Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Autodaf├ę

Lecz strze┼╝my si─Ö raz jeszcze przed prokuratorsk─ů postaw─ů w ocenie ludzi i czas├│w coraz odleglejszych. Stoj─ůc dzi┼Ť w Auschwitz, nie os─ůdzamy jedynie konkretnych pokole┼ä, lecz du┼╝o szerzej: os─ůdzamy cz┼éowieka. A wi─Öc i siebie samych.

ilustr.: Olga Micińska


 

Nie doceniacie znaczenia oczu cz┼éowieka.
Zrozumcie, ┼╝e j─Özyk mo┼╝e ukry─ç prawd─Ö, ale oczy ÔÇô nigdy!
Michai┼é Bu┼éhakow, Mistrz i Ma┼égorzata, 1966/67-1973.

 
Auschwitz jest antynomi─ů domu. Z domu si─Ö by┼éo wyrywanym, dom si─Ö opuszcza┼éo, by trafi─ç do Auschwitz. W domu ┼╝y┼éo si─Ö w rodzinie, w Auschwitz rodzin─Ö si─Ö traci┼éo. Dom by┼é przestrzeni─ů oswojon─ů, trudno o bardziej obc─ů przestrze┼ä ni┼╝ ob├│z.
Dom jest miejscem intymnym. Znanym nam jak ┼╝adne inne miejsce na ┼Ťwiecie. Wiemy dobrze, gdzie powinni┼Ťmy jeszcze posprz─ůta─ç, gdzie wrzucamy brudne ubranie, gdzie le┼╝─ů pami─ůtki z przesz┼éo┼Ťci, ┼Ťwiadectwa minionych sukces├│w i ukryte przed oczyma go┼Ťci dowody rozmaitych dra┼ästw i upadk├│w. Pono─ç ┼Ťciany maj─ů uszy ÔÇô ale na pewno nie maj─ů ust. To, co w domu, pozostaje najcz─Ö┼Ťciej w jego murach. Dom jest nasz i w domu jeste┼Ťmy najbardziej sob─ů. A┼╝ po lustro ┼éazienki.
Czasem jednak, w domu, sami, powracamy do przesz┼éo┼Ťci, otwieramy stare albumy, wyci─ůgamy dawne zdj─Öcia ÔÇô cho─çby te z przyjaci├│┼émi sprzed lat, kt├│rym kiedy┼Ť szczerze, cho─ç pochopnie, obiecali┼Ťmy, ┼╝e b─Ödziemy pisa─ç, ┼╝e zachowamy kontakt. W├│wczas widzimy siebie samych bez upi─Ökszania.
 

* * *

Podr├│┼╝ do Auschwitz staje si─Ö, coraz cz─Ö┼Ťciej, jednym z do┼Ťwiadcze┼ä nie do omini─Öcia. Mijaj─ů kolejne dekady od ko┼äca wojny, a coraz wi─Öcej ludzi odczuwa potrzeb─Ö osobistego ujrzenia tego Miejsca. Auschwitz sta┼é si─Ö symbolem ca┼éej Szoah, a zarazem ca┼éego systemu oboz├│w koncentracyjnych. Symbolem par excellence ka┼╝dego totalitaryzmu.
Niezb─Ödnym punktem odniesienia w naszej coraz bardziej zglobalizowanej codzienno┼Ťci.
Czego szukamy tak naprawd─Ö w cieniu blok├│w i barak├│w, wie┼╝yczek i drut├│w, krematori├│w i kom├│r gazowych? Co sprawia, i┼╝ wydaje nam si─Ö, ┼╝e to miejsce trzeba zna─ç? Czy chodzi tylko o zobaczenie s┼éynnego na ca┼éym ┼Ťwiecie Miejsca? Czy chodzi wy┼é─ůcznie o dowiedzenie si─Ö ÔÇô raz jeszcze ÔÇô co niemieccy nazi┼Ťci zrobili tylu niewinnym ludziom z ca┼éej Europy?
 
Wiemy wszak dobrze, co si─Ö w Auschwitz sta┼éo i nie s─ů nam obce takie nazwy jak: Treblinka, Mauthausen, Buchenwald, Dachau czy Gross-Rosen. Od faktografii mamy ksi─ů┼╝ki, podr─Öczniki, nauczycieli. W Auschwitz ÔÇô s─ůdzimy jednak ÔÇô uda nam si─Ö zrozumie─ç co┼Ť wi─Öcej.
Wi─Öc przyje┼╝d┼╝amy do Auschwitz. W┼Ťr├│d w┼éos├│w, walizek, ubra┼ä, zadajemy sobie pytania: jak to by┼éo mo┼╝liwe!? Jak to si─Ö sta┼éo, ┼╝e to si─Ö dzia─ç mog┼éo? Jak ca┼ée spo┼éecze┼ästwa mog┼éy uwierzy─ç w teorie rasowe? Jak mogli zaufa─ç narodowemu socjalizmowi? Jak zwyczajni ludzie zostawali gestapowcami lub esesmanami? Dlaczego rz─ůdy tak wielu kraj├│w zgadza┼éy si─Ö na wsp├│┼éprac─Ö w wysy┼éaniu transport├│w ┼╝ydowskich, doskonale wiedz─ůc, dok─ůd owe transporty zmierzaj─ů? Dlaczego istniej─ůce w tak wielu krajach ruchy oporu praktycznie nic nie zrobi┼éy, cho─çby dla spowolnienia transport├│w? Dlaczego niemal┼╝e ┼╝aden autorytet nie zaj─ů┼é zdecydowanego stanowiska w tej sprawie? Czemu bombowce alianckie (nie tylko ameryka┼äskie, ale i sowieckie) nie zniszczy┼éy kom├│r gazowych? Jak mo┼╝na by┼éo do tego wszystkiego dopu┼Ťci─ç?
 
Niezale┼╝nie od oceny i wagi przypisanej rozmaitym Realpolitik, militarnym lub cywilnym, ostateczna odpowied┼║ na to trudne pytanie jest, niestety, ma┼éo przyjemna i nie ma przed ni─ů zbyt wiele mo┼╝liwych retorycznych ucieczek. Nosi ona znamiona ludzkiej ÔÇô wi─Ökszej lub mniejszej ÔÇô oboj─Ötno┼Ťci. Wi─Ökszo┼Ť─ç wola┼éa nie widzie─ç i nie wiedzie─ç. Nie zadawa─ç sobie pyta┼ä. Sprawiedliwych by┼éo naprawd─Ö niewielu. Miar─ů ich odwagi s─ů ci, kt├│rzy prze┼╝yli, ich dzieci i wnuki.
Lecz strze┼╝my si─Ö raz jeszcze przed prokuratorsk─ů postaw─ů w ocenie ludzi i czas├│w coraz odleglejszych. Stoj─ůc dzi┼Ť w Auschwitz, nie os─ůdzamy jedynie konkretnych pokole┼ä, lecz du┼╝o szerzej: os─ůdzamy cz┼éowieka. A wi─Öc i siebie samych. Oto i dzi┼Ť ┼╝yjemy w czasach, gdy ca┼ée rodziny s─ů mordowane, gin─ů z g┼éodu, pragnienia, wyzysku ponad miar─Ö. Wszyscy wiemy, gdzie to si─Ö dzieje i w jakich okoliczno┼Ťciach. Widzimy ich ┼Ťmier─ç na bie┼╝─ůco, mo┼╝emy obserwowa─ç ich wioski i domy na obrazach satelitarnych; ujrze─ç drogi, kt├│re do tych dom├│w prowadz─ů; czasem wr─Öcz zobaczy─ç do┼éy ju┼╝ gotowe, w kt├│rych ÔÇô masowo ÔÇô ich cia┼éa spoczn─ů.
 
Dzi┼Ť, w Europie, nie musimy si─Ö l─Öka─ç zemsty nazist├│w, nikt nie zapuka brutalnie do naszych drzwi. Jeste┼Ťmy w stanie tam dolecie─ç ÔÇô do Darfuru, do Somalii, gdziekolwiek.
Wiemy prawie wszystko i mo┼╝emy wiele. Mamy dost─Öp do globalnej sieci informacji i komunikacji. Nic nam nie grozi. Tymczasem, nie robimy niemal┼╝e nic. Kto z nas polecia┼é wygodnym samolotem, by uratowa─ç cho─çby jedno dziecko? ┼üatwiej nam pomy┼Ťle─ç: przecie┼╝ to nie takie prosteÔÇŽ Co ja sam mog─Ö zrobi─çÔÇŽ Powinno┼Ť─ç le┼╝y po stronie ONZ, szczyt├│w G8, Unii Europejskiej, korpus├│w pokojowych, Czerwonego Krzy┼╝a, ale przecie┼╝ nie mojej!
 
Owszem: Twojej! Jak najbardziej Twojej. I dam Ci na to jeden prosty dow├│d: gdyby w├│wczas, w czasie Zag┼éady, Sprawiedliwi w┼Ťr├│d Narod├│w ┼Üwiata w ten spos├│b my┼Ťleli, jak Ty i ja my┼Ťlimy dzisiaj ÔÇô nie ocala┼éby nikt. Ofiary by┼éy zdane wy┼é─ůcznie na indywidualn─ů ludzk─ů pomoc lub na jej brak.
Ci, kt├│rzy gin─Öli w komorach gazowych, modlili si─Ö, wzywali Najwy┼╝szego, by wype┼éni┼é s┼éowa Przymierza. Wszak oto gin─Öli pobo┼╝ni ┼╗ydzi, ca┼éymi rodzinami, z dzie─çmi na r─Öku. Gin─ů┼é Nar├│d Wybrany. Jego lud bo┼╝y. Ten nar├│d, kt├│remu powiedzia┼é ÔÇô ÔÇ×wy b─Ödziecie moim ludem, a Ja b─Öd─Ö waszym BogiemÔÇŁ. Oto wi─Öc gin─ů w komorach Ci, kt├│rzy wype┼éniali 613 przykaza┼ä Przymierza. Oto wi─Öc ÔÇô pe┼éni praw ÔÇô domagaj─ů si─Ö w ostatniej modlitwie realizacji tego Przymierza. I co si─Ö w├│wczas dzieje? Nic. Jakby wody Morza Czerwonego odm├│wi┼éy rozst─ůpienia si─Ö. Do dzi┼Ť teologowie nie s─ů w stanie upora─ç si─Ö z ├│wczesnym milczeniem Boga. I nie wystarcza odpowied┼║, ┼╝e by┼é razem z lud┼║mi, w komorach. Bardzo chrze┼Ťcija┼äska jest wizja Boga, kt├│ry wsp├│┼écierpia┼é. Ale Jego sprawiedliwo┼Ť─ç, wszechmoc i mi┼éo┼Ť─ç do Izraela pozostaje niepoj─Öta w ┼Ťwietle zag┼éady Narodu Wybranego. Misterium Iniquitatis ÔÇô powiedzia┼é Jan Pawe┼é II. I dalej si─Ö tego ju┼╝ wyja┼Ťni─ç nie da.
 
Trudno jest po tym do┼Ťwiadczeniu boskiego bezruchu czu─ç si─Ö jeszcze ÔÇô jako cz┼éowiek ÔÇô zobowi─ůzanym do ratowania, do pomocy. Ale zanim nie rzuci si─Ö po raz kolejny gro┼║nego pytania: gdzie by┼é w├│wczas B├│g, musimy ÔÇô cho─çby dla elementarnej uczciwo┼Ťci ÔÇô zadawa─ç sobie pytanie: gdzie by┼é cz┼éowiek? Ten sam cz┼éowiek, kt├│ry ÔÇô w my┼Ťl b┼éogos┼éawie┼ästw ÔÇô b─Ödzie nazwany synem Bo┼╝ym, gdy tylko b─Ödzie nosicielem pokoju. Gdzie by┼éa ludzko┼Ť─ç? I gdzie dzi┼Ť jestem ja?
 

* * *

Dom jest miejscem intymnym. Nie dlatego, ┼╝e odzwierciedla nasze stany ducha, przyzwyczajenia, obyczaje. Ale dlatego, ┼╝e s─ů w nim przestrzenie, w kt├│rych jeste┼Ťmy sami, jeste┼Ťmy sob─ů i nie musimy nic nikomu udowadnia─ç. Je┼Ťli chcesz, by ┼Ťwiat sta┼é si─Ö cho─ç troch─Ö bardziej Twoim domem, musisz pozna─ç Auschwitz. Musisz spojrze─ç w lustro Zag┼éady.
 

 
Esej pochodzi z ksi─ů┼╝ki ÔÇ×Epitafium… i inne niepokojeÔÇŁ, wydanej przez Wydawnictwo Pa┼ästwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Ksi─ů┼╝ka od dzi┼Ť dost─Öpna w sprzeda┼╝y w ksi─Ögarni Muzeum.
 
 
 
 
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś