dwutygodnik internetowy
16.05.2016
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Walka o architekturę, czyli raport z placu budowy

Tegoroczne Biennale Architektury odchodzi od dotychczasowego teoretyzowania i autotematyczności. Tendencje estetyczne zastępuje dynamiczne wezwanie do podjęcia działań na rzecz zmiany rzeczywistości. Z Wenecji słychać wołanie do architektów: „Spójrzcie z innej perspektywy!”.

ilustr: Agnieszka Myszkowska, Andrzej Dębowski

ilustr.: Agnieszka Myszkowska, Andrzej Dębowski

Estetyczne przestrzenie galerii. Białe ściany, a na nich wymuskane wizualizacje budynków lśniących od szkła z ekologicznymi ogrodami na dachu. Czy tego spodziewają się widzowie Biennale Architektury w Wenecji? Jeśli tak, to temat rozpoczynającej się właśnie piętnastej edycji tej prestiżowej wystawy wydawać się może niepokojący. „Reporting from the front”, czyli „Raport z frontu”, budzący złowróżbnie militarne skojarzenia, wywraca do góry bezpieczny świat wystaw architektonicznych. Dotychczasową tendencję przedstawiania projektów estetycznych budynków i rozmów o racji bytu architektury w obecnym świecie zastępuje dynamiczne wezwanie do podjęcia działań na rzecz zmiany rzeczywistości. Z Wenecji słychać wołanie do architektów: „Spójrzcie z innej perspektywy!”.

I tu właśnie wkracza na scenę Alejandro Aravena, tegoroczny kurator Biennale oraz laureat nagrody Pritzkera (jednego z najważniejszych wyróżnień w środowisku), znany ze swojego zaangażowania w problemy społeczno-urbanistyczne i ekologiczne. Jego projekt Quinta Monroy w Chile polegał na zastąpieniu prowizorycznych budynków z dzielnicy slumsów nowymi, tanimi w budowie domami. Architekt musiał uwzględnić w swoim projekcie dość niewielki budżet, ale też zdecydował się na współpracę z mieszkańcami, żeby poznać ich potrzeby i zrozumieć problemy, które ich trapią. Aravena, znając mentalność ludzi ze slumsów i rozumiejąc proces rozrastania się takich osiedli, przygotował projekt domów, które można było później samemu rozbudować zgodnie z panującym w takich dzielnicach zwyczajem. Znajomość procesów społeczno-urbanistycznych i wrażliwość na potrzeby użytkownika przyczyniła się do sukcesu projektu. Jednocześnie zaś Aravena, cieszący się dużą sławą architekt biedaków, umieścił się w opozycji do stararchitektów takich jak Zaha Hadid czy David Chipperfield, którzy raczej każą użytkownikowi i przestrzeni dopasować się do ich budynku, niż tracą czas na konsultacje społeczne.

Nominowanie na głównego dyrektora wystawy takiego architekta z pewnością zaważy na jej charakterze, oddalając ją od teoretyzowania i autotematyczności, które można było zaobserwować w poprzednich edycjach Biennale. Porzucenie długich dyskursów i projektów sztuki dla sztuki, a raczej architektury dla architektury może zadziałać na jej korzyść, paradoksalnie zbliżając się do tego, co od zawsze stanowiło podstawę tej dyscypliny – rozwiązywanie problemów za pomocą intelektu i kształtowanie otoczenia tak, by jak najlepiej zaspokajało potrzeby użytkowników. Architektoniczna filozofia Araveny, jego nieszablonowe myślenie, które wychodzi od kwestii nie stricte architektonicznych, ale zmierza do rozwiązania realnie istniejących problemów i poprawy rzeczywistości, znalazła odzwierciedlenie w oświadczeniu wystosowanym do kuratorów wystaw narodowych. „Reporting from the front” mimo dość negatywnych skojarzeń militarnych w dość niespokojnym czasie i w pesymistycznie postmodernistycznej rzeczywistości przywraca wiarę w sprawczą moc architektury, która pozwala na rozwiązywanie konkretnych problemów i poprawę realnych warunków. Aravena zachęca architektów do staczania małych i wielkich bitew na polu projektowania i budowania oraz do przedefiniowania współczesnego rozumienia architektury z tego biznesowego, pełnego komputerowych wizualizacji przedstawianych przez modnie ubranych intelektualistów, do metody kreowania lepszej rzeczywistości.

Cisi bohaterowie

Polską odpowiedzią na hasło „Reporting from the front” jest prezentowana w naszym narodowym pawilonie wystawa „Fair building”. Kuratorzy Dominika Janicka i Michał Gdak z Institute of Design Kielce, przy współpracy z Martyną Janicką, zrywają ze współczesnej architektury jej paradny płaszcz pełen nowoczesnych materiałów i śmiałych form. Pod spodem ukazuje się twór składający się z mięsistej codzienności, próbujący nadrobić swoje niedoskonałości za pomocą wygładzonych wizualizacji z CAD-a, niczym ciała modelek „ulepszone” w Photoshopie. Idąc drogą wskazaną przez Aravenę, kuratorzy odwracają się od głównych bohaterów świata projektowania, natchnionych architektów-demiurgów, których genialny pomysł tworzy piękną formę zmieniającą rzeczywistość, i zwracają wzrok ku cichym bohaterom – robotnikom budowlanym, bez których koncepcja pozostałaby jedynie kilkoma kreskami na papierze. Używając wcześniej już pojawiającej się terminologii wojskowej, to oni, szeregowi żołnierze toczą najcięższą bitwę i ryzykują najwięcej, pozostając przy tym niemalże kompletnie anonimowymi w porównaniu do otoczonych blaskiem architektów. Kuratorzy wystawy, praktykujący architekci i projektanci, zainspirowani reportażem Katarzyny Brejwo z „Dużego Formatu” o operatorach żurawi, postanowili zbadać sytuację na polskich budowach poprzez rozmowy nie tylko z pracownikami fizycznymi, lecz także z architektami (między innymi z projektantem domu Kereta Jakubem Szczęsnym czy Jerzym Szczepanikiem Dzikowskim ze studia JEMS), wykładowcami uniwersyteckimi i specjalistami badającymi rynek architektoniczny.

Wywiady zaprezentowane zostaną publiczności w formie filmu, wyświetlanego na wielkich ekranach w pawilonie, który paradoksalnie zamiast przyjąć wygładzony i estetyczny wygląd przestrzeni wystawienniczej, na czas trwania Biennale zamieni się w plac budowy. Zainscenizowania scenografia przeniesie widza w świat budowlańców, przy ścianach ustawione zostaną rusztowania, na podłodze pojawi się piasek i betoniarki, a dodatkowo usłyszeć będzie można typowe dla robót budowlanych odgłosy. To wszystko ma zostać skontrastowane umieszczonymi obok typowymi wizualizacjami budynków, z którymi stykają się klienci zlecający projekt czy czytelnicy gazet. W wykreowanym w pawilonie świecie au rebours „czysta” architektura będzie musiała ustąpić tej „brudnej”, acz realnej, a widz zamieni się miejscami z robotnikiem budowlanym, zupełnie jakby oglądał reportaż z miejsca konfliktu zbrojnego.

Podróżując z budowy na budowę, od jednego hotelu robotniczego do drugiego, kuratorom udało się przekonać do siebie robotników i spojrzeć na prace przy konstrukcji budynków ich oczami. Złe warunki pracy, nieprzestrzeganie przepisów BHP i przekraczanie czasu pracy wymuszane przez pracodawców, by zmieścić się w terminie, brak terminowych płatności, konieczność nieustannego przemieszczania się za pracą – oto codzienność pracowników budowlanych. Choć z pewnością znajdą się widzowie, którzy powiedzą, że nie są to nowe wnioski, a podobnymi problemami zajmuje się nadzór budowlany, to jednak dramatyczne opowieści robotników o wypadkach na budowach, których byli świadkami, opowiadane łamiącym się głosem lub duma z wykonywanego zawodu i świadomość wagi swojego wkładu w proces budowy sprawiają, że nawet osoby przypadkowe nie mogą przejść obok tych faktów obojętnie.

Etyka placu budowy

Z filmu wyłania się też jeszcze inny problem, który z punktu widzenia dzisiejszej kultury pracy wydaje się szczególnie bolesny. Plac budowy jest bowiem bardzo często wykluczany z myślenia o architekturze, istnieje jako odmienna rzeczywistość, którą z biurem projektantów łączą jedynie papierowe plany i dokumentacja, przekazywane sobie nawzajem niczym tajna korespondencja. Wyraźnie dostrzec można głębokie niezrozumienie się architektów i budowlańców, które wynika z braku kontaktu między obiema grupami, chociaż zdają sobie sprawę z korzyści, które pomogłyby udoskonalić projekt, jeśli podzieliłyby się swoją wiedzą. Wydaje się jednak, że zła komunikacja spowodowana jest także bardzo stereotypowym podejściem do drugiej strony, która zakłada, że robotnik budowlany jest prostakiem dysponującym tylko siłą roboczą, podczas gdy architekt jest w swoich oczach geniuszem obdarzonym iskrą talentu, a z punktu widzenia robotników – wywyższającym się zwierzchnikiem, który nie ma pojęcia o właściwościach materiałów i praktyce budowlanej. Chociaż niektóre wypowiedzi wydają się przerysowane, warto zwrócić uwagę na problem etyki zawodowej, której wyraźnie brakuje na tym polu.

Dlatego też zgodnie z zaleceniami Avareny kuratorzy nie zdają jedynie „raportu z frontu”, lecz proponują wprowadzenie pewnego rodzaju certyfikacji, której wzorem jest funkcjonujący w świecie handlu fair trade – rodzaj gwarancji etyczności społecznej i ekonomicznej, dotyczącej wykonania i transportu produktów z uwzględnieniem czynników ekologicznych i ludzkich. Wpisując się w trend wyznaczania różnego rodzaju standardów i norm w budownictwie, kuratorzy proponują utworzenie takiej certyfikacji, która przyznawana byłaby budowom, na których przestrzegane są wszystkie przepisy dotyczące bezpieczeństwa i gdzie istnieją konsultacje między projektantami a wykonawcami. Miałaby się ona przyczynić do zmiany obecnej sytuacji, polepszyć stosunki między obiema stronami i docenić pracę robotników fizycznych, także poprzez zmianę postrzegania ich przez społeczeństwo. Chociaż projekt sióstr Janickich i Michała Gdaka, stosując się do apelu Araveny o skupienie się na „frontach” narodowych, badał głównie sytuację w Polsce, próbuje też wskazać możliwe kierunki działania ku polepszeniu sytuacji robotników budowlanych na całym świecie. Wpisuje się tym samym w ideę tegorocznego Biennale, pozbawionego pustych, wyidealizowanych obrazków, a stawiającego na konkrety. W końcu, jak mówi łacińska sentencja: „Jeśli chcesz pokoju, gotuj się na wojnę” (Si vis pacem, para bellum). Wojnę ze złymi warunkami pracy i niesprawiedliwością panującą w branży budowlanej.

W poprzednich edycjach weneckiej wystawy polskie projekty ze względu na wyróżniającą je oryginalność cieszyły się dużą popularnością i były wielokrotnie nagradzane. „Hotel Polonia” z 2008 roku pod opieką kuratorską Jarosława Trybusia i Grzegorza Piątka otrzymał główną nagrodę – Złotego Lwa, a w 2012 jury przyznała projektowi Katarzyny Krakowiak i Michała Libery „Making the walls quake as if they were dilating with the secret knowledge of great powers” specjalne wyróżnienie. Czas pokaże, czy także tym razem polski projekt przyciągnie uwagę jury i zaintryguje publiczność. Niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia konkursu 15. Międzynarodowe Biennale Architektury można oglądać od 28 maja do 27 listopada 2016 roku w Giardini i w Arsenale w Wenecji.

***

Więcej informacji o Biennale i wystawie w polskim pawilonie można znaleźć na stronach www.zacheta.art.pl/pl/biennale lub http://www.labiennale.org/en/Home.html.