dwutygodnik internetowy
27.06.2019
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Pokolenie mniejszego zła

Za każdym razem, gdy chcą zagłosować zgodnie ze swoim sumieniem, słyszą, że nie mogą sobie pozwolić na ten „luksus”. Nikt ich nie pyta o poglądy, nikt nie traktuje poważnie. Trudno się więc dziwić, że pod presją głosowania na ludzi, którzy nic tak naprawdę dla nich nie zrobili, młodzi najczęściej decydują się po prostu zostać w domu.

ilustr.: Anna Imianowska

ilustr.: Anna Imianowska

Co jest dziwniejsze: to, że tylu młodych ludzi nie wzięło udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego, czy to, że odsetek głosujących młodych nie był jeszcze niższy? A może najdziwniejsze jest to, że wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy, z czego wynika ten brak chęci młodzieży, by pójść do urn? Na ostatnie pytanie można udzielić kilku odpowiedzi. Łączy je jedno: wszystkie są proste.

Ponad połowa na prawicę

Sam dopiero co opuściłem grupę wiekową 18–29 lat. Mógłbym z tej okazji rozpocząć rozpowszechnione w pozostałych pokoleniach załamywanie rąk, że młodzież nie jest zainteresowana polityką. Ewentualnie – jak Aleksander Kwaśniewski – mógłbym stwierdzić, że młodzi głosują dla beki. Skoro jednak sam jeszcze niedawno zaliczałem się do grupy tych, nad którymi załamywano ręce, chętnie zabiorę głos.

Garść ponurych statystyk: według sondażu late poll zrealizowanego przez pracownię Ipsos w wyborach do Parlamentu Europejskiego do urn poszło ledwie 27,6% uprawnionych do głosowania osób z grupy wiekowej 18–29 lat. Najwięcej zagłosowało na Prawo i Sprawiedliwość (29%), na drugim miejscu uplasowała się Koalicja Europejska (27%), a na trzecim z bardzo wysokim wynikiem Konfederacja (18.6%). Już za podium znalazła się Wiosna Roberta Biedronia (prawie 14%). Łatwo policzyć, że PiS i Konfederacja mają wspólnie 47% poparcia wśród młodych. A można jeszcze dodać rezultat Kukiz’15, który uzyskał około 8% głosów.

Z czego wynika to, że akurat te trzy partie uzyskały ponad 50% poparcia wśród młodych osób? Najprostsza odpowiedź brzmi: bo miały dla nich jakąkolwiek ofertę. PiS nie zaproponował zbyt dużo, jednak zapowiedź likwidacji podatku PIT dla osób przed 26 rokiem życia mogła przemawiać do wyobraźni, tym bardziej, że szanse na spełnienie obietnicy przez rządzących były duże – w końcu dotąd kilka razy już to zrobili (kto wie czy właśnie skuteczność nie jest innym powodem, dla którego PiS może być atrakcyjny dla młodzieży). Kukiz jest mocno antyestablishmentowy, a cechą charakterystyczną młodych jest to, że lubią się buntować. Nie miałby jednak racji ten, kto uznałby, że sam bunt im wystarczy – dlatego również Kukiz nie jest dla nich bardzo atrakcyjny: widać, że nie ma wiele do zaoferowania.

Najciekawsze jest wysokie poparcie młodych dla Konfederacji. Z czego wynika taka sympatia tej grupy wiekowej dla ruchów skrajnie prawicowych? Olga Napiontek z Fundacji Civis Polonus odpowiada, że po prostu chcą one z młodymi rozmawiać i traktują ich jak partnera. I – jeśli ma być szczera – dziwi się, że to poparcie nie jest wyższe. Możemy długo zżymać się na Konfederację. Możemy licytować się na to, komu bardziej nie podobają się poglądy zrzeszonych w niej ludzi. Nie zmieni to faktu, że formułują oni konsekwentną opowieść o świecie – i robią to bez względu na różnice dzielące poszczególnych polityków. W czasach niepewności oferują młodzieży coś, z czym może się utożsamić: Polskę, Boga, honor, ojczyznę, żołnierzy wyklętych. A ponieważ kolejne ekipy przez lata zaniedbywały młodych ludzi, ich aspiracje i potrzeby, to podobne hasła tym mocniej wśród nich rezonują.

Opozycja bez propozycji

Co miała do zaproponowania młodzieży reszta opozycji? Robert Biedroń robi z polityki infantylny teatr, co – poza tymi, na których zadziałała jego charyzma – odrzucało młodych. Ponadto nie mieli oni poczucia, by istniała realna szansa, że ktoś w tej partii potraktuje ich poważnie. Nie mogą się wszak do niej zapisać, statut jest w tym względzie bardzo restrykcyjny. Trudno mówić o obdarzaniu zaufaniem partyjnych dołów i oddziałów terenowych, gdy nic od nich nie zależy. Wiosna to formacja wodzowska, jak każda inna (może poza Razem). Jakby tego było mało, przez długi czas ciągnęła się sprawa mobbingu (jej niedawne rozwiązanie – upomnienie dla sprawczyni za niewłaściwe zachowanie – trudno uznać za porządne zajęcie się problemem; można wręcz uznać je za jasny sygnał, że nie warto takich spraw zgłaszać). Lewica Razem, owszem, dostrzegła młodych i nadal chce walczyć chociażby ze śmieciówkami, ale z wielu powodów nie ma siły przebicia. A raczej nie miała, bo nowo powstała lewicowa siła – w której SLD i Wiosna grają nieco inne role, niż gdyby startowały w pojedynkę – daje nadzieję, że w wyborach parlamentarnych może uda się zmobilizować więcej młodych osób.

Zostaje jeszcze – a raczej tak było w wyborach do Europarlamentu – Koalicja Europejska. Trudno jednak powiedzieć, by jej politycy w ogóle zauważali młodzież. A jeśli już, to czy mają do zaoferowania jej cokolwiek więcej niż to, z czego słynęli wcześniej: wspomniane umowy śmieciowe czy rady o zmianie pracy i wzięciu kredytu? Czy KE ma jakikolwiek program, wizję, opowieść o Polsce i świecie, które mogą trafić do najmłodszych wyborców? Tak, to pytanie retoryczne. Co oczywiście nie zmienia faktu, że i tak duża część młodych osób zagłosowała na nią. Obecnie wygląda na to, że Platforma Obywatelska rzuca wyzwanie PiS – zaproponowała wszak brak konieczności opłacania składek na ZUS, jeśli młodzi założą własną firmę. Nie jest jednak jasne, czy sprawą zajmie się państwo, czy też młodzi będą mieli większe problemy z odłożeniem pieniędzy na emeryturę. Pytanie, czy propozycja ta, dość niewielka, przekona młodych do głosowania na PO w najbliższych wyborach, pozostaje otwarte.

Zdziwienia i pouczenia

Przez ostatnie trzydzieści lat żadna władza nie uczyniła swoim priorytetem edukacji, zwłaszcza obywatelskiej. Lekcje wiedzy o społeczeństwie traktowane są zazwyczaj po macoszemu. Najświeższym przykładem może być to, że lekcje WOS-u wciśnięto w program ósmej klasy, gdy nauczyciele i uczniowie skupiają się już wyłącznie na egzaminie końcowym. Wygląda to tak, jakby wszyscy uznali, że demokracji każdy nauczy się na własną rękę. Nie ma więc powodu, by pokazywać uczniom i studentom, na czym polega budowanie kapitału społecznego czy działalność w organizacjach pozarządowych. Tym bardziej nie ma powodu, by dać im możliwość wpływu na cokolwiek.

Owszem, młodzież może – jak wszyscy inni – korzystać z budżetów partycypacyjnych, ale to niewielki udział we władzy. Może głosować, ale po co miałaby głosować kolejny raz na te same nazwiska? Jest coraz więcej Młodzieżowych Rad Miasta, ale te często bywają jedynie kwiatkami do kożucha. Kożucha, w który od latu ubrane są polskie władze, a wśród nich mało kogo obchodzi, co młodzież myśli, czego chce, o czym marzy.

Trudno to wiedzieć, gdy się z młodzieżą nie rozmawia, a jeśli już, to gdy traktuje się tę rozmowę jak zło konieczne. Konieczne, bo trzeba z wysokości swojego doświadczenia wyjaśnić „gówniarzom”, jak wygląda życie. Najczęściej sprowadza się to do konstatacji: pierwsza praca musi być ciężka, nie narzekaj, tylko haruj, bo na twoje miejsce jest stu kolejnych, bierz kredyt i nie marudź. Jasne, że nie jest to wina wyłącznie rządzącej osiem lat koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ale Donald Tusk i jego ekipa nie zadbali o to, by stworzyć jakąkolwiek pozytywną opowieść o Polsce, dzięki której młodzi mieliby poczucie, że warto głosować czy samemu angażować się w politykę. Któż mógł się spodziewać, że ciepła woda i autostrady nie wystarczą, by przekonać młodych, że ktoś dba o ich przyszłość lub chce ją zmieniać wspólnie z nimi!

Dlatego też młodzież nie tylko nie interesuje się polityką i nie głosuje, ale też sama nie jest aktywna w walce o władzę. Młodzi wiedzą, że zanim doczekają się pozycji, która da im wpływ na cokolwiek, minie kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt lat. W efekcie Polska po raz kolejny wprowadza do Parlamentu Europejskiego najstarszą delegację. Średnia wieku osób reprezentujących trzy partie, którym udało się przekroczyć próg, to kolejno: KE – 59 lat, PiS – 55, Wiosna – 41 (przy czym ma ona tylko trzech europosłów). Naprawdę kogoś dziwi, że młodzi nie chcą głosować na ludzi takich jak Włodzimierz Cimoszewicz czy Leszek Miller, którzy są na dodatek święcie przekonani, że poparcie im się należy jak psu buda?

Życie pod presją szantażu

Frustracja narasta, bo osoby w wieku 18–29 lat to, przynajmniej częściowo, pokolenie wyboru mniejszego zła. Ci, którzy głosują na PiS i Konfederację, robią to pewnie zgodnie ze swoimi poglądami. Jednak młodzi chcący zagłosować na siły lewicowe zwykle słyszą, że nie mogą sobie pozwolić na ten „luksus”, jak to ujął niedawno pewien liberalny publicysta. Nikt ich nie pyta o poglądy, nikt nie traktuje poważnie. Mają więc do wyboru albo PiS, albo KE, której głównym, a w zasadzie jedynym hasłem jest: „precz z Kaczorem dyktatorem”. Trudno się dziwić, że pod presją głosowania na ludzi, którzy nic tak naprawdę dla nich nie zrobili, młodzi najczęściej decydują się po prostu zostać w domu. Gdy ma się do wyboru de facto dwie opcje (bo wsparcie wszystkich innych to rzekomo „zmarnowany głos”), a te pod wieloma względami wcale się od siebie diametralnie nie różnią, trudno mówić o demokracji i wolności. Zamiast tego jest życie w poczuciu ciągłego szantażu.

Zanim więc ktoś kolejny raz załamie ręce nad młodzieżą, niech zada sobie pytanie: dlaczego miałaby traktować poważnie wybory, w których jej decyzja albo jest deprecjonowana, albo przyniesie szkody dla niej samej? Większe, jeśli nikt nie zajmie się na poważnie nadciągającym kryzysem klimatycznym, bądź tylko trochę mniejsze – ale wciąż duże – związane choćby z jeszcze mocniejszym skupianiem się na potrzebach seniorek i seniorów, których w starzejącym się społeczeństwie jest coraz więcej?

***

Działalność Kontaktu można wspierać finansowo w serwisie Patronite.

Pozostałe teksty z bieżącego internetowego wydania Kontaktu można znaleźć tutaj.

***

Polecamy także:

Kuc, Wysocki: Młodzi mogą mieć swoje zdanie

Dlaczego pokolenie Solidarności nie angażuje się w politykę?

Duszne powietrze, wypalenie, działanie polityczne