dwutygodnik internetowy
4.04.2016
magazyn papierowy


Starotestamentowy Bóg – sędzia surowy i okrutny?

Kościół katolicki opiera swoje nauczanie w przeważającej mierze na Ewangelii, znacznie marginalizując treści Starego Testamentu. Pomiędzy Starym a Nowym Testamentem wielokrotnie występuje łatwo dostrzegalna dysharmonia, przede wszystkim w obrazie Boga i jego podejścia do człowieka. Pan surowy, a często nawet okrutny kontra nieskończenie miłosierny i troskliwy Ojciec.

Bóg starotestamentowy i nowotestamentowy

ilustr.: Andrzej Dębowski

Kara we współczesnym nauczaniu Kościoła katolickiego

Podejście Kościoła do kar za popełnione przestępstwa ulegało ewolucji. Obecnie Katechizm Kościoła Katolickiego, wbrew temu, co można czasem usłyszeć z ust zdeklarowanych przeciwników kary śmierci, nie wyklucza całkowicie zastosowania tego rodzaju środka ostatecznego, a jedynie każe ograniczyć go do przypadków szczególnych. Nie mniej jednak politycy, którzy co jakiś czas występują z pomysłami przywrócenia tego rodzaju sankcji, nie znajdują raczej sprzymierzeńców wśród hierarchów kościelnych, także w naszym kraju, gdzie Episkopat ocenia się jako dość konserwatywny.

Stanowisko Kościoła wobec mordercy, jak zresztą wobec każdego grzesznika, jest umotywowane miłosierdziem Boga, który nie odrzuca żadnego ze swoich dzieci. Taki obraz Stwórcy kreśli Nowy Testament. Tu Bóg jest nieskończenie kochającym Ojcem, gotowym przebaczyć człowiekowi najgorsze występki, o ile ten okaże skruchę i pojedna się z Nim. Tu w końcu pogrążonemu w grzechu światu Pan zsyła Zbawiciela, przez którego ofiarę męczeńskiej śmierci ma nastąpić jego odkupienie.

Kościół katolicki opiera swoje nauczanie w przeważającej mierze na Ewangelii i innych częściach składowych Nowego Testamentu, nie odrzucając, acz znacznie marginalizując, treści Starego Testamentu. Odwołuje się tylko do niektórych fragmentów z tej – bardzo obszernej przecież – Księgi. Jest tak dlatego, że pomiędzy starszą częścią Biblii a Nowym Testamentem wielokrotnie występuje łatwo dostrzegalna dysharmonia, przede wszystkim w obrazie Boga i jego podejścia do człowieka. Pan surowy, a często nawet okrutny kontra nieskończenie miłosierny i troskliwy Ojciec. Pozbawiony litości Bóg karzący dzieci do czwartego pokolenia za występki ich ojców (Wj 20,5) z jednej strony, z drugiej zaś ofiarujący upadłej ludzkości życie swojego ukochanego Syna.

Okrucieństwo Starego Testamentu

Księga Wyjścia, jedna z pierwszych ksiąg Starego Testamentu, zawiera bardzo surowe prawo karne, jakiego Bóg każe przestrzegać Izraelitom. Opiera się przede wszystkim na karach talionu, zrównujących sankcję ze skutkiem popełnionego czynu, pod warunkiem że sprawca i ofiara są ludźmi wolnymi. Sankcje mają być wymierzane zatem według zasady: oko za oko, rana za ranę, oparzenie za oparzenie (Wj 21, 24-25). W niektórych wypadkach należy kogoś ukarać śmiercią, nawet gdy on sam nikogo nie zabił. Bóg nakazuje postąpić tak z człowiekiem, który uderzył swojego ojca lub matkę, złorzeczył im bądź też porwał drugiego, by go sprzedać (Wj 21, 15-17). Inaczej przedstawia się odpowiedzialność za pozbawienie życia osoby niebędącej wolną. Za zabicie niewolnika jest mowa jedynie o surowej karze, a za dotkliwe pobicie nieskutkujące jednak natychmiastową śmiercią ofiary właściciel w ogóle nie ponosi odpowiedzialności (Wj 21, 21-22). Bardzo surowo karane mają być także występki o charakterze bluźnierczym i naruszające przykazane przez Boga wartości moralne. Każda czarownica ma być ukarana śmiercią, a na tego, kto składałby ofiary innym bogom, należy nałożyć klątwę. Nie może także żyć nikt, kto dopuściłby się współżycia ze zwierzęciem (Wj 22, 1-19).  Podobnie karane ma być obcowanie cielesne mężczyzny z innym mężczyzną, siostrą, synową, żoną ojca czy innego bliźniego.

Egzemplifikacji tych surowych nakazów Stary Testament dostarcza aż nadto, przez co jest księgą momentami wręcz przesączoną brutalnością i okrucieństwem. Już w Księdze Rodzaju Bóg daje wyraz swego gniewu, zsyłając na świat potop czy też doszczętnie niszcząc Sodomę i Gomorę, uśmiercając wszystkich znajdujących się tam mieszkańców, karząc ich tym samym za zepsucie i upadek moralny. Bardzo okrutnie, poprzez ukamienowanie, sankcjonowane są przypadki urągania wobec Boga, a nawet nieprzestrzegania Szabatu. Szczególnie jednak bezdusznym jest nakaz Pana skierowany do rodziców dzieci, które dopuściły się nieposłuszeństwa względem nich. Są oni zobowiązani do wydania na śmierć swoich synów i córek (Pwt 21, 18-21).

Izraelici, jako naród wybrany przez Boga, mają także nie mieć litości przy podbijaniu ziem dla nich przeznaczonych, mordując oddających hołd innym bogom mieszkańców. Powiedział Bóg do Mojżesza: „Gdy przejdziecie przez Jordan do ziemi Kanaan, macie wypędzić wszystkich mieszkańców kraju przed sobą. Zniszczycie wszystkie wyobrażenia bogów, podobnie wszystkie posągi ulane z metalu, a wszystkie wyżyny spustoszycie” (Lb 33, 51-52). Tym, co wywołuje szczególny gniew Pana, jest bowiem bałwochwalstwo. Bóg w Starym Testamencie daje się poznać jako niesłychanie zazdrosny, gotowy położyć trupem nawet tysiące spośród umiłowanego przez siebie ludu, gdy ten odstępuje od przestrzegania pierwszego przykazania Dekalogu. W takich wypadkach odwraca się od Izraelitów i pozwala na prześladowanie ich przez wrogów. Jeden z przykładów odnajdujemy w Księdze Sędziów: „Wówczas Izraelici czynili to, co złe w oczach Pana, i służyli Baalom. Opuścili Boga swoich ojców, Jahwe, który ich wyprowadził z ziemi egipskiej, i poszli za cudzymi bogami, którzy należeli do ludów sąsiednich. Oddawali im pokłon i drażnili Pana. Opuścili Pana i służyli Baalowi i Asztartom. Wówczas zapłonął gniew Pana przeciwko Izraelitom, tak że wydał ich w ręce ciemiężców, którzy ich złupili, wydał ich na łup nieprzyjaciół, którzy ich otaczali, tak że nie mogli im się oprzeć. We wszystkich ich poczynaniach ręka Pana była przeciwko nim na ich nieszczęście, jak to Pan przedtem im zapowiedział i jak im poprzysiągł. I tak spadł na nich ucisk ogromny” (Sdz 2. 11-15).

Obrona ciągłości nauczania

W historii Kościoła bywały jednostki, które zauważając ich zdaniem niedającą się pogodzić ani w żaden sposób uargumentować sprzeczność pomiędzy treściami Starego i Nowego Testamentu, nawoływały do całkowitego odrzucenia pierwszej części Pisma. Pierwszym z nich był Marcjon, teolog żyjący w II wieku na terenach dzisiejszej Turcji, który w swoich „Antytezach” zwracał uwagę na niemożność pogodzenia obu ksiąg Biblii, próbując przy tym dowieść, że miłujący ludzi Chrystus nie mógł być tym prorokiem, którego nadejście zapowiada bezlitosny, trzymający się sztywnych zasad Jahwe. Poglądy Marcjona, który zresztą także Nowego Testamentu nie akceptował w całości, nie zostały oczywiście zaaprobowane przez Kościół, a on sam został uznany za heretyka.

Ruch manichejski, który korzeniami sięga trzeciego wieku, głosił tezę o walce dobrego Boga, twórcy rozumu i intelektu, ze złym demiurgiem, budowniczym wszelkich rzeczy materialnych. Manichejczycy odrzucali Stary Testament, gdyż ten ich zdaniem opowiadał o bogu ciemności. Poglądy te, podobnie jak inne, nawołujące do odcięcia się od Starego Testamentu, były uznawane za heretyckie, nie zyskując zrozumienia wśród hierarchów kościelnych.

Stary Testament formalnie pozostał zatem integralną częścią wiary chrześcijańskiej do dnia dzisiejszego. Kościół jednak wciąż ma problem, by w sposób jasny przedstawić ciągłość pomiędzy obiema księgami Biblii. Papież Pius XI, broniąc świętego charakteru Starego Testamentu, wskazywał, że opisuje on czasy, gdy ludzkość czekała jeszcze na swojego odkupiciela, gdzie przemoc była powszechna, a sprawiedliwość rozumiana w sposób pierwotny. Czytając jednak uważnie Pismo, znajdziemy tam takie fragmenty, gdzie to sam Bóg nakazuje Izraelitom nieokazywanie żadnej litości, przede wszystkim mieszkańcom podbitych przez siebie terenów.

W argumentacji ludzi Kościoła często słychać głosy, jakoby Stary Testament przygotowywał ludzkość na nadejście Mesjasza i należy go odczytywać w kontekście Ewangelii. Jak to rozumieć? Faktem jest, że Stary Testament w wielu miejscach zapowiada przybycie na Ziemię odkupiciela. W Księdze Psalmów między innymi znajdziemy odwołania do męki Mesjasza i panowania Chrystusa Króla. Także w Nowym Testamencie znajdziemy liczne odniesienia ewangelistów i autorów Listów Apostolskich do treści pierwszej części Pisma. Spójrzmy na fragmenty z Księgi Izajasza oraz listu do Filipian św. Pawła. W pierwszym czytamy: „Przysięgam na Siebie samego, z moich ust wychodzi sprawiedliwość, słowo nieodwołalne. Tak, przede Mną się zegnie wszelkie kolano, wszelki język na Mnie przysięgać będzie, mówiąc: «Jedynie u Pana jest sprawiedliwość i moc»” (Iz 45, 23-24). Św. Paweł pisze z kolei: „Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyzna, że Jezus Chrystus jest PANEM ku chwale Boga Ojca ” (Flp 2, 9-11). Na pierwszy rzut oka zwraca uwagę podobieństwo obu opisów. Różnica jest taka, że Izajasz pisał o Bogu-Stwórcy, a słowa św. Pawła odnoszą się do Chrystusa.

Niezaprzeczalne jest zatem, że twórcy Nowego Testamentu znali Stary Testament, odwoływali się do jego prawd oraz akceptowali je. Ciągłość historyczna jest zatem zachowana. Pozostają jednak do rozważenia znacznie trudniejsze dla Kościoła pytania. Czy ludzie musieli najpierw poznać surowe oblicze Boga, żeby móc być obdarzonymi jego miłosierdziem? A jeżeli tak, to czy można powiedzieć, że Bóg jest prawdziwie miłosierny? Duchowni oraz teolodzy zalecają często, by starać się czytać Stary Testament, nie dokonując przy tym chrystologicznej wykładni jego tekstu. Innymi słowy należy spróbować wyobrazić sobie Świat przed nadejściem Zbawiciela, zrozumieć jego bohaterów i motywy ich działań. Stary Testament ma opisywać czas przygotowania przez Boga grzesznego człowieka na nadejście Mesjasza. Boże miłosierdzie zatem odkrywane jest stopniowo, tak by ludzie byli w stanie je w pełni zrozumieć. Pamiętajmy, że czasy, gdy powstawał Stary Testament, charakteryzowały się ogólną brutalnością w stosunkach międzyludzkich oraz surowością prawa. Poza tym człowiek w Starym Testamencie jest bardzo oporny. Izraelici, doświadczając Bożej potęgi, która wyprowadziła ich z niewoli egipskiej, odrzucili początkowo Jego przykazania, wnosząc pomnik cielca ze złota. Zrobili tak, gdyż nie byli jeszcze gotowymi na przyjęcie i zrozumienie Słowa Bożego.

Pełnia objawienia Bożego dopełnia się dopiero w zmartwychwstaniu Chrystusa. Zbawiciel przychodzi na Świat, gdy ludzie są na to dojrzali. Chrystus co prawda jest przez wielu niezrozumianym, co kończy się w ostateczności jego męczeńską śmiercią. Jest ona jednak częścią Boskiego planu, którego celem jest pełne wybawienie człowieka. Próbując zrozumieć działanie Chrystusa, poznajemy oblicze prawdziwego miłosierdzia. To, że Mesjasz był w stanie zgromadzić wokół siebie grupę uczniów, którzy przekazali prawdę o Nim innym i ta prawda przetrwała do dzisiaj, dowodzi tego, że grzeszny Świat został odpowiednio przygotowany przez Boga na jego nadejście.