dwutygodnik internetowy
28.07.2014
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Oblicza kina queer

Autorka stara się przybliżyć nie tylko filmy, ale całą kulturę, najczęściej seksualnej, odmienności.Książka dobrze wpisuje się w coraz częstsze i mocniejsze dyskusje na tematy związane z prawami mniejszości seksualnych.

Jakiś czas temu do księgarń trafiła książka Małgorzaty Radkiewicz, pt. „Oblicza kina queer”. W publikacji tej autorka stara się przybliżyć nie tylko filmy, ale całą kulturę, najczęściej seksualnej, odmienności. Jej pojawienie się akurat teraz, dobrze wpisuje się w coraz częstsze i mocniejsze dyskusje na tematy związane z prawami mniejszości seksualnych.
 
„Oblicza kina queer” można, niestety, podzielić na dwie wyraźnie od siebie odstające części. Pierwsze dwa rozdziały są znakomite. Autorka wpierw zapoznaje czytelnika z teorią – pojęciami związanymi z seksualnością, tożsamością płciową i queer. Dzięki takiej podbudowie żaden, nawet najmniej obeznany z tymi tematami, czytelnik nie będzie mieć problemów z lekturą dalszych fragmentów książki. Małgorzata Radkiewicz pewnie i przystępnie prowadzi odbiorcę przez skomplikowane zagadnienia, które, co ważne, odnosi nie tylko do kina, ale też do prawdziwego życia. Pomaga również zrozumieć, jak często to, co oglądamy jest związane z szeroko rozumianym queer, chociaż nie zdajemy sobie z tego sprawy. To „otworzenie oczu” na zupełnie nową interpretację niektórych filmów, jak przykładowo „Czego pragną kobiety?”, uważam za jedną z największych zalet „Oblicz kina queer”.
 
Następny rozdział, dotyczący New Queer Cinema, jest równie ciekawy. Tutaj autorka prezentuje bardzo bogaty nurt kina, z którym większość widzów zapewne nie jest zbytnio zaznajomiona. Dzięki ciekawym analizom, a także wpisaniu ich w konteksty polityczne, społeczne i kulturowe, Małgorzata Radkiewicz z pewnością niejednego czytelnika zachęci do sięgnięcia po przynajmniej niektóre tytuły.
 
Niestety dwa ostatnie rozdziały nagle tracą precyzję, z którą były pisane wcześniejsze fragmenty. Zamiast tego odbiorca dostaje dość chaotyczne, nieprzekonujące i coraz nudniejsze, suche opisy filmów. Znikają gdzieś kontekst i niejednoznaczność, znika też porządek. Nagle, bez ładu i składu zaczynają pojawiać się polskie filmy, o których do tej pory nie było żadnej wzmianki. Może lepszym pomysłem byłoby wyodrębnienie ich w osobny rozdział, w którym w bardziej szczegółowy i wyczerpujący sposób pokazałoby się rodzime filmy podejmujące interesującą autorkę problematykę. A tak produkcje te pojawiają się zupełnie przypadkowo. Niewykluczone, że czwarty rozdział – tematy i bohaterowie kina queer – byłby dla czytelnika ciekawszy, gdyby przesunąć go na początek książki. Będąc ostatnim, zamykającym książkę fragmentem wygląda trochę jak doczepiony na siłę i powtarzający wszystko, z czym odbiorca mógł zapoznać się wcześniej.
 
Na szczęście da się to wszystko wybaczyć, podobnie jak niezbyt częste, ale zauważalne literówki. Największą i najważniejszą bowiem zaletą „Oblicz kina queer” jest fakt, iż jest to doskonały przewodnik po bardzo ciekawym temacie w światowym kinie. Małgorzata Radkiewicz prezentuje nie tylko znane filmy – jak „Filadelfia” – ale też takie, których tytuły nikomu, kto nie jest zainteresowany tą tematyką, nic nie powiedzą. Warto także zauważyć, że autorka pokazuje możliwe interpretacje, ale zachęca również do własnych. Queer jest bowiem tak niejednorodny i zniuansowany, że każdy będzie mógł znaleźć tu coś dla siebie. Może dzięki lekturze tej książki niektórzy otworzą oczy nie tylko na nowe elementy kina, lecz także na otaczającą ich rzeczywistość. Gdyby tak się stało, wszystkie, nawet największe mankamenty „Oblicz kina queer” należałoby wybaczyć.
 
Małgorzata Radkiewicz. Oblicza kina queer. Korporacja Ha!art. 2014. 358 stron.