dwutygodnik internetowy
05.11.2012
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Nie chcemy was

Żyjemy w kraju, w którym nie przestrzega się praw człowieka. Polska nie jest dobrym miejscem dla obcokrajowców. Wschodnie granice są szczelnie zamknięte, służby celne perfekcyjnie wyszkolone. Dziwi powoływanie Partnerstwa Wschodniego przez Radosława Sikorskiego, lansowanie przez wszystkie poprzednie rządy idei Polski jako lidera regionu, kraju przyjaznego dla innych narodowości.

ilustr. Olga Micińska

 

Żyjemy w kraju, w którym nie przestrzega się praw człowieka: w Strzeżonych Ośrodkach dla Cudzoziemców w Białymstoku, Białej Podlaskiej, Przemyślu i Lesznowoli 73 osoby zdecydowały się na strajk głodowy, ponieważ są w nich traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Domagają się prawa do informacji w zrozumiałym dla siebie języku, prawa do kontaktu ze światem zewnętrznym, prawa do właściwej opieki medycznej, edukacji dla osadzonych dzieci i małoletnich, poszanowania praw dziecka, poprawy warunków socjalnych panujących w ośrodkach, ukrócenia nadużyć i stosowania przemocy oraz zaprzestania kryminalizacji osadzonych. Czy to wiele?

O sprawie od kilkunastu dni informuje na bieżąco Centrum Informacji Anarchistycznej. W ubiegłym tygodniu „Gazeta Wyborcza” opublikowała wstrząsający list gruzińskiej dziennikarki Ekatariny Lemondżawowej, która pisze m.in.: Odsiedzę moją „karę” i wrócę do siebie, do ojczyzny. Ale gdzie bym nie była, i czym bym się nie zajmowała, całej Europie odkryję jej „prawdziwe” serce, gdzie rozumienie praw człowieka i demokracji nie różni się od poziomu myślenia z okresu realnego socjalizmu. Opisuje skandaliczne warunki panujące w ośrodkach dla cudzoziemców: brak opieki lekarskiej, stosowanie przemocy, nieobecność funkcjonariuszy, którzy mówiliby w językach osadzonych.

 

Sprawa funkcjonuje w dwóch kontekstach. Pierwszy dotyczy źle działających struktur państwa, które miałoby zapewnić profesjonalną opiekę cudzoziemcom czekającym na deportację lub nadanie polskiego obywatelstwa. Jak widać, komunikacja między Ośrodkami a odpowiednim Ministerstwem nie działa; ludzie przez kilka lub nawet kilkanaście miesięcy oczekują na decyzję najwyższych struktur państwa. W tym czasie poddawani są terrorowi niekompetentnych funkcjonariuszy. Dzieci nie mogą się rozwijać, chorzy nie mogą skorzystać z profesjonalnej opieki lekarskiej i, co najważniejsze, otrzymują piętno kryminalistów. Nawet, jeżeli wyjdą na wolność i uzyskają polskie obywatelstwo, trudno im będzie dostosować się do warunków społecznych panujących w Polsce.

Drugi kontekst dotyczy działalności Europejskiej Agencji Zarządzania Współpracą Operacyjną na Granicach Zewnętrznych Państw Członkowskich Unii Europejskiej, znanej szerzej jako Frontex. Jest to niezależna agencja w ramach Unii Europejskiej, której misją jest udzielanie pomocy służbom granicznym, analiza zagrożeń terroryzmem oraz wspomaganie państw członkowskich UE przy wydalaniu nielegalnych imigrantów. Frontex przyczynił się do szczelnego zamknięcia granic państw basenu Morza Śródziemnego, czego skutkiem były i są nielegalne próby przedostania się imigrantów z Afryki do państw Europy. Próby często zakończone tragiczną śmiercią. W strefach granicznych powstały obozy dla uchodźców, w których, jak donosiły wielokrotnie media, również nie są przestrzegane prawa człowieka. Frontex swoją siedzibę ma w Warszawie.

 

Teresa Święćkowska pisze: Zygmunt Bauman, opisując sytuację współczesnych uchodźców i migrantów ekonomicznych używa metafory ludzkich odpadów, istot nigdzie i przez nikogo niechcianych, wyrzuconych z własnych miejsc przez wojny, kataklizmy, biedę i głód. Biedacy nie mają swojego miejsca, zewsząd są odpychani i wypędzani. Wznosi się zasieki i mury, inwestuje w nowoczesne łodzie patrolujące, które pod pretekstem ratowania odholują ich łajby, tratwy i łódeczki na ląd kraju tranzytowego, gdzie również nikt ich nie chce. Frontex broni Europę przed ludzkimi odpadami, które Europa sama wytwarza. Podobnie jak Ameryka Północna czy Australia, UE nie chce ponosić kosztów humanitarnej czy strukturalnej pomocy, czerpiąc korzyści z liberalizacji ekonomiczniej i handlowej narzucanej krajom peryferyjnym. Wydawało się, że podobne problemy dotyczą wyłącznie krajów rozwiniętych, czyli na pewno nie Polski. Przegapiliśmy jednak moment, kiedy staliśmy się krajem marzeń dla wielu ludzi mieszkających na wschodzie Europy. Przedsionkiem Zachodu. Wydaje się również, że sytuacja polskich obozów dla uchodźców jest wynikiem normalnej procedury narzuconej przez Frontex. Nikogo to nie powinno dziwić.

28 września 2010 roku doszło do pierwszej zbiorowej deportacji przy użyciu samolotu czarterowanego bezpośrednio przez Frontex: 56 gruzińskich imigrantów, schwytanych w Austrii, Niemczech, Francji i Polsce zebrano w Warszawie i ekspresowo deportowano do Tbilisi. W samym 2011 roku, Frontex planował zorganizować do 40 takich lotów, w których Warszawa ma pełnić rolę „punktu zbiórki”.

 

Garść cytatów dla ilustracji zjawiska:

„No Border”, nieformalny kolektyw, który stawia sobie za cel dążenie do swobody przemieszczania się, pisał w tekście „Frontex: kompetencje do granic możliwości”: W sukurs agencji deportacyjnej przyszły m.in. polskie firmy i uczelnie wyższe. Politechnika Warszawska, Telekomunikacja Polska, wraz z innymi krajami UE, Turcją oraz Israeli Aerospace Industries, pracuje od 2008 roku nad wdrożeniem systemu inteligentnej kontroli granic – TALOS, który zastąpić ma patrolujących granice strażników pojazdami bezzałogowymi. Już w przyszłym roku ściganie imigrantów ma się stać przyjemną grą symulacyjną. Odpowiedź na ludzkie słabości wobec nieludzkich rozkazów? Odczłowieczyć procedury.

W 2008 roku Młodzi Socjaliści w specjalnym oświadczeniu pisali: Wbrew oficjalnym informacjom o likwidowaniu granic w Europie, znikają jedynie bariery wewnątrz Unii Europejskiej (i to głównie dla obrotu kapitałowego). W rzeczywistości na obrzeżach Cywilizowanej Europy rośnie mur groźniejszy, niż kiedykolwiek wcześniej na Starym Kontynencie. Państwa europejskie wydają ogromne sumy na to, by całkowicie zamknąć granice przed imigrantami i uchodźcami z Afryki, czy ze wschodu Europy, uciekających przed głodem i konfliktami zbrojnymi.

Polska Agencja Prasowa donosiła zaś: – Liczba Polaków w Agencji Frontex jest znacząca, jest to prawie jedna trzecia obsady. Ponadto, nasi funkcjonariusze są zaangażowani niemal we wszystkie przedsięwzięcia i operacje, które prowadzi Frontex, na każdym typie granic – podkreśliła w rozmowie z PAP major SG Aleksandra Świątecka, która jest dyrektorem Biura Współpracy Międzynarodowej Komendy Głównej Straży Granicznej.

 

Polska nie jest dobrym miejscem dla obcokrajowców. Wschodnie granice są szczelnie zamknięte, służby celne perfekcyjnie wyszkolone. Do tego wśród międzynarodowej opinii publicznej Polska kojarzy się z więzieniami dla arabskich terrorystów, w których dochodziło do aktów przemocy, a teraz dojdzie do tego nieprzestrzeganie praw człowieka w obozach dla uchodźców. Dziwi powoływanie Partnerstwa Wschodniego przez Radosława Sikorskiego, lansowanie przez wszystkie poprzednie rządy idei Polski jako lidera regionu, kraju przyjaznego dla innych narodowości. Dziwi, ponieważ praktyka pokazuje zupełnie inny obraz naszego kraju. Jak na razie okazuje się, że Polska jest przyjaznym krajem dla inwestorów i unijnych agencji strzegących homogeniczności Europy. Ale już na pewno nie dla ludzi, którzy patrzą na Polskę z nadzieją na lepsze życie.

 

  • Xyz

    Białystok, nie Biały Stok, proszę poprawić szpecący błąd.

  • Krsnl

    Nie ma ludzi nielegannych!

    to że Polska kojarzy się opini międzynarodwej z wiezieniami dla arabskich terrorystów chyba jest zbyt daleko wysnutym wnioskiem, dodatkowo Polska w latach 90 była dużo bardziej otwarta na sprawy uchodzców- wystarczy spytać pierwszych Czeczenów, cała Polska im kibicowała i witała w kraju.

    Od czasó wejscia do Unii chyba jest juz coraz gorzej i nie raz żesmy się przekonali, ze tylko od osoby odpowiedzialenej można oczekiwać poprawy na lepsze w podejściu do uchodzców, żadne udawane programy i pomysły. Zmiana podeścia powinna być radykala, gdyż nie stać nas na trzymanie tych ludzi w warunkach nie godnych i bez zadnych praw. Powinni być wpuszczani a oni powinni móc wybrać co dalej.

  • zumo

    Jest już jakiś czas po publikacji artykuły, ale nie mogłam pozwolić sobie
    na nie skomentowanie tak pobieżnego podejścia do tematu.

    Nie podoba mi się, to w jaki sposób polscy (i nie tylko) funkcjonariusze
    traktują ludzi w ośrodkach dla cudzoziemców, jest to ze wszelkich miar poniżej
    jakichkolwiek standardów. Jednakże, po lekturze dość rzeczowego wstępu, razi  mnie ogólnikowy sposób w jaki autor
    przedstawia problemy Europy i Polski z imigrantami.

    Po pierwsze brakuje ważnego rozgraniczenia na uchodźców i migrantów
    ekonomicznych. Nie chodzi mi tu o szczegóły stricte prawne, żmudne procedury
    weryfikacji statusy uchodźcy (choć nie da się nie przyczepić do twierdzenia, że
    alternatywą dla deportacji jest nadanie polskiego obywatelstwa..), ale
    chociażby nietknięte przez autora kwestie np. pytanie jak wyszkolić
    funkcjonariuszy, aby potrafili zapewnić przybyszom godne warunki, a
    jednocześnie zapewnili bezpieczeństwo na granicy?

    Brakuje mi też odniesienia do przytoczonego „przedsionka”, którego rolę
    obecnie pełnimy. Czy jest sens posyłać dzieci ludzi z tych ośrodków do polskich
    szkół skoro zdecydowana większość ludzi tam przebywających nie chce zostać w
    Polsce na stałe? Czy mamy przygotowane dla nich inne programy? Wreszcie czy odpowiada
    nam rola „przedsionka” do upragnionej Norwegii czy Francji, czy może warto by
    było zachęcić przybyszów do pozostania u nas w kraju?

    Co do TALOS-u, po lekturze oficjalnej strony (http://talos-border.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=52&Itemid=60)
    nie wydaje się, żeby miał on zastępować całkowicie funkcjonariuszy, a raczej
    oszczędzić czas i pieniądze na przeszukiwanie terenu.