dwutygodnik internetowy
18.04.2016
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Socjalizm a gender. Wokół książki Natalii Jarskiej „Kobiety z marmuru”

Książka rzuca nowe światło na niezwykle ciekawy okres w historii Polski – powojennego kształtowania się nowego państwa i społeczeństwa. Stanowi też ciekawy przyczynek do dyskusji na temat pozycji kobiet w Polsce, zarówno w perspektywie historycznej, jak i współczesnej.

Ilustracja: materiały promocyjne / IPN.

Ilustr.: materiały promocyjne / IPN

Status i rola społeczna kobiet podlegały w XX wieku diametralnym przemianom. Wraz z zakończeniem II wojny światowej w większości państw europejskich osiągnięty został postulat sufrażystek. W wielu krajach uchwalono czynne i bierne prawo wyborcze przysługujące wszystkim obywatelom bez względu na płeć. Wydawać by się mogło, że „kwestia kobieca”, tak paląca w drugiej połowie XIX wieku, została rozwiązana. Jednak, jak pokazuje historia powojenna, temat płciowego podziału ról w społeczeństwie powracał jeszcze wielokrotnie w dyskusji publicznej. Nie inaczej było w komunistycznej Polsce. Właśnie tej problematyce poświęcona jest książka Natalii Jarskiej pod tytułem „Kobiety z marmuru. Robotnice w Polsce w latach 1945–1960”.

Praca i płeć w PRL

Zgodnie ze słowami autorki „celem książki jest analiza masowego procesu aktywizacji zawodowej kobiet po wojnie”. Podejmuje ona próbę zweryfikowania i usystematyzowania wiedzy na temat przemian w statusie kobiet i mężczyzn na rynku pracy w zależności od płci. Cezurę czasową stanowią lata 1945–1960, czyli od zakończenia II wojny światowej po okres początku rządów Gomułki (tak zwanej „odwilży”). Autorka odpowiada na szereg pytań. Jak zmieniała się kwestia zatrudnienia kobiet? Jaka była dynamika tych przemian? Co leżało u ich podstaw? Jaki wpływ na ten proces miały ówczesne przemiany polityczne, gospodarcze czy kulturowe? Szczególną uwagę zwraca na robotnice zatrudnione w przemyśle, lecz do swoich badań włącza także pracownice sezonowe, „chłoporobotnice” (mieszkanki wsi czasowo podejmujące pracę w fabryce) oraz kobiety bezrobotne, poszukujące zatrudnienia.

W kolejnych rozdziałach chronologicznie omówione zostały podstawowe problemy, z którymi borykały się pracownice fizyczne. W pierwszych piętnastu latach komunizmu w Polsce Natalia Jarska wyznaczyła trzy okresy, w których następują przemiany w kwestii robotnic.

Po wojnie…

Na okresie lat 1945–1949 bardziej zaważyły zniszczenia wojenne niż polityka. Społeczeństwo cierpiało na niedobory materialne i ogólne zubożenie, a także z powodu śmierci najbliższych i traumy wojennej. Aktywizacja zawodowa kobiet wzrastała, ale nie w sposób skokowy czy rewolucyjny. Pozostawały w mocy niezrealizowane od dwudziestolecia obietnice i ustawy mające na celu poprawę statusu pracujących kobiet. Najważniejsze problemy, z którymi borykały się pracownice, to: brak urlopu porodowego i połogowego czy nieprzestrzeganie prawa zabraniającego im pracy nocnej. Jak sygnalizuje autorka, na rynku pracy widać było wykluczenie kobiet ze względu na płeć. Były one zasadniczo gorzej wyedukowane i gorzej opłacane. Miały utrudniony dostęp do szkoleń zawodowych, przez co nie mogły podnosić swoich kwalifikacji. Niska liczba żłobków i przedszkoli doprowadzała często do sytuacji, w których kobiety były zmuszone do pozostawienia potomstwa bez opieki, gdy szły do pracy, albo do rezygnacji z pracy po narodzinach dziecka. W prasie pojawiały się postulaty włączenia mężczyzny w prace domowe, jednak nie było jeszcze mowy o równym podziale tych obowiązków. Sam pomysł nie zyskał zresztą powszechnego uznania. Główne wnioski dotyczące tego okresu to brak znaczących zmian w kwestii zatrudnienia kobiet. Decydowały się one na pracę głównie z przyczyn materialnych i prób normalizacji życia po wojnie. Próżno w tym procesie szukać świadomej emancypacji i realizacji feministycznych haseł, gdyż głównie chodziło im o zarobek.

Kobiety na traktory?

Drugi etap opisywany w książce obejmuje lata realizacji planu sześcioletniego (1949–1955). Puste dotychczas hasła ideologiczne wzywające do równouprawnienia zostały wprowadzone w życie. Aktywizacja zawodowa kobiet przebiegała pod hasłem „produktywizacji”, tak nowomowa komunistyczna określała promowanie wśród kobiet pracy zarobkowej. W tym okresie znacznie wzrosła liczba robotnic zatrudnionych w przemyśle. Jednym z założeń planu było zatarcie różnic między zawodami kobiecymi i męskimi, stąd propagandowy wizerunek kobiety na traktorze. Nie do końca zgodny jednak z prawdą. Nowe zawody wpłynęły na powstanie wizerunku tak zwanej „nowej robotnicy”. Była to młoda kobieta, dokształcana do prac fizycznych w budowanych przy zakładach szkołach. Dla takich młodych kobiet fabryka była całym światem, a także często rodzajem emancypacji, szczególnie dla tych, które przybyły ze wsi. Do równouprawnienia robotnic i robotników miała prowadzić polityka awansu, czyli nagradzania tych, którzy wyrobili największą normę. Założenia planu sześcioletniego wdrażano chaotycznie i bez odpowiedniego przygotowania infrastrukturalnego. Złe zarządzanie doprowadziło do katastrofalnie niekorzystnych warunków pracy. Kobiety musiały pracować nieraz po dwanaście godzin na dobę przy zepsutych maszynach, co doprowadzało wielokrotnie do poważnych wypadków. Autorka stawia tezę, że o „produktywizacji” kobiet w równym stopniu co ideologia decydowała ekonomia. To brak rąk do pracy skłonił władzę do ich aktywizacji, a nie sama idea emancypacji. Nieznacznie też zmienił się udział kobiet w życiu politycznym oraz ich zaangażowanie w działalność partyjną.

Konserwatywna odwilż

Ostatni etap to okres tak zwanej „odwilży” do roku 1960. Jest to czas, w którym sytuacja kobiet na rynku pracy ulega diametralnej przemianie. Po latach znacznego wzrostu liczby zatrudnionych pojawia się przerost na rynku pracy, który poskutkował zwolnieniami i wzmógł bezrobocie. Najbardziej narażone na skutki tego zjawiska były oczywiście kobiety. W dyskusjach na łamach prasy mnożono argumenty przemawiające za tym, że powinny one pozostać w domu. Zmiany w zasięgu i stopniu industrializacji oznaczały modyfikację oficjalnego podejścia władzy do robotnic. Pojawiały się głosy, że kobiety spowalniają gospodarkę z racji swojej powolności, słabości, obowiązków domowych czy ciągłych zwolnień chorobowych na dzieci. Pracujące kobiety przesuwane były do przemysłu lekkiego, pracy biurowej bądź usług. Rozwarstwieniu uległy płace, które diametralnie zróżnicowano w zależności od płci. Jednocześnie zauważono „drugi etat” kobiet i w pewien sposób doceniono ich obowiązki domowe, uznając je za równie ciężką i zajmującą pracę. Krytyka patologii stalinizmu doprowadziła do zwiększenia świadczeń rodzinnych oraz poszerzenia praw socjalnych adresowanych do kobiet, na przykład dłuższego urlopu macierzyńskiego. Wydawać by się mogło, że wraz z odwilżą historia kobiet zatoczyła koło i wróciła do punktu wyjściowego – sytuacji zaraz po wojnie. Jednak, jak ukazują badania Natalii Jarskiej, nie jest to obraz do końca prawdziwy. Przemiany spowodowane masową aktywizacją w myśl stalinowskiego rozwoju gospodarski zmieniły podejście wielu kobiet do pracy zawodowej, a konsekwencje odgórnie sterowanego równouprawnienia pozostały silne długo po śmierci Stalina i zmianie polityki władz komunistycznych.

Nowe spojrzenie, stare problemy

Książka Natalii Jarskiej rzuca nowe światło na niezwykle ciekawy okres w historii Polski – powojennego kształtowania się nowego państwa i społeczeństwa. Jest również jedną z niewielu pozycji, które badają kwestię porządku płci w okresie PRL. W pracy Jarskiej widać jednak ryzyko, jakie niesie ze sobą stosowanie kategorii płci kulturowej w badaniach historycznych – traktowanie jej jako ostatecznego wytłumaczenia wszystkich zjawisk. Wydaje mi się, że wspomniane przez autorkę systemowe błędy, które skutkowały zbyt obciążającą fizycznie pracą, problemami z urlopami czy wyścigiem o wyrobienie największej normy procentowej, dotyczyły w podobny sposób zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Choć te pierwsze z pewnością mogły to bardziej odczuwać z uwagi na „drugi etat”, czyli obowiązki domowe. Aby móc zweryfikować rzeczywiste podłoże omówionych przez Natalię Jarską problemów, należałoby jej książkę zestawić z monografią, która skupiałaby się właśnie na przemianach w statusie robotnika-mężczyzny.

Książka „Kobiety z marmuru” stanowi przyczynek do szerszej dyskusji nad wpływem państwa na kształtowanie norm kulturowych, w szczególności dotyczących porządku płci. Jak pokazuje Jarska, znaczny wpływ miały na to decyzje władzy, propaganda i odgórnie sterowana gospodarka. Wydaje mi się, że szczególnie dziś, kiedy prawa kobiet stają się po raz kolejny przedmiotem politycznych rozgrywek, warto sięgnąć po książkę Natalii Jarskiej. Ta lektura uświadamia, jak wielu aktorów w debacie publicznej rościło sobie prawo do decydowania w imieniu kobiet. I najwidoczniej w tej kwestii niewiele się zmieniło.

***

Natalia Jarska, „Kobiety z marmuru. Robotnice w Polsce w latach 1945–1960”, wyd. Instytut Pamięci Narodowej, Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Warszawa 2015.