dwutygodnik internetowy
8.05.2017
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Status zwierząt w Kościele i Cerkwi – przyczynek do badań

Antropomorficzna rzeczywistość religijna Zachodu jaskrawo odznacza się na tle teorii Cerkwi prawosławnej, która prezentuje zupełnie odmienne podejście człowieka do przyrody, stawiające na pierwszym planie przejaw boskości w każdym stworzeniu, postulujące ekologiczne podejście do przyrody.

ilustr.: Anna Gwiazda

ilustr.: Anna Gwiazda

Zastanawiając się nad kondycją człowieka w kontekście etyki i moralności ugruntowanej przez około 1500-letnią tradycję filozofii europejskiej, warto zapytać o rozumienie świata materialnego, którego korelatem są zwierzęta. Chrystianizacja społeczności agrarnych na terenie Europy różnie uporała się z wartościami i wierzeniami, które kolidowały z doktrynami Kościoła. Zestawiając ze sobą wersje katolicyzmu w poszczególnych krajach, dopatrzyć się można regionalizmów, tworzących pewne typy religijności ludowej, co wynika ze wspomnianej strategii misjonarzy wobec wierzeń przedchrześcijańskich. Większa część światopoglądu tradycyjnego uległa asymilacji z upływem lat, jednak podstawowe kwestie postrzegania przyrody na trwałe związanej z życiem człowieka na długo zostały niezmienione. Społeczności tradycyjne w przedchrześcijańskiej Europie traktowały przyrodę, w tym zwierzęta, w kategoriach sacrum. Doroczne obrzędowe odtwarzanie mitów kosmogonicznych utwierdzało przekonanie o cykliczności czasu i świata. Zwierzęta wpisane w przyrodę realizowały swój sakralny charakter na przykład w świętych pra-zwierzętach, bóstwach w ich postaci czy demonach. Takie treści nie godziły się z dogmatami Kościoła, nic więc dziwnego, że podejście wczesnochrześcijańskich teologów koncentrowało się na wyodrębnieniu człowieka z przyrody.

Filozofia Kościoła

Mówiąc o filozofii europejskiej, począwszy od I wieku naszej ery, należy założyć, że do XVI wieku składała się niemal wyłącznie z filozofii chrześcijańskiej, gdzie punktem odniesienia w przedstawieniu świata jest Bóg w metafizycznym i etycznym wymiarze. Po Kartezjuszu idea Boga stawiana była na dalszym planie, a nawet zanikała w ogóle, zaczęto wprowadzać takie terminy jak umysłowość czy dusza zwierząt, a wraz z rozwojem nauki zmniejszano różnice międzygatunkowe, zatem w tekście rezygnuję z prezentacji postkartezjańskich myślicieli.

Założenia filozoficzne zgodne z augustianizmem (który stanowił kontynuację starożytnej debaty platończyków) i tomizmem (kontynuacja arystotelizmu) akcentowały uprzywilejowaną rolę człowieka w świecie, wyodrębniając go spośród innych bytów w przyrodzie. Sama natura traktowana była jako pole do niemal dowolnej eksploatacji, a zwierzęta – do takiegoż użytku. Rozumienie zła wiązało się z postrzeganiem świata materialnego w kategoriach grzechu, instynktu, zezwierzęcenia, upadku oraz piekła na ziemi, gdzie uwięziona w ciele istota boska, Człowiek, kierowała swe dążenia i motywacje ku światu niematerialnemu. Wyraźne oddzielenie świata duchowego od materialnego widoczne jest w Wielkim Łańcuchu Bytów, zgodnie z którym wszelkie żywe stworzenia, łącznie z ludźmi, uszeregowane są w hierarchię wartości moralnej, wynikającej z przyjętej teorii metafizycznej. Język religii posłużył wielu Europejczykom do zaznaczenia swojej rzekomo uprzywilejowanej pozycji wobec innych grup. Definiowali się jako zbliżeni w hierarchii do aniołów, podczas gdy na przykład Indianie znajdować się mieli w stadium pośrednim między człowiekiem a bestią – zwierzęciem.

Wczesne chrześcijaństwo jest odpowiedzialne również za kłopotliwą kwestię zabijania zwierząt: Tomasz odmawia zwierzętom rozumności, a zatem również i nieśmiertelności, gdyż jedynie rozumna część duszy przeżywa śmierć ciała. Skoro zatem zwierzęta pozbawione są rozumu, to jasne jest, że wraz ze śmiercią umiera ich rozum (anima sensitiva). Zwierzęta zdefiniowane zostały jako posiadające pamięć oraz emocje, co oznaczało jednak tylko przyzwyczajenia i nawyki, elementy wolnej woli bez możliwości świadomego rozumowania. Pozbawiano zwierząt jakichkolwiek względów humanitarnych ze strony człowieka. Kościół przyjął stwierdzenie augustiańsko-tomistyczne, postulujące, iż zwierzętom nie należą się żadne prawa, ponieważ nie posiadają duszy rozumnej, z bożej opatrzności zostały dane na użytek ludziom i taka też jest ich rola, nie są obiektem żadnych obowiązków moralnych, chyba że wchodzą w zakres praw, jakie ludzie mają względem siebie.

Humanizm uzupełnia teorię o zwierzętach dalszym zróżnicowaniem i afirmacją człowieka: tym, co różni człowieka od zwierząt, jest twórczy intelekt oraz rozumne i sprawiedliwe prawa. Narastanie tendencji niezoofilnych wieńczy myśl Giordano Bruno, która według Jacka Lejmana (w publikacji „Ewolucja ludzkiej samowiedzy gatunkowej”) jest szczytową koncepcją filozoficzną renesansu. Bruno jest przekonany o potędze ludzkiego umysłu, poznawalności wszechświata i nade wszystko o możliwości opanowania przyrody. Tuż po nim następuje manifest Kartezjusza, który odmawia zwierzętom kolejnych cech, na bólu kończąc. Kartezjusz twierdził, że zwierzęta i cała przyroda są boskimi maszynami, stworzonymi na użytek człowieka. Swoją mechanistyczną teorią odmawiającą zwierzętom czucia niejako odczarował świat. Jak pisze Lejman: „Pogląd Descartesa traktujący zwierzęta jako pozbawione wrażliwości mechanizmy ułatwiał badaczom przełamanie jakichkolwiek oporów przy wykorzystaniu ich dla własnych celów. Nie uważał on wszakże, by jego doktryna była okrutna wobec zwierząt, ale raczej pobłażliwa wobec ludzi, gdyż uwalnia od podejrzenia o zbrodnię, gdy jedzą lub zabijają zwierzęta”. Po Kartezjuszu w myśli humanistycznej coś nieodwracalnie się zmieniło. Późniejsi filozofowie zaczęli odbiegać od tak radykalnych postulatów, ale również od teologicznej podstawy filozofii. Zeświecczenie myśli zachodniej skutkowało teoriami na temat między innymi umysłowości, duchowości oraz rozumności zwierząt, niestojących w opozycji do Boga, ale również nieakcentujących na pierwszym planie Jego roli w świecie.

Obecnie stanowisko Kościoła podtrzymuje podrzędny status zwierząt, nie brak jednak zwrotu ku pogłębionej ekologii widocznej w tak zwanej ekoteologii katolickiej, której zwolennikiem był Jan Paweł II, a której kontynuatorem jest obecny papież Franciszek.

Status zwierząt w Cerkwi

Doktryna prawosławia jest bardziej statyczna od przewrotów Zachodu. Jakkolwiek w teologii Cerkwi próżno doszukiwać się definicji zwierząt w oderwaniu od świata przyrody,  to filozofowie oraz komentatorzy Biblii upatrują we wszystkich istotach żyjących przejaw Boga. Cerkiew od początku chrystianizacji przyjęła odmienną taktykę misyjną, adaptującą podstawy świadomości tradycyjnej. Rezygnowała również z widocznego antropocentryzmu, koncentrowała się bardziej na upadku człowieka po wygnaniu z Raju, akcentowaniu jego grzeszności oraz dążeniu do doskonałości duchowej. Zgoda na zabijanie zwierząt w religii skomentowana została przez Jerzego Nowosielskiego: „Ortodoksje zawsze zajmowały się upiększeniem rzeczywistości metafizycznej, pragnąc uczynić ją taką, aby była do zniesienia przez człowieka. Po to, aby człowiek mógł żyć, kochać, pracować, tworzyć, zabijać ze spokojem zwierzęta, produkować żywność”. Jeden z pierwszych myślicieli prawosławnych, św. Efrem, interpretując pierwsze ludzkie dzieje, pisze: „Ktoś mógłby przypuszczać, że prarodzice, kładąc ręce na swych biodrach, odkryli, że byli ubrani w coś sporządzonego ze skór zwierząt – zabitych zwierząt, możliwe, że przed ich własnymi oczami, a więc mogli też jeść ich mięso, przykryć swoją nagość ich skórami, i w tej śmierci dostrzec śmierć swoich własnych ciał”. Takie „historyczne” odczytywanie narracji biblijnej nie należy do rzadkości wśród pierwszych myślicieli prawosławia. W tym rozumieniu zwierzę jest na jednym poziomie ontologicznym z człowiekiem, oboje są stworzeniami boskimi i przekonanie o istnieniu owego pierwiastka boskości widoczne jest również w wypowiedziach innych filozofów Cerkwi. Przykładem jest św. Jan Damasceński, który obarcza człowieka winą za utratę zrozumienia zwierząt poprzez między innymi składanie z nich ofiar, zabijanie i jedzenie ze świadomością popełnianego grzechu, którym jest pozbawienie życia istoty czującej. Ponownie zatem pojawia się kwestia człowieka – grzesznika i zbrodniarza. Grzech według Jana Damasceńskiego powoduje w stworzeniu cierpienie, świętość zaś przynosi całemu stworzeniu radość z powrotu do Boga. Wygnanie z raju nie oznacza zatem odwrócenia się Pana od swojego stworzenia, to znaczy od człowieka i wszystkiego, co istnieje. Oznaczałoby to bowiem skazanie na całkowite zniszczenie tego, co stworzył. Jest to myśl nie do pogodzenia z twierdzeniem, że Bóg stworzył świat, pragnąc obdarzyć radością życia to, co nie istnieje.

Koncentracja na doświadczaniu radości z boskiego świata nieobca jest również Grzegorzowi z Nyssy, który upatruje w każdym stworzeniu cząstkowe odzwierciedlenie Boga, przenikającego i obejmującego każdy byt. Cząstka „natury” Bożej znajduje się we wszystkim, co istnieje i nie poddaje się władzy czasu ani przestrzeni. Człowiek zatem winien jest wszystkiemu na świecie szacunek i miłość. Podobną narrację przeprowadza Wacław Hryniewicz, przeciwstawiając poznaniu intelektualnemu „poznanie serdeczne”, które nie różnicuje, lecz scala. Mistyka serca jako ośrodka duchowości i twórczego myślenia jest wciąż znacząca w religijności prawosławnej. Nowosielski komentuje, że „poznanie, które wywodzi się z tego ośrodka, nie jest rozumową spekulacją, lecz strumieniem łaski, które mistyka indyjska i żydowska (kabalistyczna) przedstawia jako wiązkę światła”.

W ramach podsumowania krótkiej prezentacji wizerunku zwierząt w Cerkwi przytoczę słowa Nowosielskiego, opublikowane w książce „Mój Chrystus”: „Zwierzęta są dla nas wielką tajemnicą, a różnica bytu uczuciowego człowieka i zwierzęcia jest niewielka. To, że uważamy, że jesteśmy kimś innym niż zwierzęta, to tylko spekulacje czysto intelektualne, czysto umysłowe. Zapominamy, że jesteśmy ze zwierzętami spokrewnieni miłością i nienawiścią. W gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami jak zwierzęta.[…] Zwierzęta mają duszę i ludzie jako grzesznicy powinni o tym pamiętać. Myślenie inaczej to lenistwo duchowe i intelektualne, konformizm w czystej postaci”.

***

Obyczajowość europejska przez wieki silnie uwarunkowana była dominującą religią. Charakterystyka rzeczywistości przez duchowieństwo katolickie nie zawsze jednak stawała w obronie życia, szczególnie jeśli chodzi o zwierzęta. Niechlubny, upodlający i uprzedmiotawiający status przyrody ożywionej proponowany przez Kościół Katolicki umacniała myśl filozoficzna, podporządkowana religii. Antropomorficzna rzeczywistość religijna Zachodu jaskrawo odznacza się na tle teorii Cerkwi prawosławnej, która prezentuje zupełnie odmienne podejście człowieka do przyrody, stawiające na pierwszym planie przejaw boskości w każdym stworzeniu i postulujące ekologiczne podejście do przyrody. Obydwa wizerunki prezentują interesujące i zupełnie odmienne od siebie interpretacje tego samego źródła, jakim jest Biblia, wynikające między innymi z warunków ekonomicznych, religijności wiernych oraz adaptacji treści przedchrześcijańskich na grunt Kościoła lub Cerkwi. Warto zastanowić się nad obrazem człowieka w świecie proponowanym przez Kościół i Cerkiew przy obecnej w dyskursie posthumanistycznym problematyce ekologii oraz zmian, jakie można podejmować w wymiarze jednostkowym oraz globalnym, by przeciwdziałać degradacji przyrody i polepszyć dobrostan zwierząt.