dwutygodnik internetowy
13.02.2017
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Rozważnie o wojnie. Wokół wystawy Muzeum II Wojny Światowej

Nowe podejście do eksponatów, ciekawa architektura, mądra i wielowątkowa narracja: wystawa MIIWŚ jest ogromnym osiągnięciem polskiego muzealnictwa. Jeśli nie zostanie otwarta dla publiczności, będzie to wielka strata dla polskiej i światowej kultury.

Fot. Antoni Zakrzewski

fot.: Antoni Zakrzewski

Niewiele muzeów w Polsce mogło w dniu otwarcia liczyć na takie zainteresowanie mediów jak Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Niestety przyczyną nie była nagła fascynacja dziennikarzy historią, ale polityczna batalia o kontrolę nad Muzeum, którą rok temu rozpoczął Minister Kultury, Piotr Gliński. Losy Muzeum wciąż nie są przesądzone, ale zespołowi profesora Machcewicza udało się zamontować większą część wystawy głównej i pokazać ją pierwszym zwiedzającym. Kwestia możliwych scenariuszy dalszego rozwoju sytuacji z pewnością emocjonuje, ale nie to chciałabym poddać analizie. Muzeum II Wojny Światowej warto docenić nie tylko za opór wobec „dobrej zmiany”, ale przede wszystkim za mądrą i nowoczesną ekspozycję, która czerpie z doświadczeń polskiego i światowego muzealnictwa, jednocześnie wyznaczając nowe standardy mówienia o tym, czym jest wojna.

Muzealna przestrzeń

W chwili obecnej nie jest możliwe przedstawienie kompletnej recenzji wystawy głównej. Podczas dni otwartych nie była ona jeszcze w całości ukończona, brakowało niektórych eksponatów, a multimedia były dopiero w fazie testów. W przeciwieństwie do autorów krytycznych recenzji wystawy zamówionych przez MKiDN nie zamierzam podejmować się recenzowania ekspozycji, której ostatecznego kształtu nie widziałam. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii, które wydają się szczególnie istotne – pierwszą z nich jest sposób kształtowania muzealnej przestrzeni.

Sam budynek MIIWŚ nie pozostawia zwiedzającego obojętnym – na powierzchni przeszklona wieża przypominająca przechylone skrzydło samolotu, pod ziemią ogromna przestrzeń ekspozycyjna o powierzchni prawie pięciu tysięcy metrów kwadratowych. Zgodnie z ostatnimi trendami muzealniczymi cała wystawa stała znajduje się pod ziemią. Choć takie rozwiązanie umożliwia autorom ekspozycji dosyć dużą swobodę scenograficzną, to zwiedzanie podziemnej wystawy, ze względu na brak światła dziennego i nagromadzenie bodźców, jest zwykle bardzo męczącym doświadczeniem. W Muzeum II Wojny Światowej architekci w ciekawy sposób rozwiązali ten problem, a ja po raz pierwszy od dawna nie wyszłam z muzeum z bólem głowy. Cała wystawa jest zaaranżowana wokół centralnej osi, która biegnie w miejscu dawnej ulicy Grosse Gasse. Korytarz ma przeszklony dach, dzięki czemu do podziemnej ekspozycji wpada światło słoneczne. Goście Muzeum, zwiedzając wystawę, co jakiś czas wracają do tej przestrzeni. Można tam usiąść na ławce i odpocząć, a także przyjrzeć się eksponatom ilustrującym życie codzienne w trakcie wojny. Ten zabieg pozwala nie tylko zmniejszyć zmęczenie wywołane nagromadzeniem bodźców w części ekspozycyjnej, ale również pokazuje, jak ważnym doświadczeniem, dotykającym wszystkich aspektów życia zwykłych ludzi, była II wojna światowa.

Fot. Antoni Zakrzewski

fot.: Antoni Zakrzewski

 

Fot. Antoni Zakrzewski

fot.: Antoni Zakrzewski

Powrót do eksponatów

Nowoczesne muzea narracyjne przyzwyczaiły nas do tego, że od historycznych eksponatów ważniejsze są multimedia. W ostatnich latach widać w polskim muzealnictwie wyraźny odwrót od tradycyjnych technik wystawienniczych. Scenografia, gadżety multimedialne i narracja niepozostawiająca miejsca na własne interpretacje – tak wygląda większość nowych placówek muzealnych. Cieszą się one ogromną popularnością wśród odwiedzających. Coraz większe wątpliwości budzi jednak odejście od obcowania z żywą historią na rzecz sztucznej narracji wykreowanej przez zabiegi scenograficzne. Tym bardziej warto docenić więc wysiłek, jaki podjęli twórcy Muzeum II Wojny Światowej. Choć z pewnością jest to instytucja nowoczesna i umiejętnie korzystająca z multimediów, to jednak najważniejszymi bohaterami muzealnej narracji są właśnie historyczne eksponaty.

Zespół Muzeum zebrał imponującą liczbę obiektów – ponad 37 tysięcy – z których tylko część prezentowana jest na wystawie głównej. Znajdziemy tam na przykład oryginalną Enigmę, czołg Sherman (który ze względu na swój rozmiar musiał zostać zamurowany w Muzeum jeszcze w trakcie budowy), ale też przedmioty codziennego użytku wykorzystywane przez żołnierzy w obozach jenieckich czy sanki, na których podczas blokady Leningradu przewożono zwłoki. Sposób prezentacji tych wyjątkowych eksponatów sprawia, że zyskują one własny głos i stają się kluczowym źródłem wiedzy o przeszłości. Nie są przytłoczone multimediami, scenografią czy zbyt długimi opisami, a dzięki temu robią jeszcze większe wrażenie. W końcu po to przychodzimy do Muzeum – aby zbliżyć się do przeszłości przez jej artefakty. Rozwiązanie, jakie proponują twórcy ekspozycji MIIWŚ, wydaje się więc ciekawą „trzecią drogą” dla polskiego muzealnictwa, dotychczas uwięzionego między tradycyjnymi, nieco zakurzonymi wystawami a nowoczesnymi narracyjnymi ekspozycjami.

Fot. Antoni Zakrzewski

fot.: Antoni Zakrzewski

Polska” perspektywa

W recenzjach nieprzychylnych komentatorów często pojawia się zarzut, że MIIWŚ nie prezentuje polskiej perspektywy i niewystarczająco podkreśla tragedię Polaków w czasie II wojny światowej. Takie opinie prezentować można wyłącznie, jeśli nie zwiedziło się wystawy stałej – polski punkt widzenia widać w niej na każdym kroku, a szczególnie w sposobie konstruowania narracji. Wystawa ułożona jest tematycznie – kolejne sale poświęcone są codziennemu życiu podczas okupacji, oporowi, terrorowi, siłom zbrojnym czy powojennym przesiedleniom. W każdym z tych tematów osią narracji jest historia Polski. Dobrze widać to na przykładzie ekspozycji o partyzantach. Wydarzenia w Polsce porównane są z partyzantką radziecką i jugosłowiańską. W ten sposób polskie doświadczenie zostaje wpisane w szerszy kontekst. Jednocześnie podkreślana jest skala terroru na ziemiach polskich, w tym tragiczny los ludności żydowskiej, a także szczególne znaczenie Polskiego Państwa Podziemnego. Przesłanie wystawy jest jasne – wojna była straszna na całym świecie, ale w Polsce okupacja była najbardziej brutalna, a skala zbrodni dokonanych przez Niemców i Rosjan wyjątkowa. Dzięki porównaniom z sytuacją innych narodów przesłanie to ma szansę być zrozumiałe dla szerokiej rzeszy zwiedzających, pochodzących z różnych kontekstów kulturowych i edukacyjnych. Muzeum II Wojny Światowej może opowiadać historię globalną, jednocześnie w centrum stawiając polskie doświadczenie. Jeśli nie jest to polska perspektywa, to nie jestem sobie w stanie wyobrazić, co mogłoby nią być.

Kobiety i dzieci…

…zwykle nie mają głosu w ekspozycjach poświęconych konfliktom zbrojnym. Wojna to „męska sprawa”, heroiczna i piękna przygoda. Doświadczenia ludności cywilnej nie pasują do tego obrazu i były dotychczas spychane na margines muzealnych narracji. Muzeum II Wojny Światowej tutaj także proponuje nową jakość. To jedna z pierwszych wrażliwych na różnicę płci ekspozycji historycznych w Polsce. Widać to w eksponatach i multimediach, ale też w podejmowanych na wystawie tematach. Muzeum nie ucieka od mówienia o przemocy i wyzysku kobiet w czasie wojny. Nie zamiata pod dywan kwestii wojennych gwałtów czy przymusowej prostytucji w obozach koncentracyjnych, otwarcie mówi też o kontaktach seksualnych między Polkami i Niemcami w czasie okupacji i o represjach, jakie za nie groziły. Twórcy ekspozycji nie zapomnieli o żołnierkach czy pracownicach przemysłu zbrojeniowego, ale nie unikają też mówienia o zaangażowaniu kobiet na rzecz totalitarnych reżimów. Obok informacji o Hitlerjugend zobaczymy mundur członkini Bund Deutscher Mädel, nazistowskiej organizacji dla dziewcząt. Warto docenić tu, że tematyka kobieca jest włączona w główną narrację wystawy, a nie zepchnięta do osobnej sali o nazwie „Kobiety”. Choć można stawiać zarzuty wobec sposobu przedstawiania konkretnych postaci i wydarzeń, sam krok w stronę włączania kobiecego doświadczenia do całościowej opowieści o wojnie zasługuje na uwagę.

Jak widać, twórcy Muzeum II Wojny Światowej gruntownie przemyśleli dotychczasowe praktyki muzeów narracyjnych i proponują własną, świeżą wizję tego, jak powinna wyglądać nowoczesna placówka muzealna. Tę refleksję widać chociażby w osobnej ekspozycji przeznaczonej dla dzieci. Bazując na krytyce, jaka spotkała Muzeum Powstania Warszawskiego za pokazywanie wojny jako zabawy, MIIWŚ proponuje nowy sposób rozmawiania z dziećmi o tej tematyce. Przeznaczona jest dla nich oddzielna wystawa, na którą składają się cztery pomieszczenia. Pierwsze z nich to szkolna klasa z 1939 roku – przestrzeń przygotowana do pracy edukacyjnej z wycieczkami szkolnymi. W drugiej sali znajdziemy scenografię przedstawiającą mieszkanie warszawskiej rodziny w pierwszych dniach wojny. Sygnały wskazujące na moment w historii są subtelne – wiszący w szafie mundur oficerski Taty czy jego powołanie do wojska. W kolejnym pomieszczeniu zobaczymy to samo mieszkanie, ale już w trakcie wojny. W podłodze znajduje się skrytka na materiały konspiracyjne, a w animacji za oknem zobaczymy uliczną łapankę. Ostatnia sala to mieszkanie już po wojnie – z dziurą w ścianie, paczkami z UNNRY i informacją, że jeden z synów właścicieli mieszkania zginął w powstaniu warszawskim. Wystawa dla dzieci jest wyważona, nie epatuje przemocą, ale jednocześnie pokazuje zło wojny i jej skutki dla zwykłych ludzi. Opowiada historię konkretnych osób, a więc sprawia, że łatwiej utożsamiać się z losami tej rodziny. Mały powstaniec jest tutaj postacią tragiczną, a nie wzorem do naśladowania. Wraz z odpowiednią moderacją ze strony edukatora wizyta w tej części Muzeum będzie dla dzieci mądrym wprowadzeniem w wojenną tematykę.

Niejasna przyszłość

Podczas styczniowych dni otwartych wystawę główną Muzeum II Wojny Światowej mogły zobaczyć tylko dwa tysiące osób, a zainteresowanie było tak duże, że wejściówki rozeszły się w ciągu kilku godzin. Nie wiadomo, czy ktokolwiek inny będzie miał szansę zobaczyć ekspozycję w jej oryginalnym kształcie. Sądowa batalia o kontrolę nad instytucją potrwa pewnie jeszcze jakiś czas, a jej wynik trudno teraz przewidzieć. Wiadomo jedno: wystawa MIIWŚ jest ogromnym osiągnięciem polskiego muzealnictwa, efektem wielu lat pracy, dyskusji i doświadczeń. Jeśli nie zostanie otwarta dla publiczności w kształcie zgodnym z zamysłem twórców, będzie to wielka strata dla polskiej i światowej kultury.