dwutygodnik internetowy
18.02.2013
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Sugar Man

Jestem gotów się założyć, że nikt z was nie słyszał o takim piosenkarzu jak Sixto Rodriguez. Ale nie martwcie się, to nic dziwnego. Ja też dowiedziałem się o nim dopiero podczas oglądania dokumentu „Sugar Man”.   „Sugar man, won’t you hurry ‘cos I’m tired of these scenes.”   A był to niezwykle utalentowany muzyk, któremu […]

Jestem gotów się założyć, że nikt z was nie słyszał o takim piosenkarzu jak Sixto Rodriguez. Ale nie martwcie się, to nic dziwnego. Ja też dowiedziałem się o nim dopiero podczas oglądania dokumentu „Sugar Man”.

 

Sugar man, won’t you hurry

‘cos I’m tired of these scenes.”

 

A był to niezwykle utalentowany muzyk, któremu ludzie z branży wróżyli sukces porównywalny z tym, jaki osiągnął Bob Dylan. Niestety, z nieznanych przyczyn jego płyt w Stanach Zjednoczonych nie kupił absolutnie nikt (ponoć sprzedało się tylko sześć kopii). Jednak pewnego razu nagrania trafiły do RPA, gdzie jego przeboje okazały się być chętniej słuchane niż piosenki Elvisa Presleya i The Rolling Stones. Tak więc dwóch fanów Rodrigueza, nie wiedząc nic o swoim idolu, postanowiło przeprowadzić śledztwo i dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat.

 

Opened the window to listen to the news

But all I heard was the Establishment’s Blues.”

 

Niezwykle ważne było to, iż muzyka Rodrigueza nie pojawiła się w RPA w przypadkowym czasie. Był to moment najcięższego apartheidu, a jego piosenki wyzwoliły w społeczeństwie długo kryte emocje. Jak mówi jedna z osób w filmie – „Każda rewolucja potrzebuje swojego barda”.

 

Was it a huntsman or a player

That made you pay the cost

That now assumes relaxed positions

And prostitutes your loss?”

 

Jestem pełen podziwu dla twórców „Sugar Man”. Z jednej strony pobrzmiewają tu w tle sprawy poważne, jak właśnie walka z apartheidem, czy kwestia tego, kto i dlaczego zdobywa sławę – czy Rodriguez był anonimowy w USA, bo wytwórnia nie umiała go dobrze sprzedać? Z drugiej zaś strony cała historia jest bardzo ciekawa i wciągająca. Mam nadzieję, że nie zdradzę za dużo, jeśli powiem, że są tu też momenty wyzwalające w człowieku bardzo pozytywne wibracje i wzruszenie.

 

I wonder about the love you can’t find

And I wonder about the loneliness that’s mine.”

 

Całość oczywiście niesie muzyka, twórcy zaserwowali nam chyba większość piosenek Rodrigueza. Są one bardzo proste, ale niesamowicie wpadające w ucho, idealnie podkreślające to, co dzieje się na ekranie. Człowiek sam zaczyna się zastanawiać, dlaczego ten muzyk nie był popularny w USA.

 

Sugar man you’re the answer.

That makes my questions disappear.”

 

Tak naprawdę ciężko jest napisać coś więcej o „Sugar Man”, ponieważ grzechem recenzenta byłoby zdradzać, co dzieje się dalej. Na koniec napiszę więc tylko, że wyprawa do kina, moim zdaniem, warta jest swojej ceny. I jestem pewien, że po seansie większość z was, tak jak ja, wyjdzie z kina pozytywnie nastrojona, z chęcią lepszego poznania twórczości tajemniczego Sixto Rodrigueza. A to chyba najważniejsze.

 

W recenzji zostały użyte fragmenty piosenek – „Sugar Man”, „Establishment Blues”, „Crucify Your Mind” oraz „I Wonder”.

 

Przeczytaj inne teksty Autora.