dwutygodnik internetowy
11.06.2012
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Rozchmurzone wspólne niebo

Pozostaje cieszyć się z faktu, że po latach niemal wyłącznego epatowania narodową martyrologią i niewychodzenia w publicznych dyskusjach i ekspozycjach historycznych poza tematy powstań, wojen i cierpień, tendencja zaczyna się odwracać. Pod auspicjami najwyższych władz pokazywane są te rozdziały naszej historii, które, mimo że nie cechowały się dużym natężeniem ułańskich szarż, odcisnęły wyraźne piętno na dalszych losach Polski i Polaków, a także innych narodów i państw.

Niedługo po wyprowadzeniu się z Zamku pamiątek po Ostatnim Królu Rzeczypospolitej, w królewskich apartamentach zagościła wystawa o wielokulturowości i tolerancji w dawnej Polsce. Tak jak poprzedniczka, objęta została patronatem Prezydenta RP. Czy to sygnał świadomej zmiany w polityce historycznej?

Na wystawę zatytułowaną „Pod wspólnym niebem. Rzeczpospolita wielu wyznań, narodów i kultur” szedłem z ciekawością i niepokojem jednocześnie. Pierwsze uczucie spowodowane było tematyką ekspozycji, frapującą i ważną, a tak rzadko poruszaną w polskiej przestrzeni publicznej. To ostatnie, wspomnieniem poprzedniej zamkowej wystawy, która w dość sztampowy sposób prezentowała jedną z barwniejszych postaci naszej historii, Stanisława Augusta Poniatowskiego. I obawą przed powtórką z rozrywki.

 

Na szczęście obawiałem się niesłusznie. Wystawa, zainaugurowana przy okazji Święta Konstytucji 3 Maja, jest pomyślana ciekawie, a zrealizowana niebanalnie i nowocześnie. Spacerując przez zamkowe komnaty, o wielokulturowości w dawnej Rzeczypospolitej dowiadujemy się z różnych perspektyw, przez pryzmat rozmaitych zjawisk.

Na pierwszy ogień idzie polityka. Posłowie Litwini obok posłów Polaków we wspólnym sejmie i żydowskie modlitwy o pomyślność Konstytucji. Komputerowa symulacja obszarów dawnej Polski, uszeregowanych według dominacji języków od estońskiego po ruski i oryginał Unii Lubelskiej. Potem religia. Zestawienie szat liturgicznych i atrybutów rytualnych sześciu religii korzystających z wolności wyznania na terenie państwa wielu narodów. Od oryginału Biblii Wujka, przez ormiańskie hafty, po karaimski dywan modlitewny. Ciekawie ujęty jest motyw miasta. Na przykładzie Warszawy i Zamościa przeanalizować można złożoną narodową anatomię i tkankę społeczną polskich ośrodków epoki nowożytnej. Od magnackich rezydencji, po żydowskie kamienice kupieckie. Bardzo interesujące są udostępnione do odsłuchu fragmenty pamiętników z podróży niemieckiego kupca do Kijowa, gdzie cerkiew ormiańska stała koło synagogi, a katolickiej katedrze nie wadziło sąsiedztwo prawosławnego monastyru. Dla mieszkańca podzielonego religijnie kraju było to szokujące zjawisko.

 

Dobrze pomyślana została sala zatytułowana „szlachectwo”. Na przeciwnych ścianach wiszą portrety członków rodu Radziwiłłów i Denhoffów, kontrastujących ze sobą przykładów magnackich karier. Urzędniczej i wojskowej. Litewskiej i niemieckiej. Atrakcyjny jest również sposób ekspozycji strojów szlacheckich i mieszczańskich. Podkreślenie dysharmonii między wschodnim pochodzeniem tych pierwszych i zachodnim tych drugich. Nie brakuje opisu i ilustracji XVIII-wiecznego konfliktu między noszącymi się z polska Sarmatami i „sfrancuziałymi fircykami”, do których należeli przecież w większości zwolennicy oświeceniowych reform.

Całość ekspozycji zakończona jest tym, co z barwnej tradycji I RP zostało do dziś. Co odziedziczyliśmy po ponad dwustuletnim okresie koegzystencji tak różnych kultur i  narodów na obszarze jednego, wielkiego państwa? Po przejściu obok ekranów, z których dobiegają świadectwa mieszkających w dzisiejszej Polsce spadkobierców narodów Dawnej Rzeczypospolitej, m.in. prof. Szewacha Weissa, czy ks. Henryka Paprockiego, w ostatniej sali, zaaranżowanej na kinową, możemy obejrzeć materiał o śladach wielokulturowości dawnego państwa w nazwach warszawskich ulic, czy wyglądzie stołecznych budynków. Ciekawe i przydatne.

 

Słowem, w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, wystawa „Pod wspólnym niebem” spełnia niemal wszelkie wymagania współczesnego muzealnictwa. Nie jest za długa, obecność tradycyjnych eksponatów (portretów, oryginałów dokumentów itp.) równoważy sporą dawką instalacji multimedialnych. Treść mówiona i pokazywana przekracza ilościowo tę pisaną, a układ całości jest logiczny i, w mojej opinii, trafny. Ze strony technicznej można zarzucić brak dokładnego angielskiego tłumaczenia opisów wszystkich eksponatów. Z merytorycznej, jednostronność ujęcia, niedostatek informacji o wzrastającej od połowy XVII wieku dyskryminacji mniejszości religijnych i rosnącej nietolerancji szlachty, czy też brak analizy późniejszych przypadków wrogości między tworzącymi dawną Rzeczpospolitą narodami (myślę tu o trudnych do dziś relacjach polsko-żydowskich, polsko-litewskich, czy polsko-ukraińskich). Można więc powiedzieć, że tytułowe wspólne niebo zostało oczyszczone z chmur, niczym to moskiewskie przed defiladą z okazji Dnia Zwycięstwa. Jednak może nie należy do wystawy przykładać miary opracowania naukowego i zadowolić się tym, że przedstawia jedynie ten przyjemny wycinek ze wspólnych dziejów naszych narodów. Rozdrapujących rany i siejących niezgodę wypowiedzi i wydarzeń mieliśmy zresztą w ostatnim czasie chyba nadto.

Pozostaje cieszyć się z faktu, że po latach niemal wyłącznego epatowania narodową martyrologią i niewychodzenia w publicznych dyskusjach i ekspozycjach historycznych poza tematy powstań, wojen i cierpień, tendencja zaczyna się odwracać. Pod auspicjami najwyższych władz pokazywane są te rozdziały naszej historii, które, mimo że nie cechowały się dużym natężeniem ułańskich szarż, odcisnęły wyraźne piętno na dalszych losach Polski i Polaków, a także innych narodów i państw. Więcej, rozdziały, z których możemy być dumni co najmniej równie mocno, jak z Grunwaldu, Somosierry i Reduty Ordona. Dobrze byłoby, żeby w programie szkolnych wycieczek znalazła się, obok obowiązkowego zwiedzania Muzeum Powstania Warszawskiego, także i wizyta w Zamku. Warto myśleć o historii i uczyć się jej przez pryzmat wartości, które są istotne także w funkcjonowaniu we współczesnym świecie. Być może jest to truizm, ale do wartości tych z pewnością należy tolerancja, szacunek dla innych i umiejętność czerpania korzyści z różnorodności, które były jednym ze źródeł potęgi XVI i XVII- wiecznej Rzeczypospolitej. Tylko trzeba się spieszyć. Wystawa jest dostępna dla zwiedzających jedynie do końca lipca.

 

POD WSPÓLNYM NIEBEM
RZECZPOSPOLITA WIELU NARODÓW, WYZNAŃ, KULTUR (XVI-XVIII w.)
Multimedialna wystawa Muzeum Historii Polski

Pod Honorowym Patronatem
Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego
Zamek Królewski w Warszawie
Galeria Wystaw Czasowych (II piętro)
3 maja – 31 lipca 2012 r.