dwutygodnik internetowy
28.11.2016
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Patriotycznie = homofobicznie?

Granica między promowaniem patriotyzmu i wyrażaniem za pomocą artystycznej formy miłości do ojczyzny a postawami skrajnymi, dyskryminującymi określone grupy ludzi czy po prostu przepełnionymi nienawiścią zdaje się bardzo cienka, a przekraczają ją najbardziej radykalni wykonawcy rapu patriotycznego, których utwory przyjmują wyraźnie nacjonalistyczne czy homofobiczne zabarwienie.

ilustr.: Andrzej Dębowski

ilustr.: Andrzej Dębowski

Na polskiej scenie muzycznej panuje ogromna różnorodność, co jest niewątpliwie zaletą. W ramach tej różnorodności możemy jednak znaleźć utwory, których przekaz zdecydowanie nie wpisuje się w pogląd jakoby „muzyka łagodziła obyczaje”.  Jednym z dobrych przykładów mogłaby być radykalna odmiana rapu patriotycznego, za założycieli którego uważani są między innymi Zjednoczony Ursynów czy Tadek ze składu Firma. Początkowo przedstawicielom tego gatunku muzycznego przyświecał cel szerzenia szeroko pojętych postaw patriotycznych, głównie wśród młodzieży, poprzez odwoływanie się do historii, do symboli narodowych czy zasłużonych postaci, proponowanie alternatywy dla rapu zagranicznego, który opowiada o zupełnie innych niż polskie realiach. Można odnieść wrażenie, że z każdym rokiem przybywa wykonawców działających w ramach tego nurtu rapu, zwiększa się także grono jego odbiorców. Niebagatelną rolę w tym wzroście popularności ma z pewnością także promowanie tych utworów przez środowiska nacjonalistyczne, także te najbardziej radykalne. Na przykład utwór pod tytułem „Modlitwa Żołnierzy Wyklętych” młodego rapera o pseudonimie Sova został wykonany podczas tegorocznego Marszu Niepodległości, teledysk do tej piosenki objęto honorowym patronatem Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, a jednym z jego patronów medialnych jest Młodzież Wszechpolska. Granica między promowaniem patriotyzmu i wyrażaniem za pomocą artystycznej formy miłości do ojczyzny a postawami skrajnymi, dyskryminującymi określone grupy ludzi czy po prostu przepełnionymi nienawiścią zdaje się jednak bardzo cienka, a przekraczają ją najbardziej radykalni wykonawcy rapu patriotycznego, których utwory przyjmują wyraźnie nacjonalistyczne czy homofobiczne zabarwienie.

Za jednego z takich twórców należy z pewnością uznać pochodzącego z Warszawy rapera o pseudonimie Wuem Encecha, którego ostatnia płyta, „Radykalna ofensywa”, ujrzała światło dzienne w 2014 roku. Twórczość tego wykonawcy przez fanów nazywana bywa bezkompromisową. Rozpatrując jednak jego teksty z uwzględnieniem powszechnie obowiązującego prawa, zakładającego poszanowanie wolności i godności drugiego człowieka, należałoby ją uznać za zdecydowanie od tych norm odbiegającą, żeby nie powiedzieć, że wprost je łamiącą, a właściwie bezlitośnie depczącą. Treść tekstów  Wuem Encechego została przeanalizowana pod kątem przepisów prawa polskiego między innymi przez portal hejtstop. Analizie poddane zostały konkretnie trzy teksty: „Wielka Polska”, „Siewca Chaosu”, „Zakaz pedałowania”.

Myślę, że na szczególną uwagę ze względu na wyjątkowo agresywny i jawnie nawołujący do przemocy, w tym konkretnym przypadku wobec osób o orientacji homoseksualnej, jest ostatni z wymienionych utworów – „Zakaz pedałowania”. Utwór obfituje w rozmaite wulgaryzmy, jednak po prześledzeniu całego tekstu, mogą one wydać się najmniej wstrząsające. Większe wrażenie robią fragmenty takie jak: „Weź mi powiedz, dlaczego nie używać słowa «pedał»? /Dla nich byłoby przyjemnie nawet gdyby pies ich jebał”, „Nie zamkniecie mi ust i nie spętacie rąk, ja pociągnę za spust wcześniej celując im w skroń”, „Niech każda ciota krwawi, ja nie puszę tego kantem, prawym prostym z buta wjadę na marszu 2012” czy powtarzany w refrenie wers: „Dupa jest od srania, zakaz pedałowania!”.

Samo słowo „pedałowanie” odnosi się do mężczyzn o orientacji homoseksualnej. Próbując przeanalizować wers o „pedałowaniu”, można odnieść wrażenie, jakoby podmiot liryczny, mówiąc, iż „dupa jest od srania”, miał na myśli wyłącznie męską „dupę”. Nasuwa się nieuchronnie pytanie, czy według autorów tekstu ta kobieca jest bardziej wielofunkcyjna, czy jej przeznaczenie również jest tylko jedno, lecz odpowiedź na to pytane z analizowanego tekstu Wuem Encechego nie wynika.

W piosence tej osoby o orientacji homoseksualnej zostały postawione na równi z przestępcami – „pedofile, lesby i te mendy geje, miejcie tę świadomość, cała Polska się z was śmieje!”. Wykonawcy rapujący w utworze zdają się w swoisty sposób wyrażać swoje zaniepokojenie samym występowaniem zjawiska homoseksualizmu czy transseksualizmu („Pytam, czemu to legalne”, „Co się dzieje w naszym państwie?”), a także swobodnym funkcjonowaniem gejów, lesbijek, osób transpłciowych i ogólnie rzecz biorąc wszystkich, którzy odbiegają od „idealnego” modelu i stylu życia aprobowanego przez autorów tekstu („Chłopak, dziewczyna – normalna rodzina!”), w przestrzeni publicznej.

Z drugiej strony, twórcy takich utworów jak „Zakaz pedałowania” nierzadko biorą udział w różnych akcjach charytatywnych, włączają się w słuszne inicjatywy. Ciekawym przykładem może być na przykład to, iż Wuem Encecha przeznaczył dochód ze sprzedaży swojej płyty „Radykalna ofensywa”, na okładce której można zobaczyć zdjęcia płonącej tęczy z Placu Zbawiciela oraz zrobione podczas Marszu Niepodległości, na rzecz pomocy choremu chłopcu zmagającemu się z glejakiem nerwu wzrokowego. Ten akt empatii dla samego wykonawcy zdaje się nie stać w sprzeczności z bezwzględnymi groźbami karalnymi i obrzydliwymi inwektywami pod adresem homoseksualistów. Jak widać, w przypadku entuzjastów tego gatunku muzycznego współczucie dla drugiego człowieka bywa selektywne, a brak tego współczucia wynika w określonych sytuacjach z silnie zakorzenionych w ich świadomości uprzedzeń co do osób w jakiś sposób odbiegających od jedynego słusznego modelu postępowania, którego to powszechnego obowiązywania domagają się fani radykalnego rapu patriotycznego.

Opisany powyżej paradoks nie jest jedynym, jaki można zauważyć w działaniach osób utożsamiających się z przekazem utworów, takich jak te należące do dorobku Wuem Encechego. Hasło „zakaz pedałowania” jest niezwykle popularne w środowisku nacjonalistycznych i neofaszystowskich bojówek. Pojawia się ono regularnie podczas różnego rodzaju demonstracji o zabarwieniu patriotycznym czy tych na rzecz promowania tradycyjnego modelu rodziny. Jako że z oczywistych względów osoby homoseksualne czy transpłciowe nie wpisują się w ten model, hasło „zakaz pedałowania” pojawia się także w przypadku różnych sytuacji w jakiś sposób z nimi związanych.

Doskonały tego przykład może stanowić epizod z 2014 roku, kiedy to grupa ONR-owców zakłóciła spotkanie autorskie z Anną Grodzką poświęcone promocji jej książki, które miało miejsce w Empiku przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. W pewnym momencie spotkania grupa mężczyzn zaczęła śpiewać słowa „zakaz pedałowania” na melodię utworu „Go West” grupy Village People. Melodia ta jest przede wszystkim kojarzona z przyśpiewkami stadionowymi polskich kibiców, a najpopularniejszą z nich jest znane chyba wszystkim „Polska, biało-czerwoni”. I nie byłoby w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że melodia jest chwytliwa i powszechnie znana. W kontekście hasła „zakaz pedałowania” napotykamy jednak na pewien problem, bowiem utwór „Go West”, pochodzący z końca lat 70., chociaż hitem stał się dopiero w latach 90. za sprawą duetu Pet Shop Boys, uważany jest – pomimo braku potwierdzenia tej teorii przez członków zespołu – za hymn ruchu walczącego o prawa homoseksualistów. Ponadto elementem charakterystycznym dla członków grupy były kostiumy kojarzące się z występami w klubach gejowskich oraz specyficzne układy taneczne wykonywane przez zespół, jak w przypadku teledysku do „Go West”. Odrodzenie tego utworu zawdzięczamy grupie Pet Shop Boys, której członkowie otwarcie mówią o swojej orientacji oraz walczą o prawa homoseksualistów. Można zadać sobie pytanie, czy ci, którzy tak chętnie wykorzystują melodię o takiej historii do skandowania „zakazu pedałowania”, zdają sobie sprawę z kontekstu, w jakim ten utwór funkcjonuje, czy ich wybór był celowy i chodziło o przekształcenie „hymnu gejów” w narzędzie walki z nimi, czy może mamy tu do czynienia jedynie z wykorzystaniem brzmienia popularnej stadionowej przyśpiewki na gruncie walki ideologicznej bez analizowania źródeł jej pochodzenia. Biorąc pod uwagę skrupulatność, z jaką członkowie ONR lub innych podobnych organizacji uzasadniają swoje działania i poglądy, jak swobodnie operują informacjami  z różnych dziedzin wiedzy – historii, filozofii, nauki Kościoła, nierzadko nie zgłębiając danego zagadnienia w wystarczającym stopniu, a zarazem wygłaszając swoje zdanie zawsze z przekonaniem graniczącym z pewnością („Aby zdać sprawę, czym jest Narodowy Radykalizm, najpierw trzeba sobie uświadomić, czym jest sam człowiek. Najogólniej rzecz ujmując człowiek składa się z Materii i Ducha. I taka odpowiedź wystarczy”), można by oczekiwać, iż przyśpiewki, za pomocą których wyrażają własne przekonania, także będą dokładnie przemyślane, nie tylko jeśli chodzi o warstwę tekstową. Kibice polskiej reprezentacji, zapewne w większości nieświadomi historii melodii do której śpiewają „Polska, biało-czerwoni”, nie są grupą o nastawieniu homofobicznym, zatem w ich przypadku taki, a nie inny wybór utworu nie budzi kontrowersji. Inaczej jest natomiast, jeśli weźmiemy pod uwagę skrajnie radykalne środowisko, głoszące otwarcie, że „narkomania, pedofilia, alkoholizm, homoseksualizm, rozwody, aborcja, feminizm… wszystko to jak szkodnik wgryza się w zdrowy korzeń Narodu” (za stroną internetową ONR).

Nie da się nie zauważyć, iż w ostatnim czasie organizacje promujące skrajnie nacjonalistyczną ideologię zyskują coraz więcej zwolenników i coraz śmielej poczynają sobie w przestrzeni publicznej, nierzadko łamiąc przepisy polskiego prawa. Rośnie w siłę swoisty ruch oporu, który sprzeciwia się uznaniu za wartości równouprawnienia czy tolerancji wobec odmiennych od własnego punktów widzenia. Coraz więcej jest także form, za pomocą których szerzone są radykalne hasła – strony internetowe, demonstracje uliczne, a także muzyka. Wszystkie te wymiary są ze sobą połączone – w Internecie funkcjonują strony poświęcone omawianemu światopoglądowi, tam zawarte idee trafiają na ulice przy okazji rozmaitych manifestacji, a ich nośnikiem, być może o największej sile oddziaływania poza transparentami czy flagami, jest właśnie muzyka, szczególnie z gatunku rapu patriotycznego. Z kolei popularność określonych utworów – i tu wracamy znowu do Internetu – wynika z ich publicznego wykonywania przy okazji wydarzeń zbiorowych, jak w przypadku wspomnianego wcześniej utworu Sovy „Modlitwa Żołnierzy Wyklętych” i tegorocznego Marszu Niepodległości. Patrząc na to, w jaką stronę ewoluuje dziś pojęcie patriotyzmu, szczególnie wśród młodego pokolenia, ­pozostaje mieć nadzieję, że muzyka będzie nadal spełniać rolę swoistego buforu, dając szansę na bezkrwawe wyrażanie nawet najbardziej radykalnych haseł, pozostając zarazem jedynie (!) w obszarze agresji słownej.