Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

ÔÇ×100 wierszy polskich stosownej d┼éugo┼ŤciÔÇŁ. Poezja wychodzi z cienia?

Bywalec ksi─Ögarni sieciowych mo┼╝e prze┼╝y─ç szok: ┼╝ycie poetyckie w Polsce istnieje. Co wi─Öcej opr├│cz wci─ů┼╝ ma┼éo znanych tw├│rc├│w ┼Ťredniego pokolenia stale pojawiaj─ů si─Ö nowe, interesuj─ůce nazwiska m┼éodych.

materiały prasowe

materiały prasowe


Je┼╝eli na d┼║wi─Ök tytu┼éu ÔÇ×100 wierszy polskich stosownej d┼éugo┼ŤciÔÇŁ przychodzi Pa┼ästwu na my┼Ťl kolejny przegl─ůd nie┼Ťmiertelnych hit├│w od Kochanowskiego do Szymborskiej, spotka Pa┼ästwa niema┼ée zaskoczenie. Wbrew takim podejrzeniom chodzi o wyb├│r tekst├│w poet├│w wsp├│┼éczesnych. Jakim cudem uda┼éo si─Ö z┼éo┼╝y─ç z nich tak poka┼║n─ů antologi─Ö i to bez kr├│luj─ůcych na ksi─Ögarnianych p├│┼ékach Zagajewskiego czy Hartwig, o zmar┼éych Szymborskiej, Herbercie i Mi┼éoszu nie wspominaj─ůc? Bywalec tak zwanych sieci├│wek mo┼╝e prze┼╝y─ç szok: ┼╝ycie poetyckie w Polsce istnieje. Co wi─Öcej opr├│cz wci─ů┼╝ ma┼éo znanych tw├│rc├│w ┼Ťredniego pokolenia stale pojawiaj─ů si─Ö nowe, interesuj─ůce nazwiska m┼éodych. Dodajmy, ┼╝e w zbiorze wydanym przez Biuro Literackie znale┼║li si─Ö tylko autorzy zwi─ůzani z jego ┼Ťrodowiskiem, co oczywi┼Ťcie zaw─Ö┼╝a spektrum, tym samym jednak dowodzi, jak wiele w poezji polskiej dzieje si─Ö og├│lnie.
Mo┼╝na by┼éoby pyta─ç o przyczyny braku zainteresowania tym, co maj─ů do powiedzenia aktualnie dzia┼éaj─ůcy poeci, ale bawienie si─Ö w diagnozy przypomina┼éoby tu raczej przeci─ůganie liny. Czy nie sprzedaje si─Ö poezji, bo nikt nie przeczyta, czy nikt nie czyta, bo, cho─çby si─Ö chcia┼éo, najwi─Öksze ksi─Ögarnie nie zapewniaj─ů dost─Öpu do nowo┼Ťci? Nie tylko o nowo┼Ťci zreszt─ů chodzi, lecz o dorobek licznych ┼╝yj─ůcych i pisz─ůcych poet├│w, kt├│rzy wydaj─ů ksi─ů┼╝ki, s─ů t┼éumaczeni na j─Özyki obce i sami t┼éumacz─ů, maj─ů spotkania autorskie w Polsce i zagranic─ů, dostaj─ů nagrody, a przede wszystkim dyskutuj─ů ze sob─ů, tworz─ů fronty, spieraj─ů si─Ö o warto┼Ť─ç swojej sztuki. Nie da si─Ö nie zauwa┼╝y─ç, ┼╝e dysproporcja pomi─Ödzy ofertami prozy i poezji (w og├│le, nie tylko polskiej i wsp├│┼éczesnej) w przeci─Ötnej ksi─Ögarni jest kosmiczna. T┼éumaczenie, ┼╝e ta druga to dyscyplina bardziej hermetyczna, wymagaj─ůca wi─Ökszych kompetencji czytelniczych, dziwi. Po pierwsze, istnieje nieprzyst─Öpna (ambitna) proza, po drugie ÔÇô prostsza (popularna) poezja. Mimo to tw├│rczo┼Ť─ç prozatorska wype┼énia rega┼éy ksi─Ögar┼ä od pod┼éogi po sufit, a poezj─Ö w dawkach homeopatycznych miesza si─Ö z aforyzmami, kalendarzami i humorem z zeszyt├│w szkolnych.
M├│j artyku┼é nie ma by─ç jednak potokiem ┼╝alu, wr─Öcz przeciwnie ÔÇô wyrazem wiary, ┼╝e ÔÇ×100 wierszy polskich ÔÇŽÔÇŁ przyczyni si─Ö do zmiany sytuacji. Wida─ç, ┼╝e wyb├│r dokonany przez Artura Burszt─Ö jest przemy┼Ťlany. Nie wiem, jakie by┼éo naczelne kryterium, czy chodzi┼éo o wiersze w jego opinii najwa┼╝niejsze, czy o te, z kt├│rymi po prostu czuje si─Ö najbardziej zwi─ůzany. Tak czy owak spos├│b podania ca┼éo┼Ťci jest niezwykle interesuj─ůcy i stanowi dow├│d r├│┼╝norodno┼Ťci g┼éos├│w polskiej poezji.
Kiedy m├│wi─Ö o ÔÇ×interesuj─ůcym sposobie podaniaÔÇŁ, mam na my┼Ťli mi─Ödzy innymi to, ┼╝e wiersza nie poprzedza nazwisko autora. Czytelnik musi sprawdzi─ç je dopiero w spisie tre┼Ťci, co mo┼╝e ze wzgl─Öd├│w technicznych bywa uci─ů┼╝liwe, ale zabieg trzeba uzna─ç za udany. Oddaje si─Ö w ten spos├│b g┼éos samej poezji, bez dbania o to, czy tw├│rca jest znany czy nieznany, czy to kobieta czy m─Ö┼╝czyzna, czy debiutant czy weteran. Bohaterami ksi─ů┼╝ki s─ů same utwory, a nie ich autorzy, cho─ç przecie┼╝ wszystko obliczone jest na to, ┼╝eby zachwyt nad tekstem sprowokowa┼é dalsze poszukiwania.
Nie wiem w┼éa┼Ťciwie, jak mia┼ébym powiedzie─ç cokolwiek sensownego o setce wierszy r├│┼╝nych poet├│w. Cieszy jednak, ┼╝e mog─Ö takie zdanie napisa─ç, bo ÔÇô i ukazanie tego stanowi┼éo zapewne zamys┼é Burszty ÔÇô polska poezja wsp├│┼éczesna jest po prostu uniwersalna. Pr├│ba uj─Öcia jej w og├│ln─ů formu┼é─Ö to nieporozumienie; r├│wnie dobrze mo┼╝na by rozszerzy─ç zakres stara┼ä na ca┼é─ů literatur─Ö. Mowa tu tak o warstwie stylistycznej, jak i podejmowanej tematyce. To w┼éa┼Ťnie ta druga wyznacza porz─ůdek prezentowania tekst├│w ÔÇô bo oczywi┼Ťcie nie mamy do czynienia z losowym wrzuceniem setki wierszy do jednego wora. Antologia pomy┼Ťlana jest wed┼éug drogi nabywania ┼╝yciowego do┼Ťwiadczenia, poznawania siebie i ┼Ťwiata. Wiele odr─Öbnych g┼éos├│w uk┼éada si─Ö w przedziwny spos├│b w kompletn─ů, lecz dialogiczn─ů opowie┼Ť─ç o cz┼éowieku.
Tom otwiera wst─Öpny namys┼é nad natur─ů poezji i rol─ů poety. Potem przechodzimy przez rozwa┼╝ania na temat dzieci┼ästwa jako zaczynu p├│┼║niejszej wra┼╝liwo┼Ťci. Nast─Öpnie poeci m├│wi─ů o dojrzewaniu, pierwszych do┼Ťwiadczeniach moralnych, poszukiwaniu Boga, ┼╝yciu literackim, polityce, seksie, mi┼éo┼Ťci, ┼Ťmierci cudzej i w┼éasnej, podsumowaniu dokona┼ä. W obr─Öbie ca┼éostek tematycznych wiersze r├│┼╝ni─ů si─Ö formalnie, jak r├│wnie┼╝ pod wzgl─Ödem przyjmowanej optyki, dostrzegamy kontrapunkt. Wychwytywanie tych zale┼╝no┼Ťci, niuans├│w i motyw├│w przynosi sporo rado┼Ťci. Czasami mowa o zwi─ůzkach ewidentnych, jak w przypadku celowych poetyckich nawi─ůza┼ä i zabaw, innymi razy o tre┼Ťciach podsk├│rnych, prowokowanych poszczeg├│lnymi zestawieniami.
Dla porz─ůdku musz─Ö powiedzie─ç, ┼╝e w ÔÇ×100 wierszach polskich ÔÇŽÔÇŁ znalaz┼éy si─Ö r├│wnie┼╝ teksty wulgarne i bulwersuj─ůce, co subtelniejszego czytelnika mo┼╝e zniech─Öci─ç. Z ca┼éym przekonaniem m├│wi─Ö jednak, ┼╝e przekaz ka┼╝e s─ůdzi─ç, i┼╝ ┼╝aden z nich nie zrodzi┼é si─Ö z potrzeby pustego szokowania, lecz z pewno┼Ťci, ┼╝e to, o czym si─Ö m├│wi, musi by─ç wyra┼╝one w┼éa┼Ťnie w takim rejestrze. Mo┼╝na si─Ö z tym zgodzi─ç lub nie; tych jednak, kt├│rzy uwierzyli w mit, jakoby polska poezja wsp├│┼éczesna ogranicza┼éa si─Ö do bezsensownej obsceny i taniego efekciarstwa, pragn─Ö uspokoi─ç, przytaczaj─ůc tu fragment ÔÇ×TlenuÔÇŁ Julii Fiedorczuk:
 
Tlen
Poka┼╝─Ö ci mi┼éo┼Ť─ç w jednej gar┼Ťci gwiazd.
Znasz feeri─Ö ┼Ťniegu na przydro┼╝nych li┼Ťciach?
Fioletowy kontur grudniowego dnia?
Przysz┼éam tu, ┼╝eby oddycha─ç.
 
S─ů mali tancerze w kropli rzecznej wody.
Raje owad├│w za bram─ů ogrodu,
gniazdo w zgi─Öciu ramion tamtej grubej sosny,
w gnie┼║dzie moich ramion mleczny oddech dziecka.
(ÔÇŽ)
 
Przysz┼éam tu, ┼╝eby oddycha─ç.
Smutek naszych rzeczy na zimowym niebie.
┼Ünieg szybko topnieje na policzkach dziecka,
nasze oczy ┼Ťmiej─ů si─Ö do gwiazd,
 
niebo spotyka g┼éadk─ů sk├│r─Ö rzeki,
oddycham, oddycham, wi─Öc jestem.
 
Podobnie lirycznych wierszy jest w tej ksi─ů┼╝ce sporo. Ka┼╝dy zreszt─ů znajdzie tu co┼Ť dla siebie. Klasycyzuj─ůcy Jacek Dehnel. W┼éasne j─Özykowe ┼Ťwiaty Joanny Mueller, sygnatariuszki manifestu neolingwistycznego. Refleksyjne, pe┼éne inteligentnego i gorzkiego humoru wiersze Marty Podg├│rnik. Lakoniczny Krzysztof Siwczyk. Wra┼╝liwy na drobiazg i mow─Ö zwyk┼éych przedmiot├│w Dariusz So┼Ťnicki. S─ů i nominowani do Nike Szymon S┼éomczy┼äski (2014, ÔÇ×Nadje┼╝d┼╝aÔÇŁ) oraz Urszula Kozio┼é (2015, ÔÇ×KlangorÔÇŁ), reprezentuj─ůcy przecie┼╝ tak r├│┼╝ne estetyki. S─ů tegoroczni laureaci Nagrody im. W. Szymborskiej, Roman Honet i Jacek Podsiad┼éo. Aby odda─ç wszystkim sprawiedliwo┼Ť─ç, powinienem wspomnie─ç tu o ka┼╝dym, co zamieni┼éoby recenzj─Ö w d┼éug─ů (i upraszczaj─ůc─ů sprawy) litani─Ö. Przepraszam tych, kt├│rych pomin─ů┼éem. Gwarantuj─Ö jednak, ┼╝e ka┼╝dy z tych poet├│w wart jest poznania, cho─çby tylko po to, ┼╝eby m├│c uczciwie zaj─ů─ç wobec jego tw├│rczo┼Ťci stanowisko krytyczne.
Na sam koniec proponuj─Ö lektur─Ö jednego z moich ulubionych wierszy z antologii. Jest to tekst okoliczno┼Ťciowy, cho─ç wa┼╝ny nie tylko ze wzgl─Ödu na czas, do kt├│rego si─Ö odnosi. Interpretacj─Ö jednak pozostawiam czytelnikom, raz jeszcze zach─Öcaj─ůc do pozostawania z poezj─ů wsp├│┼éczesn─ů w kontakcie.
 
Jacek Podsiadło
K┼éad─ůc Dawidowi pod poduszk─Ö prezenty
Lidce.
 
K┼éad─ůc Dawidowi pod poduszk─Ö prezenty,
po pierwsze, niespodziewanie jestem kim┼Ť ┼Ťwi─Ötym.
Po drugie, wreszcie ┼Ťwiaty za pierwszym zakr─Ötem
czasoprzestrzeni to najbli┼╝sze okolice.
Po trzecie przez chwil─Ö jestem w┼éasnym rodzicem
i rozumiem twarz Matki zniszczon─ů przez k┼é├│tnie,
na kt├│rej rano tkwi┼é giocondowski p├│┼éu┼Ťmiech
tajemnej wiedzy. ÔÇ×Kto┼Ť chodzi┼é w nocy po domu,
sprawd┼║, mo┼╝e Miko┼éaj da┼é ci co┼Ť po kryjomu…ÔÇŁ
Po czwarte wierz─Ö, ┼╝e niweluj─Ö z┼ée czyny
podk┼éadaj─ůcych bomby, stawiaj─ůcych miny
i g┼éadz─Ö w┼éasne grzechy wyg┼éadzaj─ůc ko┼édr─Ö,
pod kt├│r─ů to dziecko nie dobre i nie m─ůdre,
lecz poza m─ůdro┼Ťci─ů i dobrem ma sw├│j ┼Ťwiat, w kt├│rego obr─Öb
nie wejd─Ö ju┼╝ po popl─ůtanej nitce.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś