dwutygodnik internetowy
19.06.2017
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Muzułmański Gandhi

Człowiek, który znalazł sposób na połączenie fundamentalizmu islamskiego ze współczesną wykładnią wolności i równości.

ilustr.: Monika Grubizna

ilustr.: Monika Grubizna

Tekst pochodzi z 27. numeru papierowego Magazynu „Kontakt” pod tytułem „Niema bieda”.

1.

Koncepcja państwa islamskiego opartego na szariacie od dawna nie kojarzy się dobrze. W szczególny sposób dziś, gdy jej najgłośniejszymi zwolennikami stali się terroryści w barbarzyński sposób mordujący swoich przeciwników. Warto jednak pamiętać o tym, że praktyki dżihadystów różnią się od tych stosowanych choćby w Arabii Saudyjskiej jedynie skalą i spektakularnością – w królestwie Saudów co roku ścinanych jest kilkadziesiąt głów. Iran, Afganistan, Pakistan czy Sudan to kolejne przykłady państw, w których prawa boskie usuwają w cień prawa człowieka.

Problem ten nie ogranicza się niestety do kilku ekstremistycznych rządów – współczesna historia pełna jest purytańskich ruchów i postaci, które w powrocie do, wyimaginowanych często, fundamentów widzą remedium na wszystkie bolączki świata muzułmańskiego. Takim głosem przemawiał między innymi sudański myśliciel Mahmud Muhammad Taha. A jednak przemawiał on w sposób wyjątkowy – nieczęsto bowiem zwolennik prawa opartego na Koranie bywał zarazem orędownikiem demokracji, praw kobiet i mniejszości religijnych.

2.

Gdy wykonano na nim wyrok śmierci, miał siedemdziesiąt trzy lata. Prawdopodobnie doczekałby spokojnego kresu, gdyby pozostał jedynie teoretykiem, jednakże Taha od samego początku był również aktywistą. Zmusiły go do tego okoliczności. Dwudziestowieczny Sudan – kraj w którym przyszło mu żyć – obfitował w wydarzenia, wobec których trudno było pozostać obojętnym: walka o niepodległość, wojna domowa, dyskryminacja kobiet i niemuzułmańskich mniejszości, wreszcie religijny ekstremizm.

Gdy w latach 30. i 40. rodził się sudański ruch niepodległościowy, Taha powołał do życia Partię Republikańską. Nie była to jednak zwykła partia polityczna. Celem Tahy nie było nigdy zdobycie władzy, a jedynie zabieranie słyszalnego głosu w najważniejszych dla kraju sprawach. Wówczas były nimi niepodległość i ustrój postkolonialnej ojczyzny. Założyciel partii konsekwentnie upatrywał w demokracji i socjalizmie rozwiązań, które najlepiej przysłużą się rozwojowi państwa, gwarantując jego obywatelom wolność i sprawiedliwość społeczną. Gdzie w tym wszystkim islam? W początkowej fazie nie zajmował w koncepcji Tahy centralnego miejsca, ale już wtedy to właśnie religia, czy też jej szczególna interpretacja, była siłą napędową jego myśli. W islamie widział on bowiem przesłanie wolności, równości oraz godności każdego człowieka.

Kiedy głosił potrzebę zawarcia pokoju z południową częścią Sudanu i walczył o poszanowanie praw tamtejszej ludności, robił to w imię islamu. Gdy kobiety na równi z mężczyznami brały udział we wszystkich aktywnościach Republikanów, było to urzeczywistnienie zasad płynących z Koranu. Gdy wreszcie prezydent Numeiri uczynił szariat prawem państwowym, Taha mówił o „zniekształceniu prawdziwej religii i pogwałceniu podstawowych praw człowieka”.

3.

Swoją koncepcję tego, czym być powinien prawdziwy islam, Taha opracował w trakcie dwuletniej odsiadki w więzieniu pod koniec lat 40. Jak trafił do celi? Zaczęło się od wprowadzenia przez brytyjskie władze zakazu dokonywania obrzezania kobiet. Republikanie Tahy, sprzeciwiając się samemu obrzezaniu, widzieli jednak w działaniach Brytyjczyków propagandową próbę przedstawienia Sudanu jako miejsca nieludzkich praktyk, z którymi próbuje walczyć cywilizowana władza. Przekonywali, że tak głęboko zakorzeniona tradycja może być usunięta jedynie poprzez edukację, a nie na mocy odgórnych zakazów. Gdy jednak zakaz wszedł w życie i zatrzymana została pierwsza kobieta, która poddała córkę obrzezaniu, Republikanie zainicjowali kampanię w celu jej uwolnienia. Do administracyjnej części miasta ruszył kilkutysięczny pochód, na czele którego stał Mahmud Muhammad Taha. I choć sama akcja zakończyła się sukcesem, kilka osób trafiło do aresztu. Najsurowszy wyrok dostał właśnie Taha.

Dwa lata spędzone w celi były dla niego czasem nie tylko fizycznego, ale przede wszystkim duchowego odosobnienia, określanego w sufizmie terminem khalwa. Polega ono na intensywnym poście, lekturze Koranu, modlitwie i medytacji. Nie racjonalny namysł, ale właśnie duchowe spotkanie z Bogiem, jak utrzymywał, pozwoliło mu na nowo odczytać przekaz objawiony w świętej księdze. Po wyjściu na wolność nadal pozostawał w stanie khalwa, poszerzając jedynie zakres lektur o hadisy i klasyków muzułmańskiej oraz zachodniej filozofii.

ilustr.: Monika Grubizna

ilustr.: Monika Grubizna

4.

Gdy po czterech latach powrócił do normalnego życia, całkowicie oddał się głoszeniu nowej, rewolucyjnej wersji islamu, a Partia Republikańska ewoluowała w stronę religijnego bractwa skupionego wokół niego. Bracia Republikanie – tak brzmiała nowa nazwa ugrupowania – zaczęli tworzyć wspólnotę wiernych propagującą i urzeczywistniającą nauczanie Tahy. Jego dom stał się głównym ośrodkiem, w którym odbywały się odczyty, wspólne modlitwy i dyskusje. Stamtąd, niczym apostołowie, Bracia ruszali w drogę, by nieść przesłanie swego mistrza. W 1967 roku wydał on książkę zatytułowaną „Drugie przesłanie islamu” („Al-risala at-thaniya min al-islam”), która stanowiła wykładnię jego interpretacji tej religii. Wtedy też zaczęto nazywać go „muzułmańskim Gandhim”.

Książka wywołała burzę wśród lokalnych Braci Muzułmanów – fundamentalistycznego ugrupowania islamskiego. Zawarta w niej reinterpretacja islamu podważała wszystko to, co w islamie zwykło uchodzić za ortodoksję – inaczej wyglądały objawienie i działalność proroka Muhammada, szariat nie był świętym prawem danym od Boga, a większość fundamentów religii już dawno przestała nimi być. Pokłosiem publikacji było postawienie Tahy przed sądem i uznanie go za apostatę. Wówczas nie pociągało to jeszcze za sobą kary śmierci – na tę satysfakcję wrogowie Republikanów musieli poczekać kilkanaście lat.

5.

By dostrzec skalę „herezji” Tahy, trzeba cofnąć się do VII wieku, gdy na Półwyspie Arabskim rodziła się nowa religia. Jej przekazicielem został Muhammad, kupiec z mekkańskiego plemienia Kurajszytów. Rok 610 uważa się za początek objawienia – wtedy to, oddając się medytacji na górze Hira, przyszły prorok usłyszał głos archanioła Gabriela: „Głoś! W imię twego Pana, który stworzył! Stworzył człowieka z grudki krwi zakrzepłej!” (16:1-2).

Kolejne wizje i treści objawienia towarzyszyły odtąd Muhammadowi do końca życia. Na tej podstawie powstał zbiór zasad konstytuujących nową religię, zebranych następnie w jedną księgę – Koran. W swym rodzinnym mieście Muhammad głosił wiarę w jednego Boga, w Sąd Ostateczny, w anioły i proroków posyłanych do ludzi od stworzenia świata; podkreślał równość kobiet i mężczyzn wobec Boga, wzywał do modlitwy, sprawiedliwości i solidarności z ubogimi.

Pokojowa w swej treści i formie religia została przyjęta jedynie przez najbliższe otoczenie proroka oraz przez grupkę pozbawionych znaczenia i prestiżu Mekkańczyków, przeciwko którym występował niemal cały establishment. Kpina i pogarda mieszały się z oskarżeniami o kłamstwo, wróżbiarstwo i opętanie. Szczególny opór wywoływało wezwanie do odrzucenia politeizmu i przyjęcia wiary w jednego Boga. Kurajszyci widzieli w tym zagrożenie dla swojej pozycji oraz interesów ekonomicznych. Al-Ka’ba, nad którą sprawowali pieczę, była miejscem kultu wielu bogów i celem pielgrzymek mieszkańców całego Półwyspu Arabskiego. Pielgrzymki te były z kolei źródłem dochodów dla mekkańskiej arystokracji. Gdy antymuzułmańska kampania przybrała na sile, a samemu prorokowi groziła śmierć, zdecydował się on uciec wraz ze swoimi zwolennikami do oddalonej o kilkaset kilometrów Medyny.

6.

Emigracja nie oznaczała jedynie zmiany miejsca głoszenia nowej wiary. Zmieniły się przede wszystkim warunki, w których miała być ona głoszona, a co za tym idzie, zmieniła się również sama treść objawienia. Jej zmiana najlepiej widoczna jest w stosunku do innych religii oraz kobiet.

W naukach pochodzących z pierwszych miesięcy pobytu proroka w Medynie niemuzułmanie mieli zagwarantowane te same prawa co muzułmanie, tak długo, jak długo uznawali zwierzchność Muhammada. Sytuacja zmieniła się, gdy jedno z żydowskich plemion sprzymierzonych z prorokiem zaczęło spiskować przeciw niemu z Mekkańczykami. Od tamtego wydarzenia datuje się radykalne pogorszenie statusu innowierców w islamie. Tolerancja i perswazja ustąpiły nawoływaniom do przemocy, od której nie stronił sam prorok. A walki z Żydami i wojny przeciw Kurajszytom znalazły swoje odzwierciedlenie w surach i hadisach z okresu medyneńskiego: „I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili” (2:191). Z tamtego również okresu pochodzą wersety spychające kobiety na pozycję podrzędną w stosunku do mężczyzn: „Mężczyźni stoją nad kobietami ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi, i ze względu na to, że oni rozdają ze swojego majątku” (4:44).

Wyraźnie widać, że nauczanie proroka z czasów Mekki ma inny ton niż to późniejsze z Medyny. Nic więc dziwnego, że muzułmańscy uczeni, pracując w kolejnych wiekach nad kodyfikacją prawa, natrafiali na wiele sprzeczności. Przesłanie z Medyny często jednoznacznie negowało głoszoną wcześniej tolerancyjną wersję islamu. Szybko zaczęto więc podważać część wcześniejszych zasad. Bardziej agresywne objawienia z Medyny stały się podstawą prawa muzułmańskiego.

Wtedy to żydom i chrześcijanom przyznano podrzędny status dhimmich – gwarantował on ochronę i wolność religijną w zamian za płacenie podatku pogłównego. Wtedy też ustalono inną istotną zasadę, znaną jako qawama – męską protekcję i odpowiedzialność za kobiety. I o ile w ówczesnych realiach rozwiązania te były relatywnie postępowe, o tyle dziś są źródłem dyskryminacji milionów obywateli. Podobnie jak zalecane w szariacie kamieniowanie, chłosta czy obcinanie kończyn – niegdyś naturalne metody wymierzania sprawiedliwości, obecnie uchodzą za barbarzyńskie i nieludzkie.

7.

Za barbarzyńskie i nieludzkie uważał je również Taha, który stał się jedną z pierwszych ofiar wprowadzonego w 1983 roku szariatu. Na sali sądowej przekonywał wówczas, że współczesne prawo religijne „gwałci prawdziwy szariat i prawdziwy islam, niosąc jedynie terror i śmierć”. Nie taki był przecież cel religii przekazanej Muhammadowi – uważał.

Wnikliwe studiowanie Koranu, przekonywał „islamski Gandhi”, ujawnia dwa poziomy objawienia, niosące dwa różne przesłania: fundamentalne i uniwersalne z Mekki oraz zastępcze i tymczasowe z Medyny. Chronologicznie późniejsze określał jako „pierwsze przesłanie islamu” – pierwsze pod względem przyjęcia przez wyznawców i implementacji w postaci prawa. Islam mekkański – w praktyce odrzucony i zmarginalizowany – to „drugie przesłanie”, które według Tahy czas proklamować. Albowiem wobec gwałtownego sprzeciwu, z jakim przyjęto pierwotny islam w Medynie, nastąpiło „obniżenie poziomu objawienia” – przekaz medyneński był według Tahy już nie tyle religią, ile prawem, dostosowanym do konkretnego miejsca i warunków w nim panujących. Religia z kolei była według niego niezmienna – był nią monoteizm przekazywany żydom, chrześcijanom i muzułmanom, niosący te same zasady moralne. Prawo zawsze było osadzone w kontekście, było ingerencją Boga w to, co ludzkie, miało dawać odpowiedzi na konkretne potrzeby jednostki i społeczeństwa.

Taha używał metafory węzła i uchwytu – ten pierwszy był religią, a drugi – prawem. By dotrzeć do człowieka, Bóg musiał opuszczać węzeł tak nisko, by człowiek mógł go chwycić i przy jego pomocy piąć się w rozwoju duchowym i moralnym. Prawo zatem reprezentowało ten poziom, na jakim znajdowało się społeczeństwo. Zarówno prawo mojżeszowe, jak i prawo szariatu adresowane były do ludów prymitywnych, stąd ich surowość i, z dzisiejszej perspektywy, „prymitywność”.

8.

Islam, jako ostateczne przesłanie Boga, jest syntezą wcześniej objawionych religii monoteistycznych: judaizmu i chrześcijaństwa. Jak judaizm do skrajności rozwinął legalistyczny i zewnętrzny aspekt religijności, tak Jezus przyniósł ze sobą nową moralność, pokazując, jak właściwie rozumieć i wypełnić prawo. Prorok Muhammad był przekazicielem objawienia, charakteryzującego się „równowagą między dwiema skrajnościami – skrajnością braku i skrajnością nadmiaru duchowości” – pisał Taha. Jak dziecko dziedziczy cechy obojga rodziców, tak i religia muzułmanów zawiera w sobie zarówno ducha judaizmu, jak i ducha chrześcijaństwa. W tym kontekście, jak twierdził, należy rozumieć określenie „naród środka”, którym Koran nazywa wyznawców islamu.

Charakter treści głoszonych w Mekce bliższy był etyce chrześcijańskiej, do której nie dorosło ówczesne społeczeństwo. Obniżenie moralnych standardów oznaczało „poszerzenie drogi”, którą wierni mieli kroczyć ku Bogu. Dziś jednak, przekonywał „islamski Gandhi”, gdy ludzkość dokonała ogromnego postępu w każdej niemal dziedzinie – moralnej, społecznej, technologicznej – nadszedł czas, by powrócić do pierwotnych ideałów, które Bóg przekazywał przez Muhammada: „Religią i prawem, których potrzebują współcześni muzułmanie, jest uniwersalny islam mekkański, będący istotą przekazu proroka”.

Głosząc go, Muhammad zwracał się do całej ludzkości, a nie, jak w Medynie, do partykularnej grupy osadzonej w konkretnym miejscu i czasie. Błędem średniowiecznych uczonych było podniesienie „pierwszego przesłania” do rangi religii, podobnie jak błędem jest traktowanie średniowiecznego prawa szariatu jako zbioru zasad mających regulować życie dzisiejszych społeczeństw. Jasnym dla Tahy było to, że historyczny szariat jest prawem nieadekwatnym w stosunku do obecnej sytuacji muzułmanów i niedostosowanym do realiów, w jakich żyją. „Przekonanie, że problemy dwudziestego wieku mogą być rozwiązywane przez to samo prawo, które rozwiązywało problemy w wieku siódmym – twierdził – jest irracjonalne”. Czy wobec tego boskie prawo uległo dezaktualizacji, a jedyną alternatywą dla niego jest sekularny model państwa?

9.

Taha odrzucał zarówno sekularyzm, jak i fundamentalizm rozumiany jako powrót do „czystego” islamu z czasów działalności proroka w Medynie. Stanowisko sekularystyczne było dla niego nie do zaakceptowania z dwóch powodów: po pierwsze, obowiązkiem muzułmanina jest kierować się prawami danymi od Boga w życiu prywatnym i publicznym; po drugie, sekularyzmowi zawsze będzie towarzyszyć reakcja w postaci fundamentalistycznych ruchów, które stanowią jeszcze gorszą alternatywę. Wyjściem z tego impasu miało być stworzenie nowego szariatu, który – pełniąc funkcję prawa – nie będzie jednocześnie narzędziem ucisku i dyskryminacji.

Podobnie jak dla ortodoksyjnej większości, dla Tahy szariat był prawem idealnym. Jego idealność nie oznaczała jednak niezmienności, jak twierdzili fundamentaliści, lecz przeciwnie – to właśnie zdolność do ewoluowania i dostosowywania się do nowych warunków była tym, co stanowiło o jego doskonałości. Szariat rozumiany był przez Tahę jako prawo, które Bóg zsyłał danej społeczności w określonym momencie historii. Było nim więc prawo przekazane przez Muhammada i Mojżesza, ale też religijne zwyczaje z czasów Abrahama, a nawet Adama. Ewolucja szariatu następowała wraz z dziejowym postępem ludzkości, stąd również dzisiaj istnieje potrzeba jego „uaktualnienia”. Jako że islam jest ostatecznym objawieniem, a prorok Muhammad – „pieczęcią proroków”, to człowiek, poprzez swoją duchową łączność z Bogiem, odpowiedzialny jest dziś za stworzenie nowego szariatu.

ilustr.: Monika Grubizna

ilustr.: Monika Grubizna

10.

Gliną, z której należy ulepić fundamenty nowego prawa, są treści Koranu i sunny z okresu mekkańskiego. Taha zerwał z tradycyjną metodą stosowaną przez muzułmańskich uczonych – nie godził się na to, by to, co tymczasowe czy medyneńskie, miało unieważnić to, co ponadczasowe: „Muzułmanie straciliby najlepszą część swojej religii, gdyby abrogacja miała być wieczna i nieodwracalna”. Taha zaproponował więc jej odwrócenie: „Te przepisy, które spełniły swoją tymczasową rolę bądź nie przystają do dzisiejszych realiów, należy odrzucić i zastąpić je humanistycznym duchem islamu z jego początkowej fazy”. Podstawą takiej metodologii jest ten sam werset, na bazie którego średniowieczni teologowie rozwinęli zasadę abrogacji, czyli unieważnienia części przesłania z Mekki.

Ci sami uczeni inaczej interpretowali jednak fragment, który w polskim tłumaczeniu brzmi: „skazujemy na zapomnienie” (abrogatio). Arabski czasownik nunsiha ma także drugie znaczenie, „odkładać w czasie”, i tę właśnie interpretację Taha uznał za właściwą. Co więcej, wśród dziesięciu wersji recytacji Koranu, istnieją takie, które w zapisie używają czasownika nunsi’ha, wskazującego jednoznacznie na „odkładanie w czasie” jednego wersetu i zastąpienie go (tymczasowo) innym.

Jeśli zatem wcześniejsze objawienie zostało jedynie „odłożone w czasie”, nic nie stoi na przeszkodzie, by powrócić do niego dziś i uczynić je podstawą nowej legislacji. W ten sposób szariat przestałby być przestarzałym w formie i treści zbiorem przepisów, a stałby się nośnikiem zasad zgodnych z ideałami wolności i równości. Byłby wyjściem satysfakcjonującym zarówno muzułmanów – prawo państwowe mogłoby opierać się na zasadach danych od Boga – jak i niemuzułmanów, którym gwarantowałby wszelkie swobody obywatelskie oraz pełną równość w społeczeństwie. Ramami polityczno-ekonomicznymi, w których najpełniej mógłby rozwijać się islam „drugiego przesłania”, miały być demokracja i socjalizm. Tylko te systemy zapewniały – według Tahy – wolność, równość i sprawiedliwość społeczną, wartości dla niego i Republikanów fundamentalne.

11.

Siedemnastego stycznia 1985 roku tysiące zwolenników Bractwa Muzułmańskiego zgromadziły się na centralnym placu Chartumu, by oglądać egzekucję heretyka. Gdy jego ciało zawisło na szubienicy, rozległy się chóralne okrzyki Allahu akbar! Natychmiast po wykonaniu egzekucji zwłoki Mahmuda przeniesiono do helikoptera, który odleciał w nieznanym kierunku – do dziś nie wiadomo, gdzie się znajdują