dwutygodnik internetowy
01.07.2013
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Polowanie na awangardę

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy do Krakowa przyjeżdżały tłumy, przyciągane magią nazwiska dziewiętnastowiecznego mistrza, „malarza żywiołów“ Williama Turnera…

Rudolf Belling, Głowa kobiety, 1925

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy do Krakowa przyjeżdżały tłumy ludzi, przyciągane magią nazwiska dziewiętnastowiecznego mistrza, „malarza żywiołów“ Williama Turnera. Wiedzeni ciekawością, potrafili w ostatnim dniu wystawy czekać godzinami w deszczu w zakręconej po wielokroć kolejce, aby tylko zobaczyć dzieła artysty światowej sławy, które przyjechały do nas „aż z Londynu“. Nazwisko Turnera jest powszechnie kojarzone, dlatego wiele osób z czystego snobizmu specjalnie przyjeżdżało podziwiać jego obrazy. Podczas gdy w Muzeum Narodowym roiło się od ludzi, Międzynarodowe Centrum Kultury na samym krakowskim rynku cieszyło się dużo mniejszym zainteresowaniem. Nie ujmując nic wystawie angielskiego malarza, chciałabym polecić inną, którą przez najbliższe dwa tygodnie każdy może jeszcze podziwiać. Niestety tytuł Polowanie na awangardę u wielu nie wywołuje żadnych skojarzeń. Dlatego właśnie tę ekspozycję chciałabym nieco przybliżyć.

Wystawa ta, o charakterze raczej historycznym, pokazuje zjawisko sztuki „wyklętej“, kiedy to w latach 1933-45 niemieccy naziści prześladowali malarzy, pisarzy, kompozytorów i wszystkich artystów za ich nowoczesne poglądy i eksperymenty w sztuce. Dzieła awangardowe odchodziły od realizmu i klasyczności na rzecz deformacji, uproszczenia, sięgały aż po abstrakcję, podczas gdy dla propagandy totalitarnej pożądaną formą była nawiązująca do antyku monumentalna i heroiczna figura „nadczłowieka“. Dlatego dzieła twórców awangardowych były nie do przyjęcia nie tylko z punktu widzenia estetycznego, ale były również postrzegane jako niebezpieczne politycznie. Wszelka awangarda nie odpowiadała hitlerowskim doktrynom, dlatego skutecznie tępiono jej przejawy. Tysiące dzieł sztuki wywieziono, sprzedano po zaniżonej cenie lub całkowicie zniszczono, spłonęły również setki książek. Punktem kulminacyjnym była propagandowa wystawa „Entartete Kunst“, znana także jako „Sztuka zdegenerowana“, zorganizowana w Monachium w 1937 roku, a potem wędrująca po innych niemieckich miastach. Zostały na niej zaprezentowane setki dzieł skonfiskowanych z muzeów. Władze niemieckie miały na celu ośmieszenie i wyszydzenie sztuki awangardowej oraz jej twórców.

Nie bez powodu wystawa Polowanie na awangardę znajduje się w Międzynarodowym Centrum Kultury. Ośrodek ten skupia się na dialogu kultur i społeczeństw, wspiera integrację kulturalną Europy. Cała wystawa to owoc współpracy MCK z partnerami z Nadrenii Północnej–Westfalii. Została zorganizowana przez dwie kuratorki – Polkę Monikę Rydygier i Niemkę Judith Schönwiesner. Jak deklaruje dyrektor, od samego początku istnienia MCK (1991) zespół kładzie nacisk na awangardę niemiecką. Usilnie dążą do zaprezentowania Polakom dorobku takich artystów jak Otto Dix, Emil Nolde, Georg Grosz, gdyż ich sztuka jest w naszym kraju mało znana, a zdaniem historyków sztuki bez awangardy niemieckiej nie da się zrozumieć sztuki XX wieku. Zaraz po zakończeniu wystawy w Krakowie, zostanie ona zaprezentowana w Niemczech w Muzeum Sztuki w Mülheim.

Cała wystawa to opowieść o sztuce przede wszystkim niemieckiej, ale także polskiej, z którą walczył Hitler w latach 1933-45. Ekspozycja, choć nie bardzo obszerna, obfituje w obrazy, rzeźby, książki, a każdemu z dzieł towarzyszą dramatyczne historie ich twórców. Została zaprezentowana w pięciu salach, a każda z nich poświęcona jest nieco innej tematyce.

Pierwsza, zatytułowana „Zwierciadło czasów 1914-1933“, wprowadza w klimat panujący  w Niemczech po I wojnie światowej, zanim Hitler doszedł do władzy. Przedstawione są tu dzieła artystów krytycznie nastawionych do panującego systemu, do wojny, która odcisnęła się ciężkim piętnem na ich psychice, czemu dawali wyraz w swojej twórczości. Tematyką poruszaną zarówno w utworach literackich, jak i w malarstwie, była bieda, brzydota, kryzys społeczny, bezrobocie. Wojnę ukazywali w zupełnie odwrotny sposób niżby tego chciał Hitler – nieheroiczny, a bohaterów wojennych jako kaleki. Znajdziemy tam dzieła taki artystów jak Ernst Toller i jego książkę „Der deutsche Hinkemann“ („Niemiecki kaleka“), za którą m.in. stracił obywatelstwo niemieckie; grafiki Georga Grosza, przepełnione krytyką polityki i społeczeństwa, utwory Armina T. Wegnera, który za swoją pacyfistyczną działalność i protesty przeciw prześladowaniu Żydów został aresztowany i długo torturowany, a jego dzieła spalone.

„Nadejście awangardy“ to tytuł drugiej sali. Można powiedzieć, że jest punktem kulminacyjnym wystawy, gdyż został w niej odtworzony fragment wystawy Entartete Kunst za pomocą powiększonego zdjęcia prezentowanego na całej ścianie w skali 1:1. Widać na nim otwarcie ekspozycji, komentarze na ścianach. Można obejrzeć dokumentalny kilkuminutowy film Juliena Bryana* pozbawiony jakiegokolwiek komentarza, który jednak daje duże pojęcie o tym, jak wyglądała ekspozycja z 1937 roku oraz kto ją zwiedzał. Niewyobrażalnie gęste rozmieszczenie prac szokuje tak samo jak komentarze z ówczesnych katalogów, które można przeczytać w wersji elektronicznej: Ten dział można nazwać tylko w jeden sposób: „Kompletny obłęd“. […]Na obrazach i rysunkach tego gabinetu okropności zasadniczo nic nie można rozpoznać i nie wiadomo, o czym myślały chore umysły, sięgając po pędzel i ołówek. […] Ale przestaje być zabawne, gdy uświadomimy sobie, że te „dzieła sztuki“ pochodzą z kolekcji muzeów wielkich miast niemieckich […], pozostaje tylko tłumić w sobie wściekłość, że w tak haniebny sposób potraktowano przyzwoity niemiecki naród. Trudno oprzeć się skojarzeniom z wystawą Goshki Macugi Bez tytułu, którą oglądać można teraz w warszawskiej Zachęcie. Artystka prezentuje m.in. księgi wpisów z wystaw Katarzyny Kozyry czy Doroty Nieznalskiej wypełnione często szokującymi komentarzami oburzonych zwiedzających oraz prywatną korespondencje tychże do ówczesnej dyrektorki Zachęty – Andy Rottenberg. W drugiej sali MCK wystawiane są dzieła artystów awangardowych, prześladowanych nie tylko za to, co tworzyli, ale i za poglądy polityczne (malarz Carl Hofer), za przynależność do lewicowej lub komunizującej grupy (Ewald Matare, autor przepięknej rzeźby Fiński wół znajdującej się na wystawie), za pochodzenie żydowskie (kompozytor Arnold Schönberg), za poglądy feministyczne (manifestowane przez malarkę Lotte B. Prechner, tańczącą w męskim stroju w kabaretach).

Ewald Mataré, Fiński wół, 1929

W dziale trzecim „Uchodźstwo i prześladowania“ zaprezentowane zostały losy i sztuka artystów, którzy po dojściu Hitlera do władzy emigrowali z Niemiec głównie do USA, dzięki czemu świat mógł poznać i docenić ich prace. W tej sali możemy podziwiać rzeźbę Maxa Ernsta Piękna Niemka, dzieła takich malarzy jak Otto Freundlich, Hans Arp, utwory Thomasa Manna, Bertolta Brechta. Wrażenie robi ogromny obraz Emigracja duchowa Arthura Kaufmanna, który także ostatecznie uciekł do Ameryki. Na swojej malowanej przez wiele lat pracy przedstawił 38 sławnych osób, które po 1933 roku wyemigrowały z Niemiec.

Niełatwe życie mieli uchodźcy, ale jeszcze gorsze losy spotkały tych, którzy zostali w kraju. Musieli oni zaprzestać działalności artystycznej. Pomimo więzień, gróźb i prześladowań, nadal chcieli tworzyć. Stawiali „Opór“ – stąd tytuł czwartej sali. Swój sprzeciw wobec narodowych socjalistów chcieli wyrazić przez sztukę. Pragnęli też dać sygnał światu o tym, co się dzieje w Niemczech. Dlatego tworzyli grafiki i odbitki wysyłali za granicę. Tematem dla malarzy były głównie okropności wojny, sceny śmierci, opłakujące swoich mężów kobiety. Przetrwały dzieła ukryte w puszkach, zakopane pod ziemią.

Ostatnia sala to polski aneks do wystawy. Do zamieszczenia dzieł polskich na ekspozycji jej autorów zainspirował archiwalny spis inwentarzowy z lat 1941-1944 z łódzkiego muzeum. Cała kolekcja została wtedy spisana i opatrzona nagłówkiem „Jüdische und Entartete Kunst“ („Sztuka żydowska i zdegenerowana“). Dopiero ten dokument uświadomił twórcom wystawy, jak bardzo i polscy artyści zostali dotknięci w czasie reżimu nazistowskiego. We wrześniu 1939 skończyło się normalne funkcjonowanie sztuki, do Polski wkroczyli Niemcy z zamiarem likwidacji polskiej inteligencji. Rozpoczęły się liczne aresztowania, rozstrzeliwania i deportacje działaczy społecznych, ludzi nauki i kultury. W przypadku polskich artystów powodem do ścigania nie był awangardowy sposób malowania czy pisania, wystarczała tylko tożsamość narodowa. W tej sali można zobaczyć jedną z niewielu zachowanych rzeźb Katarzyny Kobro, książki i grafiki Brunona Schulza, dzieła Jonasza Sterna, Romana Kramsztyka, Władysława Strzemińskiego i wielu innych, także mniej znanych artystów oraz ich wstrząsające losy.

Konrad Winkler, Portret żony, 1920

– A Ten wąsik przesłuchałaś? – po powrocie z Krakowa usłyszałam to pytanie co najmniej kilka razy od osób, które już miały przyjemność obejrzeć wystawę. W muzeum można było posłuchać wielu zakazanych podczas okupacji piosenek. Najczęściej w pamięć zapada kabaretowy utwór z tekstem Mariana HemaraTen wąsik, który w teatrze Ali Baba wykonywał Ludwik Sempoliński, parodiując Hitlera. Szlagier wywołał aferę dyplomatyczną i zarówno twórca, jak i wykonawca musieli ukrywać się przed ścigającym ich gestapo. Więzieniem groziły także inne błahe wykroczenia. Gustaw Morcinek w książce „Wyrąbany chodnik“ nadał psu imię Bismarck, za co przesiedział blisko sześć lat w obozach koncentracyjnych.

Jest wiele powodów, dla których powinno się zobaczyć Polowanie na awangardę. Wystawa ma na celu nie tylko przybliżyć nam stosunkowo mało znane w Polsce postacie niemieckich ekspresjonistów, ale również uświadomić ogrom strat i zniszczenie nie tylko prac, ale całego życia kulturalnego podczas okupacji hitlerowskiej. Dzieła, które cudem przetrwały do dziś dzięki ukrywaniu w skrzyniach, zakopywaniu w ziemi lub sprzedaży za granicę, stanowią część ważnego dla historii kultury dorobku artystycznego. Jak mówi Prof. Dr Jürgen Wilhelm, sztuka uznana przez nazistów za zdegradowaną, zasłużyła na to, żeby ją pokazywać dziś w najlepszych galeriach.

* Julien Bryan to słynny amerykański dokumentalista i fotografik, którego mało dotąd znane zdjęcia z Warszawy z pierwszych dni września 1939 można było oglądać rok temu na wystawie w Domu Spotkań z Historią.

 

 

Polowanie na awangardę. Zakazana sztuka
w Trzeciej Rzeszy

Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków
19 października 2011–29 stycznia 2012