dwutygodnik internetowy
13.01.2014
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero

Charakterystykę Nowego Jorku najlepiej oddaje układ przecznic i geometryczne podejście do organizacji przestrzeni. Nie nazwy, tylko numery. Szachownica planów i marzeń.

Każdy z nas, nawet jeśli nie podróżował do Stanów, zna jakiś Nowy Jork. Miasto to ciągle istnieje w naszej świadomości. Jest nam podawane w filmach Woody’ego Allen’a i w telewizyjnych doniesieniach o krachach giełdowych i atakach terrorystycznych. Przez ciągłą obecność w mediach, Nowy Jork stał się miastem świata. Stolicą nie tylko mody i kapitalizmu, ale też pierwszą z globalnych metropolii. Charakterystyczne budynki, takie jak Statua Wolności czy wieżowiec Empire State Buidling zmieniły się w nowoczesne archetypy, rozpoznają je natychmiast ludzie na obu półkulach.
 
Jednak prawdziwym symbolem Nowego Jorku jest raczej jego plan, sieć jednorodnych pól podzielonych siatką ulic. Charakterystykę miasta oddaje lepiej układ przecznic i geometryczne podejście do organizacji przestrzeni. Nie nazwy, tylko numery. Szachownica, na którą każdy może nanieść swoje marzenia i plany. Struktura, która pozwala na stałe przemiany i nieustający ruch. Miasto, które jest najczystszym wytworem ludzkiej wyobraźni i systemem, który mógłby się rozrastać w nieskończoność.
 
Magdalena Rittenhouse, która zna to miasto od kilkudziesięciu lat, wprowadza czytelnika w ważne dla niej miejsca w trzynastu rozdziałach-reportażach wydanych nakładem Czarnego. Opisuje znane zabytki, takie jak most Brookliński i New York Public Library, jak i miejsca, które dopiero niedawno weszły do miejskiej tkanki. Park High Line, wybudowany na terenie opuszczonej linii kolejowej w ciągu ostatnich lat, jest jednym z najświeższych dodatków do listy Rittenhouse. Autorka podróżuje też w przeszłość, opowiada o pierwszych osadnikach i o warunkach geograficznych półwyspu Manhattan. Przypomina też ważne postacie z historii miasta, takie jak malarz Jackson Pollock czy industrialista-koneser John Pierpont Morgan. Ich biografie są tworzą przykłady zrealizowanego „amerykańskiego snu”. Pollock stał się gigantem nowojorskiej sceny sztuki i symbolem witalności powojennej kultury amerykańskiej, mimo dorastania w skromnym domu rolników z Wyoming.
 
Jaki jest Nowy Jork Magdaleny Rittenhouse? Wiersze Walta Whitmana, które wprowadzają w poszczególne części książki, wydają się wyznaczać nastrój tej opowieści w reportażach. Rittenhouse jest zachwycona miastem, odurzona jego różnorodnością i zapatrzona w jego szaleńczy ruch. Metafory Whitmana, zapatrzonego w Nowy Jork jako wytwór fantastycznej przemysłowej wyobraźni, są w zgodzie z tonem książki. W tej prozie, fakty podawane są szybko, a obrazy są budowane z krótkich spojrzeń. Autorka często podaje liczby, które mają oszołomić czytelnika. Miliony dolarów i tysiące ton prędko przelatują przez wyobraźnię. Kwoty i wyliczenia nie dają się z niczym porównać. Szacunki podawane przez autorkę nie są przydatne w dostrzeżeniu pełnego obrazu opisywanych miejsc. Wydaje się, że autorka pisała pod zbyt wielkim wpływem przewodników turystycznych.
 
Być może jednak książka jest najciekawsza we fragmentach, kiedy Rittenhouse robi krok wstecz i odstępuje od zachłannego zapatrzenia w tempo Nowego Jorku. Opisy miejsc odwiedzanych przez autorkę regularnie i jej osobiste przeżycia związane z miastem są świeże i oryginalne. Rittenhouse jest najlepszą przewodniczką kiedy pojawia się w książce sama, przykładowo kiedy opisuje swoją wizytę w Banku Rezerwy Federalnej na Wall Street na tle kryzysu finansowego w 2008 r. Autorka staje się bohaterką własnego reportażu, a odczuwany przez nią niepokój związany z sytuacją na świecie jest ciekawie przeciwstawiony konkretnemu doświadczeniu widzenia sztabek złota Rezerwy Federalnej. Razem z Rittenhouse wątpimy w wartość kruszca i krytycznie patrzymy na ekonomiczny system, który nadaje mu prestiż.
 
Niestety ten krytyczny i refleksyjny punkt widzenia pojawia się zbyt rzadko. Poza wspomnianymi fragmentami, Rittenhouse ogranicza się do szybkich uproszczeń i podsumowań amerykańskich źródeł, które są podane w licznych przypisach i bibliografii. Wynika z nich, że książka została napisana na podstawie nowych i powszechnie dostępnych książek w języku angielskim. Część informacji pochodzi wręcz ze stron internetowych kierowanych do turystów. Oczywiście jest pewna wartość w opracowaniu takich źródeł, jednak wydaje się że książka Magdaleny Rittenhouse byłaby bogatsza gdyby autorka zdecydowała się na bardziej subtelną i złożoną opowieść wynikającą z wieloletniej znajomości Nowego Jorku.
 
Magdalena Rittenhouse. Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero. Wydawnictwo Czarne. 400 stron.