dwutygodnik internetowy
02.04.2012
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Świat według Cejrowskiego

Nie tak dawno dowiedziałem się, że Wojciech Cejrowski jest najlepiej zarabiającym polskim pisarzem ubiegłego roku – po jego książki sięgnęło prawie pół miliona Polaków. Po dodaniu do tego kilkumilionowej widowni jego programów telewizyjnych oraz prawie stu tysięcy fanów na Facebooku wyłania nam się obraz podróżnika posiadającego olbrzymie możliwości wpływania na ludzkie światopoglądy. Zatrwożyłem się.

ilustr.: Olga Micińska

1

Nie tak dawno dowiedziałem się, że Wojciech Cejrowski jest najlepiej zarabiającym polskim pisarzem ubiegłego roku – po jego książki sięgnęło prawie pół miliona Polaków. Po dodaniu do tego kilkumilionowej widowni jego programów telewizyjnych oraz prawie stu tysięcy fanów na Facebooku wyłania nam się obraz podróżnika posiadającego olbrzymie możliwości wpływania na ludzkie światopoglądy. Zatrwożyłem się.

 

2

Ś w i a t o – p o g l ą d przeciętnego polskiego telewidza, posła lub dziennikarza nie wychyla się specjalnie daleko poza granice prowincjonalnego p o l s k o – p o g l ą d u. W rezultacie z prawdziwym poglądem na świat ma on niewiele wspólnego. Jest jego ułomną wersją. Albowiem w dzisiejszych czasach żaden horyzont poznawczy, ograniczony do własnego narodu i kultury, nie jest wystarczający do zrozumienia otaczających nas procesów i wydarzeń.

Dlatego też wydawać by się mogło, że jeżeli komuś udało się zwrócić uwagę milionów Polaków na kwestie poza-polskie, to obciążony jest wielką odpowiedzialnością. Od rzetelności prezentowanych przez niego informacji zależeć może jakość myślenia o świecie przeciętnego telewidza. Stąd moje zatrwożenie. Bo wbrew pozorom Wojciech Cejrowski świata nie tłumaczy. On, pod płaszczykiem znawcy, światem tym się zabawia i na nim zarabia. Spróbujmy przyjrzeć się zatem owemu płaszczykowi.

 

3

Odbiorca posiadający pewien wypracowany pogląd na świat od razu dostrzeże, że programy i książki Wojciecha Cejrowskiego pozbawione są miarodajnej i uczciwej interpretacji kulturowej. Dostrzeże też, że zawarty w nich opis świata zredukowany został na potrzeby stworzenia tła pierwszoplanowemu bohaterowi. Przy czym bohaterem jest oczywiście sam autor, a nie, jakby się mogło wydawać, kultura.

Wynika to z formuły przyjętej przez Wojciecha Cejrowskiego: od wiedzy ważniejsza jest rozrywka. Dzięki temu barwna narracja płynnie przenika się ze stereotypami i uproszczonymi komentarzami, fakty mieszają się z błędami, dowcipy z kontrowersjami. Aby zaś odbiorca uwierzył w to, co czyta lub ogląda, uautentycznia się przekaz autorytetem przeżytych przez głównego bohatera doznań. Tylko czy doznanie satyryka jest czymś wystarczającym, by udźwignąć ciężar autorytetu znawcy?

 

4

Wiedza płynąca z książek i programów Wojciecha Cejrowskiego niespecjalnie różni się w metodzie przekazu od opisów osiemnastowiecznych podróżników. Jednym z głównych podobieństw jest próba odczytywania symboli konkretnych kultur w sposób autorytatywnie europocentryczny. Zresztą mam tu na myśli nie tylko tok interpretacyjny i pośrednictwo symboli kultury zachodniej, ale również sam język opisu, pełen przymiotników i metafor o europejskim rodowodzie cywilizacyjno-kulturowym.

Od wieków wielcy podróżnicy przybliżali w ten sposób europejskim czytelnikom obcą im rzeczywistość. I od wieków tym samym rzeczywistość ową fałszowali. Z tym, że tak jak przez osiemnastowiecznych obieżyświatów przemawiała potrzeba wykreowania imperialnego ładu i porządku, podkreślającego wyższość cywilizacyjną w umysłach Europejczyków, tak mam przeczucie, że ideologia Wojciecha Cejrowskiego nie wykracza poza granice branży rozrywkowej i własnego portfela.

 

5

Doskonałą ilustracją takiej fałszywej interpretacji rzeczywistości jest sławny odcinek programu Wojciecha Cejrowskiego poświęcony buddyzmowi. To w nim autor stwierdza na przykład, że buddyści są wyznawcami Lucyfera…

Całkowite niezrozumienie istoty buddyzmu, połączone z autorytatywnymi opiniami, brakiem szacunku i marketingowym zapotrzebowaniem na kontrowersje poskutkowało kilkoma setkami listów protestacyjnych wysłanych do Rady Etyki Mediów. W rezultacie Rada opublikowała swoje krytyczne stanowisko.

Czy ktokolwiek z Was kiedykolwiek przeczytał jakiekolwiek stanowisko Rady Etyki Mediów? Jaki odsetek widzów tego odcinka, po dowiedzeniu się, że buddyzm jest religią bezsensowną, albowiem pozbawioną upostaciowionego Boga, zapozna się z opinią Rady?

 

6

Aby lepiej zrozumieć poglądy Wojciecha Cejrowskiego dotyczące innych religii, warto przeczytać opublikowany na jego stronie wywiad dla Newsweeka (którego nota bene Newsweek nigdy nie przeprowadził).

Ma pan wśród przyjaciół i znajomych buddystów? Jeśli tak, to jak zareagowali na pana program?

Wojciech Cejrowski: Nie koleguję się z innowiercami, to niebezpieczne duchowo i katolik takich rzeczy unika.

Dzięki takim radykalnym stwierdzeniom Wojciech Cejrowski zawsze może liczyć na głos poparcia ze strony środowisk prawicowo-narodowo-katolickich. Środowisk, które są szczególnie obarczone ideologicznym niebezpieczeństwem zawężania „światopoglądu” do ciasnego „polsko-poglądu”. Oczywiście otrzymał je i przy tej okazji.

 

7

Najbardziej znaną książką Wojciecha Cejrowskiego jest: „Gringo wśród dzikich plemion”. Nie jest napisana porywającym językiem, trudno odnaleźć w niej pionierskie myśli czy spostrzeżenia, niemniej doczekała się niezliczonej liczby recenzji. Wszystkie niezwykle pozytywne.

Jest w niej też coś, co od pierwszych stron nie dawało mi spokoju. Permanentnie konstruowana przez Wojciecha Cejrowskiego pogardliwie binarna opozycja pomiędzy „Białymi” a „Dzikimi”. To na tej dehumanizującej opozycji buduje on swój wizerunek wytrawnego podróżnika, odkrywcy dzikich plemion. Żaden recenzent nie zwrócił na to uwagi.

 

8

Określenie „Dziki” skrywa w sobie manipulację semantyczną niegodną prawdziwego podróżnika. Albowiem Wojciech Cejrowski świadomie przyrównując kulturę do natury, utrwala wśród czytelników niższy status kultury rdzennej – sugeruje, że im dziksza natura, tym dziksza kultura.

Taki wstrętny wybieg semantyczny zrujnowałby autorytet każdego badacza kultur. Natomiast Wojciech Cejrowski odkrył drzemiący w nim potencjał rozrywkowy: czytelnicza masa kupiła tenże opis świata, nikt nie protestuje. Wniosek: wszechobecne używanie przez Wojciecha Cejrowskiego rozróżnienia „Biały” kontra „Dziki” jeszcze wyraźniej podkreśla formułę jego działalności – najważniejsza jest rozrywka.

 

9

Podróżnik, badacz kultur, człowiek starający się zrozumieć całkowicie innego człowieka, próbujący odczytać jego rzeczywistość, musi wykazać się wielką wrażliwością. Cynik zawsze skazany będzie na porażkę.

W pokłosiu powyższego stwierdzenia chciałbym zaprezentować trzy zagadki. Oto i one.

 

10

Zagadka I. Kilka lat temu Rzeczpospolita opublikowała wywiad Dariusza Rosiaka z Wojciechem Cejrowskim. Poniżej przytaczam pięć zawartych w nim pytań. Spróbuj na podstawie odpowiedzi ocenić wrażliwość kulturową i umiejętność rzetelnej analizy historycznej rzeczywistości rozmówcy.

 

Dariusz Rosiak: A Afryka? Jak tam się panu podoba spuścizna kolonizacji?

Wojciech Cejrowski: Afryka po wycofaniu się białych kolonizatorów zniszczyła sama siebie. Zniszczyli zasoby, drogi, mosty, szkoły; mordują się milionami, prześladują narodowo, religijnie i rasowo. Potworne zbydlęcenie człowieka. I regres cywilizacyjny. Od roku 1950 w Afryce doszło do 21 wojen, liczba ofiar to prawie 20 milionów. Rasistowska rzeź w Rwandzie – ponad 2 miliony ofiar w ciągu zaledwie kilku dni z powodu oskarżenia o czary! Afrykanie sami dla siebie są największym zagrożeniem. Uważam, że doskonałym sposobem naprawy tego zła byłoby przywrócenie dyktatury białego człowieka na czas jakiś.

Na jaki?

Nie wiem, może na 200 lat, może na 1000. Biały człowiek ucywilizował Afrykę. Czarny człowiek zniszczył to dobro.

A co zrobić z tymi nielicznymi krajami afrykańskimi, które – nie wiedzieć czemu – nie uległy, jak to pan nazywa, zbydlęceniu i osiągnęły sukces? Np. Botswana. Panuje tam demokracja, ludzie żyją jak na afrykańskie warunki na wysokim poziomie.

Cudnie, to w Botswanie już rządy białego człowieka nie są potrzebne. Ale w Afryce Południowej natychmiast trzeba przywrócić apartheid, bo on separował wrogie sobie grupy i w ten sposób utrzymywał porządek. I pokój.

A jeśli czarni się nie zgodzą, to co pan proponuje?

Pasek i po tyłku. Z bandytami się nie cackamy, obojętne czy bandyci biali, czy czarni, tak? No to podobnie w Afryce – proponuję, żeby w niektóre miejsca powróciły korpusy brytyjskie i zaprowadziły tam taki porządek jak kiedyś.

Akurat w RPA sami Afrykanerzy sobie doskonale radzili. Strzelając np. do uczniów w Soweto w 1976 roku, zabijając 500 nieuzbrojonych uczniów protestujących przeciwko nieludzkim warunkom, w jakich żyli. Wie pan, od kogo nauczyli się czarni w Kongo barbarzyństwa, złodziejstwa, korupcji? Od belgijskiego króla Leopolda i jego ludzi, którzy regularnie i bezkarnie dokonywali tam masakr i kradli wszystko, co się dało. Mobutu Sese Seko tylko kontynuował tradycję białych. Wie pan, ilu czarnych studiowało w Rodezji za czasów rządów Iana Smitha? Pięcioro. Ja rozumiem, że pan chce być wyrazisty, ale z tą bezwarunkową pochwałą białej cywilizacji w Afryce to pan przesadził. To jest obraz świata, w który nie wierzą już nawet sieroty po Imperium Brytyjskim w Londynie.

Bo tacy jak pan w londyńskich gazetach piorą ludziom mózgi, podając efekciarskie argumenty przeciwko koloniom. Zamiast pisać ściskające serduszko powiastki o pięciorgu studentów, niech pan uprzejmie napisze, ile szkół było w Afryce, zanim przyszli biali. Ile było szpitali, ile dróg bitych, którymi do tych szpitali można było szybko dojechać. A potem niech pan łaskawie napisze, że po przejęciu władzy przez czarnych liczba dróg bitych w Afryce spadła o 80 procent. Białe kolonie były doskonałym narzędziem cywilizacyjnego podnoszenia najbiedniejszych rejonów świata. I to nie biały kolonializm zniszczył Indie, tylko Ghandi. Błagam, proszę sięgnąć do statystyk, a potem ze mną rozmawiać o pożytku z wygnania białych.

 

11

Zagadka II. Czy sprowadzenie kolonializmu w Afryce do budowy dróg i szkół, w narracji cywilizacji rozumianej jako linearna ścieżka postępu jest?

a) Zatrzymaniem się w rozwoju emocjonalnym i rozumieniu geopolityki na poziomie Henryka Sienkiewicza i jego bohatera Stasia Tarkowskiego?

b) Ignorancją i brakiem wrażliwości charakteryzującym nierozgarniętego gimnazjalistę przed przerobieniem zagadnienia kolonializmu na lekcji historii?

c) Celowym działaniem polegającym na wzbudzeniu kontrowersji pozwalających wykreować wyrazistą maskę wizerunkową określaną jako „zjawisko Wojciech Cejrowski”?

 

Muszę przyznać, że wcale nie mam pewności, która z tych odpowiedzi jest poprawna. Nie wykluczam, że wszystkie.

 

12

Zagadka III. Jak Wojciech Cejrowski nazwał swój najnowszy biznes? Dla ułatwienia dodam, że biznesem tym jest sklep internetowy w którym można zaopatrzyć się w jego najnowsze książki, ubrania lub herbatę?

 

Odpowiedź: „Sklep kolonialny Wojciecha Cejrowskiego”

 

13

Jesteś ciekawy świata i zależy ci na poszerzaniu swojego światopoglądu?

 

Odpuść sobie Wojciecha Cejrowskiego. On jest apostołem branży rozrywkowej. Jego dzieła są zwykłym produktem – jedyną miarą ich sukcesu są słupki oglądalności, poziom rozpoznawalności i wysokość sprzedaży reklam. Ta branża nie potrzebuje rzetelnego przekazu, poważnych idei czy szczytnych celów. Wystarczy kabaret ze skąpo przepasanymi marionetkami, kilka ciekawostek przemieszanych ze stereotypami oraz bosy prezenter-satyryk.

 

To z takiej perspektywy należy oceniać Wojciecha Cejrowskiego. Jego mozolnie budowany wizerunek nieustraszonego podróżnika i znawcy dzikich plemion czy nieugiętego w walce o czystość wiary patrioty i katolika są pewną formą teatru. Niczym więcej. W końcu program rozrywkowy zawsze osiągnie większy sukces niż program popularnonaukowy. I przyniesie proporcjonalnie większe pieniądze.

 

14

A dlaczego Wojciecha Cejrowskiego określa się badaczem i specjalistą? Bo bez autorytetu podpartego wiarygodnością, „dzika” rozrywka przestałaby być śmieszna. Momentami mogłaby zacząć być wręcz żenująca.

 

Dla zainteresowanych czterominutowy fragment reportażu Wojciecha Cejrowskiego o buddyzmie.

 
Jeśli nie chcą Państwo przegapić kolejnych wydań naszego tygodnika, zachęcamy do zapisania się do naszego newslettera.
 

  • Bebech

    brawa dla autora. zgadzam sie w 100 %, ale tak dobrze bym tego nie napisal

  • maciek

    Muszę niestety powiedzieć, że powyższy artykuł jest fatalny. Bardzo prymitywny atak. Ja rozumiem, że Cejrowski może nie leżeć [sam się z nim w wielu sprawach nie zgadzam i mam inne podejście], ale w tekście Pawła Cywińskiego wybitnie zabrakło argumentów. 
    Jedyny to ten dotyczący wypowiedzi o buddystach. Potem fragmenty wypowiedzi z innego wywiadu, w innej gazecie…
    Z całym szacunkiem dla autora, ale jak się wielokrotnie używa wypowiedzi, które o coś człowieka oskarżają, to trzeba to czymś podeprzeć.
    No niestety, aż jestem zażenowany.

    • Misza Tomaszewski

      Nie rozumiem. Jaki jest problem w tym, że autor powołuje się na różne źródła?

      • Jędrek Janaszek

        Problem jest
        taki, że autor co prawda powołuje się na “różne” źródła, jednak
        źródła te nie różnią się od siebie sposobem spojrzenia na osobę Wojciecha
        Cejrowskiego. W związku z tym artykuł robi się bardzo jednostronny. Tym
        bardziej, że jest skonstruowany w oparciu o pewną tezę, która nie wynika z
        badań, poszukiwań, jest raczej subiektywnym odczuciem, powiedział bym nawet
        uprzedzeniem. Następnie w rozwinięciu artykułu autor podaje przykłady (wybranych
        przez siebie) źródeł potwierdzających jego tezę. A populistyczny charakter
        tekstu jeszcze potęguje u czytelnika wrażenie jednostronności.

        Z kilkoma
        przestawionymi w artykule wnioskami nie mogę się zgodzić. Przede wszystkim
        dotyczą one książek podróżniczych Wojciecha Cejrowskiego. Prawdą jest, że wyraźnie
        stosowane w nich rozróżnienie „białych” od „dzikich” ma na celu ukazanie
        ogromnej odmienności kulturowej. Ale uwaga, w ramach tej odmienności WC odnosi
        się do „dzikich” z ogromną pokorą i szacunkiem. WC dostrzega (i szeroko opisuje
        to w swoich książkach) że są to ludzie, którzy żyją bliżej natury, dzięki czemu
        dużo lepiej niż my, „biali” ją poznają, rozumieją i czują. Powiedział bym
        nawet, że jeżeli rozróżnienie „biały” kontra „dziki” jest u Cejrowskiego w
        jakiś sposób wartościujące, to właśnie na korzyść „dzikich”.

        Inną kwestią
        jest płytki, populistyczny i prowokacyjny charakter wypowiedzi WC w mediach i w
        swoich programach telewizyjnych. W tym przypadku moja ocena nie różni się
        zbytnio od oceny autora artykułu.

  • Pandorella

    Nigdy nie mogłam pojąć, jak można tak bardzo interesować się światem i tyle zobaczyć, a nadal mieć tak ciasny umysł.

  • Tourekunda

    hmm…. 5 lat Boso przez świat kontra 20 lat podróży w najdziksze zakątki… dotarcie na biegun dżungli… udokumentowanie kultur kilku bardzo odległych plemion…,
    zaproszenie do Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie, do The Explorers Club w Nowym Yorku…., Złoty Medal na New York’s Festiwal za najlepszy program podróżniczy… na świecie! Udokumentowanie pobytu ponad w 60 krajach…
    i że to tylko amator i showman ?

    • http://www.facebook.com/people/Paweł-Cywiński/790263085 Paweł Cywiński

      Witam serdecznie,

      Wymienienie tego wszystkiego jednym tchem brzmi donośnie. I tak ma brzmieć. Spróbujmy jednakże sprawdzić, czy są to dowody świadczące o byciu znawcą kultur.

      20 lat podróży w najdziksze zakątki świata – to jest pusty slogan. Wojciech Cejrowski podróżował szeroko po Amerykach, Afryce i trochę Azji. Ale, żeby od razu to wszystko określać najdzikszymi zakątkami świata? Nie chcę tutaj denuncjować jego cv podróżniczego, wiele razy był w dżungli, odwiedził wiele krajów, raz bywał w stolicach, innym razem w interiorze. Jak zwykle na szlaku, na pewno przeżył wspaniałe przygody i rozmowy. Zatem niewątpliwie dużo zwiedza i pracuje z kamerą. Ale to nie czyni człowieka z automatu kulturoznawcą (i to od wszystkich trzech kontynentów na których kręci swoje programy).

      Biegun Dżungli – Darien – jest to swego rodzaju wyczyn techniczno-fizyczny. Co prawda żyją tam ludzie, codziennie przemierzają te kilkadziesiąt mil przemytnicy, nielegalni emigranci, lokalni mieszkańcy i bojówkarze, ale on jako pierwszy (?) Polak to przeszedł. Chwała mu. No i znowu można powiedzieć, że musiała to być ciekawa wyprawa, ale z badaniami to nie miało nic wspólnego (on nawet to opisał w swojej książce). Zdobywca zmarzlin i biegunów nie musi być od razu znawcą Innuitów, Yupików i innych ludów dalekiej północy.

      Dokumentowanie kultur odległych plemion – o ile wyczytałem chodzi tu o dokumentowanie fotograficzne, w większości stanowisk archeologicznych (ktoś poznał jakąś jego pracę naukową, doktorat?). Temu już bliżej do bycia znawcą – ale też nie przesadzajmy. Swego czasu dokumentowałem fotograficznie spuściznę turystyczną wokół Annapurny. Przyznaję się – nie wiele mogę powiedzieć o plemionach górskich Nepalu.

      Nie przepadam za snobistycznymi towarzystwami podróżniczymi ze stu letnią tradycją, bo mam kiepskie skojarzenia z podróżnikami kolonialnymi z przełomu XIX i XX wieku. Ale jeżeli ktoś potrzebuje tego w cv (na przykład by się uwiarygodnić), przyjrzyjmy się:

      Królewskie Towarzystwo Geograficzne – wystarczy przez pięć lat opłacać składki by otrzymać status fellow jaki ma Wojciech Cejrowski. A wiedza?

      The Explorers Club – polski oddział składa się z wybitnych specjalistów. Brak tam nazwiska Wojciecha Cejrowskiego. Jeżeli status fellow (najniższy) posiada on w oddziale amerykańskim – to aby go otrzymać wystarczy mieć badania udokumentowane w mediach popularnych lub książkach (rozumiem, że też popularnych, bo innych Wojciech Cejrowski nie napisał). Znowu, nie są to naukowe wymagania.

      New York Festivals – to nie jest nagroda w kategorii najlepszego filmu dokumentalno-naukowego, tylko w kategorii turystycznej. Zgadzam się, że Wojciech Cejrowski jest specjalistą od rozrywki, o czym świadczy, że utrzymuje się w branży od początku lat dziewięćdziesiątych. Zresztą to jest też puenta mojego tekstu. Bo Wojciech Cejrowski jest satyrykiem, sam siebie w końcu określa komediantem.

      60 odwiedzonych krajów – czas i pieniądze. Nic więcej. Jest taki polski podróżnik Wojciech Dąbrowski – odwiedził 230 krajów. Tylko o czym to świadczy?

      Amator i showman? Showman na pewno.

      • Anioł

        Niesamowita jest zdolność Autora do umniejszania cudzych dokonań. Powtórzę się, ale doprawdy, trzeba mieć tupet aby dezawuować takie osiągnięcia, kiedy się żadnych (na tym poziomie) nie posiada. 

        • http://www.facebook.com/people/Paweł-Cywiński/790263085 Paweł Cywiński

          Drogi Aniele,

          wyjątkowo cieszyłaby mnie poważna i krytyczna rozmowa z Tobą na tematy podróżniczo-orientalne. W końcu kawałek świata zjeździłeś i masz na pewno związany z tym ciekawy bagaż doświadczeń. Niestety twój ton jest nie tyle krytyczny, co krytykancki – ciężko się z takim rozmówcą prowadzi dyskusję. A już wyjątkowo trudno dojść do czegoś konstruktywnego. Jest to o tyle przykre, że w internecie, pozwalasz sobie na dużo dalsze wycieczki osobiste, niż poza światem wirtualnym.

          Pozwól więc tylko, że sprostuję. Nie mam na celu umniejszania wyczynów podróżniczych Wojciecha
          Cejrowskiego. Zjechał wiele ciekawych miejsc, wstąpił do posiadających wątpliwe dla mnie korzenie towarzystw, umie się z tym wszystkim świetnie wypromować, część jego dowcipów bardzo
          mnie śmieszy. W roli komedianta bywa bezbłędny, pokazał, że nie jest niedzielnym turystą.

          Gorzej, jeżeli traktuje się go jako znawce kultur i ufa się bezgranicznie jego przekazowi. Obejrzyj ten
          czterominutowy odcinek o buddyzmie, przeczytaj jeszcze raz fragment wywiadu o kolonializmie (nota bene – linearna ścieżka postępu cywilizacyjnego, to sposób myślenia o cywilizacji w kategoriach dziewiętnastowiecznych, kaganek postępu, i tym podobne.). Przecież to wszystko jest skrajnie nierzetelne.

          Pozdrawiam z Indonezji,

          Pablo

          • Anioł

            Drogi Autorze :)
            Masz racje co do dość krytykanckiego tonu mojej wypowiedzi. Może nawet przesadnie krytykanckiego – przepraszam Cię.
            Równocześnie informując iż w realu jestem równie krytykancki wobec wypowiedzi w mojej opinii poniżej pewnego poziomu dyskusji. 
            Nie traktuję W.C. jako znawcę kultur, niemniej Twoją krytykę pod jego adresem uważam za nierzetelną, czemu dałem wyraz w (mocno krytykanckiej) wypowiedzi powyżej. Wiem, że to mocny zarzut, ale według mnie w Twojej wypowiedzi przebrzmiewa z góry określona teza, którą trochę na siłę podpierasz emocjami, wyrwanymi fragmentami, czy ocenami. Jaki ma związek opinia na temat naukowej rzetelności Cejrowskiego z nazwą jego sklepu, kontrowersyjnymi wypowiedziami na tematy  światopoglądowe, etc.? 
            Dyskusja via Internet jest oczywiście ograniczona. Zatem do zobaczenia w realu.
            Pozdrawiam 

          • http://www.facebook.com/people/Paweł-Cywiński/790263085 Paweł Cywiński

            Zatem zapomnijmy o tonach i do zobaczenia w realu. Tylko tak ad vocem:

            1. Każdy mój tekst posiada tezę. Staram się nie tworzyć notek rodem z agencji prasowych.
            2. Jeżeli ktoś jest autorytetem w danej dziedzinie – a Cejrowski dla wielu jest – rzetelność przekazywanej przez niego treści odgrywa kardynalną rolę.
            3. Biorąc pod uwagę czym był kolonializm, czyja była krew i pot wyzysku na towarach sprzedawanych w historycznych sklepach kolonialnych i na końcu biorąc pod uwagę pogląd na kolonializm Wojciecha Cejrowskiego, dostrzegam w nazwie jego sklepu pewną smutną analogię do reszty jego działalności.

            ukłony,
            PC

          • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001447441663 Piotr Wasyl Wasyłeńko

             To może napisz artykuł, albo jakiś apel, który będzie ośmieszał tych, którzy bezgranicznie wierzą, że jest ikoną kultury, a nie o nim, bo to ich brocha, czy mu wierzą, czy nie. Obrońca uciśnionych się znalazł.

            Dla mnie to facet, dzięki któremu mogłem dużo zobaczyć i przeczytać, doskonale się przy tym bawiąc. Ma też dużo racji w swoich poglądach, dużo pieniędzy, dużo fanów i mimo swemu fanatyzmowi poglądowo religijnemu jego programy są nawet w TVN…. myślę, że TO Cię boli.
            Napisz książkę, nagraj program, jeden, drugi, trzeci, zapracuj na sukces, a może nawet będziesz mógł z nim konkurować. Jak na razie mozesz mu buty lizać. No tak, jakie buty….

            Ja sam bym się na odwagę nie zebrał i nie pojechał np. do Panamy i ryzykując śmierć przeprawiał się przez tereny niezdobyte nawet przez amerykańskie koncerny, które nota bene do dziś kłamią, ze jest tam czynna autostrada łącząca obie Ameryki.

            Szacun. Dla niego oczywiście…

        • Piotr Fuglewicz

          Po prostu typowy polski zawistnik. Najpierw ustawia sobie
          chłopca do bicia, a potem go bije. Tyle, że chłopiec ma prawo mieć to w nosie,
          bo wcale nie aspiruje do pozycji, której mu Zoil odmawia. Taka polska erupcja kompleksów,
          kogoś kto nie potrafi, w stosunku do tego który umie umie. Żałosne.

          • Piotr

            Panowie, o czym wy piszecie? Autor w bardzo rzetelny, logiczny i racjonalny (odwołując się do faktów, jakimi są wypowiedzi

            Panowie, czy, dajmy na to, Doda jest dla Was autorytetem? Nie można powiedzieć, że poziom jej utworów jest słaby? Czy to, że ktoś jest popularny i bogaty znaczy, że nie można go krytykować? Bo ludzie tacy jak wy powiedzą, że robi się to z zazdrości?

            To wy pokazujecie jak na dłoni polską zakompleksioną mentalność, sprzeciw wobec ludzi, którzy, posiadając ku temu wiedzę, próbują otworzyć Wam oczy na oczywiste rzeczy.

            wolicie żyć jak ślepcy – Wasz wybór. to dlatego do masowej publiczności nigdy nie przebije się naprawdę wartościowy program prezentujący humanistyczną wiedzę w sposób rzetelny (czyli najczęściej niestety mało dowcipny, rozrywkowy, za to dość skomplikowany). większość jest po prostu zbyt leniwa, by chcieć taką wiedzę przyswoić

            pozdrawiam autora (którego poznałem dzięki temu artykułowi i będę od dziś chętnie śledził, programy WC omijam od dawna)

            Piotr

      • Ania
        • Ania

          Niektórzy ludzie lubią umniejszać i poniżać innych publicznie, zamiast dokładniej poszukać informacji.. Polacy to wybitnie wredni ludzie co widać po tym artykule. Ludzka zawiść nie zna granic. WC nikomu krzywdy nie robi, a tylko się go obraża bo przyciąga tłumy i zarabia niezłą kasę. To można mu umniejszyć. Na podstawie jednego odcinka o Buddyżmie, czy wywiadu kogoś od razu ocenić i skreślić.

          • Dzikus

            Wojciech Cejrowski (członekTexas Chapter) dziennikarz, pisarz, fotografik, badacz ginących plemion Amazonii

            Otóż nie, napisane jak byk, że jest członkiem teksańskiego, a nie polskiego. :)

          • gość

            Co ty nie powiesz, ale jest na tej stronie polskiej wymieniony.

    • IQ220

      Cywiński
      Rozumiem ,że artykuł sponsorowany :)
      Pióro słabe i tępe !

  • Pingback: W ramach przedpesachowych rozważań o niewolnictwie, rasizmie i spuściźnie po koloniach… | feminimasoret: oko w oko z Tradycją()

  • Aleksy K.

    takich artykułów nam trzeba!
    P.S. a najsmutniejsze jest to, że pan W.C. bez przerwy tarmosi na lewo i prawo emblematem katolika, co może sugerować… wiadomo co, szkoda słów.

  • ToN

    Świetna analiza zjawiska.

  • Michal H

     No prosze Cie… czy z faktu ze czlowiek ma nie-poprawny politycznie
    swiatopoglad wynika ze nie powinienem go czytac?

    A moze wiedze o swiecie powinienem czerpac z ‘powaznych’ i ‘obiektywnych’
    zrodel jak codzienne wiadomosci w TV, radiu i gazetach??

    Inteligentny czlowiek zapozna sie z roznymi zrodlami, nie traktujac zadnego z
    nich jako Zrodla Prawdy Objawionej i wezmie poprawke na to skad pochodzi dany tekst.

    A ze W.C. ma czasem (przewaznie:-) kontrowersyjne poglady?
    Nawet jesli Ci one nie odpowiadaja to moze zacheca do refleksji nad
    przyczyna tej kontrowersji…

    Ze ma jasno sprecyzowane poglady i jest im wierny od kiedy pamietam?
    – czy to dla Ciebie jest powod do pietnowania kogokolwiek?

    Ze rzuca na prawo i lewo katolickimi haslami? A jakimi ma rzucac?
    Islamskimi? Buddyjskimi? Jest katolikiem i zgodnie z tym powienien
    propagowac postawy katolickie.
    Ze negatywnie sie wyrazil na temat buddyzmu… no coz, wydaje mi sie ze
    zrobil to dosyc fachowo, w miare kulturalnie i dal szanse wypowiedziec
    sie stronie zainteresowanej. oczywiscie wszystko sam wyrezyserowal, ale nikogo
    nie probuje przy tym przekonac ze jest to obiektywny poglad.
    Wprost widac ze jest to subiektywny cejrowsko-katolicki poglad na buddyzm.

    Piszesz ze wyraza sie z wyzszoscia o kulturach ‘dzikich’…
    przyklady podajesz na podstawie ludow afrykanskich z bylych krajow kolonialnych.
    Jak sam zauwazasz zniszczonych i wyeksploatowanych przez ‘bialych ludzi’.
    Niszczenie kraju i deprawacja ludnosci w okresie kolonializmu to fakt.
    Ale czy wycofanie sie (porzucenie) ze zruinowanych kolonii byl najlepszym
    rozwiazaniem?

    Szkoda ze nie zauwazasz zachwytu dla kultur ‘bardziej dzikich’ np Ameryki
    poludniowej, ktorym udalo sie uniknac tak przykrego losu. Jak stara sie zyc
    zgodnie z ich zasadami jak szkoda mu zmian w nich zachodzacych pod pretekstem
    rozwoju, zblizania sie do ‘bialych ludzi’, jak w zestawieniu z ich zwyczajami
    obnaza absurdy naszej ‘wyzszej’ kultury.

    Jest czlowiekiem, ktory byl w tak wielu miejscach i widzial tak wiele rzeczy,
    ze ma prawo opowiadac o nich w taki sposob jak mu sie podoba.
    A ze stara sie przy tym zarobic? jakos mnie to nie dziwi ani nie szokuje.

    • k6!

      podpisuje się obiema rękami pod Twoim postem, niestety Kontakt ma swoją gazeto-wyborczą wizję patrzenia na świat.

      • Misza Tomaszewski

        Chętnie dowiem się, co znaczy, że Kontakt ma gazeto-wyborczą wizję świata i w czym konkretnie się to przejawia. Na przykład w oparciu o najbliższy numer.

      • Jan Mencwel

        Proponuje lekture wywiadu z Michnikiem,wynika z niego jasno jaki jest nasz stosunek do GW,abstrahujac juz od faktu,że Twoj komentarz znaczy tyle co nic,bo nie bardzo wiadomo,co to jest “gazetowyborcza wizja świata” i dlaczego zostaje akurat w tym miejscu przywołana.

        • Anioł

          He he .. k6! najwyraźniej trafił w czuły punkt :)

    • Misza Tomaszewski

      Problemem nie jest to, że jest to światopogląd niepoprawny politycznie, ale to, że znajduje się w nim niemało przejawów kulturowego szowinizmu i pogardy dla tego, co inne. Nie wydaje mi się, żeby autor sugerował zastąpienie Cejrowskiego bardziej lub mniej mainstreamowymi przekazami. Zresztą świadczy o tym jego niegdysiejsza krytyka serii Loonely Planet. Nie chcę wchodzić w buty Pawła, niech on sam odpowiada za siebie. Ja cenię raporty DESA, Human Rights Watch, książki-reportaże (np. seria wydawnictwa Czarne).

      Nie występowałbym w obronie kontrowersyjnych poglądów tylko dlatego, że skłaniają do refleksji. Na tej zasadzie możemy bronić absolutnie każdego światopoglądu, włączając najbardziej zbrodnicze. Cejrowski ma wadę, którą Paweł celnie wypunktował – jest stosunkowo płytki, co kiepsko współgra ze skandalizującym charakterem jego wypowiedzi i szerokim audytorium.

      Co do deklaratywnego katolicyzmu Cejrowskiego, to nie razi mnie jego przywiązanie do Kościoła, ale raczej konsekwencje wyciągane z tego faktu, by wspomnieć np. jego rozmowę z Szymonem Hołownią.

      Co do kolonializmu – wycofanie się i zostawienie za sobą spalonej ziemi nie było oczywiście dobrym rozwiązaniem, więc zastanawiajmy sie teraz nad udzielaniem krajom Trzeciego Świata, za tragedię których jesteśmy moralnie odpowiedzialni, strukturalnego wsparcia, a nie wzdychajmy za apartheidem.

      Wreszcie co do tego, że Cejrowski na swojej pracy zarabia – nie mam nic przeciwko. Niepokoją mnie głoszone przez niego treści, finansowane z pieniędzy publicznych, a nie lista płac.

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001447441663 Piotr Wasyl Wasyłeńko

         Dobre, subiektywne, ale zrównoważone :)

  • Alek Bukowski

    Problemem dla autora jest inny niż jego (zgaduję, że lewicowy, relatywizm kulturowy coś takiego) światopogląd Cejrowskiego. Powiem tyle nie sądzę żeby np. antropologiczne uznane obecnie opisy świata były jakoś szczególnie uprzywilejowane względem tych “dyletanckich”. Niejeden antropolog ze swoich wycieczek w teren przywiózł to co tam zabrał czyli zobaczył to co chciał zobaczyć, co było mu potrzebne np. do podważania norm własnej kultury itp. wtedy to jest ok. Cejrowski działa podobnie z tym, że on u dzikich ludów znajduje argumenty na potwierdzenie swojej konserwatywnej wizji świata i to jest uważane za naganne. Co do zarzutu, że nazywa kultury rdzenne dzikimi, no cóż tak ich nazywa, ale obejrzałem chyba z  80% jego programów, przeczytałem “Gringo wśród dzikich..” i powiem tak, że jeśli jest tam pogarda dla jakiejś kultury to dla “zachodniej” kultury postępowców, poprawności politycznej itp. kultury “tradycyjne” cieszą się jego wyraźną sympatią.
    Autor krytykując Cejrowskiego za patrzenie przez okulary własnych poglądów, robi dokładnie to samo względem WC. Ocenia go, choć wyraźnie nie rozumie treści jego programów i książek, a nie rozumie bo widzi to co chce zobaczyć.  Cejrowskie wie i mówi, że jest katolem i ocenia po katolsku, a i pióro ma od Pana dużo lepsze.

  • http://www.facebook.com/people/Paweł-Cywiński/790263085 Paweł Cywiński

    Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze, dziękuję również za tak wiele sygnałów poparcia. Miło mi się zrobiło.

    Chciałbym się odnieść do dwóch najczęściej kierowanych pod adresem mojego tekstu zarzutów.

    Światopogląd. Wojciech Cejrowski świadomie balansuje na pewnej granicy. I tak jak w przypadku niektórych jego radykalnych stwierdzeń możemy mówić o niepoprawnym, nieoczywistym czy kontrowersyjnym komentarzu (będącym odbiciem jego światopoglądu), to innym razem granica ta jest przez niego przekraczana w sposób nie do obronienia (choć samą granicę na pewno trudno jest precyzyjnie i jednoznacznie określić, bo musimy wziąć pod uwagę różną wrażliwość).

    Jednakże, jak należy postępować z kimś, ktoś postuluje siłowe przywrócenie apartheidu – czyli faszystowskiego systemu, znajdującego się ze swoimi rozwiązaniami społecznymi zaledwie o kroczek za hitlerowską Trzecią Rzeszą? W dodatku postuluje to w autoryzowanym wywiadzie, dla jednej z najpoważniejszych polskich gazet. W takim wypadku musimy zadawać pytanie o wiedzę, intencje, wrażliwość, rzetelność i zdolność do oceny rzeczywistości przez takiego człowieka – bo takie postulaty padają cieniem na wszystkie pozostałe jego badania kulturowe. Tym bardziej, gdy jest on autorytetem dla wielu telewidzów. Zwróćmy uwagę – Alek Bukowski w swoim komentarzu porównał nawet Wojciech Cejrowskiego do antropologa.

    Dziki. Wydaje mi się, że dosyć jasno wyraziłem w tekście mój problem z poetyką tego słowa. Wojciech Cejrowski może nawet orientalizować pozytywnie napotkanych przez niego Indian. Ale używając dehumanizującego pojęcia „Dziki” dopuszcza się on manipulacji semantycznej, poprzez porównywanie natury do kultury i stworzenie wrażenia, że im dziksza natura, tym dziksza kultura (jak słusznie zauważył i dał się zmanipulować Jędrek Janaszek – bo słownictwo to według niego ma wskazać na ogromną odmienność kulturową). Warto zrekonstruować język którym Wojciech Cejrowski operuje. Rozumiem, że nazywanie Indianina pragnącego zachować swoje obyczaje i kulturę „Dzikim” lepiej się sprzeda, ale jest to niedopuszczalne. Samą bezsensowność konstrukcji opozycji „Biały” i „Dziki” pominę, bo wydaje mi się to tematem oczywistym.

    Na końcu chciałbym zwrócić uwagę na zdanie Michała H – „Inteligentny czlowiek zapozna sie z roznymi zrodlami, nie traktujac zadnego z nich jako Zrodla Prawdy Objawionej i wezmie poprawke na to skad pochodzi dany tekst „. Pytanie co z nieinteligentnymi? I to jest główne zagadnienie mojego tekstu.

    Kłaniam się serdecznie, jeszcze raz dziękując za dyskusję

    Paweł Cywiński

    • a.t.

       Autorze, bardzo Ci przeszkadza podział Cejrowskiego na białych i dzikich, ale odnoszę wrażenie, że dokonałeś bardzo podobnego, równie krzywdzącego, na polaków “dzikich”, o poglądach prowincjonalnych i polaków “białych”, oświeconych, znających jedyna prawdziwą prawdę…co gorsza, jasnym jest to, że samego siebie widzisz wśród “białych”, to się trochę kłóci z tym wszystkim, z czym się tu kłócisz:)

      Może to pyszałkowate z mojej strony, ale polecam ten fragment:

      Łk 6, 41-42

      Pozdrawiam

      • http://www.facebook.com/people/Paweł-Cywiński/790263085 Paweł Cywiński

        Mylisz się,

        to jest podział na tych co interesują się czymś więcej niż własne podwórko, własny kraj, krąg cywilizacyjny. Co za tym idzie, posiadają na ten temat wiedzę, na jej podstawie potrafią wyrobić sobie klarowny pogląd na świat (i broń Boże jedyny słuszny). I na tych, których to nie interesuje – a ewentualne pogląd na tematy odległe, konstruują na podstawie swoich podwórkowych doświadczeń czy zaufaniu programom o “Dzikich”.
        Przy czym nie każdy musi wiedzieć o ostatnim zamachu w Mali, powodzi na Fidżi czy wyborach w Birmie. Nie wartościujemy, ale stwierdzamy fakt. Ja na przykład jestem kompletnym ignorantem w kwestiach chemiczno-fizycznych i mam nadzieję, że program Pogromcy Mitów jest rzetelny. Bo w sposób zrozumiały tłumaczą rzeczy dla mnie nieoczywiste. Natomiast jeżeli, ktoś odebrał moją uwagę o światopoglądzie jako konstruowanie czegoś na wzór “Dzikich” i “Białych” – to jak najbardziej nie było to moim zamiarem.

    • Donald T.

      Pawel Cywinski? A kto to jest? Neokreator opinii publicznej. Pogromca ku klux klan, przyjaciel buddystow. To ma byc “inteligencja katolicka”? Warszawka, wez ty juz nic nie pisz, a nie daj Boze-publikuj.

  • Anioł

    Dyskusja ciekawsza niż artykuł, który – zgadzam się z Maćkiem – jest dość nudny. Żeby jednak nie dyskutować o dyskusji a o treści:

    1. Izajasza 41:9,10
    2. Autor jest tu od czytelników lepszy, gdyż nie ma “polsko-poglądu” ale znacznie szerszy “wystarczający do zrozumienia otaczających nas procesów i wydarzeń”…
    3. czyżby to zazdrość przemawiała przez Autora? mogę prosić o wskazanie tych “błędów” W.C.? Tourekunda w swoim komentarzu świetnie uzasadnił/a czemu W.C. jednak (w przeciwieństwie do Autora) jest znawcą, a nie tylko satyrykiem. 
    4. Niezmiernie interesujące są “przeczucia” Autora… ciekawe które książki W.C. czytał, że tak dogłębnie zdiagnozował tegoż “satyryka”…
    5. Tu Autor ma rację – nikt niemal nie pozna stanowiska Rady.
    6. Niemal zazdroszczę Autorowi, iż nie jest “szczególnie obarczony ideologicznym niebezpieczeństwem zawężania <> do ciasnego <>”. Rozumiem, że jego odmienne od Autora stanowisko nie zasługuje na tolerancje “oświeconych”. Trochę Autor jest w tym do W.C. podobny, gdyż wynika z opisu, że pozostaje wierny zasadzie, iż możecie mieć dowolne poglądy, póki są one zgodne z moimi…
    7. Na szczęście jest Autor – jedyny dobry recenzent :) Wszyscy inni się mylą… Książki W.C. nie są napisane “porywająco”, zatem zapewne sam je kupuje i to tłumaczy wysokie nakłady… Chyba że to “ciemny lud” (Autor używa określenia “czytelnicza masa”) kupuje, a Autor – “oświecony” jako jedyny widzi miałkość tej pisaniny.
    8. “Określenie <> skrywa w sobie manipulację semantyczną niegodną prawdziwego podróżnika. (…) Taki wstrętny wybieg semantyczny zrujnowałby autorytet każdego badacza kultur.” Czy te zdania nie są piękne i porywające? :)  Uważajcie na “wstrętne wybiegi semantyczne”!! Są wszędzie… :) Jak dobrze poszukać, to nawet w tekście Autora powyżej kilka można znaleźć :)
    9. Prawdziwa, głęboka mądrość z ukrytą tezą: W.C.=cynik, zaś Autor to Podróżnik. Myślę, że jak Autor spełni choć połowę warunków wskazanych przez Tourekunda, wówczas jego tezy będą brzmiały… mniej śmiesznie.
    10. Autor stawia przed nami trudne zadanie (sformułowanie polecenia rodem z wypracowania z gimnazjum – trudno: “Spróbuj na podstawie odpowiedzi ocenić wrażliwość kulturową i umiejętność rzetelnej analizy historycznej rzeczywistości rozmówcy”. Nie wiem, czy podołam. Wrażliwość kulturowa W.C. – dno. Ma on swoje dosadne zdanie na świat i nie boi się go głosić. Jest ono mocno “politycznie niepoprawne” i drażni “oświeconych”. Umiejętność rzetelnej analizy historycznej – już lepiej, widać znajomość tematu, wyciąganie wniosków i nawet logikę rozumowania. Może nie super, ale nieźle. Tylko czego to dowodzi?
    11. Sformułowanie “w narracji cywilizacji rozumianej jako linearna ścieżka postępu” chyba mnie przerasta (najwyraźniej zaliczam się do czytelniczych mas). Odpowiem – trochę (c), i trochę też (d) – metaforyczną egzemplifikacją istotności i samouświadomienia W.C. w kontekście nieznośnej lekkości bytu…. czyli po prostu facet mówi co myśli – nawet jeśli używa popularnych ostatnio skrótów myślowych.
    12. Co z tego wynika? W Polsce słowo “kolonialny” kojarzone jest z orientalnością, egzotyką, etc. Dobry zabieg marketingowy (i niewiele więcej, gdyż żadnych kolonialnych produktów W.C. nie oferuje).
    13. Tak, tak, tak!! :) Zatem muszę sobie odpuść W.C.? :( to kogo w zamian? Ależ to oczywiste… :)
    14. Któż zatem zostanie moim Autorytetem (przynajmniej podróżniczym)? Zgadnijcie sami…

    • Jan Mencwel

      Ależ drogi Aniele,autorytetów nie trzeba daleko szukać.Proponuję sięgnąć np. do Ryszarda Kapuścińskiego. On też sprzedawał się nie najgorzej(jak widać można dotrzeć do szerokiego grona czytelników bez takich uproszczeń i uprzedzeń,jakimi kieruje się WC).Zresztą gdyby Kapuściński żył,nie pozostawiłby na Cejrowskim suchej nitki dokładnie z tych samych powodów o których pisze Paweł.
      Poza tym w swoim komentarzu dopuszczasz się pewnego uproszczenia,pisząc o tym, że Paweł “pozostaje wierny zasadzie, iż możecie mieć dowolne poglądy, póki są one zgodne z moimi…”
      Otóż sądzę, że autorowi chodzi o nieco inną zasadę: możecie mieć dowolne poglądy, dopóki nie głosicie otwarcie wezwań do dyskryminowania innych. Innymi słowy: zero tolerancji dla braku tolerancji. Odnośnie jej poziomu u WC, odsyłam jeszcze raz do jego “dzieł”,choć wystarczy cytat, który przytoczył Paweł w swoim tekście. 

      • Anioł

        Dziękuję :)
        Nie wiem co Kapuściński powiedziałby o Cejrowskim. Wiem jednak, że w swoim Hebanie (98′) pisał innymi słowy, a jednak to samo co W.C. o trudnościach krajów skolonizowanych, po wycofaniu się z nich Europejczyków. 
        Masz rację – faktycznie dokonałem zupełnie niesłusznego “wstrętnego wybiegu semantycznego” wobec Autora (za który Go przepraszam), zarzucając mu nietolerancję wobec poglądów W.C..
        Przeczytałem trochę tekstów W.C. i mnie osobiście żaden z fragmentów jego literatury do dyskryminacji nie wezwał. Ale może dla delikatniejszych sumień, już sama atmosfera nietolerancyjnych wypowiedzi W.C. mogłaby wskazywać kierunek do złych działań. Nie wiem.

        • Jan Mencwel

          Ja nie mam wątpliwości, co autor Hebanu miałby do powiedzenia o osobie,która chce uchodzić za “znawcę świata” i tłumaczyć kultury Polakom, a publicznie wygłasza takie zdanie:
          Afrykanie sami dla siebie są największym zagrożeniem. Uważam, że doskonałym sposobem naprawy tego zła byłoby przywrócenie dyktatury białego człowieka na czas jakiś. Widzę w tym zdaniu (i w innych tu zacytowanych) nie tylko ogromne pokłady uprzedzeń na tle rasowym wobec Afrykanów, przekonania o wyższości rasy białej, ale także otwarte wzywanie do łamania praw człowieka (czym innym jest dyktatura?). Proponuję ponowną lekturę książek Kapuścińskiego, a także jego biografię pióra Domosławskiego, bo stawianie znaku równości między światopoglądem obu autorów jest jakimś gigantycznym nieporozumieniem…

          • Anioł

            Nie zrozumieliśmy się. Nie stawiam znaku równości pomiędzy ich światopoglądami. To oczywista bzdura. Niemniej pewne ich tezy się zgadzają. Tezy, nie światopogląd.
            Z Kapuścińskim rozmawiałem kilkukrotnie (z W.C. nigdy:), uderzyło mnie jego tolerancyjne podejście do ludzi, w tym myślących inaczej niż on. Również umiejętność słuchania i ciekawość innych i inności. W.C. chyba tego nie ma, ale na podstawie jego książek, czy tez wizerunku medialnego, ciężko mi cokolwiek powiedzieć.

        • maciek

          No to jak Pan Anioł tak samo czytał Cejrowskiego jak Kapuścińskiego to wszystko jasne czemu tak walczy w imieniu Cejry hihihihi

          • Anioł

            Nie wiem co jest jasne… :)
            Niemniej nie bronię W.C. a raczej poziomu artykułów KONTAKTU. Z W.C. się nie zgadzam w większości spraw, ale to nie uprawnia nikogo do kiepskiej, ogólnikowej i słabo uargumentowanej krytyki.  Niestety.

  • Paweł Biliński

    “Jesteś ciekawy świata i zależy ci na poszerzaniu swojego światopoglądu?
    Odpuść sobie Wojciecha Cejrowskiego.”
    Oj, to jest dosyć obłudne, albo przynajmniej chybione wezwanie. W celu _poszerzania_ światopoglądu to raczej warto czytać wszystko jak leci – nawet Wojciecha Cejrowskiego. Ba, nawet Kontakt!

    • http://www.facebook.com/people/Paweł-Cywiński/790263085 Paweł Cywiński

      Trudno mi się zgodzić z tą tezą. Osobiście popieram porządną selekcję źródeł przy poszerzaniu światopoglądów.  Albowiem nie wiele dobrego wynika z oparcia swoich poglądów na odległe tematy, na źródłach zmanipulowanych bądź nieprawdziwych. Zwłaszcza jeżeli uważa się je za eksperckie.

      Przykład: argumentacja Wojciecha Cejrowskiego odnośnie aparthaidu i kolonializmu. Odradzałbym włączanie jej do własnego poglądu na świat – albowiem jest niebezpieczna.

      Choć oczywiście nie postuluję zaprzestania czytania i oglądania Wojciecha Cejrowskiego. W końcu zapoznanie się i zawierzenie to nie to samo.pozdrawiam 

  • Fun

    Oglądałem ten odcinek o buddyzmie i mnie nie przeraził, wręcz przeciwnie, bardzo delikatnie (jak na W.C.) starał się podchodzić do spraw tej nieteistycznej religii, powtórzę: oglądałem CAŁY odcinek o buddyzmie, a nie 4 minuty.
    Cejrowski ma swoje spojrzenie na świat, a popularność zdobył tym, że nie wymyśla naukowych teorii w trudnym naukowym języku (przeciętny czytacz gazet wyłączy ten w/w artykuł w połowie i przejdzie do wiadomości na onecie) wniosek pierwszy jest więc taki, że opisuje świat przeciętnych ludzi przeciętnymi oczami i każdy obejrzy odcinki “B.P.Ś.” i przeczyta jego książki OD POCZĄTKU DO KOŃCA.
    Wniosek drugi: przecież ci przeciętni mieszkańcy innych kontynentów, w taki sam sposób patrzą na nas, czyli ze SWOJEJ perspektywy, więc ten artykuł to tylko bronienie NOWEJ MYŚLI STAREJ EUROPY, krócej mówiąc: od tych “dzikich” kultur na pewno nie otrzymamy zrozumienia, jakiego my im udzielamy (czyż to też nie jest takie KOLONIALNE??????!!!).
    Wniosek 3: ja ten artykuł (osobiście go czytając od początku do końca) widziałem jako lewacko – liberalno – socjalistyczny zbiór wszystkiego co najgorsze o katoliku Wojciechu Cejrowskim, w jednym miejscu, artykuł jak najbardziej słaby i stronniczy, wręcz AGRESYWNY, zastanawiałem się czy chodzi tu o jego poglądy prawicowe, może religijne czy o jego jako szalonego podróżnika, który ma gdzieś systemy europejskie  (ponoć KAŻDY w wielce liberalnej Europie może mieć dzisiaj poglądy takie jakie chce (chyba że nie są to poglądy LIBERALNE), wszędzie w Europie panuje wszechobecna “TOLERANCJA”).
    Tu dochodzimy do wniosku 4: ten artykuł to tylko marna propaganda, mająca ukazać Cejrowskiego jako szatana, a jego zwolenników jako “wyznawców lucyfera”.
    Autor chcąc wyśmiać Cejrowskiego wyśmiewa sam siebie i swoje poglądy, jest nietolerancyjny wobec tych, którzy Cejrowskiego co najmniej lubią, swoje poglądy stawiając ponad wszystkie, krócej mówiąc: więcej OBIEKTYWNOŚCI, czekam na artykuł bardziej rzetelny o Wojciechu Cejrowskim, który wcale nie musi go chwalić, ale żeby chociaż w mądry sposób go ganił, bez żadnej lewackio – poglądowej otoczki…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001447441663 Piotr Wasyl Wasyłeńko

    Etam, artykuł tak samo jednostronny, jak wypowiedzi wymienionego bohatera.
    Każdy ma swój światopogląd i każdy ma prawo wyrażać swoje opinie, nawet publicznie, i nawet, jeśli jest to określone beznadziejnie lewackim terminem (wymyślonym do faszystowskiej manipulacji społeczeństwem, bo zastępuje cenzurę) jak “poprawność/niepoprawność polityczna”. To właśnie osoby, którym uwłacza takie, czy inne zdanie na ich temat powinny się nad sobą zastanowić i pozbyć się kompleksów. Każdy inteligentny człowiek umie sobie, albo zinterpretować, albo po prostu zripostować.
    Tak na prawdę myślę, że p. Cejrowski ma głęboko w czterech literach, co o nim myślą jego przeciwnicy.
    Ja też uważam, że czasem przegina, ale czytam go i oglądam, nie widzę tam pogardy, a wręcz szacunek do kultur, które odwiedza.
    To, ze jemu wydaje się śmieszne, iż zrobił z wapna czarodziejskie lekarstwo nie znaczy, ze robił z nich debili. To była jedyna rzecz, jaka pozwoliła mu prawdopodobnie przeżyć w tamtej sytuacji.
    Facet ma twardy tyłek, mocny charakter i tak na prawdę to autor napisał ten artykuł w emocjach pełnych nienawiści i nietolerancji…. a o czym pisze, o tolerancji??

    BUUUUAAAHAHAHAHAHAHAHAAAAAAAhahaaaaaahahaahahaaa………

    Fałszem trąci i obłudą.
    Cejrowski przynajmniej jest szczery.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001447441663 Piotr Wasyl Wasyłeńko

    Kompletna beznadzieja.

  • 1st242

    Niech Pan nie zakłamuje rzeczywistości. Przytacza Pan fragment wywiadu z Panem Wojciechem Cejrowskim, którym to strzela Pan sobie samobója. Każdy rozsądnie myślący człowiek nieprzesiąkniety lewacką poprawnością polityczną wie doskonale że dla czarnego lądu kolonizacja to był ogromny krok do przodu. Jak Pan wytlumaczy rzeźie milionów ludzi po tym jak zabrakło kolonizatorów?

    Prawda jest taka że lewacka klika którą Pan reprezentuje nie może znieść że ktoś taki jak Pan Wojciech Cejrowski cieszy się coraz większą popularnością.

    • Misza Tomaszewski

      Mam wrażenie, że właśnie dał Pan świadectwo bardzo eurocentrycznego punku widzenia i słabej znajomości problemów Trzeciego Świata. Na Pana miejscu zadałbym sobie kilka pytań. Po pierwsze, o to, kto mianowicie skorzystał i wciąż korzysta z kolonizacji (chciałbym zrozumieć, jaki mianowicie krok do przodu wykonali dzięki niej np. idący w dziesiątki milionów mieszkańcy faveli). Po drugie, o to, jakie przyczyny legły u podstaw wojen domowych w dawnych koloniach (czy przypadkiem problemem nie były konflikty etniczne, podsycane przez administracje kolonialne, czy problemu nie stanowiły postkolonialne formy dominacji politycznej, społecznej i ekonomicznej w wykonaniu dawnych kolonizatorów i ich wychowanków, czy wreszcie dawni kolonizatorzy i ich ideowi spadkobiercy nie przykładali ręki do funkcjonowania autorytarnych reżimów w Trzecim Świecie, by dzięki nim osiągać korzyści ekonomiczne i tworzyć strefy wpływów w trakcie Zimnej Wojny?). Po trzecie, skąd wzięła się zapaść społeczno-ekonomiczna Trzeciego Świata (z Pańskiej wypowiedzi wnioskuję, że u jej przyczyn leży barbarzyństwo jego mieszkańców i ich naturalna niższość względem cywilizowanych Europejczyków). Na przyszłość, zanim zacznie Pan sięgać po etykiety w rodzaju “lewactwa”, proszę po prostu o tym doczytać.

  • Dawid

    Panie Pawle

    Odnoszę dziwne wrażenie, że zwyczajnie nie lubi Pan Wojciecha Cejrowskiego (do czego oczywiście ma Pan prawo), w związku z czym napisał Pan artykuł w którym udowadnia, że w/w nie jest żadnym znawcą kultur poprzez wytknięcie mu braku badań. O ile mi wiadomo, Wojciech Cejrowski nie aspiruje do miana etnografa. Jest po prostu podróżnikiem, który jeżdżąc po świecie realizuje materiały filmowe i opowiada o tym, co widzi i jak widzi. Nie udaje przy tym bezstronnego i obiektywnego specjalisty, nie kryje się ze swoimi przekonaniami. W związku z tym zupełnie nie rozumiem Pańskich zarzutów pod jego adresem.

    Telewizji oglądam niewiele, program Cejrowskiego zdarzyło mi się widzieć kilkakrotnie i muszę powiedzieć, że przedstawia odległe rejony świata w sposób ciekawy i rzeczywiście bardzo atrakcyjny, rozrywkowy, lekki. Czy to jednak poważny zarzut? Tak i nie. Tak, jeśli założymy, jak Pan, że Cejrowski powinien być beznamiętnym, obiektywnym badaczem, naukowcem. Nie, jeśli założymy, że po prostu próbuje zaprezentować odległe nam miejsca i kultury w sposób barwny i możliwie przystępny.

    A zarzut o stosowanie nazewnictwa typu “Dziki” i “Biały” na kilometr trąci tęsknotą za poprawnością polityczną. Tymczasem takie właśnie nazewnictwo jest, przynajmniej dla mnie, elementem stanowiącym o barwności i pewnego rodzaju “osobistości” (bo subiektywność negatywnie się kojarzy) opisu.

    Podsumowując: mocno się z Pańskim wpisem nie zgadzam. A szkoda, bo czytało się nieźle.

    Pozdrawiam,
    Dawid

  • Slawek1113678

    Panie Wojtu jak dla mnie to Pan powinien rzadzic ta Polska nie ta BLAZENADA dla mnie to Pan jest moim autorytetem i madrym czlowiekiem ,CEJROWSKI na Prezydenta Bardzo Pana podziwiam i szanuje poniewaz mowi Pan co mysli i do tego madrze Pan mowi SZACUNECZEK a jak Pan zakandytuje to ja choc nie mam pieniedzu to przekabace wszystkich za piwo w barze zeby na Pana glosowali. KOCHAM PANA SLAWEK

  • Slawek1113678

    Pan CEJROWKI na PREZYDENTA.

  • Slawek1113678

    Pan Cejrowski na Prezydenta to w tej skorumpowanej Polsce bedzie lzej Bo to madry czlowiek nie taki jak rzadza nia.

  • Anna

    Bardzo prawdziwy i rzetelny komentarz podsumowujący efekciarstwo i konfabulowanie W.C.
    Gratuluje.

  • Gucio

    tekst, w którym na początku pojawia się: “zatrwożyłam się” jest tekstem do dupy. wiadomo, nie trzeba lubić cejrowskiego i odchyły mu się zdarzają często to prawda. natomiast co do jego tytułów specjalisty i badacza – żenująca jest pana próba zdyskredytowania tego akurat aspektu pana c. rozumiem, że pan paweł cywiński skończył 8 kierunków, zbadał 7 kontynentów i tak dalej i tak dalej. próbę dyskredytacji cejrowskiego uznaję za równie żałosną i dyletancką, jak wypowiedzi cejrowskiego na temat buddyzmu.

  • Guest

    Pan Cejrowski?

  • Bartek Zych

    Przepyszny tekst!!

  • Krzysztof

    I ja dziękuję Autorowi, ubrał w słowa moje odczucia.

    Dawno temu przy którymś z kolei odcinków “Boso…” (wiele lat przed odcinkiem z buddyzmem) szlag mnie trafił przy którymś z jego występków, tzn. relacji do kamery popełnianej w obecności tubylca, gdzieś w Amazonii. Wiedząc o tym że może pleść bezkarnie – ze szczerym uśmiechem i słowami pełnymi pogardy podsumowywał styl życia Indianina, jego wygląd, dietę, wszystko. Ohydne to było, zwłaszcza że ów nieszczęśnik ni w ząb nie rozumiał kpin pana WC i też szczerze się doń uśmiechał…
    Takie same sceny wobec tubylców w różnych częściach świata znalazłem w kilku kolejnych odcinkach, od tego czasu mam odruch zmiany kanału TV na inny, – na sam widok twarzy p. WC.
    Bez żalu, jest wiele innych programów podróżniczych, robionych przez ludzi z większą wiedzą, klasą i kulturą. Z których można czerpać przyjemność, a nie męczyć się na widok chamstwa i buractwa prowadzącego. Nie trzeba nabijać portfela panu WC.

    • delli

      To, że powiem iż coś wydaje mi się ochydne (z cywilizacyjno-europjskiego) punktu widzenia czyni mnie szowinistą? Mam wszystko słodzić by nikogo nie urazić?

  • Antropololo

    Odnosząc się do niektórych określeń p. Cejrowskiego pojawiających się w dyskusji chciałem sprostować: W.C. zdecydowanie, w żadnym stopniu nie jest antropologiem/etnologiem czy “badaczem kultury”. Takie określenia jego osoby są zupełnie nieuzasadnione.

  • Anonim

    brawo super artykuł. Proponuję wkleić ten wpis na fanpage Cejrowskiego Wojciecha, może przeczyta.

  • Adam Juśkiewicz

    Nie czytałem całej dyskusji. Artykuł to bardzo wartościowa demitologizacja Wojciecha Cejrowskiego. A co do fragmentu o buddyzmie. W “Narkotykach” posągi gadów i smoków Witkacy przypisał wpływom pejotlu. Aż groteskowe jest przypisywanie dzieł innych kultur, które są analogiczne do naszej kultury (patrz: smok wawelski), lucyferowi, nie występującemu w żadnej postaci w dorobku tamtejszej kultury. “Głupie ludzie oddają cześć bałwanom” – to brzmi rzeczywiście jak opinia wsiowej baby, która nie przypuszcza, że członkowie innych kultur mogli wychowywać się w innych religiach.

  • Krzysztof Niekrasz

    Ale bzdety, sorry :)
    Czy oprocz emocji i argumentów “powszechnie uznanych za słuszne” (czy

    prawdę poznajemy przez głosowanie?) są w tym artykule jakieś rzeczowe argumenty? Jeśli WC podaje jakiś słój pogląd a autor artykułu się z nim nie zgadza- niech odpowie dlaczego- przy czym logika wywodu oraz użyte fakty jako argumentacja są tutaj kluczowe.
    Inaczej jest to zwykłe: “nie lubię gościa, zobaczcie, on chodzi w skarpetkach w sandałach, musi być wieśniakiem, a każdy wieśniak to głupek, każdy to wie”.

  • Seba

    no wlasnie – mowi sie ze podroze ksztalca… ale niektorzy sa bardzo ale to bardzo odporni na ksztalcenie :D

  • delli

    Nie rozumiem tego jadu, niby to Cejrowski w artykule jest ‘tym złym’, ale to w autorze tkwi jakaś ukryta złość, zawiść i w sumie nie wiem o co? Zagląda pan do czyjegoś portfela i się nim interesuje bardziej niż żona moim. Cejrowskiego mimo wszystko szanuję za to, że mówi co myśli nie obchodzi go ‘poprawność polityczna’ której wszędzie aż za dużo, którą ludzie powoli zaczynają wymiotować. Nie podoba się panu to, że Cejrowski jest bardzo przywiązany do swojej religii, ale z drugiej strony ludzie z podobnymi do pana poglądami bronią ‘mniejszo-większości’ muzułmańskich w europie zachodniej, które jawnie wypowiadając się w mediach oświadczają, że chrześcijanie to powinni być niewolnikami muzułman, że nie-muzułmańskie kobiety można bezkarnie gwałcić – i tak się dzieje, procent przestępstw z rąk muzułman jest kilkukrotnie większy niż u innych europejczyków. Cejrowski tego typu się boi – czy to źle/dobrze? Czas pokaże… a pan walcząc z Cejrowskim jego własną bronią zniża się do jego poziomu – więc albo mylnie pan ten poziom ustawił, albo artykuł nie ma sensu.

  • karolina

    Nie lubię WC ale jeśli chodzi o RPA, to zapraszam najpierw zapoznać się z faktami, potem krytykować. Mieszka tam moja rodzina, sama spędzam dużo czasu i choć sposób podania informacji i podejście WC jest tendencyjnie zmanipulowane, to informacje, które się serwuje w Europie to równie wielka bzdura. Sam tekst jest tak samo redakcyjnie dobudowany jak WC. Super jednostronny. Nie czyta się dobrze, bo czuć, ze autor po prostu nie lubi WC i jedyne, co ma do zaoferowania, to krytyka. Płaskie. Jeśli ktoś chce wykazać minusy WC, to proponuję zacząć od wyróżnienia się bardziej rzetelnym stylem.

  • Dzikus

    Wreszcie ktoś porządnie się rozprawił z tym hochsztaplerem. Przeczytałem całą dyskusję pod tekstem i śmiać mi się chcę, z tych co uważają, że obiektywna ocena to nie negatywna ocena. Przecież on opisuje świat językiem kolonizatorów. Śmiać mi się też chcę, gdy za zaletę uważa się, że mówi to co myśli, ale szkopuł w tym, że głupio i pod publiczkę myśli.

  • Nola

    A kim jest autor??Niech zgadnę- czyżby kolejny urażony buddysta?No chyba tak.W kręgach buddyjskich/mam na mysli “buddystów” w Polsce/można zauważyć tendencję do krytykowania i nabijania się z katolików.Jest totalna nietolerancja,uważają się za lepszych.Zwykłe pranie mózgu bo buddyzmu w niczym to nie przypomina.Na pewno znajdziemy tu wiele zachwytów i pochlebnych komentarzy.No tak,ziomki z klimatów “buddyjskich”zrobią swoje :)