzem, a ona wr├│ci┼éa do zawodu po dziewi─Öciu latach przerwy, z czego w sumie ÔÇ×bardzo si─Ö cieszyÔÇŁ.
Podczas rozmowy Julia zachowuje spor─ů rezerw─Ö, m├│wi, ┼╝e nie chce nikomu ÔÇ×podpa┼Ť─çÔÇŁ. W pracy nie ma konflikt├│w, a nawet je┼╝eli s─ů, to ÔÇ×prze┼éo┼╝ona jest odpowiedzialna za zak┼éad i nic si─Ö nie da zrobi─çÔÇŁ. Na rozmow─Ö nie ma wiele czasu ÔÇô wywiad odbywa si─Ö w przedszkolu, w kt├│rym Julia pracuje, wi─Öc co chwila musi przerywa─ç rozmow─Ö, ┼╝eby zaj─ů─ç si─Ö dzie─çmi. Niech─Ötnie odpowiada na trudne i mog─ůce budzi─ç kontrowersje pytania. Troch─Ö otwiera si─Ö, gdy pytam j─ů o totolotka. Gdyby wygra┼éa g┼é├│wn─ů nagrod─Ö, w jej ┼╝yciu zasz┼éoby wiele zmian. Mniej by pracowa┼éa, ÔÇ×a na pewno mniej by by┼éo w tym wszystkim napi─ÖciaÔÇŁ. Jej m─ů┼╝ nie musia┼éby pracowa─ç w soboty, wi─Öc mogliby czasami je┼║dzi─ç w weekendy na wsp├│lne wycieczki. Z od┼éo┼╝onych pieni─Ödzy kupiliby sobie kurs j─Özyka angielskiego, na kt├│ry obecnie nie maj─ů ┼Ťrodk├│w, bo ÔÇ×wszystko zosta┼éo podporz─ůdkowane dzieciom. No, ale to na pewno b─Ödzie w przysz┼éo┼Ťci procentowa┼éoÔÇŁ.
Gdy spojrzymy na t─Ö sytuacj─Ö troch─Ö z boku, oka┼╝e si─Ö, ┼╝e marzenia Julii s─ů to┼╝same z tym, jak ┼╝yj─ů przedstawiciele klasy ┼Ťredniej w sprawnie funkcjonuj─ůcym pa┼ästwie. Pa┼ästwie, kt├│re zapewnia dzieciom specjalistyczn─ů opiek─Ö, dba o podmiotowo┼Ť─ç pracownik├│w w ┼Ťrodowisku pracy i umo┼╝liwia rozw├│j osobisty. Jednak dop├│ki Julia nie zgarnie g┼é├│wnej wygranej w totka, o spe┼énieniu tych pragnie┼ä na razie mo┼╝e jedynie ┼Ťni─ç.
Polska dla klasy ┼Ťredniej ma w sobie co┼Ť z fantomu, manekina wykorzystywanego na ─çwiczeniach z pierwszej pomocy. Mierzymy jego kszta┼éty, wag─Ö, zakres ruch├│w ko┼äczyn ÔÇô niby wszystko si─Ö zgadza, ale jednak ┼╝ycia w nim nie ma. Na fantomowej kukle mo┼╝na wiele pokaza─ç, ale trudno si─Ö w niej zakocha─ç ÔÇô a ju┼╝ najtrudniej uwierzy─ç, ┼╝e kogo┼Ť uratuje. Klasa ┼Ťrednia w Polsce, patrz─ůc na otaczaj─ůce j─ů instytucje, cz─Östo widzi takie fantomy ÔÇô z jednej strony ceni przestrzeganie procedur, z drugiej dostrzega ograniczenia i brak sprawno┼Ťci poszczeg├│lnych instytucji. Gdy spytamy cz┼éonka polskiej klasy ┼Ťredniej, jaka zmiana mog┼éaby mu pom├│c, wska┼╝e zazwyczaj prywatny kurs czy szkolenie, uzna swoj─ů odpowiedzialno┼Ť─ç za sukcesy i pora┼╝ki. Jest to o tyle paradoksalne, ┼╝e silna biurokracja pa┼ästwowa od wiek├│w by┼éa g┼é├│wnym sojusznikiem klas i stan├│w ┼Ťrednich, ograniczaj─ůcym wszechw┼éadz─Ö elit. W ┼Ťwiecie polskiej klasy ┼Ťredniej ÔÇô tym znanym z w┼éasnego do┼Ťwiadczenia, jak i tym ÔÇ×t┼éumaczonymÔÇŁ przez dominuj─ůce w mediach schematy ÔÇô pa┼ästwo to g┼é├│wnie granice, niczym niewype┼énione bariery i przepisy, utrudniaj─ůce ┼╝ycie codzienne. W opowie┼Ťci Juli pa┼ästwo w┼éa┼Ťciwie nie istnieje, dlatego nie wi─ů┼╝e z nim ani szczeg├│lnych nadziei, ani obaw. Nie ma te┼╝ czasu i ochoty interesowa─ç si─Ö dzia┼éaniem jego instytucji, a tym bardziej polityk─ů.
ilust.: Justyna Krzywicka

ilust.: Justyna Krzywicka


Nie dra┼╝ni─ç dozorcy
ÔÇ×Bardzo, bardzo panu dzi─Ökuj─ÖÔÇŽ Prosz─Ö, ┼╝eby ten wywiad nie popsu┼é mi relacji z pomoc─ů spo┼éeczn─ů, ja tak bardzo jestem im wdzi─ÖcznyÔÇŁ ÔÇô zaklina mnie Andrzej, gdy wychodz─Ö z jego mieszkania. Bezrobotny samotnik z ma┼éej miejscowo┼Ťci na G├│rnym ┼Ül─ůsku, druga grupa inwalidzka, od kilku miesi─Öcy pr├│buje walczy─ç z alkoholizmem. Mieszka w male┼äkim, jednopokojowym mieszkaniu. Ma w nim ┼é├│┼╝ko, ┼╝eliwn─ů koz─Ö, stolik, ma┼éy telewizor i dwa krzes┼éa. Toaleta znajduje si─Ö na korytarzu, ┼éazienka ÔÇô w odleg┼éym o kwadrans Miejskim O┼Ťrodku Pomocy Spo┼éecznej. Cho─ç za oknem wiosna, z dawno nieodnawianych, pomara┼äczowych ┼Ťcian o fakturze tr─ůdu bije g┼é─Öboki ch┼é├│d. Przez dwie godziny wywiadu pr├│buj─Ö nie my┼Ťle─ç, jak m├│j rozm├│wca przetrwa┼é w tym miejscu zim─Ö.
Nie zawsze tak by┼éo. Andrzej, z zawodu elektromonter, pracowa┼é w zak┼éadzie, zatrudniaj─ůcym wielu mieszka┼äc├│w Ku┼║ni Raciborskiej. W kilka lat po transformacji zak┼éad upad┼é, Andrzej znalaz┼é si─Ö bez pracy. Zmuszony do coraz d┼éu┼╝szych i trudniejszych dojazd├│w do miejsc, gdzie dostawa┼é coraz gorzej p┼éatn─ů prac─Ö dorywcz─ů, traci┼é motywacj─Ö do wysi┼éku i pogr─ů┼╝a┼é si─Ö w alkoholizmie, kt├│ry doprowadzi┼é go do ┼╝ycia w ÔÇ×melinieÔÇŁ, do ÔÇ×ca┼ékowitego, ca┼ékowitego upadkuÔÇŁ. ÔÇ×Pomoc spo┼éeczna przez lata chcia┼éa mi pom├│c, ale ja, g┼éupi, odmawia┼éemÔÇŁ ÔÇô dodaje smutno. P├│┼é roku temu ÔÇ×co┼Ť w nim p─Ök┼éoÔÇŁ i podda┼é si─Ö terapii odwykowej. Z ÔÇ×melinyÔÇŁ na obrze┼╝ach miasteczka wyni├│s┼é si─Ö do zapewnionego przez gmin─Ö mieszkania chronionego.
Andrzej cz─Östo przerywa opowiadane przez siebie historie w po┼éowie, aby wr├│ci─ç do swojego najwa┼╝niejszego ÔÇ×wyznaniaÔÇŁ. Jak upiorny refren co kwadrans powracaj─ů zdania: ÔÇ×Jestem alkoholikiemÔÇŁ, ÔÇ×Zniszczy┼éem sobie ┼╝ycieÔÇŁ, ÔÇ×To ja jestem wszystkiemu winienÔÇŁ. A obok nich niezb─Ödne: ÔÇ×Pomoc spo┼éeczna nie jest niczemu winna, to wspaniali ludzieÔÇŁ. Andrzej obwinia si─Ö za to, ┼╝e w mie┼Ťcie nie ma pracy, ┼╝e rzadka siatka publicznego transportu nie u┼éatwia┼éa mu dojazd├│w, ┼╝e brak perspektyw pchn─ů┼é go w alkoholizm. Je┼╝eli przez kilka lat ┼╝y┼é na ulicy, to wy┼é─ůcznie jego problem. W tym ponurym ┼Ťwiecie dostrzega jednak wyci─ůgni─Öt─ů w swoim kierunku przyjazn─ů r─Ök─Ö ÔÇô jest to pomoc spo┼éeczna. Co prawda wymaga od niego zmiany stylu ┼╝ycia, podpisywania kontrakt├│w, udzia┼éu w kursach i do┼Ť─ç g┼é─Öboko interweniuje w jego prawo do decydowania o sobie. Andrzej podporz─ůdkowuje si─Ö jednak tym rygorom bez reszty, bo ÔÇ×inaczej pewnie by┼éby martwy od jakiej┼Ť choroby, w rok albo szybciejÔÇŁ. Podobnie jak wielu klient├│w pomocy spo┼éecznej, nie wierzy w mo┼╝liwo┼Ť─ç zmiany swojego ┼╝ycia na lepsze.
Dla klasy ni┼╝szej pa┼ästwo jest jak stary dozorca. Gdy jeste┼Ťmy z nim w dobrej komitywie, to pozamiata, nakarmi naszego kota, a czasem nawet naprawi zepsut─ů wind─Ö. Jak si─Ö z nim pok┼é├│cimy, b─Ödzie patrzy┼é spode ┼éba i wzywa┼é policj─Ö za ka┼╝dym razem, gdy b─Ödziemy przestawia─ç szaf─Ö. Je┼Ťli stoi i patrzy, wnosimy flaszk─Ö dyskretnie, przy tym jednoznacznie sugeruj─ůc, ┼╝e towarzysz─ůca nam osoba jest dla nas je┼╝eli nie siostr─ů, to ┼╝on─ů. Podstawowym zadaniem pomocy spo┼éecznej w wielu sytuacjach staje si─Ö raczej doz├│r ni┼╝ wyci─ůganie ludzi z ub├│stwa. Zamiast, jak chce ustawa o pomocy spo┼éecznej, ÔÇ×usamodzielnia─çÔÇŁ raczej ┼éamie i pacyfikuje. Nie mam zamiaru ocenia─ç skuteczno┼Ťci intensywnych dzia┼éa┼ä, jakim poddawani s─ů klienci pomocy spo┼éecznej. Na pewno warto jednak zwr├│ci─ç uwag─Ö na ich uboczne, spo┼éeczne konsekwencje. Sytuacja spacyfikowanych klient├│w pomocy spo┼éecznej to oczywi┼Ťcie fragment ÔÇô bo raczej nie czubek ÔÇô g├│ry lodowej w relacjach klasy ni┼╝szej z instytucjami pa┼ästwa. Niestety, pos┼éusze┼ästwo to zazwyczaj troch─Ö za ma┼éo do budowy mocnego pa┼ästwa.
Jeden nar├│d, jeden wstr─Öt
┼╗aden Andrzej nie ┼╝yje w pr├│┼╝ni. Je┼╝eli, jakim┼Ť czarodziejskim zrz─ůdzeniem losu, wsp├│lnie z Ryszardem i Juli─ů spotkaliby si─Ö pewnego dnia przy jednym stole, ┼╝eby porozmawia─ç o naszym pa┼ästwie, to wydaje si─Ö, ┼╝e mimo wielu dziel─ůcych ich r├│┼╝nic, mogliby ┼éatwo uzgodni─ç wsp├│lne stanowisko. Po cz─Ö┼Ťci mog┼éoby ono wynika─ç z podobie┼ästwa pogl─ůd├│w, po cz─Ö┼Ťci z braku gotowych alternatywnych wizji, przede wszystkim jednak z niech─Öci i rezygnacji z oczekiwa┼ä wobec tych instytucji pa┼ästwa, z kt├│rymi spotykaj─ů si─Ö na co dzie┼ä. Kompromisem, na kt├│ry w Polsce codziennie godz─ů si─Ö jednostki o ca┼ékowicie r├│┼╝nym po┼éo┼╝eniu spo┼éecznym, odmiennej biografii i interesach, jest pa┼ästwo minimalne czy raczej pa┼ästwo fasadowe.
Takie pa┼ästwo to balast dla polskiej klasy wy┼╝szej, kt├│rej co prawda przeszkadzaj─ů regulacje, ale kt├│ra w ostateczno┼Ťci potrafi je obchodzi─ç i dostosowa─ç do swoich interes├│w. To tak┼╝e apatyczny fantom, na kt├│rego nasza klasa ┼Ťrednia dawno przesta┼éa zwraca─ç uwag─Ö, skupiaj─ůc si─Ö na realizowanych we w┼éasnym zakresie sposobach na utrzymanie si─Ö na powierzchni. Pa┼ästwo fasadowe jest wreszcie dozorc─ů niezaradnej ÔÇ×patologiiÔÇŁ, sprawiaj─ůc, ┼╝e przedstawiciele klasy ni┼╝szej nie b─Öd─ů si─Ö burzy─ç ÔÇô po prostu ze strachu, ┼╝e b─Ödzie gorzej.
Balast, fantom i dozorca tworz─ů wsp├│lny obraz polskiego pa┼ästwa, silnego dla s┼éabych i s┼éabego dla silnych. Obraz stabilny dzi─Öki przewrotnemu po┼é─ůczeniu sprzecznych interes├│w i styl├│w ┼╝ycia polskiej klasy wy┼╝szej, ┼Ťredniej i ni┼╝szej. Obecny stan rzeczy pierwsi akceptuj─ů g┼é├│wnie z wyrachowania, drudzy z rezygnacji, trzeci poddaj─ů si─Ö mu ze strachu. Zamiast m├│wi─ç o ÔÇ×odwiecznym charakterzeÔÇŁ polskiego narodu i spo┼éecze┼ästwa znacznie ciekawiej jest pr├│bowa─ç odmalowa─ç ten z┼éo┼╝ony klasowy pejza┼╝, nawet je┼╝eli p┼éyn─ůce z niego wnioski b─Öd─ů znacznie mniej oczywiste.
***
Imiona rozmówców zostały zmienione.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś