fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Nie chcemy was

Żyjemy w kraju, w którym nie przestrzega się praw człowieka. Polska nie jest dobrym miejscem dla obcokrajowców. Wschodnie granice są szczelnie zamknięte, służby celne perfekcyjnie wyszkolone. Dziwi powoływanie Partnerstwa Wschodniego przez Radosława Sikorskiego, lansowanie przez wszystkie poprzednie rządy idei Polski jako lidera regionu, kraju przyjaznego dla innych narodowości.

ilustr. Olga Micińska


 
Żyjemy w kraju, w którym nie przestrzega się praw człowieka: w Strzeżonych Ośrodkach dla Cudzoziemców w Białymstoku, Białej Podlaskiej, Przemyślu i Lesznowoli 73 osoby zdecydowały się na strajk głodowy, ponieważ są w nich traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Domagają się prawa do informacji w zrozumiałym dla siebie języku, prawa do kontaktu ze światem zewnętrznym, prawa do właściwej opieki medycznej, edukacji dla osadzonych dzieci i małoletnich, poszanowania praw dziecka, poprawy warunków socjalnych panujących w ośrodkach, ukrócenia nadużyć i stosowania przemocy oraz zaprzestania kryminalizacji osadzonych. Czy to wiele?
O sprawie od kilkunastu dni informuje na bieżąco Centrum Informacji Anarchistycznej. W ubiegłym tygodniu „Gazeta Wyborcza” opublikowała wstrząsający list gruzińskiej dziennikarki Ekatariny Lemondżawowej, która pisze m.in.: Odsiedzę moją „karę” i wrócę do siebie, do ojczyzny. Ale gdzie bym nie była, i czym bym się nie zajmowała, całej Europie odkryję jej „prawdziwe” serce, gdzie rozumienie praw człowieka i demokracji nie różni się od poziomu myślenia z okresu realnego socjalizmu. Opisuje skandaliczne warunki panujące w ośrodkach dla cudzoziemców: brak opieki lekarskiej, stosowanie przemocy, nieobecność funkcjonariuszy, którzy mówiliby w językach osadzonych.
 
Sprawa funkcjonuje w dwóch kontekstach. Pierwszy dotyczy źle działających struktur państwa, które miałoby zapewnić profesjonalną opiekę cudzoziemcom czekającym na deportację lub nadanie polskiego obywatelstwa. Jak widać, komunikacja między Ośrodkami a odpowiednim Ministerstwem nie działa; ludzie przez kilka lub nawet kilkanaście miesięcy oczekują na decyzję najwyższych struktur państwa. W tym czasie poddawani są terrorowi niekompetentnych funkcjonariuszy. Dzieci nie mogą się rozwijać, chorzy nie mogą skorzystać z profesjonalnej opieki lekarskiej i, co najważniejsze, otrzymują piętno kryminalistów. Nawet, jeżeli wyjdą na wolność i uzyskają polskie obywatelstwo, trudno im będzie dostosować się do warunków społecznych panujących w Polsce.
Drugi kontekst dotyczy działalności Europejskiej Agencji Zarządzania Współpracą Operacyjną na Granicach Zewnętrznych Państw Członkowskich Unii Europejskiej, znanej szerzej jako Frontex. Jest to niezależna agencja w ramach Unii Europejskiej, której misją jest udzielanie pomocy służbom granicznym, analiza zagrożeń terroryzmem oraz wspomaganie państw członkowskich UE przy wydalaniu nielegalnych imigrantów. Frontex przyczynił się do szczelnego zamknięcia granic państw basenu Morza Śródziemnego, czego skutkiem były i są nielegalne próby przedostania się imigrantów z Afryki do państw Europy. Próby często zakończone tragiczną śmiercią. W strefach granicznych powstały obozy dla uchodźców, w których, jak donosiły wielokrotnie media, również nie są przestrzegane prawa człowieka. Frontex swoją siedzibę ma w Warszawie.
 
Teresa Święćkowska pisze: Zygmunt Bauman, opisując sytuację współczesnych uchodźców i migrantów ekonomicznych używa metafory ludzkich odpadów, istot nigdzie i przez nikogo niechcianych, wyrzuconych z własnych miejsc przez wojny, kataklizmy, biedę i głód. Biedacy nie mają swojego miejsca, zewsząd są odpychani i wypędzani. Wznosi się zasieki i mury, inwestuje w nowoczesne łodzie patrolujące, które pod pretekstem ratowania odholują ich łajby, tratwy i łódeczki na ląd kraju tranzytowego, gdzie również nikt ich nie chce. Frontex broni Europę przed ludzkimi odpadami, które Europa sama wytwarza. Podobnie jak Ameryka Północna czy Australia, UE nie chce ponosić kosztów humanitarnej czy strukturalnej pomocy, czerpiąc korzyści z liberalizacji ekonomiczniej i handlowej narzucanej krajom peryferyjnym. Wydawało się, że podobne problemy dotyczą wyłącznie krajów rozwiniętych, czyli na pewno nie Polski. Przegapiliśmy jednak moment, kiedy staliśmy się krajem marzeń dla wielu ludzi mieszkających na wschodzie Europy. Przedsionkiem Zachodu. Wydaje się również, że sytuacja polskich obozów dla uchodźców jest wynikiem normalnej procedury narzuconej przez Frontex. Nikogo to nie powinno dziwić.
28 września 2010 roku doszło do pierwszej zbiorowej deportacji przy użyciu samolotu czarterowanego bezpośrednio przez Frontex: 56 gruzińskich imigrantów, schwytanych w Austrii, Niemczech, Francji i Polsce zebrano w Warszawie i ekspresowo deportowano do Tbilisi. W samym 2011 roku, Frontex planował zorganizować do 40 takich lotów, w których Warszawa ma pełnić rolę „punktu zbiórki”.
 
Garść cytatów dla ilustracji zjawiska:
„No Border”, nieformalny kolektyw, który stawia sobie za cel dążenie do swobody przemieszczania się, pisał w tekście „Frontex: kompetencje do granic możliwości”: W sukurs agencji deportacyjnej przyszły m.in. polskie firmy i uczelnie wyższe. Politechnika Warszawska, Telekomunikacja Polska, wraz z innymi krajami UE, Turcją oraz Israeli Aerospace Industries, pracuje od 2008 roku nad wdrożeniem systemu inteligentnej kontroli granic – TALOS, który zastąpić ma patrolujących granice strażników pojazdami bezzałogowymi. Już w przyszłym roku ściganie imigrantów ma się stać przyjemną grą symulacyjną. Odpowiedź na ludzkie słabości wobec nieludzkich rozkazów? Odczłowieczyć procedury.
W 2008 roku Młodzi Socjaliści w specjalnym oświadczeniu pisali: Wbrew oficjalnym informacjom o likwidowaniu granic w Europie, znikają jedynie bariery wewnątrz Unii Europejskiej (i to głównie dla obrotu kapitałowego). W rzeczywistości na obrzeżach Cywilizowanej Europy rośnie mur groźniejszy, niż kiedykolwiek wcześniej na Starym Kontynencie. Państwa europejskie wydają ogromne sumy na to, by całkowicie zamknąć granice przed imigrantami i uchodźcami z Afryki, czy ze wschodu Europy, uciekających przed głodem i konfliktami zbrojnymi.
Polska Agencja Prasowa donosiła zaś: – Liczba Polaków w Agencji Frontex jest znacząca, jest to prawie jedna trzecia obsady. Ponadto, nasi funkcjonariusze są zaangażowani niemal we wszystkie przedsięwzięcia i operacje, które prowadzi Frontex, na każdym typie granic – podkreśliła w rozmowie z PAP major SG Aleksandra Świątecka, która jest dyrektorem Biura Współpracy Międzynarodowej Komendy Głównej Straży Granicznej.
 
Polska nie jest dobrym miejscem dla obcokrajowców. Wschodnie granice są szczelnie zamknięte, służby celne perfekcyjnie wyszkolone. Do tego wśród międzynarodowej opinii publicznej Polska kojarzy się z więzieniami dla arabskich terrorystów, w których dochodziło do aktów przemocy, a teraz dojdzie do tego nieprzestrzeganie praw człowieka w obozach dla uchodźców. Dziwi powoływanie Partnerstwa Wschodniego przez Radosława Sikorskiego, lansowanie przez wszystkie poprzednie rządy idei Polski jako lidera regionu, kraju przyjaznego dla innych narodowości. Dziwi, ponieważ praktyka pokazuje zupełnie inny obraz naszego kraju. Jak na razie okazuje się, że Polska jest przyjaznym krajem dla inwestorów i unijnych agencji strzegących homogeniczności Europy. Ale już na pewno nie dla ludzi, którzy patrzą na Polskę z nadzieją na lepsze życie.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy środowisko zaangażowane w walkę z podziałami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzięki Waszemu wsparciu!
Kościół i lewica się wykluczają?
Nie – w Kontakcie łączymy lewicową wrażliwość z katolicką nauką społeczną.

I używamy plików cookies. Dowiedz się więcej: Polityka prywatności. zamknij ×