dwutygodnik internetowy
20.04.2015
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

„System”

Leo Demidow jest oficerem komunistycznych służb bezpieczeństwa. Skutecznym, lecz nie pozbawionym empatii oraz zdrowego rozsądku. Pewnego dnia ginie syn jego najlepszego przyjaciela, a w oficjalnym raporcie pojawia się informacja o tragicznym wypadku. Szybko jednak okaże się, że to dopiero początek tego typu zdarzeń, co jest o tyle problematyczne, że władze twardo twierdzą, iż w ZSRR morderstwa się nie zdarzają.

7683172.3

materiały prasowe

 

Kryminał w Związku Radzieckim, czyli kto i dlaczego morduje dzieci w różnych zakątkach kraju? To film solidny, nastrojowy, ale nie rewelacyjny.

Leo Demidow jest oficerem komunistycznych służb bezpieczeństwa. Skutecznym, lecz nie pozbawionym empatii oraz zdrowego rozsądku. Pewnego dnia ginie syn jego najlepszego przyjaciela, a w oficjalnym raporcie pojawia się informacja o tragicznym wypadku. Szybko jednak okaże się, że to dopiero początek tego typu zdarzeń, co jest o tyle problematyczne, że władze twardo twierdzą, iż w ZSRR morderstwa się nie zdarzają.

„System” jest więc kolejnym z serii dzieł (dość wspomnieć książki Stiega Larssona lub Zygmunta Miłoszewskiego), które strukturę kryminału wykorzystują jako pretekst do poruszenia jakiegoś ważnego tematu. Tutaj mamy do czynienia z opowieścią o ustroju komunistycznym, który potrafił zdemoralizować nawet najporządniejszych obywateli. Trzeba jednak przyznać, że główny bohater Demidow opiera się skutecznie. Znajdziemy tu też konstatację, że indywidualność przegrywa w zderzeniu z systemem, a silnej pozycji nigdy nie można być pewnym. Wymiana ekipy rządzącej nie jest przecież żadnym problemem. Wszystko to brzmi mało odkrywczo i takie w istocie jest – trudno byłoby znaleźć w filmie Daniela Espinosy coś nowego.

Niektórych może irytować również sam Demidow. Jest on bohaterem niemal idealnym. Wprawdzie pracuje w służbie bezpieczeństwa, ale na tle innych oficerów wyróżnia się niechęcią do ostatecznych rozwiązań, takich jak sięganie po broń. Ma dobre serce, szuka zawsze najlepszego rozwiązania. To, że nie chce donieść na żonę, którą kocha, jest ostatecznym sprawdzianem, po którym jego kariera upada. Można wierzyć w tę postać dzięki dobrej roli Toma Hardy’ego, który nadaje Demidowowi ludzkie oblicze. Pod względem aktorskim „System” trzyma poziom, zarówno Gary Oldman, jak i Joel Kinnaman stanęli na wysokości zadania. Ten ostatni sprawia, że jeden z głównych czarnych charakterów nie jest postacią jednowymiarową.

Całość jest sprawnie wyreżyserowana i poprowadzona, przyciemnione zdjęcia utrzymane w szaro-czarnych barwach wzmacniają i tak już niewesoły nastrój, jaki panuje w przedstawionym świecie. Szkoda tylko, że Daniel Espinosa nie jest w stanie wzbudzić w widzu ani specjalnego napięcia, ani emocji. Koniec końców „System” to porządna robota, której potencjał został jednak zmarnowany.