dwutygodnik internetowy
26.03.2014
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Słony smak chrześcijaństwa

Budowanie obywatelskiej Europy jest trudnym wyzwaniem. Potrzebna jest do tego wyobraźnia i odwaga by odejść od narodowych stereotypów oraz by przemieniać i uzdrawiać pamięć o przeszłości. Tym trudniejsze to zadanie, gdy kryzys ekonomiczny sprzyja egoizmowi narodowemu, zamykaniu się na współpracę i potrzeby innych. Ale sprawy ważne, cenne inicjatywy, przemiany postaw społecznych są trudne a wychowanie obywateli państwa a tym bardziej obywateli Europy do takich ważnych i trudnych wyzwań należy.

ilustr. Olga Micińska

 

Pierwszy raz byłam na Zjeździe Gnieźnieńskim. Jechałam trochę niechętnie, bo sceptycznie odnoszę się do formy panelowych dyskusji, które z prawdziwą dyskusją na ogół niewiele mają wspólnego, ale pojechałam trochę zachęcona przez Kubę Kiersnowskiego, który był współorganizatorem tegorocznego IX Zjazdu, a trochę przymuszona przez zaproszenie mnie do udziału w jednym z paneli.

Na szczęście pojechałam i dzięki temu mogłam przekonać się, że Kościół w Europie i Kościół w Polsce wspólnie z chrześcijanami innych wyznań ma w sobie dosyć soli by nadawać smak życiu i działaniom swoich wiernych a również przemieniać świat. Właśnie o tym jak rozumieć „bycie solą ziemi” mówił w swoim wystąpieniu ks. Halik w pierwszym dniu Zjazdu. Soli nie musi być dużo, ale „chrześcijaństwo musi być zaproszeniem,propozycją dla wszystkich”. Aby tak było „sól nie może stracić swego smaku” czyli „chrześcijanie nie mogą stracić swojej tożsamości”.

 

Właśnie to poczucie smaku chrześcijańskiej tożsamości było głównym walorem Zjazdu. Nie było tu wiele miejsca na apologetyczne wystąpienia, gloryfikację spektakularnych działań, ale raczej na trzeźwą prezentację proobywatelskich projektów i wskazywanie na problemy w realizacji obywatelskiej misji. Bo Zjazd poświęcony był Europie obywatelskiej i roli chrześcijan w jej budowaniu.

Budowanie obywatelskiej Europy jest trudnym wyzwaniem. Potrzebna jest do tego wyobraźnia i odwaga by odejść od narodowych stereotypów oraz by przemieniać i uzdrawiać pamięć o przeszłości. Tym trudniejsze to zadanie, gdy kryzys ekonomiczny sprzyja egoizmowi narodowemu, zamykaniu się na współpracę i potrzeby innych. Ale sprawy ważne, cenne inicjatywy, przemiany postaw społecznych są trudne a wychowanie obywateli państwa a tym bardziej obywateli Europy do takich ważnych i trudnych wyzwań należy.

 

Obywatel Europy to człowiek, który czuje się odpowiedzialny za dobro wspólne wszystkich członków europejskiej wspólnoty niezależnie od ich narodowości i wiary. Ale to również obywatel swojego państwa, swojej małej ojczyzny, swojej rodziny. Obywatelskość zaczyna się od uwrażliwienia na potrzeby naszych bliźnich. Nie będzie dobrym obywatelem Europy (świata) ten, kto nie troszczy się również o dobro małej wspólnoty, której jest członkiem. Dlatego jednym z motywów wystąpień panelowych Zjazdu był opis zaangażowań wolontariackich na rzecz ludzi wykluczonych i pozbawionych szans. To ważne by uwierzyć, że czasem od inicjatywy jednej osoby rozpoczyna się akcja, która przynosi dobro, pomoc i pociechę wielu ludziom. O swojej działalności mówiła Janina Ochojska(Akcja Humanitarna), s. Małgorzata Chmielewska (Chleb Życia), ks .Andrzej Augustyński (Siemacha) s. Rafaela i wielu innych.

Dla mnie ciekawym doświadczeniem była rozmowa z działaczami stowarzyszenia, które wywalczyło odroczenie decyzji MEN w sprawie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Bardzo byli rozgoryczeni, że musieli walczyć o prawa rodziców, że musieli założyć stowarzyszenie i zebrać ponad sto tysięcy podpisów. Bardzo byli zdziwieni, że to ich działanie jest w opinii słuchaczy przykładem postawy obywatelskiej i że może być początkiem szerszej działalności promującej inne jeszcze przepisy ważne dla rodziców. To chyba jest dziedzictwo okresu „socjalizmu”, w którym wszelka oddolna inicjatywa była tępiona a państwo (partia) miało monopol na inicjatywy legislacyjne – stąd zdziwienie i niedowierzanie, że takie „wymuszanie” decyzji państwowej instancji jest samo w sobie pozytywną postawą.
Kształtowanie postaw obywatelskich w mniejszej wspólnocie jest łatwiejsze. Natomiast wygląda na to, że obywatela Europy jeszcze nie ma. Zbyt wiele jest konfliktów pamięci, zbyt często postrzegamy innych jako obcych, których interesy są sprzeczne z naszymi. Stare konflikty wciąż się żarzą, więc pamięć historyczna jest potrzebna aby ostrzegać nas, że pielęgnowane animozje mogą w sprzyjających okolicznościach (a do takich należy np. kryzys ekonomiczny) zamienić się w zimną lub gorącą wojnę. Jednak ta sama pamięć może też być murem, który odgradza nas od innych. Stąd konieczne jest nawiązywanie kontaktów między ludźmi różnych narodowości, aby obalać stereotypy i lęki. Dobrym przykładem jest od lat prowadzona oddolnie akcja pojednania między Polakami i Niemcami. Ale dużo jest jeszcze do zrobienia.

Każdy naród ma coś do dania innym. Polskim wkładem w formowanie obywatela Europy jest tradycja Solidarności, która dla innych – nie tylko w Europie, ale też dla krajów Azji i Afryki, które szukają drogi do demokratyzacji – jest ważnym przykładem jak działać by zmieniać totalitarne systemy. To właśnie w demokratycznie zarządzanej wspólnocie rodzi się powszechne poczucie bycia obywatelem.

 

W budowaniu obywatelskiej Europy ogromną rolę mogą i powinni odgrywać ludzi wierzący – chrześcijanie i wyznawcy innych religii. Mogą taką rolę spełniać gdyż wiara w Boga łączy się z etosem, hierarchią wartości, w której wysokie miejsce ma służba dla innych. Oczywiście religia może ludzi dzielić, ale, jak sadzę, każda religia w swojej dojrzałej formie prowadzi do otwarcia się na innych, do poczucia misji dla świata, do angażowania się w trudne działania, do których pewność wyznawanej wiary daje siłę i poczucie sensu. Ta szansa, która drzemie w religii nie zawsze jest wykorzystywana, ale prezentowane przykłady działań dają nadzieję, pewność nawet, że im lepszymi będziemy wyznawcami, tym lepszymi staniemy się obywatelami.

Jednym z ważnych atrybutów Zjazdu był właśnie ekumenizm i podkreślanie więzi z innymi religiami. Przedstawiciele różnych wyznań i religii mówili o wyzwaniach, które stoją przed nami wszystkimi i jeśli nawet były zrozumiałe różnice, to cel był wspólny i wspólna troska o powodzenie budowy lepszej Europy.

 

Żałowałam, że w formule panelowej na ogół brakuje czasu na dyskusję. Na szczęście ostatniego dnia, gdy w panelu zasiedli przedstawiciele trzech religii monoteistycznych oraz przedstawiciel ateistów do takiej dyskusji doszło i pokazała ona nie tylko bliskość poglądów wyznawców jednego Boga, ale nawet ateista ze zdziwieniem przyznał, że w pewnym sensie jest człowiekiem wierzącym.

Na Zjeździe nie było polityki, a Kościół prezentował swoje najlepsze oblicze. Chociaż jednak w pewnym momencie o. Ludwik Wiśniewski wylał na nas kubeł zimnej wody cytując artykuł z „Idziemy”, którego agresywna wymowa mogła zachwiać naszym dobrym samopoczuciem. Jednak – mam nadzieję – nie zachwiała. To jest po prostu jeszcze jedno wyzwanie, wyzwanie dla nas, dla tych, którzy wierzą w misję Kościoła, Kościoła, w którym jest dużo miejsca, również dla tych, którzy nas nie lubią, którzy w inny sposób postrzegają świat. Ważne jest by odszukiwać wspólne cele i wtedy w drodze do nich znikają podejrzenia i niechęć.

Zjazd zakończył się odczytaniem przesłania, którego tytuł „Święty obywatel to dobry obywatel” oddaje trochę ducha tego Zjazdu.

 

Oprócz czasu na dyskusję brakowało mi w Gnieźnie możliwości spotkania się z innymi uczestnikami. Program był bardzo napięty i trudno było znaleźć czas i miejsce na spotkanie i poznanie innych, którzy razem ze mną uczestniczyli w Zjeździe. A było ich w sumie ponad tysiąc. Ale i tak miałam poczucie wspólnoty, chociaż, niestety, niepopartej rozmową i wymianą doświadczeń. Jednak mam nadzieję, że nie był to ostatni taki Zjazd i że pojawią się też inne wydarzenia, w których będziemy razem brać udział (można też spotkać się na Facebooku).

Bardzo miły był powrót autokarem do Warszawy. W półmroku toczyliśmy ważne rozmowy, mimo że nie wszyscy znaliśmy się i mimo różnic wieku. Bardzo mi się to podobało. Może wprowadzić obyczaj cyklicznych wspólnych autokarowych wyjazdów i przy śpiewie bardziej muzykalnych uczestników prowadzić takie nocne rozmowy o wierze, o życiu, o nadziei. To żart, oczywiście.

Mam nadzieję, że materiały ze Zjazdu zostaną opublikowane w całości, gdyż było tam powiedziane wiele ważnych rzeczy. To ważne, by tak dobrze przygotowane, udane wydarzenie pozostawiło swój ślad, by stało się wkładem w zrozumienie, czym jest Europa, kim jest w niej obywatel, jakie jest miejsce religii i na czym polega nasza misja, jako chrześcijan, europejczyków, obywateli.