dwutygodnik internetowy
13.07.2015
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Wszystko mieli wspólne

Program pierwszych chrześcijan był ukierunkowany na nowe życie, przemieniające świat w sposób radykalny: poprzez dzielenie się dobrami materialnymi, solidarność z ubogimi, przezwyciężanie mechanizmów wykluczających pewne grupy ludzi ze społeczności i spychających je na margines.

ilustr.: Marta Basak

ilustr.: Marta Basak

Publikujemy  fragment artykułu Julii Lis pochodzący z 28. numeru magazynu „Kontakt” pod tytułem „Małe obczyzny”. Zapraszamy do lektury całości w wydaniu papierowym „Kontaktu”.

„Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby”. Taki obraz gmin chrześcijańskich znajdujemy na początku Dziejów Apostolskich (Dz 2,44-45). Dodajmy, że jest to obraz wyidealizowany. By się o tym przekonać, wystarczy porównać go z innymi biblijnymi opisami pierwszych wspólnot. W listach świętego Pawła, podobnie zresztą jak w innych fragmentach Dziejów Apostolskich, natrafimy na liczne wzmianki o konfliktach i podziałach wśród chrześcijan. Przytoczone wersety świadczą jednak o istnieniu pewnego programu społeczno-ekonomicznego, który w mniej lub bardziej konsekwentny sposób starali się oni realizować. Aby zrozumieć sens tego programu, należy przyjrzeć się uważniej jego uwarunkowaniom oraz rzeczywistości politycznej, społecznej i gospodarczej, do której się odnosił.

W cieniu imperium

U swoich początków chrześcijaństwo rozwijało się na peryferiach Imperium Rzymskiego, a przeważająca część jego wyznawców należała do ludów podbitych przez Rzymian. Trudno pojąć logikę jego rozwoju, jeśli nie dostrzeże się w nim reakcji na porządek społeczny i kulturę cesarstwa. Potęga cesarstwa opierała się na podboju niemal całego znanego Rzymianom świata, a ekonomiczny i polityczny system Imperium – na eksploatacji podbitych obszarów wraz z zamieszkującą je ludnością.

Chrześcijaństwo powstało w Judei, Galilei i Samarii, a więc na obszarach, które należały do najbardziej niespokojnych rejonów Imperium. Wybuchające co i rusz powstania były krwawo tłumione przez Rzymian: palono domy i wioski, prowadzono ludzi w niewolę, a buntowników karano śmiercią krzyżową. Począwszy od lat trzydziestych – aż do wybuchu wojny żydowskiej, która zakończyła się zniszczeniem świątyni w Jerozolimie i masakrą ludności żydowskiej – nastał w tym rejonie najbardziej niespokojny okres, nacechowany dużą liczbą zbrojnych konfliktów z rzymskim okupantem.

W pierwszych dekadach chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się również w Azji Mniejszej. Te ziemie były rzadziej nękane przez Rzymian przy użyciu środków militarnych, ale władza najeźdźców doprowadziła tu do akumulacji zasobów w skarbcach lokalnych oligarchów. Jako wierni poddani cesarzy panowali oni nad tamtejszymi miastami, a w zamian za to Imperium gwarantowało im spokój i dobrobyt.

Podstawowym źródłem dochodów było w owym czasie posiadanie dużych obszarów ziemskich. Losy cesarstwa spoczywały w rękach niewielkiej, ale niewyobrażalnie bogatej grupy ludzi, którzy kontrolowali większość ziemi. To właśnie oni sterowali instytucjami politycznymi, religijnymi i prawnymi, wojskiem oraz produkcją i dystrybucją dóbr. Dziewięciu na dziesięciu mieszkańców cesarstwa żyło jednak na skraju nędzy. Poprzez zadłużenie, które stanowiło główny problem ekonomiczny ubogiej ludności w świecie starożytnym, wielu rolników zostało uzależnionych od bogatych posiadaczy ziemskich. Dotyczyło to nie tylko obszarów podbitych, lecz również samego Rzymu. Choć w pierwszym wieku potęga Imperium wciąż rosła, rodziny zwykłych żołnierzy często popadały w zadłużenie, traciły posiadaną ziemię i zasilały szeregi miejskiej biedoty.
Zadłużenie wynikało również z obciążeń podatkowych, które zagrażały egzystencji co biedniejszych rodzin. Zbieranie podatków było zaś podstawowym celem rzymskiej obecności w Palestynie. Ucisk spowodowany przez Imperium był z punktu widzenia jego ubogich mieszkańców opresją o charakterze przede wszystkim ekonomicznym, uniemożliwiającą im często godne życie.

Religia ubogich i niewolników

Pierwsi chrześcijanie stanowili nieliczną i mało znaczącą grupę w Imperium Rzymskim. Wówczas gdy powstawały pisma, które w przyszłości miały stać się księgami Nowego Testamentu, w ogóle nie myśleli oni o sobie jako o nowej grupie religijnej. Raczej jako o tych, którzy chcą odnowić lud Izraela. Proces różnicowania pomiędzy judaizmem a chrześcijaństwem dopiero się rozpoczął.

Na początku pojawiały się różne wspólnoty: ruch uczniów Jezusa w Galilei, wspólnota w Jerozolimie oraz grupy powstające począwszy od lat 30. w miastach Imperium Rzymskiego poza Palestyną. Naśladowanie Jezusa pierwsi chrześcijanie rozumieli jako powołanie do życia w perspektywie nadchodzącego Królestwa Bożego. Sam Jezus był według świętego Marka cieślą, wywodził się więc z niższej warstwy społecznej, podobnie zresztą jak Jego pierwsi uczniowie, którzy byli rybakami. Uprawiane przez nich zawody były najbardziej podatne na kryzysy ekonomiczne, a w spokojnych czasach umożliwiały pozyskiwanie środków wystarczających jedynie na skromne utrzymanie.
Chrześcijaństwo było z początku fenomenem miejskim. W Jerozolimie wspólnota pierwszych wierzących powiększyła się prawdopodobnie o żydów z diaspory, wśród których być może znajdowały się również osoby bardziej zamożne. Pierwsze wspólnoty poza granicami Palestyny powstały w Antiochii i w Damaszku, następne w Syrii, w Azji Mniejszej i w Grecji, aż w końcu nowa wiara zawędrowała do stolicy Imperium. Również tutaj wspólnota chrześcijańska składała się przede wszystkim z ludzi pochodzących z niższych warstw społecznych. Brakuje wśród chrześcijan przedstawicieli rzymskiej arystokracji. Zamożniejsi członkowie wspólnoty, w których domach gromadzą się wierzący, należą raczej do klasy średniej. Brzmienie imion wielu członków pierwszych wspólnot świadczy wręcz o tym, że prawdopodobnie byli niewolnikami.

Omawiane grupy gromadziły więc przede wszystkim ludzi ubogich, cierpiących ze względu na trudną sytuację ekonomiczną lub wskutek niewolnictwa. Tym właśnie ubogim wspólnoty pozwalały wierzyć w to, że czas ucisku minie i że nastanie nowy świat, nacechowany nowym porządkiem społecznym. Wiara w zmartwychwstanie ukrzyżowanego Jezusa z Nazaretu, w którym pierwsi jego naśladowcy widzieli Mesjasza, wiązała się z nadzieją na to, że ostatnie słowo należeć będzie nie do rzymskich władz, lecz do Boga Izraela. Jeśli możliwe jest przezwyciężenie przemocy i śmierci, to możliwy staje się również kres imperium i panowanie Królestwa Bożego jako królestwa pokoju i sprawiedliwości. Propagowanie takiej alternatywy i nadziei na nią przysparza chrześcijaństwu zwolenników zarówno wśród ubogich, jak i – choć w mniejszym stopniu – wśród klasy średniej. Wyznawców jednoczy próba nowego życia we wzajemnej solidarności i nadzieja na zmianę panującego porządku.

Chrześcijański komunizm

Ilustr.: Marta Basak

Ilustr.: Marta Basak

Powróćmy do cytowanego fragmentu Dziejów Apostolskich. Wspólnota dóbr jawi się w nim jako integralny element życia pierwszych chrześcijan. Możemy wręcz mówić o biblijnym komunizmie, jeśli przez „komunizm” rozumie się zniesienie własności prywatnej. To zasadnicza alternatywa dla ustroju społecznego Imperium Rzymskiego. Wspólnotę dóbr pierwszych chrześcijan uznaje się dziś często za praktykę czysto religijną, niemającą nic wspólnego z ich nastawieniem politycznym czy gospodarczym. Tymczasem w świecie starożytnym podział na niezależne od siebie sfery polityki, ekonomii i religii w ogóle nie istniał. Religia wiązała się bezpośrednio z życiem polityczno-gospodarczym.

Ewangeliczny nakaz wyrzeczenia się dóbr materialnych jako podstawowego warunku pójścia za Jezusem odnosił się przede wszystkim do osób zamożnych. Wielu z grona najbliższych uczniów w ogóle nie posiadało bowiem majątku, który mogliby rozdać ubogim. Rezygnacja z dóbr miała więc w ich przypadku wymiar raczej społeczny: dla nowej wspólnoty opuszczali domy i rodziny. Wspólne życie, na które się decydowali, było często naznaczone skrajnym ubóstwem i w tym kontekście prośbę „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” należy rozumieć bardzo dosłownie. Wspólnota w Jerozolimie, do której należeli apostołowie pochodzący z Galilei, od początku zdana była na gesty solidarności ze strony jej zamożniejszych członków. Ubóstwo materialne pozostało jednak jej centralnym problemem, o czym świadczy fakt zbierania przez świętego Pawła datków na jej potrzeby.
Warunki, w których żyją członkowie wspólnoty uczniów Jezusa w Jerozolimie, nie są więc nacechowane dobrowolną rezygnacją z wygód z myślą o jakiejś duchowej ascezie. Mamy raczej do czynienia z ludźmi biednymi, którzy starają się żyć w solidarności i wspólnie rozwiązywać swoje problemy materialne. Sfera ekonomiczna jest częścią nowej formy współżycia w równości i wolności, którą praktykują jako odpowiadającą tradycji Starego Testamentu i nauczaniu ich Mistrza. Przykazanie rozdawania majątku ubogim jest na gruncie Ewangelii sposobem korygowania niesprawiedliwości społecznych i struktur produkujących rosnące nierówności. Bogaci mają możliwość oddania biednym tego, co się im należy, zapobiegając przez to swojemu dalszemu bogaceniu się kosztem ubogich.

Nowy porządek społeczny

Ilustr.: Marta Basak

Ilustr.: Marta Basak

W Cesarstwie Rzymskim różnice ekonomiczne pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi prowadziły do tego, że kontakty pomiędzy ludźmi, którzy do nich należeli, były regulowane przez surowe konwencje i normy społeczne. Wobec takich uwarunkowań wspólnota życia chrześcijan nabiera znaczenia również w perspektywie społeczno-politycznej. To, że właśnie łamanie chleba i picie z jednego kielicha od zarania stanowi centrum liturgii chrześcijańskiej, oznacza pojawienie się nowego modelu porządku społecznego, stanowiącego prawdziwą alternatywę dla norm społeczeństwa rzymskiego. Różnice społeczne zostają przełamane, gdyż wśród naśladujących Chrystusa nie ma już „Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego” (Kol 3,11). Ów nowy porządek opiera się na wolności, która przełamuje wszelkie formy zniewolenia poprzez nierówność polityczną czy ekonomiczną.

Nie chodzi jednak o wycofanie się z istniejących struktur społecznych, lecz o stworzenie nowej formy życia w ramach tych struktur, które będzie zarazem prowokowało do ich przemiany. Członkowie wspólnot chrześcijańskich patrzyli na struktury Imperium Rzymskiego jako na niezgodne z wolą Boga i dlatego podlegające Jego sądowi. I pośrodku tego Imperium czuli się powołani do współżycia wskazującego na panowanie Boga wyzwolenia.

 

***

 

Julia Lis studiowała germanistykę, teologię i historię Europy Wschodniej w Münster, Jerozolimie i Krakowie. Doktor teologii, pracuje w Instytucie Teologii Politycznej (Institut für Theologie und Politik) w Münster, zajmuje się tematami europejskiej teologii wyzwolenia i Kościoła ubogich.