dwutygodnik internetowy
12.02.2018
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Rektor, ustawa, Komitet

Wypowiedzi przedstawicieli władz Uniwersytetu Warszawskiego o Komitecie Kryzysowym Humanistyki Polskiej są niepokojące. Publiczny spór – nawet ostry – nie powinien prowadzić do piętnowania nieobecnych adwersarzy na posiedzeniu Senatu UW.

ilustr.: Stanisław Gajewski

ilustr.: Stanisław Gajewski

21 stycznia w radiu TOK FM miała miejsce rozmowa „Czy Uniwersytet Warszawski jest rządzony demokratycznie?”, prowadzona przez Grzegorza Sroczyńskiego w ramach audycji „Świat się chwieje”. Udział w niej wzięli Piotr Drygas, Monika Helak i Andrzej Leder; do studia zadzwonił także Maciej Duszczyk, prorektor Uniwersytetu Warszawskiego ds. naukowych. Trudno zgodzić się ze wszystkimi stwierdzeniami prowadzącego (przede wszystkim z opatrzonym zastrzeżeniami, ale jednak wypowiedzianym porównaniem działań władz UW do sytuacji z marca 1968 roku), niemniej słusznie nagłośnił on niepokojące wydarzenia sprzed paru miesięcy.

Na początek podstawowe informacje. 21 listopada zeszłego roku odbyło się posiedzenie sejmowej podkomisji stałej do spraw nauki i szkolnictwa wyższego, na którym występowały trzy osoby związane z Komitetem Kryzysowym Humanistyki Polskiej oraz Uniwersytetem Warszawskim: Piotr Drygas, Monika Helak i Aleksander Temkin. Cała trójka skrytykowała projekt ustawy o nauce Jarosława Gowina, a w dwu przypadkach pojawiły się też negatywne uwagi dotyczące środowiska rektorskiego. Dzień później rektor Uniwersytetu Warszawskiego Marcin Pałys zdystansował się do tych zarzutów na posiedzeniu Senatu UW i stwierdził, że ich autorzy przedstawiali się jako reprezentanci uczelni. Następnie „zaproponował podjęcie uchwały Senatu, która w sposób wiążący dla naszego środowiska rozwieje wątpliwości, które opinie są opiniami Uniwersytetu Warszawskiego, a które tym, co myślą marginalne grupy” oraz „zaapelował do pracowników Uniwersytetu deklarujących członkostwo w Komitecie, aby wycofali się ze współpracy z tą organizacją”. Ponadto krytyczne stanowisko rektora podzieliło kilka innych osób. Obszerną relację z posiedzenia Senatu UW (oraz źródło powyższych cytatów) można znaleźć w oficjalnym protokole.

Dlaczego te wydarzenia są niepokojące?

Po pierwsze, znaczna część krytyki skierowanej wobec Piotra Drygasa, Moniki Helak i Aleksandra Temkina była oparta na założeniu, że na zebraniu podkomisji przedstawiali się oni jako reprezentanci społeczności Uniwersytetu Warszawskiego (i że jedno z nich zadeklarowało, iż „reprezentantem środowiska jest Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej”). Tymczasem nie miało to miejsca, co można sprawdzić w nagraniu z posiedzenia lub w omówieniu i transkrypcji na stronie KKHP. W innym miejscu zestawiłem też odpowiednie fragmenty wystąpień wspomnianej trójki ze stwierdzeniami uczestników posiedzenia Senatu UW. Nie chciałbym zakładać złych zamiarów – wolę przyjąć, że niektórzy krytycy niedokładnie zapamiętali zebranie podkomisji (na którym skądinąd nie zabrakło podnoszących napięcie, dość ostrych wypowiedzi polityków), a inni nieco pochopnie uznali ich relacje za trafne. Niemniej już od pewnego czasu wszystkie potrzebne informacje są dostępne i każdy, kto jest zainteresowany tą sprawą, może łatwo się z nimi zapoznać.

Po drugie, zgodnie z oceną rektora „wszystkie przytoczone wypowiedzi dezawuowały Uniwersytet Warszawski”. Tutaj ponownie nie zakładam niczyjej złej woli, ale po zapoznaniu się ze źródłami również ten osąd uważam za nieadekwatny. Jak można przeczytać w dostępnym na stronie KKHP liście do senatorów UW, wszystkie trzy wypowiedzi miały zdecydowanie szerszy zakres, w niewielu wypadkach dotyczyły wprost tej uczelni i nie zawierały jej całościowej negatywnej oceny (na przykład uwadze, że uniwersytet ten „wpada często w […] poczucie samozadowolenia”, towarzyszyła deklaracja, że jest „najlepszy pod wieloma względami”). Instruktywne wydaje się tu porównanie fragmentu protokołu senackiego: „Dużym zaskoczeniem były dla Rektora Pałysa wypowiedzi pani Moniki Helak, […] która stawiała za wzór dla Uniwersytetu Warszawskiego Uniwersytet Opolski” oraz fragmentu przywołanego wystąpienia: „na Uniwersytecie w Opolu funkcjonują rozwiązania, […] od których UW mogłoby się uczyć – i nie wątpię, że UJ i inne duże ośrodki. I tu nie chodzi o robienie przytyków, tylko raczej o to, że nie jest tak, że w największych ośrodkach powstaje zawsze komplet najlepszej wiedzy i trzeba po prostu umieć sięgać na tak zwaną prowincję, do regionów, żeby ją dostrzec”.

Po trzecie, krytykę bazującą na tych nietrafnych interpretacjach sformułowały następujące osoby: rektor UW, były i obecny Marszałek Parlamentu Studentów, przewodnicząca Zarządu Samorządu Studentów oraz dziekan Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych. Innymi słowy, przeciwko studentowi uczelni, jej niedawnej absolwentce i obecnemu doktorantowi wystąpili przedstawiciele jej ważnych organów (również tych, które reprezentują społeczność studencką). Jeśli protokół nie zawiera luk, nikt nie stanął w obronie nieobecnych. Wszystko to oznacza zarówno asymetrię informacji (krytykowani nie mogli przybliżyć własnego punktu widzenia), jak też asymetrię statusu społecznego i realnej uczelnianej władzy.

Po czwarte, powyższą nierównowagę wykorzystano, by zaapelować do pracowników naukowych UW o zaprzestanie działalności w KKHP, by zapowiedzieć „poruszenie sprawy” na posiedzeniu Parlamentu Studentów oraz „przesłanie informacji o tym zdarzeniu do wszystkich posłów Parlamentu”, a także by zaproponować następujące działania: skierowanie sprawy do Sądu Koleżeńskiego Samorządu Studentów UW, odróżnienie „opinii Uniwersytetu Warszawskiego” od opinii „marginalnych grup” za pomocą uchwały Senatu oraz „zdyscyplinowanie” Piotra Drygasa „zgodnie z obowiązującymi procedurami”. O ile mi wiadomo, żadnego z trzech ostatnich działań ostatecznie nie podjęto i stan ten raczej nie ulegnie zmianie (była o tym również mowa w audycji Grzegorza Sroczyńskiego), jednak same sugestie – wypowiedziane w takim, a nie innym kontekście – mogą wywołać efekt mrożący i zniechęcać do obywatelskiego uczestnictwa w życiu naukowym. Również osoby niezwiązane z KKHP mają prawo odebrać tę sytuację jako sygnał, że stanowcze, lecz merytoryczne wypowiedzi sprzeczne ze stanowiskiem władz uczelni mogą spotkać się z reakcją wykraczającą poza dyskusję i stwarzającą ryzyko ostracyzmu.

Dla porządku trzeba zaznaczyć, że napięcia między KKHP i rektorem UW mają szerszy kontekst. W dużym skrócie: Marcin Pałys pozytywnie ocenia ministerialne propozycje zmian w nauce i szkolnictwie wyższym, natomiast osoby związane z Komitetem nieprzychylnie wypowiadają się o ustawie i poparciu dla niej ze strony wielu polskich rektorów. Na tym tle dochodzi czasem do spięć, z których przykładami można się zapoznać między innymi tutaj, tutaj, tutaj i tutaj (ten kontekst może w pewnej mierze tłumaczyć temperaturę listopadowych wydarzeń, chociaż tylko w pewnej mierze). Dokładniejszy opis i ocena konfliktu, tudzież samej ustawy, to jednak materiał na oddzielny artykuł.

Podczas posiedzenia podkomisji sejmowej 21 listopada w wystąpieniu rektora Marcina Pałysa znalazły się następujące słowa: „Apeluję do Państwa, wszystkich tych, którzy będziecie głosować za ustawą, będziecie wprowadzać do niej zmiany, będziecie decydować o przyszłości szkolnictwa wyższego i nauki w Polsce, abyście przychylili się do takich wizji i takich rozwiązań, które wspierają uniwersytety otwarte, ambitne, współczesne, wspólnotowe, rozwijające się. Uniwersytet Warszawski taki jest”. Wierzę, że tak rozumiane dobro uczelni w istocie leży rektorowi na sercu. Również z tego powodu występuję przeciwko działaniom, które mogą zaszkodzić demokratycznemu wymiarowi uniwersytetu. Lojalność wobec wspólnoty rozumiem także jako krytykę zjawisk utrudniających części osób aktywne uczestnictwo w jej życiu – zwłaszcza tam, gdzie rzecz dotyczy ludzi zajmujących niskie pozycje w hierarchii społeczności uczelnianej.

***

Autor tekstu zna osobiście Piotra Drygasa, Monikę Helak i Aleksandra Temkina. Nie jest natomiast członkiem Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej.

***

Pozostałe teksty z bieżącego numeru dwutygodnika „Kontakt” można znaleźć tutaj.

Polecamy także:

Rektor, studenci i sejm niemy

Parawybory, czyli o uniwersyteckiej demokracji

Wracamy na Uniwersytet!

  • Wojciech Wróblewski

    “Asymetria informacji”, “asymetria statusu społecznego”, “asymetria uczelnianej władzy”, wszystko to brzmi bardzo uczenie, nie może jednak ani wytłumaczyć, ani uzasadnić a tym bardziej usprawiedliwić oczywistego faktu, że Rektor Pałys w swoich wypowiedziach kilkakrotnie mijał się z prawdą. A twierdzę, że jest to fakt o fundamentalnym znaczeniu i w analizie sytuacji powstałej na UW (który wcale nie jest pod tym względem nietypowy) nie można pominąć go milczeniem.

    • Staszek Krawczyk

      Wydaje mi się, że tekst mówi o tej kwestii dość bezpośrednio (starałem się też szczegółowo ją udokumentować). Niemniej jestem bardzo niechętny do zarzucania innym, że świadomie mijają się z faktami; to dotyczy nie tylko tego artykułu. Zwykle staram się zakładać, że w grę wchodzi coś innego – w tym wypadku nacechowaną emocjonalnie sytuację można było zapamiętać w nieadekwatny sposób.

      Natomiast i tak jestem przekonany, że te wypowiedzi nie powinny były paść. Mam nadzieję, że z tekstu nie wynika nic innego.