dwutygodnik internetowy
09.07.2012
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Pejzaż Imaginacyjny

Myśląc o pejzażach imaginacyjnych nie sposób zapomnieć o Imaginary Landscapes Johna Cage’a. O swoich utworach, skomponowanych pomiędzy 1939 a 1952 rokiem, klasyk muzycznej awangardy pisał, że nie chodzi o prawdziwy, realny krajobraz, ale o ten w przyszłości, do którego dostęp jest możliwy jedynie poprzez nowe technologie, dla których owo pojęcie “krajobrazu wyobrażonego” zostało zarezerwowane.   […]

Myśląc o pejzażach imaginacyjnych nie sposób zapomnieć o Imaginary Landscapes Johna Cage’a. O swoich utworach, skomponowanych pomiędzy 1939 a 1952 rokiem, klasyk muzycznej awangardy pisał, że nie chodzi o prawdziwy, realny krajobraz, ale o ten w przyszłości, do którego dostęp jest możliwy jedynie poprzez nowe technologie, dla których owo pojęcie “krajobrazu wyobrażonego” zostało zarezerwowane.

 

Praca Olgi Micińskiej, obroniona niedawno na wydziale rzeźby warszawskiej ASP, być może nieświadomie nawiązuje do kanonicznego dzieła współczesnej kultury – ale  wyraźnie stoi wobec niej w kontrze. W opozycji do fascynacji rodzącymi się nowymi mediami, która dominowała w połowie ubiegłego wieku, projekt Miejsca, w których nie byłam wydaje się wyrażać naszą współczesną kondycję, potrzebę kontaktu z realnym, materialnym światem, niezapośredniczonym przez żadne nowe technologie, ekrany i interfejsy – zwłaszcza zaś z nieokiełznaną przez człowieka przyrodą.

 

Dla Micińskiej najistotniejszy jest kontakt z “prawdziwym”, organicznym materiałem – w postaci realnych i wyimaginowanych wędrówek, a także poprzez kontakt z tradycyjnymi technikami artystycznymi.

 

Fascynacja drewnem towarzyszy jej chyba od zawsze. Punktem wyjścia do ostatecznej formy – rzeźbiarskiej konstrukcji złożonej z niezliczonej ilości szlifowanych drewnianych trójkątów w różnych rozmiarach, rozpełzającej się po podłodze niczym jęzory lodowca, były wykreowane w kilkunastu szkicownikach pejzaże z miejsc, do których artystka fizycznie nie dotarła, ale które z pewnością zna – choćby z filmów, fotografii, relacji innych, ale przede wszystkim – z własnych wyobrażeń i oczekiwań.

 

Akwarele, rysunki, kolaże, a nawet przestrzenne, papierowe reliefy w urzekający, bardzo sugestywny sposób oddają oczekiwaną atmosferę miejsc – ich wilgotność lub pustynność, koloryt, natężenie światła, może nawet zapach?

 

Szkicowniki formatem i niekiedy kolorystyką okładki przypominają paszporty – autorka, być może niezamierzenie, zachęca więc samego widza do odbycia mentalnej podróży – może dzięki temu stworzy on własną mapę i obrazy miejsc, do których dotrze jedynie dzięki mocy fantazji.

Tekst: Klara Czerniewska

Zdjęcia rzeźby: Tomek Kaczor

  • Stefan

    czy chodzi o paszporty polsatu?