dwutygodnik internetowy
31.12.2012
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Postkolonializm. Wprowadzenie

Książka Younga wprowadza, a może właściwie przyucza, do niezbędnej, by pojąć myśl postkolonialną, wrażliwości. Wrażliwości na wykluczonych, wyklętych, niemych, pogrążonych w nierównościach, niedopuszczanych do decydowania o sobie.

 

Oto trzy dobre wiadomości dla lewicy. Pierwsza: w polskiej przestrzeni publicznej coraz częściej usłyszeć można o ujęciu rzeczywistości w perspektywie postkolonialnej. To, z czym od dawien dawna mierzyli się lewicowi myśliciele co bardziej elitarnych uniwersytetów świata pierwszego i trzeciego, w sposób zrozumiały przemilczane musiało być w krainie zacienionej komunistycznym widmem. Nadeszły jednak czasy, gdy i w postsowieckich peryferiach nowolewicowe pokolenia korzystać zaczęły z optyki ludów wyklętych, poszukując w niej wytłumaczenia swoich dziejów, aktów oskarżenia wobec rzeczywistości i kierunkowskazów jej zmian. Druga: korzystają one z niej autorsko i świadomie, albowiem w zaciszu polskich katedr uniwersyteckich studia postkolonialne nadal są wielką terra incognita. Takowe wejście kuchennymi drzwiami nadaje pierwszej z tych wiadomości dodatkowego znaczenia. Potwierdza to zaangażowaną istotę samej teorii, jej rewolucyjny charakter. Trzecią wiadomość rozpocznę zagadką: z kim kojarzy się zwrot „pedagogika wstydu”? Tak, radosny to dzień, gdy konserwatyści i prawica, w czasach wyznaczania semantycznych granic przez słowniki liberalne oraz prawicowe, zaczynają posługiwać się lewicowymi narracjami.

 

Tak naprawdę trudno im się dziwić. Postkolonializm, jak mało która idea, dostarcza prawicowym autorom wiele poręcznych narzędzi potrzebnych do dekonstrukcji poPRLowskiej rzeczywistości czy zrozumienia politologii kultury, powstałej podczas nieobecności Polski na mapach świata. Zresztą, na próby odczytania tej odleglejszej historii postkolonialnym kluczem coraz częściej decydują się i autorzy lewoskrętni. Tutaj ukłon w stronę jednej z ważniejszych książek historycznych ostatnich lat: „Fantomowe ciało króla” (Jan Sowa). Tak czy siak – robi się ciekawie. A przecież przed nami jeszcze wielki egzamin dojrzałości, polegający na przemyśleniu własnego postrzegania i konstruowania kresów. Będzie więc jeszcze ciekawiej.

 

Dziś w księgarniach znaleźć można wiele pozycji omawiających główne postkolonialne koncepcje. Najnowszą, najkrótszą i najłatwiejszą w odbiorze jest: „Postkolonializm. Wprowadzenie” Roberta J.C. Younga. Z tym, że potrzebny jest tu drobny komentarz – warto zwrócić wcześniej uwagę na tytuł angielski: „Postcolonialism: A Very Short Introduction”. Mam wrażenie, że to pominięte w polskiej wersji very short jest tu dość kluczowe, albowiem Young nie napisał klasycznego, podręcznikowego wtajemniczenia w meandry teorii. Ci, którzy szukają tradycyjnych opisów, lepiej niech sięgną po „Kolonializm/Postkolonializm” (Ania Loomba), „Teorie Postkolonialną. Wprowadzenie krytyczne” (Leela Gandhi) lub „Podporządkowanie – niedorozwój – wyobcowanie” (Gawrycki i Szeptycki). Young proponuje nam książeczkę trochę bardziej wymagającą, choć dużo łatwiej napisaną. Zatem do czego ona nas wprowadza?

 

Za pomocą wielu historii, przykładów, obrazków i cytatów w ramkach, dociera Young do sedna podstawowych problemów, którymi zajmują się od półwiecza myśliciele postkolonialni. I, co bardzo ważne, robi to w tak swobodny sposób, że aby zrozumieć całość, nie trzeba być oczytanym studentem ostatniego roku studiów humanistycznych. Co niestety tyczy się większości pozycji omawiających te zagadnienia.

 

Opisując znaczenia zasłon muzułmańskich kobiet, stosunku do własności ziemskich nomadów, zdjęcia z Harlemu wykonanego w 1924 roku, algierskiej muzyki rai czy tego, jak Che Guevara zaczytywał się we Frantzu Fanonie, dowodzi on jednej ze swoich głównych tez: teoria postkolonialna przede wszystkim powinna być praktyką postkolonialną. W czym między innymi skrywa się bardzo marksistowski, nawet jak na postkolonialistów, charakter postulatów autora. Wracając jednakże do pytania sprzed kilku zdań – książka wprowadza, a może właściwie przyucza, do niezbędnej, by pojąć myśl postkolonialną, wrażliwości. Wrażliwości na wykluczonych, wyklętych, niemych, pogrążonych w nierównościach, niedopuszczanych do decydowania o sobie przez wszelakie imperializmy i dominujące narracje. I to jest wielka rzecz. Dużo istotniejsza od zrozumienia wielu, często abstrakcyjnych i wzajemnie wykluczających się, stanowisk teoretyków postkolonialnych.

 

Robert J.C. Young, „Postkolonializm. Wprowadzenie”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2012