dwutygodnik internetowy
26.10.2015
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Pamięć i obecność. Zaduma nad poezją Julii Hartwig

Doświadczenie przemijania jest czymś uniwersalnym. To niewątpliwie jeden z podstawowych motywów w literaturze pięknej i wielu jest autorów, o których można by tu napisać. Dlaczego więc sięgamy po wiersze Julii Hartwig, która wcale nie zajmuje się szczególnie tematem śmierci? Dlatego, że potrafi mówić o tych sprawach spokojnie i wskazywać jasno na ich wartość.

materiały prasowe

materiały prasowe

Wydobyć z siebie dzielność

Julię Hartwig nazywa się często pierwszą damą polskiej poezji. Tak zwykł mawiać o niej między innymi Czesław Miłosz, uważając ją za jeden z najwybitniejszych głosów naszej literatury. Tytuł ten nie odnosi się jednak tylko do jej osiągnięć twórczych, ale do całokształtu postaci. Elegancja i czystość wierszy Hartwig zdają się wynikać z jej pełnego dystansu i głębokiej pokory spojrzenia na świat, któremu wielokrotnie dawała wyraz w wywiadach, dziennikach, esejach. Poezja ta, tak naturalna jak zwyczajna rozmowa, wydaje się doskonale zrośnięta z życiem autorki.

Spokój, z jakim Hartwig mówi o rzeczach ostatecznych, krzepi i zastanawia zarazem. Nie jest przecież tak, że nie doznała wszystkich trudnych przeżyć związanych z odejściem bliskich, rozpaczy i cierpienia. A jednak pobrzmiewa w jej narracji o odchodzeniu myśl charakterystyczna dla tej twórczości w ogóle: radzenia sobie z bólem można się nauczyć, podobnie jak szczęścia. To nie momenty iluminacji, lecz cierpliwa obserwacja świata i próba zrozumienia natury rzeczy mogą w tym pomóc. Śmierć staje się w ten sposób częścią zwykłego życia – nie tylko własna, ale też innych ludzi. Ich pojawianie się i odchodzenie współtworzy nasz los. Tekstem, który odsłania stanowisko Hartwig wobec utraty najbliższych jest sztandarowy wiersz z wydanych w 2011 roku „Gorzkich żali”:

Gorzkie  żale

Trzeba ich opłakać

bo trzeba nam tych łez

trzeba ich opłakać

bo tak od wieków przystało

 

Ale tak naprawdę

oni tych łez nie potrzebują

 

Patrzą na nas z góry i mówią

dobrze dobrze

 

kiedy widzą

że wydobywamy z siebie dzielność

 

Pustka po tych, którzy odeszli, jest czymś świętym, czymś, nad czym należy płakać. Ale ten brak nie równa się groźbie nieistnienia.  Wiara w ich trwanie ma nas zmieniać: zmarli wydają się napominać, że życie – jakkolwiek enigmatycznie to brzmi – jest moralnym obowiązkiem. Żyjemy na przekór śmierci, która ich zabrała.

Szansa spotkania

Pamięć uobecnia minione. Przeszłość nie jest zamknięta. Dostęp do wspomnień sprawia, że możemy na nowo ją interpretować i przeżywać. To, co było, posiada wpływ nie tylko na to, kim jesteśmy, ale też na to, kim dopiero możemy się stać. Stanowi niewyczerpane źródło powrotów i nowych interpretacji zdarzeń.

Nieoczekiwane

Spójrz zdarzyło się

co już nie miało się zdarzyć

wybrało mnie to miejsce

na powrót spotkania

 

Listopad a ty w słońcu na jeziorze Como

płyniesz tam gdzie na zielonym szczycie

uwięziona jest twoja pamięć

Białe ramiona fal niosą statek

sterowany tą jedną myślą

odnaleźć ten czas i przywrócić mu życie

 

Mijane wybrzeże ucieka popychając nas wciąż naprzód

ukazuje swoje kościółki na szczytach

i wspinające się w górę nagie ścieżki wśród zieleni

Ale nie zatrzymamy się przy was

Wszystko dziś sprzyja zamierzonemu spotkaniu

Tam

w rozbłyskach słońca na błękicie jeziora

czeka niewidzialny rozmówca wspomnienia

 

Nie wiadomo właściwie, kim jest ów „niewidzialny rozmówca”. Wydaje się jednak, że skoro już „nie miało się zdarzyć”, mówimy tu o kimś, z kim spotkanie może nastąpić tylko dzięki sile pamięci. Być może mowa tu nawet o rozmowie z sobą samym przed lat – ale czy to także nie przybysz ze świata, który minął?

Trzeba tu dodać, że Julia Hartwig jest autorką „Wybrańców losu”, zbioru pięknych esejów poświęconych jej przyjaciołom – ludziom tak wielkim jak Miłosz, Herbert, Szymborska, Lutosławski czy Iwaszkiewicz. Poetka, sama zasługująca na miano wybitnej, raz jeszcze stawia się w roli skromnej obserwatorki, której przytrafiło się szczęście obcowania z geniuszami. Umiejętność konstruowania wnikliwych, a zarazem ciepłych i pełnych życia portretów powoduje, że wspomnienia te mają niezwykły ton. Oddaje się tu hołd tyleż wielkości opisywanych postaci, co więziom, które Hartwig z nimi łączyły. Pojawia się myśl, że byłoby czymś wspaniałym umieć w taki sposób przeżywać relacje z bliskimi, aby opowieść o nich stała się świadectwem i podzięką.

Przypomniane

Większość wierszy Julii Hartwig – i do nich zalicza się z pewnością zamieszczony poniżej – analityczna gadanina może tylko okaleczyć.  Zamiast więc komentować bez sensu, pozwólmy sobie na ostatnią, ogólniejszą uwagę. Poezja ta jest dowodem, że, jak mawiał święty Augustyn, dusza żyje w trzech teraźniejszościach. Oprócz tej właściwej istnieją też teraźniejszość przeszłości i przyszłości. W dniach, gdy nasza uwaga przechyli się na stronę minionego, sięgnijmy po wiersze znakomitej poetki. Nawet jeśli wobec strat czujemy się bezradni i samotni, być może odnajdziemy tam drogowskazy, które poprowadzą nas na powrót niejednego spotkania.

Dar

Dziękuję ci za ciernisty dar samotności

I choć samotność miała być

jak ziemia nieurodzajna

jak pustynia

to jednak wyrósł na niej krzew

 

Od korzeni aż po wierzchołki gałęzi

nocą i za dnia krzew gra na wietrze

i wszystko jest przypomniane